Wiele już zostało powiedziane o ochronie prywatności w sieci, jeszcze więcej o anonimowości. Niestety, często te pojęcia są łączone ze sobą.
Wielu z Was po tym wpisie powie, że zbytnio ekscytuję się ostatnim wydarzeniem na Antywebie. Tak, ale to ewidentny przykład jak negatywnie wpływa anonimowość w sieci na formę wypowiedzi.

Google+ wklejką potwierdzi Twoje nazwisko (choć jeszcze nikt nie wie jak). Wydaje mi się, że wiem jak powinno to wyglądać. Mianowicie oczekuję, by wymusili na mnie przesłanie kserokopii dowodu osobistego. Ba! Chcę nawet, aby w ogóle do internetu można się było logować tylko przez tak zweryfikowane konta.

Rażą mnie błędy ortograficzne, pojawiające się na blogach, ale głównie skupiam się na tym, co autor chciał przekazać swoim tekstem. Pisząc artykuły dla Antyweba zdarza się, iż pominę jeden przecinek i mam 10 komentarzy na 20, tylko na temat jego braku. Sprawdzam swoje wpisy przed opublikowaniem dwadzieścia razy. Wiem, że rażące błędy mogą być odebrane jako brak szacunku dla Czytelnika, aczkolwiek drobne błędy interpunkcyjne przytrafiają się nawet wytrawnemu korektorowi. Wystarczyło również, by zdarzyła się nam wpadka z autoryzacją wpisu, a od razu jeden z naszych autorów miał skrzynkę i profile zawalone jadem i nienawiścią.

Grzegorz pokazał, iż można zdrowo podejść do tematu, w przypadku takiej wpadki. Przeprosić Twórcę, który nawet wyraził chęć wpisu gościnnego na łamach Antyweba. Zawiodło się tym samym wielu „komentatorów”, oczekujących publicznego linczu autora feralnego artykułu. Porównując komentarze na G+ oraz w innych miejscach w sieci, stwierdziłem jednoznacznie, iż na Google Plus była najbardziej rzeczowa, konstruktywna i merytoryczna rozmowa na ten temat. Było sporo krytyki, ale też wyrozumiałości, porad na przyszłość jak uniknąć podobnych zdarzeń. Pisali je ludzie, podpisując się pod tymi komentarzami swoim imieniem i nazwiskiem.

Pisząc czy komentując pod swoim imieniem i nazwiskiem, mam pełną świadomość odpowiedzialności jaką na siebie biorę, wyrażając swoją opinię w internecie. Przyznam się Wam nawet, iż odkąd piszę dla Antyweba, wychodząc z domu, mam to poczucie, że powiedziałem coś, co przeczytało kilka tysięcy ludzi i ktoś, kto mnie spotka na ulicy i zapyta, co miałem na myśli, wypowiadając swoją opinię na dany temat, będę zobowiązany takiej osobie to wytłumaczyć. Pisząc anonimowo pozwalamy sobie często na wyładowywanie tylko swoich frustracji, bez żadnych konsekwencji. Gdzie ten szacunek dla autora, którego oczekujemy jako czytelnicy? Gdzie tu ta rzeczona wzajemność?

O co tak naprawdę chodzi z tą prywatnością? W czym problem, by podać swoje prawdziwe imię i nazwisko? Idziemy na pocztę ze zwykłym awizem i nie widzimy problemu, by okazać swój dowód osobisty za każdym razem, sfrustrowanej po całym dniu przepychanek Pani w okienku, wyrażając przy tym, często głośno, swoją opinię na temat jej pracy. Natomiast wielki problem podobne opinie pod prawdziwymi danymi wygłosić w internecie. Trzeba się najpierw przebrać w pseudonim, by mieć gotowy wachlarz inwektyw.

Podając wyłącznie swoje prawdziwe imię i nazwisko możemy nadal zachować swoją prywatność, tracimy tylko swoją anonimowość. Anonimowość, która jest zła sama w sobie. Nie chodzi tu jedynie o Antyweba, ale każde miejsce w sieci, gdzie można wyrazić swoje zdanie na jakiś temat.

Mam nadzieję, że głównie taki jest zamysł Googla, wprowadzając weryfikację kont na G+. Będę promował ten sposób publikacji treści w internecie, niezaleznie czy to artykuły czy komentarze do nich.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

    Podpisuję się Grzegorzu pod Twoim słowami wszystkimi kończynami. Ile sieć byłaby przyjaźniejsza, gdyby ludzie dwa razy zastanowili się nad tym, co mają za chwilę zamiar wysłać.
    Daleko mi do cenzurowania Internetu i zaglądania ludziom do łóżek, jednak najwyższa pora skończyć z frustratami, którzy nie potrafią zaistnieć w szerszej świadomości inaczej, niż jako komentator wiem-lepiej-od-was-idioci.

  • http://www.mindbrave.com robert

    Jak już piszesz o literówkach to znalazłem taką małą:
    „… Wydaję mi się, że …”

    Pozdrawiam.

    • Grzegorz Ułan

      Poprawione, dziękuję:)

  • zooloan2100

    Przykład z Panią w okienku jest nietrafiony, z jednego prostego powodu „Internet nigdy nie zapomina”.
    Co to zmienia ? Bardzo, bardzo wiele. Pani w okienku sprawdza tożsamość, idzie do domu i zapomina klienta.
    „Internet nigdy nie zapomina” a opina ewoluuje, zmienia się.
    Sam siedząc teraz w pracy nie podpisze się tu imieniem i nazwiskiem,
    choć z tak błahego powodu – „by szef nie wiedział co teraz robię”,
    „by współpracownicy nie zamęczali mnie pytaniami, o moją opinię”.
    Czy to takie złe ?
    Czy zawszę i KAŻDEMU („głupi jest głupi a mądry to wie”) muszę tłumaczyć się z mojej opinii ?
    Czy moja opinia jest nic nie warta bo nie jest podpisana prawdziwym imieniem i nazwiskiem ?

    • zooloan2100

      miało być „głupi nie wie, że jest głupi – a mądry to wie :)”

    • Grzegorz Ułan

      Głównie chodziło mi o formę takich wypowiedzi. Niestety często anonimowość nie idzie w parze z poziomem takich wypowiedzi. Do Twojej opinii nic nie mam:). I jest dla mnie jak najbardziej wartościowa.

    • Wojciech Usarzewicz

      Jak nie masz nic do powiedzienia to siedzisz cicho. Jak masz coś do powiedzenia, to się wypowiadasz. I dotyczy to zarówno internetu jak i świata namacalnego. Bo siedzenie cicho w realu a wypowiadanie się w sieci to tchórzostwo przed braniem odpowiedzialności za własne opinie. Dorzuć do tego brak asertywności jeszcze :).

      Internet jest medium komunikacji – takim samym jak powietrze, przez które rozchodzą się fale dźwiękowe generowane przez Ciebie. I opinia w świecie realnym też nie znika – ewoluuje. Jeśli nie chcesz, by ktokolwiek miał opinię na Twój temat, to musisz zamieszkać w afrykańskiej jaskini zdala od wiosek.

  • http://blog.kowalczyk.cc Tomasz Kowalczyk

    Szczerze mówiąc, nie wiem co mam o tym myśleć. Ja podpisuję się wszędzie imieniem i nazwiskiem, aczkolwiek nie uważam wymuszenia takiego działania za dobre. Jeśli ktoś chce się podpisać swoim nickiem, np. „xda399″, to dlaczego nie miałby tego robić?

    • Asen

      Jakbym się nazywał Tomasz Kowalczyk, to być może myślałbym podobnie.

  • Livia

    Z tymi przytykami do literówek, to wydaje mi się, że jest tak: skoro pochwaliliście się, że ktoś w Was zainwestował realne pieniądze, to czytelnicy oczekują od tego skoku jakościowego. To naturalne. Prywatnemu blogowiczowi można wiele wybaczyć, ale portalowi, który przeszedł taką transformację już nie.

    Co do podawania nazwiska się nie zgadzam, nie podaję go przecież każdemu człowiekowi mijanemu na ulicy, tylko wtedy kiedy załatwienie czegoś wymaga potwierdzenia mojej tożsamości. Mogę nie podać i nie załatwię – ale to mój wybór.
    Ty byś powiedział jak się nazywasz jakiemuś kolesiowi, który by Cię zaczepił na ulicy? Ja nie.

    • Grzegorz Ułan

      Nie podałbym, dlaczego miałbym to robić względem przypadkowo spotkanej osoby. Nie mówiłem przecież o legitymowaniu się każdemu na ulicy. Raczej o braniu odpowiedzialności za wyrażane opinie w internecie. Pani w okienku to bardziej przenośnia, zobrazowanie problemu, na przykładzie codziennego życia.

  • zooloan2100

    Po pierwsze odnosiłem się do przykładu z okienkiem i tu jest różnica w zestawieniu ze „światem realnym”.
    Po drugie choćby to że odpowiadam na Twojego posta dyskryminuje mnie w oczach współpracowników z prostego szablonowego myślenia „co za gość, wdaje się w pyskówki w dzieciakami z internetu”. Nie oznacz to wcale że nie mam nic do powiedzenia. Chodzi raczej o to w jakich kręgach chcę jaką opinię wyrażać. Przy mojej babci nie będę mówił (i niechałbym aby to czytała) że lubię pornosy, ale już przy kumplach i anonimowo, nie mam z tym problemu. Poza tym mimo zachowania anonimowości nie obrażam Cie stwierdzaniami typ: „musisz zamieszkać w afrykańskiej jaskini”.

    • zooloan2100

      to było głownie do @Wojciech Usarzewicz

  • Asen

    Niestety nie zgadzam się, idąc tym tokiem rozumowania, aby podnieść poziom komunikacji na ulicy należałoby aby przechodnie mieli imię i nazwisko (wyszyte na ubraniu, wypalone na czole, ew. elektroniczna aureola nad głową), albo aby wejść do restauracji trzeba tylko założyć garnitur z plakietką – weryfikacja o wiele prostsza niż u google czy fejsbuka, po prostu portier.
    Widzisz jakie to głupie, a oczekujesz dokładnie tego samego w sieci.

    Od każdego z osobna zależy do czego służy mu pseudonim, nie można ograniczać swobody wypowiedzi ludziom, którzy chcą oddzielić swoją osobę w realu od internetu przez dziesiątki durniów i idiotów, którzy potrzebują dać gdzie upust swojej frustracji, zresztą uważam, że lepiej jak się wyżyją na jakimś forum niż gdzieś pod lasem na ustawce. Zresztą polityka facebooka i google, w której głównie idzie o ich zysk, jest banalna do obejścia – wystarczy, że pseudonimem będzie imię i nazwisko: (jak ktoś nie ma pomysłu to niech kliknie sobie http://pl.fakenamegenerator.com ).

    Rozumiem, imię i nazwisko u osób, które chcą budować swoja markę, wiążą aktywność internetową z zawodową, ale dla setek osób internet to tylko rozrywka, w takim przypadku posługiwanie się imieniem i nazwiskiem jest po prostu nierozsądne, niesie z sobą mnóstwo zagrożeń – moje żale (jak się komuś chce czytać) są tu: http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku

    Ps. A jak widzę przycisk Connect with Facebook to mnie krew zalewa, mam poważny zawód, ale czasem lubię sobie pograć w MMORPG elfem czy orkiem, czasem niedoświadczony klikam forum z lamerskim pytaniem, dla mojej wygody logują przy użyciu fejsbuka i po chwili – patrze i nie wierzę, poważny pan (login: imię i nazwisko) założył wątek i dopytuje się o sukienkę dla elfa, a google zapamięta.

    • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

      Na ulicy nie trzeba mieć imienia i nazwiska wypalonego na czole, ponieważ jak powiesz komuś w twarz, że jest debilem, a jego matka to…, raczej nie ujdzie Ci to na sucho, mimo „anonimowości” takiego zachowania.

    • zooloan2100

      Zgadzam się z tą opinią. Pozdrawiam!

    • Petrusz

      Odniosę się do pierwszego akapitu Twojej wypowiedzi. Ewidentnie nie zrozumiałeś w czym rzecz. Wyobraź sobie, że siedząc w knajpie jakiś nieznajomy, którego widzisz pierwszy raz na oczy i nie znasz jego imienia, a tym bardziej nazwiska, zaczyna wyzywać Cię od najgorszych nie przebierając w słowach. Co robisz? Jedną z opcji jest wezwanie Policji, która z urzędu sprawdzi jego dane osobowe, a Ty możesz wnieśc skargę o zniesławienie w miejscu publicznym, a potem założyć takiemu delikwentowi sprawę w sądzie z powództwa cywilnego. W internecie coś takiego nie działa. W zasadzie to działa, ale przeciętny matoł, który obrzuca inwektywami wszystkich i wszystko nie zdaje sobie z tego sprawy, a w realnym świecie powstrzymuje go przed takim zachowaniem świadomość, że nikt nie będzie się bawił w cyrk z Policją tylko po prostu dostanie w cymbał.

      Zresztą, nie istnieje coś takiego, jak „anonimowość w sieci”. Po prostu zachowuj się w Internecie tak, jakbyś się zachowywał w każdym innym publicznym miejscu. Wtedy nie będzie miało znaczenia, czy posługujesz się nick’iem (ksywą), czy własnym imieniem i nazwiskiem. Chyba proste?

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Bo widzisz:

    a) jak się okazuje np. nasze sędziny uważają, że jak bierzesz udział w dyskusjach to – uwaga! – stajesz się OSOBĄ PUBLICZNĄ.
    Ba! Uważają, że jak jesteś osobą publiczną to można publicznie opluwać Ciebie, Twoją rodzinę, znieważać Cię itd.
    Ba! Uważają nawet, że można pisać wierutne bzdury, a Ty masz brać to na klatę i nadstawiać grzecznie policzki i pośladki.

    b)jak się okazuje Władze – a pewnie prywatne podmioty też – lubią sobie zapuścić specjalne programy, które budują profile
    „poddanych” na podstawie tego co znajdą w sieci
    I nagle może się okazać, że nie wygrasz przetargu, że nie dostaniesz pracy, kredytu, albo nie przyjmą Cię do szpitala bo… w jakieś tajnej bazie jesteś „na nie”, „na be” bo wg niej popierasz pedałów, cyklistów, masonów czy też jesteś przeciwko najśniejszej UE itd. itp.

    c) bo świat się zmienia i nagle może się okazać, że w UE czy gdzieś gdzie pojedziesz ludzi, którzy popierają łysych rozstrzeliwują na miejscu , albo dają 30 lat łagru tudzież …. wpisz co chcesz.

    Jestem osobą, która najbardziej – co najmniej w Polsce – była atakowana przez anonimy (i tych co im się wydawało, że nimi są), samemu nigdy nie będąc anonimowym, ale mimo to całkowicie popieram anonimowość w sieci.
    Ludzie powinni ją tracić tylko wówczas gdy rażąco i nagminnie naruszają zasady, a nie wtedy gdy jakieś serwisy od nich to wymuszają.

    p.s.
    Brak autoryzacji wpisu a PLAGIAT to jednak dwie różne sprawy i różne kalibry. Nie umniejszaj błędu jaki został popełniony.

    • Grzegorz Ułan

      Czy nazwałbym to plagiatem czy brakiem autoryzacji nie umniejsza faktu, że zdarzenie to nie powinno mieć miejsca. Jednak waga jaka została przypisana temu, nie była współmierna do skali zdarzenia.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Grzegorz Ułan:

      Brrrrr… nie mogę na to nie odpowiedzieć.
      Po pierwsze – autoryzacja dotyczy WYPOWIEDZI przy publikowaniu wywiadu.
      Jeżeli jednak przez autoryzację rozumiesz opatrzenie tekstu podpisem (ewentualnie także linkiem) to także się mylisz.
      To był ordynarny plagiat, zwykłe złamanie prawa.
      I cieszcie się, że gostek jako zadośćuczynienie nie chce xxxxxxx dolarów.
      Bo jeśli myślicie, że już do niego nie napisało w tej sprawie pińcet kancelarii z Polski to się mocno mylicie.

    • Grzegorz Ułan

      Nie wiem czy kancelarii, ale sporą korespondencję z Polski otrzymał:). Od nas również. Nie wiem, może zbytnio w życiu kieruję się empatią, by móc nazywać tak skrajnie, rzeczy które nie do końca można tak odbierać. Nie wszystko jest białe i czarne. Nikogo nie bronie, nie wybielam, obiektywnie wyrażam swoją opinię. Szanuję też Twoją.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      A ja nikogo nie piętnuję, nazywam tylko po imieniu czyn popełniony
      raczej z braku doświadczenia, pełnego rozeznania niż z premedytacji.
      Nie zmienia to faktu czym ten czyn obiektywnie jest :)

    • Grzegorz Ułan

      +1:)

  • Wojtek

    Stąd też TechCrunch włączył u siebie komentarze z FB – była to kontrowersyjna dyskusja, ale pozbyli się 80% trolli… Moim zdaniem jednak wymuszenie podpisywania się imieniem i nazwiskiem jest zbyt radykalnym myśleniem i spłycaniem problemu.

    Nie każdy, kto używa w sieci pseudonimu, bezgranicznie jedzie po wszystkich w komentarzach/wpisach… To jest generalizowanie.

    Śmiem nawet wysnuć teorię, że dużo zależy też od internetowego stażu – kiedyś trudno było sobie wyobrazić internet bez pseudonimów, wielu internautów pielęgnowało swoje profile, często korzystając z tego samego nicku na wielu serwisach. Tworzyli swoją tożsamość online i tak też jest dzisiaj. Jednak Ci, którzy niedawno rozpoczęli przygodę z internetem, chyba są bardziej skłonni do używania takiego a nie innego języka, także pod pseudonimem (ale też nie zawsze…).

    To jest znacznie głębszy problem i nie wiem, czy wymuszenie czegokolwiek będzie dobrym rozwiązaniem.

    Pozdrawiam!

  • Asen

    Wojciech Usarzewicz: Jak nie masz nic do powiedzienia to siedzisz cicho. Jak masz coś do powiedzenia, to się wypowiadasz. (…) Jeśli nie chcesz, by ktokolwiek miał opinię na Twój temat, to musisz zamieszkać w afrykańskiej jaskini zdala od wiosek.

    (Nie wiem cz dobrze zagnieżdżę odpowiedź).
    Niestety Wojtku nie muszę być wykluczony i nie muszę emigrować do jaskini. Jeżeli komuś nie pasuje mój pseudonim (o który dbam od ponad 10 lat) i wykluczą mnie z głównych platform jak facebook czy google to będę pisał pod fałszywym imieniem i nazwiskiem. Ale na pewno nie dam się wysłać do jaskini.

  • Adam

    Ciekawe, że dzisiaj czytam ten tekst. Akurat wczoraj przypadkowo zawędrowałem na 2 fanpejdże na facebooku (nie IT) i zobaczyłem coś dokładnie odwrotnego. Uogólniam, ale ludzie już chyba doszli do siebie po szoku, jakim była konieczność publikowania pod własnym nazwiskiem (i zdjęciem) i pokazują na co ich stać. Więc poczytałem sobie bezsensowne wojenki wzbogacone pojazdami po zdjęciu/miejscu zamieszkania/innych publicznych danych z fb. Jedyne co się zmieniło, to forma – wpisy były dłuższe i bez oczywistych wulgaryzmów. Może ograniczona jest anonimowość, ale pozostaje poczucie bezkarności i brak świadomości, że rozmawia się z żywym człowiekiem.

  • Asen

    Maciej Wilgucki: Na ulicy nie trzeba mieć imienia i nazwiska wypalonego na czole, ponieważ jak powiesz komuś w twarz, że jest debilem, a jego matka to…, raczej nie ujdzie Ci to na sucho, mimo “anonimowości” takiego zachowania.

    Rozumiem, że nie masz nic przeciwko temu, żeby monitoring na ulicy nagrywał nie tylko obraz ale i dźwięk twoich wypowiedzi – tak mamy chyba w Mławie. Normalny Fejsbuk Uliczny.

    • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

      Tak jak już napisałem

      Maciej Wilgucki: Daleko mi do cenzurowania Internetu i zaglądania ludziom do łóżek, jednak najwyższa pora skończyć z frustratami, którzy nie potrafią zaistnieć w szerszej świadomości inaczej, niż jako komentator wiem-lepiej-od-was-idioci.

      Niestety nie ma w chwili obecnej innego sposobu na wprowadzenie w komentarzach porządku, jak wymuszenie na użytkownikach podpisywania się pod swoimi opiniami. Nie myl proszę prywatności z anonimowością.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Maciej – Co Ty mówisz. Od dawna taki sposób istnieje i nazywa się kasowaniem śmieciowych komentarzy tudzież moderacją PO.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Arnold Buzdygan: Maciej – Co Ty mówisz. Od dawna taki sposób istnieje i nazywa się kasowaniem śmieciowych komentarzy tudzież moderacją PO.

      Istnieje.
      Ale nie działa

  • http://25fps.pl/ 25fps

    Moim zdaniem odpowiedź jest jedna -zdrowy rozsądek.
    Tak jak można się nie do końca zgodzić z porównaniem internetu do pani w okienku – bo jak już ktoś zauważył – internet nigdy nie zapomina, tak z drugiej strony… dlaczego mielibyśmy się wstydzić jakichkolwiek swoich wypowiedzi – choćby najstarszych. Może te najstarsze będa nie do końca dojrzałe (z punktu widzenia nas – starszych o te kilka lat), może teraz światopogląd mamy trochę inny, ale żeby się ukrywać? – nie koniecznie.
    Z drugiej strony w pseudonimach nie ma nic złego i wydaję mi się że ich szukasz nic nie zmieni. Przykładem tu jest nasze polskie Goldenline gdzie fałszywych profili jest mnóstwo mimo że GL wprowadziło obowiązek umieszczania prawdziwych danych.
    Tym sposobem jad się jednak leje a GL jest pełne Kowalskich, Boruców, Kaczyńskich i innych Nowaków.

  • Asen

    25fps:dlaczego mielibyśmy się wstydzić jakichkolwiek swoich wypowiedzi – choćby najstarszych.

    To nie chodzi o wstyd, ale o rażącą nierówność. Osoba, której nie znam, nawet nie wiem, że jest mną zainteresowana, przy minimalnym wysiłku: wpisując dwa słowa w google, imię i nazwisko – dostaje w ułamku sekundy, dziesiątki, jeżeli nie setki moich wypowiedzi. A wystarczy mnie zapytać o imię i nazwisko – odpowiem każdemu – także anonimom z tej dyskusji, bo wtedy jest równowaga – daje informacje o sobie, i biorę informacje o pytającym.

  • Łukasz Brągoszewski

    Anonimowość jest solą internetu. I nie sądzę aby firmy, które sprzedają swój produkt od 7 lat lub od 2 mc miały „prawo” do zmiany całego Internetu w tym zakresie. Jeśli robią to w swoich produktach – proszę bardzo – nikt im nie zabroni.

    Ale pomysły z logowaniem do przeglądarki, a przez to do internetu, ze swoim imieniem i nazwiskiem ?
    Pomysł … (a piszę pod nazwiskiem ;) ) – no więc pomysł dość nieszczęśliwy.

    Trzeba pamiętać o kontekście – po co firmy chcą naszej identyfikacji? – ratunek dla świata od hejterów czy reklama? Obstawiam to drugie – hejterowi też można coś sprzedać – jak powie jak się nazywa :)

    Ale prawda jest też i taka, że poziom „agresji” zmniejsza się gdy nie jest udostępnione anonimowe występowanie – więc lepiej tę kwestię zostawić „architektom produktu” niż władzom odgórnym.
    via. zakaz „lubienia” w Niemczech :)

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Łukasz Brągoszewski: Jeśli robią to w swoich produktach – proszę bardzo – nikt im nie zabroni.

      +1

      Ale pomysły z logowaniem do przeglądarki, a przez to do internetu, ze swoim imieniem i nazwiskiem ?

      Staram się dostrzegać zalety takiego rozwiązania.
      1/ Mogę pożyczyć komuś Chromebooka bez obawy, że namiesza mi w systemie albo zaglądnie do prywatnych plików.
      2/ Dostaję zdecydowanie lepsze wyniki wyszukiwania (spersonalizowane Google to bajka w porównaniu z np. DuckDuckGo: istnym śmietnikiem).
      3/ Mam możliwość zbudowania swojej marki w sieci.

      zakaz “lubienia” w Niemczech :)

      Tutaj mamy do czynienia z – nie pierwszym w Niemczech – nadużyciem władzy.

  • Watcher

    Rozumiem argumenty, ale według mnie niektóre osoby nie chciały by każdy kto zna ich nazwisko mógł czytać sobie ich wypowiedzi, na przykład szef. Nieważne czy nasze opinie są kontrowersyjne czy nie – wymuszanie podania nazwiska jest według mnie większą złem niż anonimowość.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Watcher: Nieważne czy wymuszanie podania nazwiska jest według mnie większą złem niż anonimowość.

      Nie ma przymusu odwiedzania miejsc w sieci, w których obowiązuje klauzula weryfikacji członków.

  • Asen

    I nie rozumiem tego powtarzającego się zwrotu „Nie myl proszę prywatności z anonimowością.” – Moją prywatność w internecie chronię przy pomocy anonimowości, to dla mnie minimalny firewall – nie jest zresztą niewykonalne powiązać mój nick z nazwiskiem. Ale to jest konieczne minimum. Nick zamiast Nazwiska.

    Zwłaszcza na platformach jak facebook i google, nicki nie stanowią żadnego zagrożenia – nie dodajesz mnie do kręgu, nie dodajesz do znajomych, ukrywasz moje posty i masz bezpieczeństwo przez duże B i święty spokój – ja i tak znajdę grono znajomych, chyba, że klikniesz ‘zgłoś profil’ i mnie zbanują. To tu w dyskusjach masz ze mną większy kłopot, bo piszę i piszę, i nie przestaje.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Moja prywatność w Internecie mieści się na karcie SDHC.
      Tak jak w życiu prywatność uznaję wyłącznie w granicach mojego domu (do bordeli i temu podobnych przybytków nie uczęszczam ;)

  • Lokii

    Postawie się w opozycji do powyższego tekstu:

    Zapominamy o paru ważnych kwestiach związanych z codziennym życiem i faktem korzystania z Internetu. Internet można wykorzystywać na wiele sposobów również niezgodny z prawem/moralnością.

    Wyobraźmy sobie, że każdy musi się podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem w Internecie. Niektóre narodowości mają bardzo specyficzne i łatwo rozróżniane nazewnictwo tym samym łatwo jest je zidentyfikować.

    Patrząc przez pryzmat historii można przewidywać zamykanie się grup (nacjonalistyczne) lub wykluczanie pewnych narodowości z jakiś części Internetu tylko z powodu ich pochodzenia.

    Wykorzystywanie nazwisk do szykanowania indywidualnych osób z pewnych grup społecznych.

    Sam doświadczyłem żyjąc w mniejszej miejscowości czym się kończy wystawianie swoich danych osobowych:
    wystawiając przedmiot na aukcje podpisując emailem z moim imieniem i nazwiskiem zostałem dokładnie z tego przedmiotu okradziony. (wiem, że miało na to wpływ wiele innych czynników ale daje bezpośredni przykład).
    Jest mnóstwo zagrożeń które trzeba brać pod uwagę jak właśnie ograniczenie wolności słowa.

    Twitterowe powstania narodowościowe nie miały by miejsca gdyby nie anonimowość użytkowników.

    Dzięki wpisom z Antyweb dowiedziałem się o filtrowaniu treści przez różne np. wtyczki/programy/dostawców. Jeżeli zmusilibyśmy ludzi do używania przy wypowiedzi w Internecie swoich danych bardzo łatwo rządy/korporacje itp. by mogły blokować wypowiedzi osób „stanowiących problem”.

    Nie żyjemy w idealnym świecie.

  • Asen

    Wracam do pracy, i żegnam się z anonimowym pozdrowieniem – nie mylić z Anonymus Group. Nie idę niczego podpalać, ani nie wracam na onet gdzie mógłbym się poobrzucać z rozmówcami towarami spożywczymi.

  • psmicz

    Przyzwyczaiłem się do gorzkich żali w komentarzach, ale wpis gdzie 1/3 to narzekanie na podłych komentatorów to przesada.

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    A propos anonimowości na ulicy, nawet na Antyweb pojawił się wpis o projekcie One => http://antyweb.pl/19latek-dostal-1mln-na-rozwoj-swojego-pomyslu/

  • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

    Zonk:
    Istnieje.
    Ale nie działa

    +1

    Poza tym moderacja bardzo często określana jest przez ludzi będących zwolennikami anonimowości mianem cenzury. Z deszczu pod rynnę.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Arnold Buzdygan: Maciej – Co Ty mówisz. Od dawna taki sposób istnieje i nazywa się kasowaniem śmieciowych komentarzy tudzież moderacją PO.

    Oczywiście, że działa.
    Tak samo jak jedynym sposobem na graficiarzy było natychmiastowe usuwanie ich „dzieł”.
    W końcu każdy się znudzi.
    Tyle, że fakt – to kosztuje, trzeba poświęcić czas lub kogoś do tego zatrudniać.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Skryptowi się nie znudzi :)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Skrypt można zbanować.

    • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

      Jedni się znudzą, przyjdą inni.

  • Cube-K

    Asen: Wracam do pracy, i żegnam się z anonimowym pozdrowieniem – nie mylić z Anonymus Group. Nie idę niczego podpalać, ani nie wracam na onet gdzie mógłbym się poobrzucać z rozmówcami towarami spożywczymi.

    zooloan2100: Przykład z Panią w okienku jest nietrafiony, z jednego prostego powodu “Internet nigdy nie zapomina”.
    Co to zmienia ? Bardzo, bardzo wiele. Pani w okienku sprawdza tożsamość, idzie do domu i zapomina klienta.
    “Internet nigdy nie zapomina” a opina ewoluuje, zmienia się.
    Sam siedząc teraz w pracy nie podpisze się tu imieniem i nazwiskiem,
    choć z tak błahego powodu – “by szef nie wiedział co teraz robię”,
    “by współpracownicy nie zamęczali mnie pytaniami, o moją opinię”.
    Czy to takie złe ?
    Czy zawszę i KAŻDEMU (“głupi jest głupi a mądry to wie”) muszę tłumaczyć się z mojej opinii ?
    Czy moja opinia jest nic nie warta bo nie jest podpisana prawdziwym imieniem i nazwiskiem ?

    zooloan2100: nie podpisze się tu imieniem i nazwiskiem,
    choć z tak błahego powodu – “by szef nie wiedział co teraz robię”,

    gdybys musial sie podpisac, to albo szef by sie dowiedzial ze za jego pieniadze sie obijasz, albo bys tego nie robil. Wiec zapobiegloby to okradaniu go/firmy. Ciezko to uznac za zly skutek ;)

    • Asen

      Jestem szefem i nie mam nad sobą szefów, a mimo to anonim.

    • zooloan2100

      Skutek jak skutek – może podlegać ocenie.
      Mi bardziej chodzi o powód dla którego coś chcę zrobić.

  • Cube-K

    Jesli chodzi o fora to ja jestem za autoryzacja, podpisywaniem sie, czymkolwiek co umozliwia identyfikacje usera. Sam mam duze forum branzowe, gdzie pisanie wymaga autoryzacji/identyfikacji (czytanie nie wymaga). Efekt ? Cisza spokuj, zero spamu, zero trolowania, zero admina, moderatora. Czysta merytoryczna dyskusja.
    Ciezko na tylko tej podstawie twierdzic ze caly internet ma przestac byc anonimowy. Ale sa sytuacje kiedy jest to dobre.

  • http://www.szczecinblog.pl Paweł

    Internet pójdzie według mnie w dwie strony:
    -serwisy typu Google+, Linked in, Goldenline, gdzie nie będzie anonimowości, a konta będą jakoś weryfikowane

    oraz

    -serwisy śmieciowe, hejterowe lub zwykłe, gdzie logować i pisać będzie można pod pseudonimem.

    Do decyzji użytkownika pozostanie wybór, na co się decyduje i w czym chce brać udział. Mogą być też serwisy mieszane, z opcją „pokazuj tylko wypowiedzi zweryfikowanych kont” :)

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      +1

  • Pongo

    Panie Grzegorzu Ułanie, patrzy Pan na dany problem przez pryzmat własnej osoby, zupełnie zapominając o ludziach, którzy odczuwają potrzebę anonimowości. Przybliżę Panu mój punkt widzenia.

    Uważam, że anonimowość jest jedną z największych zalet sieci. Oczywiście to zawsze jest OPCJA, a nie konieczność. Na G+ przyjęto taką a nie inną konwencję i dobrze! Niech każde miejsce w internecie ma swoją własną specyfikę. Nie ujednolicajmy internetu i nie regulujmy go. To jest medium wyjątkowo liberalne, jedno z nielicznych miejsc, w których wymiana poglądów jest naprawdę wolna i nieskrępowana. Gdyby wprowadzić dowody osobiste w internecie to mielibyśmy taką sytuację jak w realu, w którym wszystko jest kontrolowane przez rządy i strażników moralności.

    Dlaczego anonimowość jest OK? Ano dlatego, że szczere mówienie tego co się myśli zwykle nie przysparza przyjaciół! Serio. Ja w realu praktycznie unikam rozmów na tematy polityczne, co najwyżej o polityce rozmawiam z osobami mi najbliższymi. Znam kupę ludzi, którzy niestety głosują na PiS i po prostu gdybym zaczął z którymś z nich tego typu rozmowę to prawdopodobnie oboje stracilibyśmy do siebie szacunek! W internecie większość toczonych dyskusji jest otwarta i publicznie dostępna, więc pisanie pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem oznaczałoby, że zrażę do siebie część osób które znam.

    Nic mnie nie irytuje bardziej niż POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA. Jest ona wszędzie, w radiu, prasie, telewizji, nawet na imieninach u cioci. Wszyscy mówią łagodnie, w sposób wyważony i umiarkowany. Gdy ludzie piszą pod swoim własnym nazwiskiem to są nadmiernie ugrzecznieni. W dzisiejszych czasach mało kto ma jaja aby mówić dosadnie i szczerze. Wyjątkiem jest właśnie internet, który pozwala nam szerzyć poglądy i idee bez konieczności dbania o swój wizerunek w oczach innych osób. Anonimowość=szczerość, brak anonimowości=obłuda. Nie mógłbym pod swoim nazwiskiem publicznie krytykować rządu premiera Tuska skoro mój szef jest wielkim zwolennikiem PO. Nie mógłbym bez anonimowości wyrażać negatywnych opinii o feministkach, gejach, żydach itp., bo po prostu narobiłbym sobie mnóstwo wrogów (to tylko przykłady). Zgadzam się z tym, że wadą anonimowości jest unikanie odpowiedzialności za oszczerstwa, pomówienia, oszustwa itp. W anonimowości chodzi jednak przede wszystkim o co innego – o unikanie odpowiedzialności za to co się myśli! Gdybym musiał w necie okazywać dowód osobisty to moje myśli nigdy nie opuściłyby mojej głowy. Byłby to świat pełen sztucznych uśmiechów, całusków i komplementów. Wówczas internet niczym nie różniłby się od politycznie poprawnej telewizji. Ile ludzi w TV ma odwagę głosić niepopularne poglądy? Zaledwie garstka. Żyjemy w zakłamanej rzeczywistości pełnej populizmu, a internet jest ostatnim miejscem na świecie, gdzie panuje swobodna wymiana myśli.

    Inną kwestią są oczywiście trolle, które czepiają się przecinków lub w inny sposób uzewnętrzniają swoje niezadowolenie z własnej egzystencji. Są to jednak tylko szumy. Każdego trolla można przecież zignorować. Walka z trollami nie może odbywać się kosztem anonimowości, bo wówczas ucierpią na tym także ludzie chcący w sposób rzeczowy powiedzieć coś krytycznego lub kontrowersyjnego (ale w ich przekonaniu słusznego). Liczy się bowiem treść wypowiedzi, a nie jej autor. Nie skupiajmy się na tym KTO pisze, lecz na tym CO pisze. Wartościowe komentarze pozostają wartościowe nawet jeśli są anonimowe.

    PS. Dalej uważam, że osobę, która popełnia plagiat należy wyrzucić z redakcji na zbity pysk. W kręgach dziennikarskich i artystycznych plagiat jest największą możliwą zbrodnią. Jeśli pracownik popełnia błąd nieumyślnie to mu się daje drugą szansę, ale jeśli błąd był umyślny (choć np. wynikający z ignorancji) to się go zwalnia. Taka jest moja anonimowa opinia.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Pongo: Znam kupę ludzi, którzy niestety głosują na PiS i po prostu gdybym zaczął z którymś z nich tego typu rozmowę to prawdopodobnie oboje stracilibyśmy do siebie szacunek!

      Na szkoleniu z asertywności prowadzący stwierdził, że niemożliwe jest osiągnięcie consensusu w poniższych przypadkach:
      * polityka
      * religia
      * sport
      Od siebie dodałbym fanbojstwo.

      Anonimowość=szczerość

      Nie popadajmy w skrajności!

      W anonimowości chodzi jednak przede wszystkim o co innego – o unikanie odpowiedzialności za to co się myśli!

      Wolność Twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa.
      Anonimowość w sieci doprowadziła jedynie do anarchii.

    • Grzegorz Ułan

      Zonk: Nie popadajmy w skrajności!
      W anonimowości chodzi jednak przede wszystkim o co innego – o unikanie odpowiedzialności za to co się myśli!

      +1

    • Pongo

      Zonk: Anonimowość w sieci doprowadziła jedynie do anarchii.

      Dlaczego zatem jesteś anonimowy? „Zonk” to chyba nie jest Twoje prawdziwe nazwisko. Czy to znaczy, że jesteś anarchistą?

    • OmarRL

      +2 :)

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Pongo:
      Dlaczego zatem jesteś anonimowy? “Zonk” to chyba nie jest Twoje prawdziwe nazwisko. Czy to znaczy, że jesteś anarchistą?

      Ponieważ kiedy wystąpiłem pod imieniem i nazwiskiem pewien bardzo znany blogger zagroził, że naśle na mnie oprychów.

    • Pongo

      Zonk:
      Ponieważ kiedy wystąpiłem pod imieniem i nazwiskiem pewien bardzo znany blogger zagroził, że naśle na mnie oprychów.

      No widzisz – każdy ma jakiś swój powód dla zachowania anonimowości. Korzystasz z anonimowości, bo masz taką możliwość. Wolałbyś jej nie mieć? A może wolałbyś, abym to ja jej nie miał?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Pongo: Korzystasz z anonimowości, bo masz taką możliwość. Wolałbyś jej nie mieć? A może wolałbyś, abym to ja jej nie miał?

      Wolałbym, aby bezczelny blogger nie pozostał bezkarny!
      Niestety, sądownictwo mamy takie jakie mamy.

  • Asen

    Wybór użytkownika istnieje wtedy gdy ma wybór – sytuacja, którą opisałeś @Paweł to Wykluczenie a nie Wybór. Tak wielkie platformy jak fb czy google nie mają prawa wykluczać, chyba że muszą zarabiać…

  • http://herbo.pl Grzegorz

    bez przecinka przed a w tytule

  • http://aubrey.soup.io Aubrey De Los Destinos

    Po tej notce wywalam Antyweb z czytnika RSS. Przeciwnicy stosowania pseudonimów w Internecie nie zadają sobie na ogół trudu przewertowania się przez dziesiątki wypowiedzi, dlaczego ktoś może chcieć/potrzebować skorzystać z pseudonimu i oferuje oderwane od rzeczywistości teksty, jak powyżej, gdzie pseudonim = schron dla trolla i nic więcej. To ja podziękuję.

    • Asen

      Nie dziękuj @Aubrey za Antyweb, tylko broń naszego stanowiska. ;)
      Bo zostanę sam jak oszołom i dziwak.

    • http://aubrey.soup.io Aubrey De Los Destinos

      @Asen, nie mam siły i nie widzę sensu. Pal sześć część komentujących, mają swoje zdanie, które może być oderwane od czegokolwiek, ale autor tekstu powinien, moim zdaniem, spojrzeć na temat szerzej, czego nie zrobił, w zamian rzucił nieprawdziwym banałem pt. „anonimowość jest zła sama w sobie”. Nie wierzę, żebym mógł tu napisać coś, co go przekona, że warto zstąpić głębiej. Wrzuciłeś link do swojej strony i nie pociągnęło to nowego wątku. Ja sam z okacji nymwars natknąłem się na wiele różnych tekstów, dlaczego pseudonimy są raczej dobre. Kwestia woli.

      A zresztą, komcie są, liczniki klików porejestrowały ruch, po co się bardziej starać, pisać tekst, który z racji na swoją długość przeczyta 1/10 tych, co teraz? Jeżeli dobrze rozumiem, posługując się pseudonimem, dopuszczam się zła samego w sobie. W takim układzie wycofuję się stąd. Są miejsca, gdzie docenia się bardziej komunikat niż fakt, że nadawca podpisał się czymś, co wygląda jak imię i nazwisko (bo przecież nie mam tego jak sprawdzić – Grzegorz Ułan to prawdziwe? niby skąd mam to wiedzieć?) i tam też zamierzam spożytkować swoją energię. Z G+ czy FB też nie walczyłem. Po prostu „non serviam” i cześć.

      Gdyby wszyscy ludzie pod pseudonimami wycofali się z miejsc, gdzie z automatu traktuje się ich jak zło wcielone, to by może zwolennicy „walki z trollami” zobaczyli, jak to faktycznie jest. (Spoko, nie uzbiera się taka masa krytyczna odchodzących). Polski Facebook by schudł trochę, patrząc po moich znajomych tam (jak i mnie). Na G+ też są zabawy w kotka i myszkę. I to jest błąd, moim zdaniem, ponieważ uczestnicząc w takich przedsięwzięciach sankcjonuje się antypseudonimowe regulacje. Tymczasem siłą FB czy (jeszcze nie aż tak, ale docelowo) G+ jest to, że podobno wszyscy tam są. Swoim działaniem uderzam w tę siłę.

      Dlatego właśnie będę dziękował za udział w różnych stronach. Trochę szkoda, bo lubiłem Antyweb, czytałem go od 3 lat, ale jak to mawiali na Arrakis, „to, co ułomne, odcina się i powiada: tutaj nic nie brakuje, bo tutaj się kończy”.

    • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

      To pocieszające, że są jeszcze ludzie, którzy myślą podobnie jak ja.
      Nic dodać nic ująć.

  • Pongo

    Aubrey De Los Destinos: Przeciwnicy stosowania pseudonimów w Internecie nie zadają sobie na ogół trudu przewertowania się przez dziesiątki wypowiedzi, dlaczego ktoś może chcieć/potrzebować skorzystać z pseudonimu i oferuje oderwane od rzeczywistości teksty, jak powyżej, gdzie pseudonim = schron dla trolla i nic więcej.

    Całkowicie popieram!

    Uważam przy tym, że redaktor Ułan powinien napisać jeszcze jeden artykuł, w którym odniósłby się do argumentów przedstawionych we wszystkich powyższych komentarzach.

    Zonk: Wolność Twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa.

    Natomiast wolność słowa kończy się dopiero tam gdzie zaczyna się kłamstwo. Swobodna wymiana myśli nie ma nic wspólnego z anarchią. W ogóle nie dostrzegam w internecie anarchii. W internecie każdy znajdzie dla siebie takie miejsce, które mu najbardziej odpowiada (od G+ poczynając, na forum Onetu kończąc). Ja lubię takie miejsca, w których mogę pisać to co myślę, a nie to co inni chcą usłyszeć.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Pongo:
      W ogóle nie dostrzegam w internecie anarchii.

      4chan, Anonymous i LulzSec to nie jest anarchia?
      To co nią wobec tego jest ?

    • Pongo

      Zonk:
      4chan, Anonymous i LulzSec to nie jest anarchia?
      To co nią wobec tego jest ?

      Kilku chuliganów z Anonymous i LulzSec to jeszcze nie anarchia. Przestępstwa w internecie zdarzają się tak samo jak w realnym świecie. Czy jak ktoś kogoś pobije i obrabuje to mówimy od razu o anarchii? Ustanowienie w internecie czegoś na wzór Patriot Act zaszkodzi nie tylko trollom, lecz całemu internetowi.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Pongo:
      Kilku chuliganów z Anonymous i LulzSec to jeszcze nie anarchia.

      Za Wikipedią:
      Anonymous (used as a mass noun) is a group initiating active civil disobedience

      Ustanowienie w internecie czegoś na wzór Patriot Act zaszkodzi nie tylko trollom, lecz całemu internetowi.

      Internet sam się nie ureguluje.

  • Anonymous

    Proszę bardzo twórzcie swój świat bez anonimowości tylko nie próbujcie narzucać go z góry, wszystkim i wszędzie. Google i Facebook da Wam narzędzia do tego by sprawdzać tożsamość, ale róbcie to na AntyWebie czy osobistych blogach – nie podjudzajcie polityków i społeczeństwa do tego by wprowadzić wymagane dla waszego pomysłu regulacje prawne. Ciekawi mnie jak sobie wyobrażacie rozwiązanie problemu tych samych imion i nazwisk – jeśli ktoś nazywa się Jan Kowalski i porządnie nabluzga łatka ma się przykleić do wszystkich Janów Kowalskich? Oprócz imienia i nazwiska wymagane zdjęcie? Co jeżeli pochodzę z katolickiej fundamentalistycznej rodziny(albo scjentologicznej) i mam wątpliwości, niewygodne pytania odnośnie Katolicyzmu/ Kościoła Scjentologicznego? W prawdziwym świecie zastane zrugany(nie jest to wcale takie rzadkie zjawisko), w internecie znajdę anonimowych wolnomyślicieli których opinie pozwolą mi poszerzyć horyzonty. Podobna sytuacja jest z innymi problemami np. wstydliwymi chorobami, nielegalnymi praktykami firmy itd.

    Pozostaje też problem totalitarnych zapędów rządów. Na anonimowości stała informacja w polskiej konspiracji. Anonimowy internet będzie potężnym narzędziem w walce z propagandą – być może nie dziś, ale kto wie co będzie za 30 lat? – III RP istnieje od 22 lat, II wojna światowa zakończyła się 66 lat temu.

    • http://www.facebook.com/marciniakr Robert Marciniak

      Amen,

      Dokladnie tak mysle … Antywebie. To chyba jeden z wielu wpisow w moim ulubionym blogu, z ktorym sie nie zgadzam.

      Mam kilka tozsamosci w internecie. Dwie „prawdziwe” i kilka nie. Nigdy nie zachowuje sie jak hejter czy troll. Ale wole, wpisy anonimowe.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Anonymous: Ciekawi mnie jak sobie wyobrażacie rozwiązanie problemu tych samych imion i nazwisk – jeśli ktoś nazywa się Jan Kowalski i porządnie nabluzga łatka ma się przykleić do wszystkich Janów Kowalskich?

      Drugie imię, PESEL, nazwisko panieńskie matki etc.
      Nie przeszkadza Ci podawanie tych danych w banku?

      Co jeżeli pochodzę z katolickiej fundamentalistycznej rodziny(albo scjentologicznej) i mam wątpliwości, niewygodne pytania odnośnie Katolicyzmu/ Kościoła Scjentologicznego? W prawdziwym świecie zastane zrugany(nie jest to wcale takie rzadkie zjawisko), w internecie znajdę anonimowych wolnomyślicieli których opinie pozwolą mi poszerzyć horyzonty. Podobna sytuacja jest z innymi problemami np. wstydliwymi chorobami, nielegalnymi praktykami firmy itd.

      To pozwoli Ci jedynie na chwilę uciec od problemu ! Niczym kozetka u psychologa. A przecież u psychologa nie jesteś anonimowy, prawda ?

      konspiracji. Anonimowy internet będzie potężnym narzędziem w walce z propagandą

      Konspiracja sobie poradzi, jestem o to spokojny :)

    • http://www.facebook.com/marciniakr Robert Marciniak

      Zonk wrote: Drugie imię, PESEL, nazwisko panieńskie matki etc.
      Nie przeszkadza Ci podawanie tych danych w banku?

      Mysle, ze nie rozumiesz Zonk.

      Wg tego wpisu autor, nie powinno byc anonimowosci w sieci: (…) Chcę nawet, aby w ogóle do internetu można się było logować tylko przez tak zweryfikowane konta.(..)
      Dodajac jeszcze: (…) Anonimowość, która jest zła sama w sobie. (…)

      Ty piszesz, ze nie przeszkadza mi podanie danych w banku.
      A ja odpowiem tak.

      Podanie danych w banku mi przeszkadza i nie, ale zgadzam sie na podanie tych danych wiedzac, ze tam sa moje dobra (pieniadze, karty itp.) i oni strzega tych dobr. Jak ktos chce sie dobrac do nich – oni wykorzystaja te dane do weryfikacji (przynajmniej tak byc powinno).

      Ale to tylko kilka miejsc gdzie podaje dane: szkola, bank, poczta i inne instytucje, ktore w pewien sposob pracuja dla mnie.

      JEDNAK nikt mi nie karze podawac danych jak kupije bilet na tramwaj, ide do obuwniczego czy na randke.

      Poprzez powyzsze dzialanie – sprowadza sie do tego, zeby wszyscy, wszedzie wiedzieli o mnie wszystko.

      Na to sie nie zgadzam!

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Robert Marciniak: JEDNAK nikt mi nie karze podawac danych jak kupije bilet na tramwaj, ide do obuwniczego czy na randke.

      Płacisz kartą ?
      Jest na niej imię i nazwisko posiadacza ?

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Płacę kartą na której nie ma żadnego imienia i nazwiska, a konto do niej jest całkowicie anonimowe.

    • Anonymous

      „Nie przeszkadza Ci podawanie tych danych w banku?”
      Nie przeszkadza mi posiadanie moich danych osobowych przez banki, państwo Polskie i tak je posiada, poza tym nie są łatwo dostępne publicznie. Natomiast przeszkadzało mi gdy na forum apostatycznym podałem swoje dane osobowe – dziadkowie zrobili mi awanturę, bali się że do jakiejś sekty należę…

      „To pozwoli Ci jedynie na chwilę uciec od problemu ! Niczym kozetka u psychologa. A przecież u psychologa nie jesteś anonimowy, prawda ?”
      Spotkania anonimowych alkoholików, narkomanów to nie są anonimowe terapie psychologiczne?

      „Konspiracja sobie poradzi, jestem o to spokojny :)”
      Być może dzięki anonimowości nie trzeba będzie się konspirować bo będziemy mieli znacznie większą się i wpływ.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Anonymous: “Nie przeszkadza Ci podawanie tych danych w banku?”
      Nie przeszkadza mi posiadanie moich danych osobowych przez banki, państwo Polskie i tak je posiada, poza tym nie są łatwo dostępne publicznie. Natomiast przeszkadzało mi gdy na forum apostatycznym podałem swoje dane osobowe – dziadkowie zrobili mi awanturę, bali się że do jakiejś sekty należę…

      Wywróciłeś ich świat do góry nogami, więc ich reakcja mnie nie zaskakuje. Do tego zrobiłeś to w mało taktowny sposób, co wnioskuję po pogardliwym określeniu „dziadkowie”.

      Spotkania anonimowych alkoholików, narkomanów to nie są anonimowe terapie psychologiczne?

      Owszem, są.
      Aczkolwiek – jak ktoś tu powyżej napisał – ja również mam dosyć poprawności politycznej.
      Niech zwolennicy anonimowości spotykają się w swoich własnych kółkach zainteresowań.

      Być może dzięki anonimowości nie trzeba będzie się konspirować bo będziemy mieli znacznie większą się i wpływ.

      To się nazywa d***kracja i będzie przeze mnie bezwzględnie tępione !

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Anonymous:
      Być może dzięki anonimowości nie trzeba będzie się konspirować bo będziemy mieli znacznie większą się i wpływ.

      A więc o to chodzi!
      Chcecie się dorwać do władzy !

    • Anonymous

      @Zonk – Udowodnij że nie jesteś hipokrytą i podpisz się pod swoimi poglądami imieniem, nazwiskiem, a także numer pesel żebym nie pomylił cię z kimś innym.

  • http://www.facebook.com/michal.ols Michał Olszewski

    Anonimowość (czy też raczej pseudonimowość, anonimowość to może gdzieś w .onion) nie jest „zła sama w sobie”. Może być najwyżej źle używana.
    Trollowe komentki czy hejterskie wpisy to NIE jest argument za zwalczaniem pseudonimowości w sieci. Ona pełni bardzo ważną rolę, jest jednym z fundamentów wolności słowa (która odróżnia cywilizację zachodnią od różnych dyktatur). Piszę to z pełną świadomością, mając za sobą doświadczenie wielu nieprzyjemności zaznanych od ludzi ukrywających się za pseudonimami. Nieporównywalnych skalą i ciężarem gatunkowym z antywebowymi napinkami komentarzowymi.
    W ogóle sprowadzanie tematu „część publiczności nie jest zadowolona z poziomu edytorskiego AntyWeba” do „anonimowi hejterzy powodują że jest mi przykro” jest według mnie niepoważne i niewarte osobnej notki.
    Oczywiście, w prywatnym serwisie (jakim np. jest AW) można narzucać dowolne rozwiązania dotyczące komentowania, ale naprawdę nie warto dawać prawodawcom do ich lepkich rączek amunicji przez popularyzowanie poglądu „anonimowość jest zła”. Za chwilę się okaże, że z pseudonimów w internecie korzystają pedofile/terroryści/ludzie którzy wywołali kryzys gospodarczy i cofniemy się do poziomu ChRL.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Michał Olszewski: Za chwilę się okaże, że z pseudonimów w internecie korzystają pedofile/terroryści/

      Chcesz przez to powiedzieć, że nie korzystają ?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Michał Olszewski: W ogóle sprowadzanie tematu “część publiczności nie jest zadowolona z poziomu edytorskiego AntyWeba” do “anonimowi hejterzy powodują że jest mi przykro” jest według mnie niepoważne i niewarte osobnej notki.

      Prewencja !
      Dziś czepia się przecinków, jutro będzie wygrażał Tobie i Twojej rodzinie, tak jak w moim przypadku!

  • Pongo

    Powyżej widnieje jakieś 50 bardzo wartościowych komentarzy, z których ponad połowa jest anonimowa. To chyba najlepszy dowód na to, że istnieje duże zapotrzebowanie na anonimowość wśród osób, które piszą rzeczowo i z sensem. Moim zdaniem trolle stanowią zdecydowaną mniejszość w grupie anonimowych komentatorów.

    • Grzegorz Ułan

      Nigdzie nie napisałem że wszystkie anonimowe komentarze są bezwartościowe. Wspominałem już, że szanuję Wasze zdanie na ten temat, często odmienne ale to zrodziło zdrową dyskusję na omawiany temat. Każdy z powyższych komentarzy jest dla mnie osobiście, cenny i wartościowy.

    • Pongo

      Grzegorz Ułan: Nigdzie nie napisałem że wszystkie anonimowe komentarze są bezwartościowe.

      Wiem o tym, że nigdzie tak nie napisałeś. Wiem, że szanujesz nasze zdanie na ten temat. Wniosek jaki wypływa z mojego komentarza jest zupełnie inny. Prawidłowy wniosek brzmi: gdyby wprowadzić na Antywebie te restrykcje, które proponujesz (a’la G+), to ucierpiałaby na tym właśnie dyskusja, która jest jak sam stwierdzasz cenna i wartościowa. Powyższe komentarze są dowodem na to, że likwidacja anonimowości zlikwidowałaby nie tylko trolle. Każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Dostrzeganie tylko zalet lub tylko wad to krótkowzroczność.

    • Grzegorz Ułan

      Nie chcę likwidować anonimowości, nie mam takiej władzy. Uważam natomiast, że jej brak przyczyniłaby się do zwiększenia kultury i odpowiedzialności za wypowiedzi głoszone w internecie. Takie jest moje zdanie. Wymieniamy poglądy. Nie chcę się z Tobą spierać, przekonywać że to ja mam rację lub uznawać Twoją. Masz swoje argumenty, w które mocno wierzysz. Ok. Ja mogę mieć inny pogląd. Nie potrzebna mi anonimowości by móc z Tobą rozmawiać. Zupełnie. Nie popadajmy też w skrajności. Uważam dzisiejszą dyskusje z Wami za stojącą na wysokim poziomie i pouczającą. Mimo, iż duża część pisana jest anonimowo. Wierzę też że byłaby podobna bez tej całej anonimowości. Prywatność to termin, który – w najszerszym znaczeniu – określa możliwość jednostki lub grupy osób do utrzymania swych danych oraz osobistych zwyczajów i zachowań nieujawnionych publicznie (wikipedia). W świetle powyższej definicji, ujawnienie imienia i nazwiska to nie jest całkowita utrata prywatności. Właśnie przez mylne rozumienie prywatności, w internecie istnieje problem anonimowości.

  • Arnold Zonk

    ble ble ble jakbym czytal kolejny sponsorowany przez wladze i korporacje tekst o tym,ze ekolodzy chca nas wytruc,a pacyfisci wymordowac

  • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

    Teraz będzie długi wpis (ja od nowa swoje), mówimy o szkodliwości anonimów. Weźmy trolle – niewygoda serwisów, zasypywanie dyskusji bezwartościowymi wpisami, obrażanie innych.

    A teraz szkodliwość publikowania pod imieniem i nazwiskiem:
    - pani na stanowisku w MPK napisała na zamkniętej grupie fb: „Po co więc chcieli przyjść jak nie po kasiorę?” o rodzinach ofiar smoleńskich na spotkaniu z premierem” – straciła pracę, powiecie słusznie?, a ja powiem naiwna, myślała, że jest wśród znajomych.
    - dziewczyny w Izraelu kłamały, że są ortodoksyjnymi żydówkami, aby uniknąć służby wojskowej, fotki z fejsa posłużyły za dowód przeciwko nim
    - kolega oznacza cię na fotce z zakrapianej imprezy, nie to nie był heil hitler, prosiłeś o piwo – potencjalny pracodawca niech zgaduje.
    - myślisz, że skasowałeś zdjęcie z fejsa? nie Ars Technica ustaliła, że usuwane są odnośniki do niego, a sam plik zdjęcia dalej pozostaje na serwerach Content Delivery Network, skąd można go dalej pobierać, jeśli ma się adres
    - aplikacje wbrew regulaminowi fb, przesyłały nasze osobiste dane do specjalnych baz danych, wykorzystywanych co celów marketingowych – (m.in FarmVille Zyngi, Texas HolEm Poker czy FrontierVille) to było w 10.2010 przeprosili i już nie przesyłają
    - z fb wyciekło 171 milionów rekordów zawierających imię, nazwisko oraz link do profilu, mały skrypt i można było wyciągnąć dużo więcej
    - w necie możesz kupić wszystkie pesele Brazylijczyków, wyciekły z instytucji rządowych, tak jak kilka milionów pitów na Łotwie – sądzicie, że dane osobowe lepiej będą chroniły serwisy społecznościowe.
    Itd. itd… to tylko kilka linków, które zapisałem, a nie jestem systematyczny. I teraz powiedzcie mi, że warto publikować pod imieniem i nazwiskiem tylko po to, żeby podnieść jakość dyskusji? co i tak się moim zdaniem nie dzieje.

    Powiem też o skazanych z fejsa w Londynie za podżeganie do zamieszek, czy słyszeliście, żeby zgarnęli jakiegoś anonima z forów? nie, bo po co szukać przestępców którzy z premedytacją i z dbałością o anonimowość organizowali zamieszki lepiej zgarnąć naiwniaków z fejsa, którzy rzucili jakiś status, albo zorganizowali ‘event’.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Zalety publikowania pod imieniem i nazwiskiem:
      Pani, która wyłudziła zasiłek chorobowy z ZUS została przyłapana po opublikowaniu zdjęć z urlopu nad Morzem Śródziemnym.
      Pan, który wyłudził rentę został przyłapany, kiedy chwalił się, ile to nie zarabia pracując „na czarno”.

  • annon

    „O co tak naprawdę chodzi z tą prywatnością? W czym problem, by podać swoje prawdziwe imię i nazwisko? Idziemy na pocztę ze zwykłym awizem i nie widzimy problemu, by okazać swój dowód osobisty za każdym razem, sfrustrowanej po całym dniu przepychanek Pani w okienku, wyrażając przy
    tym, często głośno, swoją opinię na temat jej pracy.

    kochany moj misku internetowy – jest roznica miedzy tym ze dwoma kliknieciami kazdy z 6mld ludzi moze znalesc mnie w sieci a tym ze organ scigania moze przejzec zapisy avizo w poczcie.

    kiedy wreszcie ludzie zrozumieja ze net pamieta WSZYSTKO i jest roznica miedzy nim a rzeczywistoscia, bo nikt nie pamieta co 10 lat temu powiedzialem gosi na randce bo i ja i ona zapomniala o tym, jest tez istotna roznica w opinii zaleznie od wieku i nie chce by jakis pracodawca buc ocenial mnie po wypowiedzi kiedy mialem 15 lat.

    i do jasnej cholery, internet istnial za czasow nickow doskonale, odnajdywalem znajomych prawdziwym znajomych bez zadnego problemu a ich nazwisko bylo mi jak 5 kolo u wozu.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      annon: nie chce by jakis pracodawca buc ocenial mnie po wypowiedzi kiedy mialem 15 lat.

      Nie obwiniaj Internetu za infantylność pracodawcy.

      i do jasnej cholery, internet istnial za czasow nickow doskonale, odnajdywalem znajomych prawdziwym znajomych bez zadnego problemu a ich nazwisko bylo mi jak 5 kolo u wozu.

      To był Internet co najwyżej paruset tysięcy neandertalczyków pozamykanych w swoich jaskiniach.
      Dziś jest to sieć globalna.

  • Jasiu Kowalski

    To kiedy Autor zamierza publicznie spalić „Lalkę” czy „Faraona” ? Bo napisano je pod pseudonimem.

  • Arczer

    Anonimowość to też bezpieczeństwo, mam na myśli ludzi ze złymi intencjami, którzy mogą się za dużo dowiedzieć i wykorzystać taką wiedzę przeciwko nam. Chodzi o aspekt materialny, ale są też różni szaleńcy, wrogowie i nie ma się co dziwić, że np. jakiś polityk, osoba znana, biznesmen czy każdy, kto uważa, że ma coś do stracenia woli zachować incognito. Szumowiny grasują po necie..

  • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

    Petrusz:Wyobraź sobie, że siedząc w knajpie jakiś nieznajomy, którego widzisz pierwszy raz na oczy i nie znasz jego imienia, a tym bardziej nazwiska, zaczyna wyzywać Cię od najgorszych nie przebierając w słowach. Co robisz? Jedną z opcji jest wezwanie Policji (…) W internecie coś takiego nie działa.

    Rzecz w tym, że ja chcę aby było jak jest. Wzywam policję w realu, a nie czytam koledze z plakietki nazwisko. W internecie wzywam policję, że trudniej go złapać za kołnierz to nie powód by zmieniać zasady prywatności.

    PetruszPo prostu zachowuj się w Internecie tak, jakbyś się zachowywał w każdym innym publicznym miejscu. Wtedy nie będzie miało znaczenia, czy posługujesz się nick’iem (ksywą), czy własnym imieniem i nazwiskiem. Chyba proste?

    To nie jest proste, największe platformy społecznościowe chcą zlikwidować pseudonimy, mogę zignorować jeden serwis czy dwa, nie mogę zignorować serwisów globalnych, bo to jest wykluczenie.

    Petrusz
    Ewidentnie nie zrozumiałeś w czym rzecz.

    No właśnie.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Asen:
      To nie jest proste, największe platformy społecznościowe chcą zlikwidować pseudonimy, mogę zignorować jeden serwis czy dwa, nie mogę zignorować serwisów globalnych, bo to jest wykluczenie.

      Ten argument jesr śmieszny i żałosny!

    • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

      To Twoja opinia, straciłem konto na fb bo nie zgodziłem się podać imienia i nazwiska, nie spamowałem, nie dopraszałem się o dopisanie do znajomych, nie atakowałem nikogo ani nie obrażałem.
      Posługiwałem się rozpoznawalnym pseudonimem, nie ma drugiego Asena w polskim necie.
      Dodatkowo na fb nikt nie miał obowiązku dodawać mnie do znajomych, ale zostałem wykluczony, dlatego wiem, że powodem nie jest żadna troska o użytkowników, to zwykły model biznesowy – chcemy na tobie zarabiać, pseudonim jest dla nas bezwartościowy. Ty się na to pokornie godzisz, a ja nie, i tyle.
      Ktoś prosił wyżej, żebyś się zidentyfikował, a mi to jest niepotrzebne do niczego – wypowiedzi Zonka są szczere, chociaż się grubo mylisz, mówisz to myślisz, i to jest Wartość, przez duże W.

  • asiruc

    Kolego Ułan. Mnie się przytrafia następująca rzecz. Gadam z nowopoznaną dziewczyną na necie. Zbieram jakieś szczątki informacji które sama mi podaje (tak normalnie, jak ludzie się poznają), również te informacje których nie jest świadoma (ip które gdzieś zawsze prowadzi, można trafić na fora na których się wypowiada) i po godzinie szperania w necie dużo o niej wiem.
    Wystarczy umieć szukać i analizować zbierane informacje i można bardzo dużo się dowiedzieć o danej osobie (coś jak profil psychologiczny). Mnie osobiście to przeraża. Zarówno ten brak prywatności, jak i to że jakiś debil mógłby te informacjie wykorzystać w niecnych celach.
    Nigdy potem już nie gadam z taką dziewczyną która naraża się na „strzał”. Taka przezorność na wszelki wypadek.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Gratuluję podejścia :/
      Zamiast uświadomić jej zagrożenia wystawiłeś ją na strzał !
      Nic dziwnego, że ukrywasz się pod pseudonimem. Zbanowałbym Cię natychmiast-albo-jeszcze-szybciej + ostrzegł moich znajomych przed kontaktem z Tobą.

    • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

      @asiruc Z takim podejściem długo nie znajdziesz dziewczyny.

  • xdvbadfv

    prosze jak latwo mozna stracic prywatnosc i net pelen glupkow znajdzie wszystko i nie tylko u Ciebie bedziesz czlowieku obscmiewany ale na calym glowie

    z wykopu dzis
    http://lifetoday.be/2011/08/video-ilse-uyttersprot-burgemeester-aalst-seks-toren/

    wiec jak mam dac nazwisko jawnie gdy tylu debili codziennie bawi sie w odnajdywanie tozsamosci by zrobic cos takiego?

  • xmac

    Zonk: Zalety publikowania pod imieniem i nazwiskiem:
    Pani, która wyłudziła zasiłek chorobowy z ZUS została przyłapana po opublikowaniu zdjęć z urlopu nad Morzem Śródziemnym.
    Pan, który wyłudził rentę został przyłapany, kiedy chwalił się, ile to nie zarabia pracując “na czarno”.

    chyba żartujesz… teraz już mamy tak, że każdy jest potencjalnie traktowany jak przestępca (vide ZUS, US)… rozumiem, że to chore podejście chcesz przenieść też do sieci? równać do dołu?

  • alan

    omg, to tak na poważnie z tym ubiciem anonimowości, regulowaniem! (Zonk) internetu?

    Zonk, użyłeś słowa d***kracja. Jesteś liberałem? Chcesz regulować?

    W sieci i tak nikt nie jest anonimowy. Jeżeli trollik narozrabia to łatwo go znaleźć, niedawno z resztą jednemu takiem wjechało ABW o świcie.
    Internet to nie własność czyjaś. To przestrzeń, w której mam prawo mieć tożsamość jaką chcę. Tego by brakowało, żeby politykierzy zaczęli regulować, marketingowcy (i tak już to robią) zaczęli sterować etc etc.

    Przykład z bankiem kompletnie chybiony. To jest tak jak z G+. Chcę komuś powierzyć swoje dane to to robię – ale wtedy kiedy ja chcę. Nie chcę to trzymam kasę w skarpecie, co w obecnych czasach nie jest takie głupie ;-)

  • sieciobywatel

    Krótko:
    Anonimowość nie ma nic wspólnego z imieniem i nazwiskiem. Bolesława Prusa ciężko nazwać postacią anonimową, ale już mało ktoś kojarzy jak miał naprawdę na imię i nazwisko. Nie musze wiedzieć co ma w dowodzie Gynvael Coldwind, aby od razu od razu skojarzyć kto napisał komentarz pod jednym z tekstów.
    Z drugiej strony prywatność tracimy nie poprzez jedną czy dwie wypowiedzi pod swoim nazwiskiem, ale z powodu łatwości z jaką można agregować drobne skrawki informacji dostępne w internecie. Imię i nazwisko lub pojedynczy pseudonim są tutaj kluczem, za pomocą którego można takie wiadomości odszukiwać.
    Po trzecie, używanie jednego „imienia” jest głęboko nienaturalne i zostało narzucone dla prostszego ściągania podatków. A dziś chętnie wykorzystują to handlarze informacjami o nas – głownie w marketingu i reklamie. Prawda jest taka, że w różnych kręgach znani jesteśmy jako zupełnie inne osoby i często funkcjonujemy też pod innymi przydomkami.

  • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

    Dorzucę jeszcze słowo. Choć dyskusja wygasła. Czy zaakceptowalibyście, gdyby na serwisach społecznościowych żądano (pod groźbą zawieszenia konta), żeby publikować adres zamieszkania bądź firmy?
    Imię i nazwisko, może nie we wszystkich przypadkach, np. Nowaków kowalskich itd. ale już np. nazwisko Autora pozwala błyskawicznie ustalić ten adres – dlatego jestem przeciwnikiem podawania imienia i nazwiska.

  • http://notatnik.wikidot.com/nie-podawaj-imienia-i-nazwiska-na-facebooku Asen

    To jeszcze słówko:
    Łódzka spółka Redbelt stworzyła aplikację o nazwie Guarda Brand Reputation Defender, której zadaniem jest monitorowanie profili pracowników automatycznie. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Siedem dni w tygodniu. Wszystkie ich wpisy i zdjęcia trafiają do bazy danych pracodawcy. Tam można tymi danymi zarządzać. (…) itd.
    Polecam lekturę fanom nazwisk i imion i miast: http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,10202287,Internetowy_Wielki_Brat__czyli_uwazaj__co_piszesz.html