14

1 kwietnia – dzień, w którym wszyscy boją się fake news

1 kwietnia, niektórzy cieszą się, że nadszedł już prawdziwie wiosenny (zważając na dzisiejszą pogodę - nie bezzasadnie) miesiąc, a inni głośno ziewają w oczekiwaniu na porcję żartów związanych z tzw. Prima Aprilis. Przez 24 godziny media mają przyzwolenie na wkręcanie czytelników w związku z tym świętem. Czytelnicy - jak na ironię - tego dnia zręcznie omijają nieprawdziwe informacje. Szkoda, że w inne dni nie są tacy ostrożni...

Tego dnia właśnie każdy uruchamia procedury ewaluacji informacji, które powinny być stosowane codziennie. Nie tylko 1 kwietnia. Co ciekawe – przybiera to charakter zbiorowej psychozy. Nawet prawdziwe newsy są często tego dnia oznaczane jako fałszywe – mimo prawdziwości przekazu. Pierwszy dzień tego miesiąca to raczej słaby moment na przekazanie czegoś ważnego światu. Dlatego właśnie napisałem felieton – nic nowego tym pewnie nie wniosę, widzę co się dzisiaj dzieje w mediach. Właściwie nic nie jest traktowane całkowicie poważne.

Miałem też napisać dzisiaj o jakimś „nieprawdopodobnym” zdarzeniu. Szczerze? Nie dopasowałem się do mainstreamu tylko dlatego, że jestem słaby w wymyślaniu dobrych historyjek, wystarczy mi, że świat technologii na co dzień podsuwa mi coś ciekawego, na temat czego mogę się wypowiedzieć. O kilka rzędów wielkości w tej kwestii lepszy jest ode mnie Maciej, który dla mnie jest „lokalnym” guru, jeżeli chodzi o nietuzinkowe podejście do tematu, czy robieniu sobie żartów w ramach Antysensu – mimo Waszej nieraz dezaprobaty.

Nie zdziwię się, jeżeli kiedyś 1 kwietnia stanie się „oficjalnym dniem fake news”

Dniem zjawiska, które wcale nie jest nowe, zostało sztucznie rozdmuchane przy okazji ważnego dla świata wydarzenia. Nieprawdziwe informacje były z nami zawsze, ale nigdy dotąd media nie miały tak dużej siły. Ba, internet nie miał tak dużej siły (choć od pewnego czasu ów wyraz przyszło nam pisać małą literą, ech), jest dostępny w każdym domu, na każdym niemal urządzeniu i nasza aktywność w sieci wpływa na to, co robimy w świecie realnym.

prima aprilis, fake news, 1 kwietnia

I jako, że internet stał się dobrem powszechnym, nastąpiło w nim ogromne przewartościowanie. Media internetowe są uważane za gorsze, zarzuca im się pęd tylko ku podaży informacji, a nie dążenia do jak najwyższej jej jakości. Oczywiście nie jest to bezpodstawne. W sieci również można znaleźć inne gatunki fake newsów – te, które są szkodliwe nie tylko z powodu mieszania ludziom w głowach. To również takie, które mogą narazić ludzi nawet na stratę pieniędzy.

Ludzie są w stanie udostępniać głupie łańcuszki na Facebooku, nie zastanawiając się nad ich treścią. Klikną we wszystko, co wyda im się choć trochę realne. Wyślą SMS-a, by dowiedzieć się o „paczce”, która wcale do nich nie dotrze i przy okazji wpakują się w SMS-y Premium, za które zapłacą słone pieniądze. Skoro takie akcje pojawiają się w sieci, to znaczy że można na nich dobrze zarobić. Inaczej nikt by sobie tym nie zawracał głowy.

Szkoda. Szkoda, że poza Prima Aprilis nie jesteśmy tacy ostrożni

Ironia losu. W dzień, w którym „wszystko wolno”, ludzie nie łapią się już na żarty. Są w stanie weryfikować to, co czytają. Ba, nawet z góry zakładają, że to, co czytają to fake. Ale tak chyba musi być.

  • Z okazji tego wyjątkowego dnia mogę śmiało napisać, Szczęsny to fajny gość!

  • Zawsze jak jest Prima Aprilis w Polsce to wszystkie news traktuję z dystansem

  • Aksamit Dominik

    w niektorych przypadkach raczej dzien w ktorym ma sie nadzieje ze news jest fejkiem

  • Tomek pozdro

    Jestem gejem :)

    • Robiłem to pod wiatr

      Pasyw czy aktyw?

  • Konrad Uroda-Darłak

    Szczerze? To jedyny dzień, kiedy spodziewam się oszukanych wiadomości i nie robią one na mnie żadnego wrażenia. Problem w tym, że takich „pierwszych kwietnia” jest coraz więcej w ciągu całego roku …

  • doogopis

    I trzeba wiedzieć skąd pochodzi to święto,pogańska tradycja,tradycyjnie.
    1 kwietnia i Prima Aprilis, we Francji „obchodzone” pod nazwą Poisson d’avril (kwietniowa ryba). Tego dnia we Francji wszyscy starają się zrobić kawał drugiej osobie, najczęściej przyklejając mu na plecach papierową rybę. Media tego dnia rozpowszechniają najbardziej nieprawdopodobne informacje (które nazajutrz dementują !), jednym słowem jest to święto dla wszystkich dowcipnisiów.
    Pochodzenie tego święta jest kontrowersyjne, jednak najczęściej powtarzaną hipotezą jest ta zakładająca, że powstało ono w XVI wieku.
    Otóż w 1564 roku, francuski król Charles IX zdecydował, że nowy rok nie będzie zaczynał się 1 kwietnia… tylko 1 stycznia. Zmiana daty spowodowała oczywiście, że okres dawania sobie prezentów noworocznych uległ zmianie. Aby wzbudzać wątpliwość co do prawdziwej daty rozpoczęcia kolejnego roku, niektórzy upierali się w ofiarowywaniu prezentów w kwietniu. Jednak z biegiem czasu prawdziwe kwietniowe prezenty ustąpiły miejsca drobnym upominkom ofiarowywanym dla żartu, a później różnorodnym kawałom robionym innym.
    Pozostaje pytanie dlaczego „poisson”?
    Otóż kiedy nowy rok zaczynał się z dniem 1 kwietnia, więc w okresie Wielkiego Postu u Chrześcijan, ogólnie ofiarowanym prezentem z tej okazji była ryba, produkt najczęściej spożywany w tym okresie.
    P.S te żaby jak coś nazwą to idź pan w h! I jeszcze papierowa ryba. Ped.ły.

  • Chaos Deterministyczny

    Hmm, wczoraj, dzisiaj (i zapewne jutro), powiem szczerze, każdego dnia czytam prawdziwe fake newsy z życia politycznego naszego kraju.

  • zenek73

    A ja 1.4 unikam wszystkich newsow. Szkoda czasu. 2.4 to samo bo wszyscy tłumaczą się z głupich żartów. Dwa dni przerwy od informacji. Niestety czasami się przełamuję jak widać :)

  • Co wy wiecie o fake newsach? Za moich nastoletnich czasów w „Naszej Miss” zapodali newsa, że Edyta Górniak dołączy do Spice Girls. To dopiero były szokujące wieści – teraz wszystko inne to pikuś.

  • sasasas

    ja pierdole. jeszcze rok temu to były żarty primaaprilisowe, a nei jakieś mityczne fake news. zabijcie się śmiecie, pierdolona zakało internetu.

  • scribe_pl

    boją się ci którzy zajmują się zawodowym przepisywaniem z zagranicznych portali, to nie autorzy a „blogerzy” tłumaczący z usa, aby wrzucić coś na swoje „portale”