15

Powierzylibyście androidowi swoje życie?

Autonomiczne urządzenia i sztuczna inteligencja - chcemy lub nie, tak maluje się nasza przyszłość. W tej odległej znajdą się przypominające ludzi androidy, warto więc już dziś zastanowić się nad pewnymi kwestiami, bo potem może być za późno.

W związku z imprezą premierową Detroit: Become Human miałem okazję posłuchać dyskusji na panelu dotyczącym sztucznej inteligencji. Jednym z prelegentów był Adam Williams z Quantic Dream – to osoba odpowiedzialna za przygotowanie historii w grze. Zabieg o tyle ciekawy, że Adam nie jest specem od AI, w zasadzie nie zajmuje się AI – opowiadał jednak o pomysłach, jakie wszyscy zobaczymy w grze, o androidach które któregoś dnia mogą faktycznie stać się naszą przyszłością. I to zabieg bardzo ciekawy, bowiem póki co wizjom z gier i filmów science-fiction najbliżej do tak odległej wizji jaką są roboty do złudzenia przypominające ludzi.

 impreza premierowa Detroit: Become Human

Zaufać maszynie

Czy powinno się porównywać człowieka do maszyny? I czy powinniśmy dążyć do tego, by roboty przypominały wyglądem istoty ludzkie? Pojawiające się co jakiś czas na filmach projekty Boston Robotics przerażają. Nie przypominają niczego, co kiedykolwiek widziałem, ale najbliżej im do maszyn obecnych w fabrykach – takich, jak na przykład ramiona pracujące przy składaniu samochodów. Jasne, roboty Boston Dynamics wciąż poruszają się dość niezgrabnie i nie sądzę by były w stanie donieść jajko z punktu A do punktu B tak, by go nie zbić. Ale jeśli przyjrzycie się ich ruchom, ewidentnie starają się naśladować człowieka i zwierzę.

Kiedy jednak myślę o androidach nie mam wątpliwości, że już sam zamysł polega na upodobnieniu maszyny do człowieka (to też oznacza sam termin). Mechaniczne twory z Detroit: Become Human wyglądają jak ludzie, dlatego też przypina im się diodę na skroń i zakłada ubrania odróżniające je od ludzi. Bo poza tym wyglądają identycznie i gdyby zabrać im te „stygmaty”, wmieszaliby się w tłum.

A piszę o tym dlatego, że na panelu dyskutowano o dążeniu do stworzenia mechanicznego człowieka. Dlaczego inteligentne roboty nie mogą wyglądać jak kosmici i całkowicie odróżniać się od ludzi? Dlaczego tak bardzo chcemy, by nas przypominały? W dużej mierze chodzi o nasz komfort i zaufanie, którym moglibyśmy obdarzyć maszynę.

Mechaniczne twory z Detroit: Become Human wyglądają jak ludzie

Pomyślcie – czy gdyby pojawiła się możliwość posiadania własnego robota to, czy chcielibyście by wyglądał on jak człowiek, czy jak przypominał wysięgnik z fabryki samochodów? Oczywiście wychodzę bardzo daleko w przyszłość, pierwsze androidy będą przypominać gumowe ludziki, ale z każdym kolejnym modelem ta różnica stanie się coraz mniejsza. A może właśnie podpatrywanie natury, tworzenie mechanicznych organów i sztucznej krwi będącej paliwem dla androida rozwiąże wszystkie problemy współczesnej robotyki? Na panelu padła teza, że zamiast tworzyć robota od zera można przecież spróbować skopiować to, co natura doskonaliła przez długi czas.

Wyobraźcie więc sobie, że dość optymistyczna jeśli chodzi o rozwój technologii wizja z gry Detroit: Become Human (akcja dzieje się w 2038 roku) może okazać się naszą przyszłością i będziemy w stanie zamówić własnego androida. Czy będziecie w stanie mu zaufać? Powierzyć życie własne lub na przykład swoich dzieci?

Używamy terminu sztuczna inteligencja, choć tak naprawdę program ma z prawdziwą inteligencją niewiele wspólnego. Maszyna nie ma przecież uczuć, wykonuje tylko chłodną kalkulację i na jej podstawie podejmuje decyzje. Z jednej strony eliminowany jest słaby czynnik ludzki, z drugiej wszystkie pozytywne kwestie związane z człowieczeństwem. Temat pojawia się za każdym razem gdy świat rozmawia o autonomicznych samochodach. Na jakieś podstawie algorytm zadecyduje podczas wypadku? Kogo ocali, a kogo poświęci?

android od Detroit: Become Human

Na ludzkie decyzje wpływa przecież szereg czynników, w tym niezwykle istotne doświadczenie. Zdobywamy je przez lata, staramy się nie popełniać tych samych błędów. Do tego analizujemy zachowanie innych ludzi i na tej podstawie decydujemy o naszych kolejnych krokach. Snujemy intrygi, kłamiemy, nie mówimy całej prawdy. Ludzkiego mózgu nie da się skopiować, wciąż nie potrafimy go zrozumieć, podobnie jak przenieść emocji na maszynę.

Android przyswoi książkową wiedzę, ale nie nauczy się życia i kontaktów z ludźmi. Na panelu zażartowano, że przecież można stworzyć specjalne szkoły dla robotów. Ale czego niby miałyby się tam uczyć? Zachowanie człowieka można przewidzieć grając z nim w szachy, ale czy maszyna rozgryzie intryganta, który nie myśli schematami? Szczerze wątpię i to może okazać się kluczowe podczas podejmowania decyzji o wpuszczaniu inteligentnych robotów do naszego życia. Bo o ile ufam, że mały odkurzacz na kółkach zbierze paprochy z podłogi, to mam już pewne opory wsiadając do autonomicznego samochodu. Pamiętajcie jednak, że w dzisiejszym świecie AI nie oznacza wcale jedynie górnolotnych teorii i chęci stworzenia mechanicznego mózgu. Sztuczna inteligencja już towarzyszy naszej codzienności i macie z nią styczność codziennie – chociażby korzystając ze smartfona.