16

Śmierć Prince’a (lub innego celebryty*) oznacza w internetach złote żniwa

Umarł Prince, jedna z legend branży rozrywkowej, muzyk, który przez dekady szokował, wzruszał, inspirował i po prostu robił dobrą muzykę. Wiadomość smutna, ale nie z punktu widzenia serwisów internetowych - dla nich to zdarzenie, które może wygenerować sporo klików. Sprawę trzeba jednak odpowiednio rozegrać, nie wystarczy jeden tekst z informacją o śmierci plus jeden wspominkowy - to musi być cały pakiet. Bogaty i poruszający wszystkie możliwe kwestie. Nawet rodzaj skarpetek noszony przez znanego nieboszczyka.

Prince jest przykładem, świeżym przykładem, zjawiska, które zyskuje na popularności. To swoisty festiwal pośmiertnych internetów, który niedawno obserwowaliśmy także w przypadku Davida Bowie. A za jakiś czas zostanie on ponownie przeprowadzony, potrzebna jest „jedynie” śmierć kogoś znanego. Najlepiej, by nie był to zwykły artysta, jakaś szeregowa postać, lecz ikona. Nie musi być związana z rozrywką, znany sportowiec, polityk czy biznesmen też się nada. Pełnia szczęścia pojawi się wtedy, gdy umrze kontrowersyjna postać.

Takie skarpetki nosił Bowie

Podejrzewam, że spora część z Was doskonale wie, o czym mowa. Po śmierci kogoś znanego serwisy (nie, nie dotyczy to tylko portali – zjawisko można teraz obserwować nawet w miejscach, które wyjściowo zajmują się np. nowymi technologiami) ścigają się, by napisać o tym jak najszybciej. Gdy już poinformują o samej śmierci, zaczyna się walka na ilość i pomysłowość. Bo napisać można dosłownie o wszystkim. Zestawienie najlepszych piosenek Bowiego czy Prince’a albo przypomnienie kluczowych momentów w ich karierze byłoby jeszcze zrozumiałe, chociaż można to zamknąć w jednym wpisie. Tymczasem…

Tymczasem patrzymy na ranking najlepszych fryzur, zestawienie kochanek, wybór najlepszych skarpetek, jakie uchwyciły kamery, listę projektantów, których ubrania nosili, spis instrumentów, z jakich korzystali, wyliczenie konfliktów z prawem, które mieli na koncie, wybór najlepszych cytatów, slajdowiska z innymi znanymi osobami… Tego może być cała masa, nie ma limitów i barier. Oczywiście im więcej, tym lepiej, ale trzeba się spieszyć – następnego dnia temat będzie już interesował mniej. Zwłaszcza, gdy umrze inna znana postać, a przecież nie jest to niemożliwe. Zawsze jest cień nadziei.

Prince umarł, a firmy robią sobie reklamę!

Wspomniany proceder nowy nie jest i od dawna wzbudza u mnie niesmak, ale dzisiaj uniosłem wysoko brwi, gdy zobaczyłem, że jeden z serwisów, który nie stroni od takich zestawień, zarzucał firmom, że promują się na śmierci Prince’a. Te biznesy wspomniały o artyście np. w mediach społecznościowych i porównały się do niego albo zmieniły logo nawiązując do piosenkarza. Słabe. Ale czy może to wytykać strona, która robi równie słabe rzeczy? Na dobrą sprawę, to kolejny typ wspomnianych zestawień: zobacz, jak firmy próbują wybić się na śmierci artysty. Wyższa szkoła jazdy.

Ktoś stwierdzi, że to żadne novum, że takie żerowanie istniało na długo przed pojawieniem się Internetu. I niestety będzie miał rację. Ale dzisiaj to zjawisko sięga już granic absurdu i niestety dna. W tym wszystkim coraz mniej myśli i mówi się o tym, że umarł człowiek. Nie tylko postać dużego formatu, ale po prostu człowiek. A próba uczczenia jego pamięci (czytaj nabijanie klików) znajduje się na stronie między filmem z kichającą pandą i zdjęciem krateru na Księżycu, który przypomina kształtem penisa. Przynajmniej tak twierdzi autor. Albo jakiś trefniś z mediów społecznościowych, którego cytuje autor.

Obserwując to wszystko, zakładam, że internety nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa – kolejne zgony znanych i lubianych mogą nas jeszcze wbić w fotele.

* Nim ktoś się oburzy, że nazywam Prince’a celebrytą – słowo jest dość pojemne, a serwisów nie interesuje kto umarł, ważne, by nazwisko było choć trochę kojarzone.

  • Żyć za cos trzeba. Nie można w nieskończoność lecieć na tyrolskiej z biedronki.

  • Seria newsów zalewajacych portale o Prince to tak, jak by czytać Spidera o Netflixie :D

  • Michał

    Wszyscy mają mambę, mam i ja! Autor czuje się zniesmaczony, a sam przyłącza się do tych krytykowanych…

    • Autor ocenia dzień po wysypie tych wpisów. w którym nie braliśmy udziału. Ponadto nawiązuje do szerszego aspektu zjawiska, które nie jest fajne i trzeba je piętnować.

    • Michał

      Grzegorz, każdy ma prawo do opinii i ja też tego wam/autorowi nie odbieram. Tylko zarzucanie innym, że na tym zarabiają, gdzie w samym tekście wali mnie po oczach reklama nc+…
      Są pewne granice skoro coś piętnujemy: tzn., że sami tego nie robimy. Inne znane nazwiska z naszego podwórka „celebryckiego”, nie budziły w was efektu piętnowania…

    • Ale czepiasz się tekstu czy reklamy? Tekst jest zły, reklamy są złe? O co chodzi? Drugiej części zupełnie nie rozumiem.

    • Michał

      Ok, to od początku:

      Po śmierci kogoś znanego serwisy (nie, nie dotyczy to tylko portali – zjawisko można teraz obserwować nawet w miejscach, które wyjściowo zajmują się np. nowymi technologiami) ścigają się, by napisać o tym jak najszybciej

      O ile wiem jestem na portalu technologicznym, rzeczywiście nie opisaliście tej śmierci bezpośrednio, sam napisałeś w odpowiedzi do mnie: „Autor ocenia dzień po wysypie tych wpisów. w którym nie braliśmy udziału.”,a autor w tekście pisze:

      Gdy już poinformują o samej śmierci, zaczyna się walka na ilość i pomysłowość. Bo napisać można dosłownie o wszystkim.

      I to jest to do czego pije, jedni wymyślają zestawienia, a inni opisują to, ze inni o tym piszą.
      W czym jesteście lepsi? Co piętnujecie? Skoro wykorzystujecie te same mechanizmy jak Ci których „oczerniacie”. Przecież wiadomo,że Prince w nagłówku gwarantuje klikalność.

      Ten mechanizm działa zawsze tak samo tylko skala jest inna zależnie od „rynku”. Odrzucając emocje:

      Prince to branża rozrywkowa, niejednokrotnie szokował i był nazwijmy to „na przekór wszystkim”, stąd te wszystkie rozrywkowe porównania. Fryzury, piosenki itd.

      Wróćmy na nasze lokalne podwórko. Śmierć Bartoszewskiego sprawdź ile google zwróci ci wyników z okresu śmierci. Mechanizm dokładnie ten sam, tylko „branża” inna. Też wysyp artykułów na temat jego pogladów itd. Czemu wtedy nie czytałem tutaj o eksploatowaniu pośmiertnym? Wtedy to było słuszne, a teraz już nie?

      I

    • Nie pisały o tym serwisy tech. Proszę Cię, nie doszukuj się spisku, gdzie go nie ma.

    • Michał

      Grzegorz o serwisach tech pisał autor, nie ja… Nie szukam spisku, wskazuje na niespójność w tym co autor krytykuje, a sam zaprezentował.

    • Mówiłem o tym, że o Bartoszewskim nie pisały serwisy tech, w przypadku Prince nagle wszyscy zaczęli, łączysz nie te fakty.

    • Michał

      Jak to mówią marketingowcy: target ;)

    • jscst

      (…)Też wysyp artykułów na temat jego pogladów itd.(…)

      No cóż… Poglądy to materia jego pracy, zatem jeśli mamy upamiętniać Bartoszewskiego be z jego poglądów to lepiej nie róbmy tego w cale, bo np. Piłsudski be z jego cytatów, które w dużej części nie spodobałyby się Reducie Dobrego Imienia np. (…)Polska wielki naród, tylko ludzie kurwy(…) jest tylko karykaturą tego człowieka.

  • Pamiętam jak umarł Freddie Mercury. Ja lubiłem Queen i słuchałem długo wcześniej, ale w tamtym tygodniu miałem spotkanie rodzinne, podczas, którego okazało się, że wszyscy obecni są fanami Queen i właśnie zaopatrzyli się we wszystkie płyty.
    Potem umierali inni sławni muzycy i jakoś tak się okazywało, że ludzie, którzy nigdy wcześniej nie wypowiedzieli zdania o danym muzyku, nagle okazywali się wielkimi wielbicielami i fanami.

    • Andrzej

      jedno słowo #fashion

    • jscst

      A ja z kolei nie mogę się dopytać sióstr: Dlaczego nie lubicie disco polo to dlaczego tak namiętnie oglądałyście Disco Polo Live, Disco Polo Relax czy jak to leciało…

  • Krzysztof Górski

    Jeżeli takie newsy powodują, że chociaż część tych ludzi rzeczywiście stanie się fanami, to aż tak strasznie mi to nie przeszkadza. komercha może fajna nie jest, ale z gruntu zła też nie.

    Swoją drogą, jako portal technologiczny spokojnie mogliście coś o nim wcześniej zapostować. Prince był pionierem Internetu wśród artystów, a niewiele ludzi o tym wie.