69

Po wyjeździe zrozumiałem, że nie mógłbym pracować zdalnie w egzotycznym kraju

Gdybym mógł pracować tak, jak ty, to długo bym się nie zastanawiał i szybko wyjechałbym do jakiegoś ciepłego kraju. Zamiast siedzieć w zimnej i deszczowej Polsce, żyłbym sobie na słonecznej plaży. Takie zdania niejednokrotnie padały pod moim adresem przy okazji rozmowy o pracy. Kiedyś sam widziałem to podobnie i powtarzałem, że w końcu ruszę na "wakacje życia", będę mógł zarabiać pijąc jednocześnie drinki z kokosa i leżąc na hamaku. Ale to nie jest takie proste...

Praca zdalna przestaje być czymś niespotykanym. Znam mnóstwo osób, które przynajmniej częściowo pracują zdalnie – jeśli nie są w biurze, to działają z domu, z hotelu podczas wyjazdu czy jakiejś hali targowej. I nie są to tylko autorzy tekstów. Mowa o programistach, grafikach, ludziach z PR czy marketingu. Jeśli gorzej się czują, muszą zostać z dzieckiem albo zwyczajnie chcą ten dzień spędzić w domu, to tak robią. Jednak nie każdego dnia. Jedni tak nie mogą i muszą się pokazywać w „centrali”, inni nie chcą pracować z domu przez cały czas. I ja to rozumiem – sam czasem mam dość tego, że łączę dom i biuro. Granica szybko się zaciera, człowiek jest ciągle w pracy. Ale to temat na osobny wpis, bo to nowe technologie sprawiły, że ciągle jesteśmy w pracy.

Wróćmy do tematu wyjazdu. Kilka dni temu pojawił się u nas wywiad z Polakiem, który mieszka na Filipinach i z azjatyckiego kraju wykonuje m.in. swoje zadania w Polsce. Praca zdalna pełną gębą. Sporo osób przeczyta i powie „wow, też tak chcę!”. Niektórzy pewnie zaczną wykonywać w tym kierunku konkretne ruchy. Trzeba mieć jednak na uwadze, że to nie jest rozwiązanie idealne dla każdego, a praca zdalna z nawet najpiękniejszego zakątka globu nie musi być rajem na ziemi – szybko może się okazać, że ten raj przestał się podobać, bo… wykonuje się w nim pracę i nie ma np. czasu na rozrywki. Albo poznaje się miejsce od strony, której wcześniej się nie zauważało.

Spakowałbym się i pojechał do Ameryki Środkowej albo Azji

Kilka razy powiedziałem, że gdyby nie druga połówka, która swojej pracy niestety zdalnie wykonywać nie może, to długo bym się nie zastanawiał, spakowałbym plecak, wziął komputer pod pachę i ruszył w świat. Kierunek? Ciepły kraj, w którym żyje się tanio. Miejsce, gdzie z polską pensją nie musiałbym biedować. Może Ameryka Środkowa? Albo Filipiny, na których mieszka teraz rozmówca Grzegorza? Pomysł dobry, lecz w ciągu ostatniego tygodnia przekonałem się, że… nie dla mnie. Spędziłem tydzień w Tajlandii i doszedłem do wniosku, że to nie jest miejsce do życia. Przynajmniej dla mnie.

Przeszkadzają temperatury, wilgotność, z czasem pewnie dałoby się odczuć różnice kulturowe i problemy dnia codziennego, bo te występują wszędzie. Ale to przecież nie muszą być tropiki – może warto spojrzeć na południową Europę? W Czarnogórze świetnie się czułem, może tam? Pojawia się kolejny problem: świetnie czułem się na wakacjach, a miałbym pojechać do pracy.

Nie jedziesz na urlop. To praca zdalna

Wyobraźnia działa i człowiek już widzi siebie, jak leży na hamaku i spokojnie wykonuje swoją pracę. Tyle, że do tego potrzebny jest przynajmniej przyzwoity Internet (odpowiednio szybki), a z tym miałem problem nawet w drogim hotelu – podejrzewam, że w domku na plaży nie byłoby lepiej. I mogłoby się skończyć na tym, że przeklinałbym każdego dnia rozwiązanie, jakim jest praca zdalna, bo zwyczajnie nie mogę jej wykonywać. A jeśli mogę to… jestem w pracy. Nie korzystam z uroków plaż, restauracji, zabytków, sadów i winnic, nie siedzę z tubylcami przez całe dnie i nie zabawiam ich rozmową, bo oni są w pracy i ja jestem w pracy.

Prawdopodobnie przed komputerem i tam spędzałbym nawet kilkanaście godzin dziennie. Jasne, można to okroić, próbować coś zmienić, ale to może się np. wiązać ze zmianą płacy. Jeżeli mieszka się w naprawdę tanim kraju, to ok. Ale jeżeli ceny są porównywalne do polskich, a chce się w pojedynkę zakosztować raju, to może być różnie. Ostatecznie człowiek zamiast o hamaku na plaży, będzie marzył o klimatyzowanym pokoju z dobrym łączem internetowym. Żeby szef nie miał pretensji. Żebyś sam do siebie nie miał pretensji o to, że praca jakoś nie idzie. Po jakimś czasie człowiek dochodzi pewnie do wniosku, że te wspaniałe wakacje, idealne nie są. A praca zdalna wykonywana z piaszczystej plaży to mit.

Nie chciałbym nikogo zniechęcić – bohater wywiadu sprzed kilku dni to dowód na to, że może być fajnie. Takich przykładów jest pewnie mnóstwo. Ale to kwestia indywidualna: nie jest przeznaczona dla każdego zawodu (nawet jeśli wydaje się, że i on może być wykonywany zdalnie) i nie pasuje do niej każdy człowiek. W Tajlandii poznałem Rosjanina, który przez 1,5 roku mieszkał w tym kraju. Ale na wyjazd z IBM na mistrzostwa świata w programowaniu przyjechał z Moskwy – wrócił do ojczyzny i podjął pracę w biurze. Pamiętajcie o jednej ważnej kwestii: wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma…

  • MrEvilRobot

    No i zniszczyłeś moje marzenia o hamaku i robocie, która się sama robi.

    • Przepraszam ;)

    • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

      Nie przekreślaj tak szybko marzeń :) Jest to do zrobienia bez problemu, oczywiście robota sama się nie zrobi, ale z Azji bardzo przyjemnie się pracuje, ja tak od jakiegoś czasu już robie i podróżuje po Azji jednocześnie.

    • Nie mam takiej, choć za 5 euro… hmmm :P

  • m7

    Ja bym bardziej myślał żeby przeprowadzić się gdzieś na północ. W Polsce lata są zbyt gorące.

    • Ale czy dałbyś radę tamtejszym zimom?

    • Pluto

      Tamtejsze zimy są chłodniejsze, ale suchsze przez co bywają mniej uciążliwe od tych polskich. Co kto lubi :)

    • NobbyNobbs

      Otóż to. Jak jest około -5 stopni i sucho to ja chodzę z krótkim rękawem, a codziennie na piechotę/rowerem robię 10 km. Ale jak jest +1 i wilgotno to i w bluzie mi zimno.

    • Juanjo

      Ja bym zrobił tak samo.

  • Pracować zdalnie, zarabiać polski hajs i wydawać w jakimś bardzo biednym kraju z niskimi cenami…
    Był bym bogaty!

    • kofeina

      Nie lepiej zarabiać godny hajs po prostu?

    • Znajdź mi jeszcze taką robotę to będziesz wielki. Niestety, chyba znasz realia- jak nie jesteś po studiach i np. nie jesteś ekspertem od javy (z doświadczeniem) lub prezesem (najlepiej państwowej spółki) to raczej wiele nie zarobisz.

    • Tytus

      E tam, wejdź na freelancer,com lub inną giełdę z mnóstwem ofert dla web deva za $$.

    • Marny był by ze mnie web dev po technikum.
      Prawda jest smutna, szkoła nie nauczyła mnie absolutnie nic i egzaminami zawodowymi to się mogę co najwyżej podetrzeć przy szukaniu pracy.

    • mrfrost1977

      Widzisz bo szkola nie jest po to zeby Cie nauczyc.Szkola ma Ci otowrzyc drzwi ktore normalnie sa zamkniete.Niestety w takim swiecie zyjemy.

    • Coś w tym jest. Do dziś zastanawiam się czy egzamin zawodowy z E.12 zdałem dzięki własnej wiedzy czy dzięki temu że nauczyciele miesiąc przed egzaminem przećwiczyli z nami wszystkie możliwe warianty a my z własnych źródeł znaliśmy wszystkie 5 zestawów.

    • Niestety jak chcesz zarabiać godnie, to musisz sam tego chcieć i nauczyć się. Piszę to z perspektywy webdeva bo nie każdego zawodu da się nauczyć poprzez kursy lub samodzielną realizację projektów/inwestycji. Na studiach poznałem może jedną setną tego co aktualnie robię, reszta to samo realizacja i poświecenie bardzo dużej ilości godzin na naukę i tyle samo na pracę za marne grosze do tego stopnia że na opłaty i jedzenie ledwo starczyło, a pracowałem nierzadko 12-14 godzin na dobę minimum 6 dni w tygodniu. Tak więc Adrian mam nadzieję, że uda Ci się zebrać w sobie na tyle siły i chęci do wyrzeczeń, że za rok lub dwa lata będziesz mógł powiedzieć, że sam ukształtowałeś swoją ścieżkę zawodową i stwierdzisz jest OK, pora sięgnąć wyżej i za więcej.

    • Znam realia. Poza tym że odwalam w szkole to co mam odwalić sam uczę się w domu. A to postawiłem serwer na Debianie po to żeby grzebać w Linuksie i stawiać coraz to nowsze usługi, a to celowo utrudniam sobie życie żeby zrobić coś czego normalnie bym nie robił ale może mi się to kiedyś przydać, a to jeszcze w wolnym czasie uczę się obsługi Blendera.
      Na studia to ja nie pójdę bo nie podołam, skupiam się tylko na tym żeby nauczyć się jak najwięcej dopóki nie skończyłem szkoły i mam wolny czas a został mi równo rok.
      Mam plan na to co będę w przyszłości robił oraz parę awaryjnych, może się uda i nie wyląduję na budowie jak znaczna część moich znajomych.

    • Nastaw się na to, że bez papierka są bardzo małe szanse na zahaczenie się w dużej firmie, chyba że na jakieś darmowe praktyki gdzie w okresie próbnym pokazałbyś to co się nauczyłeś. Ja na rozmowach miałem ten problem, że teoria teorią a praktyka często wygląda inaczej i pytali o terminologię, której najzwyczajniej w świecie nie znałem/nie pamiętałem, a praktycznie ją stosowałem w skryptach. Masz rok, skup się na głównym planie i dziedzinie, a w ramach rozrywki działaj w innych. Blender i administrator to trochę taki rozkrok a nie plan zapasowy ;)

    • aesrfgasdfvaerg

      Nie masz internetu w domu czy klopoty z czytaniem relacji z podrozy i pracy innych ludzi.

      Wyjedz sobie do azji na miesiac nie liczac kosztow przelotu zaplacisz bardzo wysokie ceny za kazda rzecz bo jako bialy bedziesz ciagle naciagany. A nawet jesli nie bedziesz naciagany to ceny wiekszosci rzeczy w azji sa na poziomie polskim albo wyzszym, wszystko masz na filmach i relacjach ludzi ktorzy tam zyja, kup wyrob mleczny w azji – 3-5x drozej niz w poslce za zolty serek. Wynajmij pokoj, cena wyzsza niz nad polskim morzem.

      mediana zarobkow w poslce to pewnie jakies 2800 brutto a niech nawet bedzie netto, ty uwazasz ze to gdziekolwiek jest „hajs”, ludzie z polski emigruja do azji zeby tam nauczac angielskiego bo lepiej placa niz w polsce.

      Biednym krajem jest polska, jest tez krajem taniego jedzenia i kilku uslug, za to mamy drogie juz nieruchomosci, a cena sprzetu zarowno elektroniki jak samochodow czy urzadzen jest zachodnia a przy dobrej promocji na zachodzie to nawet wyzsza niz na zachodzie o usa nie wspomne

      polska jest rajem do wydawania pieniedzy a przy okazji blisko do innych krajow zachodnich by im sprzedawac tanio

    • Spokojnie, jeszcze nigdzie się nie wybieram, to był tylko taki mój pomysł, nie musisz się tym tak przyjmować.

    • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

      Nie wprowadzaj w błąd :), jeżeli chcesz zyć tak jak w Polsce, jeść to co w Polsce, to owszem nabiał jest drogi, ale jaki to ma sens? Jedząc lokalne jedzenie płacisz od 3zł za posiłęk, 10-15zł to już niezły wypas.
      Mieszkanie w Bangkoku jesteś w stanie wynając proste od 400zł/miesiąc. Za 1000zł będziesz miał już całkiem luksusowy apartament w bloku z basenem i siłownią. Ja aktualnie jestem na Bali, wynajmujmowałem wille z basenem za 1500zł miesiąc, teraz jestem w innej części wyspy i wynajmuje pokój w resorcie z basenem nad samym morzem za 60zł noc, znajdz mi takie ceny w Polsce :)

    • adfgvbasdfgvb

      Gadanie, ogladam tez i twoje filmy wiec nie wybieraj najnizszych cen. Moge podac innego goscia z it ktory co miesiac na bali zostawia 2k $ na wille z basenem i ty wiesz o kogo chodzi, szanuje Cie chlopie ale sa pewne granice, napewno nie wynajales willi na bali za 1500zl, 1500 euro to uwierze i to nie bedzie willa a dobrej jakosci miejscowka ze sprzataczka, tyle przeciez placi znany nam facet o ktorym wiesz.

      60zl za noc tyle wlasnie place co roku za noc nad baltykiem (we wrzesniu place okolo 35zl)

      60zl to duza cena jak na ta wymarzona azje o ktorej kazdy mowi ze jest tanio.

    • Nie wiem o kogo chodzi odnośnie innego gościa :) Na prywatną wille 1500zł to troche za mało, ale willa/bungalow z wspólnym basenem na terenie to nie problem. Bez basenu możesz mieć ok mieszkanko na Bali już od 600zł (2mln rupii). Willa prywatna z basenem, troche więcej, ale mniej, niż napisałeś.

    • Jeszcze co do ceny 60zł nad polskim morzem, to czy będziesz miał za tą cene miejscówke nad samym morzem + basen? przy plaży? z morzem do którego wchodzisz bez dreszczy spowodowanych zimną wodą? :) nie sądzę :), raczej będzie to tania ciasna kwatera w jakiejś odległości od morza :) Jak taki standard Cie zadowala, to na Bali możesz mieć pokój za 30zł za noc w tym śniadanie. W innych rejonach nie na Bali, możesz miec pokój nawet na plaży za 25zł :)
      Wszystko zależy od standardu jaki oczekujesz, możesz miec jak wspomniałęm do 30zł, po ceny dochodzące setek lub tysięcy dolarów za noc gdzie obowiązuje dresscode idąc na kolacje :)
      W miejscu w którym teraz jestem, jest ze średniej „półki cenowej” (standardowe 100zł za noc wytargowałem na 60zł), w resortowej restauracji najdroższe danie którym jest pizza :) kosztuje 20zł :) np. grillowana ryba która też jest jednym z droższych dań kosztuje 15zł, a teraz pójdź do byle budy z jedzeniem nad polskim morzem i kup smażoną rybe, ile wydasz? nie wspominając ile będziesz musiał zapłacić za restauracje hotelową :)

    • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

      Optymalnie to zarabiać stawki europejskie/amerykańskie w EUR/GBP/USD, mi się tak udało i jest git. Jednak życie na odpowiednim poziomie w Azji nie jest wcale tańsze, mniej więcej tyle co w Polsce, ale jednak warunki ciekawsze :) Aktualnie pozdrawiam z Bali :D

    • Andrzej

      czasem sie zastanawiam po co ktos pisze jeszcze bloga jak żyje w swoim „idealnym” świecie? A chyba już wiem: potrzebuje sie jeszcze pochwalić i poczuć fejm i satysfakcję jak ludzie wylewają mu swoje żale w komentach jak im to źle a jemu tak zajebiście…

    • Pluto

      Uważasz, że głównym motywatorem jest wzbudzanie u kogoś „bólu dupy”? Ja bym raczej stawiał na chęć podzielenia się z kimś tym wszystkim w pozytywny sposób. Z dala od takich negatywnych motywacji o jakich napisałeś, które niestety są jednak mocno zakorzenione w naszej polskiej mentalności.

    • Andrzej

      Wiesz mam na myśli to że jeśli ci jest tak wspaniale i w ogóle zajebiście to jeszcze masz czas by np. siedzieć na kompie i marnować czas i dobrodziejstwa tego gdzie żyjesz zamiast z nich korzystać. Dlaczego bo czasu nie da się cofnąć, kupić itd. Jeśli to część pamiętnika fajnie ale musu dla zaspokojenia próżności to dziękuje.
      Fajnie że ktoś opisuje itd ale jak się już ktoś przechwala i ciągle nas pozdrawia (gdzie tam jest teraz) to jest ewidentnie próżność…

    • Pluto

      Widzę, że kolega Wujek Super Rada ma super przepisy na życie i lubi mówić ludziom jak mają żyć i co robić z wolnym czasem. A jak robią coś niezgodnego z założeniami to najpewniej jest to coś złego.
      Doradził bym Ci, byś nie marnował więcej czasu na pisanie takich rzeczy, ale wyszedł bym na takiego jak Ty, więc… miłego wieczoru Ci życzę :)

    • Andrzej

      Też nie musiałeś odpisywać tgz. nie karmić trola. Może tak ja bym to zrobił? Miał szczerze w poważaniu co się gdzie dzieje bo mi jest idealnie.
      Ludzka natura jest bardzo skomplikowana. Nie ma lepszego miejsca bo gdyby było to wszyscy by dążyli za wszelką cenę tam być. Tylko jest może lepszy stan posiadania większej ilości zer na koncie. Ale to i tak nic poza tymi zerami nie daje. Bardzo trudno znaleść to „szczęście”…

    • Pluto już po części wyjaśnił Ci o co chodzi, ale oczywiście możesz mieć też swoje zdanie :)
      Tu chodzi też o motywowanie, prowadząc moje VLOGi zachęciłem już wielu ludzi do wyjazdu conajmniej na urlop, a też jest sporo osób które ruszyły w kilkumiesięczną podróż życia, potem dostaje bardzo pozytywne feedback od takich osób, dziękują mi, że dzięki mnie i moim filmom ruszyli dupe i przeżyli niesamowitą przygode, jest to niesamowicie motywujące.

    • Andrzej

      Ze zdaniem jak z dupą każdy ma swoją.
      Tytuł: Szczersze spojrzenie na świat.
      Popatrz to co napisałem odebrałeś negatywnie i słusznie ale gdybym to delikatnie zmodyfikował odebrał byś to neutralnie a jeszcze z dodaniem objaśnienia nawet pozytywnie. To samo tyczy się pisania treści zamieszczanych na blogu. Jedni odbiorą je pozytywnie drudzy neutralnie a inni negatywnie.
      Po prostu odebrałem twoje pozdrowienia jako nachalną reklamę ;)
      Wujek dobra rada ze mnie nie jest lubię dyskutować ;)
      A z tym motywowaniem jest jak z tymi laskami co wrzucają prawie nagie ciała na ista i się dziwią że ludzie im piszą wulgaryzmy. Wszystko z umiarem.

  • Pluto

    Jak komuś przeszkadza wysoka temperatura i wysoka wilgotność to dlaczego pcha się do tropików? Ja uwielbiam upały a zimą się meczę i zastanawiam się dlaczego żyję w Polsce w której tylko przez 2-4 miesiące jest tak, jak lubię.

    • Chodzi po prostu o to, by się najpierw zastanowić. Bo jeśli ktoś nie lubi upałów, to rzeczywiście: po co się tam pchać?

    • Pluto

      Dla mnie to oczywiste, np. Norwegia i Islandia to piękne kraje, ale nie ten klimat

    • W tropikach też nie musi być gorąco, wystarczy wybrać sobie miejsce w wyższych rejonach, w Tajlandii jest Chiang Mai, jest to mekka dla nomadów pracujących zdalnie, jedno z najpopularniejszych miejsc w tym ceny na świecie :) Bardzo niskie ceny, łagodny klimat, bardzo przyjemnie.

    • NobbyNobbs

      Bez urazy, ale jakbym złowił złotą rybkę, to miałbyś jak lubisz góra miesiąc :P

    • Pluto

      W zeszłym roku jak w Polsce były nie małe upału i to nie przez kilka dni, to żałowałem, że zaraz się skończą i wiedziałem, że za kilka tygodni/miesięcy będę do tego tęsknił :)

    • NobbyNobbs

      A mnie ludzie wzrokiem mało nie zabili jak udało mi się dorwać wentylator w sklepie.

  • Pluto

    Skoro już się wybyło na drugi koniec Świata, zna się dobrze języki, to dlaczego nadal pracuje się dla Polaków, skoro można i dla innych, z innych krajów w których są lepsze stawki i można zarobić więcej.

    • Ale w ubogich krajach praca dla lokalsów nie musi być opłacalna…

    • Pluto

      Nie miałem na myśli pracy lokalnej a dalej zdalną, tylko dla np. kogoś w USA

    • Praca w krajach azjatyckich takich jak Tajlandia, Malezja, Indonezja czy wietnam jest wręcz surowo zabroniona dla obcokrajowców, są od tego wyjątki, ale to tylko wyjątki i nie jest łatwo o taką prace. Małym wyjątkiem jeszcze jest praca jako nauczyciel angielskiego o którą jest stosunkowo łatwo, płace też nawet nienajgorsze, w tajlandii jest to min, 3tys zł/miesiąc.

  • Przecież zdalna praca nie wyklucza podróżowania. Można trochę pomieszkać tu, potem tam. Osobiście wybrałbym chyba Toskanię.
    Ale tak naprawdę nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz. Wiele rzeczy można załatwić przez skype’a czy telefon, ale nie wszystko.

    • Jasne, można podróżować. Ale trzeba mieć na uwadze, że nie będzie się całymi dniami zwiedzać czy leżeć na plaży, bo to nie są wczasy ;)

    • Pewnie, że nie, ale mieszkanie w jakimś miejscu pozwala je naprawdę poznać. Np. wyjeżdżasz do Wenecji na karnawał i taką ją zapamiętasz, ale prawdziwi mieszkańcy tego miasta wyjeżdżają przed tym wydarzeniem. Karnawał to coś dla turystów, prawdziwi mieszkańcy nie biorą w tym udziału. I tak jest z prawie wszystkim, turystom pokazuje się rzeczy dla nich przygotowane, podczas gdy jest tam prawdziwe życie, które jest o wiele ciekawsze. Np. w Toskanii można spędzić godziny w kolejkach do katedry we Florencji, albo przejechać się skuterem po wąskich uliczkach jakiegoś zapomnianego miasteczka.

    • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

      Azja akurat jest pod tym względem idealna, sam tak robie. Wszystko dzięki inne strefie czasowej. Od rana do ok 16-18 czasu lokalnego mam czas dla siebie, zwiedzam, podrózuje, odwiedzam wodospady, basen itp. o 16 akurat w polsce jest 10 rano i wtedy mogę spokojnie zasiąść do laptopa jak już żar zaczyna słąbnąc i spokojnie sobie popracować. :)

  • Pluto

    Mam wrażenie, że wszędzie gdzie jest ciepło, pięknie i nie drogo to maja marny Internet :)

    • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

      Internet w Vietnamie jest całkiem ok, tam nawet na zapyziałej wiosce w kafejce zbitej z dech prawie zawsze jest WIFI :)

    • Andrzej

      Popatrz na strefę równika i zobaczysz że mało jest tam miejsc bogatych w dobrze prosperujące miasta państwa. Większość dobrze rozwiniętych miejsc jest w klimacie umiarkowanym. Bo naprawde sie chce zapierdalac jak słońce świeci i jest w większości dni roku skwar.

    • Pluto

      I tak i nie. Najwięcej równica na lądzie jest w biednej Afryce (poza pewnymi obszarami bogatymi głównie z powodu bogatych zasobów naturalnych) i południowej Ameryce będącej raczej biednym kontynentem. W okolicy równica jest też najdroższa okolica Świata, czyli Singapur. Już nie na równiku, ale słoneczna Kalifornia jest jednym z bogatszych fragmentów USA. a to my ze swoim umiarkowanym klimatem i bogatymi sąsiadami od Zachodu nie jesteśmy zbyt bogaci jak na Europę. Każde z wymienionych przeze mnie miejsc ma jakaś swoją specyfikę, która wpływa na jego bogactwo finansowe albo biedę niezależnie od tego czy jest tam skwar czy pizga.

  • Tomek

    Mi sie wydaje, ze troche minales sie z watkiem. Ja osobiscie uwazam, ze ludzie, ktorzy decyduja sie na podobny wyjazd czy to do tropikow czy tez w inne wymarzone miejsce, jada tam aby moc obcowac z tym miejscem na co dzien. Moc zyc tam i robic to co lubia robic zawodowo. Wybieraja takie miejsca bo od zawsze o nich marzyli a spedzenie wakacji pozostawia niedosyt lub podsyca pragnienie jeszcze bardziej.

    Przykladem tutaj sa tropiki bo to jest temat ekskluzywny dla wiekszosci ludzi w europie i dodatkowo miejsce o wyjatkowo niskich kosztach zycia. Idac tym tropem pracujac dla polskiej firmy jestes w stanie zyc na Filipinach, w Tajlandii czy gdziekolwiek w Azji i posiadac dobry status spoleczny racja? Stac cie bez problemu na wynajem domku z bambusa i kupno hamaka :)

    Takze juz na wstepie masz mozliwosc osiagnac wygode zycia nie starajac sie nadmiernie. Robisz to samo co robiles do tej pory w swoim miejscu pracy. Ok. Mamy wiec szanse. Dostajemy kontrakt na prace zdalna. Kupujemy bilet w jedna strone i pakujemy walizke. W glowie ludzi, ktorzy na to czekali nie jest wyobrazenie o zamianie pracy na wakacje. Oni juz leca tam by w koncu poczuc miejsce jakim jest naprawde. Praca zdalna po prostu umozliwi im prosta finansowa aklimatyzacje i podrzuci troche $ aby moc korzystac z dobrodziejstw i rozrywek nowego miejsca. Wydaje mi sie, ze kazdy z nich jest swiadomy ze nie jada tam spedzac 24h/7 na plazowej imprezie. Nie sadzisz?

    To samo jest z ludzmi ktorzy podrozuja po calym swiecie i pracuja zdalnie. Robia to by miec za co podrozowac. Niestety pieniadze nie przeleja sie za darmo na Twoje konto a paliwo do auta/motocykla czy nawet tylko jedzenie jezeli uzywasz tylko rowera kosztuje.

    A jezeli ludzie nie potrafia odesparowac pracy od zycia prywatnego lub rodzinnego to nie poradzisz nic. Niektorzy maja szczescie gdy praca to ich czesc zycia i czesc ich samych i co najwazniejsze ich hobby, ktore ich spelnia. Niestety nie wszyscy takie szczescie maja albo niektorzy juz zdazyli wypalic przez lata ten zapal. Wiec jesli jak uwazam Ty masz problem z rozdzieleniem swojego zycia na prace i rodzine to moze lepiej jest znalezc sposob na naprawienie tego problemu niz sugerowac iz takie zycie nie moze wypalic. Bez obrazy po prostu uwazam ze nie opisales tego jak nalezy albo po prostu zle wybrales temat. Pozdrawiam

    • Andrzej

      On nie sugeruje że to na pewno nie wypali on sugeruje że wszędzie gdzie ku454 jesteś są plusy i minusy. Tylko idiota o tym nie wie. A mało to idiotów wokół? Bez pracy nie da się żyć. Np. Posiedź w domu kilka dni bez żadnych obowiązków bez celu konkretnego, zobaczymy czy będziesz się lepiej czuł niż byś cokolwiek robił co ma sens.
      Źle to odebrałeś…

  • tele

    „może być różnie” Zgadzam się, mnie napewno w pracy przeszkadzałby słaby i drogi internet.
    Mógłbym pracować przy pięknej naturze, ale nie moze być zimno, za gorąco, zbyt wietrznie, zbyt hałaśliwie, owadów.
    Zastanawiam się … Bo teraz w Polsce jest cudownie, czasem słońce wyjdzie, temperatura około 22 C i a że przez większość czasu siedze w domu to pogody prawie nie odczuwam. Współczuje tylko tym ludziom którym latem słońce zagląda do pokoju przez większość dnia, bo wtedy w domu może być goręcej niż na dworze, a u mnie natomiast słońce jest trochę o zachodzie i zawsze jest chłodniej bo prawie go nie ma w pokojach.

  • Tytus

    Rumunia jest świetna dla cyfrowych nomadów. Tania, piękna, chrześcijańska, a dostęp internetu mają jeden z lepszych w UE.

    • Marx

      biedna brudna i nawet nie mają autostrad…

  • Mateusz Brzeziński – VLOG podr

    Jeżeli byłeś w Tajlandii, i przeszkadzały Ci temperatury, to widocznie wybrałeś złe miejsce :) Najpopularniejszym miejscem dla nomadów jest Chiang Mai, jest to na północy Tajlandii w górach, gdzie klimat jest łagodniejszy, czasami nawet zimny jak w zimie temperatura spada do 10st.
    Ja od już jakiegoś czasu podróżuje po Azji jednocześnie pracując zdalnie i nie widze problemu, staram się zawsze wybierać lokacje z klimatyzacją i upał wtedy nie straszny.

  • mrfrost1977

    Szukacie utopi.Praca zdalna to najczesciej komputer i staly dostep do internetu.To pojawia sie problem.Kraje tanie, gdzie mozna zyc za srednia krajowa w Poalsce to kraje slabo rozwiniete.Tam internet jest slaby a jezeli jest opcja podlaczenia szybkiego lacza to jest koszmarnie drogi(oferta skierowana do bogatych firm).Niestety nikt nie bedzie utrzymywal szerokopasmowych laczy optycznych na jakies egzotycznej wyspie.Tanio znaczy biednie, takze z internetem.

    • Byłeś np. w Azji czy tylko słyszałeś? :) bo z tego co mi się wydaje, to raczej to drugie lub co najwyżej opierasz swoją wiedzę na podstawie tygodniowego urlopu w takim miejscu :) jest ziarenko prawdy w tym co mówisz, ale tylko ziarenko, jak się chce to się bedzie miało dobry internet za wcale nieduże pieniądze, tylko trzeba bardziej dokłądnie dobierać miejsca i ogólnie mieć rozeznanie. Ja Ci to mówie jako osoba która tak pracuje od jakiegoś czasu z Azji i mam naoczne własne doświadczenia, oczywiście można zapomnieć o 100Mbps, ale do pracy zdalnej/skype 10Mbits jest wystarczające i taki internet jest właściwie wszędzie.

    • Pluto

      Nie oceniał by tego w ten sposób. Jak na ironię, czasem w biednym miejscu mają lepszą technologię niż w bogatym. Chodzi mi o to, że w te biedne miejsca technologia dociera z opóźnieniem, ale za to w momencie dotarcia jest najnowsza i często najlepsza. W bogatych krajach starego tak szybko nie zmieniają na nowe bo jeszcze działa i daje radę.
      W wielu polskich małych miejscowościach dociera światłowód o mega prędkościach prosto do domu gdzie w Warszawie czasem jest problem z przyzwoitą prędkością. Tutaj głównie z powodu unijnego programowi przeciwdziałania wykluczeniu cyfrowemu dzieci. Było marne 3G albo jakaś słaba neostrada bo dom daleko od centrali a tu nagle pakują światłowód prosto do domu.

  • Andrzej

    Dokładnie jestem tego samego zdania ;-) a ludzie zawsze myśleli, myślą i będą myśleć: „Gdzie mnie nie ma, tam jest lepiej”
    Pozdrawiam

  • Gliko

    W pełni się zgadzam. Spędziłem tak prawie 3 lata i z pewnością taka praca jest możliwa ale plusów jest tyle samo co minusów. Na początku wyjazdu miałem wizję pracy na zewnątrz. Szybko okazało się że siedzenie na pięknym zadaszonym tarasie w moim domu jest niekomfortowe – przede wszystkim duża wilgotność i temperatura i swiatło które sprawiało że widoczność monitora była mała. Druga sprawa to różnica czasowa. Nie wszyscy klienci wiedzieli gdzie jestem i siłą rzeczy trzeba pracować wieczorami. Po pewnym czasie to męczy bo często rano nie ma co ze sobą zrobić a człowiek wieczorem jest zmęczony (najwięcej tematów wpadało po godz. 20 i szczyt pracy był między 20-24). Może wydawać się to dziwne ale zaczęło mi też brakować znajomych z pracy.. niby zna się localesów ale oni mają wolne wtedy kiedy ja pracuję (i na odwrót).
    Jest też oczywiście sporo plusów – przede wszystkim jest bliżej do wielu ciekawych miejsc i po prostu łatwiej jest tam się dostać. Mimo wszystko na podróżowanie po okolicy zawsze brałem wolne.
    Z perpektywy czasu – chyba lepiej jest pracować normalnie w biurze (np. w Polsce) i egzotyczne miejsca zwiedzać na urlopie.

  • edmun

    Powiem tak – pracuje trochę zdalnie i niestety – tak się po prostu nie da albo tak jak autor artykułu zaznaczył – to po prostu nie jest dla każdego. Granica zaciera się za szybko, dzwoni ktoś do drzwi, idziesz choćby odebrać pocztę a p****lnięty manager akurat się wkurza bo coś pisze na skypie i Ty nie odpisujesz w przeciągu 20 sekund. On wnerwiony bo siedzi w biurze, Ty wnerwiony bo przecież dłużej w biurze zajmuje Ci wycieczka na inne piętro aby skorzystać z toalety czy dolać kawy. Przychodzi 17:30 a dyrektor uważa że jak oszczędasz na dojazdach do pracy to mógłbyś zrobić przysługę i dokończyć projekcik. Jest to taka paranoja z poplątaniem. A kultura? Pracuję teraz siedząc w UK. I nigdy nie uda mi się zrozumieć tej patologicznej zachodniej masowej kultury która jest tak skomercjolizowana i zniszczona przez „zachodnie” marki, że odechciewa Ci się otwierać usta do kogokolwiek w otoczeniu. Ty chciałbyś porozmawiać na temat książki, albo tego jak ciekawy film o ekspansji kosmosu obejrzałeś niedawno, oni szczycą się ile wódki wlali w siebie podczas weekendu i jak skacowani leżeli w niedzielę. U mnie to już piata firma gdzie zawsze jest to samo. Nie wspominając że ich wiedza ogólna na temat czegokolwiek pozostawia wiele do życzenia.

  • haw

    piszesz tak bo w PL jest maj. poczekaj do listopada ;)

  • Marx

    Dużo komentarzy a nikt nie napisał o emigracji. Taki wyjazd to jest fajny na studiach, po studiach, ale jak się planuje w dłuższej perspektywie, to należy patrzeć na wszystkie aspekty. Taka praca zdalna jest dostępna tylko dla znikomej ilości ludzi i tylko przez pewien czas. Warunki socjalne w krajach np. Azji są trochę inne. Jak jesteś piękny i młody singiel, to wszystko ok. Ale pamiętaj, że założenie rodziny trochę zmienia perspektywę. Że emigrując wypinasz się tak naprawdę na rodzinę pozostawioną w kraju. Że emigranci to bardzo często nieszczęśliwi ludzie, a źródłem ich nieszczęścia są różnice kulturowe, brak osobistego kontaktu z rodziną. Że starość w Azji niekoniecznie będzie wyglądać jak wieczne wakacje…

  • Umówmy się tak: kiedy w końcu mój blog stanie się popularny na wielką skalę i coś takiego jak praca zdalna będzie w zasięgu mojej ręki, wtedy wyjadę do jakiegos ciepłego kraju i podzielę się moimi doświadczeniami… taaa…

  • heartz

    Ja z ostatnich 5,5 roku 4,5 przepracowałem zdalnie i już mam dość. Marzę, żeby chociaż na pół etatu wrócić do biura i pogadać przy kawie o tym co robimy i o pierdołach z dnia codziennego. Niektórym się wydaje, że jak masz taką pracę to jesteś wolny, ale problem polega na tym, że sam siebie musisz „zamykać”. Bo praca to nie jest siedzenie na tarasie z tabletem/macbookiem i przeglądaniu antyweba i nie trwa to 1,5h tylko 8-10h dziennie, więc jeśli późno wstaniesz to nie masz nawet czasu, żeby gdzieś wyjść, bo kończysz pracę o 20-21 i cały dzień przesiedziany w domu. Praca na zewnątrz odpada, bo gorąco/zimno, słońce świeci w ekran (problemy z kontrastem), owady. Praca w kwiarni, workspace’ach też słabo, bo nie możesz co chwile odchodzić od kompa i rozmawiać z uwagi na fakt, że pracując zdalnie Twoja dostępność jest mocniej weryfikowana przez pracodawcę. Natomiast plusy są takie, że samemu można sobie poukładać dzień i nie trzeba tracić czasu/pieniędzy na dojazdy w korkach.

  • Mój kolega ze studiów wyjechał 2 lata temu do Meksyku do Puerto Vallarta – koszty życia – jedzenie trochę tańsze niż w Polsce, mieszkanie – podobnie jak w Polsce 1200 – 1500 zł – 3 pokoje z tarasem. jest to cześć domu wolno stojącego więc ma też dostęp do małego basenu i ogrodu, ale jest to część wspólna. 20 min spaceru do morza. Pojechał tam prowadząc własną firmę jednoosobową zajmującą się SEO, niestety zdalnie nie wszystko da się zrobić i różnica czasu powodowała powolny odpływ klientów. w między czasie dorabiał na kuchni w restauracji by zobaczyć jak to wszystko wygląda i niedługo potem wynajął garaż w którym zorganizował małą pizzerię. Firma SEO jeszcze działa na oparach, a w pizzerii zatrudnia już kilku ludzi i nieźle się rozwija z miesiąca na miesiąc. Praca zdalna nie wyszła za dobrze ale pozwoliła zmienić otoczenie i przebranżowić się na pracę lokalną.