16

Producent sprzętu wyłączy ci go jeśli będzie chciał. Bo może

Pan Jan Kowalski kupił drona DJI Spark, bardzo się z niego cieszył. Jeśli nie uaktualni swojego sprzętu do 1 września, dron przestanie latać.

Na początku wyjaśnię, że nie neguję decyzji DJI w tym konkretnym przypadku. To dobrze, że firma chce zapewnić bezpieczeństwo zarówno użytkownikom swoich dronów, jak i osobom postronnym. Niepokojące jest jednak to, jak wiele ze swoim sprzętem może dziś zrobić producent. I nie tym, który leży w magazynie – tym sprzedanym klientowi.

dji spark dron

Zaktualizuj drona do 1 września

Producent dronów – DJI zakomunikował użytkownikom modelu Spark, że mają czas do 1 września tego roku na zaktualizowanie oprogramowania swojego urządzenia. Jeśli tego nie zrobią, sprzęt zostanie zablokowany i nie będzie go można więcej używać. Nie wyjaśniono też czy użytkownik będzie mógł zaktualizować swojego drona po 1 września. Jestem jednak pewien, że jeśli oficjalnie by się nie dało, posiadacze Sparków szybko przygotowaliby nieoficjalną aktualizację.

Brzmi dziwnie, prawda? Na szczęście powód jest słuszny – otóż donoszono, że drony spadają, a winne jest oprogramowanie baterii Sparka.

DJI zdecydowało się na obowiązkową aktualizację oprogramowania celem podniesienie bezpieczeństwa lotów i zaufania do sprzętu – co jest naszym priorytetem.

– czytamy w oficjalnej informacji prasowej.

Zablokujemy, bo możemy

O ile w tym konkretnym przypadku działania firmy, mające na celu poprawienie bezpieczeństwa, są w porządku – to sama koncepcja blokowania urządzenia użytkownikowi już nie. Jestem ciekawy jaki byłby sądowy finał sprawy: klient z zablokowanym Sparkiem kontra DJI. Dron kosztuje ponad 2,5 tysiąca złotych i nie jest to tani gadżet, który wyrzuca się do kosza i kupuje nowy, gdy coś z nim nie gra.

Sytuacja jest trochę podobna do gier wymagających podłączenia do sieci. Oczywiście uogólniam – chodzi mi o zależność działania gry/gadżetu od połączenia z siecią, a ostatecznie z serwerami producenta. Na komputerze bez dostępu do internetu nie włączymy kupionej gry, bez aktualizacji oprogramowania nie uruchomimy kupionego drona. Oczywiście nie wierzę, że którykolwiek z producentów jakiegokolwiek sprzętu ryzykowałby blokowanie urządzenia bez konkretnego powodu – ale sami zobaczcie, jak duże możliwości posiadają. I mówię tu o urządzeniach, które zostały już sprzedane i teoretycznie są naszą własnością. Teoretycznie, bo skoro wydałem 2,5k zł na drona, a producent może mi go po prostu unieruchomić, to co w zasadzie kupiłem?

Odezwał się do mnie ostatnio znajomy posiadający telewizor LG z pytaniem, jaką smart przystawkę powinien kupić. Wydawało mi się, że korzysta z inteligentnych funkcji swojego telewizora, nie do końca widziałem więc sens pytania. Okazało się, że ów znajomy nie ma już możliwości uruchomienia YouTube, przez co główna funkcja smart jego telewizora zniknęła. Poleciłem Chromecasta, ale doskonale rozumiem zawód – sam przeżyłem podobny na smart-plaźmie Samsunga. Nie obwiniam tu oczywiście producentów urządzeń, bo sprawa jest bardziej skomplikowana i związana z kodem serwisu – ale na pudełkach są logosy YT sugerujące, że telewizor zawsze będzie uruchamiał serwis z filmami. I tu też sieciowa aktualizacja ogranicza funkcje urządzenia. Porównanie z dronem słabe, ale zasada działania podobna.

To samo może przecież któregoś dnia stać się również z samochodami, a to już przecież wydatki zdecydowanie większe niż dron czy telewizor. Co do zasady aktualizacje urządzeń to rzecz pożądana i powinna poprawiać ich działanie – ale chociażby świat gier udowadnia, że może być zupełnie inaczej. I tu też nie do końca wiadomo do kogo mieć pretensję – do producenta, że popsuł grę, czy do siebie że w ogóle pomyśleliśmy o aktualizacji. A zamieszanie wokół nowych wersji iOS, które potrafią czasem zbrickować telefon lub tablet?

To, że producent urządzenia może je zdalnie wyłączyć wiemy od lat. Przykład? Tak zwane Ban Hammery spadające swego czasu na użytkowników konsol Xbox 360, którzy zdecydowali się na przerobienie swoich konsol celem uruchamiania pirackich wersji gier. Tam jednak naruszone były zasady korzystania z urządzenia, pojawiała się też kwestia praw autorskich i kopii oprogramowania.

Czyli co, najlepiej kiedy sprzęt jest offline? To jednak kłóci się z pieśnią przyszłości, którą bez wątpienia jest internet rzeczy. Co sądzicie?

źródło

  • gghghghghgh

    Podobna sytuacja jak Samsung blokujący wybuchające telefony.

  • doogopis

    No przecież gdyby taki dron spadł komuś na głowe to wina by poszła na producenta ze względu na wadliwe oprogramowanie. A firmy unikają narażania sie na koszty i niemiłą atmosfere związaną z takimi wypadkami i szumem jaki robią w mediach. Co akurat jest logiczne w tym wypadku. Drony zablokują bo sa niebezpieczne,teoretycznie. Powinna być automatyczna aktualizacja a nie sceny że tylko do 1 września. Potem co? Kupić nowego? Ciekawe.
    A co do aplikacji to ostatnio widziałem taki komentarz na google play.
    „Każda darmowa apka zainstalowana na naszym urządzeniu sprawia że to MY stajemy sie produktem,a apkikacja staje sie kanałem dystrybucji a rzeczywistym klijentem jest ten kto płaci za dane o nas,które sami do tej darmowej apki wprowadzamy. Stąd potem tyle reklam,aplikacja potem lepiej wie co nam potrzeba.”dlatego gry wymagają połączenia z netem. Pazerność.

  • Assses Besses

    Dron za 2.5k powinien być w dniu premiery w 100% sprawny i pewny, skoro nie był powinni oddać kasę a nie blokować zdalnie już nie swoj sprzęt.

    • Grzegorz Mrózek

      Coraz częściej kruczkiem jest zapis w licencji urządzenia lub oprogramowania, który traktuje powyższe jako użytek a nie prawo własności…

    • Michał Rawluk

      To nie jest tak że te drony spadały jak deszcz. Rzadka przypadłość wykryta i załatana, wszyscy powinni się cieszyć.

    • Tom

      Nawet Ferrari sie potrafi zepsuć w czasie gwarancji. Raczej cieszyłbym się, że producent czuwa i wprowadza odpowiednie poprawki do oprogramowania.

  • DonEladio

    A niby jak to zrobią, przez neta? To co, drona się nie da używać bez neta? Bo jest tylko kilka opcji, z góry taki termin wpisali w sofcie albo przez neta zablokują tylko wtedy musiało by nie być opcji działania drona bez neta albo jeszcze bardziej cwani, zrobili cichą aktualizację wcześniej z blokadą na 1 września jeżeli ktoś nie zaktualizuje nawet będąc offline.

    • kubastick

      Moim zdaniem po prostu w oprogramowaniu była opcja zdalnego wyłączenia od początku, tylko wystarczyło przesłać zmienną do urządzenia poprzez telefon.

    • DonEladio

      Jaki telefon? Drony mają kartę sim?, zdalnie oznacza, że musisz mieć neta.

  • Alot

    Rozróżniłbym dwie sytuacje.
    – producent rzetelnie informuje przed zakupem jakie są warunki korzystania z produktu – wiesz co kupujesz.
    – producent bez słowa sprzedaje sprzęt a po sprzedaży zaczyna stawiać dodatkowe warunki.

    Generalnie jednak problem polega na tym, że konsumenci pozwalają, więc producent czuje się mocny.

    • Grzegorz Mrózek

      Błędem jest twierdzenie, że konsumenci pozwalają. Świadomi – walczą o wpływ na swoje prawa (ale prawo stoi zwykle po stronie silniejszego, czyli korporacji), mniej świadomi – próbują szukać oczywistych kruczków prawnych (ale nie wszystko potrafią wypatrzeć, czyli patrz wyżej), a reszta – ma to gdzieś, żyją tu i teraz. A co potem? Never mind…

    • Alot

      Nie. Nie stoi.
      A korporacja musi przekonać konsumenta, żeby kupił.

      Jednak potwierdzasz swoim komentarzem bierność i uległość, bo zła korporacjama przewagę więc musisz kupić…

    • Grzegorz Mrózek

      Czytanie ze zrozumieniem się kłania oraz podstawowa zasada: nie wkładaj innym słów, których nie wypowiedzieli.
      Patrząc na chociażby rynek art. spoż., prawo zezwala a nawet sankcjonuje oszustwa producentów. Inny przykład? „Planowe starzenie produktów”. Czy prawo coś z tym zrobiło? Są przymiarki. Czy coś się zmieni? Śmiem przypuszczać, że jeśli nawet, to nie prędko i nie wiele.
      Drugą rzeczą jest „wkładanie mi słów do ust”… Nie potwierdzam bierności. A w każdym razie nie całkowitej. Spora część ludzi nie widzi potrzeby walki o swoje. Kupią co im się podłoży pod nos. Zwykły konsumpcjonizm. Część, jak napisałem będzie się buntować w ten czy inny sposób. Lepiej lub gorzej sobie radząc na rynku. Niewielu świadomych pójdzie do sądu i wygra. I tu właśnie jest problem. Po pierwsze niewielu, a po drugie niewiele jest sądów które staną po ich stronie. Głównie słyszy się o amerykańskich gdyż tam padają głośne wyroki, ale co za tym idzie wygrywają konsumenci na tamtym rynku, bo wyroki są lokalne a nie globalne. A kiedy „wygrywają” konsumenci globalni? Gdy niemrawe organizacje UE lub światowe nałożą kary na producentów. Szybko jednak okazuje się, że kara niewielka, a klienci i tak nic z tego nie mają. Przykład? Kary za zmowy cenowe. Czy ktokolwiek odzyskał pieniądze za zawyżone ceny? Bwahahaha 😂

  • To jeden z tych powodów dla których ważne dla mnie jest wsparcie użytkowników, którzy tworzą własne nakładki i romy, które ograniczają możliwości producenta. Kiedy ten wypuści wadliwą aktualizację (bootloop na Nexusach), usunie ważną funkcję (modyfikowalny przycisk Bixby w S8) albo zwyczajanie porzuci update’y urządzenia to wtedy zawsze możemy sami spróbować odzyskać to co nam zabrano.

  • ptryk

    to już wolałem dać te 6 tysi i kupić w media expercie Mavic, tego chyba mi nie wyłącza co?

    • anatol

      DJI jest całkiem spoko też a kosztuje mniej. Jeśli jesteś profesjonalistą to proszę bardzo – mieć dobry sprzęt to duży plus w takim wypadku