105

Prawo jazdy 2018: Nie masz? Spiesz się. Będzie trudniej i drożej

Podczas gdy my już "witamy się z gąską" i najprawdopodobniej moje dzieci już nie będą nawet myśleć o uzyskaniu upragnionego przez wielu młodych ludzi uprawnienia (autonomiczne samochody to już pewnik), w Polsce cały czas myśli się o tym, jak uprzykrzyć życie przyszłym kierowcom. Od 4 czerwca 2018 roku będzie znacznie trudniej i drożej.

Zapowiadane już od wielu lat zmiany w procesie uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami (kat. B) zostaną wprowadzone już 4 czerwca 2018 roku. „Poślizg” (jak to pięknie brzmi w kontekście tego artykułu…) był spowodowany przez problemy z uruchomieniem nowego CEPIK-a, priorytetem było usprawnienie elektronicznego systemu ewidencyjnego, który w obecnej formie pozwala już nie tylko na samodzielne sprawdzenie ilości punktów karnych, ale m. in. daje również zupełnie nowe uprawnienia ubezpieczycielom. Nie zdziwcie się więc, jeżeli Wasza składka ubezpieczenia OC wzrośnie z powodu otrzymanego wcześniej mandatu. Nowi kierowcy, którzy otrzymają dokument potwierdzający uprawnienia po 4 czerwca 2018 roku muszą się liczyć z nowymi przeszkodami.

Prawo jazdy 2018 – po pierwsze, będzie drożej

Oprócz obligatoryjnych 30 godzin przyswajania teorii, kursant musi „wyjeździć” kolejne 30 godzin rozwijających umiejętności praktyczne. Obecnie, najniższa cena kompletnego kursu oscyluje wokół 1200 złotych (można znaleźć oferty tańsze i znacznie droższe) – należy zauważyć, że nie doliczamy tutaj kosztów egzaminów: cena teoretycznego to 30 złotych, a praktycznego 140 złotych. Przy założeniu, że uda nam się uzyskać uprawnienia bez „wpadek”, co jest niesamowicie trudne, całość zamknie się w 1500 złotych. Ile trwa taki kurs? Zapoznanie się z teorią oraz wprawienie się za kierownicą z instruktorem zajmuje kursantom około 2 miesięcy (przy założeniu, że są pilni i systematyczni). Na wolny termin egzaminu trzeba jednak swoje odczekać. 3 miesiące to absolutne minimum – również przy założeniu, że jesteśmy „urodzonymi kierowcami” i egzaminatorzy nie mają się do czego przyczepić.

prawo jazdy 2018

Jednak już wkrótce proces uzyskiwania uprawnień będzie nie tylko bardziej skomplikowany, ale również droższy. Okazuje się, że według nowych przepisów, między czwartym, a ósmym miesiącem od otrzymania „papieru”, należy wykonać dodatkowe kursy doszkalające: teoretyczny dotyczący kolizji i wypadków na drodze oraz praktyczny poruszający kwestię poślizgów i metod wychodzenia z nich. Całkowity koszt obydwu będzie oscylował wokół 300 złotych. Wszystko ma odbywać się w Wojewódzkich Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy.

Prawo jazdy 2018: okres próbny do przedłużenia. Zielony listek? Obowiązkowy

Każdy nowy kierowca będzie zobligowany do jazdy z tzw. „zielonym listkiem”, który informuje innych uczestników ruchu, iż mają oni do czynienia z mniej doświadczonym użytkownikiem drogi. Akurat ten pomysł jest świetny – sam przez pierwszy rok jeździłem z takim oznaczeniem i w niektórych przypadkach dostrzegałem rozwagę starszych stażem kierowców. Zachowywali bezpieczny odstęp od mojego pojazdu i baczniej przyglądali się moim manewrom. Jednak wraz z tym oznaczeniem przychodzą dodatkowe obostrzenia.

Po pierwsze, w terenie zabudowanym niedozwolone będzie przekraczanie prędkości powyżej 50 kilometrów na godzinę, nawet jeżeli znaki podwyższą ów limit. Poza terenem zabudowanym maksymalną dopuszczalną prędkością dla nowych kierowców będzie 80 kilometrów na godzinę, a na autostradach 100 km/h. Drogi ekspresowe nie zostały ujęte w rozporządzeniu i są traktowane dokładnie tak samo, jak tereny poza obszarem zabudowanym.

prawo jazdy 2018

Po drugie – roczny „okres próbny” dla kierowcy zostanie wydłużony do dwóch lat. Oprócz zmniejszonego limitu punktów karnych, wprowadzony zostanie ilościowa granica odebrania uprawnień. Dwa mandaty za wykroczenia poskutkują wydłużeniem podstawowego okresu próbnego, natomiast trzeci spowoduje odebraniem prawa jazdy i koniecznością ponownego przechodzenia przez całą procedurę. Dodatkowo, przez 8 miesięcy od odebrania uprawnień z urzędu, niemożliwe będzie wykonywanie pracy zarobkowej w roli zawodowego kierowcy.

Moje pytanie brzmi: po co?

Mimo, że nie jestem fanem przyszłych zmian, zgadzam się z ekspertami z WORD-ów oraz komisji poświęconych bezpieczeństwu ruchu drogowego – młodzi kierowcy nie są odpowiednio wyszkoleni. I nie chodzi tutaj wcale o statystyki zdawalności egzaminów (chociaż do nich często się odwołuje przy okazji takich rozważań). Mniej doświadczeni użytkownicy samochodów jako grupa stanowią całkiem spory odsetek sprawców wypadków oraz kolizji – wpływ na to ma nie tylko krótki okres samodzielnego prowadzenia pojazdu, ale również nadmierna brawura, niewspółmierna do umiejętności. Ale z drugiej strony – skoro ci użytkownicy dróg uzyskali uprawnienia poświadczające, iż są oni pełnoprawnymi kierowcami – dlaczego powinno się ich traktować inaczej? O ile limity wykroczeń pozwalają na odsiew niepoprawnie pozytywnie zweryfikowanych kandydatów, tak już obostrzenia co do maksymalnej prędkości nie są koniecznie potrzebne.

Znacznie więcej kontrowersji natomiast wywołuje konieczność odbycia dodatkowo płatnych kursów teoretycznych oraz praktycznych. Ich koszt dosłownie „powala” – natomiast ich wartość ze względu na długość (1 godzina!) jest dyskusyjna. W godzinę nikt nie jest w stanie się nauczyć odpowiedniego reagowania na poślizg samochodu, podobnie jest z przyswojeniem sobie wszystkich ważnych kwestii odnośnie kolizji oraz wypadków drogowych. Mając na uwadze ten jeden czynnik muszę ze smutkiem stwierdzić, że tego typu krok jest podszyty przykrą intencją do nabijania kiesy.

Proponuję jeszcze wyższe kary i model edukacji kierowców stawiający na praktyczne kompetencje

Zamiast nauczać topografii miasta i przykładać szczególną uwagę do „najtrudniejszych” punktów w trakcie egzaminu, młodzi kursanci powinni poznać podstawowe zasady bezpiecznej jazdy. Nawet starsi stażem kierowcy mają ogromny problem ze zrozumieniem pojęcia wyprzedzania na przejściach dla pieszych na drodze dwupasmowej. Dodatkowo, nie respektują praw pieszych i kompletnie nie współpracują z innymi użytkownikami drogi. To nie jest trend tylko wśród doświadczonych użytkowników pojazdów, również młodsi mają z tym ogromne kłopoty.

W sytuacji, gdy najwyższy mandat za jedno wykroczenie stanowi ok. 1/4 ceny zdatnego do jazdy samochodu nie należy się spodziewać, że nagle wszyscy zaczną jeździć ostrożniej. Kary nie powinny być przesadnie surowe, ale na tyle dolegliwe, by każdy kierowca, który myśli o złamaniu przepisów zastanowił się nad tym, czy warto oddać państwu naprawdę ciężkie pieniądze. Jak pokazują obecne realia – ani punkty, ani odebranie uprawnień na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o 50 km/h, ani mandaty nie powodują, że na polskich drogach dzieje się lepiej.

  • mleczaj wełnianka

    bezsensu…
    przecież ilość podejść do egzaminu w żaden sposób nie determinuje późniejszego sposobu jazdy kierowcy.
    Ograniczanie prędkości na drogach o 10 km/h to też raczej słaby pomysł. Przecież nie chodzi o to by młody kierowca był uciażliwy dla innych ale o to by nie zapierniczał jak głupi…

    • Dokładnie, same obostrzenia co do wykroczeń absolutnie wystarczą. :) Nie traktujmy nowych kierowców (kompetentnych w świetle uzyskania uprawnień po egzaminie państwowym (!)) jak zło konieczne. :)

    • Marcin Czajka

      Już lepszym złem koniecznym niż niższa prędkość byłaby wyższa kara za przekroczenie prędkości dla nowych kierujących. Jazda 80 na ekspresówce nie spowoduje, że Polacy zaczną jeździć po drogach szybkiego ruchu lepiej.

    • YY

      będzie odwrotnie, bo bo każdy będzie takiego zawalidrogę za wszelką cenę wyprzedzać

    • Marcin Czajka

      No to jest oczywiste i doprowadzi do kolejnej patologii. Na lewym pasie pojawi się jeszcze więcej idiotów nie potrafiących wyprzedzać na drogach szybkiego ruchu, którzy takiego zawalidrogę jadącego 80 będą wyprzedzać przy 90. I lewy pas stanie się kolejnym szmatławym odcinkiem polskich dróg.

    • YY

      o ile lewy pas będzie wolny… bo do wyprzedzania to on jest tylko w teorii…

    • Marcin Czajka

      No właśnie nie będzie wolny, bo będą na nim wykonywane takie pseudo manewry. Już dzisiaj ciężko jeździ się S12 wokół Lublina.

    • YY

      juz lepiej zmniejszyć mu o połowę dozwoloną liczbę punktów karnych

  • Zaciekawiony

    A jak to się ma do kierowców, którzy będą w przyszłym roku wyrabiać kategorię A? Mam prawo jazdy kat B. Już 6 lat, nie wiem teraz, czy jest sens pakować się w jakieś bagno.

    • To dotyczy tylko kierowców bez jakichkolwiek uprawnień. :)

  • airhead

    taki praktyczny kurs wychodzenia z poślizgu to może i nie głupi pomysł

    • Ale trwa godzinę – kosztuje 200 złotych. ;)

    • airhead

      pewnie masz rację. chodzi o skok na kasę :(

    • Marcin Czajka

      Czego można dowiedzieć się przez godzinę na takim kursie? Jak jest ślisko to trzeba jechać wolniej. I tylko tyle. Na zdobycie umiejętności wychodzenia z poślizgu potrzeba wielu godzin, bo nawet jak opanuje się warunki jazdy na ODTJ, to będzie to zwykłe wykucie powtarzalnych warunków jazdy. W końcu fontanny są tam gdzie są i można się spodziewać ich pojawienia jak też zaciągnięcia ręcznego przez instruktora.

    • kofeina

      Czasem wystarczy żeby człowiek doświadczył poślizgu, by w przyszłości podjął próby jego uniknięcia.

    • Piotr Potulski

      Wolniej, to znaczy ile? Jakaś tabelka jest? Jak ktoś, kto nigdy nie wpadł w poślizg, nie prowadził samochodu w pobliżu granicy przyczepności chce wyczuć prędkość, która jest już za duża? Jak się tam mądra rada ma do lokalnych przymrozków na wiaduktach, albo plamy oleju?

    • YY

      coooo? godzinę?!

    • Kajzerka

      Tyle, że w godzinę nie masz szans nauczyć się niczego w tej kwestii. Każde warunki są inne: ilość śniegu (czy wręcz lód albo woda zamiast niego), temperatura, inne auto, opony, rodzaj i stan nawierzchni pod śniegiem… Nawet jadąc tym samym autem, tego samego dnia, w jednym miejscu będzie tylko uślizg przy ruszaniu, a jeden kilometr dalej zarzuci tyłem 1,5-tonowe auto na nowych zimówkach z górnej półki. Edukacja jak najbardziej, ale nie w ten sposób. To jest bezczelne krojenie z kasy, a nie żadne szkolenie.

    • Marek Piastowski

      Masz zupełną rację dlatego powinno być min 20 godzin takiego kursu, każda płatna oczywiście po 200zł:)

  • Marcin Zając

    Od 2019 obowiązkowe salto w tył i polizanie łokcia.

    • Z nunczakami!

    • Marcin Zając

      I egzamin wewnętrzny z bawarskich pieśni ludowych!

    • NWO

      Recytowanych wspak.

  • Konrad Uroda-Darłak

    Wymagań coraz więcej, a pajaców na drogach wciąż nie ubywa :)

    • Niestety. :(

    • armv7taskforce

      trudność zdania prawa jazdy ma się nijak do liczby pajaców na drogach… Nie ma tutaj korelacji

    • Marcin Czajka

      Ano nie ma, bo nowi są szkoleni przez tych samych pajaców, którzy są nauczeni błędów przez poprzednich pajaców. Druga sprawa, że wielu kierujących ze stażem zachowują się na drodze jak typowe buractwo a policji nie widać.

    • Konrad Uroda-Darłak

      A szkoda.

    • Radek

      Bo jak już przebrniesz przez debilne egzaminy, to chcesz odreagować…

    • Konrad Uroda-Darłak

      To idź pobiegaj, a nie narażaj życia innych :)

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Pierdzielenie, wystarczy chipsy kupić

  • armv7taskforce

    Czyli jak wszystko w naszym kraju za czasów rządów komunistów….
    I jak już wszystko niedługo (między innymi prowadzenie firmy) trzeba będzie robić w Czechach albo w Niemczech

    • W Niemczech też łatwo nie jest. :)

    • armv7taskforce

      Jakoś w Niedersachsen spokojnie można zrobić prawko, wypić lampkę wina stołowego do obiadu i wrócić do pracy. Ludzie żyją normalnie, a nie jak w polskiej dziczy.

    • Marcin Czajka

      U nas najpierw trzeba zmienić mentalność i nauczyć życia w społeczeństwie. Ty wypijesz lampkę i pojedziesz a inny burak z promilami we krwi powie, że też jest po lampce wina. Dlatego właśnie u nas nie ma rozluźnienia w kwestii alkoholu i nie będzie. Polacy to naród jeżdżący po wódzie i na głębokim kacu.

    • Elmot

      Za komuny to akurat w temacie prawka tak źle nie było.

    • Marcin Czajka

      I niestety widać na drogach, że zbyt lekką ręką je rozdawali. Najbardziej chamscy i przeświadczeni o swoich umiejętnościach i doświadczeniu są kierowcy, którzy robili prawko w głębokiej komunie. A weź takiemu coś powiedz. Przecież on nigdy mandatu nie dostał. Ale nie wiąże się to z umiejętnościami i jazdą zgodnie z przepisami, tylko z tym co pisałem wcześniej – na drogach policja nie działa prewencyjnie.

    • Elmot

      Nie wiem, w drogówce nie pracuję, więc nie wiem kto i kiedy otrzymał uprawnienia. Odnoszę się do tematu robienia prawka.

    • Manonfire

      W istocie dużo łatwiej było prawo jazdy zrobić. Mam prawko A+B zrobione w 1986. Na B wystarczyło mieć 18 h jazdy, kursy teoretyczne nie były obowiązkowe. Na A chyba 5 h tylko na placu manewrowym (motocykl szkoleniowy – WSK 125). Żeby nie zdać egzaminu praktycznego czy to na moto, czy puszkę trzeba było wykazać się nie lada anty-umiejętnościami. Jednak co do chamstwa i przeświadczenia o umiejętnościach chyba generalizujesz. Od rzeczonego 1986 miałem JEDNĄ stłuczkę, gdy cofając zarysowałem błotnik innego kierowcy a stało się to chyba 5 lat temu. Mandat też jeden – zapomniałem kiedyś włączyć światła. Motocykl kilka razy położyłem, ale na parkingu :) Więcej szkód spowodowałem ucząc się jazdy na rowerze za dzieciaka, jak wpakowałem się składakiem Pelikan w bok Syrenki sąsiada na parkingu i solidnie porysowałem mu lakier. Ojciec postawił sąsiadowi połówkę Żytniej i sprawa była załatwiona.

    • Marcin Czajka

      Nie generalizuję. Codziennie spotykam takie przypadki.

    • Manonfire

      No dobrze, może jestem jakimś kuriozum :). Może dlatego, że mimo świadomości dużego doświadczenia nie uważam się za mistrza kierownicy. Pokory i uwagi nauczyła mnie jazda motocyklem. Polecam to wszystkim „Kubicom”. Niech kierowca samochodu pojeździ sobie po mieście przez powiedzmy tydzień jakąś 125-tką (ma taką możliwość – od kilku lat można bez dodatkowych uprawnień z kat. B posiadaną chyba co najmniej 3 lata). Od razu zmienia się perspektywa.
      Z drugiej strony ten przepis, choć ciekawy i zachęcający do jazdy na dwóch kółkach (to duża przyjemność) moim zdaniem powinien zostać zmodyfikowany. Jazda jednośladem to zupełnie inna historia, więc dobrze by było jednak kilka godzin wyjeździć z instruktorem.

    • mleczaj wełnianka

      „Najbardziej chamscy i przeświadczeni o swoich umiejętnościach i doświadczeniu są kierowcy, którzy robili prawko w głębokiej komunie. ”
      Tyle że to nie wynika z systemu szkolenia a wieku i przeświadczenia o doświadczeniu z tego wynikłym.

    • Marcin Czajka

      System szkolenia trochę też, bo to co było kiedyś nie do końca odpowiada dzisiejszym realiom ewentualnie kiepskie było to szkolenie, a do tego wiek. Jazda na rondzie z lewym kierunkowskazem, wyprzedzanie z włączonym kierunkowskazem, a jeszcze lepsze wyprzedzanie z włączonym lewym i po zakończeniu manewru zamiast zjazdowego prawego to wyłączają ten lewy. Nieobycie z ekspresówkami (lewy pas, zjazdy), nagminna jazda lewym pasem (bo mnie kręgosłup na dziurawym prawym boli), zatrzymywanie się na pasie ruchu i włączanie awaryjnych (bo ja muszę się zatrzymać), nieumiejętność korzystania z oświetlenia samochodu, nieumiejętność wykorzystania systemu ogrzewania i klimatyzacji (zaparowane szyby), omijanie/wyprzedzanie samochodów zatrzymujących się lub stojących przed przejściem dla pieszych, wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych, itp itd. Część przewinień dotyczy każdego wieku, ale z tymi starszymi jest ten problem, że są przeświadczeni o swojej niewinności i nie dają sobie przemówić do rozsądku. Dochodzi problem nagminnej jazdy po wódzie i bez uprawnień w wieku 50+. Tak to przynajmniej wygląda na lubelszczyźnie.

    • Marek Piastowski

      A jak ma się BMW, to nie trzeba prawka?

    • mleczaj wełnianka

      chyba trzeba…

    • kofeina

      Czyli, że kierowcy w wieku ok. 60 lat? Z moich obserwacji, a jeżdżę każdego dnia dużo po mieście i poza miastem, wynika, że jest kompletnie na odwrót. Nawet, jeśli kiedyś szaleli, to większość z nich już spokorniała na drodze.

    • YY

      za komuny to chyba było łatwiej prawko zrobić:)

    • kofeina

      we wczesnej komunie, to jeszcze egzamin z naprawy samochodu był :)

    • YY

      dla wielu lepsze to niż nowe testy :D

  • Akki

    To jest nic innego jak skok na kase ktorej brakuje w czasach nizu spolecznego…

  • Akki

    A prawko mozna zrobic w trakcie pobytu w stanach w 2 dni…

    • YY

      ale amerykańskie prawko chyba nie jest w Polsce respektowane

  • Grzegorz Krycki

    A czy takie obostrzenia dla młodych kierowców są zgodne z Konstytucją? Pewnie nie. Jak ma być bezpiecznie na drogach jak pełno na nich wariatów, ślepców, toleruję się systemy ostrzegania przed patrolami policyjnymi, a wysokość mandatów na żenująco niskim poziomie.

    • Marcin Czajka

      Systemy ostrzegania wbrew pozorom nie grają tylko negatywnej roli, bo działają również prewencyjnie. Jak pojawia się komenda kontrola prędkości to janosiki zdejmują nogę z gazu. A kontrola niekoniecznie musi być. Grunt, że tam gdzie trzeba pojadą wolniej.
      Ale tak czy inaczej problem leży gdzie indziej – policja nie robi w kwestii bezpieczeństwa na drogach nic poza staniem w miejscach, gdzie najłatwiej nałowić kasę. Na mieście nie robią praktycznie nic. A wystarczy chociażby w czasie deszczu stanąć i zacząć jebać za dzienne światła, za spalone żarówki w całej lampie, za brak świateł mijania, za przeciwmgłowe w czasie normalnej widoczności, za pseudo światła dzienne bez homologacji, itp itd. A najważniejsze – żółte i czerwone światło i wymuszanie na skrzyżowaniach. W tej kwestii nie robią nic poza przybywaniem do kolizji.

    • kofeina

      (…)toleruję się systemy ostrzegania przed patrolami policyjnymi(…)

      Hmm… Chyba źle postrzegasz rolę patrolu policji. Jeśli uważasz, że ich głównym ich zadaniem jest wystawienie mandatu, to jesteś w błędzie. Tutaj chodzi o prewencję, więc ostrzeganie przed np. „suszeniem” wpisuje się w prawidłowy skutek. Dlatego np. radiowóz w takim przypadku nie powinien być schowany za krzakami, a dobrze widoczny już z daleka.

  • doogopis

    To tylko tak dla jaj bo przecież niedługo samochody bedą autonomiczne,AI bedzie prowadzić samochód,niczym niewidzialna ręka systemu!
    Kapitalizm nie ma litości,nie dosyć że gnidy zmuszają każdego praktycznie by kierował pojazdem,nawet gdy kierowca z niego marny,to jeszcze każą sobie tyle bulić. Postęp ,życie staje sie prostsze!

    • Anonim

      Z czystej ciekawości: kto, kogo i w jaki sposób zmusza do kierowania pojazdem?

    • doogopis

      W sraki! Zmusza właściwie do posiadania prawa jazdy,bo z nim szukać pracy jest 100x łatwiej i bez niego jest dużo ciężej. Praktycznie każdy powinien takowe posiadać. A nie każdy może być pilotem to i nie każdy może być kierowcą. Potem dziw że tyle wypadków. I co może tak być?

    • alf

      Czy każdy nie umiejący jeździć jest płaskoziemcem?

    • Marek Piastowski

      Raczej okrągło dupcem.

  • ufo.pl

    Mandaty powinny być uzależnione od zarobków – wtedy dopiero wiele osób by je odczuło.

    • Marcin Czajka

      Popieram.

    • Qba

      Bzdura do kwadratu, bo za to samo wykroczenie byłyby różne mandaty nawet dla tego samego kierowcy.

    • Marcin Czajka

      Do kwadratu to Ty pier***. Ten sam kierowca, ten sam PIT, ta sama cena.

    • Qba

      Ta, a co jak płaci podatki za granicą w raju podatkowym?

      0 dochodów wg PIT to mandat w wysokości 0 zł nawet gdy jest milionerem?

    • Marcin Czajka

      A co mają do tego dwa różne mandaty za to samo u tego samego kierowcy? Ja odnoszę się do tego: „bo za to samo wykroczenie byłyby różne mandaty nawet dla tego samego kierowcy”, a nie do sposobu weryfikacji zarobków.

    • Qba

      Ten sam kierowca może mieć oficjalne dochody albo ich oficjalnie nie mieć.

    • Marcin Czajka

      Ten sam człowiek, ten sam PESEL i raz może mieć a raz nie mieć? Jak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to wyjaśniam – piszemy cały czas o tej samej osobie i dwóch mandatach a nie o dwóch podobnych kierowcach z podobnym stażem a różnych dochodach. EOT, bo męczy mnie prowadzenie za rączkę czytelnika o tej porze.

    • kofeina

      No, po 5 latach jego sytuacja może się zmienić, nie? ;)
      Ale nie mam pojęcia, czy chodziło o to, czy o coś innego.

    • YY

      Od ceny auta, bo za dużo u nas ludzi na czarno pracuje:) a jak nas nie stać, to prace społeczne. Skończyłoby się szarżowanie samochodem tatusia:)

    • Qba

      Bezsensu w sytuacji gdy kierowca nie jest właścicielem auta.

      Wiele jest w leasingu, służbowych czy pożyczonych.

    • YY

      wtedy prace społeczne lub areszt :) jak nie twoje, to tym bardziej uważaj:) albo mandat zawsze dostaje właściciel, a kierowca podwójne punkty karne

    • Qba

      Wątpliwe, bo oficjalnie można nie mieć zarobków w Polsce.

    • Marcin Czajka

      Jednak zdecydowana większość ma. Reszcie można jechać po wartości auta jeżeli jest własnością.

    • Qba

      Czyli jak ma firmę na Cyprze i jedzie złotym Lamborghini w leasingu to nie zapłaci mandatu.

    • Marcin Czajka

      Nie moje zmartwienie tylko władzy ustawodawczej.

    • Radek

      I przy wszystkich mandatach z fotoradaru, albo za parkowanie, podawalibyśmy jako kierowce babcię na emeryturze ;)

  • YY

    Aha… czyli nowi kierowcy będą mieli zakaz jazdy powyżej 50ciu nawet jak przepisy pozwalają na więcej… to tylko mocniej wkurzy tych doświadczonych kierowców, którym wolno jechać szybciej, ale nie mogą bo przed nimi „wlecze się yebany zielony listek”

    Tyle wyniknie z tych przepisów:) ew nowi kierowcy odczekają ten rok od zdobycia prawka i dopiero kupią sobie auto:)

    • Marcin Czajka

      I potem wkurzeni pocisną szybciej jak tylko będzie możliwość wyprzedzenia. Takie są efekty żółwiego tempa.

    • YY

      mam wrażenie, że niektórzy będą chcieli sobie „wykreować” taką możliwość…

    • Marcin Czajka

      Możliwość wyprzedzenia „kreują” sobie już dzisiaj. I niestety nic z tym policja nie robi. Sytuacja z życia wzięta – jadę w terenie zabudowanym 50/h wąską drogą za autobusem, nie widzę co się przed nim dzieje, ale wiem, że za chwilę jest zakręt. Podwójna ciągła a w lusterku widzę jak burak w audi a6 szykuje się do wyprzedzania. Inna sytuacja dwukrotnie powtórzona – jadę 60 w zabudowanym, podwójna ciągła, przejście dla pieszych, kolejny raz z rzędu wyprzedza mnie na przejściu ta sama kobieta. Gdzie jest policja? Stoi pod kościołem przy długiej prostej, bo tam można nałowić. patologia polskich dróg.

    • YY

      bo potem takiemu po premii pojadą, jak nie wyrobi statystyk… człowiek by musiał sam donosić z wideorejestratorem

    • Marcin Czajka

      Ale my za to kasy nie bierzemy. Sposobów na zrobienie budżetu jest masa, tylko niestety te sposoby nie budują statystyk. Bo przecież najważniejsze jest to, żeby oficjalnie po prostu Polacy jeździli zbyt szybko. Wtedy mają sens podwyżki mandatów czy kolejne akcje prędkość. Ale ani jedno ani drugie niczego nie zmienia na drogach.

    • kofeina

      Szczególnie na autostradzie. Ciężarówki 90, listek 100 i niech się wyprzedzają, a Ty czekaj…

  • Tomek

    300 zl za godzine szkolenia z ktorego pewnie polowa czasu bedzie gadanina o teorii… niezle…

  • Morski Morświn

    Pierd…e zielone listki! Jakby było mało zawalidrogów. To nie jest uprzykrzanie nowym kierowcom, bo im wszystko jedno, to jest szpila w tych co są na drogach od lat! Przez nich będzie tylko więcej wypadków!

  • loe

    „Akurat ten pomysł jest świetny – sam przez pierwszy rok jeździłem
    z takim oznaczeniem i w niektórych przypadkach dostrzegałem rozwagę
    starszych stażem kierowców. Zachowywali bezpieczny odstęp od mojego
    pojazdu i baczniej przyglądali się moim manewrom.”

    to pewnie z litości, że stary ci kazał jeździć z taką naklejką jakbyś był debilem

  • Kajzerka

    spowoduje odebraniem prawa jazdy i koniecznością ponownego przechodzenia przez całą procedurę.

    „Spowoduje odebranie i konieczność”, a nie „odebraniem i koniecznością”. Gdyby zamiast „spowoduje” byłoby „poskutkuje”, to wtedy „odebraniem i „koniecznościąbyłoby ok.

    • 4.4-Litre V8

      Ewolucja języka. Nikt nie mówi tak jak jest Twoim zdaniem poprawnie co oznacza, że forma użyta przez autora jest poprawna, bowiem poprawna jest forma używana przez większość społeczeństwa.

    • 4.4-Litre V8

      A jednak masz całkowitą rację. Jestem debilem i nie umiem czytać. Proszę o skasowanie komentarza.

  • Poz1

    Ja twierdzę żeby poprawić bezpieczeństwo na drogach trzeba uczyć ludzi rzeczywistych sytuacji na drogach kto z Was na egzaminie włączył się do Rychu na autostradzie podczas egzaminu prawda jest taka że teorie idzie nauczyć się na pamięć i te parę uliczek po mieście też każdy się nauczy a reszta to kwestia szczęścia. I jeśli chcą robić dodatkowe kursy to lepiej dołożyć 10h praktyki od razu Tak jak kierowcy zawodowi A nie uczyć poślizgu po 4 czy 8miesiącach bo poślizg można mieć zaraz po odebraniu prawa jazdy ile osób może zginąć zanim doczeka tej jednej godziny. Zapobiegajmy takim sytuacją a nie patrzymy na rosnące statystyki

  • Daniel Zajdler

    Jebana polska tylko zeby utrudnić ludziom

  • Daniel Zajdler

    Pijani jeździli i beda jezdzic wy kurwa drogi budujcie anie wymyślają gowna

  • Piotr Kołodziejski

    Ogólnie to gratuluję człowiekowi, który wymyślił to ograniczenie 100kmh na autostradzie. Teraz niedoświadczeni kierowcy będą musieli w kółko wyprzedzać TIRy, bo te jadą 90+, więc nie dość, że mamy już wyścigi ciężarówek z różnicą prędkości 5kmh lub mniej to teraz do tego dojdą jeszcze osobówki z listkiem z różnicą około 10kmh. Kolejny przepis, który pewnie większość będzie miała głęboko gdzieś tam :)

  • Adrian Nyszko

    Te doskonalenie jazdy z poślizgów jest dobre, ale ta śmieszna 1h powinna być w cenie i tak drogiego kursu. Co za menda wymyśliła te 300zl za godzine jazdy i jeszcze dojazd do takiego miejsca, bo pewnie kilka jest tylko takich ośrodków

  • ole

    powiem tak, jak uczyłem się na pj byłem słabym kierowcą, wziąłem wiele dodatkowych jazd ale nie czułem progresu, egzaminu nawet nie zdawałem w w-wie – wtedy z linijką chodzilii sprawdzali czy zatrzymałeś sie 15cm przed linią. PIerwszy wyjazd na miasto to pojechałem do pracy o 5 rano, po 1 tygodniu miałem wrażenie że więcej się nauczyłem niż przez te wyszystkie jazdy dodatkowe. Ruszania pod górke bardzo szybko się nauczyłem stojąc w korku przy wjeździe na most

    • kofeina

      NA kursie na prawo jazdy uczysz się jak zdać egzamin. Jazdy uczysz się później i proces ten nie jest nigdy ukończony.

    • Marek Piastowski

      No jak może uczyć się żeby tylko zdać, nie umiejąc prowadzić auta? To tak jak byś stwierdził, że uczyłeś się żeby zdać na ratownika wodnego, a pływać nauczysz się później. Ja pierdole co za bełkot.

    • kofeina

      Spierdalaj.

  • Dawid

    To już jest naprawdę przesada . Szukanie coraz więcej kasy naprawdę chore przepisy . Ciekaw jestem czy ten co wprowadza te zmiany zdałby prawko za pierwszym razem, o ile wg je ma . Masakra ludzie.

  • MdR

    Ciekawe jak zweryfikują czy ktoś może powyżej 100 km/h czy nie. Pewnie i tak wszyscy będą mieć wyj*bane bo niema tego jak sprawdzać.

  • Radek

    „niedozwolone będzie przekraczanie prędkości powyżej 50 kilometrów na godzinę, nawet jeżeli znaki podwyższą ów limit.”

    Znaczy, że jak jest na przykład jeden pas, nie można wyprzedzać, a dopuszczalna prędkość to 70, to teraz będziemy wszyscy jechali za zielonym listkiem 50 na godzinę, bo jemu nie wolno szybciej, a nam nie wolno wyprzedzić? Świetny pomysł. Już widzę jak chwilę później wkurw*ni kierowcy cisną 120, żeby trochę nadrobić stracony czas.

  • Danceqwerty

    Skok na kasę!

  • Marek Piastowski

    Te 80 to stanowczo za dużo, proponuję 15km/h, i na początek rowerkiem ewentualnie na wrotkach, dla lepszej wprawy. Wszyscy ci będą jeździć bez prawka, bo te śmieszne 500zł, nie robi wrażenia na nikim. Co mądrzejszy to wozi ze sobą odliczoną kwotę, tak na wszelki wypadek.

  • Jarek Siedlak

    „autonomiczne samochody to już pewnik”
    Raczej dokładnie odwrotnie. Pewnikiem jest, że nie stworzymy takowego równie sprawnego co człowiek przez najbliższe dwie dekady, a naciski zarządzających i marketingu by wprowadzić raczej na pewno doprowadzą do katastrofy przez co pogrzebią je na jakieś pół wieku. Co najmniej.
    Zasadniczo zajmuję się systemami decyzyjnymi opartymi o sieci neuronowe czyli czymś co nie wiadomo dlaczego nazwano AI i jedno co wam powiem to to, że problemy które się mnożą i stopień naszego niezrozumienia tematu są olbrzymie i nie do przeskoczenia przy obecnym stanie wiedzy. Nie zanosi się by to się szybko zmieniło.