57

Potężne 17 cali do gier w dobrej cenie. Sprawdzamy laptopa HP Omen 17

HP szturmem wjeżdża w segment gamingowych laptopów. Po rozbrykanej 15-tce sprawdzamy jej większego i mocniejszego brata. HP Omen 17 nie tylko posiada grafikę Nvidii opartą na architekturze Pascal, ale też kamerkę Intel RealSense.

Duże laptopy bez wątpienia mają swoich fanów. Są to już zdecydowanie bardziej stacjonarne urządzenia, ale w dalszym ciągu można je po prostu zamknąć, wsunąć do (dużego) plecaka czy torby i zabrać ze sobą.

W tym segmencie dominują oczywiście sprzęty gamingowe. I trudno się dziwić, bo duża przekątna ekranu to jeden z ważniejszych warunków, jakie musi spełniać komputer do gier. Co jednak z pozostałymi? Czy HP Omen 17 tutaj również daje sobie radę?

Wygląd i wykonanie

Design komputera jest bardzo zbliżony do mniejszego modelu, który był kilka tygodni temu opisywany na naszych łamach. Właściwie śmiało można napisać, że jest on po prostu jego większą wersją. Różnice sprowadzają się do detali.

Klapa jest zaokrąglona przy krawędziach i ma ten sam, prążkowany wzór. W centrum umieszczono logo serii Omen. Jej otwarcie nie nastręcza problemów. Dwa charakterystyczne, srebrne zawiasy są stabilne i mocne, a przy tym działają bardzo płynnie.

Spód to znowu dwie podłużne gumowe stopki, pomiędzy którymi umieszczono otwory wentylacyjne oraz płytkę serwisową, do której zdjęcia potrzeba odkręcenia jedynie dwóch śrubek. Dzięki temu uzyskamy dostęp do kości pamięci.



Na prawej krawędzi znajdziemy slot na karty SD, diodę pracy dysku twardego, Display Port, dwa złącza USB 3.0, port HDMI, Ethernet oraz gniazdo zasilania DC-IN. Na lewej umieszczono natomiast zaczep Kensington Lock, wywiew ciepłego powietrza, port USB 3.0 oraz złącza minijack dla słuchawek i mikrofonu. Dodatkowe dwa wyloty powietrza mamy na tylnej krawędzi. Znów zabrakło złącza USB-C. Charakterystyczny jest też brak napędu optycznego, ale nie powinno to stanowić większego problemu, bo zdecydowana większość gier i tak jest pobierana z sieci. Sam nie pamiętam, kiedy używałem swojego.

Po otwarciu klapy ukazuje się nam znajomy widok. Podświetlana na czerwono klawiatura ze znakami pisanymi charakterystycznym fontem została osadzona we wgłębieniu. Do dyspozycji oddano nam pełen układ klawiszy wraz z blokiem numerycznym. Mają one stosunkowo niski skok, a przy tym są sprężyste i dobrze odbijają. Oczywiście trudno to porównać z jakością klawiatur mechanicznych, ale te nie są powszechnie stosowane w laptopach gamingowych. Jedynym minusem mogą być malutkie przyciski pionowych strzałek, miedzy którymi właściwie nie pozostawiono żadnej przerwy.

Nad klawiaturą mamy przycisk zasilania oraz maskownicę, pod którą ukryto głośniki multimedialne. Zaprojektowano je we współpracy z firmą Bang & Olufsen, o czym przypomina nam też napis na palmreście. Grają przyzwoicie, ale większość użytkowników i tak pewnie szybko zastąpi je słuchawkami.

Zastosowany gładzik ma dużą powierzchnie, co powinno się spodobać większości osób. Jest to wariant ze zintegrowanymi przyciskami. Te mają dość głośny klik, ale w ogólnym rozrachunku spisują się poprawnie i trudno wskazać tutaj na jakiekolwiek niedociągnięcia.

Warto zwrócić też uwagę na zastosowanie kamerki Intel Real Sense, która potrafi mapować obraz w trzech wymiarach. Nie jest to może rozwiązanie, które póki co jest wykorzystywane w szerszym zakresie. W przyszłości może jednak nam posłużyć w ciekawych zastosowaniach, jak np. sterowanie w grach.

Wyświetlacz i bateria

Zastosowana w laptopie 17-calowa matryca ma rozdzielczość 1920 x 1080 px, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na poziomie 127 PPI. Charakteryzuje ją bardzo przyzwoita jasność (ok. 340 nitów) – podświetlenie jest przy tym równomierne, nie zaobserwowałem występowania ghostingu.

Jest to matryca matowa, a więc pod pewnymi względami może odstawać od błyszczących odpowiedników. W zamian rekompensuje nam to mniejszymi refleksami i lepszym komfortem pracy w słoneczne dni. Ogółem jednak trudno mi wskazać jej największe braki. Kontrast jest przyzwoity, czerń smolista, a odwzorowanie kolorów jak najbardziej akceptowalne. Matryca gwarantuje pokrycie palety sRGB w 84 proc., ale AdobeRGB już tylko w 55 proc. Do gier i amatorskiej grafiki powinno wystarczyć.

HP Omen 17 posiada duży akumulator o pojemności 95 Wh. Przekłada się to na bardzo dobre wyniki. Przy surfowaniu po sieci za pośrednictwem WiFi bateria wytrzymywała ok. 4,5 godziny. W stanie spoczynku laptop mógł pracować nawet 8 godzin. Oczywiście uruchamianie gier na baterii wykańczało ją stosunkowo szybko – na ogół po 2-3 godzinach. Niemniej w dalszym ciągu są to bardzo dobre rezultaty.

Wydajność

HP Omen 17 jest napędzany przez procesor Intel Core i7-6700HQ. To jeden z najmocniejszych mobilnych chipów w tym segmencie. Oparto go na architekturze Skylake i wyprodukowano w litografii 14 nm FinFet. TDP procesora wynosi niemało, bo 45 W. Na cały układ składają się 4 rdzenie (8 wątków) taktowane z częstotliwością 2600 – 3500 MHz oraz procesor graficzny Intel HD Graphics 530. Chip posiada też dwukanałowy kontroler pamięci DDR4-2133/DDR3L-1600. Słowem – do grania w 1080p jest to zdecydowanie wystarczająca jednostka.

Za grafikę odpowiada karta Nvidii – GeForce GTX 1070, a więc przedstawiciel stosunkowo młodej rodziny Pascali. Producent zadbał też o odpowiednią ilość pamięci – zastosowano tu 8 GB GDDR5 VRAM. I znów to w zupełności powinno wystarczać, aby wszystkie nowe gry jeszcze przez przynajmniej rok działały na tym sprzęcie na maksymalnych detalach w rozdzielczości Full HD. Warto też dodać, że maszyna jest też gotowa do współpracy z goglami VR.

Na dane przeznaczono dwa magazyny. System został umieszczony na dysku SSD podłączonym do złącza M.2. Resztę danych możemy przechowywać natomiast na dysku HDD o pojemności 1 TB (7200 rpm).

Tyle teorii, a jak HP Omen spisywał się w praktyce? Poniżej wyniki benchmarków oraz liczba FPS-ów, jakie udało mi się uzyskać w poszczególnych grach:

  • Rise of the Tomb Raider: 92 fps (ultra)
  • Doom: 120 fps (ultra)
  • Battlefield 1: 116 fps (ultra)
  • XCOM 2: 49 fps (ultra)

 

  • 3D Mark FireStrike: 11791 pkt
  • 3D Mark IceStorm: 107891 pkt
  • 3D Mark CloudGate: 23001 pkt
  • PC Mark 8 (Home): 4911 pkt
  • PC Mark 8 (Work): 7221 pkt
  • PC Mark 8 (Creative): 4989 pkt
  • Cinebench R15 (CPU): 151 (single), 659 (multi)
  • Cinebench R15 (OpenGL): 121 fps

Kultura pracy

W laptopie zastosowanie znalazły dwa wentylatory, co bez wątpienia korzystnie wpływa na uzyskiwane temperatury. Podobnie, jak w przypadku poprzedniego modelu, obudowa nie nagrzewa się na tyle mocno, by powodować dyskomfort. Ciepłe powietrze w większości jest wydmuchiwane z tyłu, a więc w kierunku przeciwnym do użytkownika. Oczywiście nie zaleca się grania z komputerem na kolanach, po zasłaniamy wtedy wloty zimnego powietrza na spodzie. Jeżeli jednak już się na takie zdecydujemy, nie powinniśmy żałować.

Wewnątrz sytuacja wygląda już nieco gorzej i w skrajnych przypadkach temperatura procesora oraz karty graficznej potrafiła sięgnąć 90 stopni. Trudno ocenić, jak może to w dłuższej perspektywie wpłynąć na ich żywotność.

HP Omen 17 jest dość głośny – szczególnie przy maksymalnym obciążeniu, gdy wiatraki pracują z pełną prędkością. Generalnie nie jest to jeszcze poziom suszarki do włosów i jestem przekonany, że komputer nie będzie przeszkadzał osobie śpiącej w tym samym pokoju, w którym gramy. Mam jednak wrażenie, że jest nieco głośniejszy od modelu 15-calowego, który testowałem wcześniej.

Podsumowanie

HP ma najwyraźniej duży apetyt na segment gamingowych laptopów, bo wprowadza na rynek drugą udaną konstrukcję, która powinna zdecydowanie przypaść do gustu bardziej stacjonarnym graczom. Na niektórych polach opisywana konfiguracja dorównuje komputerom stricte stacjonarnym, a przy tym laptop nie zajmuje tyle miejsca i ciągle można go zabrać ze sobą w dowolne miejsce.

Do atutów HP Omen 17 trzeba na pewno zaliczyć fajny, nieszczególnie agresywny i wyzywający design. Komputer wpadnie w oko nastolatkom, ale też nie będzie wyglądał komicznie w dłoniach poważnego 40-latka. Producent zadbał o solidną matrycę i bardzo satysfakcjonujący czas pracy na baterii. Potężne podzespoły przekładają się na fenomenalne rezultaty w grach – kupując taką maszynę, mamy pewność, że jeszcze przez długi czas będziemy uruchamiali płynnie wszystkie produkcje AAA na maksymalnych detalach.

Pewne zastrzeżenia można mieć do kultury pracy – nie jest to najbardziej cichy komputer gamingowy, jaki miałem w dłoniach. Niepokojem napawają też wysokie temperatury podzespołów. Nie jest jednak tak, że po dłuższym graniu obudowa zaczyna parzyć – wręcz przeciwnie, tutaj ciepło udało się utrzymać w ryzach.

Wszystko to dopełnia bardzo atrakcyjna cena. Opisywany wariant ma być dostępny w sklepach w cenie 8200 zł, co stanowi niemałą przewagę nad konkurencją.

Tekst powstał we współpracy z firmą HP