Motoryzacja jest w coraz większej symbiozie z segmentem IT. Najnowsze rozwiązania z urządzeń elektronicznych wyjątkowo szybko trafiają już do samochodów, zresztą trend ten będzie się nasilał, co nie umknęło uwadze żadnej firmie. Nawet CEO Qualcomma stwierdził, że w następnym dziesięciolecie to właśnie auta, a nie smartfony czy laptopy, staną się najszybciej rozwijającym się segmentem. Jednak sam mam nieco wątpliwości co do ścieżki obranej przez niektórych producentów. Rozumiem cyfryzację oraz implementację kolejnych funkcji, jednak czy rzeczywiście sprawdzają się one w pojazdach?

Samochód smartfonem

Najważniejszym trendem, który możemy zauważyć od kilku lat, jest postępujący rozwój systemów multimedialnych w samochodach. Początkowo nie stanowiły one szczególnie wyrafinowanych sprzętów. Możemy się cofnąć do lat 90. XX wieku, kiedy to tego typu produkty zaczęły trafiać do samochodów z wyższej półki, nawet dało się znaleźć propozycje z nawigacją satelitarną, która była wówczas czymś niezwykłym.

Pierwsza dekada XXI wieku minęła pod znakiem modernizacji. Równocześnie zaczął się rozwijać segment zamiennych systemów, oferujących większe możliwości w niższej cenie. Jednak w tej walce producenci nie odpuszczali. Poważniejsze zmiany zaczęły się wraz z wielkim wzrostem popularności smartfonów czy tabletów, ponieważ właśnie to stanowiło jasny sygnał dla firm, że czas przenieść coś z nich do wnętrz własnych modeli. W taki sposób pojawiły się w nich większe panele obsługiwane dotykiem. Niestety nie zawsze działało to idealnie, w dodatku pojawiały się problemy z zaprojektowaniem intuicyjnego oprogramowania. W przypadku czegoś, co powinniśmy obsługiwać bez patrzenia to szczególnie ważne.

Klawisze stały się niemodne

Obecnie producenci kładą nacisk na wrażenie, jaka będzie wywierała komputeryzacja całego pokładu. Wyświetlacze mają nas otaczać, a jakiekolwiek zbędne fizyczne klawisze powinny zniknąć, ustępując miejsca dotykowym odpowiednikom lub dodatkowej przestrzeni roboczej. Kwintesencją tego może być najnowsze Audi A8. Model luksusowy, dopracowany w każdym calu, z haptycznymi przyciskami budzi podziw, ale też jednocześnie jasno wskazuje kierunek rozwoju, a rywale nie zamierzają na niego wpływać.

W trakcie właśnie trwających targów CES 2018 w Las Vegas Mercedes zaprezentował MBUX. Zupełnie nowe rozwiązanie, które ma pojawić się nie tylko w Klasie E czy S, ale również najtańszej A, a pierwsze samochody z nim na pokładzie będą dostępne od lutego. Wszystkie treści będą wyświetlane na ekranach od 7 do 10,25 cala, co będzie prezentowało się niezwykle nowocześnie, ale takie podejście niesie ze sobą kilka problemów. Niemcy postawili w tym przypadku na obsłudze dotykiem oraz głosem. Podobno auto zareaguje na każdą komendę, poprzedzoną Hej, Mercedes, i zrozumie kontekst wypowiedzianego zdania czy pytania, np. Jestem głodny powinno wskazać nam najbliższy bar czy restaurację.

Piękna wizja

Zanim przejdziemy do ogólnego trendu, warto jeszcze zwrócić uwagę na kierownicę. Spójrz na poniższą fotografię. Widzisz ile przycisków tam się znalazło? Pokręteł? Paneli dotykowych? Rozumiem chęć minimalizacji jej liczby w samym panelu, jednak takie ich nagromadzenie nie wydaje się być najrozsądniejsze. Łatwo omyłkowo nacisnąć nie to, co się chciało czy dotknąć coś przy parkowaniu. Mam nadzieję, że akurat to zostanie naprawione.

Mercedes naturalnie inspirowało się nieco Audi. Nie da się ukryć, że każda firma z niemieckiego trio klasy premiu, tj. Audi, BMW i Mercedes, będzie chciała dotrzymać kroku reszcie, więc zupełnie normalne jest wykorzystywanie technologii od rywala. Zastanawiam się jednak, jak to wszystko będzie działało w praktyce. Przechodzimy tu do kwestii zwykłej ergonomii. Obsługa głosowa z wykorzystaniem sztucznej inteligencji wymaga jeszcze dopracowania, ponieważ na razie pojawiają się delikatne problemy na linii użytkownik – mikrofony – algorytm. Natomiast obsługa dotykiem wymaga mimo wszystko oderwania wzroku od drogi. Jeżeli patrzymy na to, jak na system do normalnych samochodów, wówczas łatwo dojrzymy tą wadę. Da się jednak do niej przyzwyczaić. Z drugiej strony tworzone są już pod kątem autonomicznych pojazdów, w których właśnie takie dotykowe panele będą stanowiły poważną zaletę. Jesteśmy obecnie w przełomowym momencie.

Auta dzisiaj, multimedia jutra

Tego typu nowinki pokazują dobitnie, że firmy motoryzacyjne starają się nadążać za branżą IT. Moim zdaniem jednak nie prowadzi to do niczego dobrego, jeżeli chodzi o multimedia, ponieważ otrzymujemy ładne, nowoczesne, funkcjonalne systemy, które nie do końca są równie przyjazne użytkownikowi jak starsze rozwiązania. Przejście na dotyk i głos to naturalne kroki, chociaż wciąż sztuczna inteligencja w aucie wymaga jeszcze poprawek i optymalizacji, zanim zacznie działać perfekcyjnie, a tego właśnie każdy oczekuje. W tym przypadku wygrywa chęć bycia pierwszym oraz oferowanie czegoś unikatowego z najzwyklejszą, szarą, przeciętną ergonomią. Taka już, niestety, kolej rzeczy.

źródło: informacja prasowa

  • Brom Budowniczy

    Jak dla mnie kierunek jest bardzo dobry, jednak należy podchodzić do niego z pewną rezerwą i umiarkowaniem. Np. funkcje, które obsługuje się jednym wciśnięciem, a jednocześnie dość często używane (zmiana temperatury klimatyzacji, włączenie ogrzewania foteli, zmiana głośności radia), powinny być nadal obsługiwane przyciskami fizycznymi (na kierownicy lub konsoli środkowej). W przypadku funkcji, które wymagają dłużej interakcji (wybranie numeru telefonu, ustawienie adresu nawigacji) komunikacja głosowa jest nie do zastąpienia. Piszę to jako praktyk, który w swoim samochodzie jeszcze ani razu nie wpisałem adresu docelowego w nawigacji ;)

    • Albert Lewandowski

      Zgadzam się. Szkoda, że firmy odchodzą od takiego łączenia przycisków z systemami bezdotykami na rzecz minimalistycznych rozwiązań, które są po prostu mniej praktycznych.

  • Bartosz Iłowski

    Może to wszystko fajne. Przyciski fizyczne, przyciski ekranowe, itp. Jednak większość producentów samochodów nie potrafi przygotować przyzwoicie działającej nawigacji, o najprostszych Google Maps, używających transferu ze smartfona, nie ma co marzyć. Mamy w kieszeniach urządzenia z 21 wieku, a wsiadając do samochodu (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) dostajemy systemy multimedialne z poprzedniej epoki. Mam poczucie, że większość producentów samochodów zatrzymała się latach 90-tych.

    • To nie do końca prawda. Teraz nowe samochody mają wbudowany Android auto oraz Apple car. Podłączasz swój telefon i masz go na dużym ekranie z najnowszą nawigacją, multimediami, telefonem oraz asystentem głosowym, który to wszystko obsłuży.

    • Molimo

      Problem, że tylko chyba BMW oferuje połączenie przez BT, a tak kabelek inni. Sam nie używam ponieważ irytuje mnie za każdym razem wpinanie kabla za każdym razem.

    • Ja wpinam kabelek i nic więcej nie trzeba nic naciskać. Android auto się uruchamia automatycznie. Mnie to nie przeszkadza ale rozumiem, że niektórych może to irytować. Każdy musi sobie sam przetestować na sobie co mu najbardziej pasuje.

    • Molimo

      Na dobrą sprawę chodzi tu tylko o nawigację ponieważ wszystko inne tak czy siak idzie przez BT. ;)

    • W dłuższej trasie chodzi też o ładowanie telefonu, który wyświetlając nawigację szybko się rozładowuje.

    • Molimo

      Jeśli chodzi o dłuższą trasę to racja, raz na kilka h podróży kabel i jest ok.

    • michu_pzn

      W moim Nissanie też łączy się przez BT i wszystko śmiga więc nie jest tak źle.

    • Molimo

      Mówisz o CarPlay czy Android Auto?

    • michu_pzn

      Android Auto, sparowane auto z tel (p10) wszystko obsługuje z poziomu kierownicy lub przycisków radia. Np. spotify uruchomiony na tel połączony z autem swobodnie obsługuje go kierownicą a telefon lezy w torbie plus fabryczna nawigacja w zupełności wystarczająca i uważam, że więcej nie potrzeba.

    • Molimo

      CarPlay nie można niestety przez BT, tylko kabel. Tracimy tylko nawigację i dedykowaną aplikację np do muzyki bo obsługa podstawowych funkcji pozostaje jak w każdym aucie.

    • Mylisz Android Auto z Mirror Linkiem, Android Auto działa TYLKO po kablu, Google dopiero pracuje nad wersją po WiFi. Za to apki zgodne z mirror link faktycznie będą działać po BT, należy do nich np. Spotify. Ale Android Auto ma znacznie większe możliwości. Możesz uważać, że więcej nie potrzeba, dopóki nie spróbujesz jak Google Maps czy teraz Waze ;-)

    • Piotr

      Nawigacja wbudowana zwykle dokładniej działa w tunelach i miejscach, gdzie GPS słabo dochodzi. Po pierwsze we wbudowanej jest zwykle lepszy odbiornik/antena GPS niż w smartfonie (w smartfonie nie raz miałem komunikat „utracono zasięg GPS” – w samochodzie ani razu), po drugie ustala też położenie na podstawie prędkości i kąta skręcenia kół. Nie potrzebuje też dostępu do Internetu aby działała mapa dla całej Europy. Opcjonalnie ściąga informacje drogowe przez smartfon, więc korki też da się omijać. Co do dokładności map, to wszystkie mapy mają jakieś jakieś braki, z lekką przewagą GM / Waze, ale bez rewelacji.

    • Przewagą GM/Waze nie jest dokładniejsza mapa, to algorytmy za nimi stojące odpowiadające za wyszukiwanie trasy czy wreszcie informacje o ruchu, które w GM są zwyczajnie najdokładniejsze. I do tego masz darmowe stałe aktualizacje, a producenci samochodów w najlepszym przypadku dadzą Ci 2-3 lata aktualizacji za free a później płać.

  • Andrei Bogdanov

    Ja natomiast uważam, że pakowanie elektroniki do samochodów do bardzo zły pomysł. Jestem zwolennikiem fizycznych gałek oraz fizycznych przycisków i żadne mazanie po szybie (zwłaszcza w czasie jazdy) mnie niestety bądź stety nie przekonuje.

  • Hikari

    Jak dla mnie to obecnie zbyt odwraca uwagę od drogi także jest tutaj jeszcze wiele do zrobienia.

    • Albert Lewandowski

      W obecnej formie to własnie jego najpoważniejsza wada. W przypadku autonomicznych aut nie będzie to już odgrywało większej roli.