104

Problem 20 PLN

Zastanawia mnie jak dużą wartość prezentuje dla nas taka kwota? Ostatnio pod wpisem o nowej księgarni z ebookami wybuchła dyskusja o tym, że są one za drogie. Wprawdzie mało kto zdaje sobie sprawę, sam druk to nie jest główny koszt produkcji książki no i mamy w Polsce znaczą różnicę w VAT jeśli chodzi o ebooki ale… Mnie zastanawia ile tak naprawdę w naszej kieszeni waży te przytoczone […]

Zastanawia mnie jak dużą wartość prezentuje dla nas taka kwota? Ostatnio pod wpisem o nowej księgarni z ebookami wybuchła dyskusja o tym, że są one za drogie. Wprawdzie mało kto zdaje sobie sprawę, sam druk to nie jest główny koszt produkcji książki no i mamy w Polsce znaczą różnicę w VAT jeśli chodzi o ebooki ale…

Mnie zastanawia ile tak naprawdę w naszej kieszeni waży te przytoczone w komentarzach 20 PLN ? Wydając je na bilet do kina, czy kawę i ciastko w średniej jakości kawiarence właściwie większość z nas pewnie nie zauważa tej kwoty. Kiedy jednak przychodzi do zapłacenia za coś 20 PLN w internecie wtedy mamy problem. Oczywiście jest rzesza ludzi którzy twierdzą, że w sieci powinno być wszystko za darmo ale zakładam, że czytelnicy Antyweb są bardziej dojrzali i nie używają takich argumentów.

Dlaczego więc wydanie na przykład 20 PLN na książkę tak bardzo boli w momencie kiedy lekką ręką kupujemy do niczego nie potrzebne aplikacje mobilne?

Czy produkty cyfrowe muszą być dużo tańsze abyśmy je kupowali – gdzie jest granica w takim razie? Nexto ostatnio sprzedawało książki poniżej 10 PLN. Bardzo fajna stawka i zrobili na tej akcji dobre wyniki. Pytanie tylko jak to wygląda z drugiej strony – czy twórca i osoby pracujące nad projektem jakim jest książka zarobili wystarczająco aby mieć zapał do napisania następnej książki? Jeśli tak to gratuluję bo udowodnili, że przy niższej stawce można zarobić poprzez odpowiednią wielkość sprzedaży.

Pytanie tylko czy za każdym razem taka akcja się uda i czy każda pozycja będzie tak chętnie kupowana tylko dlatego, że ma atrakcyjną cenę?

Nie zrozumcie mnie źle – ja też chcę płacić za wszystko coraz mniej. Jednak w tym pędzie do taniości musi być gdzieś granica zdrowego rozsądku. Inaczej wpadniemy w błędne koło gdzie wymagania odnośnie jakości nie będą pokrywać się z chęcią zapłacenia za tę jakość. Do czego to prowadzi wszyscy wiemy.

  1. Anita Więsyk napisał(a):

    Wydaje mi się, że internauta ma poczucie, że kupując książkę w formie ebooka i tak robi „łaskę” twórcy. Bo przecież mógłby ją ściągnąć za darmo. Według mnie koszt 20zł za ebooka jest w pełni akceptowalny. Przecież to i tak jest mniej więcej zaledwie połowa książki papierowej.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Zgadzam się, mam tylko wrażenie że w raz z pokoleniem które od urodzenia jest w internecie niestety niewielu będzie podzielać taki pogląd. Pytanie co się musi zmienić ? Nie wierzę, że z wiekiem to minie

    2. Anita Więsyk napisał(a):

      Dlatego potrzebne są jakieś akcje społeczne, które uświadomią nowemu pokoleniu, że nie wszystko w Internecie jest za darmo. Mam jednak nadzieję, że większość użytkowników po prostu do tego dojrzeje. Zaczną zarabiać, może sami będą twórcami i zrozumieją :)

    3. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Dla mnie tu nie chodzi już o internet ale o „nowy” gatunek towaru jakim są dobra wirtualne

    4. Przemyslaw CyberScyzor Fura napisał(a):

      Zmienia się.. patrz steam, patrz cdp.pl, patrz rynek aplikacji mobilnych. Model całkowicie darmowych treśći się nie sprawdza dla wielu ludzi. Mam wrażenie, że społeczność ewoluuje jako świadomość zbiorowa. Zwróć uwagę, że ludzie zaczynają już znać „kulisy” tych niby darmowych treść, bo darmowe treśći rzadko są darmowe. konsumujemy je w hałasie reklam, bo ktoś za to musi przecież zapłacić (vide twój blog/serwis.. niby za darmo ale reklamy są – czyli jednak pieniądz się pojawia – co jest dodam normalne). Wraz ze zrozumieniem przyjdzie świadomość za co się płaci.. z jednej strony zwiększy się świadomość konsumenta i skłonność do zwiększenia kwoty jaką się płaci za treści, z drugiej zaś strony produceni będą musieli zweryfikować swoje plany finansowe i zgodzić się na niższą cenę… myślę, że 20 zł jest bliskie kompromisu.

    5. Michał Wrzesiński napisał(a):

      Moim zdaniem nie chodzi o łaskę. Ceny niektórych książek są korzystne, innych nie. Pierwsza z brzegu: Misery Stephen King – na allegro (najtaniej/nowa) 13zł (+2,30zł wysyłka), na ebooki.allegro.pl 20,44zł. Czytelnicy uznali, że ebooki z założenia miały być tańsze. Mając do wyboru elektroniczną wersję lub papierową w podobnej cenie, większość sięgnie po papier.

    6. Anita Więsyk napisał(a):

      No tak, książki, które nie są nowościami powinny być odpowiednio tańsze. Zgadzam się w pełni. Mówiłam o nowościach. Ale ebooki często dostępne są w przecenach. Do tego zwykle bardzo korzystnych.

    7. Arkadiusz Rdk napisał(a):

      a w mojej opinii nie i nie chodzi o samą cenę 20 zł.
      największym zarzutem jaki stawia się w tym przypadku jest większy Vat ( ebooki traktowane są jak usługa) oczywiście nie jest to wina rynku ebooków tylko elyty z wiejskiej i lobby księgarzy. W tej sytuacji jednak każda nierówność cenowa zwyczajnie rzuca się w oczy… btw problem istnieje w większości państw ue i to on spowalnia rozprzestrzenianie się ebooków, więc teksty że tylko u nas taka zaściankowość jest zwyczajnie nie trafiony. Odsyłam do wypowiedzi komisarza ue ds. cyfryzacji ( albo czegoś tam)

    8. Przemek Fornal napisał(a):

      Grzegorz Marczak Z wiekiem nie minie, ale nowe pokolenie nie będzie miało z tym problemu :) Jak ktoś od 20 lat kupuje książki i po przeczytaniu odstawia na półkę, to ciężko zmienić u niego to przyzwyczajenie. Poza tym do niektórych tytułów można przywiązać sentymentalnie, do elektronicznej wersji nie sądzę.

    9. Michal Jeczalik napisał(a):

      Dokładnie. I podejście do dóbr wirtualnych. Większość osób ma tak, że to co na półce to wie że to jest i będzie, jest to dobro namacalne, jest ciągle w obrocie. Kupione ebooki które są w chmurze jak sami wiemy nie dają pewności że tam pozostaną. Książki z półki – można zorganizować wyprzedaż w internecie, allegro, przed domem i pozbyć się ich jednocześnie zyskując kilka złotych, można powymieniać się ze znajomymi. Ja osobiście póki co równoważę kupowanie tu i tu (niektóre rzeczy wygodniej czytać mi w papierze). A za ebooka dałbym 20zł jak najbardziej. :)

  2. Michał Korzeniowski napisał(a):

    coś w tym jest że w necie idzie jakoś trudniej ale wydaje mi się, że wynika to z braku „namacalności” przedmiotów…zresztą jest to chyba kwestia czasu, pare lat temu przez myśl mi nie przeszło żeby kupować abonamenty na aplikację czy ebooki a teraz nie mam z tym problemu..

  3. Inscripte.pl napisał(a):

    Ceny e-booków powinny być niższe niż książek papierowych, bo to się wszystkim opłaca. Wydania elektroniczne nie mają ograniczeń związanych z nakładem – jest ich niemal nieskończenie dużo. Dla wydawcy i autora lepiej moim zdaniem sprzedać 10 tys. kopii e-booka po 5 zł niż tysiąc pod 50 zł.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      ja proponuję 2 złote – na zapłatę za pracę w prawdzie będą czekać rok ale co tam? A koszt druku jest problemem kiedy książka się nie sprzedaje a nie kiedy schodzi z półek jak świeże bułeczki

    2. Inscripte.pl napisał(a):

      Może być 2 zł, czemu nie? Same plusy – wydawnictwa i kięgarnie internetowe będą miały coraz większe obroty, czytelnictwo będzie rosło a piractwo i „chomiki” znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

    3. Szymon Barczak napisał(a):

      @[203829196298555:274:Inscripte.pl] Ebook nie może kosztować dwóch złotych. Musi mieć „poważną” cenę, zwłaszcza jeśli to poważna publikacja. Niska cena sprawia, że oceniamy coś jako gorsze, traci w naszych oczach.

    4. Grzegorz Marczak napisał(a):

      sorry ale to banał

    5. Grzegorz Jarosiński napisał(a):

      Tak, ma Pan rację – to wszystko banalnie proste

    6. Kamil Rydzyński napisał(a):

      Tyle tylko, że koszt produkcji ebooka jest – mimo wciskania nam kitu przez wydawców – tak naprawdę znikomy. Większość tych książek wygląda podobnie i ma się wrażenie, że powstały na jednej makiecie raz ułożonej w programie do składu. Wydawca zawsze ma treść (tekst, ilustracje, zdjęcia) w formie elektronicznej, więc tworząc ebooka wydaje pieniądze tylko na skład w programie i eksport do formatów. Przy wydaniu papierowym zysk wydawnictwa oscyluje podobno wokół 5-7% końcowej ceny, tyleż samo dostaje autor (razem powiedzmy, że te koszty stanowią 15%) a reszta – 85% zostaje do podzielenia na zysk sprzedawcy (20-25%), druk, dystrybucję, korektę, skład, spotkania autorskie, plakaty, itd. W przypadku ebooka druk, dystrybucja, korekta odpadają – zostaje tylko zysk autora książki, zysk sprzedawcy, skład do ebooka (przy gotowej makiecie koszt marginalny w całym przedsięwzięciu) – co razem daje nam powiedzmy 35-40% – a reszta stanowi czysty zysk. Jest tu duże pole do obniżenia ceny.

    7. Jędrzej Wiczkowski napisał(a):

      Kamil Rydzyński druk odpada, fakt, ale nie odpada promocja, dystrybucja (eksięgarnie w końcu też muszą zarobić, mało które wydawnictwo sprzedaje ebooki bezpośrednio), porządnie zrobiony skład ebooka tez nie jest wcale sprawą prostą, szybką (więc pewnie tez nie tanią), polecam pobawić się na przykład w calibre z przerobieniem pdfa na porządny ePub z formatowaniem, spisem treści, ilustracjami, itd. Podobnie jak do wielkonakładowej drukarni nie wyślesz ePuba.
      Z drugiej strony, uważam, że różnica w cenie między papierem a plikami jest Polsce za mała, głównie z powodu mniejszych możliwości odsprzedaży i podzielenia się ze znajomymi (np. każdy musi mieć swoje urządzenia). Byłbym happy gdyby, dobrze zrobionego ebooka mógłbym kupić za 2/3-3/4 ceny papierowej książki

    8. Kamil Mizera napisał(a):

      Efekt skali jest możliwy tylko wtedy, jeżeli upowszechnią się technologie mobilne do czytania ebooków, czytaj, będą na tyle tanie, że kupno ich nie będzie stanowiło dużego wydatku, oraz rozwinie się nawyk e-czytania, powiązany zarówno z umasowieniem technologii, jak i rozwojem oferty, a także ceną. Obecnie w Polsce wciąż niewiele osób ma czytnik czy tablet, do tego ma dość niewielką ofertę, szczególnie jeżeli chodzi o tytuły starsze, które muszą zostać zdigitalizowane, ale również i nowe, bo wydawcy nie zawsze jeszcze wydają ebooka przy wydaniu papieru. Należy również brać pod uwagę, że to nie power user, ale przeciętny czytelnik decyduje o ostatecznym wyniku sprzedaży. Przeciętny Kowalski jeszcze może nie mieć tabletu i nawet nie wiedzieć, że istnieje coś takiego, jak ebook. Cyfrowi dystrybutorzy i wydawcy nie są w stanie wygenerować efektu skali przy niskich cenach poza jednorazowymi i okolicznościowymi zrywami. Najpierw muszą przekonać ludzi, że e-czytanie jest lepsze, niż papier. Do tego potrzeba jest dobra reklama, ale przede wszystkim zapewnienie taniego sprzętu oraz budowanie lojalności wobec marki, jak to się robi, pokazał Amazon.

    9. Grzegorz Jarosiński napisał(a):

      A ja myślę, że to jest właśnie ten moment na znaczące obniżenie cen – liczba e-czytników w Polsce rośnie skokowo i lawinowo. To mała rewolucja. Poza tym niska cena e-booków z pewnością zachęci to kupienia sobie sprzętu. Tak jak kiedyś dawało się pierwszą płytę CD – odtwarzacz sobie dokupisz…

    10. Wojciech Młodzianowski napisał(a):

      książkę drukowaną możesz pożyczyć i sprzedać. Ja często kupuję jakieś książki, które zwyczajnie mi nie podpadają-wtedy puszczam je dalej, a te, które mi się podobają często pożyczam komuś, często też pożyczam czyjeś.
      Ebook imho powinien być za max 50% ceny, jeśli ma się sprzedawać

  4. Maciej La napisał(a):

    Ksiazka za 20 zl, ale jaka ksiazka? Problem w tym ze dobra ksiazka (bestsellery, dobre poradniki itd) sa niewiele tansze od zwyklych wydan. A za pare zlotych mozna kupic potworki a’la Zlote Mysli czy poradniki SEO w godzine.

  5. Maciej Wilgucki napisał(a):

    Pomijając wspomniany fakt, że „w Internecie wszystko jest darmowe”, problemem może być tutaj „wirtualność” zakupionego produktu. W końcu nie dostajemy do ręki namacalnego produktu, tylko dane w postaci cyfrowej.

  6. Mikolaj Zacharow napisał(a):

    VAT itd nie powinny klienta interesować. Co do kawy to zapraszam do zapoznania się jak to jest z VAT na kawę czarną, kawę biała i np. cafe latte… To już większa paranoja niż eBooki.

    Ale co do samej ceny to nie chodzi wg mnie o dokładną kwotę. Książka w formie elektronicznej powinna być, w sposób wyraźny, tańsza od papierowej. Jeśli przykładowo, książka „w papierze” kosztuje 29.99zł to eBook powinien kosztować 19.99zł. Bez łaski, bez promocji. W końcu „za papier” i dystrybucję płaci w tej chwili klient. Oczywiście, platforma sprzedażowa także kosztuje, ale mniej niż utrzymanie księgarni, a dowóz jest gratis. Nie ma człowieka, który pakuje paczki, który wydaje towar itd (duże uproszczeni, bo w serwisie internetowym też pracuje kilak osób, ale jednak mniej).

    Jak dla mnie, właśnie te 2/3 ceny „papieru” to akceptowalna granica dla książek „typowych”. Za tytuł który w wersji analogowej kosztuje 50-60zł nie chciałbym płacić więcej niż 29.99zł chociaż czasem płacę i po 50zł za eBooki.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Vat nie powinien klienta interesować? Sorry ale w jakim świecie żyjesz skoro nie ma dla ciebie różnicy między 7 a 23% ? Przecież to jest koszt stały produktu

    2. Adam Ły napisał(a):

      Pewnie nie powinien interesować w tym sensie, że klient i tak płaci cenę brutto i większość osób tylko na to patrzy. Oczywiście można prowadzić akcje lobbingowe uświadamiające czytelników o tego typu smaczkach. Oddając głos w dyskusji – bierzmy pod uwagę siłę nabywczą konsumenta. W Stanach ebook kosztuje kilka, czasami kilkanaście dolarów. Gdyby w Polsce przeciętne ceny ebooków kształtowały się w przedziale 10-kilkanaście pln brutto (a ceny papierowe pozostały na obecnym poziomie, marże tam i tak są bardzo niskie) myślę, że ludzie coraz chętniej sięgaliby po ebooki. Jeżeli produkt/usługa ma być masowa, trzeba się dostosować do realiów i tyle. Spójrzmy na kina – kiedyś bilet za 10pln, max kilkanaście pln był czymś normalnym. Teraz przeciętny koszt biletu to zazwyczaj 25-30pln. W moim środowisku zauważyłem znaczny spadek częstotliwości odwiedzania kina.

    3. Mikolaj Zacharow napisał(a):

      Grzegorz: dla mnie, jako klienta końcowego, nie powinno mieć znaczenia jak podzielone są koszta produkcji / dostawy danego towaru tylko jego cena przy kasie. Na książki masz akurat 5% (7% to w ogóle już w Polsce nie ma), a kawy 5 lub 8 procent, w zależności od rodzaju.

      Adam: fakt, jak widzę ceny biletów do CinemaCity to wcale się nie dziwię, że mają „puste przebiegi” przy biletach za ~60zł/2szt. Doliczając popcorn/napoje to robi się kwota, która wynosi dniówkę przy polskim przeciętnym wynagrodzeniu czyli u większości społeczeństwa zdecydowanie tą dniówkę przekracza. eBook, w momencie gdy urządzenia będą bardziej ogólnodostępne (czytaj: tańsze jak np. najnowszy model w empiku za niecałe 300zł) to większa będzie ich sprzedaż.

  7. Dawid Kalinowski napisał(a):

    ebook na poziomie 20 zł – jasne, że tak.. jednakże kiedy dochodzi do tego, że książka kosztująca w empiku 39,90, papierowa w twardej oprawie (jedna z książek Grishama) tyle samo kosztuje jako ebook, powoduje, że nadal wybieram wersje tradycyjnie.

  8. Paweł Raczkowski napisał(a):

    Moim problemem nie jest 20 PLN za książkę w postaci ebooka ale to co mogę z tą książką zrobić.
    Dla przykładu kupiłem książkę w formie papierowej zapłaciłem za nią 70 PLN jako ebook kosztuje ona niewiele mniej bo coś około 60 PLN. Książkę papierową mogę dać żonie do przeczytania, mamie, tacie, siostrze. A ebook? Tu jest dla mnie problem. Bo jeżeli będę mógł się podzielić ebookiem to wydam te 60 PLN na ebook. Natomiast jeżeli ebooka chcę dać żonie do przeczytania to albo musi ona korzystać z mojego urządzenia albo musi kupić go sobie żeby go przeczytać. Pierwszy wariant jest dla mnie nie wygodny a drugi za drogi. W związku z tym jeżeli ta książka która kosztuje w formie papierowej 70 jako ebook kosztowałaby 10 PLN to kupie ją sobie żonie i polecę rodzicom żeby sobie kupili. Lub jeżeli po jej przeczytaniu będę mógł pożyczyć (udostępnić dla wskazanej osoby) ją żonie to zapłacę te 60 PLN. A w obecnej sytuacji jest to zwyczajnie nieopłacalne.

  9. Kamil Rydzyński napisał(a):

    Problem w tym, że ebooki w cenie do 20 zł to zazwyczaj albo średniej jakości beletrystyka albo przywołane już przez kogoś poradniki „Złotych Myśli” – czyli jakość tej treści jest dyskusyjna, szczególnie, że większość z nich jest do przeczytania w godzinę – dwie, jeśli ktoś do tego przysiądzie i nic nie rozprasza jego uwagi. Pod warunkiem oczywiście, że będzie co czytać, bo w przypadku rozmaitych raportów czy poradników gdyby zastosować normalny rozmiar czcionki całą treść pewnie upchniemy na 30 stronach. Kilka razy również naciąłem się na to, że darmowy fragment na stronie księgarni był w sumie najbardziej atrakcyjnym fragmentem książki, której reszta była nudna, a bogaty spis treści sugerujący poważne potraktowanie tematu – był tylko wabikiem, bo kolejne akapity miały długość 3-5-10 zdań i traktowały o temacie bardzo ogólnikowo (przykładem pewna książka o handlu w sieci). Czułem się oszukany i szczerze mówiąc żałowałem, że nie ściągnąłem takiej książki z Chomika. Czy zatem wydawanie 20 zł za godzinę czytania to dużo? Moim zdaniem tak i to bardzo.

    Wartościowe pozycje są zaś niewiele tańsze albo w tej samej cenie co drukowana wersja, więc jedyną korzyścią będzie natychmiastowy dostęp do publikacji, podczas gdy na przesyłkę z księgarni trzeba poczekać 2-3 dni.

  10. Łukasz Wróblewski napisał(a):

    IMHO problem nie jest w wielkości ceny, ale w sposobie przekazywania pieniędzy w internecie. Tzn. nie jest to tak proste jak przekazanie jednego banknotu osobie stojącej po drugiej stronie kasy. Nie tak proste jak podanie karty płatniczej. Do tego dochodzi przyzwyczajenie… Gotówkę przekazujemy od wielu wielu lat płacą praktycznie za wszytko i już większość ludzi o tym nie myśli… po prostu płacę. Zaś płatności w internecie są czymś relatywnie nowym i trzeba o tym pomyśleć. Gdy czas na zapłatę się wydłuża zmniejsza się szansa iż transakcja dojdzie do skutku.
    Jest jeszcze znaczna część os. które po prostu się boją płacić, robić zakupy przez internet. Bo to nie wiedzą po prostu jak, bo to ukradną mi wszystkie pieniądze z konta…

    Potrzebny jest super prosty i bezpieczny sposób na przekazywanie pieniędzy w internecie. Co mamy obecnie:
    * zwykły przelew – masakra trwa kilka dni i trzeba kopiować i wklejać dane do przelewu, co niektórzy jeszcze opłacają coś na poczcie :]
    * e-płatności (upay, dotpay, itp) – jest znacznie szybciej i sporo prościej, ale nie jest to jedno kliknięcie, jest wiele kroków proces bywa zamotany, nie jest to u standaryzowane, jeden system wygląda tak i drugi inaczej… co zmusza do myślenia, nie ma też obsługi wszystkich banków itp do tego dochodzą prowizje.
    * paypal – nie każdy to posiada, a jeśli już, to pieniądze przeważnie trzymamy w banku, więc pojawia się dyskomfort przelewania z banku do paypal i odwrotnie.

    Jest jeszcze kilka innych metod, ale są tak nowe i mało popularne, że większość os. ma obawy przed ich stosowaniem.

    Czytelnicy AW na pewno mają to wszystko obcykane w małym paluszku i nie widzą w tym problemu, ale większość ludzi, dla których komputer nie jest narzędziem codziennej pracy ma poważne problemy lub obawy przed zakupami w internecie.

    1. Szymon Barczak napisał(a):

      „e-płatności (upay, dotpay, itp) – jest znacznie szybciej i sporo prościej, ale nie jest to jedno kliknięcie, jest wiele kroków proces bywa zamotany, nie jest to u standaryzowane, jeden system wygląda tak i drugi inaczej… co zmusza do myślenia, nie ma też obsługi wszystkich banków itp do tego dochodzą prowizje.”

      Coraz większy udział w rynku zdobywa PayU, które umożliwia podpięcie karty i zakupy jednym kliknięciem w dowolnym sklepie obsługującym ich system.

      „ale większość ludzi, dla których komputer nie jest narzędziem codziennej pracy ma poważne problemy lub obawy przed zakupami w internecie.”

      Z tym się zgodzę. Trzeba sporo energii włożyć w edukację społeczeństwa.

    2. Łukasz Wróblewski napisał(a):

      Dlatego PayU podałem jako pierwsze tylko „U” mi wskoczyło na początek :P „Ty płacisz” vs „płać Ty”.

      Z tym PayU jest problem, że trzeba założyć tam konto i skonfigurować swoje banki i/lub karty płatnicze co wymaga więcej niż jedno kliknięcie.
      Żeby to uprościć powinny być umowy PayU z bankami… z cyklu bank ma system internetowy do obsługi konta, to od razu tworzone jest konto i połączenie jego z PayU. Oczywiście prawnie trzeba wszystko zabezpieczyć (umowa itp). Chodzi o maksymalne uproszczenie całego procesu. Szczególnie dla osoby która robi płatność po raz pierwszy… później jest już łatwiej.

      Powoli wszystko się robi bezpieczniejsze, prostsze i społeczeństwo się edukuje.
      Powoli ludzie przyzwyczają się do płacenie przez internet, nie tylko za zakupy, ale też za treści (informacje).

  11. Tomasz Wójcik napisał(a):

    Takie narzekanie wynika chyba z naszej narodowej mentalności – zawsze musi być źle, ale samemu nic nie zrobię, żeby poprawić sytuację, a jej plusów też nie dostrzegam.
    Tak samo jest z ebookami, ludzie nie potrafią dostrzec przewagi wersji elektronicznej nad papierową, a wystarczy podać prosty przykład – pozycje o tematyce technicznej.
    Dla dużej części czytelników książek np. o programowaniu prosta funkcja ‚wyszukaj’ w pdfie potrafi znacznie ułatwić życie.
    Weźmy jeszcze pod uwagę pozycje niedostępne w Polsce, gdzie ebook potrafi kosztowac 40$, wersja print 50$, do tego 10-15$ koszty przesyłki.
    No, ale po co płacić za jakość, powinniśmy dostawać wszystko za darmo ;)

    1. Marcin Majzner napisał(a):

      hmm jadę pociągiem, poczytałbym książkę … ale zapomniałem ładowarkę :D

    2. Tomasz Wójcik napisał(a):

      Widzisz, z drugiej strony ja moją książkę mam ze sobą wszędzie, mimo, że jej nie noszę (Dropbox :>)

    3. Marcin Majzner napisał(a):

      nie jeśli zabraknie prądu

    4. Krzysztof Wolniak napisał(a):

      Poza wyszukiwaniem, konkretne jest również to, że strony się same nie przewracają/zamykają (problem grubych książek), dalej wystarczy pacnąć palcem w ekran i mamy następną/poprzednią stronę. 10-20 zł byłbym wstanie dopłacić do każdej książki byle byłaby ona w wersji elektronicznej. Są jednak ludzie, którzy liczą każdy grosz i ich też trzeba zrozumieć. Kompletnie natomiast nie trafiają do mnie argumenty zwolenników wersji papierowej, którzy podają zboczone powody w stylu, ten papier ah jego faktura, ten zapach, że trzeba poczuć książkę…

    5. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Marcin Majzner to słaby argument skoro czytnik potrafi wytrzymać miesiąc na baterii

    6. Grzesiek Baran napisał(a):

      Oczywiście, że ludzie jeszcze nie widzą wszystkich zalet ebooków tyle, że ktoś nie inwestuje w te niedostrzegalne plusy – one wynikają z postaci jaką przybrał produkt. Nie oznacza to, że wydawca może żądać więcej albo tyle samo skoro ma niższe koszty. Niestety to też typowa polska mentalność, zgarnąć coś za darmo i później próbować się na tym dorobić.

    7. Mikolaj Zacharow napisał(a):

      Marcin, Kindle wytrzymuje na baterii około miesiąca.

    8. Grzegorz Szynal napisał(a):

      Moim zdaniem książka elektroniczna powinna kosztować tyle co wydanie papierowe – koszty produkcji – koszty logistyczne, i tak jest to bardzo uczciwe wobec wydawców bo takiej książki nie możesz odsprzedać w odróżnieniu od wersji papierowej. A co do funkcji wyszukiwania, to nie zapewnia ona książka którą kupiłeś ale urządzenie które posiadasz, które zakupiłeś za ok 400-600 zł, gdyby wydawcy sami dawali za darmo takie urządzenia to co innego, a tak to ten argument jest bezpodstawny ;)

  12. Grzesiek Baran napisał(a):

    Tu jest pewne, że sporo ludzi zapomina o autorze, korekcie i składzie oraz fakcie, że u nas książki idą w śmiesznych ilościach i nawet puszczenie e-książek za 10zł niekoniecznie będzie oznaczać tarzanie się w kasie. Nie zmienia to jednak faktu, że jak to w przypadku e-dóbr bywa wszyscy chcą zarobić więcej, więc niższa cena niekoniecznie jest „najniższą” z możliwych, tak aby wilk był syty i owca cała.

  13. Rita Karolina Sobczyk napisał(a):

    E-book na razie musi być znacząco tańszy od książki papierowej, bo nie jest przedmiotem handlu wtórnego. Kupienie książki drukowanej, to wciąż pewnego rodzaju inwestycja. Pytaniem nie jest ile powinien kosztować e-book, tylko jaki to miałby być procent ceny książki papierowej. Moim zdaniem 40%- 50%.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      książka to inwestycja ? Chyba nie o takich książkach rozmawiamy :) Ile może kosztować książka kupiona za 40 PLN na rynku wtórnym? 5 ?

    2. Rita Karolina Sobczyk napisał(a):

      Np.biografia Jobsa, czy Marketing Kotlera. A z resztą te 5 PLN dla ciułających studentów to tez dużo :)

    3. Jędrzej Wiczkowski napisał(a):

      Grzegorz Marczak Oj, chyba za dużo książek nie sprzedałeś, przejrzyj allegro po porularnych autorach. Książki które w empikach chodzą po 30-40 zł, można znaleźć za 15-20 (+przesyłka)
      Mówię, o lekkiej beletrystyce, takiej, do której po jednym czytaniu raczej się nie wraca

    4. Maciej Goździkowski napisał(a):

      +Grzegorz Marczak zależy jaka pozycja. Beletrystyka tak. Literatura profesjonalna, specjalistyczna często po kilku latach jest w podobnej, a czasem wyższej cenie.

      Problem e-booków to połączenie: problemu czytelnictwa, braku łatwej dostosowanej platformy sprzedaży, problem braku urządzenia w domu. Dodatkowo przyzwyczajenie do darmowych zasobów internetu.

      A może model sprzedaży e-booków jest błędny? A artyści powinni być wspierani przez mecenasów zrzutki typu kickstarter?

  14. Lech Ryś napisał(a):

    20PLN jest kwota w porzadku. Mysle, ze stanowi dobry kompromis pomiedzy zyskami wszystkich podmiotow zamieszanych w sprzedarz ebooka i kazdy cos na tym zyskuje. Problemem nadal jest sytuacja kiedy ceny ebookow sa wyzsze, badz nawet niewiele nizsze niz wydan papierowych (o co wciaz nietrudno). Tu ewidentnie wydawca szuka frajerow. W takich sytuacjach nie kupuje ksiazek bo nie chce dawac wydawcom przyzwolenia na dymanie czytelnikow. Zreszta mysle, ze w ten sposob postepuje wiecej osob.

    No, ale i tak sytuacja w porownaniu do tej rok temu mocno ulega poprawie. Duzo promocji, coraz wiecej ksiazek w ofercie. Ja jako zwolennik e-czytania jestem zadowolony. Trzeba tylko czasu by rynek sie uregulowal (co zreszta juz sie dzieje). Uwazam, ze to zmierza w dobrym kierunku.

  15. Łukasz Krysiewicz napisał(a):

    Wyszedłeś ze złego założenia, że nie zauważamy ubytku 20 złotych kiedy wydajemy je na co innego niż ebooki to i reszta rozważań jest bez sensu. 20 zł to po prostu dużo dla przeciętnie zarabiającej osoby.

  16. Piotr Ciołek napisał(a):

    Problemem nie jest sama cena, a sposób płatności. Jakoś nie mam przekonania do wszelkich pay’ów. Najprostszy jest sms lub zwykły przelew.

    Wracając do ceny. Zwykły e-book nie powinien być droższy niż 30 zł i to w przypadku bestsellerów. Więcej mogę zapłacić za audio booka, ale to już inna historia.

  17. Tomasz Bielecki napisał(a):

    Uważam że jeżeli te 20 zeta trafi do reki autora to oki, ale… Zasłanianie się (zapałem autora) jako argumentem dla ceny to jakaś totalna bzdura. W POlandii udany debiut pisarski to sprzedanie 4000 egzemplarzy, debiutant może liczyć na stawkę max 40-60gr od sztuki(kilka procent od wartosci pozycji na półce), napisanie książki zajmuje pisarzowi ok roku, ci naprawde dobrzy potrafią napisać 2… Utzrymanie się pisania w naszym kraju nie jest możliwe, mówią o tym tez sami pisarze którzy piszą artykuły i scenariusze do telenowel… Nawet tacy którzy sami drukują swoje powieści muszą dorabiać… Ja nie wiem skąd na AntyWeb tak tendencyjny artykuł w którym autor wykazuję się brakiem elementarnej wiedzy na temat na który pisze… Chodzi fama że Andrzej AS Sapkowski ma 14% od wartosci^^ , ale nikt tego nie potwierdził, w głowach by się wtedy pisarczykom poprzestawiało – przecież robimy to dla idei^^

  18. Dawid Adach napisał(a):

    Dziwne, że nikt nie zwrócił jeszcze uwagi na fakt, że elektroniczne wydanie posiada jedną zasadniczą wadę w stosunku do wydania papierowego – nie można go „odsprzedać”. OK – może i można, choć nie wyobrażam sobie jak mogłoby to wyglądać. W każdym razie często zdarza się kupować wiele książek, które są mi potrzebne tylko przez pewien okres (podręczniki akademickie, kursy, poradniki etc.), które następnie w zależności od stanu książki mogę odsprzedać za powiedzmy 50-75 % ceny.

    Inną kwestią są książki których nie chcę sprzedawać – znów widzę tu wyższość książki drukowanej. Po przeczytaniu mogę postawić ją na regale i rozbudowywać swoją bibliotekę. W przypadku ebooków to tylko plik na którymś z dysków, który przy odrobinie nieuwagi może zostać usunięty wraz z formatem komputera (nie wszyscy używają dropboxów etc).

    I własnie dlatego mam duży dystans do ebooków , zwłaszcza jeśli są tańsze tylko o 10-15%.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      a co to za wada ? sorry ale rozmawiamy o 20 PLN

    2. Dawid Adach napisał(a):

      OK pisząc o tym miałem na myśli moje podejście do wszystkich ebooków ale dla mnie to niewiele zmienia. 20 PLN to wciąż pieniądze, więc jeśli za 20 PLN mam kupić ebooka którego papierowe wydanie kosztuje ok 25 PLN to wolę papier. Jeśli jest to kurs PHP to po przerobieniu książki mogę ją odsprzedać, jeśli coś co chce sobie zostawić, za 5 zł (20 % różnicy w cenie) mam książkę do biblioteki.

      Z tej perspektywy książka musiałaby kosztować np. 10 – 15 PLN żebym rozważał jej zakup. Popieram przedmówców – zasłanianie się autorami to nie jest droga. To nie autora a wydawcę będzie bolało to, że więcej zapłaci jakiemuś pośrednikowi (dotpay) którzy często mają prowizję na poziomie 3% ALE nie mniejszą niż… więc „teoretycznie” lepiej sprzedać mniej a drożej.

    3. Sławek Stachowski napisał(a):

      a taka wada, ze kupując książkę za 20 sprzedajesz za 10 i dokładasz tylko kolejne 10 do następnej (wspierasz autora). może dla Ciebie 20 zl to nie dużo, ale w ogóle wydatków to już wiele. Dla osób, ktore codziennie jada sobie kawkę i ciasto za 20zl itd może to nie jest kwestia do rozpatrywania dla innych już jest. Wyobraz sobie, ze jakby PWN podręczniki które są za 80zl sprzedawał po 30 to by wyciął połowę wersji xero.

    4. Robert Drózd napisał(a):

      „sorry ale rozmawiamy o 20 PLN”
      Wydaje mi się, że 20 PLN to całkiem poważna kwota dla wielu ludzi, dla niewielu to są zakupy impulsywne, a wielu się zastanowi, czy jednak go na 20 zł ich stać.

  19. Łukasz Ciastko napisał(a):

    W UK, gdzie płaca minimalna jest większa o pięć razy niż w Polsce, papierową książkę w księgarni można kupić za około pięć funtów lub mniej. Myślę, że na nasze realia, książki powinny być dużo tańsze. 9.90 za e-booka to dobra cena.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      są przecież koszty stałe których się nie przeskoczy niezależnie w jakim kraju produkujesz

    2. Grzegorz Łaski napisał(a):

      Grzegorz Marczak: No w tym właśnie rzecz, dystrybucja książek w firmie papierowej generuje dużo większe koszty niż w elektronicznej. Książki trzeba wydrukować (papier, druk, marża drukarni) i gdzieś magazynować, przewieźć do hurtowni i gdzieś magazynować, przewieźć do sklepu i gdzieś magazynować, rozłożyć na półce (np. nowości, albo bestseller), potem przenieść na inną półkę po danym czasie, potem zebrać niesprzedane egzemplarze, odwieźć do hurtowni itd … , a przypadku księgarni online, mamy jeszcze koszt przesyłek – nie każdy, kto czyta książki, ma łatwy dostęp do księgarni tradycyjnych

      Tych kroków i kosztów w przypadku książki papierowej jest znacznie więcej niż w przypadku książki elektronicznej. W dzisiejszych czasach wszystkie informacje o książce są już w wersji elektronicznej – tak samo zresztą jak jej treść, więc ile by słów nie padło na temat tego, że przygotowanie ebooka zajmuje dużo czasu, to koszt ten jest znacząco mniejszy niż w przypadku książki papierowej. Koniec kropka – uwierzę, że jest inaczej, jeżeli ktoś przedstawi wiarygodne wyliczenia.

      Poza tym, książkę papierową można sprzedać raz, potem wszystkie czynności (oprócz składu) trzeba powtórzyć. Tego samego ebooka, można sprzedać n – razy, więc po jakimś czasie koszty stałe o których piszesz przestają mieć znaczenie

      Jedynym realnym problemem jest VAT, który rzeczywiście ma spory wpływ na cenę książki, ale mimo wszystko uważam, że cena ebooka powinna oscylować w granicach 30-50% ceny książki papierowej.

  20. Krystian Szamotuła napisał(a):

    Z założenia produkt cyfrowy powinien być tańszy od np. wersji papierowej lub przenośnej (np. cd, dvd). Z bardzo prostego powodu. Parafrazując, dlaczego bilet sieciowy imienny na komunikację miejską jest tańszy od takiego samego na okaziciela? Ano dlatego, że z biletem na okaziciela może jeździć każdy kto go posiada a na imienny tylko właściciel.

  21. Arkadiusz Fajdek napisał(a):

    Czy ja wiem czy to te 20 zł to taki problem… czy może to że kupując ebooka oszczędzę może od 3 do 10 zł, a jak niektórzy zauważyli czasem wydanie elektroniczne jest droższe niż standardowe. Moim zdaniem to jest główny problem, brak większej różnicy między standardowym wydaniem a elektronicznym do którego też potrzebujesz specjalnego czytnika.

  22. Przemek Fornal napisał(a):

    Dawno nie widziałem tutaj tak konstruktywnych wypowiedzi:) ale do rzeczy.
    Zgadam się z poglądem, że pokolenie 30+ jest trochę mało przystosowane do dóbr elektronicznych i woli mieć coś „namacalnego” i nie dotyczy to tylko książek ale gier, muzyki. Osobiście też wolę papierową wersję książki czy komiksu od elektronicznej, chyba, że jest to książka techniczna.
    Argumenty, że tradycyjna forma jest tylko 20% droższa a ma większe możliwości (więcej potencjalnych użytkowników, możliwość odsprzedania, wbrew pozorom dłuższe życie, dla niektórych jest również ważnym elementem wystroju wnętrza :), nie są bez znaczenia.
    Nie poruszaną kwestią wcześniej jest piractwo, bo jeżeli można „za darmo” ściągnąć książkę z chomika to dlaczego za nią płacić? Niestety jest to nasz narodowy problem nad czym ubolewam, szczególnie jako miłośnik komiksu, bo właśnie komiksy są mocno piracone ze względu na dość wysoką cenę.

    1. Jędrzej Wiczkowski napisał(a):

      Tu według mnie jedynym rozwiązaniem jest pójście w jakość. Jeżeli mam do wyboru profesjonalnego ebooka, porządnie złożonego to nie będę spędzał pół godziny na szukaniu pdfa na chomiku, a potem kolejnych dwóch godzin na przerabianiu go do strawnej postaci

    2. Mariusz Włodarczyk napisał(a):

      Ja mam 38 lat i dostaję gęsiej skórki jak widzę papier. Notatkę na papierze zrobiłem ostatni raz z 7 czy 8 lat temu. Szlag mnie trafia jak książki, którą chcę kupić nie ma w wersji audiobook albo ewentualnie ebook. Ostatnio musiałem kupić 4 książki w wersjach papierowych. Po przeczytaniu mam kolejne „graty” zbierające kurz. Poza tym ta „wygoda” czytania. Te kartki mi się przewracają, książka na począktu i pod koniec mi się zamyka, muszę ją trzymać, czytanie w tramwaju, kolejce, na ulicy jest utrudnione albo niemożliwe.
      Zupełnie nie trawię tej formy przekazywania treści. Przecież to się nie zmieniło od czasów Gutenberga. Mam wrażenie, że całe życie czekałem na czasy w których wreszcie papier będzie używany tylko w WC. :) Szkoda tylko, że nie urodziłem się nieco później żeby żyć w całkowicie cyfrowych czasach. Pasuję do nich idealnie.

  23. annonymous user napisał(a):

    Do tej pory kupiłem tylko trzy e-booki i nie mam dobrych wspomnień z tych transakcji. Problemem nie jest ani cena, ani sposób płatności, ani nawet „DRM”, problemem jest to, że za niewiele większą kwotę dostaję dobry jakościowo produkt, podczas gdy e-booki, które kupiłem, były wybrakowane. Dziwne znaki, błędy, itp. Wygląda to tak, jakby w wydawnictwach nie pracowały osoby potrafiące dokonać poprawnej konwersji tekstu dostarczanego przez autora/tłumacza na format e-pub/mobi.

    Cena 20zł jest do przyjęcia, ale pod warunkiem, że w zamian dostaję dobry produkt, a nie coś zrobione na kolanie.

  24. Krystian Włodarczyk napisał(a):

    20 zł to spora suma, zważając na fakt, że zarobki w naszym kraju są zdecydowanie niższe, niż ma to miejsce na Zachodzie. Ciężko mi mówić za inne osoby, ale gdy nawet wydaję taką sumę na dobra (np. ebooki), które nie są pierwszej potrzeby, raczej robię to w sposób rozważny.
    Dochodzą do tego dwa czynniki psychologiczne, które warunkują zakup dobra cyfrowego:

    1. Namacalność produktu.
    2. Świadomość niższych kosztów.

    Dziwi mnie też ofensywa usprawiedliwiająca ceny ebooków w Polsce. Rynek dopiero się rozwija i poziomy akceptacji ceny przez klientów są testowane. Dochodzi do tego fakt wyżej wymienionej świadomości kosztów produkcji, dystrybucji i promocji. Naturalnie firmom zależy na utrzymaniu wysokiego zysku, aczkolwiek będą musiały wraz z rozwojem rynku pogodzić z tym, że poziom ich przychodów będzie oscylował na odpowiednio niższych poziomach (tak jak ma to miejsce w innych gałęziach e-przemysłu – reklamie, prasie, czy też usługach).

    Z mojej perspektywy cena 20 zł za ebooka jest zaledwie akceptowalna, pod warunkiem, że książka jest wg. mnie dobra i że różnica w cenie z książką tradycyjną jest zauważalna. Wychodzę z założenia, że nie po to kupiłem czytnik, aby za ebooki płacić tyle samo lub prawie tyle samo, co za normalne książki. Innymi słowy ebook jest dla mnie jedynie tańszą alternatywą dla normalnej książki, a nie równoważnym produktem.

  25. Pawel Andryszczyk napisał(a):

    Ostatnio trafiłem na historię użytkowiniczki Kindle’a, która dostała wiadomość z od obsługi klienta Amazon, że złamała regulamin i jej konto zostało zablokowane i wszystkie e-booki z Kindle’a zniknęły… Próbowała się dowiedzieć, o co chodzi, ale nie dostała żadnej konkretnej odpowiedzi, po prostu odbiła się od ściany. Przy takim scenariuszu, że płacąc za ebooka płacimy de facto za prawo do jego użytkowania (które może zostać arbitralnie nam odebrane np. przez Amazon) to te 20zł wydaje się sporą sumą. Kupując wersje drukowane takie dziwne scenariusze raczej nie wchodzą w grę ;)

    1. Sebastian Kwiatkowski napisał(a):

      Jeśli mówimy o tej samej historii to użytkownik nieco mieszał z kontami (różne były kraje logowania, zakupu, zamieszkania, wysyłki; co jest niezgodne z regulaminem). Najprościej jest robić kopie zapasowe dla uniknięcia problemów. Co do wersji drukowanej to również dziwnym scenariuszem w tym przypadku może być powódź lub pożar… też się zdarza…nic nie jest wieczne ;)

    2. Mikolaj Zacharow napisał(a):

      Nie ma opcji się od nich „czegoś nie dowiedzieć”. Może właśnie mieszała z adresami żeby kupować ebooki bez VATu (po amerykańskich stawkach w miejsce europejskich).

    3. Pawel Andryszczyk napisał(a):

      postaram się znaleźć rzeczony artykuł, sam nie miałem takich doświadczeń, więc ciężko mi odpowiadać/komentować.

    4. Pawel Andryszczyk napisał(a):

      poza tym chciałem tylko ogólnie zarysować sytuację, w której użytkownik płacący za ebooki (obojętnie czy złamała regulamin, czy nie) jest karany w taki sposób, tylko dlatego że łatwo go znaleźć/wskazać. Ludzie korzystający z piratów nie mają takich problemów. przynajmniej na razie :)

    5. Sebastian Kwiatkowski napisał(a):

      Panie Pawle. Ja natomiast zwracam uwagę, że skala problemu jest wręcz znikoma. Jak się coś takiego jednemu użytkownikowi Amazonu zdarzyło to był news na pół świata. Inną sprawą jest, że może nie jesteśmy jeszcze przyzwyczajeni do robienia kopii zapasowych ebooka. W końcu każda firma może zwyczajnie zakączyć działalność

  26. Łukasz Gołaszewski napisał(a):

    W przypadku pisarzy, muzyków i innych artystów, wykorzystanie efektu skali jest dużo korzystniejsze niż sprzedawanie po wyższych cenach mniejszej ilości. Nawet jeżeli zarobi tyle samo sprzedając 10k książek za 20zł jak 100k książek za 10zł, to w drugim przypadku grono jego czytelników jest większe o 1000%. Dociera do większej liczby odbiorców i staje się popularniejszy, co w efekcie wcześniej czy później przerodzi się w wyższy zarobek. Podejrzewam, że podobnie jak w przypadku rynku muzycznego, również na rynku wydawniczym głównym składnikiem ceny książki jest wynagrodzenie wydawcy, a autor dostaje jakiś tam ochłap.
    No, a e-booki kosztujące tyle samo, co wydania papierowe nigdy nie będą bardzo popularne – wygoda i przyjemność płynąca z czytania tradycyjnej książki jest nieporównywalnie większa niż ze wszystkich tabletów / czytników e-booków razem wziętych. Żeby zachęcić ludzi (w tym mnie) do częstszego wybierania elektronicznych książek, różnica w cenie musi być istotna. Ostatnia akcja Nexto pokazała, że cena robi dużą różnicę, bo za tytułowe 20zł zdecydowanie bardziej wolę kupić wydanie tradycyjne niż elektroniczne.
    Inną sprawą jest pełna stawka VAT za ebooki, zamiast preferencyjnej jak na papierowe książki – nasze prawo jest kulawe w wielu miejscach, ale tego akurat zupełnie nie kumam.

  27. Sebastian Kwiatkowski napisał(a):

    Ciekawe Pytanie.
    Ja też się 2 razy zastanowię czy wydać 20 PLN na książkę mimo że tyle na kawę wydaje. Ale pomijając granice psychologiczne to zależy za jaką książkę te 20 PLN mamy dać. Jeśli wersja papierowa jest za 40 to wygląda to inaczej niż w przypadku gdy papier kosztuje. W takim przypadku nie rozumiem podejścia wydawcy.
    Rozumiem że vat na ebooki jest wyższy (o 15%!) ale przecież odchodzi koszt druku, papieru a przede wszystkim dystrybucji (bardziej w sensie transportu) i koszty pośredników (hurtownie, księgarnie).
    Dodatkowo wersję papierową da się sprzedać do wyczerpania nakładu. Ebooka nie trzeba dodrukowywać.
    Może w opisywanym przypadku (nowa eksiegarnia, zapewne Alegro?) płacze forumowiczów wynikały przede wszystkim z porównania z wersją papierową i innymi eksiegarniami, a nie z magiczną ceną 20 PLN?

  28. Wojciech Młodzianowski napisał(a):

    przede wszystkim książki są u nas bardzo drogie, przykład:
    Gra o tron I tom-amazon.co.uk-na kindla za 3 funty, paperback za 4 (15 i 20 pln) na allegro wydrukowana za 36, w empiku stacjonarnym i na nexto za 50.
    Dziękuję, nie dam tyle.
    Już nie wspominając o różnicach w zarobkach…

  29. Bartłomiej Roszkowski napisał(a):

    Problem jest znacznie głębszy niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Chodzi tutaj o przeniesienie doświadczeń z zakupów aplikacji, gier on-line, muzyki, filmów itp. na zakupu innych treści elektronicznych w tym ebooków. Ceny tych treści są w granicach 0,99 – 19,99 pln w większości przypadków. Jakiś czas temu przygotowałem prezentację dla wydawnictw poruszającą ten temat: http://www.slideshare.net/bartek.roszkowski/polityka-cenowa-i-promocja-ebookw. Sedno problemu leży w widełkach cenowych w głowach Klientów, którzy zaczęli poruszać się od jakiegoś czasu w przedziale 4,99 – 19,99 za treści elektroniczne. Można polemizować, czy do dużo czy mało. Klientów raczej nie zmienimy.

    Odnosząc się do wyprzedaży na Nexto za 9,90 to ogólnie ta promocja udowodniła, że ogólny wzrost przychodów wydawców/autorów wzrósł co najmniej kilka tysięcy razy. Ogólnie więc, przy założeniu, że sprzedaż papieru nie spadła, to spadek cen jest z dużym +.

  30. Pawel Reutt napisał(a):

    jeśli mam do wyboru zapłacić za coś i mieć coś legalnie za kwotę 20 zł lub ściągnąć z sieci za darmo… co wybiorę? Kwestia obija się o możliwość odsprzedaży, nie kupuję coś namacalnego tylko produkt wirtualny. Po drugie jeśli mam kupić coś legalni to cena musi być adekwatna do tej nienamacalności. Po trzecie ebook powinien powinien nieść z sobą wartościową treść za którą zapłacę. Jeśli jest to książka akademicka inaczej będę na nią patrzył niż na komiks.

  31. Krzysztof Bochun napisał(a):

    Nie spinajcie się Pan Grzegorz zadaje pytanie w imieniu Heina Pretoriusa czemu w nowym sklepie z ebookami grupy alledrogo nie ma takiego ruchu jak przewidywali. Po tym jak dał wywiad antyweb a 2 dni później uruchomiono sklep.LITOŚCI

  32. Mariusz Moleda napisał(a):

    Dla mnie jedyna przeszkoda jest cena – ebooki w cenie do 10zl kupowal bym dosyc czesto. Wiekszosc tego typu „problemow” w Polsce to wysokosc pensji nizsza o kurs euro w stosunku do zachodu a ceny produktow i uslug sa na poziomie zachodnim

  33. Łukasz Przechodzeń napisał(a):

    Zacznijmy od tego, że mamy w Polsce w zasadzie wolny rynek. Ceny ustalają się same. I jeżeli 99% ludzi mówi: „za drogo” to producenci starają się obniżać cenę (no. optymalizując koszty). Inaczej nic by nie sprzedali. Zresztą… To są podstawy podstaw.

    Więc zostawmy rynkowi co rynkowe – sam ustali odpowiednie stawki lub przejdzie na zupełnie inny sposób dystrybucji książek.

  34. Wojtek Wilk napisał(a):

    Nasz rynek jest prymitywny. Na Amazonie opłaca się sprzdawać za $0,99 i ksiązki sprzedają się w setkach tysięcy. To jest rynek zakupów impulsywnych. Wątpie, żeby chociaż 10 proc. przeczytało książkę, którą zakupiło, a wydawca i autor ma jednak zarobek. To jest sytuacja identyczna do apek mobilnych. Częstą prakytką jest na Amazonie udostępnianie darmowej pierwszej częsci jakiejś serii (kolejne już oczywiście kosztują). Pomijam fakt, że to jest reklama dla autora i może zarobić np. na prawach do sfilmowania – patrz „Igrzyska Śmierci”. Oczywiście jest to też odpowiednia skala, bo oczywiste jest, że rynek anglojezyczny jest nieporównywalnie duży.
    Ale jeśli ktoś odważny wszedłby z takimi cenami (3 zł za książkę), z bogatą ofertą, zarobiłby mnóstwo $$$.
    To jest tylko kwestia przestarzałego spojrzenia na biznes w sieci przeniesione z papierowego rynku wydawniczego.

  35. Pawel Bragoszewski napisał(a):

    Cena książki papierowej w księgarni zawiera nawet 40% marżę sklepu, dodajmy do tego co najmniej 10% kosztów produkcji i widać, że książka elektroniczna powinna mniej więcej 50% tańsza od papierowej. Polski autor dostaje ok. 10% ceny okładkowej od sprzedanego egzemplarza, czyli książka papierowa za 30 zł powinna w wersji elektronicznej kosztować ok. 3 zł autor+1 zł wydawca+1 zł sklep+23%VAT = 6,15 zł.

    W tych dyskusjach o cenie nie dostrzegam chyba jeszcze jednej, kluczowej kwestii: szerokości oferty. Książki w PDF na piratach są nie tylko za darmo, ale przede wszystkim są dostępne, niemal każdy tytuł i od razu. Oferta e-księgarni jest natomiast nie tylko droga, ale i ograniczona.

    1. Robert Palusinski napisał(a):

      Pawle – jest jeszcze gorzej hurtownia + księgania to conajmniej 50 % ceny det.!!! Autor dostaje ok 10% ceny zbytu – czyli 5% ceny det. ( o ile dostaje!) …

    2. Matt Ness napisał(a):

      A jak jest z Apple? Płacą autorom jak za aplikacje (iirc 70%)?

    3. Piotr Kudlicki napisał(a):

      nie przesadzajmy, jakby ludzie wydawali na książki 1/10 tego, co wydają na piwo, to rynek wydawniczy tradycyjny i ebooków kwitłby w najlepsze. Najbardziej mnie cieszy gość, który narzeka na cenę 20 zł za książkę i potem kupuje papierosy na jeden dzień za 14 zł.

    4. Piotr Kudlicki napisał(a):

      a, zapomniałem. Ja z ebookami mam jeden problem. Oczy bolą coraz bardziej dotkliwie.

  36. Lukasz Macczak napisał(a):

    Nie kupię książki z widgetu antyweb, niezbyt często jest tam coś, co mnie interesuje. Gry za to kupuję, byłem jednym z pierwszych klientów cdp.pl, muzykę, filmy (Indie Game: The Movie – ostatni).
    Widget nie idzie? Płaczmy, dlaczego? :)

  37. Marcin Deręgowski napisał(a):

    płaciłbym 20 zł gdyby do autora trafiło przynajmniej 10 zł. Jeżeli książka wydrukowana, z projektem okładki, przewieziona przez magazyny i hurtownie kosztuje niewiele drożej lub tyle samo – to mamy doczynienia z solidnym przepłacaniem za nowoczesność. Absolutnie nie ma tu znaczenia fakt co znaczy dla mnie 20zł … to zdrowy rozsądek nie pozwala kupować rzeczy powyżej ich wartości a w przypadku ebooków mamy takie przypadki na każdym kroku … i tyle. Oczywiście, że wydawcy elektroniczni, sprzedawcy będą nas namawiać do kupowania wydań elektronicznych książek po 20-30 zł .. niech napiszą ile dostaje autor. Dobrzy autorzy powinni być milionerami – wydanie książki w tak małym kraju jak Polska to hobby nie sposób życia i ebooki powyżej 20zł w żaden sposób im w tym nie pomogą …

    1. Marcin Deręgowski napisał(a):

      P.S. Należę pewnie do nielicznych osób nie kradnących w Internecie, a zacząłem płacić wtedy ceny stały się normalne, kiedy na GOGU mogłem kupić ulubioną grę za 20zł, dobre appki w Android markecie za 10zł, nie będę kupował elektronicznych wydań książek za 20zł, kiedy na allegro bez problemów mam dobre tytuły za 5-10zł a nowsze za 15 zł a zamawiam je całymi kartonami :)

  38. Artur Sul napisał(a):

    Przegoniłbym takie marudy z batem nad głową po zwykłych księgarniach żeby sobie przyswoili jakie są dziś ceny tradycyjnych książek…

  39. Ziemowit Kołas napisał(a):

    20pln za e-book nie byloby problemem gdyby ktos z was naprawde zdawal sobie sprawe ile kosztuje wydrukowanie ksiazki na papierze. 95% wartosci ksiazki drukowanej na rynku to koszt papieru druku introgatorni itd. Jeśli ktos krzyczy sobie 80% ceny drukowanej ksiażki za dystrybucje elektroniczną to najnormalniej w swiecie wali was w d..pe i przy okazji autora tej że publikacji. Problemem dzisiejszych czasów jest nie jak to robić, ale jak to robic żebyście wszyscy odczuwali z tego przyjemność. W teorii media elektroniczne powiiny ułatwic laikowi dostęp do wartościowych treści bez palenia lasów w amazonii. W prakryce to poprostu nowy sposób wydymanie naiwniaków.

  40. Piotr Wasiak napisał(a):

    Kelejny tekst na Antyweb, który nic nie wnosi. Litości, przestańcie lecieć na ilość!

  41. Marcin Dąbkowski napisał(a):

    Płacenie za kontent w sieci jest okej, czy to książki czy gry, jedynym problemem, przynajmniej dla mnie jest ta pewna bariera, że czemu za produkt cyfrowy płacę tyle samo co za fizyczny. Nie kupuję ebooków w sieci, bo bardzo często są droższe od wersji papierowych – wolę kupić papierową, a plik epub ściągnąć z chomika (wiem, że to nie do końca legalne) i wychodzi mnie to taniej. To samo jest z grami – jeśli Sony proponuje mi NFS: Most Wanted na PSNie za 279 złotych, to wolę iść do Media Markt i kupić go za 179, a później mieć możliwość sprzedania.

    No i właśnie tym dodatkowym problemem jest brak możliwość pozbycia się tego co kupiłem. Po przeczytaniu książka jest mi zbędna, tak jak i gra po ukończeniu – kupując ją cyfrowo jestem z nią związany na amen i wisi mi na tej cyfrowej liście.

    Gdyby faktycznie wersje cyfrowe czy to książek czy gier czy filmów kosztowały około połowy wersji fizycznej, to byłoby to zachęcające do kupna – w innym przypadku nie.

    1. Michał Myszakowski napisał(a):

      Z Twoich wpisów/komentarzy można zrobić książkę. Pomyśl o tym :P

    2. Marcin Dąbkowski napisał(a):

      Czekaj chwilę, uśpię dziecko i Ci potrolluje pod Twoim filmikami:)

    3. Michał Myszakowski napisał(a):

      Rzuciłem to w cholerę. Teraz piszę głupie komentarze :) Nie no weny brak chwilowo, a Ty przestałeś mi wysyłać prezenty :/

    4. Max Maxer napisał(a):

      Ha, ze wszystkim sie zgadam. A o tym, że powinienes miec prawo odsprzedawania wersji cyfrowych jakis czas temu pisalem na gamezilli. Tyle tylko, ze producenci maja w nosie prawo i klientow…

    5. Marcin Dąbkowski napisał(a):

      Prawo odsprzedania (przetransferowania licencji na inne konto?) albo niższa cena – problem rozwiązany;)

    6. Konrad Rawiński napisał(a):

      słusznie prawisz ziom. Płacenie tyle samo lub więcej za produkt w cyfrze to jakas pomyłka.

    7. Marcin Dąbkowski napisał(a):

      Zobaczymy za ile pojawi sie The Walking Dead w pudelku – cyfrowe masz za 69 zeta – obstawiam ze pudlo bedzie, jesli ktos to da do nas, za jakies 129 zeta;)

  42. Krzysztof Jerzy Dukowicz napisał(a):

    Tylko, żeby jeszcze za te 20 złotych dostać bestseller, to by było super! Za 20 zł to możemy jedynie kupić książki, których papierowe wydania są droższe o 5 złotych, albo o zgrozo nawet tańsze są papierowe. Oczywiście pomijając wszelkiego typu promocje, wyprzedaże etc. Potrafią nawet być takie ładne kwiatki, że bestseller w wersji cyfrowej jest droższy od papierowej. Przy problemach w m.in. odsprzedaży e-booka czy też możliwości wypożyczenia go bliskiej osobie, czy też konieczności zakupu odpowiedniego urządzenia. Cena e-booka powinna być zdecydowanie 40-50% mniejsza od wersji namacalnej. Tutaj nie chodzi, o 20 zł o żaden dokładny nominał. Tylko, po prostu o to aby książki w wersji cyfrowej były odpowiednio tańsze do swoich odpowiedników, które zdecydowanie mają więcej takich zalet i wad, które powinny wpłynąć na cenę tych pierwszych. :)

  43. Next Big Thing napisał(a):

    Ostatnio ciekawą akcję zrobił ebookpoint – dwa ebooki w cenie jednego. I zadziałało, ja się skusiłem i wydałem 40 zł. Normanie bym nie kupił. Ale sorry, 40zł za ebooka, dla mnie to dużo. Ale za 20zł to już nie widziałem przeszkód.

  44. annonymous user napisał(a):

    Chętnie zapłacę za książkę elektroniczną tyle co za papierową, jeśli tylko będę mógł taką książkę komuś pożyczyć lub odsprzedać. Ale ebook ma też zalety – kto jeździł w komunikacji miejskej z „Lodem” Dukaja czy „Filarami Ziemi” Folleta – zrozumie :-)

  45. Daniel Wilczak napisał(a):

    A co powiecie na cene 4PLN za ksiazke? Zobaczcie co proponuje serwis ibuk.pl, i to za ksiazki profesjonalne i podreczniki akademickie…

    1. Paweł Jerzmanowski napisał(a):

      4 pln atrakcyjna cena i serwis ibuk.pl super jakość a kiedy pelna wersja na androida?