14

Myślę sobie, że to niesamowite jak wszystko się zmienia za sprawą postępu

To ciekawe jakim zmianom może ulec jeden temat i jak połączenie go z innymi czynnikami może przyspieszyć te zmiany albo wręcz sprawić, że stanie się nie do poznania. Na przestrzeni lat nasz wynalazek w postaci okrycia ciała uległ tak ogromnym przemianom, że dziś ubrania stały się czymś znacznie więcej niż tylko… okryciem ciała.

Ubiór

Nie odkryłem Ameryki, to oczywiste, że wraz z postępem wszystko się zmienia, jednak pomyślałem sobie dzisiaj, że to niesamowite jak z czasem pewne rzeczy mogą zyskiwać zupełnie nowe funkcjonalności, które nie są nawet blisko pierwotnego zamysłu, który doprowadził do ich powstania.

Rzuciłem szybko okiem na historię ubioru i w naszej rodzimej Wikipedii natrafiłem na następujący opis:

Ubiór początkowo nie pełnił raczej funkcji ocieplającej, na co wskazuje jego funkcja u wielu plemion tradycyjnych. Zanim człowiek zakrył po raz pierwszy strefę genitalną, nie miała ona też w najmniejszym stopniu charakteru intymnego, wstydliwego. Koncepcję wyjaśniającą genezę ubioru zaproponował ostatnio Jerzy A. Kowalski. Wedle niej chodziło początkowo o zamaskowanie widoku cyklicznych miesięcznych krwawień u kobiet przed wzrokiem współplemieńców – źródło.

Czy jest to pierwsza rzecz, o której byśmy dzisiaj pomyśleli po usłyszeniu pytania o motywacje ludzkości związane ze stworzeniem okrycia dla ciała? Ja bym nie pomyślał… Ochrona przed przesadnym gorącem lub zimnem również wchodzi w grę, ale możliwe, że dopiero później noszono ubrania w takim celu.

Ubrania mogą mieć funkcję maskującą, ochronną, mogą też być wyznacznikiem statusu społecznego. Później świat mody zaczął nam serwować różne rodzaje ubrań, które… niczym się od siebie nie różniły pod względem funkcjonalności, za to miały inne kroje, wzory czy kolory. To już tylko kwestia jednej funkcji, jaką jest posiadanie stylu, takiego czy innego. Nie jestem znawcą mody i mogę się mylić, jeśli tak, to proszę mnie poprawić, ale wydaje mi się, że w pewnym momencie ubiór nie ulegał już zbytnim zmianom, które można by uznać za szczególnie interesujące. Kolejna rewolucja nastąpiła dopiero za sprawą bardzo intensywnego zastrzyku technologii.

Technologia w ubraniach i modzie

To co się teraz dzieje to prawdziwy boom… Ubrania zmieniają się jak nigdy dotąd, nabierając przy okazji całej masy nowych funkcjonalności. Kiedyś być może ludzi szokowało zrobienie bardziej wyzywającej kreacji, która miała nietypowy kształt i pokazywała trochę więcej ciała, a teraz… powiedziałbym, że dopiero teraz nadeszła prawdziwa rewolucja.

Buty mogą łączyć się z naszym smartfonem i poprzez wibrujące podeszwy wskazywać nam w którą stronę powinniśmy skręcić. Koszula może mierzyć nasz puls i oddech oraz upominać nas kiedy się garbimy. Rękawiczki potrafią mierzyć temperaturę i jeśli będzie zbyt zimno, zaczną ogrzewać nam dłonie. Jest garnitur, którym można płacić w sklepie. Są też skarpetki, które dokładnie zmierzą nacisk wywierany na nasze stopy, policzą ile przebiegliśmy kilometrów i dadzą nam informacje na temat naszego stylu biegania, a dzięki odpowiedniemu algorytmowi AI, mogą stać się naszym trenerem i zadbać o to, żebyśmy nie nabawili się kontuzji i żebyśmy uzyskiwali coraz lepsze czasy. Naprawdę, nie ściemniam… skarpetki mogą zostać naszym trenerem od biegania: więcej pod tym adresem.

To nie wszystko

To nie wszystko, bo jest jeszcze świat mody, a tam się dopiero dzieje… Sukienka, która ma w sobie szereg kamer, dzięki czemu jeśli ktoś podejdzie do nas na tyle blisko, że naruszy naszą prywatną przestrzeń życiową, zostanie zaatakowany przez pajęcze szpony znajdujące się na ramionach. Sukienka, która robi dla nas drinki. Sukienka, która wypuszcza z siebie gęstą zasłonę dymną, żebyśmy mogli się oddalić pod jej ukryciem.

Te wszystkie eksperymentalne kreacje Anouk Wipprecht, które mocno bazują na technologii, pokazują tylko zmiany jakie zaszły w świecie naszego ubioru. Kiedyś było to trochę trawy wyrwanej z ziemi, która miała zakrywać miejsca intymne. Dzisiaj… to już naprawdę może być wszystko. Pomyślałem o tym i doceniłem potencjał współczesnej ludzkości. Przyjmujemy takie rzeczy za oczywistość, ale to się nie dzieje samo z siebie. Rozwijamy i udoskonalamy różne rzeczy do granic możliwości, a potem nadajemy im zupełnie nowe rodzaje funkcjonalności i… rozwijamy jeszcze bardziej.

  • Diabell

    Pytanie, komu potrzebne są te wszystkie wearables (ubieraki?)? Nam? Rzadko. To tylko kolejna próba kreacji potrzeby posiadania takiego gadżetu. Dane zbierane przez każdą parę skarpet, każdy tampon czy bransoletkę to ogromna ilość statystyk. Do czego na ona? Kto po przeżyciu swojego dnia ma ochotę zajmować się wykresami z ilością kroków, kalorii, uderzeń serca? Nie jesteśmy w stanie przetwarzać i wykorzystywać sensownie takiej ilości informacji. Natomiast co innego korporacje. One są wciąż głodne metadanych. To da nich rynek z informacjami o naszym stylu życia, upodobaniach a dzięki wearables także kondycji i zdrowiu. Założę się, że firmy ubezpieczeniowe są w stanie wyłożyć sporą sumę za tę wiedzę.

    • Marcin Hołowacz

      Bardzo możliwe, że potrzeba na większość tych usprawnień w ubraniach została sztucznie wykreowana, ale myślę, że życie samo podda to odpowiednim filtrom. Najmniej przydatne i najbardziej naciągane pomysły z czasem naturalnie wymrą i odejdą w niepamięć, a to co ma w sobie prawdziwy potencjał i naprawdę przydaje się ludziom będzie dalej rozwijane. To taki proces, który przyczynia się do powstawania masy niepotrzebnych rzeczy, ale… dzięki temu trafiają się też prawdziwe perełki, które później mogą przerodzić się w coś innego, lepszego, rewolucyjnego.

      Odnośnie tych firm i statystyk to się zgadzam. Korporacje uwielbiają gromadzić dane na nasz temat. Z resztą… mają odpowiednie narzędzia do przetwarzania ogromnych zbiorów danych i wyciagania z tego wartościowych informacji. Jednak myślę, że wielu ludzi również lubi mieć statystyki na swój temat. Opisałeś to tak, że „przeciez nikt nie ma ochoty tego oglądać ani analizować”. Myślę, że wielu ludzi ma taką ochotę i to robi. Inaczej nie istniał by na to tak duży popyt.

    • Rafał Małek

      Nie tylko naciągane pomysły wymierają. Niektóre są całkiem dobre i też wymrą. Ludzie tak naprawdę są bardzo konserwatywni.
      A z drugiej strony, dawne pomysły nadal trzymają się nieźle, mimo że są mocno nieoptymalne.

      Na przykład Toyota w modelu Yaris zastosowała cyfrowy wyświetlacz umieszczony centralnie. Można by się spierać, czy lokalizacja była wygodna, czy lepiej było za kierownicą, ale wyglądał on niesamowicie, robiąc wrażenie że jest umieszczony głęboko (co mniej męczyło wzrok). Był tylko w 2 generacjach Yarisa, w 3 się nie pojawił, tylko tradycyjne zegary.
      Z badań wyszło, że był zbyt futurystyczny i przez to tracili klientów. Zostawili tylko w futurystycznym Priusie.

      Albo Kinnect w XBoxie. Wielki szał, a później wielka klapa, w kolejnym modelu już nie ma.

      Albo Skype w telewizorze. Cóż szkodził komu? Najpierw producenci przesadzili z ceną kamerek do telewizorów (400…700 złotych) i prawie nikt ich nie kupował, później Microsoft całkiem się wycofał z tej wersji Skype.
      Były też wideotelefony Skype używające wi-fi, zniknęły i obecnie nie ma chyba żadnego sprzętu obsługującego Skype, poza programami na komputer i smartfona.

      Albo Uniden, ileś lat temu sprzedawał krótkofalówki FRS (amerykański odpowiednik europejskiego PMR 446MHz), w których antenę połączono z karabińczykiem. Można było sobie zapiąć, bez łamiących się uchwytów na pasek.
      Pomysł całkiem ciekawy, ale z jakiegoś powodu zbyt futurystyczny dla klientów i teraz wszystkie modele to konwencjonalne pudełeczka z wystającym prętem anteny. https://uploads.disquscdn.com/images/16c8eb98ca93eeed2b657593d68d779be50be0124b3c57821631b51a3000a652.jpg

  • doogopis

    Jak sie pisze sloganami bez podania konkretów, to tak może sie komuś wydawać! Bo tak naprawdę nic wielkiego sie nie zmieniło.
    Ubranie dalej jednak daje nam ciepło i ukrywa nasze ciało.
    I kilka butów które sie łączyły z komórką,raz że sukcesu nie odniosły a dwa przydatność praktycznie zerowa. Albo mrygające ledy,no i cały czar wielkich zmian.
    A akumulator w podgrzewanych rękawiczkach starcza pewnie na godzine lub dwie,zresztą w sklepie takich nie ma i 99% ludzi takich nigdy nie widziało. To wszystko gadżety,lub efekt pracy majsterkowiczów.
    Kilka ledów,głośniczek,krokomierz czy inne to żaden postęp. Bynajmniej takie ja mam zdanie!

    • Ogotay

      A samowiazace sie buty nike?😝

    • doogopis

      Nic takiego nie istnieje. Jak niby sznurówki sie same wiązały?

    • dfs
    • Elektroniczny Mordulec

      Powrót do przyszłości.
      To raczej paski niż sznurówki.

    • doogopis

      Samozaciskające raczej,bo nic tam sie nie wiąże. Bajer fajny nie mówie. Tylko czy to oznacza postęp? Czy jest to gadżet?
      Czy zmienia to nasze lajf? Patrząc na grubą podeszwe wiemy gdzie jest mechanizm .

    • Rafał Małek

      Najpierw pojawiły się w Filmie „Powrót do Przyszłości”, choć tylko rekwizyt, makieta.
      Ale kilka lat temu w Nike naprawdę to zrealizowali i działało.

    • oloowek

      Widzisz, czasem napiszesz cos z sensem.

  • Natalia Pierzchała

    Nie ma to jak garnitur szyty na miarę :)
    https://youtu.be/dmhuTDZpGow

  • duoboy

    Inteligentne ubranie… to będzie takie, które samo będzie się prać, suszyć i prasować. Reszta to „trampki na baterie” i nic więcej.

  • Rafał Małek

    Jerzy A. Kowalski mylił się. Podstawowym zadaniem ubrania od zawsze była ochrona przed warunkami atmosferycznymi. Później doszły jakieś ozdoby, które wskazywały na przynależność, zawód i pozycję społeczną. Jeszcze później pojawiły się elementy odzieży chroniące przed ranami podczas walki.
    Jeszcze później, w średniowiecznej Europie, uznano ludzkie ciało za grzeszne i wstydliwe, które należy zakrywać, ale w większości kultur nie było tego tabu.

    Ubranie chroni nie tylko przed zimnem i wiatrem, także przed słońcem, które dosyć szybko może uszkodzić skórę (kiedyś nie było kremów z filtrem UV), doprowadzić do przegrzania i udaru cieplnego.
    Na przykład kapelusze to nie tylko była kiedyś taka dziwna moda, dłuższe przebywanie latem na zewnątrz budynku bez nakrycia głowy łatwo może doprowadzić do udaru cieplnego, co kończy się hospitalizacją i człowiek nie zawsze dochodzi do poprzedniej formy fizycznej i psychicznej. I to mowa o Polsce ze słońcem nisko nad horyzontem i temperaturą w lato rzędu 24…27 stopni, a blisko równika przekracza 40 stopni w cieniu.