94

Dokąd Polacy spieszą się na święta? Na cmentarz – dosłownie

Osobisty bilans w ciągu 4 dni: 1500 kilometrów, 2 x trasa z Sandomierza do Stargardu + miejscowe dojazdy. Standardowa w okresie świątecznym dla mnie wędrówka to zawsze okres refleksji nad tym, co potrafię ja, mój zmiennik za kółkiem i inni użytkownicy drogi. Nikt idealny nie jest, ale statystyki są nieubłagane. 41 ofiar śmiertelnych w ciągu Wielkanocy to liczba, która wiele mówi o tym, co dzieje się w Polsce.

Mnie na szczęście udało się nie uczestniczyć w tej statystyce. Widząc jednak to, co działo się w trakcie świąt na drogach jestem w stanie wytypować (dosłownie) osoby, które ciężko pracowały na to, aby w znaleźć się chociaż w kręgu rannych (tak, jakby to był jakiś szczególny wyczyn). Mnie nauczono się spieszyć powoli. Za każdym razem, gdy wyjeżdżam w trasę, szczególnie w okolice Szczecina, wiem, że czeka mnie przynajmniej 10 godzin jazdy. Czym więcej, tym paradoksalnie lepiej. Prędkość, brawura i brak przerw w trakcie podróży to bodaj najgorsi sprzymierzeńcy kierowcy.

Będę pierwszy

Teren niezabudowany, ładna droga. Linia przerywana, średni ruch – idealne warunki do tego, by komfortowo przejechać dany odcinek. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy prędkości nie przekroczył. Ja swój kamień dalej trzymam w kieszeni. Nie rozumiem jednak tych, którzy nawet na takiej szosie potrafią jechać grubo ponad 150 kilometrów na godzinę, wyprzedzając kilka samochodów jednocześnie. W przypadku kontroli drogowej skończy się to koncertowym „zabraniem lejców” i taki kierowca czasowo jest eliminowany z peletonu. Co jednak, gdy taki rajd kończy się na drzewie, albo dochodzi do wypadku dwóch (lub więcej) aut.

W radiu trąbi się o ostrożności na drogach, bo ruch, pogoda, rzucanie żabami. Co na to kierowcy? Nic sobie z tego nie robią. Notorycznie zdarza mi się, że ktoś niebezpiecznie blisko „siedzi mi na ogonie”, nawet na autostradzie, gdzie prędkości to okolice 140 kilometrów na godzinę. W praktyce, rzadko się zdarza ktoś jadący poniżej ograniczenia, bardzo często jednak widać osobników, którzy prują mocno ponad zapisane w kodeksie wartości. Niemniej, jeżeli już decydujemy się na szybszą, niż pozwalają na to przepisy jazdę, miejmy na uwadze to, że musimy być jeszcze lepiej, niż zwykle przygotowani na to, że coś na drodze się wydarzy. Jazda „na ogonie” jest idiotyczna zarówno w przypadku jazdy w kolumnie przy prędkości ok. 50 km/h, jak i na autostradzie, gdy jedziemy prawie „półtorej paki”. Wiele zdarzeń na drodze, które mogłyby się skończyć jedynie piskiem opon, wlicza się do smutnej w Polsce statystyki również dlatego, że ktoś zapomniał o bezpiecznym odstępie.

święta

Odstęp – to nie nadmierna ostrożność, ale i wygoda

Mimo posiadania auta, które królem szos nie jest i raczej nie jest zdolne do osiągania wysokich prędkości w krótkim czasie (chyba, że z górki), nauczyłem się, że jeżeli już mam kogoś wyprzedzać, to wcale nie muszę trzymać się czterech liter poprzedzającego samochodu. Zauważcie – czym większy odstęp, tym lepsza widoczność z przodu. Jak już okaże się, że miejsce do wyprzedzania jest, mając margines odstępu, mogę się bezpiecznie rozpędzić i „wyskoczyć” na lewy pas po to, aby szybko zakończyć manewr. Sytuacja z kręgu tych win/win. Pamiętaj, że niemal w każdej sytuacji, gdy Ty wjeżdżasz komuś w bagażnik, wina orzekana jest na Twoją niekorzyść. To zbyt mała motywacja do tego, by nie jeździć komuś na ogonie?

Patrzę na niektórych kierowców i mam nadzieję, że wyprą nas autonomiczne auta

Patrzę również na siebie – z braku czasu wybieram raczej późne, wieczorne pory dojazdów w bardziej odległe miejsca. Na czym się łapię? Na zmęczeniu, które dla mnie (i innych użytkowników drogi) jest niemal tak niebezpieczne, jak jazda na podwójnym gazie (na co usprawiedliwienia już w ogóle nie ma). Nie zasnąłem co prawda nigdy za kierownicą, ale w duchu uznałem, że lepiej, żebym nie kierował, bo dzisiaj jestem w stanie odwalić coś niezwykle głupiego. Patrząc na margines błędów popełnianych przez sztuczną inteligencję na drodze jestem w stanie stwierdzić, że lepszego wynalazku dla branży nigdy nie będzie. Maszyna, której czas reakcji liczy się w niezauważalnych dla nas cząstkach sekundy, dostęp do ogromnej bazy informacji to coś, co jest nie do osiągnięcia dla ludzi. Eliminuje nie tylko nasze niedoskonałości wynikające wprost z biologii, ale również nasze błędy – zawinione lub nie.

Wyprzedzanie na trzeciego, brak dostosowania stylu i prędkości jazdy do warunków, olewanie znaków, ostrzeżeń to tylko kilka z kardynalnych grzechów kierowców na polskich (i nie tylko) drogach. Autonomiczne auto tak nie zrobi. Nigdy też się nie zmęczy. Nie uzna, że „ten z przodu” się nie podoba i koniecznie trzeba mu błysnąć długimi i wyprzedzić, bo wujek Staszek już zaczął drugą połówkę bez nas. Czym skutkuje taki pośpiech? Cmentarzem. A nie wieziemy przecież ziemniaków, tylko naszych bliskich. Do tego, na drogach jeżdżą też inni ludzie. Na koniec anegdotka z wczoraj:

Od Kalisza aż po Sandomierz albo rzucało śniegiem, albo w szyby walił deszcz. Warunki nieciekawe. Automat właściwie nie dobijał na tym odcinku już do najwyższych biegów, a oczy męczyły się od kontrowersyjnej w tym okresie pogody. Co jakiś czas jednak lusterko wsteczne ujawniało „króli”, którym takie warunki nie przeszkadzały. Niech jadą. Ale mistrzem nad mistrze był taki jeden,
który zbliżył się do mnie z tyłu i błysnął światłami – z prawej strony linia ciągła i sporo miejsca.
Po co migał? Żeby mu ustąpić, bo koniecznie chce wyprzedzać. Zjechałem lekko na bok, bo przed chwilą Yanosik powiedział mi, że „stoją”. Bolid wybierany często przez króli szos pomknął przede mną,
a już za chwilę widziałem, jak grzecznie zjeżdża na bok pochwycony za ucho przez drogówkę.
Koniec anegdoty.

  • kofeina

    Odnośnie anegdotki – zjeżdżasz i przepuszczasz takiego gościa nie po to, by mieć satysfakcję, że zatrzymuje go policja, ale dlatego, żeby nie mieć go za sobą. Gdyby nie było podpowiedzi z Yanosika o policji, to ciągnąłbyś go za sobą albo próbował mu odjechać? Jeśli tak, to byłbyś idiotą takim jak i on.

    Masz rację, że zbytnia brawura za kierownicą bywa niebezpieczna, ale IMO staje się śmiertelna dopiero w połączeniu z niedzielnymi kierowcami. I to zarówno, gdy to oni popisują się taką brawurą, jak i oni napotykają tego „brawurowego”.

    • Nie, nadinterpretujesz anegdotkę. ;) Zawsze puszczam, jak się ktoś spieszy bardziej ode mnie, o ile z prawej jest na tyle miejsca. Nie rozumiem kompletnie jazdy w t. zab. jak wariat, a ten koleś to zrobił. :)

    • Michał Kiciński

      To ja tylko dorzucę od siebie. Chętnie zjeżdżam i ustępuje tym spieszącym się wiecznie kierowcom. Z dwoma wyjątkami, nie robię tego w nocy (kiedyś mało nie zdjąłem nieoświetlonego pieszego idącego poboczem) i gdy pada śnieg albo deszcz, wtedy też łatwiej zerwać przyczepność o czym niestety miałem okazję się przekonać.

    • a

      I gdy po prawej jest ciągła

  • Michał Zieliński

    Ja uwielbiam starsze osoby które mają stałą prędkość 50 w zabudowanym i poza nim. Mój nr jeden. Wręcz zmuszają innych do niebezpiecznego wyprzedzania, bo nikt nie chce za takim jechać

    • Nie mam nic do ludzi, którzy jadą z przepisową prędkością (o ile nie wstrzymują ruchu i nie jest ona za niska). W przypadku starszych osób wolę to, niż żeby zasuwały ponad swoje siły. Mój dziadek ma 82 lata, a jeździ i to całkiem żwawo. Niepotrzebnie jednak nie przekracza prędkości, bo zdaje sobie sprawę z tego, że ma znacznie dłuższy czas reakcji. To, o czym mówisz, to podobna sprawa z ciągnikami, albo koparkami, które niby też tamują ruch, a i tak sobie wszyscy z nimi radzą. Wyprzedzanie można bezpiecznie przeprowadzić, o ile znasz samochód i stosownie się upewnisz, że „można”. :)

    • Michał Zieliński

      A ja zdecydowanie coś do nich mam i jestem za dodatkowymi badaniami po 60 roku życia. Koparka, czy ciągnik ułatwi ci wyprzedzanie i zjedzie chociaż do prawej, a dziadek jest nieświadomy czegokolwiek. Piesi, zwierzęta, on jedzie prosto przecież, BEZWYPADKOWO! i prawo jazdy ma od 40 lat i wie jak jeździć. Nie przegadasz.
      https://www.youtube.com/watch?v=05oH1qtgH0E

    • mall

      No nie przegadasz bo fakty są nieubłagane: niewielka grupa najmłodszych stażem kierowców powoduje najwięcej wypadków. Starszy nieogarnięty kierowca stanowi o wiele mniejszy problem niż taka agresywna grupa.

      A jak już chcesz się odwoływać do anecdata- proszę wskaż kolejne 100 takich przypadków. A potem rozejrzyj się jak szybko znajdziesz 100 przypadków agresywnej i niebezpiecznej jazdy wszystkich innych kierowców. Statystycznie- przypadek z filmu jest bez znaczenia (już pomijając merytoryczny charakter- prawie nie stanowi zagrożenia).

    • Michał Zieliński

      Postanowiłem sprawdzić jak jest naprawdę. Wzoruję się na raportach policji stąd http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html
      Wynika stąd, że NAJWIĘCEJ wypadków powodują młodzi, ponieważ ” Jest to grupa osób, którą cechuje brak doświadczenia i umiejętności w kierowaniu pojazdami i jednocześnie duża skłonność do brawury i ryzyka.” Punkt dla ciebie, rzeczywiście gdybym jeździł 50 non stop to ciężko było by mi wjechać w cokolwiek i może…. spróbuję tak jeździć i podzielę się wrażeniami, skoro jest to mniejszy problem dla reszty kierowców, jestem ciekaw :)

    • mall

      Że też musiałeś to sprawdzać :) To znany fakt od dawna i odzwierciedlany w wysokości składki ubezpieczenia dla młodych kierowców.

    • W stosunku do małolatów powinny być nie tylko najwyższe składki ubezpieczeniowe ale również prawo jazdy czasowe i częstsza kontrola stanu tech. pojazdu i kontrola urzędu skarbowego skąd mają kasę na auto bo coraz częściej naćpane agresywne bydło jest na drogach i potencjalni mordercy

    • Bękart Mroku

      A Ty tak miałeś za młodu?
      Nie można generalizować. Idiotów należy eliminować. Czy to jadących 140 czy 40. Czy 20 letnich czy 100 letnich. Jeden i drugi może stwarzać mega zagrożenie.

    • Ananasa

      Gdybyś jeździł przepisowo jak i reszta polskich idiotów to nie było by tego typu poruszanych tematów. Tyle, może kiedyś to zrozumiesz że kodeks drogowy po coś służy. Zapewne gdyby piloci równie infantylnie i ignorancko podchodzili do swojej roboty mając w życi checkliste itd. to mieli by sporo pasażerów.

      Niestety miarą poziomu cywilizacyjnego i mentalnego narodu jest m.in. kultura na drodze.

    • Feniks06

      Tak, to fakt, że młodzi są bardziej skłonni do ryzykowania na drodze. Z tym nie ma co dyskutować. Jestem jednak daleki od promowania stylu jazdy starszych osób czy takiej stereotypowej „baby za kółkiem”. Ja wiem, że jadąc 40 na godzinę ciężko spowodować wypadek, jeszcze ciężej znaleźć się w policyjnych statystykach. Bo przecież czasu na reakcję multum, do tego wszystko w zgodzie z przepisami. Statystyki jednak nie podadzą ile wypadków było następstwem tego, że ktoś w końcu podjął ryzykowny manewr wyprzedzenia takiego samochodu. Winny według przepisów będzie oczywiście ten co wyprzedzał. Sam ani nie zaliczam się do piratów drogowych ani do tych co jeżdżą jak kodeks przykazał. Na drodze jednak najbardziej nie trawię trzech typów kierowców… zawalidrogi, władców lewego pasa/kierowców BMW(może i stereotypowo ale moje doświadczenie upewnia mnie w tym, że nie działające kierunkowskazy, jazda na zderzak, okupowanie lewego pasa i ryzykowne manewry na drodze to domena posiadaczy tej marki) oraz szeryfów drogowych.

    • mall

      Wybacz, ale przywołany przykład jest pozbawiony sensu, bowiem winą za wyprzedzanie w RYZYKOWNYCH warunkach próbuje się obciążać osobę, która manewru nie podejmowała. Jeżeli sytuacja jest ryzykowna to nie podejmuje się manewru i czeka na odpowiedni moment.

    • Bękart Mroku

      Nie podejmowała ale była przyczyną. Tak jak ktoś Cię uderzy i upadniesz. Ty upadłeś więc jesteś winny obrażeniom? Bo mogłeś nie upadać skoro wiedziałeś, że możesz się uszkodzić.

    • mall

      Czy nie zdajesz sobie sprawy jak bzdurny jest takie przeniesienie winy?

    • Bękart Mroku

      Przeniesienie winy na przyczynę jest bzdurne?

    • mall

      Trzymając się podanego przez ciebie przykładu mielibyśmy tak:
      – uderzam kogoś kijem baseballowym w głowę i pęka mu czaszka;
      – wina jest po stronie uderzonego bo wiedział, że uderzenie kijem spowoduje obrażenia więc mógł ich uniknąć.

      Wybacz, ale szkoda czasu jeżeli posługujesz się taką nie-logiką. EOT.

    • Bękart Mroku

      Ale to własnie powiedziałem. Przeniesienie winy na wyprzedzającego który jest ofiarą jest bez sensu. Wyprzedza bo była przyczyna, czyli zawalidroga. Więc zawalidroga = uderzający, uderzany = wyprzedzający.
      Już jasne?

    • mall

      Tak jak pisałem: nie-logika.

    • Bękart Mroku

      Twoje zdanie, ja mam inne.

    • Feniks06

      No to też mówię, że winą będzie obarczony wykonujący manewr. Przepisy są jakie są i tutaj dość precyzyjnie wskażą winnego. Praktyka jednak pokazuje, że do takiego wyprzedzania jednak dochodzi. To jest fakt. Teraz pytanie czy warto tylko ganić tych co wyprzedzają czy może warto również zwrócić uwagę na tych co się wloką. Ganimy już od kilkunastu lat a jak ludzie wyprzedzali tak wyprzedzają dalej. Może warto spojrzeć na problem również z innej strony.

      Zawsze gdy o tym rozmawiam to na myśl mi przychodzi trasa Olkusz-Kraków. Na odcinku jakichś 30-40 km jest 1 miejsce gdzie można zgodnie z przepisami wyprzedzać. Reszta jest na całym odcinku poprzecinane wysepkami na środkowym pasie – nota bene wyłączonym całkowicie z ruchu. Dzięki A4 – albo linią ciągłą która leci przez kilkanaście kilometrów. Gdy na tej drodze pojawi się zawalidroga jadąca 40 km/h to jednak nerwy ludziom puszczają.

    • mall

      Z tym ganieniem od lat to, moim zdaniem, nieprawda. Mandaty przez wiele, wiele lat były bardzo niskie, nie zwiększały się i nadal nie są jakoś dotkliwe dla osób z dochodami na poziomie średniej krajowej.

      A propos takich zawalidrogów na trasie gdzie rzekomo nigdzie się nie da wyprzedzić. Szczerze- to wygląda na marudzenie i nic więcej. Ot proste wyliczenie:
      – jeżeli na takiej trasie jeździ się średnio z prędkością 50km/g to jej przejechanie zajmie 60 minut
      – jeżeli na CAŁEJ trasie będzie się jechało za zawalidrogą 40km/g to w trasie będziemy dłużej o 15 minut dłużej.

      Owszem- jeżeli średnio przemieszcza się tam z prędkością 60 km/g wtedy przybycie nastąpi o 25 minut później. Niby sporo dłużej w stosunku do średniego tempa przejazdu, tyle, że jest kilka ważnych pytań:
      – czy faktycznie 25 minut to jest TAKA STRASZNA STRATA CZASU?
      – czy faktycznie zawalidroga trafia się na takiej trasie i blokuje ją NA CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI?
      – czy faktycznie zawalidroga porusza się z tak niską prędkością NA CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI?
      – jak często zdarza się taki zawalidroga NA CAŁEJ długości trasy i Z TAK NISKĄ PRĘDKOŚCIĄ?

      Stąd mój wniosek, że taki argument jak na trasie Olkusz-Kraków jest prawie bez znaczenia.

    • Bękart Mroku

      Pytanie jak często te 25 minut dokładasz. Załóżmy 2x dziennie przez 210 dni pracujących. Daje 175 godzin rocznie które można by poświęcić na co chcesz. Nawet dziennie 50 minut to dużo.

    • mall

      Wyliczenie prawidłowe. Tyle, że obejmuje przypadek, którego szansa zaistnienia jest tak mała, że praktycznie pomijalna.

    • Bękart Mroku

      To dołóż na długiej trasie 4-5 takich odcinków. I na każdym strać 10-15 minut. Masz 50 minut na trasie, a w tym czasie mógłbyś już coś sensownego zrobić.

    • mall

      Olkusz-Kraków ma 51 km. Przyjąłem najgorszy scenariusz gdy zawalidroga przemieszcza się z prędkością 40km/g na całej długości trasy. Przejazd na ten trasie z prędkością 40km/g zajmie ci 75 minut a ty piszesz o DODATKOWYCH 50 minutach co by dawało 125 minut i faktyczną prędkość rzędu 25km/g.

      W tym momencie proponuję ci powrót do nauki podstaw matematyki bo masz z nią BARDZO poważne problemy.

    • Bękart Mroku

      „To dołóż na długiej trasie 4-5 takich odcinków.” – kluczowe. Czytanie ze zrozumieniem.
      W mikro skali to może nie problem ale w makro, tu 5 minut tam 10 i masz godziny. Są ludzie którzy jeżdżą więcej nie 5k km rocznie.

    • mall

      Ach. Mój błąd.
      Niemniej jednak i tak przyjmujesz do rozpatrywania scenariusz, który jest nierealny.

    • Bękart Mroku

      Nie realne jest trafienie w Polsce na naszych drogach 5-10 zawalidróg na których stracisz po 5-10 minut na 300-400 kilometrowej trasie?

    • mall

      Przy obecnej sieci dróg odcinki tego typu pokonuje się autostradami i drogami ekspresowymi, gdzie problemu zawalidrogi nie ma.

    • Bękart Mroku

      Pokaż mi autostradę na wschód. Do Suwałk może. Trasa międzynarodowa na Budzisko.

    • mall

      Ładnie wybrany przykład. Niemniej jednak za 2-3 lata ta część kraju i rozważania o zawalidrogach się zdezaktualizują- właśnie trwają przetargi ZiZ a dla innych odcinków są już decyzje środowiskowe.

    • Bękart Mroku

      Może. Oby.
      Obecnie jest jak jest i dla niektórych to codzienność.
      Przy autostradzie też będą zawalidrogi. Wyprzedzający tira jadący szybciej od tego tira o 0.0001 km/h :P
      Po prostu ludzie teraz nie umieją jeździć. Kiedyś 15-20 lat temu było lepiej.

    • mall
    • Bękart Mroku

      Czyli s61 za 10 lat jak dobrze pójdzie z polskim tempem budowy dróg. Fajna mapka ostatnio tego szukałem, dzięki.

    • Feniks06

      „- czy faktycznie zawalidroga trafia się na takiej trasie i blokuje ją NA CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI?”

      Jeśli też jedzie z Krakowa do Olkusza to tak. Blokuje ją na całej długości. Jest tylko w jednym miejscu odcinek z przerywaną linią. Jest to na prostej w terenie zabudowanym. W praktyce trzeba mieć farta, żeby coś nie jechało z naprzeciwka i móc tam wyprzedzić.

      „- czy faktycznie zawalidroga porusza się z tak niską prędkością NA CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI?”

      Nie twierdzę, że ma tempomat założony. Ale +/- zazwyczaj tak.

      „- jak często zdarza się taki zawalidroga NA CAŁEJ długości trasy i Z TAK NISKĄ PRĘDKOŚCIĄ?”

      Mamy ten odcinek drogi to tak jak pisałem 40 km. Jest to praktycznie jedyna alternatywa dla płatnej A4. Jeśli samochody jadą szybciej to w końcu zawsze natkną się na choć jedną taką zawalidrogę.

      To jest droga krajowa. Tam nie da się polecieć 100 km/h. Ale tak jak mówiłeś… 20 km/h szybciej zaczyna robić różnice. 25 minut może nie zmieni nikomu życia. Gdy jednak tą trasę pokonujesz 5 dni w tygodniu to w ciągu 4 tygodniowego miesiąca na drogę w tą i z powrotem stracisz 1000 minut a to już ponad 16 godzin. Czy to robi różnicę? Chciałbym te 16 godzin więcej czasu dla Siebie mieć w miesiącu :)

      Ja natomiast ten odcinek podałem bo kojarzy mi się też z totalnym bez sensem. Kiedyś ta trasa przez większość czasu miała 3 pasy. Po jednym w każdą stronę i środkowy, który naprzemiennie robił dwa pasy do Krakowa i z Krakowa. Wybudowano A4, ktoś zadbał o odpowiednią umowę i co się stało? Środkowy pas całkowicie zamknięto stawiając na nim co jakieś 50-100 metrów wysepki. Tam gdzie się nie dało, zrobiono linie ciągłe i zakaz wyprzedzania. W końcu A4 musi być konkurencyjna więc trzeba było zmniejszyć przepustowość DK. Gdy na tej trasie pojawi się jeszcze zawali droga to naprawdę czas przejazdu się znacząco wydłuża.

    • mall

      Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że rozpatrujesz teraz przypadek tak szalony, że szkoda na to czasu? Zawalidroga na CAŁEJ długości trasy 50km jadący ZAWSZE z prędkością 40 km/g i to do tego spotykany CODZIENNIE?

      Proponuję na tą trasę i mnogość wysepek (jak zakładam są one związane z lewoskrętami co sugeruje zresztą google maps- zabudowania po południowej stronie trasy) z szerszej perspektywy. Gdyby ich nie było to:
      – przy takim dużym natężeniu ruchu KAŻDE auto skręcające w lewo tamowało ruch na lewym pasie;
      – przy takim dużym natężeniu ruchu KAŻDE auto skręcające w lewo zmuszało auta do omijania od prawej strony; co powoduje zagrożenie dla szybko przemieszczających się pojazdów w tym samym kierunku;
      – przy takim dużym natężeniu ruchu KAŻDA osoba w takim aucie ryzykowała życiem przy oczekiwaniu na odpowiedni moment do zjazdu;
      – ile było ofiar i wypadków przed postawieniem wysepek a ile jest obecnie na tej trasie (jestem niemal pewien, że jest mniej niż było i to pomimo zwiększonej ilości pojazdów).

      Sądzę, że powyższe założenia są dość bliskie rzeczywistości. Bo bardzo podobnie wyglądała trasa Toruń-Bydgoszcz wiele lat temu: żadnych lewoskrętów, szybki ruch ale jednocześnie mnóstwo wypadków. Teraz jeździ się na niej wolniej ale za to płynnie i bez zagrożenia dla osób wykonujących lewoskręty niezależnie od kierunku jazdy.

    • Feniks06

      Dlaczego szalony? Tak to wygląda. Możesz wierzyć albo nie. Ewentualnie jak będziesz w okolicy to się tą trasą przejechać. Nie mówię, że zawsze jadący 40 km/h tylko, że średnio z tą prędkością się poruszający.

      „Gdyby ich nie było to:
      – przy takim dużym natężeniu ruchu KAŻDE auto skręcające w lewo tamowało ruch na lewym pasie;”

      Gdy ich nie było to takie sytuacje nie miały szczególnie miejsca. Tym bardziej, że mając dwa pasy ruchu mogłeś delikwenta ominąć drugim pasem. No i tak jak mówiłem pas środkowy był naprzemiennie dla ruchu jadącego do Olkusza jak i z Olkusza. Zazwyczaj lewoskręt był na końcu takiego pasa i nie można było nim kontynuować jazdy.

      Tak poglądowo możesz też o tym poczytać tutaj: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/9003993,kierowcy-wsciekli-na-trasie-z-olkusza-do-krakowa-nie-ma-jak-wyprzedzac,id,t.html

      Jeszcze inny odcinek tej trasy… https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/aa/88/56221ef034f4b_p.jpg?1445082427

      Owszem… tłumaczą to względami bezpieczeństwa. Tylko, że…. ograniczenie przepustowości drogi jakoś tak dziwnie pokryło się z uruchomieniem płatnej autostrady A4. Na logikę również… skoro do tej trasy doszła również autostrada to najprawdopodobniej część samochodów przeniosło się na autostradę więc ruch niekoniecznie musi być większy niż kiedyś. Może być natomiast takie wrażenie bo przepustowość drogi się zmniejszyła. Możemy się wymieniać racjami ale tak czy tak rozwiązanie jakie wprowadzili to wylanie dziecka razem z kąpielą.

    • mall

      Sądząc z fotki wygląda to na świetną drogę z niezłą średnią prędkością przejazdu na całej długości, z możliwością wykonywania lewoskrętów w bezpieczny sposób, a z takim poboczem (a nie pasem awaryjnym) szansa na spotkanie zawalidrogi jadącego CAŁĄ trasę z bardzo niską prędkością i nie zjeżdżającego na pobocze do tego jest bliska zeru.

      Wpis w gazeciekrakowskiej to chłam. Praktycznie zero konkretów: brak porównania średniej prędkości przejazdów przed i po zmianach, a co dopiero o ilości jeżdżących tam aut, ilości wypadków i ilości ofiar!

    • Feniks06

      Jak uważasz. Ja zostawię Cię z Twoim przeświadczeniem. Ty uważasz, że spotkanie zawalidrogi, który nie zjedzie na pobocze graniczy z cudem. Ja natomiast z autopsji wiem, że rzadko kiedy prawdziwy zawalidroga na to pobocze zjedzie a z prawej go wyprzedzać nie możesz. Ba… o tym, że poboczem nawet zawalidroga nie ma prawa jeździć też nie wspominasz. A czy jadący poboczem oprócz tego, że łamie przepisy nie stanowi też zagrożenia dla pieszych? Szkoda również, że w żaden sposób nie ustosunkowujesz się do tego, że na tym idealnie prostym odcinku w terenie niezabudowanym jest wymalowana podwójna ciągła. Na pewno jest to zasadne.

      To, że Ja i jak widać masa kierowców korzystających z tej drogi się wścieka oraz to, że część z nich dokonuje niebezpiecznych manewrów wyprzedzania przecież można zignorować zamiast potraktować jako fakt i problem, który trzeba rozwiązać. Boję się tylko, że kolejnym rozwiązaniem będzie ograniczenie prędkości do 40 km/h na całej trasie a potem montaż progów zwalniających.

    • mall

      Czy podwójna na tym zdjęciu jest zasadna? W sumie tak:

      – na zdjęciu jest teren zabudowany- całkiem niezłe uzasadnienie;
      – dalej widoczne wzgórze- całkiem niezłe uzasadnienie.

      Nagle wprowadzasz kategorię „prawdziwego zawalidrogi”. Po co? Chcesz ją jeszcze jakoś rozróżnić od tego koszmarnego przypadku, jaki zasugerowałem w rozważaniach? Jasno odpowiedz sobie na pytanie:
      – jak często spotykasz kogoś kto jedzie 40 km/g NA CAŁEJ długości trasy, który dodatkowo nigdy nie zjeżdża na pobocze ułatwiając wyprzedzanie na całej długości trasy i dodatkowo nigdy nie jedzie szybciej.

      I nie chodzi o „wrażenie powolnej jazdy” bo to jedynie „wrażenie” a o fakt: jak często miałeś taki przypadek. Ja już wiem, że masz go tak rzadko, że można to zignorować w rozważaniach.

    • Bękart Mroku

      już wiem, że masz go tak rzadko, że można to zignorować w rozważaniach.

      Masz tendencję do ignorowania czegoś co Ci nie pasuje.
      Ile Ty rocznie km robisz?

    • Feniks06

      Czy my mówimy o tym samym zdjęciu? Ja nie mówię o tym z „artykułu „tylko tym poniżej. A jeśli nawet mówisz o tym z artykułu to podwójną ciągłą i zakaz wyprzedzenia montuje się na wzniesieniach czy na odcinkach dojazdowych do nich? Nie wiem, może w Twoich rejonach jest inaczej ale w moich zazwyczaj zakaz wyprzedzania jest jak jedziesz pod górę a nie jak masz prostą i zbliżasz się do podjazdu. A na zdjęciu masz znak „koniec terenu zabudowanego” i patrząc po zdjęciach to jest on umiejscowiony jakby za daleko bo ja tu już żadnych zabudowań nie widzę. Inna sprawa, że teren zabudowany nie oznacza, że musi być od razu podwójna ciągła a przerywaną linię bez problemu maluje się w gęściej zabudowanym terenie.

      „Nagle wprowadzasz kategorię „prawdziwego zawalidrogi”. Po co?”

      Odnoszę wrażenie, że chyba tylko po to byś mógł mnie złapać za słówko.

      „- jak często spotykasz kogoś kto jedzie 40 km/g NA CAŁEJ długości trasy, który dodatkowo nigdy nie zjeżdża na pobocze ułatwiając wyprzedzanie na całej długości trasy i dodatkowo nigdy nie jedzie szybciej.”

      Wystarczająco często by stanowiło to dla mnie problem. I powtarzam. Zjeżdżanie na pobocze by umożliwić wyprzedzenie jest zabronione przepisami i naraża na utratę życia pieszych co skwapliwie dalej ignorujesz. Zastanawia mnie natomiast dlaczego tak gorliwie potępiasz łamanie przepisów przez wyprzedzających kierowców równocześnie jako rozwiązanie problemu podając łamanie przepisów przez zjeżdżanie na pobocze.

      „I nie chodzi o „wrażenie powolnej jazdy” – wiem, że nie o to chodzi bo nic o tym nie mówiłem. Mówiłem, że można odnieść wrażenie, że zwiększył się ruch na tej drodze a to po prostu zmniejszyła się przepustowość.

    • A ja bym 50% praw jazdy odebrał gówniarzom małolatom do 30 roku życia i piraciarzom na drogach bo w większości tylko oni są zagrożeniem na drogach jak widzę jak szarżują i wymuszają pierwszeństwo na drogach ale i przejściach dla pieszych

    • Popieram jadących bezpiecznie prawym pasem i zgodnie z oznakowaniem szybkości .
      Tym co wyprzedzają i łamią przepisy odbierać prawa jazdy

    • Jeśli ktoś jedzie 50km/h poza terenem zabudowanym (gdzie jest ograniczenie 90km/h) to nie jest to bezpieczna jazda. Wkurza w ten sposób większość kierowców i zmusza ich do wyprzedzania.

      Na Lubelskiej tacy ludzie to standard i sorry ale jeśli przez takiego tłuka mam jechać dwa razy dłużej do domu (2h zamiast 1h) to oczywiste jest, że go wyprzedzę kiedy tylko się da. Ja jestem w miarę cierpliwy i poczekam na przerywaną i brak samochodów z przeciwka, ale ile jest takich osób, którzy nie wytrzymają?

    • Polecam zapoznać się z przepisami ruchu drogowego bo już byś u mnie stracił prawo jazdy.
      ps.
      Jeżeli znak na drodze informuje do 90km/h to jadąc 50 jedziesz prawidłowo jadąc prawym pasem i nie masz obowiązku jechać szybciej aby było 90km/h .
      Fakt masz prawo wyprzedzić lewym pasem jak jedziesz szybciej i masz ku temu stosowną drogę i warunki pogodowe.
      Reasumując jak wspomniałem 80% praw jazdy powinno być natychmiast w Polsce anulowane i ponowne kursy i zaostrzone przepisy dla piraciarzy i chamów na drogach

      Selekcja i eliminacja 50% pseudo kierowców była by najlepszym sposobem na oczyszczenie drug z gówniarzy za kółkiem i piraciarzy oraz poprawiła by przejezdność drug

    • Bękart Mroku

      To zapoznaj się. art 19 ust 2 pkt 1

    • Hahaha następny pseudo ekspert i właśnie takim należy odebrać jak najszybciej prawo jazdy i cwaniaków eliminować z dróg UE

    • Bękart Mroku

      Argumenty? Czego nie rozumiesz w tym przepisie?

    • Polskie przepisy są do poprawki w 99% i powinno się stosować to samo co jest w DE , Austrii czy inne państwa UE.
      Oj chłopcze długo byś tam nie pojechał z taką interpretacją przepisów drogowych a na mandaty byś nie zarobił po 30 dniach jakbyś je dostał za taką jazdę jak w PL
      ps.
      Widzę jak jadą w DE a jak w PL nawet na polskich blachach
      Zabawnie też wyglądają polaczki w DE jadą i jak przyjadą do Polski na niemieckich blachach to widać kto autem kieruje

    • Bękart Mroku

      Masz rację są do poprawki. Ale nie w tym kierunku co myślisz.
      UE jest zbyt lewacka w tej i wielu innych kwestiach. Biedny pieszy który nie może się upewnić że nic nie jedzie itp. Długo można by rozprawiać.
      Jak sądzisz czemu dziś ludzie jeżdżą samochodami a nie konno? Podpowiem, bo jest szybciej. A że są osobniki dla których to jest za szybko to należy ich eliminować z ruchu a nie spowalniać ruch.
      Może Ty masz masę wolnego czasu bo albo nic nie robisz albo tak świetnie zarabiasz w 2h dziennie, że stać Cię na luksus wolnego przemieszczania się.

    • Dziecko mieszkam w DE i widzę jak się zachowują kierowcy i jak przepisy są przestrzegane.
      Mieszkam też w PL i tutaj widzę jak brak szacunku chamstwo na max na drogach i takie cwaniaki jak ty na drogach stanowią tylko zagrożenie
      W dużym mieście metropolia nie ma potrzeby się ścigać i mieć auto aby szybciej jechać bo nie ma takiej możliwości jak widać o tym nie wiesz jak mieszkasz tam gdzie psy d*szczekają stąd takie poglądy :D

    • Bękart Mroku

      Czy Warszawa to metropolia? Czy nie? Bo w warszawie w wielu miejscach da się te 100-120 km polecieć bez problemu i bez większego zagrożenie dla kogoś.
      No wybacz mnie maleńkiemu, bom nie godzien. Ty wiesz lepiej bo mieszkasz w DE :P Że tam mają posrane to nie znaczy, że u nas ma być posrane.
      Wypadki były są i będą, ale czy jak wprowadzimy ograniczenie do 5 km/h i wyeliminujemy 99,99% wypadków to ma to sens?
      Sens ma usprawnianie jazdy, likwidowanie przeszkód i ograniczeń. I uczyć ludzi myśleć. Prosta pusta dorga, dobra pogoda 150 km/h jest ok. Ta sama droga zapchana i oblodzona to i 5 km/h może być dużo. Myśleć.

    • mall

      W pościgu za dokładnością zapomniałeś, że punkt ten precyzuje pewne aspekty przy czym należy go rozpatrywać ściśle w związku z samym artykułem. A zgodnie z artykułem kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa (w tym natężeniu ruchu!). W przypadku osoby starszej/zmęczonej/chorej jest więc obowiązkiem zwolnienie tak, aby być w stanie panować nad pojazdem. Określenie „nieutrudniający jazdy innym kierującym” jest w tym miejscu niezbyt precyzyjne. Jeżeli ktoś prowadzi auto zgodnie z przepisami (w tym jedzie wolniej niż inni) to nie utrudnia innym ruchu- ci mogą go wyprzedzić. Sprawa miałaby się inaczej, gdyby takiej możliwości nie było.

      Plus mam nieodparte wrażenie, że rozumiesz „nieutrudniający jazdy innym kierującym” jako „nieutrudniający jazdy innym kierującym cokolwiek oni sobie za nieutrudnianie uznają”.

    • Bękart Mroku

      Nie precyzyjny przepis interpretujemy na korzyść :D
      Na wąskiej trasie z dużym ruchem z naprzeciwka jest możliwość wyprzedzenia?
      „W przypadku osoby starszej/zmęczonej/chorej jest więc obowiązkiem zwolnienie tak, aby być w stanie panować nad pojazdem.” – a może nie wyjeżdżanie na drogę za kierownicą?

    • mall

      Jeżeli nie ma możliwości wyprzedzenia a jest możliwość przemieszczania się to nie widzę tu „utrudniania jazdy innym”.
      A czy ty rozważasz powstrzymanie się od jazdy z powodu ewidentnego braku kontroli nad emocjami? (poszlaka: twój komentarz poniżej odnośnie pękających żyłek). Przepis o tym nie wspomina.

    • Bękart Mroku

      Jeśli mogę jechać 90 km/h przez kogoś jadę 40 km/h i nie mam warunków do wyprzedzenia to tak jest to utrudnianie jazdy.
      A co emocje mają do utrudniania jazdy? Mogę być w..y i dalej poprawnie prowadzić. Nie widzę związku. A zmęczenie/stan zdrowia ma wpływ. I tak parę razy odkładałem wyjazd o parę godzin aby się przespać.

    • W przypadkach z którymi ja się spotykam to zazwyczaj ludzie w średnim wieku, którym się po prostu nie spieszy. Jadą blisko osi jezdni, mimo, że mają możliwość zjechania do krawędzi (jest wydzielony pas awaryjny z linią przerywaną). Moim zdaniem w pełni wyczerpują definicję „utrudniającego jazdę innym kierującym”.

    • mall

      Zdaje się, że dyskusja nie była o autostradach i drogach szybkiego ruchu, bo tam funkcjonują pasy awaryjne.

    • Przepraszam, za co bym stracił prawo jazdy? Za to że wyprzedziłem kogoś zgodnie z przepisami, nie łamiąc żadnych zakazów?

    • Feniks06

      „już byś u mnie stracił prawo jazdy.”

      Słowo-klucz. Straciłbyś w jego wyimaginowanym świecie.

    • kofeina

      Więc masz coś do ludzi, którzy jadą z taką prędkością, którą uznają za bezpieczną?

    • Bękart Mroku

      Jeśli masz trasę przelotową i ktoś uzna za bezpieczną prędkość 40 km/h to stwarza spore zagrożenie.
      Nie jest wcale bezpiecznym kierowcą. Ja bym zastąpił ograniczenia prędkości sugerowaną prędkością na danym odcinku, ale wprowadził minimalną prędkość aby nie było blokowania drogi.

    • kofeina

      Większe niż to, które by stwarzał jadąc ponad swoje możliwości? Jakoś w to wątpię. Jakie ograniczenie masz na tej „trasie przelotowej”? 90km/h? Co musiałby zrobić żebyś go nie zauważył i nie zdążył odpowiednio zwolnić? Zagrożenie sprawiają sobie sami kierowcy, którzy będą go próbować wyprzedzić za wszelką cenę.

      Co nie oznacza tego, że nie uważam, że powinien zostać w domu albo pójść na autobus/pociąg niż jechać w ten sposób.

      Sugerowana prędkość na danym odcinku, jeśli nie byłaby podawana dynamicznie, w zależności od aktualnie panujących warunków mogłaby być niebezpieczna. Poza tym większość ludzi górne ograniczenie prędkości bierze za sugerowaną na danym odcinku.

    • Bękart Mroku

      Można zauważyć i zwolnić ale 50 takich na odcinku 100 km i żyłka Ci pęka.

      Nie nie musiałyby być dynamiczne. Wystarczy aby były wyznaczane w ten sam sposób na wszystkich drogach, i wtedy w zależności od warunków wiesz jak zmodyfikować. To tylko wartość referencyjna którą modyfikujesz do swoich możliwości. Ale jeśli by było gdzieś 10 km/h to byś się zastanowił czemu, może niebezpiecznie więc zwolnię do 30. A teraz jak stoi ograniczenie do 20 –
      30 km/h na prostym doskonałym odcinku drogi na 500 m to chyba tylko po to aby mieli gdzie z radarem stać. Przez to ludzie olewają znaki, bo nie mają one sensu. A 90 km/h poza miastem jest zdecydowanie za mało.
      Może trzeba by na egzaminie na prawo jazdy robić większą selekcję? Nie dasz rady jechać 120 km/h nie jedziesz. Nie każdy musi prowadzić, nie każdy ma do tego predyspozycje.

    • mall

      Skoro znaku określającego prędkość minimalną na takiej trasie przelotowej nie ma oznacza to, że jazda z prędkością 40 km/g jest prędkością dopuszczalną.

    • Bękart Mroku

      Nie, bo jest prędkością utrudniającą.

    • mall

      Utrudniającą w jaki sposób?

    • Bękart Mroku

      Skoro mogę jechać z większą prędkością i nie mogę wyprzedzić(warunki drogowe) to utrudnia.

  • Nie chcę się kolejny raz powtarzać ale jak już napisałem uważam że 80% praw jszdy powinno być anulowana i tylko nowe okresowe aby chłopków z furmanek nauczyć pokory i kultury jak już konia zmienili na auto

    • Feniks06

      To się nie powtarzaj.

  • Borsuk

    Gdyby autor pokusił się o diagnozę przyczyn, być może znalazłoby się jakieś rozwiązanie. Z takiej oczywistej obserwacji zachowania kierowców nic mądrego nie wynika.

  • Borsuk

    Autorowi szczerze polecam uważną i dogłębną lekturę tego oto dokumentu: https://www.sei-international.org/mediamanager/documents/Publications/Future/vision_zero_FinalReportMarch06.pdf W szczególności polecam stronę nr 8 oraz 9. Proszę czytać ze zrozumieniem.

  • doogopis

    Ale podobno po śmierci do raju można trafić! No to w czym problem? Se siedzisz na trawie,non stop niebieskie niebo ,dobra pogoda,lew trawe je i inne cuda.

  • jan

    Codziennie korzystam z autostrady A4 i nie ma dnia żebym nie widział wypadków, autostrada niby najbezpieczniejsza droga ale pokazująca najwięcej patologii. Jazda na zderzaku najczęściej kończy się stłuczka kilku pojazdów bo albo ktoś specjalnie hamuje albo ktoś sobie zrobi miejsce z przodu i w to miejsce wjedzie tir którego kierowca udaje że nie wie z jaką prędkością jedzie się na lewym pasie. Najgorsze są chyba korposzczurki, cały dzień szef po nich jeździ i odreagowania to na drodze migające światłami, wyprzedzając pasem awaryjnym i jak już cię wyprzedza to dają po hamulcach. Niestety nasi cudowni kierowcy nie mają wyobraźni i myślą że są miszczami. Dodał tym też grupę Januszy biznesu w bardzo drogich furach którzy nie potrafią sparowac słuchawki z samochodem i blokują ruch trzymając telefon w łapie i nie patrzą na drogę, najgorzej w korku. Sam nie jestem idealnym kierowca i nie jestem żadnym super kierowca. Jeździć uczymy się całe życie.

    • woy-s

      Powinni jakąś kampanię/program zrobić dotyczący jazdy po autostradach, bo Polacy nie potrafią z nich korzystać. Tak jak piszesz – zawsze jest jakiś wypadek / stłuczka kiedy jadę A4. Nie czuję się tam tak bezpiecznie jak na drogach wojewódzkich.
      Pamiętam jak kiedyś w Krakowie była kampania dot. ruszania na światłach. Działało jakoś, ruch był dużo płynniejszy…..póki jej nie zdjęli.

  • Bękart Mroku

    „W przypadku kontroli drogowej skończy się to koncertowym „zabraniem lejców” i taki kierowca czasowo jest eliminowany z peletonu. ” – a za co? Teren nie zabudowany tylko mandat.
    „olewanie znaków” – 99% znaków stoi bez sensu. Niech na 1000 km stoi jedno ograniczenie prędkości ale sensowne to ludzie zaczną przestrzegać bo mają sens.
    A co anegdoty drogówka powinna skupić się na niebezpiecznych kierowcach nie na szybkich. Nie zabija prędkość a głupota. Fakt jakby wszystkie samochody jechały z prędkością 5km/h to zapewne byłoby bardzo mało wypadków śmiertelnych/z ofiarami. Ale wtedy szybciej by było koniem wybrać się w podróż. Nie po to wymyślono samochody.
    Mamy nowe samochody, nowe konstrukcje a ograniczenia prędkości jak z XIII w.

    • I niestety, łapanki tam, gdzie ma to uzasadnienie ekonomiczne, a nie względy bezpieczeństwa…

    • Hahaha i właśnie takim cwaniakom jak najszybciej odebrać prawo jazdy i eliminacja z drug a skarbówka powinna wnikliwie sprawdzać skąd małolat miał kasę na auto i jak się z PIT rozliczał .
      Coraz więcej naćpanego agresywnego bydła mamy na drogach i czas kolesi eliminować bo są zagrożeniem dla innych i potencjalni mordercy w tych swoich szybkich autach i nie stosujący się do znaków drogowych

    • Bękart Mroku

      Sugerujesz, że jak jeżdżę szybko to jestem:
      a) małolatem
      b) naćpany
      c) kradnę
      ?

      A może nie ćpam, płacę podatki, nie kradnę a ciężko pracuję i samochód sobie kupiłem za moją ciężko pracę, a po prostu dużo jeżdżę i szkoda mi czasu na ciągnięcie się za jełopem który nie wie do czego służy pedał gazu.

    • Widzę jak jadą w DE a jak w PL nawet na polskich blachach
      Zabawnie też wyglądają polaczki w DE czy Austria , Szwajcaria jak jadą i jak przyjadą do Polski na niemieckich i innych blachach to widać kto autem kieruje już po przejechaniu 2-5km
      ps.
      Zakładam że należysz do tej grupy 80% łamiących przepisy którym należy anulować prawa jazdy natychmiast i siedzieć w domu i krowy paść na polu a nie pchać się do miasta autem
      Buhahaha , dużo pracujesz klikając pierdoły w necie i opowiadając bajki jak inni z gimbazy

    • Bękart Mroku

      Oki, rozumiem. Ty jesteś z tych co potrafią max 50 km/h jechać, więcej nie. Spoko. Tylko czemu chcesz ściągnąć innych w dół? Boli Cię, że ktoś wyprzedzi? Czy co?
      To tak samo ja z nie tworzeniem w szkołach klas dla inteligentnych dzieci bo te tępe poczują się tępe :P

    • Generalnie jadę średnio około 70-80km/h jak przepisy nakazują
      Powiem ci tak zawsze dojadę na czas i nie mam problemu z brawurową jazdą aby zyskać 5 min. a komuś innemu w tym czasie zajechać drogę lub spowodować wypadek.
      ps.
      Podoba mi się że nowe kary będą dla tych piraciarzy co również zajadą drogę komuś z przeciwnego pasa przy wyprzedzaniu co często jest przyczyną wypadków niewinnych ludzi jadących z przeciwka

    • Bękart Mroku

      Można jechać szybciej i bezpiecznie. Wystarczy patrzeć i myśleć.
      Na trzeciego nie trzeba wyprzedzać. Ale zgadzam się, za pchanie się na chama powinni karać, ale nie za prędkość.

    • Feniks06

      Dobrze rozumiem? Na drodze gdzie dopuszczalna prędkość to 140 km/h Ty sobie jeździsz 80-100 km/h? I Ty się stawiasz jako wzór dobrego kierowcy? Na ograniczeniach do 50 km/h też jeździsz 30 km/h?

    • cvv

      Rozumiesz znaczenie słowa ‚dopuszczalna’?

    • Feniks06

      Tak, rozumiem. Rozumiem też zapis z kodeksu drogowego:

      Art. 19 ust 2 pkt 1:
      „2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
      1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;”

      Czyli prędkością taką może się poruszać do momentu gdy nie zmusza innych do wleczenia się za nim.

    • qqq

      Jadąc autostradą 80km/h jedziesz wolniej niż TIR-y i powodujesz duże zagrożenie dla wszystkich. Powinni zabierać prawo jazdy takim, którzy tego nie zauważają.

    • Najlepiej odrób lekcje i się nie wypowiadaj bo na A2 stoją ograniczenia do 110km’h

    • LUK

      Najpierw naucz się pisać po polsku, a dopiero potem pisz. Pokemonie bez gimbazy…

  • Radek

    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem anegdotkę, ale z prawej strony sporo miejsca, a Ty jednak postanowiłeś jechać lewą?