Przed trzema laty Apple otworzyło nowy rozdział w historii swojej mobilnej platformy. iOS 7 przyniósł całkowicie odświeżony interfejs, do którego przez następne lata dokładano nowe funkcje w kolejnych odsłonach iOS-a. Mimo tego, że iOS 10 zawiera kilka zmian w wyglądzie systemu, to nie sposób nie ocenić go, jako kolejną “łatkę” pełną udogodnień i poprawek. O rewolucji nie może być mowy, ale ominięcie aktualizacji będzie błędem.

Na rok 2017 przypada dziesięciolecie iPhone’a, zaś tej jesieni do użytkowników trafi dziesiąta odsłona systemu operacyjnego napędzającego iPhone’y, iPady oraz iPody (nie zapominamy!). Apple zwykło korzystać z wieloznaczności i symboliki, lecz w przypadku iOS 10 trudno doszukać jakichkolwiek wyjątkowych przekazów. Aż trudno uwierzyć, że firma z Cupertino nie skorzystała z takiej szansy. iOS 10 to aktualizacja jak każda inna – wprowadza kilka ciekawych rozwiązań, początkowo irytuje wdrożonymi modyfikacjami i sprawia wrażenie, że przez pierwsze kilka dni po aktualizacji w naszych rękach znajduje się zupełnie nowy gadżet, ponieważ zmusza do zmiany przyzwyczajeń.

Nowy ekran blokady i widżety – zmiana na pierwszy rzut oka

Przed takim obrazem nie da się uciec, ponieważ iOS 10 to zupełnie przeprojektowany ekran blokady. Legendarne “slide tu unlock” zastąpiono zwykłym wciśnięciem przycisku domowego, zaś po obydwu stronach lockscreen’u umieszczono wygodne skróty do widżetów oraz aparatu. Gest ku górze z prawego, dolnego narożnika ekranu stał się dla mnie tak naturalny, że zdarza mi się uruchomić kamerę poprzez ikonę w Centrum kontroli – przesunięcie w lewo ekranu blokady błyskawicznie aktywuje aparat, lecz trzeba do tej zmiany przywyknąć.

Do sekcji z widżetami trafia się dość często zupełnie przypadkiem – jeżeli zapomnimy się i wykonamy poziomy gest odblokowujący do niedawna urządzenie, to naszym oczom ukaże się lista widżetów poprzedzona przesuniętym do prawej krawędzi zegarkiem. Wygląda to schludnie i bywa przydatne, o ile jesteśmy w stanie skonfigurować rzeczywiście użyteczną listę widżetów. W przeciwnym razie będzie to jedynie źródło frustracji. Edycja widżetów nie różni się od tego, czym dysponowaliśmy wcześniej, jednak same widżety mogą teraz prezentować sporo więcej treści (multimedialnych) – jednym z lepszych przykładów jest aplikacja ESPN prezentująca wnikliwe informacje na temat trwającego meczu.

Wśród polskich tytułów w App Store nie natrafiłem na żaden wykorzystujący opisywane nowości dla widżetów.

Posiadacze nowszych iPhone’ów – modele 6S i 6S Plus, a wkrótce 7 i 7 Plus – mogą skorzystać z nowości o nazwie Podnieś, by wybudzić. Gdy wyjmiemy telefon z kieszeni bądź podniesiemy go z blatu biurka ekran aktywuje się samoczynnie przyspieszając dostęp. Użytkownicy korzystający z Touch ID powinni czym prędzej odwiedzić ustawienia i aktywować funkcję pozwalającą na unikniecię dodatkowego wciskania przycisku domowego po zeskanowaniu odcisku palca – zdziwiła mnie potrzeba podjęcia takich dodatkowych kroków, ale na całe szczęście jest to możliwe.

Bogate powiadomienia…

…to coś na co czekało wiele osób. Nareszcie iOS pozwala na wygodne reagowanie na otrzymane notyfikacje. Prym wiedzie opcja odpisywania, która umożliwia pozostawienie otwartego dymku z konwersacją nawet po wysłaniu odpowiedzi. Dotyczy to jednak tylko Wiadomości (SMS i iMessage), dopóki deweloperzy nie wykorzystają udostępnionego im API. Aplikacje mogą teraz nieco więcej, ponieważ lista reakcji może zawierać kilka pozycji – dla przykładu Messenger posiada ich aż cztery. Niestety, uzyskanie dostępu do listy jest utrudnione – poprzedzono je dodatkowym tapnięciem w przycisk “Pokaż” po przesunięciu w bok. Wielka szkoda, że Apple nie postanowiło uporządkować samego centrum powiadomień, jak stało się to w Androidzie – notyfikacje nie są grupowane, co sprawia, że otrzymanie kilku wiadomości w komunikatorze wprowadza spory rozgardiasz, przebrnięcie przez który bywa denerwujące.

Dostęp do tych wszystkich funkcji jest możliwy także, a może przede wszystkim z ekranu blokady, lecz aktywny kod blokady/Touch ID uniemożliwia wykonanie wielu akcji, dlatego pożyteczność tej nowinki bywa zazwyczaj niska. Pozbycie się wszystkich powiadomień to funkcja, którą zyskali tylko wybrani użytkownicy – urządzenia pozbawione 3D Touch wciąż nie oferują takiej możliwości. Mocniejsze wciśnięcie “krzyżyka” na szczycie listy powiadomień aktywuje czynność wyczyszczenia wszystkich notyfikacji, w związku z czym dochodzę do wniosku, że Apple nadal nie wpadło na pomysł, jak wprowadzić tę “nowość” na innych iPhone’ach oraz iPadach.

Ewolucja wiadomości

Co popchnęło Apple ku wprowadzeniu tylu nowości do aplikacji Wiadomości? Z jednej strony rosnąca popularność komunikatorów, a z drugiej chęć uczynienia Siri jeszcze sprawniejszym asystentem osobistym i rozkręcenie App Store. Dzięki odpowiedniemu SDK deweloperzy mogą teraz budować aplikacje dedykowane Wiadomościom, które trafią do specjalnej sekcji App Store.

Samo Apple przygotowało całe mnóstwo ciekawostek, z których każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Opcja wysyłania wiadomości w jednym z trzech rozmiarów (szept, normalna wypowiedź i krzyk), niewidoczny tusz (treść odsłaniamy przesuwając palcem po wiadomości), animowane tła, rysowanie na zdjęciach i filmach, jeszcze większe emoji i bogatsze podglądy linków oraz odręczne wiadomości – przy pierwszym spotkaniu z delikatnie zmienioną wizualnie aplikacją można być wręcz przytłoczonym tymi wszystkimi dodatkami. Ponadto, pojawił się Digital Touch, czyli animowane, odręczne wiadomości, które zadebiutowały na Apple Watch’u. Jeśli skorzystacie z choć jednej nowości, to Apple na pewno będzie z tego faktu zadowolone – o ile Wasi znajomi także posiadają iPhone’a i/lub iPada, ponieważ iMessage nigdzie poza iOS (i macOS oczywiście) się nie wybiera.

Zdjęcia (Google czy Apple?)

Niejako zainspirowana działaniami Google firma Apple zdecydowała o wyposażeniu lokalnej aplikacji Zdjęć w wiele imponujących funkcji napędzanych inteligencją Siri. Rozpoznawanie twarzy, przedmiotów i scenerii działa bez udziału serwerów Apple, co zmusza aplikację do polegania tylko na lokalnej bibliotece – niewielka liczba zdjęć to spora przeszkoda, dlatego pewnym rozwiązaniem jest skorzystanie z Biblioteki iCloud, lecz to wiąże się z potrzebą wykupienia przestrzeni w chmurze. W pamięci iPhone’a posiadam ponad 2 tysiące zdjęć i niestety oprócz (błędnego, bo wielokrotnego) rozpoznania mojej twarzy oraz większości lokalizacji, aplikacja nie zdołała pokazać nic więcej. Utworzone w moim przypadku wspomnienia można policzyć na palcach jednej ręki i nie uznaję ich za nazbyt przydatne.

Działalność Siri prowadzi do automatycznego tworzenia Wspomnień – zbiorczych albumów ze zdjęciami z konkretnej lokalizacji lub okresu. Może to być kilkudniowy wyjazd lub wieczorna impreza – nie mamy wpływu na to, jak Siri dobierze fotografie, lecz końcowy efekt jest zazwyczaj satysfakcjonujący. Całości dopełniają bowiem animowane przejścia i motywy muzyczne. W aplikacji Zdjęcia także dodano opcję dodawania własnych etykietek oraz rysunków. Niechętni wobec działalności Google użytkownicy zyskali ciekawą alternatywę, lecz nie można oczekiwać, by przeprowadzane lokalnie na urządzeniu operacje rozpoznawania były tak skuteczne i ekspresowe, jak te obsługiwane przez farmy serwerów giganta z Mountain View. A przynajmniej nie na początku przygody z nowymi funkcjami.

Sfotografuj, posłuchaj

Jednymi z najczęściej używanych przeze mnie aplikacjami systemowymi są Aparat i Muzyka. W pierwszej z nich doszło do małej reorganizacji, a najpopularniejsze skróty (np. przełączanie pomiędzy przednią i tylną kamerą) stały się łatwiej dostępne. Druga z aplikacji doczekała się zupełnie nowego interfejsu, który niósł za sobą niemałe nadzieje, lecz ostatecznie okazał się dla mnie rozczarowaniem. Przeglądanie kolekcji muzycznej wciąż jest niekomfortowe i irytujące.

Nowa lista z albumami zawiera jeszcze mniej treści (skąd pomysł na takie duże okładki?), a także pozbyto się listy z literami alfabetu ułatwiającej szukanie – co dziwne, obydwa problemy nie dotyczą widoków z wykonawcami i utworami. Niedopatrzenie? Spodobać się może tylko odświeżony ekran “Teraz odtwarzane” oraz pełniący rolę skrótu do niego pasek w dolnej części ekranu. Pozwalają szybko i wygodnie zarządzać odtwarzanymi kawałkami, a nawet i listą następnych w kolejce utworów. Ostateczny wyrok nie jest zbyt przychylny i pozostaję przy stanowisku sprzed rok, dwóch i trzech – aplikacja Muzyka z iOS 6 powinna otrzymać facelifting i nic więcej.

Coś jeszcze?

iOS 10 to także sporo pomniejszych zmian, jak graficzne i interaktywne funkcje skrótów w ikonach dzięki 3D Touch, opcja umieszczenia dwóch okien Safari obok siebie w Split View na iPadzie czy możliwość usunięcia schowania ikon zbędnych systemowych aplikacji. Siri oraz nowa odsłona Map, podobnie jak Wiadomości, mogą współpracować z aplikacjami firm trzecich, choć na ich wysyp musimy jeszcze zaczekać. Cieszą takie drobnostki jak podsuwanie na ekranie blokady skrótu do aplikacji, po którą zazwyczaj sięgam o danej porze dnia – o poranku w lewym dolnym rogu pojawi się Slack, zaś wieczorem Netflix. Jeśli korzystacie z Notatek, to ucieszy Was pojawienie się opcji ich udostępniania, a po bezpośrednim przejściu z powiadomienia do aplikacji nie znika informacja o zasięgu i połączeniu Wi-Fi na pasku statusu.

Nie można nie zauważyć odświeżonego Centrum kontroli – przyciski zyskały (przypadkowe?) kolory sugerujące ich aktywność, zaś wszystkie kontrolki odpowiedzialne za sterowanie muzyką przeniesioną na drugą kartę panelu, co zaskakująco nie jest tak niewygodne w użyciu, jak tego oczekiwałem. Czujne uszy zorientują się też, ż Apple zmieniło dźwięk blokowania ekranu oraz ten towarzyszący wprowadzaniu testu za pomocą systemowej klawiatury – nowe dźwięki są subtelniejsze, bardziej stonowane.

To wszystko nie sprawiło jednak, by iPhone 6 czy iPhone 5 pracowały zauważalnie krócej na baterii – oceniam to po instalacji wersji GM (Golden Master), którą 13 września otrzymają wszyscy użytkownicy iPhone’a 5 i nowszych, iPada 4 i nowszych, iPada mini 2 i nowszych, a także iPod touch 6. generacji.

Kro(cze)k naprzód

Wspominając dziś moją recenzję iOS 7 postanowiłem skonfrontować swoją opinię z tamtego okresu z obecnym stanem rzeczy. “Będzie tylko lepiej albo tylko gorzej” – napisałem w 2013 roku. Dziś można śmiało powiedzieć, że iOS rozwija się w odpowiednim kierunku – Apple podjęło kilka istotnych decyzji, które tchnęły w system sporo życia, lecz wciąż jest mnóstwo do zrobienia. Przytaczany w kółko temat aplikacji domyślnych będzie powracał przy każdej możliwej okazji, jak kilka innych spraw, o które zabiegają użytkownicy. iOS 10 to paczka zmian i nowości, którą warto zainstalować, lecz nie posiadając wobec uaktualnienia żadnych oczekiwań. Wtedy zamiast rozczarowania można przeżyć pozytywne zaskoczenie – bo tym właśnie jest iOS 10.