1

Kolejny duży gracz wchodzi w rzeczywistość wirtualną – Intel prezentuje Project Alloy. Bezprzewodowo i z dużą mocą

Intel przespał rewolucję mobilną - można się z tym spierać, można przywoływać sukcesy (raczej nieliczne) korporacji na tym polu, ale fakt pozostaje faktem. Wystarczy wspomnieć, że te opóźnienia kosztowały stanowisko byłego CEO amerykańskiego giganta, nowy szef nie miał zbyt dużego pola manewru. Skoro nie udało się w mobile, trzeba szukać w innym miejscu: legenda Doliny Krzemowej postanowiła zmierzyć się z tematem VR. Rzeczywistość wirtualna przyciąga coraz więcej firm - nie tylko gigantów technologicznych czy chińskie manufaktury, ale też startupy. Potencjał jest, Intel sprawdzi, jak duży.

Project Alloy – taką nazwę nosi póki co inicjatywa zaprezentowana wczoraj podczas konferencji Intela. Już teraz napiszę, że nie ma sensu wyciąganie portfela z kieszeni i szukanie stron z przedsprzedażą: rozwiązanie jest w fazie testów, dopiero w przyszłym roku powinno trafić do deweloperów (to projekt rozwijany na zasadach open source), klienci indywidualni prawdopodobnie zapoznają się z nim za kilka lat. Nie będę zatem pisał o cenach, możliwościach i parametrach – sporo wody upłynie, nim je poznamy. Już teraz można jednak wspomnieć, że dzieje się coś ciekawego, Intel nie zamierza zwlekać i przejmuje inicjatywę.

Potrzebny kolejny silnik

Wspominałem już, że z mobile Intelowi nie wyszło. Jednocześnie pojawił się problem z popytem na podzespoły do komputerów stacjonarnych – sprzedaż pecetów zaczęła spadać, a to musiało negatywnie wpłynąć na wyniki firmy. Wsparciem miał być segment Internetu rzeczy, lecz on nie rozwija się w takim tempie, jakie wcześniej zakładano. Ratunkiem okazały się serwery – Intel jest tu potentatem i korzysta z boomu na mobile, bez względu na to, że komponenty w komórkach nie pochodzą z jego zakładów. Sytuacja tragiczna nie jest, Intel nadal zarabia wielkie pieniądze w każdym kwartale, lecz przydałby się jakiś dodatkowy strumyk gotówki. Strumyk, który kiedyś przerodzi się w rwący potok czy nawet rzekę. Przecież tak dzieje się w przypadku Microsoftu i chmury.

Tworząc Project Alloy Intel pewnie nie zakłada, że będzie zgarniał kokosy na samym sprzęcie – da bazę, z której skorzystają inni i ją spopularyzują. Gigant zwiększy przez to popyt na swoje produkty: zarówno komponenty pakowane do gogli VR, jak i wspomniane już serwery. Możliwe, że niewiele z tego wypali, że VR jest ślepą uliczką i szybko się ludziom znudzi. Jest taka opcja. Intel najwyraźniej nie chce jednak ryzykować i potem ewentualnie gonić. Przerabiano to już w przypadku segmentu mobilnego, skutki okazały się opłakane. Teraz trzeba wyjść przed szereg i pomóc nakręcić biznes. Co ciekawe, zabierają się do tego w towarzystwie starego kompana, firmy Microsoft, która pracuje nad oprogramowaniem dla Project Alloy. Wraca dobrze nam znany Wintel.

Project Alloy, czyli moc bez kabli

Na rynku rzeczywistości wirtualnej pojawiło się już przynajmniej kilku poważnych graczy oferujących różne rozwiązania: mamy tanie produkty wykorzystujące smartfony i odznaczające się raczej słabą mocą obliczeniową. Mobilnie, lecz bez fajerwerków. Są też gogle pracujące w oparciu o komputery. I to mocne komputery. Jakość lepsza, lecz wzrastają koszty i spada mobilność. Project Alloy ma być złotym środkiem: nie będzie wymagał podłączenia do komputera, obejdzie się bez przewodów, jednocześnie zagwarantowana zostanie odpowiednia moc obliczeniowa. Wykorzystano technologię RealSense, czyli kamery, dzięki którym użytkownik nie tylko widzi co dzieje się wokół niego po założeniu gogli, ale może wprowadzać do wirtualnego świata przedmioty czy np. własne ręce. To łączenie VR ze światem realnym. Rośnie mobilność, a przez to i frajda. Spory atut, który powinien skłonić konkurencję do wytężonej pracy.

Intel nie może mieć pewności, że to się uda. Istnieje spore ryzyko, że pieniądze przeznaczone an R&D, współpracę z deweloperami czy późniejszy marketing zostaną utopione, bo VR nie wystrzeli, jak prognozują niektórzy. Jednak jak głosi stare powiedzonko, kto nie ryzykuje…

  • Bez kabli (wbudowana bateria i własne GPU) i z dobrą mocą obliczeniową? Chciałbym to zobaczyć. Laptopy gamingowe trzymają po 40min na baterii w czasie gry – ile będzie trzymało to?