Protestować może każdy i każdy głos powinien się liczyć, więc ja też zaprotestuję. Na początku jednak dwa słowa dlaczego będę protestował i przeciwko czemu.

Na stronie maclawyer.pl pojawił się protest związany z uwaga! dyskryminacją użytkowników systemu OS X przez ministra sprawiedliwości. Jak są dyskryminowany posiadacze komputerów Apple? Śpieszę z cytatem (mam nadzieję, że odpowiedniej długości)

W związku z decyzją Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego o możliwości zdawania egzaminu adwokackiego, radcowskiego i notarialnego w 2011 r. przy wykorzystaniu sprzętu komputerowego; zgłaszam bardzo poważne zastrzeżenia do prac Ministerstwa Sprawiedliwości w zakresie aplikacji komputerowej dot. egzaminu po ukończeniu aplikacji prawniczych w 2011 r.

Aplikacja ta przeznaczona jest wyłącznie dla użytkowników komputerów z systemem operacyjnym Widndows

Dale czytamy podstawy protestu:

Ministerstwo Sprawidliwości jako organ władzy publicznej nie może prowadzić polityki dyskryminującej jeden z będących w powszechnym użyciu systemów operacyjnych; taka polityka bowiem narusza prawa tych użytkowników jako konsumentów i zaprzecza zasadzie konkurencji na rynku

No to ja też zaprotestuję przeciwko potencjalnemu marnotrawieniu publicznych pieniędzy. Marnotrawieniem nazywam sytuację w której dla zaspokojenia wymagań skrajnie małej grupy ludzi wydawać się będzie środki z pieniędzy publicznych.

W informacji cytowanej powyżej można przeczytać, że system OSX jest „powszechny w użyciu”. Ponieważ trudno mi było zinterpretować taką definicję sięgnąłem do jedynego znanego mi źródła statystyk, które pokazują wykorzystanie systemów operacyjnych. Chodzi o ranking.pl gemiusa. Oczywiście pokazuje on udział systemów operacyjnych jedynie wśród polskich internautów (z terenu Polski) ale jest to zawsze jakaś podstawa (a nie wyobrażam sobie aby istniała duża grupa użytkowników firmy Apple, którzy nie korzystają z internetu). Otóż z ranking.pl wynika, że „powszechny w użyciu” oznacza 0,82% w stosunku do całości.

Chcę być jednak dobrze zrozumiany – sam mam Macbooka i też czasem z tego powodu cierpię. I chciałbym aby państwo tworząc rozwiązania informatyczne myślało o wszystkich, ale chciałbym też aby było racjonalne w swoich decyzjach. Nie można bowiem przesadzać i dążyć do pełnego zaspokojenia wymagań wszystkich niezależnie od kosztów i zdrowego rozsądku.

Takie roszczenia i oskarżenia brzmią jeszcze dziwniej kiedy chodzi nie o program o ogólnej użyteczności publicznej jak chociażby aplikacja do rozliczania PIT-ów (która jest chyba dostępna na OS X) ale o bardzo bardzo wąską grupę jaką są adepci sztuki prawniczej.

Zaraz pewnie usłyszę o tym, że państwo polskie nie powinno promować jednego dostawcy, jednego rozwiązania itp. Oczywiście się z tym zgadzam – nie wyobrażam sobie tylko aby alternatywą dla Windowsa miał teraz być OS X z towarzyszącym mu super drogim komputerem :)

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Patryk

    Podałeś statystyki dotyczące całego internetu, a może wśród „adeptów sztuki prawniczej” proporcje Mac:PC są zupełnie inne?

    • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

      Jakoś nie sądzę. Lex istnieje tylko w wersji na Win, a nie znam prawnika, który by z niego nie korzystał (OK, nie znam ich zbyt wielu, ale wciąż…)

    • Edi

      Legalis i LexisNexis są na Mac OS X.

  • Mario

    Niech protestujący wyłożą kasę na popularyzację OSX zamiast domagać się by robić to za moje pieniądze które oddaje US.

    • Patryk

      Nie można było myśleć już w fazie projektowania aplikacji, i napisać ją w jakimś uniwersalnym języku programowania, działającym na wszystkich os’ach?

    • bartek

      @Patryk: tu nie do końca chodzi o język programowania. Zresztą to nie jest ważne – na pewno zleceniodawca (czyli ministerstwo) w ogóle nie pomyślał o alternatywnych systemach operacyjnych, a nawet gdyby pomyślał, to koszt stworzenia takiej aplikacji wzrósłby (na moje obeznane z korporacjami IT oko) dwukrotnie.

    • Coward_the_Anonymous

      @bartek
      Wystarczy zrobic aplikacje webowa zgodna ze standardami. Jedna dla wszystkich systemow operacyjnych. O ilez latwiejsze i tansze bedzie tez utrzymanie i aktualizacja aplikacji.

  • bartek

    Masz rację. I mówię to jako użytkownik komputera z systemem Mac OS X.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Patryk: Nie można było myśleć już w fazie projektowania aplikacji, i napisać ją w jakimś uniwersalnym języku programowania, działającym na wszystkich os’ach?

    Można ale pewnie nikt tego nie zrobił bo nie zauważył tego 0,8 % użytkowników. Pewnie właśnie zamiast protestować trzeba się zaangażować aby świadomość o innych systemach była większa u tych którzy podejmują decyzję.

    • http://niute.ch niu tech

      Grzegorz Marczak:
      Można ale pewnie nikt tego nie zrobił bo nie zauważył tego 0,8 % użytkowników. Pewnie właśnie zamiast protestować trzeba się zaangażować aby świadomość o innych systemach była większa u tych którzy podejmują decyzję.

      No właśnie protest jest jedną z form poszerzania świadomości decydentów, może przez jego rozgłos dotrze do móżdżków urzędasów, że nie można się zamykać na „jedynie słuszną platformę”, co świetnie pokazuje FWiOO.

      Grzegorz Marczak: No to ja też zaprotestuję przeciwko potencjalnemu marnotrawieniu publicznych pieniędzy. Marnotrawieniem nazywam sytuację w której dla zaspokojenia wymagań skrajnie małej grupy ludzi wydawać się będzie środki z pieniędzy publicznych.

      A marnotrawieniem naszych pieniędzy nie nazwiesz wydawanie ich na niektóre projekty POIG 8.1? Albo na MS Office 2010 dla administracji, zamiast darmowych alternatyw? Już nawet nie wspomnę o przetargach dla ZUS…

      Zaprotestujmy przeciwko temu!

  • Mario

    Egzamin zdajesz na swoim komputerze? Rzeczpospolita Polska korzysta z oprogramowania Microsoftu (trudno). Mogli zrobić jak mówisz ale po co z tego robić wojnę?

    Patryk: Nie można było myśleć już w fazie projektowania aplikacji, i napisać ją w jakimś uniwersalnym języku programowania, działającym na wszystkich os’ach?

    • Edi

      Owszem, aplikacja jest uruchamiana na komputerach zdających.

  • http://www.facebook.com/marcin.niewadzi Marcin Niewadzi

    @Mario – ja też nie chce by z moich pieniędzy szło na to i na tamto..
    Ogółem co do zasady takie programy powinny być pisane w uniwersalnym języku choćby w javie, bądź projektowane jako aplikacje webowe i problem byłby rozwiązany. Jasne można mówić że po co skoro używa tego taka garstka ludzi, niemniej tu Państwo promuje oprogramowanie a potem KE nakłada jakieś bzdurne kary za monopol. Ogółem cały protest jest bardziej po to by ludzie zauważali coś poza windowsem, a nie po to by uzyskać dostęp do takiej aplikacji, którą jak mniemam używa się raz przez godzine.

    • Mario

      Zgodzę się, że ta akcja to czysty marketing. Niech wyrzucą PCety z wagonów jak Lepper zboże :) Będzie marketing pełną parą. To nie jest kraj bogatych ludzi. U nas zaporą dla Apple nie jest świadomość istnienia czegoś po za Windows tylko cena iPhonów, iPadów, i Maców.

  • http://www.facebook.com/wrobel.marcin Marcin Wróbel

    To kwestia TYLKO i wylacznie uzytej technologii, i nie nazwalbym tego marnotrawieniem pieniedzy – np. e-deklaracje do Urzedu Skarbowego mozna wyslac z Maczka bez zadnych problemow, bowiem aplikacja powstala w Adobe AIR. To kwestia konstruowania „przetargow” (czesto przez ludzi ktorych poziom bieglosci w pracyz komputerem nie dociera nawet do podstaw pracy z Wordem) i tego jakie „kryteria” sa w nich najwazniejsze.

  • piotrek

    > Marnotrawieniem nazywam sytuację w której dla zaspokojenia wymagań skrajnie małej grupy ludzi wydawać się będzie środki z pieniędzy publicznych.

    Grzegorzu, ale tu nie chodzi o zaspokojenie wymagań skrajnie małej grupy ludzi. To ministerstwo stawia wymagania – możesz zdawać egzamin na swoim komputerze, jeżeli jest to komputer z systemem windows.
    To co ma zrobić teraz aplikant, który ma tylko macka? kupić sobie na egzamin drugi komputer, bo minister tego wymaga?

  • ???

    A o Linuksie nikt nie wspomniał? :/

  • zdzich

    Ja pisałem długopisem egzamin i problemów z kompatybilnością długopisu nie miałem.

  • zdzich

    O jej… i na mclawyerze wyłączyli komentarze pod tekstem. Czyżby za dużo negatywnych?

  • http://zibi.nora.pl/ Zbigniew ‘zibi’ Jarosik

    A ja używam ostatnio Psiona Series 5 z Epoc32 na pokładzie. Też czuję się dyskryminowany!

    • http://mojeIT.blox.pl MareX

      Ja też, ja też.
      Zainwestowałem 20 PLN w nowe baterie do Revo i jest z niego niezły e-book reader :-)

  • http://www.facebook.com/roktiw Wiktor Roktiw

    Jako użytkownik Linuksa przypominam o sobie!

  • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

    Nie podoba mi się to milczące założenie, że chodzi o aplikację, którą aplikant ściąga i za pomocą której aplikant zdaje egzamin.

    Przecież takiego egzaminu nie da się z oczywistych powodów zdawać zdalnie (kontrola korzystania z niedozwolonych materiałów, niedopuszczalnej pomocy osób trzecich itd). Ergo, jest on organizowany w jakichś radach adwokackich. W dodatku nie wyobrażam sobie zdawania go na prywatnych komputerach. Czyli przypuszczam, że to jest dokładnie taka sama sytuacja, jak z egzaminami na prawo jazdy.

    No i gdzie te protesty, że aplikacja do PJ działa tylko pod Win?

    • Edi

      No to wyobraź sobie, że egzamin jest zdawany na komputerach zdających.

  • Rafał

    Otóż:

    1) prawnicy w większym stopniu niż przeciętny korzystają ze sprzętu Apple – ale to nie ma nic do rzeczy,
    2) to Państwo przyjęło regulację, w której zobowiązało się do zachowania neutralności technologicznej w tworzonych systemach teleinformatycznych,
    3) wcale nie trzeba było pisać osobnych aplikacji dla Win, OSX i linuxów. Wystarczyło pomyśleć. Jak widać, z myśleniem u nas nienajlepiej.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    piotrek: Grzegorzu, ale tu nie chodzi o zaspokojenie wymagań skrajnie małej grupy ludzi. To ministerstwo stawia wymagania – możesz zdawać egzamin na swoim komputerze, jeżeli jest to komputer z systemem windows.
    To co ma zrobić teraz aplikant, który ma tylko macka? kupić sobie na egzamin drugi komputer, bo minister tego wymaga?

    Problem w tym, że tego typu akcje nie uświadamiają niczego i nikomu i są jedynie nastawione na rozgłos i buzz. Nie tak się zmienia podejście do technologii w strukturach takich jak państwo.

    • http://www.facebook.com/michuk Borys Musielak

      @Grzegorz wlasnie tak sie zmienia podejscie do technologii! Im wiecej buzzu w mediach tym bardziej politycy sa sklonni temu buzzowi sie poddac. Tak to wlasnie dziala. Pamietasz jak rok temu udalo sie „przekonac” premiera do nie filtrowania sieci? Wlasnie dzieki buzzowi. praca u podstaw jest moze fajna ale jak zapadnie juz decyzja to jedynie glosny protest moze cos dac.

      Akurat w tym przypadku nie jestem przekonany czy ma on sens. Za malo mam danych jak ten brak wersji na OSX czy Linuksa wplywa na prawnikow i czy niektorych z nich faktycznie dyskryminuje.

  • http://www.facebook.com/mateusz.kocz Mateusz Kocz

    Na niektóre spawy trzeba spojrzeć inaczej, niż tylko przez pryzmat procentów. W wartościach bezwzględnych mamy 140 000 osób używających Mac OS i 114 000 używających Linuksa*. Takich ludzi jest więcej, niż mieszkańców ma Radom, czy Częstochowa. My się domagamy uznania swojej bytności w Państwie Polskim. ;)

    *17 mln internautów; pomijając drobny mankament liczenia przez ranking.pl odsłon, a nie faktycznych użytkowników.

  • Adam

    piotrek: To co ma zrobić teraz aplikant, który ma tylko macka? kupić sobie na egzamin drugi komputer, bo minister tego wymaga?

    To co ma zrobić teraz aplikant, który nie ma wykupionego abonamentu na internet? Biec do tepsy podpisać umowę na 2 lata bo minister tego wymaga?

    Cóż za idiotyczne pytanie.

    • Piotr

      Nie musi isc do tepsy…moze isc rowniez do netii, inei…ma wybor i o ten wybor chodzi

  • sieciobywatel

    A ja nie zgadzam się, żeby za moje podatki państwo promowało jedną firmę informatyczną i ich system – która już ma pozycję bliską monopolu.

    Stworzenie aplikacji działającej na wszystkich trzech systemach (win, macosx, linux) nie jest wcale dużo trudniejsze. Aplikacje „unixowe” bez problemu można skompilować na jabłuszko i windows. Tylko trzeba by znaleźć firmę (nie takie trudne), która rozwija aplikacje na różne platformy, a nie specjalizuje się jedynie we wdrażaniu wielkiej trójki (MS, Oracle, Dell).

    Jeżeli „niedola” prawników Cię nie wzrusza, pomyśl o dzieciach, którzy w szkole uczą się pracy z edytorem tekstów czy tworzenia prezentacji. Oczywiście w popularnym, kosztownym pakiecie biurowym. Oczywiście pracownie komputerowe nie są dostępne np. w godzinach popołudniowych (z nielicznymi wyjątkami), więc jeżeli rodzice chcą zapewnić dziecku możliwość poćwiczenia w domu, to jako alternatywe mają kupno pakietu (350zł + ew. drugie tyle za windows – licencje edukacyjne) lub łamanie prawa pracą na nielegalnym oprogramowaniu. Nie mówię już o takich kwiatkach jak brak Office’a w programie MSDNAA przy równoczesnych wymaganiach dotyczących np. oddawania projektów zaliczeniowych np. w Excelu na studiach.

    Wybacz, ale dzieci spokojnie mogą się uczyć korzystania z oprogramowania biurowego w Libre Office czy nawet w usługach Googlowskich. I bzdurne są tłumaczenia, że w pracy wymagają znajomości MS Office, bo kiedy dzisiejsze 10-latki wejdą na rynek pracy, i tak używać się będzie zupełnie innego oprogramowania niż dzisiaj.

    • Mario

      Postawie jednak na to, że za 10 lat to MS Office ma większe szanse być jeszcze na rynku, a nie Libre Office. Więc po co uczyć dzieci czegoś marginalnego? Oczywiście da się pracować na innych pakietach ale firmy wymagają znajomości MSO i tego używają. Minister ich do tego nie zmuszał. WOLNY RYNEK. Wszędzie można i trzeba się stykać w MSO więc myślę że aplikant siłą rzeczy będzie znał MSO. Najlepiej umieć więcej i znać więcej niż jeden słuszny MSO, OO czy Libre.

  • watta

    No no, sensowny wpis, co nieczęste tutaj ostatnio, popieram.

  • Rysiowy

    A czy ktoś z was widział ten program? W ostatni weekend uruchamiałem go u osoby która będzie zdawała egzamin. Egzamin ma się odbywać na komputerach prywatnych, a ponieważ nikt nie będzie sprawdzał dziesiątków komputerów przed egzaminem, uruchomiona aplikacja zawłaszcza komputer. Uniemożliwia przełączenie się na cokolwiek innego, ukrywa taskbar i przycisk start, blokuje ctrl alt del i inne skróty klawiaturowe (alt tab, alt esc itd), ma zablokowane kopiowanie itd.
    Uniwersalne technologie, jak np aplikacja na przeglądarkę, nie umożliwiają takich sztuczek, które na każdym systemie robi się inaczej.
    Swoją szosą uważam, że znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby przygotowanie jakiejś bootowalnej dystrybucji linuksowej, którą każdy mógłby uruchomić na swoim komputerze niezależnie od normalnie posiadanego systemu operacyjnego. Na niej dać dostęp tylko do open offica (jako edytor tekstu program dla aplikantów jest baaardzo słaby) i voila.

    • bachus

      Znając życie, taniej by wyszło zdawanie egzaminu na sesji terminalowej.
      p.s. mam nadzieję, że lekarze nie będą zdawać egzaminów praktycznych w domu. Jakaś paranoja, żeby zdawać taki egzamin w domu.

  • MKR

    Większa „szkodliwość społeczna” by była, gdyby program do PITów dział tylko na Windows, ale o dziwo działa na win/lin/mac. Czyli może jednak się da ;)

    • http://niute.ch niu tech

      A pamiętasz program Płatnik? Działał tylko w Windows i nic to ZUS nie ochodziło.

  • h2ols

    najsensowniej byłoby wszelkie sprawy typu administracja-klient załatwiać po prostu z poziomu przeglądarki. Skandynawowie już dawno zrobili takie systemy opierając to wszystko na systemach bankowych [np. Norwegia ma coś takiego http://minid.difi.no/minid/minid.php?lang=en

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000058694380 Piotr Krych

    Ja jestem użytkownikiem Ubuntu i chciałbym żeby chociaż Państwo Polskie traktowało wszystko na równi, a już WYMAGAM tego od Unii Europejskiej, której częścią jesteśmy.
    Bardziej niesprawiedliwy jest jednak formularz do generowania wniosków na dotację z Unii. Teraz nie mogę znaleźć, ale żona ma taki zainstalowany na komputerze i wymóg jest jeden – Windows.

    Może Linux + OS = 1,5%, ale jak ma wyglądać skoro nawet Rządy promują Windowsa?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000058694380 Piotr Krych

    sieciobywatel: A ja nie zgadzam się, żeby za moje podatki państwo promowało jedną firmę informatyczną i ich system – która już ma pozycję bliską monopolu.Stworzenie aplikacji działającej na wszystkich trzech systemach (win, macosx, linux) nie jest wcale dużo trudniejsze. Aplikacje “unixowe” bez problemu można skompilować na jabłuszko i windows. Tylko trzeba by znaleźć firmę (nie takie trudne), która rozwija aplikacje na różne platformy, a nie specjalizuje się jedynie we wdrażaniu wielkiej trójki (MS, Oracle, Dell).Jeżeli “niedola” prawników Cię nie wzrusza, pomyśl o dzieciach, którzy w szkole uczą się pracy z edytorem tekstów czy tworzenia prezentacji. Oczywiście w popularnym, kosztownym pakiecie biurowym. Oczywiście pracownie komputerowe nie są dostępne np. w godzinach popołudniowych (z nielicznymi wyjątkami), więc jeżeli rodzice chcą zapewnić dziecku możliwość poćwiczenia w domu, to jako alternatywe mają kupno pakietu (350zł + ew. drugie tyle za windows – licencje edukacyjne) lub łamanie prawa pracą na nielegalnym oprogramowaniu. Nie mówię już o takich kwiatkach jak brak Office’a w programie MSDNAA przy równoczesnych wymaganiach dotyczących np. oddawania projektów zaliczeniowych np. w Excelu na studiach.Wybacz, ale dzieci spokojnie mogą się uczyć korzystania z oprogramowania biurowego w Libre Office czy nawet w usługach Googlowskich. I bzdurne są tłumaczenia, że w pracy wymagają znajomości MS Office, bo kiedy dzisiejsze 10-latki wejdą na rynek pracy, i tak używać się będzie zupełnie innego oprogramowania niż dzisiaj.

    zgadzam się i popieram:) Uczmy w szkołach pracować na linuxie, na darmowych officach. Co przeszkadza???? Windowsy to każdy z domu dobrze zna, więc po co jeszcze w szkole dziobać?

  • http://fotografwu.pl Paweł

    Jarosław Hirny: Jakoś nie sądzę. Lex istnieje tylko w wersji na Win, a nie znam prawnika, który by z niego nie korzystał (OK, nie znam ich zbyt wielu, ale wciąż…)

    Lexa można zainstalowac jako usługę i łaczyć się do niego przez przeglądarkę więc nie jest wymagany Windows na każdej stacji klienckiej.

  • http://www.balawejder.com Balawejder

    W nawiązaniu chciałbym zaprotestować przeciwko wykorzystywaniu na komputerach egzaminacyjnych klawiatur Logitech. Egzaminowani używający tych klawiatur w domu są uprzywilejowani w stosunku do użytkowników klawiatur A4-Tech, ponieważ znacznie szybkiej wprowadzają dane do komputera. Wnioskuję zatem o możliwość zdawania egzaminów na własnych klawiaturach ;)

  • http://zibi.nora.pl/ Zbigniew ‘zibi’ Jarosik

    MareX: Ja też, ja też.
    Zainwestowałem 20 PLN w nowe baterie do Revo i jest z niego niezły e-book reader :-)

    Mam dwa Revo i jednego Revo Plus ;P Teraz nabyłem drogą kupna 5, poluję na 5 mx ;P

    I nadal nie rozumiem, dlaczego polskie strony rządowe nie są dostępne przez WAP! Przecież to dyskryminacja!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000058694380 Piotr Krych

    hehe widzę, że i tutaj ktoś chce dostać się na mistrzów;) ale pewnie w wersji dla informatyków;)

  • sieciobywatel

    Nie zrozumiałeś mnie. Dzieci nie należy uczyć ani MS Office, ani Libre Office. Należy je uczyć tworzenia tekstów czy prezentacji za pomocą komputera. Korzystania z internetu, a nie obslugi Internet Explorera w systemie Windows.
    Co ciekawe, takie 10-letnie smyki dużo szybciej łapią nowy system operacyjny czy nowe oprogramowanie niż starsi (uczę dwóch takich). Po prostu nie mają jeszcze tak wrytego w czerep jedynego słusznego systemu.

  • szaran

    Grzesiek, tym razem pudło. Przeczytaj jeszcze raz swój wywód i zastanów się nad jego sensem. Tu nie o to głównie chodzi ze jakaś mało znacząca grupa użytkowników posiada komputer z znaczkiem Apple i czuje się dyskryminowana z racji tego, że ktoś ich olał i napisał program tylko pod Win. Chodzi o zasady. Żyjemy przecież w kraju jedynej słusznej prawdy (objawionej), jedynego słusznego wyznania i jedynie słusznego systemu operacyjnego. Casus programu „Płatnik” jest Ci znany? Od administracji publicznej wymagałbym aby traktowała użytkowników 3-ch najpopularniejszych platform (Win, Mac, Linux) na równych zasadach bez patrzenia których jest więcej.

  • http://pl.klimek.ws Łukasz

    Stworzenie aplikacji działającej na wszystkich trzech systemach (win, macosx, linux) nie jest wcale dużo trudniejsze.

    Polecam proste ćwiczenia z policzenia realnych kosztów stworzenia takiej aplikacji na np. 3 systemy (Win, Linux, Mac). Wzór powinien być typu:
    cena = programowanie + 3*testowanie + 3*poprawki + (ilość dystrybucji linuksa+3)*szkolenia wsparcia technicznego + dużo * na obsługę telefonów od zirytowanych Klientów.

    Programowanie NIE JEST głównym kosztem w takich projektach.

  • mariusz86gty v9

    e tam, ludzi na wózkach też jest z 1% a wszędzie robi się pod nich podjazdy za grube tysiące od sztuki, wiec bądzmy konsekwentni, bo to też dyskryminacja, a taki soft przeportować to raptem 100 tysięcy, drugie sto na linuksa + wersje na androida i ios to z górką milion złotych, a zapłacimy raz i będzie na lata… i nikt nie będzie dyskryminowany

  • http://maclawyer.pl Jerzy M. Majewski

    Jako autor owego „protestu”, cieszę się, że wywołał dyskusję. Otóż cały protest ma niemal wyłącznie uzasadnienie prawne. Prawo wyraźnie stanowi, że instytucje publiczne powinny jednakowo traktować dostepne na rynku rozwiązania technologiczne w zakresie informatyki. Jeśli idzie o aplikację Min.Spr. to kłopotem nie jest nawet to, że w bieżącym roku będzie można zdawać na Windows; ale to, że nowi aplikanci, wiedząc że w przyszłości będą mogli zdawać tylko na Windows, są w ten sposób „zniechęcani” do zakupów komputerów Apple’a. A to już ingeruje w prawo wolnej konkurencji. Oczywiście problem jest absolutnie marginalny i dotyczy b. wąskiej grupy osób; dotyczy jednak zagadnienia znacznie szerszego.
    Co do kosztów, nie sądzę aby były znaczne.
    Pozdr. i dziekuję za dyskusję w tym słowa krytyczne.
    (jmm)

    • Rysiowy

      Jerzy M. Majewski: Prawo wyraźnie stanowi, że instytucje publiczne powinny jednakowo traktować dostepne na rynku rozwiązania technologiczne w zakresie informatyki.

      Nie wiem jak dosłownie brzmi przepis, ale czy to nie jest przykład nierealnego prawa? Wynikałoby z niego, że odpowiednia aplikacja powinna być też dostępna np dla ipada, nettopa z ARMem, nie wspominając już o wszelkiej maści Linuksach, z których każdy ma inny sposób zarządzania pakietami. Gdzieś powinna chyba leżeć granica.
      Idąc dalej tym tropem, żadna instytucja państwowa nie powinna udostępnić aplikacji na stronie w formie appletu javowego, bo kilka technologii informatycznych (IOS) ich nie udostępnia?

  • Piotr

    „Rysiowy” oraz „Łukasz” napisali kilka fajnych merytorycznych postów. Ja też dodam od siebie kilka groszy nt. tworzenia takiego oprogramowania:

    Z tego co napisał „Rysiowy” wynika, że taki ten program podczas swojego działa powinien zablokować wszelkie możliwości „sciągania” włączając w to zablokowanie przeglądarek internetowych oraz wielu klawiszy funkcyjnych (alt+tab itp.).

    Z tego zdania jasno wynika, że wszelkie rozwiązania webowe odpadają. To musi być aplikacja desktopowa, koniec kropka.
    Z uniwersalnych technologii desktopowych, mamy więc:
    - c++ ze swoimi bibliotekami (qt, wxwidgets), które jednak mogą nie posiadać wszystkich poprawnie działających funkcji dla każdego systemu (swego czasu pracowałem na wxWidgets, i pewne rzeczy działały na linuksie, ale nie działały na widowsie, a inne na odwrót)
    - java – tutaj jest o wiele lepiej, ale nadal sporo rzeczy zależy od platformy na której jest wykonywany program (np. wielowątkowość w os x i winowsie działa inaczej…).

    Do tego, po za sprawami czysto technicznymi, dochodzi testowanie, wsparcie techniczne dla każdego z systemów, pisanie instrukcji obsługi razy x (np. przycisk zamknij jest w innym miejscu), poprawianie bugów (poprawiając coś w jednym miejscu, można zepsuć coś dla innej platformy).

    Do tego dochodzi mniej firm mogących wystartować w przetargu (co automatycznie podbija cenę). Osobiście uważam, że postawienie wymogu wieloplatformowości tego rozwiązanie podniosło by tą cenę znacząco (próbę takich wyliczeń przedstawił „Łukasz”).

    • Piotr

      P.S. Ewentualnie można by było pójść w kierunku „wirtualizacji”. Utworzyć maszynę wirtualną z jakimś otwartym systemem operacyjnym, i napisać to na nim. Pozostaje tylko kwestia zablokowania klawiszy funkcyjnych na wyżej wspomnianej maszynie wirtualnej (i wykupienie odpowiednich licencji).

    • Piotr

      Jeżeli chodzi o wirtualizację:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/VirtualBox

      Można by było pójść w tą stronę. To jest otwarty projekt maszyny wirtualnej działającej na wszystkie platformy.
      Trzeba by było ten projekt (albo inny podobny) wziąć, przerobić tak, aby zablokować odpowiednie klawisze (aby nie dało się „wyjść” do poprzedniego pulpitu), przygotować jakąś maszynę „przykładowa” na której zainstalowany byłby istniejący program i wuala.

      Użytkownicy win, mac-a oraz linuksa mogli by korzystać z istniejącego rozwiązania, a odpadła by najgorsza robota, czyli testowanie i wprowadzanie poprawek do istniejącego systemu.

    • Rysiowy

      Piotr: P.S. Ewentualnie można by było pójść w kierunku “wirtualizacji”. Utworzyć maszynę wirtualną z jakimś otwartym systemem operacyjnym.

      Podniosą się głosy o dyskryminację osób ze słabszym sprzętem, który takiej wirtualnej maszyny nie uniesie ;)

  • sieciobywatel

    Piotr:Z tego co napisał “Rysiowy” wynika, że taki ten program podczas swojego działa powinien zablokować wszelkie możliwości “sciągania” włączając w to zablokowanie przeglądarek internetowych oraz wielu klawiszy funkcyjnych (alt+tab itp.)

    Ciekawe, czy program blokuje też możliwość „ściągania czegokolwiek” na innych komputerach znajdujących się w tym pomieszczeniu… Bo jeżeli nie, to prosty hack pt. netbook mojej dziewczyny pozwala te „zabezpieczenia” obejść. A co jeżeli zainstaluję tę aplikację pod wirtualką?
    Nadal jednak najprostszym rozwiązaniem wydaje się liveCD z jakimś linuxem. Do tego narzędzie typu Pessulus lub KDE Kiosk Tool, coby zablokować kilkoma kliknięciami co potrzeba i voila.

    Do tego, po za sprawami czysto technicznymi, dochodzi testowanie, wsparcie techniczne dla każdego z systemów, pisanie instrukcji obsługi razy x (np. przycisk zamknij jest w innym miejscu), poprawianie bugów (poprawiając coś w jednym miejscu, można zepsuć coś dla innej platformy).

    Testować trzeba też pod różne wersje Windowsa. A z instrukcją przesadzasz, takich szczegółów jak zamykać okno kontrolką systemową nikt nie pisze, a ewentualne przerobienie instrukcji to dwie godziny pracy (łącznie z nowymi screenami). O ile tam w ogóle jest dołączana jakakolwiek instrukcja.

    Do tego dochodzi mniej firm mogących wystartować w przetargu (co automatycznie podbija cenę). Osobiście uważam, że postawienie wymogu wieloplatformowości tego rozwiązanie podniosło by tą cenę znacząco (próbę takich wyliczeń przedstawił “Łukasz”).

    A bezsensowny w dzisiejszych realiach wymóg blokowania internetu nie ograniczył liczby potencjalnych wykonawców?
    „Wzór” Łukasza nawet nie jest śmieszny, tylko żałosny. Choćby z powodu stosunku użytkowników Win, OSX i Linuxa.
    Jest jeszcze tzw. koszt utraconych możliwości, do którego należałoby wliczyć m.in. dalsze utrwalanie microsoftowego vendor lock za publiczne pieniądze. W ciągu ostatnich 5 lat dokonał się niesamowity postęp jeżeli chodzi o użyteczność Linuxa, dzisiaj to system chyba łatwiejszy w obsłudze od Windowsa (polecam zapoznanie się choćby z wydanym wczoraj Gnome3). Tymczasem właśnie przez takie zagrania Polacy albo jadą na nielegalnym „zcrackowanym” (czyt. z trojanem) systemie albo płacą liczoną w milionach złotych daninę.

    • Piotr

      Jeżeli chodzi o testowanie tego na windowsie, to w obecnych czasach kodu pośredniego ogranicza się to głównie do przetestowania tego nie tyle pod konkretny system operacyjny, ile pod konkretną wersję „JVM”/”Platformy .net” (ale wtedy ewentualne „poprawki” ograniczają się do darmowego zaktualizowania maszyny wirtualnej do najnowszej wersji).

      No chyba, ze ktoś dalej dłubie w archaicznym kodzie bezpośrednim (c++, turbo pascal)…

  • Rysiowy

    sieciobywatel:
    Ciekawe, czy program blokuje też możliwość “ściągania czegokolwiek” na innych komputerach znajdujących się w tym pomieszczeniu… Bo jeżeli nie, to prosty hack pt. netbook mojej dziewczyny pozwala te “zabezpieczenia” obejść. A co jeżeli zainstaluję tę aplikację pod wirtualką?

    Pod pojęciem ściągania miałem na myśli staromodne, szkolne znaczenie tego słowa, a nie downloading ;)
    Nawet po odcięciu od sieci można mieć zainstalowanego offlineowego lexa, bądź inną bazę dziesiątków tysięcy archiwalnych pism procesowych w których może akurat się trafi rozwiązanie zadanego kazusu.
    Zresztą oficjalnie mają być dostępne stanowiska z lexem (jedno na kilka osób).

    Użycie netbooka? I nikt nie zauważy że są dwa komputery przed kimś na biurku?

    Zainstalowanie dodatkowego windowsa pod np VMem to już ewidentne oszustwo z premedytacją. I nie dające żadnych możliwości wytłumaczenia się. A to że ktoś zauważy to pewne. Inny ekran niż biały ekran aplikacji będzie przyciągał wzrok. Jeśli aplikacja umożliwiałaby np minimalizację, to ktoś u kogo komisja dostrzeże pulpit łatwo mógłby się usprawiedliwić.

  • Pingback: Program – egzamin adwokacki | Zawód Adwokat

  • http://marcinrybak.com Marcin Rybak

    Jarosław Hirny:Ergo, jest on organizowany w jakichś radach adwokackich. W dodatku nie wyobrażam sobie zdawania go na prywatnych komputerach.

    no to musisz zacząć :) – tak można przynieść własny komputer, niezbędne jest konto z uprawnieniami administratora – w celu założenia dodatkowego ograniczonego konta – i instalacji dodatkowej aplikacji

  • Edi

    Sednem problemem jest tutaj to, że do zdawania egzaminu trzeba przynieść prywatny komputer.