24

Mam problem z maszynami: pewnie mi nie powiedzą, że karkówka jest bardzo świeża, a truskawki lepiej sobie odpuścić

Robot przywiezie zakupy, ostrzyże, naprawi buty, zajmie się naszym autem, które... samo do niego przyjedzie. Scenariusz filmu SF? Może. Ale wierzę, że czeka nas taka przyszłość. Pewnie nie za 10 czy 15 lat, lecz już za ćwierć wieku takie rzeczy mogą być codziennością. Maszyna będzie oznaczać niższe koszty, a te skuszą zarówno usługodawcę, jak i klienta. Czy to jedyna droga? Jesteśmy skazani na taką rzeczywistość i przyjmiemy ją bez mrugnięcia okiem?

Postęp to zjawisko, z którym nie należy walczyć. Ta myśl była ostatnio powtarzana przy okazji protestu taksówkarzy wymierzonego w Ubera. Furorę w Sieci robił mem z pracownikiem Poczty Polskiej, który rzekomo walczy z Gmailem. Dlatego nie opieram się zbytnio, gdy wprowadzane są nowe rozwiązania, kiedy mam okazję załatwić coś szybciej, łatwiej, taniej. Podejrzewam, że większość z Was ma podobnie, nie będziecie rozdzierać szat z powodu marginalizacji jakiegoś zawodu, wyrugowania z niego ludzi i zastąpienia ich maszynami. Ot, takie są koszty rozwoju. W tym wszystkim pojawia się jednak wątek… lokalnych społeczności. Takie powiązania trudniej odesłać do lamusa, postęp ma tu pod górę.

targ rybny

Już tłumaczę o co chodzi. Czy zwracacie uwagę na obsługę w wielkich sklepach, czy ci ludzie Was rozpoznają, stoicie dłużej w sobotni poranek i żartujecie? Wątpię. To pewnie sporadyczne przypadki. Efekt jest taki, że z tymi miejscami nie czujecie się związani, możecie je zastąpić zakupami w Sieci. Ja mogę i czasem to robię. Owe supermarkety i tak są już dla mnie odczłowieczone. Nie będę miał większego problemu, jeśli zamówienie przyjmie maszyna, kolejna spakuje towar, a robot numer trzy dostarczy je pod drzwi. Testy w tym kierunku prowadzi startup Starship Technologies w Wielkiej Brytanii, od kilku lat mówi o tym także Amazon. Wierzę, że ludzie to przyjmą, jeśli w pakiecie z maszynami przyjdzie niższa cena.

Teraz drugi przykład: zakupy na lokalnym targu, w mięsnym i piekarni na ulicy obok. Mam kilka takich punktów, które odwiedzam co kilka dni, trasa jest w miarę stała. Przez to poznałem sprzedawców. Witają uśmiechem, w piekarni proszą, by poczekać 3 minuty, bo właśnie przyjechała dostawa i pieczywo będzie jeszcze gorące, w mięsnym radzą wziąć karkówkę, ale nad kurczakiem już kręcą nosem. Pan w warzywniaku coś policzy taniej, coś dorzuci w gratisie, truskawki i szparagi odradzi, lecz nie pozwoli odejść, jeśli nie spróbuje się pomidorów (i nie kupi przynajmniej kilograma). Tu powstają więzy. Tu chce się wracać. I teraz pytanie: czy z takich rzeczy będziemy w stanie zrezygnować na rzecz maszyn, bo będzie szybciej, taniej i może wygodniej?

ciasta w cukierni

Polacy ponoć wciąż niechętnie podchodzą do zakupów spożywczych w Sieci i zastanawiam się z czego to wynika? Nie wierzą w jakość kupowanych produktów, boją się krótkiego terminu ważności albo tego, że marchewka będzie krzywa? Cóż, do tej pory byłem niezadowolony z jednego produktu spożywczego zakupionego w Internecie i dostarczonego do drzwi. Reszta bez zarzutów. Mimo to Polacy podchodzą do tego sceptycznie. Czyżby działał mechanizm opisany powyżej? Książkę czy płytę zamówię w Sieci, bo i tak nie znam ludzi w Empiku albo Matrasie, ale po kurczaka pójdę już do pana Janka, bo go dobrze znam i wiem, że nie wciśnie byle czego? I najzwyczajniej w świecie chcę pogadać z tym panem Jankiem, omówić pogodę, sytuacje polityczną, pożartować? Jeśli tak, to upatrywałbym tu sporego problemu dla firm niosących nowe rozwiązania.

Sprawa nie dotyczy jedynie branży spożywczej, w ten sposób można podejść do usług: fajnie jest pogadać u kosmetyczki czy fryzjera, dwa słowa można zamienić z krawcową albo szewcem. Wszystko przy założeniu, że prędzej czy później maszyny będą w stanie zastąpić tych ludzi, wykonają ich pracę z taką samą precyzją. Chociaż robot wymieni fleki w mgnieniu oka i za grosze, jestem skłonny przyjąć, że kolejka będzie się ustawiać do pana Tadzia, szewca ze sporym doświadczeniem. Dlaczego? Bo to pan Tadzio. Jak będzie w rzeczywistości? Oto jest pytanie…

  • kofeina

    Do dzisiaj pamiętam kobietę w sklepie, która na pytanie czy dana wędlina jest świeża odpowiadała, że tak jednocześnie kręcąc głową ;)

    • Może to była Bułgarka? ;)

    • kofeina

      Po prostu przełożona stała obok ;)

    • Aż chciałbym zobaczyć tę scenę – sam na coś takiego nie trafiłem

    • kofeina

      Zdarzało się, że po takim pytaniu wskazywała palcem inną, ta była świeża ;)

    • Shakuahi

      Moja mama jakieś 15 lat temu za coś takiego wyleciała z takiego lokalnego sklepu.

    • kofeina

      Jeżeli to Twoją mamę spotkałem na swojej drodze, to wiedz, że Twoja mama to bardzo dobry człowiek ;)

  • airhead

    Mi też się wydaje, że nawet jeśli u robotów będzie taniej, to ludzie bardziej będą chcieli robić zakupy lub pić kawę u ludzi. Może poza sieciami fastfoodów, bo tam i tak już się zamawia przy komputerze, a kasjer gada jak algorytm. Tym bardziej jakie znaczenie ma cena, jeśli robotyzacja ma przynieść powszechny dobrobyt?

  • Andrzej

    Wiele razy na straganach z owocami słyszałem pytania klientów czy np. truskawki są słodkie i zawsze były najsłodsze. Jest też trochę Januszy biznesu którzy zawsze mówią że mają najlepsze produkty.

    Co do zastąpienia małych sklepików maszynami to bym się tego nie obawiał, nie każdego sklepikarza będzie na to stać chyba że zakładamy że konkurencja maszyn wytnie ich z rynku. Już teraz jedzenie produkuje się na dużą skale przemysłową tanim kosztem a jednocześnie przybywa sklepów oferujących tzw. zdrową żywność która nie jest produktem przemysłowym, podobnie będzie z małymi sklepami. Duże sieci będą produkować i sprzedawać żywność przez maszyn a małe sklepy będą oferować coś na wzór tzw zdrowej żywności z małych upraw zbieranych i sprzedawanych przez ludzi.

    • Ale te małe sklepy też będą pewnie zakładane przez duże sieci, które zwyczajnie będzie stać na taki rozwój

  • blekot

    czy w raz z postępem przyjedzie taki dzień, że żadne zwierze nie będzie musiało nadstawiać karku dla zachcianek ludzi? oby

    • kofeina

      Mówisz o testach kosmetyków i leków, czy po prostu o jedzeniu?

    • cielak

      Możliwe, że o jedzeniu rodem z Matrixa. Problem w tym, że prawdopodobnie wszystkie krowy zostaną zjedzone, a nowych nie będzie. Gatunków hodowlanych raczej nie czeka świetlana przyszłość, jak chcieliby niektórzy.

    • blekot

      w tym przypadku o karkówce (szerzej: jedzeniu)

    • kofeina

      W sumie, to tak czy inaczej mielibyśmy kosę ;)

    • blekot

      tak czy inaczej musi się to zmienić :) choć pewnie nie za mojego życia

    • kofeina

      W tę, czy w tamtą. No nic, miłego dnia ;)

    • Helmutek

      Dlaczego musi?

  • targowica

    Jakoś nie czuję więzi z lokalnymi sprzedawcami, mam wręcz wrażenie, że to nieźli naciągacze. Nie dość, że drożej, to jedzenie gorszej jakości, za długo leży bo nie ma obrotu. Obkrajanie zgniłych warzyw to standard na targowiskach.

    • Część to z pewnością naciągacze – jak w każdym zawodzie. Nie można jednak generalizować. W sezonie kupuję dużo owoców w sporych ilościach i dostaję cynk od sprzedawcy co i kiedy najlepiej wziąć.

  • maciej

    1. amazon wlasnie kupil najwiekszy warzywniak w stanach, bedzie piertruszka z netu, jakosc zagwarantuje m.in. kontrola wizyjna
    2. fryzjer to najtrudniejsze zadanie dla robota jakie mozna sobie wyobrazic, fryzjerzy zostana do ostatnich dni ludzkosci ;)

  • Alot

    Pani, uwalona błockiem, zachwala truskawki, które rzekomo z jej pola pochodzą.
    Pic na wodę. Wszyscy na targowisku biorą truskawki od tego samego plantatora, a plantacji nigdy na oczy nie widzieli. Ale, ktoś im doradził, że sprzedaż będzie lepiej szła, gdy będą udawali rolników.
    Więc udają.

    A durny warszawiak, krakowianin, wrocławianin czy gdańszczanin łyka tę bajkę i przepłaca za owoce i warzywa.

  • Piotr Potulski

    Znaczna część tych miejsc pracy zniknie. Już w tej chwili większość zakupów jest robiona w supermarketach i często jeszcze przy użyciu automatycznych kas – bo taniej. Wiele pisze się o innowacjach odmieniając to słowo przez wszystkie przypadki, a prawdziwym motorem postępu ostatnich kilkudziesięciu lat jest właśnie „taniej”. Więc ludzie na sporej części dzisiejszych stanowisk zostaną zastąpieni przez maszyny, bo taniej. A później przez jeszcze więcej, jeszcze tańszych maszyn.