16

Pracownikom Biedronki założono czujniki, żeby sprawdzić jak ciężko pracują

Czytając o tym w dzisiejszym artykule na Money.pl miałem wrażenie, że czytam jakiś materiał o znakowaniu bydła. Naprawdę, mimo, iż Biedronka i łódzki Instytut Medycyny, którego przedstawiciele zakładali pracownikom holtery, tłumaczą, że to badanie warunków pracy i jest standardowe w różnych zakładach pracy, to sposób w jaki je przeprowadzono urąga zwyczajowemu traktowaniu człowieka.

Wyobraźcie sobie, że przychodzicie z rana do pracy, zapędzają Was do pokoju socjalnego, każą Wam się rozbierać i zakładają jakieś czujniki. Bez słowa wyjaśnienia, bez przedstawienia się. Money rozmawiał z pracownikami kilku sklepów (badanie objęło pracowników 20 sklepów w całej Polsce), którzy twierdzą, że przedstawiciele Instytutu nie wylegitymowali się kasjerkom, nie miały więc one świadomości, że są to lekarze, musiały zdejmować przed nimi biustonosze przy zakładaniu czujników, po czym obwiązywali je bandażami.


Wikimedia|autor: Misscurry

Co o samym badaniu mówią przedstawiciele Biedronki?

Służy ono dwóm głównym celom: określeniu kosztu energetycznego na poszczególnych stanowiskach, co jest wymagane przez prawo pracy, oraz późniejszej analizie tych wyników i ewentualnemu wprowadzaniu zmian korzystnych dla pracowników, np. w systemie pracy sprzedawców.

Natomiast prof. Alicja Bortkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy imienia prof. J. Nofera z Łodzi tłumaczy, że takie badania przeprowadzają od lat w różnych zakładach pracy i w pewnych okolicznościach jest obowiązkiem pracodawcy.

Money z kolei zauważa, że podobne badania przeprowadzane są wśród górników, hutników czy pracowników magazynów. Fakt przeprowadzenia ich wśród kasjerów, budzi co najmniej wątpliwości, czy to było konieczne, pomijając już nawet sposób w jaki zostało to przeprowadzone, zwłaszcza też, że istnieją inne, mniej inwazyjne metody.

Potrafię sobie wyobrazić, co pomyśleli sami pracownicy, którym zupełnie tego nie wyjaśniono, zwłaszcza jaki jest cel tych badań, mogli przecież pomyśleć, że badania dotyczą konkretnie tylko ich, aby sprawdzić, czy aby dobrze wykonują swoje obowiązki. Zapewne też i nie protestowali przed tym, obawiając się utraty pracy.

Biedronka potwierdziła Money.pl, że badanie zostało przeprowadzone oraz, że odnotowali skargi z dwóch spośród tych dwudziestu sklepów, w których badali, jak ciężko pracują ich pracownicy.

Skarga dotyczy zaledwie dwóch sklepów spośród ponad 20 poddanych obecnej edycji badań. Być może w tych dwóch konkretnych przypadkach proces komunikacji między pracownikami, ich przełożonymi oraz badaczami Instytutu był niewystarczający i doprowadził do dyskomfortu niektórych pracowników.

Instytut zaś, pytany o warunki przeprowadzenia procesu zakładania holterów, tłumaczył, że ich pracownicy działają w takich warunkach, jakie zapewnia im firma zamawiająca badanie.

Badania takie przeprowadzają od kilku lat, dobrze, że w końcu pracownicy zaprotestowali i być może następne będą odbywały się w bardziej komfortowych warunkach i wybiorą mniej inwazyjną metodę dla pracowników, jeśli w ogóle takowe jest konieczne, skoro i tak każdy z nich musi przechodzić osobne badania okresowe.

Źródło: Money.pl.

  • EL Wu

    Czyżby Biedronka nie odprowadziła pod stołem odpowiedniej opłaty na rzecz partii i stąd nękanie kontrolami? Model rosyjskiego państwa w rozkwicie.

    • Sylwester

      Ja bym tu przede wszystkim skrytykował fakt w jakich warunkach mogło to zostać przeprowadzone, ale widać, że chyba wrzucę kij w mrowisko stwierdzeniem, byś jaśnie panie szukał problemów przede wszystkim u siebie samego z takim tekstem.

    • Feniks06

      Możesz z tymi swoimi pseudo politycznymi komentarzami zafascynować czytelników ONET? Serio… tutaj mało kto wchodzi by czytać dyrdymały nawiązujące do polityki. Każdy już tym rzyga.

      A jeszcze wychodzisz na wioskowego głupka, który odzywa się gdy nie ma nic do powiedzenia. Bo jak można się odzywać gdy nawet się nie zapoznało z artykułem? Bo gdybyś przeczytał to wiedziałbyś, że badanie zleciła Biedronka.

      Model swojskiego, bezmyślnego paplania w rozkwicie.

    • A co ma rząd do tego badania?

    • Piotrek

      A ty zapłaciłeś? Twój IP jest do wysledzenia i jutro bedziesz mial wjazd na chate jesli sam dajesz lapowki

    • EL Wu

      Funkcjonariusz dojnej zmiany poczuł się dotknięty? Wyśledź Biereckiego i rozlicz go za ogołocenie SKOKów, za których padakę teraz płaci cały naród, nie tylko łżepatrioci.

    • Piotrek

      a co to ma wspolnego z tym co napisales wczesniej? musisz sie wypowaidac w kazdym temacie trolu?

    • Mariusz

      Zagraniczne korporacje nie płacą podatków w tym kraju wprowadzając miliardy dolarów. Niech kontrolują i zasadza duże kary. Wcale mi Portugalczykow nie szkoda

  • Patro

    Pracownicy Biedronki , gdy wstajecie od kasy wyjąć bułki z pieca, to myjcie wpierw ręce ok?!

    • Piotrek

      a ty myjesz jak wykladasz towar na polki?

    • Patro

      Jestem klientem, nie pracownikiem.

  • atom

    Prawo jest prawem, nie ma co szukać dziury.

  • darekmysliwiec

    Można monitorować efektywność pracownika w bardziej wygodny sposób i analizować jego zachowanie w pracy:
    Pomiar efektywności czasu pracy. Projekt współfinansowany z funduszów Unii Europejskiej. . Użycie opasek albo beaconów nie obciąża pracowników. Oczywiście sprawa zgody pracownika na tego typu badanie powinna być oczywista.

  • Morski Morświn

    Pewnie badanie wykaże że się nie przemęczają i mogą pracować ciężej. Tak to już jest z badaniami na zamówienie… coś jak recencja za kasę..

  • Driggooziz

    Niedawno tutaj albo u konkurencji wypowiadał się, jak sam siebie określił – Janusz biznesu, i argumentował dlaczego jest tym Januszem. Jednym z argumentów był brak szacunku polskiego pracownika do samego siebie i właśnie takie kwiatki z tego wynikają. Pracodawcy wiedzą, że taki pracownik nic nie powie to nawet nie próbują się tłumaczyć. Jeżeli dajesz sobie założyć aparaturę pomiarową bez zgody nie wiedząc nawet po co to robią to sam jesteś sobie winien. Tylko proszę nie wyskakiwać mi z argumentami o ciężkim życiu, chorych dzieciach czy rodzicach na utrzymaniu, chyba, że chcecie mi powiedzieć, że tylko takie osoby pracują w Polsce.

  • To, że pracownicy muszą przechodzić badania okresowe, nie ma nic do rzeczy. Badania okresowe dają pracodawcy jedynie informację, czy pracownik może pracować na danym stanowisku.

    Tutaj te holtery, jak się domyślam, mają zmierzyć realny wysiłek w stosunku do możliwości fizycznych danej osoby. Co ma odpowiedzieć na proste pytanie: czy ci pracownicy nie są po prostu zbyt słabo obciążeni pracą, jak na swoje (oczywiście statystyczne) możliwości fizyczne. A przy okazji można w ten sposób wykryć pracowników, u których zaczęły się już problemy z pracą serca, z którymi warto zawczasu się rozstać, zanim np. dostaną w pracy zawału.

    Bardzo dobry pomysł, aczkolwiek faktycznie mogli to lepiej skomunikować.