progi zwalniające na ścieżce rowerowej
247

Próg zwalniający na… ścieżce rowerowej. Pomysł nie jest wcale taki głupi

Rowerzyści, podobnie jak i inni uczestnicy ruchu swoje racje mają nawet, jak nie mają racji. Pomysł na takie obostrzenie wycelowane w posiadaczy jednośladów napędzanych siłą ludzkich mięśni wypłynął wprost od jednej z warszawskich radnych dzielnicy Ursynów: Sylwia Krajewska z Platformy Obywatelskiej chce tym samym zwrócić uwagę na trudne sytuacje, które niestety często zdarzają się na ścieżkach rowerowych.

Drogi Rowerzysto! Autor tego artykułu porusza się i na nogach i rowerem i samochodem. Nie ma też nic przeciwko rowerzystom – o ile ci stosują się do przepisów, jeżdżą rozważnie i również są świadomi tego, że im lub postronnym może stać się krzywda w możliwym wypadku. Jeżeli masz co do tego wątpliwości – komentarze są Twoje. Ale prosimy o kulturalne dyskusje.

Ok, „wychowawczy” wstęp mamy za sobą. Radna PO na ostatniej sesji dzielnicowej rady zwróciła uwagę na poruszających się, często bardzo szybko i ryzykownie rowerzystów. Według niej właściciele tych jednośladów uważają, iż skoro ścieżka jest przeznaczona dla rowerów, to można ją traktować dokładnie tak samo jak piękną, równą szosę. Tak jednak nie jest – z elementów infrastruktury usadowionych często w bezpośrednim sąsiedztwie ze ścieżkami korzystają także piesi. Problem jest także w miejscach, gdzie drogi rowerzystów, kierowców oraz pieszych się przecinają.

Mokotów ma już podobne rozwiązanie

Radna PO zwróciła uwagę, że jak to ujęła „progi” są obecne w dzielnicy Mokotów. Jak podaje TVN24 (TVN Warszawa), Mikołaj Pieńkos z Zarządu Dróg Miejskich prostuje tę wypowiedź twierdząc, iż są to tzw. „pasy poprzeczne”, które niekoniecznie zmuszają rowerzystę do zwolnienia, ale zwracają uwagę na nadmierną prędkość. Według ZDM lepszym pomysłem są właśnie wyżej wspomniane pasy, znaki poziome oraz napisy nawołujące do obniżenia prędkości. Co do progów – są sceptyczni, żeby nie powiedzieć, że po prostu przeciwni.

próg zwalniający

Okazuje się bowiem, że zgodnie z obowiązującym prawem, progów zwalniających nie da się umieścić na ścieżkach rowerowych. Odrobinę mnie to dziwi, bo w niektórych miastach w Polsce, dopóki nie została uregulowana kwestia liczników czasu na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną, niektóre miasta decydowały się na takie rozwiązania. Ok, przepisu nie ma – może w tej kwestii brakuje zwyczajnie dobrej woli?

Pomysłowi nie są jednak przychylni także rowerowi aktywiści. Ci zwracają uwagę na interesy osób, które np. przewożą ze sobą zakupy. Dla nich taki próg zwalniający nie jest przeszkodą nie do pokonania, ale ryzykują tym samym uszkodzenie przewożonych ze sobą rzeczy. Mało tego, mniejsi użytkownicy ścieżek z progami mogą mieć pewne problemy. I ostatecznie… jak pokazuje moje doświadczenie jako kierowcy: próg zwalniający zawsze można ominąć (w przypadku auta da się w niektórych miejscach – jednym kołem). Mało tego, gdy korzystałem z tych samych dróg rowerem, zdarzało mi się ominąć taką przeszkodę… skrajem drogi. Cwańsi rowerzyści mogą próbować zjechać na tereny zielone, by nie natrafić kołami na taki próg. A tutaj już wkrada się kwestia degradacji roślinności w miastach.

Przyjrzyjmy się jednak samym rowerzystom – z perspektywy innych uczestników ruchu

Jedno, co mnie niesamowicie irytuje: skrzyżowania ze skrętem w lewo / prawo, gdzie przejazd nie może być realizowany bezkolizyjnie z rowerzystami oraz pieszymi. Co do pieszych – problemu nie ma. Rozglądasz się, upewniasz się, że jest „czysto” i kontynuujesz jazdę. Jednak rowerzysta poruszający się na przejściu, również przeznaczonym dla rowerzystów z prędkością ok. 25-30 km/h może kierowcę zaskoczyć. Wystarczy, że zjedzie z zacienionej ścieżki w nocy i zdecyduje się na szybkie pokonanie przejścia „na zielonym”. Uwaga – powiem coś oczywistego. Zielone światło nie uprawnia do bezmyślnego wkroczenia na przejście – zawsze, absolutnie zawsze warto się upewnić, czy ktoś nam w tym nie przeszkodzi. Zwłaszcza, że rowerzyści nie są tak dobrze chronieni przed urazami jak kierowcy.

A często zdarzało mi się, że rowerzysta „mignął” mi na takim przejściu. Warto mimo wszystko zwolnić w miejscach, gdzie może dojść do przykrego wypadku. Najgorsze są jednak sytuacje, w których rowerzysta pruje przed siebie na przejściu, które wskazuje jedynie na pieszych. Rowerzysta w takich miejscach powinien: zejść z roweru i przeprowadzić go na drugą stronę.

Rowerzyści – wcale nie jestem dla Was złośliwy

Zastanówcie się, czy absolutnie wierzycie swoim możliwościom jeżeli chodzi o motorykę? Czy Wasz czas reakcji jest tak doskonały, że przy sporej jak na rower prędkości będziecie w stanie zareagować na wszelkie niebezpieczeństwa? No, właśnie. Próg zwalniający wcale nie musi być utrapieniem – jestem pewien, że większość z Was świetnie radzi sobie na takim jednośladzie. Ale są też tacy, dla których rozpoczęcie przygody z bicyklem zaczyna się i kończy na jego kupnie. Zapomina się przy tej okazji o ubezpieczeniu OC, kasku, odpowiednim serwisowaniu jednośladu.