109

Prawo jazdy co rok? Doradca ministra mówi jedno, a… ministerstwo drugie

Raz zdany egzamin na prawo jazdy nie da Ci gwarancji tego, że po pewnym czasie WORD się o Ciebie nie upomni. Okazuje się, że rząd planuje wprowadzenie zmian, wedle których kierowcy mieliby być egzaminowani... co roku. Na szczęście tylko z teorii.

Zmiany w sposobie egzaminowania i ewaluowania późniejszej wiedzy mają być wprowadzone na pewno, ale jak zaznaczają eksperci – ich zakres może być nieco inny, jak się to przedstawia obecnie. Jak podaje portal TokFM, powołując się na wypowiedź Dariusza Chyćki, egzaminatora WORD w Lublinie i jednocześnie wchodzącego w skład zespołu doradczego przy Ministrze Infrastruktury, rządzący chcą się rozprawić z niedoskonałym systemem i wprowadzić szereg zmian. Jakie dokładnie one będą, o tym przekonamy się zapewne już niebawem. Na razie mamy tylko ich zarys.

Przypomnijmy – obecnie kandydat do uzyskania uprawnień podchodzi do dwóch egzaminów państwowych: teoretycznego oraz praktycznego. Pierwszy sprawdza znajomość przepisów i pośrednio, technikę prowadzenia / obsługi samochodu, drugi natomiast skupia się na umiejętnościach wykonywania zadań egzaminacyjnych. Mimo wprowadzonych w ciągu dekady obostrzeń na tym polu, rządzącym wydaje się, że w dalszym ciągu „wyrobienie papierka” jest zbyt sielankowe i przekłada się na bardzo niekorzystne statystyki dotyczące liczby wypadków i ich śmiertelności. Zapomina się jednak o stanie infrastruktury drogowej w Polsce oraz o tym, że obywatele naszego kraju często jeżdżą starszymi autami, które mogą mieć niepewną historię lub zwyczajnie nie chronią kierowcy oraz pasażerów tak dobrze, jak nowsze modele.

Kursanci nie mogliby również uczyć się do egzaminów zdalnie, za pomocą stron internetowych, na których gromadzi się pytania teoretyczne. Mimo wprowadzonych i na tym polu zmian (zróżnicowane pytania, ograniczony czas odpowiedzi, materiały „z życia wzięte”), rządzący chcą zaprowadzić porządek i tutaj. Możliwe by było uczenie się teorii tylko w ośrodkach szkolenia kierowców. Jednak nie jest to najpoważniejszy zamiar – egzamin dla nowych kierowców miałby się odbywać co 12 miesięcy – obowiązkowo. Jeżeli do niego nie przystąpi, nie będzie mógł kierować samochodem.

prawo jazdy

To nie są dobre zmiany

Członek zespołu doradczego tłumaczy to potrzebą poprawy statystyk. To oczywiście bardzo dobra pobudka, tylko pytanie, czy w ten sposób można uzyskać takie efekty? Jestem pewien, że lepszym batem na kierowców byłoby znaczne podwyższenie mandatów za wykroczenia drogowe – do takich kwot, które naprawdę by bolały. Młody kierowca obawiałby się nie tylko zabrania „lejców” z powodu przekroczenia ilości punktów karnych, ale również dotkliwej kary finansowej, która poskromiłaby jego zapędy. Znajomość przepisów nie oznacza mniejszej liczby wypadków. Podstawowym problemem na polskich drogach jest jazda z naprawdę niebezpiecznymi wskazaniami licznika (kto nie przekroczył ograniczenia niech pierwszy rzuci kamień). Nie wspominam tutaj już o jeździe w terenie zabudowanym z prędkością ponad 100 kilometrów na godzinę, bo to już jest niesamowita głupota.

Według mnie, podstawową intencją urzędników oraz rządu jest nabicie sobie kiesy. Jestem pewien, że takie egzaminy będą dodatkowo płatne. Obecnie, „teoria” kosztuje 30 złotych. Wyobraźcie sobie zatem, ile można zyskać w ten sposób po roku, dwóch. Ale spokojnie, drodzy rządzący. Liczę na to, że autonomiczne auta kiedyś staną się standardem, a wam ucho zacznie się urywać. O ile się nie rozprawicie i z nimi…

  • www

    Ja jbę co za pomysły.

  • News godny pudelka na AW :) mowiłem, że sięgacie dna. Tonący brzytwy się chwyta…

    • Dementi rządu w sytuacji, gdy mówi o tym członek ekipy doradców ministra nie znaczy nic. To nie pierwsza tego typu zagrywka polityków (każdej opcji), zauważ.

  • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    Fake news…

    • Owszem, jest dementi rządu. Ale… nie wydaje Ci się to dziwne, skoro mówi o tym członek ciała doradczego przy Ministrze? Jest na tyle głupi? Oczywiście, że nie. Skoro nie jest, to wyobraź sobie, że został specjalnie wysłany „na przeszpiegi”, by zbadać nastroje ludzi. Co robi się potem? Dementi, że niby fejk.

    • jj

      Gdyby się Pan nie powoływał na źródło jakim jest tok fm dementi nie byłoby potrzebne. Mnie wystarczyło tylko raz włączenie tej stacji rano jadąc do pracy żeby stwierdzić że ludzie się tam wypowiadający to chore umysły z nienawiści do wszystkiego co nie jest po ich myśli (moje własne zdanie, nie musicie się z nim zgadzać).

    • Bękart Mroku

      Widocznie ktoś z PiS przyjął zaproszenie do audycji i miałeś pecha trafić akurat.

  • Rewelacyjny pomysł. Widząc co się dzieje na ulicach, nieznajomość przepisów, ich permanentne łamanie… to weryfikowałoby i edukowało kierowców. Ja wiem że zaraz będzie krzyk, ale „jak to”, zamach na prawa kierowców. Póki statystyki pokazują że mamy jedne z najniebezpieczniejszych dróg w europie, właśnie przez kierowców, każda forma edukowania, wyłapywania i karania jest dobra (w tej kolejności). To oczywiście nie rozwiązało by problemu, ale stanowiło by dobry początek. Także szkoda że to nie przejdzie.

    • Alot

      Statystyki wypadków nie są pochodną wadliwego systemu egzaminowania, ale nieskutecznego systemu karania za drogowe przewinienia.

      Czy pomysł jest rewelacyjny?
      Tak. Póki nie okaże się, że egzaminator miał zły dzień, oblałeś i z dnia na dzień zostałeś pozbawiony uprawnień, przez co np. jesteś w firmie zbędny.

    • Po części jest, dużo może nie tyle weryfikacji – egzaminu – co edukacji – szkolenia.

      Myślę że w wypadku teorii (a tylko o takim egzaminie mowa) nie było by takiego problemu.

    • Alot

      Myślę, z całym szacunkiem, że nie rozumiesz o czym piszesz.
      Podważanie uzyskania uprawnień można w ten sposób rozszerzyć na wszystko.
      Matura, dyplom magisterski, dokrorat, specjalizacja lekarska, profesura…

    • Okresowe badania dla np. lekarzy są faktem, kierowcy zawodowi również je przechodzą. Zmierzam do tego, że w sprawach w których chodzić może o życie restrykcje są większe. Zdaje sobie spraw że to kontrowersyjny pomysł, ale uważam że wart rozważenia i dopracowania.

      Od dawna podnosi się temat seniorów za kółkiem w wielu krajach wprowadza restrykcje dla najmłodszych kierujących. Uważam, że okresowe obowiązkowe szkolenia i badania, możliwe że nawet wieńczone egzaminem są zasadnym pomysłem.

      Nie chce podważać że ktoś potrafi jeździć autem, ale weryfikować czy (nadal) powinien.

    • Alot

      Czy lekarz co rok udowadnia na akademii medycznej że nadal jest lekarzem? NIE.
      Mylisz badania lekarskie, których celem jest wykluczenie osób niespełniających kryteria zdrowotne, z egzaminem dotyczącym samych uprawnień.

      Żaden kraj poza Polską nie wprowadził w ostatnich 10 latach jakichkolwiek utrudnień przy zdawaniu na prawo jazdy. Co gorsza, procent zdawalności w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. Mało tego, polscy kursanci zaczynają turystykę motoryzacyjną, bo okazuje się, że w wielu krajach jest nie tylko łatwiej zdać, ale przede wszystkim kursant jest traktowany jak człowiek, nie jak przestępca.

      Problem polega na tym, że w Polsce kładzie się zbyt duży nacisk na restrykcje, także zapisane w ustawach, zamiast kształtować zachowania przez edukację.
      Pomysł by ludzie co roku musieli udowadniać, że nadal umieją jeździć, doskonale się wpisuje w ten model.
      No i ile przy tym wpłynie do budżetu.

    • Nie, ale poza praktyką cały czas się szkolą i uczą. Od przeciętnego kierowcy już nic nie jest wymagane.

      Nie mylę, tylko zestawiam. I jak już wcześniej pisałem nie chodzi o to że ktoś przestaje posiadać umiejętność, tylko że przestaje stosować się do przepisów (czy przez zapomnienie, czy rutynę czy premedytację).

      Widzisz, prawo jazdy nie jest obowiązkiem, a przywilejem. Skoro jazda samochodem może generować niebezpieczne incydenty to raczej dobrze że obwarowane jest rygorami?

      A to że coś zasili budżet, to dobrze. W końcu jest wspólny.

    • Alot

      Czemu więc ograniczać się wyłącznie do prawa jazdy?
      Może matura. Też nie jest obowiązkowa więc można ją traktować jako przywilej.
      Można więc w oparciu o ten sam mechanizm wprowadzić obowiązek corocznego jej zdawania, pod groźbą utraty wszystkich kolejnych uprawnień uzyskanych na jej podstawie?

      Mylisz.

      I tak jak napisałem wcześniej. Gdy okaże się, że np dwa, trzy, pięć lat z rzędu oblejesz i nie będziesz mógł prowadzić samochodu, może zrozumiesz.
      Choć powątpiewam.

      Może więc obowiązkowy powinien być test na inteligencję. I coroczny egzamin dawałby Polakom prawo do bycia Polakiem.

    • Matura nie daje Ci uprawnień do rzeczy, która może zabić, a na pewno nie bezpośrednio.

      Jak nie zdam, to widocznie nie powinienem zdać. To jest proste i po to są te egzaminy. Nie każdy musi, i nie każdy powinien być kierowcą, co widać zresztą po zdarzeniach na polskich drogach.

      Nie ma obowiązku posiadania prawa jazdy, a pośrednio jest bycia Polakiem. Oczywiście, śmieszkuje, chodzi o to że nie musisz być kierowcą, to nie jest obowiązek a przywilej właśnie, natomiast bycie przytoczonym przez Ciebie Polakiem, jest status quo, punktem wyjścia, więc nie można tych spraw zestawiać. Choć pół żartem szanuje twój tok myślenia w wypadku inteligencji ;)

    • Mar Iusz

      Zakładam, że nie masz prawa jazdy?. Bo kompletnie nie wiesz o czym piszesz. Zdanie prawa jazdy to widzimisię egzaminatora w 90% przypadków. Jeden Cie na czymś obleje a drugi puści na tym samym. Egzamin uczy JAK ZDAC a nie jak umiec jeździć. Mam 30 lat i jestem mlodym kierowca i wiem co mowie. Jestem przeciwny zadawaniu teorii co roku-bo z całym szacunkiem malo kto jeździ przepisowo np na rondzie co za tym idzie poprawne zachowanie wbrew pozorom moze stwórzyc zagrożenie, jeśli juz to niech każdy kierowca w Polsce zdaje teorie :). Bo zatrzymanie na tzw strzałce jest po prsotu niebezpieczne więc co z tego ze ja znam przepisy jak stary pajac za mną juz nie? To on mi w dupe wjedzie

    • I co zatrzymujesz się czy się nie zatrzymujesz na strzałce?

      Możesz mieć rację że to praktyka, a nie teoria powinna być śrubowana.

    • Mar Iusz

      a Ty byś się zatrzymał,wiedząc że na 90% w dupę Ci z tyłu wjedzie? Bo ja nie;) Ja podaję Ci przykład z życia wzięty,że zdawanie teorii co rok przez młodego kierowcę nic absolutnie nie zmieni-Stary dziadek w seicento dalej będzie jeździć tak samo nieprzepisowo;) i jeszcze Cię zbluzga, jak ten pajac z autobusu miejskiego co przekroczł podwójną ciągłą i miejsce wyłączone z ruchu i jeszcze nabluzgał na bogu ducha winnego kierowcę(głośna sprawa na wykopie i w mediach)
      Jeśli zdawać teorię powtórnie mają kierowcy -to wszyscy bez wyjątku. Inaczej to zwykłe nabijanie kasy;)

    • Alot

      Masz rację.
      Nie musisz mieć prawa jazdy, nie musisz kończyc szkół, nie musisz mieć prawa do głosowania, nie musisz mieć prawa do pracy w kraju w którym mieszkasz.
      Można mnożyć rzeczy, których nie musisz i prawa, które można dać Ci warunkowo na rok za zdany egzamin.

      Można w nieskończoność szantażować społeczeństwo głupimi pomysłami i głupim prawem.
      Można zabierać 80% tego co zarabiasz i trwonić na tych, którzy nigdy nie skalają się pracą.

      A potem jest zdziwienie, że Polki za granicą rodzą więcej dzieci niż w Polsce. I tam kupują domy, osiedlają się, a o ojczystym kraju piszą jako miejscu na krótki urlop.

    • Nie rozumiesz cały czas różnicy. Są rzeczy które masz od zawsze na zawsze (w uproszczeniu) typu prawo wyborcze, prawo do edukacji, własnego zdanie, etc, oraz rzeczy nabyte które mogą być obostrzone różnymi rygorami jak choćby prawko właśnie.

    • Alot

      Ale dlaczego chcesz mieć prawa wyborcze na zawsze?
      Skąd przekonanie, że masz wystarczającą wiedzę, by móc zawsze głosować lub być wybieranym w wyborach?

      Moim zdaniem to co piszesz przeczy temu, że to prawo Ci się należy.

    • Ale nie masz ich na zawsze, możesz je w określonych sytuacjach stracić. Nie chce robić offtopu, ale co do zasady mimo że jestem zwolennikiem demokracji, też się czasem zastanawiam nad kondycją psychiczną w tym zwłaszcza wiedzą wyborców.

      Chodzi mi o rozróżnienie miedzy czymś co ma każdy, a czymś o co można aspirować. Po za tym rygor wynika tu bezpośrednio z tego że jadąc autem możesz zabić (w największym skrócie).

    • Alot

      Będąc politykiem, możesz wysłać na śmierć 96 osób. Albo więcej, jeśli wyślesz armię na wojnę

      Czy jest egzamin na polityka?

    • Ok, bo stawiasz teraz sprawę na ostrzu absurdu. Uważasz że należy zlikwidować w ogóle egzaminy na prawo jazdy, czy raczej sugerujesz że do wszystkiego należy restrykcyjnie dopuszczać?

      Ja pisze tylko że to co się dzieje na drogach jest realnym zagrożeniem dla nas wszystkich i że należy coś z tym zrobić, być może zaostrzyć reguły gry, być może weryfikować znajomość prawa i ograniczać prawo jazdy tym którzy się nie nadają. Ten pomysł jest kontrowersyjny, ale w obecnej sytuacji ja jestem za.

    • Alot

      Zwracam jedynie uwagę, że przepisy prawa stanowią ludzi, których kwalifikacji nikt nie egzaminował. A lansowane przez polityków rozwiązania często są nie tylko głupie, ale przede wszystkim nieprzemyślane i szkodliwe. Nie wspomnę o tych, które są wprowadzane po to, by ktoś konkretny osiągał korzyści, na przykład grupa wyborców którym trzeba się odwdzięczyć.

      A skoro matura otwiera przed ludźmi nowe możliwości zawodowe, i daje szansę na zarabianie dużych pieniędzy, to należałoby przywrócić jej świetność i weryfikować po latach, a nawet rok w rok, czy była zdana słusznie.

    • Hanna Kaczmarek

      Święte słowa

    • łukasz Jedryszczyk

      Jak to nie teraz prawo jazdy jest terminowe i trzeba robić nowe badania lekarskie

    • PN27

      Takie egzaminy zdaje się metodą trzech Z. Zakuć, zdać, zapomnieć. Na pewno nie poprawi to bezpieczeństwa na drogach.

    • I to należało by też zmienić.

    • Mar Iusz

      dokładnie, każdy młody kierowca dostosowuje się do tych co już jeźdzą na drogach(Zwykle nieprzepisowo) ;)

    • meth

      Powtarzamy tez matury i magisterki bo widać ludzie głupieją z wiekiem :-)

    • ;) w utopijnym świecie żądał bym wymogu czytania książek, mogło by to mocno pomóc światu ;)

    • Bękart Mroku

      Wszystkich uczestników ruchu, również pieszych i rowerzystów. „nieznajomość przepisów, ich permanentne łamanie” – to głownie domena pieszych i rowerzystów.

    • Zgadza się. Z tym że pieszy kiedy zrobi coś głupiego w zasadzie ryzykuje głównie swoim życiem (nie mówię o ekstremach, tak w telegraficznym skrócie), rowerzysta w zasadzie też choć tu już jest sprawa bardziej skomplikowana, tymczasem kierowca w sytuacji wypadku z pieszym czy rowerzystą jest o wiele bardziej zabójczy.

    • Bękart Mroku

      Ale to tworzy lepszych i gorszych. Czyli tych którzy mogę mieć gdzieś :P i tych co muszą się uczyć.
      I czy tylko sowim życiem ryzykują. Dla kogoś kto nawet zgodnie z przepisami kogoś zabije to może być spora trauma na całe życie. A jest nie winny.

    • Jasne, ja nie polemizuje z tym że przepisów trzeba przestrzegać, tylko zaznaczam że pieszy to jest stan naturalny, a wszystko inne jest jednak inwazyjne, stąd rozróżnienie podejścia.

    • Bękart Mroku

      Jakaś tam forma transportu kołowego w mieście towarzyszy ludziom od pierwszych miast. Czy była to furmanka czy karoca czy coś innego. I od zawsze ludzie ginęli w wypadkach drogowych.
      Więc chyba można powiedzieć, że kierowca/woźnica to tez stan naturalny ;-)
      Teraz jest jakaś dziwna nagonka na samochody i kierowców ogólnie, szczególnie w mieście. Zastanawiam się kto ma w tym interes. Może Musk z autonomicznymi taksówkami które to jak się nie da używać samochodów w mieście będą przynosiły krociowe zarobki? A może inne lobby.
      Ktoś kiedyś powiedział nie pamiętam kto, gdzieś w radio usłyszałem, że samochód to osiągniecie cywilizacyjne i nie powinno być prawo jazdy bo każdy ma prawo prowadzić.
      I o ile przepisy się nie zmieniają jakoś tam drastycznie a o każdej zmianie większej trąbią w mediach, to stan zdrowia się pogarsza z wiekiem i to powinno być kontrolowane. Zaćma, cukrzyca, problemy psychiczne czy neurologiczne mogą dyskwalifikować jako kierowcę.

    • patchworked

      Ktoś kiedyś powiedział nie pamiętam kto, gdzieś w radio usłyszałem, że samochód to osiągniecie cywilizacyjne i nie powinno być prawo jazdy bo każdy ma prawo prowadzić.

      I pewnie tak będzie. W czasach, gdy na drogach będzie 100% aut autonomicznych, a prowadzenie manualnych zabytków będzie na publicznej drodze zdelegalizowane :)

      Generalnie o ile nie mam problemu z uczeniem przepisów ruchu rowerzystów i pieszych (może nawet obowiązkowy dział do zaliczenia w ramach jakiegoś przedmiotu w szkole?), tak nie kumam twojego niezrozumienia, że kierowca ma większe prawa od innych (może rozpędzać 3,5t żelaza wedle uzniania, w ramach przepisów oczywiśćie) ale wiąże się to również z wyższymi wymaganiami wobec jego osoby (zresztą sam o tym piszesz w kontekśćie zdrowia).

      Abstrahując oczywiśćie od faktu, że cały ten news to bujda na resorach ;)

    • Bękart Mroku

      W takich czasach nie będzie już prowadzenia :( Co smutne. Oczywiście, że wygodniej będzie skorzystać codziennie z autonomicznego pojazdu. Ale weekend i Ford Mustang ;-)
      Obyś się mylił z tym zakazem.
      Ależ ja jestem za jak największym zredukowaniem pogłowia kierowców :-)
      Wyeliminować zawalidrogi i będzie się znów fajnie jeździć ;-)
      Zostaną Ci co aby zmienić bieg nie muszą patrzeć na dźwignię i zastanawiać się 10 sek co tam narysowali a jak już wydedukują to jak wcisnąć sprzęgło rozkimniają kolejne 30 sek. A o tym, że pod prawą nogą mają pedał gazu i co z nim zrobić to już w ogóle nie mają pojęcia.
      Później jeszcze wychować pieszych i będzie piknie ;-)
      Rozmarzyłem się, nie?
      Ten news może i bujda ale temat wraca co jakiś czas aby prawo jazdy było terminowe w jakiś tam sposób, więc prędzej czy później zapewne ktoś wymyśli jak to przepchnąć. Oby nie dotknęło tych którzy nabyli uprawnienia bezterminowo.
      A może warto by ściągnąć z lotnictwa wymóg wylatanych godzin rocznie aby utrzymać uprawnienia. Tacho w każdym samochodzie. Wkładasz prawko i jedziesz. Od razu można by zabezpieczyć samochody przed brakiem uprawnień i jakoś unormować maksymalny czas jazdy. Chociaż czas jazdy czasowi nie równy. Pędząc 200 musisz być skupiony cały czas, jadąc rekreacyjnie z widokami 50 odpoczywasz.

    • patchworked

      PJ już jest terminowe – nowowydane są przecież na 15 lat.

      Ale weekend i Ford Mustang ;-)

      Poza drogą publiczną? Kto ci zabroni :)

      Obyś się mylił z tym zakazem.

      Całe te inteligentne samochody nie mają sensu, jeśli muszą koegzystować z wymierającą klasą kierowców manuali. Nic nie da tak dobrych efektów jak zakaz poruszania się po mieście samochoda,o innymi niż autonomiczne, tworzącymi sieć ruchu.

    • Bękart Mroku

      Nie wiem. Moje chyba jest bezterminowe. Ale to dokument jest ważny 15, a nie uprawnienia. Uprawnienia masz dożywotnio.
      Po torze się nie liczy :-)
      Rozumiem jak zadziała wyeliminowanie samochodów nie autonomicznych. Ale nie można odbierać ludziom przyjemności.

    • patchworked

      Na PJ są osobne rubryki na ważność PJ (4b) i ważność uprawnień (kolumna 11).

      Osoby z dotychczas bezterminowym prawkiem te 15 lat będą miały wpisane wyłącznie w 4b
      Osoby, które uprawnienia nabyły niedawno, zarówno w 4b jak i w kolumnie 11, co będzie się wiązało z badaniem lekarskim co 15 lat. (a w ostateczności, wraz ze starzeniem się kierowcy, na coraz krótsze okresy).
      Mimo wszystko szkoda, że nie da się odspawać od PJ 60-70 latków dopóki ci sami nie zapracują np. poważną kolizją lub wypadkiem, na skierowoanie na badania.

    • Bękart Mroku

      Samochód ma przeglądy i kierowca powinien mieć ;-)
      To ja na pewno mam uprawnienia bezterminowo, a dokument nie wiem :-)
      Ale nie mam nic przeciwko poddaniu się badaniom co jakiś czas. W końcu chodzi przede wszystkim o moje bezpieczeństwo. Pod warunkiem, że załatwię to prosto a nie będę ganiał pół roku od lekarza do lekarza.

    • isaakPL

      Niech nauczą się robić drogi, w drodze do pracy mam skrzyżowanie które jest wyjątkowo niebezpieczne i nie pomógł fotoradar czy ograniczenie prędkości i to że stoi tam non stop policja przynajmniej dwa trzy wypadki tygodniowo, a wystarczyło by postawić światła choć ostatnio w głosie ziemi cieszyńskiej piszą że chcą zamknąć skrzyżowanie, zamiast zrobią pasy do włączania się do ruchu, pas na środku dla lewoskrętu a jest miejsce

    • To też fakt, że infrastrukturę często mamy fatalną i ona też powoduje niebezpieczne sytuacje.

  • Ogotay

    Taaaa powinni jeszcze wprowadzic obowiazkowy kurs plecenia gobelinow, bo to podobno uspokaja, a jak wiadomo spokojny kierowca bedzie jezdzic bezpieczniej, a i kola gospodyn wiejskich na tym zarobia 😄

  • Drodzy Czytelnicy, jako, że robi się burza – zwracamy uwagę na to, że zdajemy sobie sprawę z odmiennego, jakby się mogło zdawać stanowiska rzecznika ministerstwa, który w odpowiedzi dla serwisu Antyradio (podlinkowane w tekście) wydał komunikat o treści:

    „MIB nie pracuje nad propozycją egzaminu teoretycznego zdawanego co roku. Postulaty zgłaszane podczas prac zespołu doradczego przy ministrze infrastruktury będą najpierw dyskutowane w ramach tego zespołu. Dopiero wypracowane przez cały zespół opinie mogą stać się podstawą do podjęcia ewentualnych prac legislacyjnych.”

    Nie zmienia to jednak naszego podejścia do tematu. Warto nadmienić, iż p. Dariusz Chyćko przekazał, iż MIB będzie pracować nad projektem zmian od lipca, co zgodnie z oświadczeniem jest prawdą, bo… lipiec się jeszcze nie zaczął. Według nas nie oznacza to, że takowe zmiany nigdy nie zostaną wprowadzone.

  • Marcin Czajka

    Prędkość jest problemem? W mieście tak, poza nim nie. Przynajmniej nie wtedy gdy ludzie przestaną wymuszać pierwszeństwo, blokować lewy pas, korzystać z kierunkowskazów do sygnalizowania zamiaru a nie wykonywania manewru, itp itd. A przede wszystkim dużo policji na drogach i wyższe ceny mandatów za komórkę, nie używanie kierunkowskazów, wymuszenia, przejazdy na tzw. „głębokim żółtym” i czerwonym świetle, blokowanie lewego pasa. Za debilizmy typu selfie w jadącym samochodzie, łapanie pokemonów i korzystanie z social media powinni zabierać prawko na tydzień.

    • Alot

      Pomysł nie dotyczy karania tych, którzy przewinili na drodze, ale wszystkich.

    • kofeina

      Ale gdzie tutaj kara?

    • Alot

      Jeździsz bezwypadkowo, płacisz polisy na czas. Dbasz o przegląd auta.
      I po roku musisz udowodnić, że nadal umiesz jeździć.

      To nagroda czy kara?

    • kofeina

      Przegląd samochodu to nagroda czy kara?

    • Alot

      Przegląd to mechanizm weryfikacji.

    • kofeina

      Popatrz. To zupełnie tak jak przedstawiony we wpisie test.

    • Alot

      Czyli zgadzasz się ze mną, że uczciwy będzie coroczny egzamin maturalny dla wszystkich którzy ją zdali, z konsekwencjami w postaci zawieszenia wszystkich kolejnych uprawnień uzyskanych na podstawie matury?

      W końcu to tylko test. Jak ktoś nie zda to najwyżej przez rok nie będzie uczył, leczył, operował i takie tam drobiazgi.

    • kofeina

      Nie, ponieważ uważam, że to porównanie jest nieprzystające i dobrane specjalnie, by pokazać, że propozycja kontrolowania wiedzy kierowców o przepisach jest głupia. A są to jednak dosyć odrębne sprawy.

    • Alot

      Porównanie jest zasadne.
      Zarówno matura jak i prawo jazdy to egzaminy państwowe, dające możliwość zdobywania na ich podstawie kolejnych uprawnień i wynikających z ich posiadania korzyści.

      Nie można być lekarzem bez matury. Jak mam mieć pewność, że jestem dobrze leczony, gdy nie wiem czy lekarz zdałby ponownie maturę, gdyby musiał?

    • kofeina

      Być może byłoby zasadne, gdyby nigdzie, w ani jednym przypadku w naszym kraju, nie istniała konieczność. odnowienia uprawnień na cokolwiek.

    • Alot

      Dlatego też zaproponowałem, by katalog odnawialnych uprawnień poszerzyć do granic zdrowego rozsądku.
      Zyska społeczeństwo, bo wykluczymy tych, co umieli, ale już nie umieją, zyska budżet, bo ci, którym wyszło, że nie umieją, zapłacą, żeby udowodnić, że jednak umieją.
      Wiele razy zapłacą.

      W tym całym zamieszaniu kolejny raz zyskają politycy.
      To taki zawód, który całkiem przypadkiem, nie wymaga żadnych uprawnień.

  • tyugf

    Fejk, jak w tvn. Nie idzcie tą drogą

  • Obywatel RP

    Moze wkoncu umiejętności kierowców bor-u sie poprawia i nie beda rozbijać limuzyn kupionych za coraz to podnoszone podatki

  • Adrian Nyszko

    Dlaczego co rok albo chociaż raz w życiu nie mogę sobie poćwiczyć na macie poślizgowej, szarpaku, pod okiem prawdziwych instruktorów?
    Niech takie coś wprowadzą, a nie taki cyrk

    • kofeina

      Ale ktoś Ci zabrania?

    • Adrian Nyszko

      Nikt nie zabrania, ale też nikt tego nie udostępnia

    • kofeina

      Nie ma jakichś ośrodków doskonalenia jazdy?

    • Adrian Nyszko

      W sumie można podrylować do Lublina, wywalić raz pare stów na te jakieś 2h

  • kofeina

    Ok, załóżmy, że to prawda. Co w tym byłoby złego? Przecież to tylko formalność, no nie?

  • Laghnarr

    Lepiej już co 5 lat.

  • Tomek

    Następny super pomysł super ludzi. Jeżeli ktoś zdał państwowy egzamin to wg jakiego prawa ma zdać go drugi raz. Bo ktoś ma chore wizję czy chodzi o dopływ gotówki. Trzeba uczyć ludzi jeździć, zachowań na drodze, obycia z ruchem ulicznym, przewidywania zachowań innych uczestników ruchu a nie parkowania czy eco drivingu. Mam od ponad 30 lat prawo jazdy i przepracowalem ponad 25 lat zawodowo jako kierowca a ze syn zdał niedawno egzamin i parę razy pojezdziliśmy razem i porozmawialismy jak i czego go uczono i korygowalismy w praktyce te bzdety. Eco driving, wachlowanie bezsensownie biegami przed dojazdem do skrzyżowania. Na to przyjdzie pora jak człowiek nauczy się jeździć a przed wjazdem na skrzyżowanie niech obserwuje drogę, pieszych. Wszystko się przydaje tylko w odpowiedniej kolejności i we właściwym czasie a najpierw to nauczcie tych co mają uczyć bo sami nie znają przepisow i może im egzaminy powtorzcie

    • czang

      święte słowa :)
      kolejny punkt, by wyjechać z tego kraju
      nic i nikt tak nie potrafi nauczyć anty-patriotyzmu jak świetna władza i mądre przepisy…
      w dodatku politycy zapominają, że to my jesteśmy władzą, a oni naszymi delegatami – niezależnie z której opcji…

    • kofeina

      Tak zupełnie szczerze, z obserwacji na drodze, bycie zawodowym kierowcą nie czyni autorytetem w tych sprawach, a może nawet wręcz przeciwnie.

      To nie jest osobista uwaga do Ciebie, bardziej do ogółu.

    • Alot

      Zdawalność egzaminu praktycznego w Warszawie 34% (2015). Po ostatnich zmianach spadła poniżej 25%. Nawet egzaminatorzy biją na alarm, bo ludzie szukają NORMALNIEJSZYCH warunków do zdawania egzaminu.
      Kandydaci na kierowców jadą więc do mniejszych ośrodków, albo za granicę – popularne kierunki to Czechy, Słowacja, Ukraina, Holandia, ba, Nowergia.
      Wracają z prawem jazdy. Wg polskich standardów nie umieli jeżdzić, wg ichnich, tak.
      Magia?

    • kofeina

      A co to ma do tego, co napisałem?

    • Alot

      Obserwacja to rzecz względna.
      Ty widzisz innych, inni widzą Ciebie.

      Jaką masz pewność, że zdałbyś dzisiejszy egzamin?

    • kofeina

      Wystarczającą.

    • Alot

      Ale masz świadomość, że wynik nie zależy od Twoich umiejętności?

    • kofeina

      A co niby nie zależy od moich umiejętności?

    • Alot

      Egzaminator dostaje procent od opłaty egzaminacyjnej – im częściej podchodzisz do egzaminu, tym więcej zarabia.
      Jaki ma interes, by pozwolić Ci zdać za pierwszym razem?

    • kofeina

      No tak. Przecież każde kolejne podejście masz u tego samego egzaminatora, no nie? I faktycznie nikomu się nie udaje za pierwszym razem…

    • Alot

      Średnia dla Polski to 34%.
      Średnia dla Niemiec 74%.
      Najbliżej nam do Wielkiej Brytanii, ale nawet tam jest 47%.

      Przy czym niska zdawalność nie wpłynęła na obniżenie odsetka śmiertelnych ofiar wypadków.
      Ergo, jeden z najsurowszych systemów egzaminowania w Europie (Radio Zet) nie zdał egzaminu, bo nie wypełnił roli w ograniczeniu liczby wypadków, jak go reklamowano.
      Przyczynił się jednak do rozwoju turystyki motoryzacyjnej, oraz powszechnego przekonania, że służy jedynie nabijaniu kasy.

    • kofeina

      Dorobiłeś sobie do tego teorię i uważasz ją za pewnik. Głupie.

    • Alot

      Wskażniki zdawalności nie są teorią a wynikiem dość prostego działania matematycznego.

    • kofeina

      Chcesz brzmieć mądrze, a brzmisz głupio. Wiadomo, że nie o liczbach napisałem.
      Dobra, widzę, że szkoda mojego czasu. Miłego dnia!

    • Alot

      Coś pisałeś o pewności. W systemie ukierunkowanym na zarabianie, a nie na weryfikację umiejętności, masz tylko jedną pewność, że trzeba zapłacić za podejście do egzaminu.

      Wszystko co później jest mniej lub bardziej prawdopodobne.

  • Bękart Mroku

    Egzamin jak egzamin, ale powiedzmy co 2-3 lata obowiązkowy przegląd zdrowia kierowcy, czemu nie.
    Samochód ma być sprawny to chyba i kierowca powinien.
    Ale jak to zwykle w Polsce bywa 2 lekarzy zbada sumiennie, 6 oleje i wystawi/nie wystawi na oko, 2 wystawi za prezent.
    Plus może przejażdżka na symulatorze aby ocenić czy kierowca wystarczająco dynamicznie jeździ

    • Alot

      Sprawność fizyczna kierowcy ma mniejsze znaczenie dla jakości prowadzenia pojazdu, co udowadniają osoby niepełnosprawne, niż ‚sprawność psychologiczna’.

    • Bękart Mroku

      Mówisz, że ślepy kierowca jest ok?

    • Alot

      Zwracam uwagę na to, że do wypadku przyczynia się zwykle charakter kierowcy, rzadko jego sprawność fizyczna.
      Pijany, nierozważny, brawurowy, to nie są cechy opisujące sprawność fizyczną.

    • Bękart Mroku

      Niewidzący nadjeżdzajacego pojazdu juz tak.
      Pijany nie jest szkodliwy, szkodliwy jest ten bez zdolności psychofizycznych bez względu na przyczynę.

    • Alot

      Jeśli ktoś wsiada do samochodu po pijaku, to znaczy, że ma wadę psychiczną dyskwalifikującą do prowadzenia pojazdów. Podobnie ten, kto myśli, że jest najważniejszy na drodze.

      Rozumiem Twoją potrzebę infantylizowania dyskusji, i trywializowania argumentów, ale jej nie podzielam.

    • Bękart Mroku

      Ale gdzie masz infantylizowanie dyskusji?
      Poruszam istotną kwestię. Czemu karać za promile? Tylko.
      W promilach nie jest niebezpieczna ich obecność a to, że obniżają zdolnosci psychofizyczne. A te mogą być obniżone innymi czynnikami. Więc jak poruszasz problem poruszaj go dogłębnie a nie po łebkach. Wiem łatwo mierzyc promile, łatwo ludziom mówić nie jedź po pijaku.
      A kto mi zabroni jechać z gorączką 39 stopni?

    • Alot

      Kierowca wsiada do samochodu, choć wie, że nie powinien.
      To jest ułomność psychiczna, którą można zbadać zanim wyda się zgodę na przystapienie do kursu na prawo jazdy.
      Jazda na promilach to SKUTEK niezdolności do prowadzenia pojazdów. Niezdolności psychicznej, zwykle trwałej.

    • Bękart Mroku

      Przeczytaj co napisałem.
      Przyczepiłeś się tego jednego, dobrze Cię propaganda wytresowała skoro nie potrafisz spojrzeć na problem inaczej i masz tylko jedno do powiedzenia.

    • Alot

      Wszystkie negatywne zachowania kierowcy na drodze są skutkiem pośrednim lub bezpośrednim jego wad psychicznych. Wypadki spowodowane wadą fizyczną (nagły, chwilowy spadek sprawności fizycznej) to margines.

      Twoje uwagi personalne to doskonały przykład takiej wady.
      Nie umiesz dyskutować argumentami, więc usiłujesz infantylizować i personalizować dyskusję.

    • Bękart Mroku

      Ignoruj wypowiedzi adwersarzy i konsekwentnie powtarzaj swoje to może ktoś to kupi.
      Niestety dyskusja na tym poziomie nie ma sensu.
      Jak zechesz podyskutować merytorycznie, zapraszam. Kazdemu należy dać drugą szansę.

    • Alot

      Ty swoją zmarnowałeś. Pisząc językiem artykułu, oblałeś egzamin. Do zobaczenia za rok.

    • Bękart Mroku

      Płakałem sie. Przytul.
      I ludzie się dziwią ze pis wygrał

    • Alot

      Pis wygrał dzięki ludziom takim jak ty, chcacym by wszystkich nieustająco i na okrągło weryfikować, sprawdzać, kontrolować.

    • Bękart Mroku

      Dzięki takim co lubią proste zbyt proste rozwiązania i lubią jak im się mówi co i jak mają myśleć. Sami nie pomyślą.

    • Alot

      Już mnie nie dziwi czemu głosowałeś na PiS.

    • Bękart Mroku

      Wakcje. Dzieci w necie. Super

  • Piesi, rowerzyści i reszta zmotoryzowanych również powinni zdawać co roku egzamin teoretyczny z zasad poruszania się po drogach. Jak już dowalić to wszystkim ; ), a co, będzie więcej kasy.

    Co za bzdury im się tam roją w głowach.

    • Alot

      Był taki pomysł.
      Ktoś stwierdził dokładnie jak Ty napisałeś, że pieszy jako uczestnik ruchu powinien znać przepisy a znajomość powinna być podparta egzaminem.

  • isaakPL

    Na szczęście mieszkam przy granicy, nic tylko się wyprowadzić

  • p3x!

    Widzę sporo głosów „ZA” taką zmianą – ok, nie ma problemu. Jednak dla WSZYSTKICH posiadaczy prawa jazdy. Niezależnie czy mają prawko od tygodnia czy od 40 lat. Wtedy zobaczymy ilu będzie chętnych wprowadzeniem takich przepisów. A teraz co do samego pomysłu – jak to już było tu przytoczone – chodzi tylko i wyłącznie o kasę i nabicie kobzy PiSiorkom – trzeba w końcu mieć kaskę by dać co miesięczną łapówkę w postaci 500+. Statystyki? Niech przeprowadzą statystyki wieku aut na tle innych krajów EU, jakości dróg, cen za przejazd „autostradą” i wtedy niech pomyślą co tak na prawdę trzeba zmienić.

  • TakaPrawda

    Niech ograniczą prędkość. Polska ma jedne z najmniej restrykcyjnych ograniczeń prędkości, 140 na autostradach to rekord Europy mimo że mamy najgorsze autostrady w Europie. 90 poza zabudowanym i 100 jak masz pas zieleni? W Tychach koło Fiata tak jest, 100km/h + 10km/h tolerancji i ludzie wchodzą na przejścia dla pieszych bo to nie jest autostrada ani droga ekspresowa. W którym innym kraju mają takie debilizmy?
    W Danii wszyscy jadą powoli i są aż nienaturalnie cierpliwi, ale za to wypadków nie ma. Auta po miastach jadą 40, na przejściach puszczają jeszcze jak są 50 metrów od przejścia, przy wyjazdach z dróg podporządkowanych czekają tak długo, aż wszystkie auta przejadą że u nas egzaminatorzy za to uwalają na egzaminach (brak dynamiki jazdy).
    Tak więc skończmy z narodowym kultem prędkości na drogach, a nie róbmy klasówki dla kierowców i wprowadzajmy monopol na wiedzę – gdybym ja się mógł uczyć angielskiego tylko w szkole to i za 15 lat bym nie był w stanie z nikim w tym języku pogadać.

    • Bękart Mroku

      E nie wierzę, że nie ma tam w ogóle wypadków.
      Ale mam pomysł jak zakażemy samochodów to zlikwidujemy 100% zdarzeń z ich udziałem.
      I przy okazji zmniejszymy bezrobocie bo furorę zaczną robić pieszy kurierzy przenoszący towary.

  • kaszub

    „Według mnie” ? Co to za standard dziennikarstwa ? Kogo obchodzi Twoje zdanie. Ty masz obiektywnie zrelacjonować wydażenie i na tym koniec. Zdanie wyrabiają sobie czytelnicy. Ad content. Jedynym rozwiązaniem jest konfiskata pojazdu, albo też zabezpieczenie go na poczet następowyxh roszczeń finansowych. Bo co innego zrobić gdy prowadzący nie ma np. prawka ?