Autorem tekstu jest Aleksandra Biolik
Jednym z finalistów TechCrunch 50, konferencji organizowanej przez Micheala Arringtona, jest Postbox, czyli desktopowy program do zarządzania pocztą. Jeden z członków jury TC50 – Tim O’Reilly – określił Postboxa jako narzędzie do zarządzania prywatnymi informacjami. I chyba nie bez przyczyny.
Pierwszą ważną zmianą jaką proponuje Postbox jest ulepszony interfejs do wyszukiwania plików w mailach. W celu odszukania interesującego nas dokumentu nie musimy przeglądać listy maili, wystarczy przełączyć się na widok plików, w których każdy dokument (PDF, JPG, itp.) jest wyświetlony jako thumbnail. Wygląda to tak jak w poczcie oferowanej przez Zenbe. Używam jej od jakiegoś czasu i przyznaję, że jest to duże usprawnienie. Poczta może stać się miejscem do przechowywania plików.

Kolejne usprawnienie dotyczy wyszukiwania – Postbox wyświetla wyniki wyszukiwania w taki sposób, że nie trzeba ręcznie otwierać poszczególnych wiadomości. Nie do końca rozumiem jak te wyniki wyglądają, chyba trzeba będzie poczekać do wersji beta.
Fajnym rozwiązaniem jest też integracja Postboxa z popularnymi serwisami społecznościowymi (podobnie jak Zenbe), która umożliwia np. wyszukiwanie zdjęć we Flickr oraz umieszczanie ich jako załączników w mailu. Oczywiście bez konieczności opuszczania programu. Postbox umożliwia także przesyłanie informacji do tych serwisów bez konieczności podawania haseł – też ciekawe w jaki sposób (moźe poprzez powiązany adres e-mail).
Prezentacja Postboxa
Ciekawą funkcją jest też inteligentne tagowanie wiadomości (czy konwersacji, jak w Gmail). Po nadaniu etykiety danemu mailowi, system jest na tyle inteligentny, że każdą kolejną wiadomość od tego nadawcy też otaguje w ten sam sposób. Szczerze mówiąc, nie korzystam dużo z funkcji etykiet w Gmail. Może coś takiego mnie zachęci.
Postbox będzie dostępny zarówno na Windows jaki Mac OS, więc jak tylko zostanie wdrożony zamierzam się mu przyjrzeć z bliska. Na koniec znowu pytanie do czytelników. E-mail online czy e-mail lokalnie?






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Odpowiedź: tak i tak. Webowo w pracy/wyjeździe, a lokalnie w domowym zaciszu. Do tego prawdziwy niezbędnik: pendrive z paroma aplikacjami – tu także z przenośnym klientem e-mail (Voyager).
Odnośnie pytania – e-mail najlepiej on-line, żeby nie zamykać sobie drogi dostępu do poczty będąc z dala od swojego ulubionego urządzenia do przeglądania internetu.
Na e-mail lokalnie przemawia w zasadzie tylko szybkość i możliwość przeglądania off line, więc można stosować taktykę podwójnego uderzenia mając jednocześnie pocztę lokalnie i zostawiać kopię na serwerze. U mnie się to sprawdza.
Używałem GChrome na Parallels i na co dzień uzywam Mail.app do mojego konta GMail,a gdy tylko wyjdzie wersja GChrome na MacOS, przesiadam się mimo wszystko na konto online, gdyż moim zdaniem prędkość GMaila na nim jest zniewalająco dobra. :-)
Chociaż Postboxowi również warto się będzie przyjrzeć – mimo, że w korespondencji nie przesyłam zbyt dużej ilości plików.
Ciekawe rozwiązanie. Ja na moim nietoperzu mam tysące maili z dużą ilością załączników i funkcja ich sensownego przeglądania jest kusząca. Jak tylko to stanie się używalne wypróbuję program.
W odpowiedzi na pytanie:
Korzystam z wielu komputerów, więc online.
Ja też chętnie przetestuję tego klienta, mimo iż bardzo jestem przyzwyczajony do poczty gmail, która niestety moim zdaniem nie ułatwia zarządzania pocztą i zawartymi w niej informacjami i dokumentami.
Only Gmail :)
Kiedyś korzystałem z klientów poczty na komputerze ale skutecznie zniechęciła mnie jedna awaria, w której straciłem >2GB maili z trzech lat :/ To był ciężki dzień ;)
Od tej pory zaufałem wujkowi Google i zero problemów.
online czy lokalnie? zdecydowanie lokalnie. ze względu na swoją pracę i wieloletnie naleciałości używam kilku skrzynek pocztowych. Ogromne rozmiary archiwum, mnogość załączników itp. – online po prostu nie przejdzie, nie mówiąc już o tym, że bez dostępu do sieci nie ma szans na przejrzenie archiwum. Na dodatek wersja online jest bardzo podatna na kaprysy sieci, a czasami mam dużo poczty do prześledzenia i przefiltrowania.
W razie nagłej potrzeby mobilności wystarczy wrzucić pocztę na pendrive i po problemie, więc przesiadanie się między komputerami to dla mnie żaden argument. No i wolę mieć wszystko w jednym miejscu, zatem projekt postbox wygląda dla mnie bardzo atrakcyjnie :)
Mała prośba: jeśli w artykule osadzacie jakiś materiał video, to proszę ustawcie jego autostart na “nie”. Włączam kilka newsów na raz (w tym jeden na antyweb), a film od razu leci i buczy na głośnikach…
A czemu nie tak i tak?
Dzieki IMAP-owi mozna trzymac maile na serwerze i przegladac je online przez Roundcube (czy na GMailu, bo on tez ma dostep przez IMAP) i jednoczesnie pobierac wiadomosci z zalacznikami na dysk i miec do nich dostep offline.
Dodatkowo IMAP dziala dwukierunkowo wiec wysylajac maila w jednym miejscu bedzie on tez widoczny w drugim.
Ja tak robie juz od dobrych 2 lat i poki co zasada sie sprawdza.
Po pierwsze gmail pozwala obsługiwać wiele skrzynek pop3 – tak więc nie ma problemu ze ściąganiem poczty z wielu kont.
A wracając do głównego pytania? Najlepiej obie wersje:
- online – bo korzystam z komputera w różnych miejscach
- lokalnie (można robić tylko kopie bez kasowania na serwerze), a na dodatek można wykorzystać do tego celu wirtualne środowiska uruchomieniowe, takie jak U3 Software lub Kingston MiGo i mieć pocztę zawsze ze sobą na pendrive… a 16 GB już za 105 PLN, ;-)
Cześć,
system mieszany:
- firmowe tylko offline – na notebooku, który dość mocno jest backupowany; czasem kontakt z Klientem wymaga, żeby maila mieć przed sobą a nie zawsze mam ze sobą Internet ;)
- prywatne online – nie są to wiadomości, z którymi jakoś mocno związany jestem i które są mi potrzebne zawsze i wszędzie.
Pozdrawiam,
pszemo
Online (gmail) plus offline (thunderbird) połączone jednym magicznym słowem: “imap”.
A ja podejdę do tematu z innej strony
Wg mnie to pytanie przestanie być aktualne za kilka lat. Gmail ma już 6GB i super szybkie łącza. Są serwisy po 50GB za free. Dlaczego mielibyśmy nie udostępniać treści z maili za pomocą prostego url. Np. zdjęć, filmów, dokumentów. Po co przesyłać całe załączniki znajomym jak można przekleić link do zdjęcia/zdjęć na skrzynce IMAPowej. Przy przechowywaniu ich na dysku będzie to trudne (choćby z tego względu że czasami wyłączam komputer).
A nie oszukujmy się: każdy ma skrzynke mailową, każdy umie przesyłać maile, każdy ma na skrzynce załączniki.
Co wy na to ?
Ja zawsze uwazalem ze offline rulez bo masz dostep do zalacznikow itp bla bla bla. Dopki nie padl mi dysk… Backup backupem. Ale teraz robie tak ze wszystkie konta sa sciagane na jedno konto gmail. Tam potrzebne zalaczniki sciagam na dysk do folderow z projektami a to co wazne zamieniam na taski do wykonania. Jak musze odpisac to zapisuje pusty draft emaila z odpowiedzia ‘na potem’. Dodaj do tego program Google Notifier i po co mi offline?
Dla mnie największą wadą GMaila było niewygodne dodawanie załączników do maila, ale zainstalowałem rozszerzenie Dragdropupload do Firefoksa i działa to prawie jak w Thunderbirdzie.
Cieszyłem się, jak Google dodało IMAP, ale teraz praktycznie mi to niepotrzebne, bo i tak używam webmaila.
Mam 9 różnych kont pocztowych i prawie nigdy nie korzystam z poczty online. Może czasem w cafe czy gdzieś gdzie nie mam swojego komputera, a muszę się dostać do poczty.
> E-mail online czy e-mail lokalnie?
Najlepiej połączyć obie opcje i wyjdzie IMAP :)
Trochę mnie dziwi podejście ludzi korzystających z darmowej poczty typu Gmail i jeszcze się tym niejako chwalących… przeczytaliście dokładnie umowę z firmą Google? Wiecie, że mogą robić z waszą pocztą wszystko? Niby administrator każdego serwera może, ale mając wgląd do milionów skrzynek pocztowych (wraz z całą ich historią, bo pewnie >90% użytkowników Gmail korzysta z webmaila i nie kasuje starej poczty [wszak to był ich główny argument reklamowy - skrzynka tak duża, że nie musisz kasować starej poczty]) Google ma dużą władzę… Nie zdziwcie się, gdy np. pewnego ranka obudzicie się a zamiast swojej poczty zobaczycie komunikat, że np. usługę Gmail przejeła inna firma i od teraz za dostęp do swoich starych wiadomości trzeba zapłacić albo coś w tym stylu…. Nie wspominając już o prywatności, która po prostu przy tego rodzaju kontach pocztowych nie istnieje (chyba, że szyfrujecie całą korespondencję np. PGP).