4

Polski startup z projektem medycznym, któremu mocno kibicuję

Co jakiś czas piszemy o Polakach starających się o pieniądze w ramach finansowania społecznościowego w największym na świecie serwisie crowdfundingowym. Było już serce dla robota, był portfel, przyszedł czas na projekt telemedyczny: platforma, aplikacja i sprzęt do dozowania tabletek. Prezentuje się nieźle – zwłaszcza, gdy ktoś regularnie przyjmuje leki lub opiekuje się osobą, która zażywa dużo tabletek. Telemedycyna to przyszłość Tak się złożyło, że niedawno czytałem o historii […]

Co jakiś czas piszemy o Polakach starających się o pieniądze w ramach finansowania społecznościowego w największym na świecie serwisie crowdfundingowym. Było już serce dla robota, był portfel, przyszedł czas na projekt telemedyczny: platforma, aplikacja i sprzęt do dozowania tabletek. Prezentuje się nieźle – zwłaszcza, gdy ktoś regularnie przyjmuje leki lub opiekuje się osobą, która zażywa dużo tabletek.

Telemedycyna to przyszłość

Tak się złożyło, że niedawno czytałem o historii telemedycyny oraz jej współczesnym rozwoju – temat nie jest tak popularny i atrakcyjny, jak nowe smartfony, ale chyba ma większe znaczenie. Warto przy tym podkreślić, że te nowe smartfony mogą być wykorzystane w telemedycynie – coraz więcej mówi się o projektach, w których zdrowie pacjentów będzie monitorowane z pomocą ich telefonów czy urządzeń ubieralnych: zegarków, opasek, ubrań.

PillBox 2

Rozwój w tym kierunku ma ułatwić pracę lekarzom, poprawić bezpieczeństwo i wygodę pacjentów, zmniejszyć koszty i usprawnić system – kolejki w przychodniach znikną lub ulegną zmniejszeniu, bo część pacjentów załatwi sprawę zdalnie. Nierealne? Przybywa projektów, które przybliżają nas do tych wizji, a jednym z nich jest platforma dr Poket oraz będący dodatkiem do niej sprzęt o nazwie PillBox. Całość ma tworzyć inteligentnego asystenta pomagającego przyjmować leki.

O co w tym chodzi?

PillBox to elektroniczny dyspenser leków – tak w skrócie przedstawiają go twórcy.

Zsynchronizowany z platformą dr Poket, PillBox wydaje odpowiednią dawkę leku o odpowiedniej porze umieszczając ją w jednym ze specjalnych pojemników. Pacjent zostaje poinformowany o konieczności przyjęcia środka dzięki sygnałom świetlnym i dźwiękowym. Jedyne, co pozostaje zrobić, to wziąć tabletkę i popić szklanką wody.

Proste? Chyba tak. Sam sprzęt ma być bardzo intuicyjny i powinna z nim sobie poradzić zarówno osoba starsza, jak i niepełnosprawna: posiada duży wyświetlacz, sygnalizację świetlną i dźwiękową, osoby niewidome prowadzone są specjalnymi liniami, po których przesuwa się palcem – zatrzymuje się we właściwym miejscu i spada ryzyko pomylenia leków. Można zatem przyjąć, że starsza osoba, której trudno odnaleźć się w świecie aplikacji i smartfonów jakoś sobie prowadzi – wystarczy, by opiekun odpowiednio ustawił maszynę. To zwiększy bezpieczeństwo chorego, pomoże opiekunowi. Grafik dozowania leków nie zostanie zaburzony przez kiepską pamięć, nie dojdzie też do przedawkowania.

PillBox 3

PillBox 4

Ekipa zbiera pieniądze na PillBox, chcą pozyskać minimum 55 tysięcy dolarów, ale na tej maszynie projekt się nie kończy. Są jeszcze aplikacja i platforma dr Poket:

Aby wprowadzić lek do aplikacji, wystarczy zeskanować kod kreskowy z opakowania leku i wybrać użytkownika, dla którego lek jest przeznaczony. Dzięki systemowi powiadomień oraz dostępu do historii leczenia, można zdalnie kontrolować proces leczenia u podopiecznego i co najważniejsze – błyskawicznie reagować w przypadku nieprawidłowości.

dr Poket opiera się na szczegółowych i rzetelnych informacjach na temat leków dostarczanych przez największego dostawcę informacji o lekach – firmę Pharmindex Poland.

W efekcie osoba chora lub jej opiekun mogą kontrolować częstotliwość przyjmowania leków, ale też poznać przeciwwskazania, uzyskać informacje w przypadku, gdy składniki dwóch leków wykluczają ich jednoczesne stosowanie. Znowu można mówić o większym bezpieczeństwie.

Przyznam, że do mnie to trafia. Zwłaszcza, że PillBox ma być urządzeniem modułowym, jego rozbudowa będzie nieskomplikowana i łatwo stworzyć sprzęt dla innego członka rodziny. Gdyby udało się zrealizować ten pomysł, to wybiegam już dalej w przyszłość i widzę w tym produkcie aparaturę do mierzenia ciśnienia, badania poziomu cukru czy mierzenia temperatury. Ogólnie do kontrolowania czynności życiowych, kondycji pacjenta.

Zebrane w ten sposób dane lądowałyby na dedykowanej platformie, a do nich z poziomu komputera czy smartfonu dostęp ma opiekun oraz lekarz czy pielęgniarka. Wszyscy wiedzą, jaki jest stan zdrowia monitorowanej osoby (to oczywiście podstawowe dane, ale i tak sporo mówią), kontrolują zażywanie leków oraz ich wpływ na chorego. Wszystko za sprawą niewielkiego urządzenia, prostego w obsłudze oraz Internetu i aplikacji. Firmy na całym wiecie spoglądają już w kierunku takich rozwiązań, dobrze, że robią to także Polacy. Dlatego warto poczytać na ich temat, polecić temat znajomym, a nawet wesprzeć ekipę.

O takich rozwiązaniach lubię czytać – konkretny pomysł na konkretny problem, narzędzie, które może ułatwiać życie. Wykorzystanie w praktycznym celu zdobyczy techniki. Nawet jeśli Kickstarter nie udzieli odpowiedniego wsparcia, to mogą się pojawić sponsor zainteresowani rozwiązaniem. Społeczeństwa państw wysokorozwiniętych szybko się starzeją i potrzebne będą urządzenia typu PillBox, a także platformy w duchu dr Poket. Na tym rynku lezą pieniądze, trzeba po nie sięgnąć.

Odsyłam na stronę zbiórki.

  • kofeina

    W telemedycynie jedno mnie martwi – sprawdzi się w typowych sytuacjach, ale co z bardziej nietypowymi przypadkami?

    • zmierzch

      Dlaczego uważasz, że skuteczność telemedycyny zależy od tego czy przypadek jest typowy czy nie? To cecha medycyny jako takiej.

      Telemedycyna to potencjalnie większe szanse właśnie dla nietypowych przypadków. Duże ośrodki zbierające zdalnie wyniki wielu pacjentów mogą zatrudniać konsultantów z różnorodną wiedzą i doświadczeniem. W takich warunkach łatwiej i szybciej można zorganizować konsultacje nietypowego przypadku niż w przychodni na głębokiej prowincji.

    • Kremlowski Troll

      Problem w tym, że spostrzeżenie nietypowego objawu (albo nazwanenie go – np fioletowa wysypka między palcami rąk ;P ) wymaga by – pacjent lub konował rodzinny ją zaobserwował – bo jeśli wprowadzi do telemedycznego systemu tylko objawy rzucające się w oczy to nie wykryje nietypowego przypadku (zdiagnozuje błędnie coś bardziej typowego – każda choroba może dawać bardzo dużo niespecyficznych objawów – dopiero ich zestawienie może naprowadzić na trop). Są doświadczeni i spostrzegawczy lekarze rodzinni, którzy chcą diagnozować coś innego niż przeziębienie (pamiętam jak jeden się prawie ucieszył, kiedy miałem podejrzenie malarii – taka odmiana w sezonie grypowym). Ale jeśli tacy są – to sami zadzwonią do konsultanta w większym ośrodku – a jak nie są to tele – diagnostyka może bardziej zaszkodzić.

      A koledzy z PillBox pewnie przetestują go na sobie – zażywając leki uspokajające i antydepresyjne w trakcie wieloletniej certyfikacji tego typu sprzętu. Bo bez takowej nawet lekarz rodzinny tego nie dotknie.

    • zmierzch

      Certyfikat wystawia producent po skompletowaniu wymaganej dokumentacji. W przypadku urządzeń klasy większej niż I dodatkowo bierze udział w tym procesie Jednostka Notyfikowana. Wieloletnie testy są tylko dla farmaceutyków.