Każdy producent lubi się chwalić, jak zaawansowane systemy zastosował w swoim produkcie i jak dużo pracy inżynierów one kosztowały. Moim zdaniem to doskonały materiał na film promocyjny. Jest to poważna zachęta do wyboru konkretnego sprzętu – dobrze mieć świadomość, nawet uspokojoną przez reklamę, że obcujemy z czymś naprawdę wyrafinowanym technicznie. Równocześnie liczy się to, aby dało się wszystko łatwo obsługiwać. Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Przykładów w różnych segmentach można mnożyć, a niektórym się przyjrzymy.

Prosty sposób na skomplikowany temat

Rozszerzona rzeczywistość rozwija się stosunkowo powoli, mimo że niektórzy wierzyli w jej błyskawiczny bieg na szczyty popularności. Na razie stopniowo przekonuje do siebie użytkowników. Najlepszą oznaką jest dołączenie do stawki kolejnych firm – najgłośniejszym wejściem ostatnich kilkunastu miesięcy pozostaje nadal Apple z ARKit. Teraz dla kontrastu przywołam Google z Project Tango. W tym porównaniu pierwsze rozwiązanie będzie synonimem prostoty, a drugie – skomplikowania.

15 grudnia tego roku Amerykanie oficjalnie ogłosili zakończenie wsparcia Project Tango już 1 marca 2018. Z jednej strony jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ zainteresowanie deweloperów oraz producentów nie było zbyt duże, za wyjątkiem Asusa oraz Lenovo nikt nie chciał się w to angażować. Z drugiej jednak Google zamyka ciekawy projekt. W przeciwieństwie do alternatywnych rozwiązań urządzenia wspierające tą technologię umożliwiały bardzo dokładne skany otoczenia, ale to wszystko sprawdzało się w jedynie w teorii.

Niestety do działania wymagało trzech sensorów: klasycznego aparatu, czujnika ruchu oraz głębi obrazu. Do tego stworzenie programów pod nie wymagało sporo pracy, przy czym liczba użytkowników, zatem potencjalna liczba pobrań, była zdecydowanie niesatysfakcjonująca. Ostatecznie gigant z Mountain View poszedł w ślady Apple. Nowy ARCore ma być docelowo kompatybilny z ponad 100 milionem urządzeń, a początkowo Pixele będą mogły się pochwalić wsparciem dla nich. Szkoda, że Project Tango tak kończy, ale kto potrzebuje tak zaawansowanych narzędzi?

Dodatkowe narzędzie do obsługi

Interfejs użytkownika jest trudny w zaprojektowaniu. Trzeba przemyśleć wszystkie jego aspekty oraz dać możliwość bezproblemowego korzystania z niego, nawet bez znajomości instrukcji obsługi. Wszystko powinno być proste. W przypadku urządzeń mobilnych ogromną zmianę przyniósł ekran dotykowy, który zmienił na dobre podejście do obsługi.

Na samym początku były oporowe wyświetlacze, reagujące dopiero na naprawdę mocny nacisk palcem. Nie bez powodu dodawano do nich rysiki. Niestety stylusy nie ratowały sytuacji i naprawdę wiele osób zraziło się do nich na długie lata, dopiero Samsung Galaxy NoteSurface przywróciły wiarę w funkcjonalność tych długopisów. Premiera Apple iPhone z pojemnościowym panelem ostatecznie pokazała bezsensowność stosowania starej technologii, które zupełnie nie była przystosowana do obsługi dotykiem.

Również HTC próbowało odkryć koło na nowo. W ich wybranych modelach, m.in. G1 czy Magic, dało się znaleźć trackball – najlepiej o jego użyteczności świadczy fakt, że stosunkowo szybko zaprzestano dodawania go. Tu ponownie Apple pokazało, że klienci chcą prostych rozwiązań i miało rację. Najważniejsze jest to, aby wszystko działało możliwie jak najprościej i przy użyciu możliwie jak najmniejszej liczby przycisków.

W prostocie siła

Podobnych przykładów dałoby się jeszcze kilka znaleźć. Te przedstawione ukazują jednak stosunkowo skrajne przykłady na to, że użytkownicy zawsze chętniej będą wybierać to, co prostsze. Niestety nie wszyscy o tym pamiętają. Można tu również spojrzeć na samochody oraz to, jak firmy muszą zmieniać swoje pomysły. Najlepiej można to ukazać na przykładzie Opla. Obecne generacje jego samochodów mogą już pochwalić się naprawdę dobrze zorganizowanym kokpitem, podczas gdy wcześniejsza dosłownie zawstydzała rywali, jeżeli chodzi o nadmiar przycisków. Wątpię, że ktokolwiek chce się poczuć, jak za sterami statku kosmicznego z niezliczonymi klawiszami. Podobnie sprawa wygląda z aplikacjami. Nie da się jednak ukryć, że zaprojektowanie dobrego interfejsu aplikacji to wyższa szkoła jazdy i w praktyce niewiele się udaje.