69

Polska pomoże Ukrainie w… cyfryzacji. Panie Boni, 1 kwietnia już był!

Rzadko denerwuję się w pracy, ale to chyba dziwne nie jest – fanem żadnej wielkiej (czy nawet małej) firmy nie jestem, więc nie przeżywam ich problemów, decyzji, wyników finansowych. Ot, informacje, które trzeba na chłodno przemyśleć. Dzisiaj rano zgrzytałem jednak zębami i powstrzymywałem drżenie brwi. Wszystko za sprawą polskiego urzędnika, byłego ministra, zapowiadającego cyfryzację Ukrainy. Panie Boni, bo to o Panu mowa, […]

Rzadko denerwuję się w pracy, ale to chyba dziwne nie jest – fanem żadnej wielkiej (czy nawet małej) firmy nie jestem, więc nie przeżywam ich problemów, decyzji, wyników finansowych. Ot, informacje, które trzeba na chłodno przemyśleć. Dzisiaj rano zgrzytałem jednak zębami i powstrzymywałem drżenie brwi. Wszystko za sprawą polskiego urzędnika, byłego ministra, zapowiadającego cyfryzację Ukrainy. Panie Boni, bo to o Panu mowa, Polska jest ostatnim krajem, który powinien czegoś uczyć innych w zakresie cyfryzacji.

Nim przejdę do szokującej wręcz wypowiedzi Pana Boniego, wspomnę o wynikach badania PISA. Przyznam, że jeszcze parę dni temu było to dla mnie novum, o sprawie dowiedziałem się w trakcie świąt (czasem rodzinne dyskusje schodzą na dziwne tory). Być może część z Was pamięta, jak pod koniec ubiegłego roku chwalono polskich gimnazjalistów, nasz system edukacji, dobrze nauczającą kadrę. Oto bowiem w teście PISA nasi uczniowie uzyskali bardzo dobre wyniki, wyprzedzili młodzież z kilku rozwiniętych europejskich państw. Wszyscy (no prawie wszyscy, ale o tym za chwilę) głośno bili brawa, premier rozpływał się nad wynikami badania na konferencji prasowej. Z sukcesów trzeba się cieszyć, więc i ja się cieszyłem.

W tym samym czasie pojawiły się jednak głosy studzące ten optymizm – zwracały one uwagę m.in. na fakt, iż polscy gimnazjaliści dobrze rozwiązali testy (matematyka, czytanie ze zrozumieniem, nauki przyrodnicze), ponieważ… są przygotowywani do rozwiązywania testów. To nie jest kreatywne działanie i rozwiązywanie problemów polegające na myśleniu, lecz powtarzanie pewnych czynności. Przyznam, iż z takimi opiniami spotkałem się dopiero ostatnio – wcześniej zostały zagłuszone, ewentualnie pojawiały się odpowiedzi w stylu: przestańcie się czepiać, przecież jest dobrze.

Okazuje się jednak, że dobrze nie jest. Właśnie tę wiedze zdobyłem w trakcie świąt. Dowiedziałem się, iż na początku kwietnia pojawiły się wyniki drugiej części badania PISA. Tym razem było to kreatywne rozwiązywanie problemów: ustawianie klimatyzatora, kupowanie biletu w automacie itp. Pisząc krótko: problemy z życia codziennego, które wymagają nie tyle wykorzystania wyuczonego wzoru, co inteligencji, intuicji. I co? I mamy problem, ponieważ gimnazjaliści nie byli już w czołówce. Co więcej, odstawali od średniej i tym razem urzędnicy nie mogli ogrzewać się w blasku świetnych doniesień. Sprawę wolano przemilczeć. Sam pewnie bym o tym nie usłyszał, gdyby nie wspomniana rodzinna dyskusja. Usłyszałem, poszperałem, zostałem z pytaniami.

Będziemy musieli poczekać na wyjaśnienie, dlaczego nasza młodzież nie potrafi rozwiązać prostych zadań z codziennego życia – analiza wyników zapewne trochę zajmie i na dobrą sprawę nie wiadomo, czy uzyskamy jakąś klarowną odpowiedź. Pewne sugestie już się jednak pojawiają:

Rozmawiałem z Przemysławem Bieckiem, matematykiem i statystykiem, autorem znakomitego bloga „Smarter Poland” który zajmował się dla OECD analizą danych zebranych w ramach badania PISA. Przyznaje, że sam jest zaskoczony wynikami i jest przekonany, że dalsza analiza statystyczna umożliwi ich interpretację oraz odpowiedź na pytanie, co jest przyczyną takiego wyniku. Czy to, że zadania trzeba było rozwiązywać głównie za pomocą komputera? Co świadczyłoby o niskich kompetencjach cyfrowych młodych Polaków. Czy też jednak system edukacyjny oderwany ciągle od życia i nie uczy kreatywnego aplikowania zdobytej wiedzy? [źródło]

Nie wykluczam, że powody są różne i każdy z nich na swój sposób przyczynił się do gorszych wyników. Nas najbardziej interesuje jednak ów problem z komputerem. Młody Polak jest na bakier z nowymi technologiami? I to mało skomplikowanymi – przecież w badaniu nie chodziło o zaprogramowanie robota czy znalezienie błędów w aplikacji. Tu pojawia się pytanie o nauczanie informatyki w naszych szkołach. Temat rzeka i już na wstępie zaznaczę, że nie będę wszystkich wrzucał do jednego wora – z pewnością są szkoły, w których tego przedmiotu (lub pakietu przedmiotów) uczą specjaliści przekazujący młodzieży bardzo potrzebną wiedzę w fachowy sposób. Obawiam się jednak, iż w skali całego kraju nie stanowią oni większości.

Przyznam, że nie mam pojęcia, jak wygląda dzisiaj nauczanie informatyki w szkołach. Swoją opinię mogę opierać wyłącznie na własnych doświadczeniach oraz tym co usłyszę od znajomych, przeczytam w Sieci. Uczyło mnie troje „informatyków” i nie były to osoby przygotowane do nauczania tego przedmiotu. Albo inaczej: ich przygotowanie wynikało raczej z przymusu i polegało na odbyciu kursów dokształcających (przynajmniej zakładam, że takowe odbyli). W dwóch przypadkach (a może w trzech?) padło na nauczycieli techniki, którzy w ramach „bonusu” dostali informatykę. Podejrzewam, że mój przypadek nie był wyjątkiem i taka praktyka nadal ma miejsce.

Na lekcjach tych nie nauczyłem się niczego ciekawego/wartościowego. Robiłem kartki świąteczne albo grałem z kolegami w Diablo. Nie będę się w to zagłębiał, bo nie czas na wspominki. Napisze jedynie, że wyglądało to tragicznie i żywię nadzieję, iż dzisiaj jest ciut lepiej. Nie wierzę jednak w to, że jest świetnie – przecież ci nauczyciele nie poszli masowo na emeryturę i nie zastąpiła ich rzesza informatyków z prawdziwego zdarzenia. Ilu specjalistów zdecyduje się na kiepsko płatną pracę w szkole? Ilu nauczycieli techniki (lub innych przedmiotów) spróbuje poszerzyć swoją wiedzę na tyle, by wycisnąć maksimum korzyści z tego przedmiotu i zainspirować ucznia?

Wspominam o tym wszystkim, ponieważ rano trafiłem na wypowiedź byłego ministra, Pana Michała Boniego, który chce… A zresztą, dam próbkę:

Polska pomoże Ukrainie we wdrażaniu europejskich norm dotyczących cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa. Nasz wschodni sąsiad mógłby skorzystać z polskich doświadczeń w budowie e-administracji, zasobów kultury i edukacji czy kompetencji cyfrowych w społeczeństwie – uważa Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji. Dzięki wzorcom takim jak nasz program „Polska Cyfrowa” Ukraina może lepiej wykorzystać potencjał młodego pokolenia do tworzenia rozwiązań wspierających i zabezpieczających wszystkich mieszkańców. [źródło]

Szok, niedowierzanie, rozszerzone źrenice, nakłuwanie ręki długopisem, by sprawdzić, czy to nie jakiś chory sen. Polska, kraj, który w zakresie szeroko pojętej cyfryzacji jest na etapie przedszkola, chce nieść swój kaganek oświaty na Wschód. Nie wiem, jak bardzo oderwany od rzeczywistości był przez ostatnie lata Pan Boni, ale chyba nie powinien się wynurzać z mieszkania/biura w celu dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Być może podwładni w trakcie jego rządów przekonywali ministra, że staliśmy się drugą Koreą Południową, ale przed utratą stanowiska lub zaraz po tym fakcie warto było sprawdzić, ile jest w tym prawdy. To uchroniłoby byłego ministra przed narażaniem się na śmieszność. E-urzędy? E-służba zdrowia? E-szkoła? Na papierze wszystko wygląda pewnie fajnie, ale w rzeczywistości tak kolorowo już nie jest.

Być może brzmi to populistycznie, być może nie zauważam zmian, jakie w poruszanym temacie dokonują się na polskim podwórku. Przecież coraz więcej Polaków rozlicza się z fiskusem za pomocą Internetu (w tym roku już ponad 4 mln), przecież sam jakiś czas temu chwaliłem pewien projekt cyfrowego szerzenia kultury. Tak, widać pewne zmiany na lepsze, ale to nadal kropla w morzu potrzeb. Cyfryzacja naszej służby zdrowia to koszmar, który będzie się śnił kolejnym ministrom, urzędnikom i ludziom pracującym w tej branży, załatwianie prostych rzeczy w urzędach sprawia nadal wiele problemów w wersji analogowej, o cyfrowej nawet nie wspominam. Najlepszym przykładem nieudolności jest chyba Poczta Polska – instytucja, która w roku 2013 dowiedziała się, że jest Internet. Jeśli dobrze się orientuję, to pieczę nad tym molochem sprawuje… Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Jeśli podwładni Pana Boniego nie potrafią się odnaleźć we współczesnym świecie (lub odnajdują się z bardzo dużym opóźnieniem), to aż strach pomyśleć, jakie porządki pomogą zaprowadzić na Ukrainie.

Czytając wypowiedzi ministra (chyba z ulgą mogę napisać „byłego”) naprawdę zastanawiam się, czy mowa jest o Polsce. Roztaczana przez niego wizja zmian, jakie tu zachodzą brzmi naprawę pięknie (zdecydowanie polecam lekturę całego tekstu), lecz od brzmi do działa droga daleka. Gdy już Polska zmieni się w cyfrowego potentata, gdy dla przeciętnego Polaka nie będzie stanowiło problemu zapłacenie smartfonem w sklepie, gdy dzieci zaczną się uczyć programowania, a urzędnik napisze do mnie maila w odpowiedzi na każde zadane pytanie, gdy bezproblemowo zarejestruję się do lekarza z poziomu tabletu i założę firmę przez Internet, gdy nie będę musiał chodzić do kilku instytucji w celu załatwienia prostej sprawy, powiem: Panie Boni, aleście to pięknie zrobili. Teraz trzeba tę wiedzę przekazać innym, by nie musieli popełniać naszych błędów. Póki co, posłużę się jednak cytatem z klasyka:

Źródło grafiki: mybroadband.co.za

  • gość

    Nauka informatyki w szkołach to nauka obsługi Microsoft Office

    Efekty widać.

    • tho

      Nauka jak najbardziej potrzebna, bo na studiach miałem osoby, które nie potrafiły nawet dobrze napisać podania do dziekana, że o redagowaniu pracy dyplomowej nie wspominając, a excel to była czarna magia…

      A dzieciaki w gimnazjach niestety – jakby mogły to dzisiaj całą lekcję przesiedziałyby na FB i portalach typu zapytaj…

    • misiek440

      Bo program nauczania jest do bani, a przynjamniej był ~15 lat temu xD

    • Szef Rady Puchaczy

      Najlepszy program nie pomoże jak nauczyciel do bani. I odwrotnie.
      Są szkoły, gdzie szczawie absolwentów informatyki potrafią zakasować.

    • tomek

      pojecia nie masz o czym mowisz. chcesz powiedziec ze Pani w biurze korzystajaca z worda i execla to informatyk?? word powinni uczyc na polskim przy okazji pisania wypracowan a excela na matmie w dziale statystyka. przez takich jak Ty ten kraj jest w cyfrowej d… bo wydaje sie Wam ze word to juz informatyka.

    • tho

      To Ty nie masz pojęcia o czym piszesz.
      Nigdzie nie napisałem, że to informatyk, ale takie rzeczy powinny być uczone właśnie na lekcjach informatyki.
      Ty myślisz, że każdego w liceum interesuje programowanie?
      Bo Tobie się najwyraźniej wydaje, że tego powinni uczyć w szkole średniej – błąd.
      Może na jakimś mat-inf’ie ale z pewnością nie w każdej szkole.
      Prędzej się przyda absolwentowi liceum wiedza jak napisać poprawnie podanie w Wordzie, od biedy zrobić prostą stronę internetową w jakimś WYSIWYG czy na wordpressie niż jak napisać prosty program w C++

    • Marek Smoliński

      Przede wszystkim powinno się uczyć o bezpieczeństwie w sieci, bo reszty można się nauczyć samemu metodą prób i błędów.

    • tb

      :D ale się spiąłeś, nie mam ochoty czytać Twojego wypracowania, a skoro nie umiesz czytać ze zrozumiem, wytłumaczę krótko. Kolego – mówimy o informatyzacji kraju. A to wiąże się z wykorzystaniem komputera tam jest jest on przydatny w sposób adekwatny do konkretnej sytuacji. Informatyka to konkretny przedmiot, tak jak każdy inny powinien mieć swoje zagadnienia mniej lub bardziej ważne – ale informatyczne. Jeżeli więc uważasz nauka korzystania z worda / excela jestem elementem informatyki… cóż – mentalnie żyjesz w latach 90-tych. Twoja sprawa. PS. ile czasu straciłeś na tą laborkę? ;)

    • tho

      mniej niż Ty na swoją :)
      Całe szczęście nie Ty tworzysz ramy do nauki tego przedmiotu.
      A skoro nawet nie przeczytałeś – trudno. Widać jak szanujesz swoich adwersarzy.

      Widać informatyka mocno Tobie uderzyła do głowy…
      Informatyzacją niech się zajmą zawodowi informatycy, a na informatyce niech się młodzi ludzie uczą korzystania z tych narzędzi.

    • Kosiek

      Widzę, że Wasz cały konflikt obija się o nomenklaturę. Więc pomogę:

      TECHNOLOGIA INFORMACYJNA – to są programy biurowe typu Office, podstawy użytkowania komputera.

      INFORMATYKA – to są podstawy matematyczno-technologiczne SPOSOBU PRACY komputera – arytmetyka binarna, logika, algorytmika.

      A to, że szkoły mają w programie TI, nazywają to Informatyką, a uczniowie na tych zajęciach tak naprawdę nie robią nic idzie sobie swoją drogą…

    • Konrad Uroda-Darłak

      Właśnie nie widać – do tej pory dla wielu jest to czarna magia …

    • Karl

      Nie wspominając o tym, ze nauczyciel nie zawsze jest kompetentny do nauczania owego przedmiotu. Mnie informatyki uczyla pani od geografii – nigdy nie potrafila rozwiazac problemów, które czasem napotykalismy podczas pracy z jakims programem z pakietu Office (zazwyczaj to byly jakies błahostki). Wielokrotnie sama pytala nas jak cos trzeba zrobic, bo sama nie wiedziala a przy ocenianiu obnizala oceny za jakies glupoty, bo sie po prostu nie znala na rzeczy. Komedia.

    • Bupsz

      A u mnie na uczelni, informatykę na humanistycznych kierunkach prowadzi Kobieta która nawet nie wiedziała że na PC są pirackie wersje antywirusów.
      Nie powiem jak to wyglądało w kontekście tematyki pewnych zajęć o licencjach na oprogramowanie :)

    • Bupsz

      Na mojej uczelni, informatykę na humanistycznych kierunkach prowadzi kobieta która nawet nei wiedziała (lub udawała że nie wie) że na uczelnianych PC są pirackie antywirusy.

      Nie powiem jak w kontekście tego się słuchało jej wywodów o licencjach na oprogramowanie :)

    • maxx

      Hehehe chyba żartujesz – jaka nauka Office?!.

      Mój syn w 5 kl szkoły podstawowej na „lekcjach informatyki” gra w jakieś durne gry. Lekcje odbywają się, jak to dawniej bywało na WFie „na macie” – macie piłkę i bawcie się.
      Na szczęście moja znajomość tematu pozwala mi nadrobić braki w tym, czego szkoła nie umie nauczyć – ostatnio junior nauczył panią od informatyki skrótu ctrl+p…. ale, co mają zrobić dzieci których rodzice są dobrzy w innych dziedzinach, a komputer, co najwyżej umieją włączyć??

    • dd

      czekajcie czekajcie no informatyka i technologia informacyjna ;] w szkołach przeważnie jest to drugie i tam się uczy obsługi MS Office na poziomie takim na jakim się uczy czyli tu się pogrubia tekst a tu się robi pochylony [cytat jaki mam w głowie] … Informatyka sama w sobie jest w szkole rzadko – ja chodziłem do klasy o profilu informatyczno-menadżerskim i tam miałem informatyke – uczyliśmy się programować – uczył nas bardzo fajny starszy pan ze sporą wiedzą tylko szkoda, że uczył nas … turbo pascala – no ale to też był zawsze jakiś dobry początek do tego, żeby każdy kto chce nauczył się kolejnego języka na bazie tego co robiliśmy [a w sumie robili koledzy i koleżanki, bo ja byłem zwolniony po kilku pierwszych lekcjach gdzie umierałem z nudów] …

      Imo edukacja czy to Informatyka czy wspomniana wcześniej TI – jest na żałosnym poziomie w szkołach – problem jest też z uczniami, którzy naprawdę potrafią już w danej dziedzinie sporo, a na pewno duuużo więcej niż inni i wiedza jaką ścieżkę w życiu chcą obrać, ale i tak muszą się uczyć jak dobrze rozwiązać test na maturze … dopóki to się nie zmieni i nie damy możliwości rozwojów talentów uczniów ograniczając przy tym do minimum potrzebę zdobywania ogólnej wiedzy której i tak po klasówce nie pamiętają [u mnie np. biologia – pamiętam takie podstawy które gdzieś tam mi się przydają ale już z genetyki to mało co pamiętam] … czyli po prostu – wiemy jak działa ludzki mózg i pamięć, ale niestety ministerstwo edukacji chyba jeszcze nie doszło do tych informacji i dalej jedziemy tym samym stylem edukacji który jest niezmienny od lat – świat jest już w erze informacyjnej, a edukacja dalej siedzi w erze industrialnej …

  • tho

    Jak się wstawia filmy z cytatami fajnie by było jakby autor wpisu znał kontekst cytatu, bo tu nie ma on zupełnie zastosowania.

    Druga sprawa – polecam zobaczyć z jakimi zadaniami szło się zmierzyć. Banały, ale z ukrytymi haczykami.
    Np był narysowany automat biletowy i trzeba w nim było kupić konkretny bilet. Problem polegał na tym, że uczniowie nie wiedzieć czemu z miejsca wciskali przycisk zakupu nie sprawdzając uprzednio ILOŚCI zakupowany biletów i na tym się wykładali, bo ich ilość była specjalnie zmieniona…
    W prawdziwym automacie by po prostu to nie przeszło.

    • O który cytat chodzi? Z Potopu? Ten kontekst jest mi świetnie znany ;) Niemniej proszę Pana Boniego, by kończył, bo mnie jest wstyd za te farmazony.

      Co do drugiej sprawy – w innych krajach ten automat nie miał zmienionej liczby biletów?

    • tho

      Cytować mimo wszystko trzeba umieć, bo wypowiadał je przegrany w walce, czyżby Boni miał kończyć z autorem…? Wątpliwa sprawa.

      A co do drugiej części – pewnie nie. Po prostu niektóre rzeczy wiele dzieciaków zrobiło mechanicznie, bez zastanawiania się. Gdyby miało to miejsce w „realu” to problemu by nie było.

    • Gdyby… Gdyby nasi dostali odpowiedzi przed testem, to staliby się światową czołówką ;) Ja nie mam pretensji do gimnazjalistów, ja się zastanawiam, gdzie leży problem. I dlaczego musiałem dzisiaj oglądać pana Boniego…

    • tho

      Bo taka jest jego rola. Musi gadać.

      a co do cyfryzacji – trzeba ją rozpatrywać dwutorowo.
      Od strony „dla obywateli” jest całkiem nieźle choć mogłoby być lepiej. Nie jest może ona jakimś wzorem do naśladowania jak np. gov.uk, niemniej jednak ePUAP udostępnia sporo udogodnień bez wychodzenia z domu. Tak samo sukcesem można nazwać właśnie e-deklarację.

      Co mocno kuleje to natomiast A2A czyli komunikacja wewnątrz administracji rządowej i tu jest dużo do zrobienia, bo przetarg ZUSu na dyskietki czy brak możliwości zmiany firmy zarządzającej wewnętrznym oprogramowaniem ZUS bez jego rocznego paraliżu to po prostu żenującej.

    • Szef Rady Puchaczy

      Przetarg ZUS na dyskietki był w 2008.
      Nie masz aktualniejszych newsów?

    • tho

      Przyp***ś się do jednego tekstu ale żeby całą resztę skomentować to już nie starczyło Ci czasu, czy jak?

      Jakiś czas temu potrzebowali nowych komputerów i sytuacja się powtórzyła w SWIZ był wymóg stacji dyskietek, bo „takie mamy oprogramowanie i tak nam wygodnie”.

      szkoda tylko, że nie raczyłeś łaskawie odnieść się do innych rzeczy, które poruszyłem, a rzucasz się jak pchła na grzebieniu.

    • rob

      „[…] bez zastanawiania się.”
      No i masz odpowiedź :))

  • Szef Rady Puchaczy

    „Szok, niedowierzanie, rozszerzone źrenice, nakłuwanie ręki długopisem, by sprawdzić, czy to nie jakiś chory sen. Polska, kraj, który w zakresie szeroko pojętej cyfryzacji jest
    na etapie przedszkola, chce nieść swój kaganek oświaty na Wschód.”

    Szokiem to jest poziom niektórych tegorocznych felietonów/artykułów na łamach Antyweb, twierdzącym, że jest najlepszym blogiem technologicznym i chcącym nieść kaganek oświaty w Polsce.

    • Nadal bardziej szokuje mnie sprawa z Bonim ;) I nie wiem, czy AW ma aspiracje do niesienia kaganka oświaty.

    • Szef Rady Puchaczy

      Faktycznie, AW nie ma aspiracji.

      A jak jesteście tacy „fuckin’ smart” i debeściaki to zaproponujcie lepszy program pomocy Ukrainie.

      I może zmieńcie ten napis przy ostrzeżeniu o cookies: „Antyweb jest najlepszy więc się zgadzam” bo już maść na ból dupy mi się skończyła.

    • Zły dzień?

    • Szef Rady Puchaczy

      Poniekąd.
      Przeczytałem kilkanaście artykułów na rożnych AW, SW itp.
      Przeczytałem kilkadziesiąt komentarzy.

      To, że autorzy jednych i drugich nie maja wiedzy to pikuś.

      Gorzej, że przypominają radzieckiego naukowca, który wyrwał muchom skrzydła, potem kolejno wyrywał nogi i rozkazywał muchom iść. W dzienniku notował: „Rozkazałem: ‚mucha idi!’ i mucha poszła”.
      Po wyrwaniu ostatniej nogi i kilkukrotnym powtórzeniu ‚mucha idi!’ zanotował: „Po wyrwaniu ostatniej nogi mucha ogłuchła”.

      Nie ubolewam nad brakiem wiedzy. Ubolewam nad brakiem zdolności logicznego myślenia oraz nad wyciąganiem fałszywych wniosków.

      Za kilkanaście lat tacy ludzie będą rządzić naszym krajem.
      Brrrr…. Zły dzień.

    • Doceniam trud przebrnięcia przez te wszystkie wpisy, ale to, że coś nie pokrywa się z Twoim myśleniem i postrzeganiem pewnych poruszanych tu i tam tematów nie znaczy, że to jedyny i słuszny punkt widzenia. Ten i tamten to blogi, gdzie autorzy mogą dzielić się własnymi przemyśleniami i wcale nie twierdzą, że to jedyna i właściwa linia i trzeba jej się trzymać.

    • Napisz proszę, co jest nie tak z tym tekstem – gdzie dostrzegasz brak logicznego myślenia?

      PS Nie ja narobiłem bałaganu na Ukrainie, nie ja będę to sprzątał.

    • Szef Rady Puchaczy

      Jacek przez kilka godzin nie może rozłożyć namiotu, wciąż mu się zawala i prosi o pomoc.
      Placek oferuje mu pomoc.
      Wacia, żona Placka, wrzeszczy: „Durniu, nie pomagaj bo zawsze ustawiasz krzywo!”
      Jacek chce spać w jakkolwiek ustawnym namiocie, nawet
      krzywym, byleby stał.
      Wacia, żona Placka wciąż wrzeszczy, byleby sąsiedzi słyszeli.

      Już wiesz?
      Brak logicznego myślenia nie dotyczył akurat tego tekstu – dlaczego wyciągnąłeś taki wniosek? ;)

    • Brzmi jak przypowieść biblijna ;) Póki co pytałem – nie wyciągałem wniosków. Udzielasz się intensywnie pod moim tekstem i krytykujesz, więc czuję się odpowiedzialny za Twój stan ;)

    • tb

      Kolejny inteligent tak jak „tho”.
      Uważasz że jak się samemu nie umie czegoś zrobić to można w tym doradzać innym? Gratuluje podejścia.
      Ps. Jak tak Cię tak męczy czytanie AW / SW to po co czytasz? trzeba być konkretnie zrytym typem żeby samemu się „tak katować”.

  • areskrk

    Trzeba przyznać że pan Boni ma wszystko żeby być człowiekiem od „cyfryzacji”. Pierwsze – aparycja :D Zresztą, widać od razu że na cyfrach się zna. 0,5 i 0,7 to cyfry które mu życie na twarzy wyryło. Tyle o powierzchowności. Ale prawda o tym jaka perełka się polskiej „cyfryzacji” trafiła wychodzi w pełnej okazałości dopiero jak to nasze cudo się odezwie :) I zgadzam się z autorem wpisu. Tego typu teksty ze strony pana Boniego świadczą o tym w jak wielkim oderwaniu od podłogi żyją nasze „elity” polityczne. To jest tragiczne.

    • Marek Smoliński

      Pamiętam jak na spotkaniu w sprawie ACTA prosił „hackerów” o spokój, bo się serwery przeciążały od natłoku ludzi. :D

    • Mardż_e

      To rzeczywiście ambitnie skoro oceniasz człowieka po aparycji. Boni dobrze się zna na tym co robi i wiele wniósł do polskiej cyfryzacji, a to że oburzacie się, że był za zniesieniem piractwa w sieci… no cóż, piractwa nie powinno być bo to zwykła kradzież. Niestety bardzo upowszechniło się w naszym kraju i nie dziwie się politykom, że próbowali i próbują z resztą do tej pory z tym walczyć. Niemniej, jak dla mnie boni może naprawdę wiele zdziałać dla ukrainy, która jest jeszcze daleko za nami.

  • iks

    Wyższość PRL jest m.in. taka, że współpracownik Boni był zobowiazany trzymać się w okolicach faktów.

  • Brateq

    Panowie, nie lubię gadać o niczym.
    Więc pytanie nr jeden- czy istnieje test z obsługi komputera? Nie konkretny test, jak z wiedzy o HTMLu czy tego podobne. Normalny, z samej obsługi komputera. Taki, aby człowiek sam mógł się przekonać o swojej wiedzy, ewentualnie kogoś przemaglować na rozmowie kwalifikacyjnej.

    Drugie pytanie- czy jest jakiś dobry serwis, który wspomagał by naukę obsługi komputera po polsku? Niestety, ludzie niezależnie od wieku nie znają absolutnych podstaw sprawnego przemieszczania się po sieci, a co dopiero zarabianiu na tym.

  • neutrico

    Program „informatyki” w pierwszej klasie gimnazjum:

    „Podstawy budowy komputera”
    „Pliki, rozszerzenia nazw i typy plików”
    „Typy licencji na oprogramowanie”

    „Obsługa MS Paint…. ”

    To nie joke niestety…

    • Krystian Juskowiak

      Jak na gimnazjum to trochę późno z tą wiedzą, może bardziej na podstawówkę. Ale nie zmienia to faktu, że te informacje powinny być w programie nauczania :-) Znaczy – no, program nie może zakładać, że dzieciak sam się dowie o tym wszystkim, bo gdyby nie dowiedział, to szkoła musi go tego nauczyć. Choć jak wspomniałem – informacje bardziej dla podstawówki niż gimnazjum, jeśli pijemy do tego samego :-)

    • Tomasz Bielecki

      Witam^^ postanowilem ze 
      skoro wylaczono komenty pod tamtym felietonem to ci tutaj odpowiem bo
      nie mam pewnosci czy dotarlo… „Chcialbym zauwazyc ze napisalem
      wyraznie ze zrownywanie tarc wewnatrz spolecznosci z shitstormem w 
      komentach jest bledem a tak wlasnie uczyniles piszac o sztucznych
      podzialach w swiecie Open Source i dales na to argument. Co do tego ze 
      artykul jest o scieraniu sie systemow operacyjnych nawet nie
      dysktowalem… Te tarcia nie sa bezpodstawne i nie sa sztuczne podobnie
      jak i podzialy… Nie rozumiem skad tyle jadu w sytuacji gdy nie
      odpowiadasz na zarzuty tylko dalej walisz sofizmaty… I nagle sie
      okazuje ze komus tu kuleje czytanie ze zrozumieniem i ze faktycznie cos
      ktos zobaczyl w komencie mimo ze tego tam nie bylo… A skrot OS zostal
      zastosowany dla Open Source co mozna wyraznie wywnioskowac z kontekstu
      wypowiedzi… Bo nie pisalem o tarciach tylko o tym ze je splycasz…
      Nie pisalem o stystemach operacyjnych tylko o tym ze te klotnie sa
      zasadne… Twoje uszczypliwosci zachowaj dla kogos na twoim poziomie.
      Forma felietonu nie zwalnia ciebie z odpowiedzialnosci za rzetelnosc
      przekazywanych informacji i szkodliowsc uogolnien…”

    • Karol

      Kurczę, ja się nie dziwię, że autor komentarza Tobie nie odpowiedział (tak wynika z tego, co piszesz). Dlaczego? Bo stworzyłeś tu małą fizozofię, Panie Dzieju :-) I też czytałem tamten wpis i popieram autora komentarza – również nie wiem, czemu wyjechałeś o Open Source we wpisie o OS jako systemach operacyjnych. Moim zdaniem sam zapędziłeś się w małym sofizmacie tyle, że widzisz wpis swoimi kryteriami, niekoniecznie złymi, ale nieco będącymi nieco obok prawdziwego przesłania tamtego wpisu, drążąc nowe meandry. To tylko internet – tutaj wojna na słowa ani dyskusja nie ma większego sensu :-)

      Pozdrawiam :-)

    • Tomasz Bielecki

      Widzisz wspomnialemo o open source bo komentowalem nie komentarz tylko felieton a w felietonie pisze ze w swiecie linuxa sa sztuczne podzialy^^ To nie sofizmat czlowieku to fakt. Chyba wiesz co ma Open source wspolnego z linuxem? Pewno wiesz… To ze sie zgadzasz z przedmowca tlumaczy dlaczego napisales co napisales… Co do meritum tamtego wpisu/felietonu to sie nie wypowiadam zwrocilem tylko uwage na jedena konkretna hipoteze autora ktora uwazam za szkodliwa i niesprawiedliwa, majaca korzenie w ignorancji autora i braku elementarnej wiedzy na opsywany temat. W ten sposob autor krzewi szkodliwe stereotypy… Reasumuja uwazam zarzut o sofizmaty za bezzasadny gdyz wspomnienie o Open Source nawiazuje bezposrednio do hipotezy autora o bezzasadnej fragmentaryzacji swiata linuxa, poprawia bledy ktore autor popelnil stawiajac hipoteze poprzez wypunktowanie falszywych zalozen wspomnianego autora. Fizozofia nie fizozofia, szkodliwy stereotyp jest szkodliwy^_^ Co do reszty pana hipotez, pozwole sobie sie nie zgodzic…

    • neutrico

      Owszem powinny ale to był plan na cały pierwszy semestr!!!

      W drugim to nawet nie wiem za bardzo co się dzieje muszę spytać – ale niewiele.

  • neutrico

    Ja paradoksalnie bardzo się cieszę z tego, że Pan Boni był ministrem.
    Bardzo żałuję, że nadal nie jest i bardzo mnie martwi, że kolejni niestety mogą być od niego bardziej operatywni.

    Polska to jest syf. Polska administracja to syf. Ale ten syf wyposażony w nowoczesne rozwiązania IT to wizja przerażająca.

    W tej kwestii zasada „im gorzej tym lepiej” jest paradoksalnie bardzo na miejscu.

  • Gimnazjalista

    Jak wygląda informatyka w gimnazjum? W mojej szkole informatyki uczy nauczyciel techniki po studiach podyplomowych. Na lekcjach mówi o obsłudze pakietu MS office a uczniowie udają że słuchają. Gdy tylko informatyk nie patrzy wchodzą na facebooka tudzież inne portale. W skrócie jest tak samo, zmieniły się tylko narzędzia

    • Szef Rady Puchaczy

      A ja znam gimnazjum, gdzie na lekcjach informatyki uczniowie programują w Visual Basic, uczą się CorelDraw i AutoCAD.

      ZMIEŃ SZKOŁĘ zamiast biadolić!!!

    • areskrk

      Hmmm… Może za trudne gimnazjum sobie jednak wybrałeś… Może „ZMIEŃ SZKOŁĘ zamiast” wylewać frustrację w komentarzach na różnych blogach :) Nie upieraj się, skończ jakieś łatwiejsze, wszyscy będą zdrowsi :)

    • Szef Rady Puchaczy

      Właśnie wybieram. Jakie polecisz?

  • Mikołaj Wawrzyniak

    Problem tkwi w sposobie nauczania. Nie uczy się ich kreatywności, oryginalności tylko stara się im wmówić, że muszą być szarzy jak wszyscy inni.
    Tylko dzięki temu wpisowi dowiedziałem się o istnieniu MAIC :o

    • Jak to? Przecież to jeden z naszych największych skarbów narodowych ;)

  • Michał

    Spoko spoko, niech oswiecają. Ktoś wie może jak jest „admin1” po ukrainsku? :>

    • asd

      адмін1

  • Nie wiem, co tak autora rozbawiło
    1. Wyniki PISA nijak mają się do Boniego i jego cyfryzacji. Nie chcę bronić naszego systemu edukacji i administracji, ale ocena kreatywnego myślenia u 15-latków nie rzutuje w żaden sposób na kompetencje MAiC w zakresie usprawniania administracji państwa, z którą ci 15-latkowie nie mieli jak dotąd najmniejszego kontaktu.
    2. Odnośnie poziomu nauczania informatyki. 15 lat temu nie miał kto nas uczyć i normalne było, że wielu uczniów wiedziało więcej niż ich nauczyciele. Co zresztą trwa do dzisiaj, bo skąd niby państwo na dorobku ma wziąć 7k PLN netto na specjalistów w tej dziedzinie w każdej szkole? I jak by to wpłynęło na innych nauczycieli? Budżet państwa jest jaki jest i kolokwialnie mówiąc z g… bata nie ukręcisz. Ale to nie wina ministra edukacji, że PKB Niemiec czy Anglii jest kilkukrotnie wyższe.
    3. Poczta Polska. Zadania i priorytety tej spółki niewiele mają wspólnego z internetem. To po-PRL-owski moloch który przez lata się restrukturyzował, żeby usprawnić swoją logistykę. NIe jest to ani łatwy ani szybki proces. Jak ktoś ma do zautomatyzowania procesy logistyczne na terenie 38 milionowego kraju, to raczej poślednie usługi internetowe nie są jego priorytetem.
    4. Poczta Polska, podobnie jak i gimnazjaliści, nie ma wiele wspólnego z cyfryzacją administracji. To spółka SP i przedstawiciel MAiC wybiera zarząd i RN, a nie mówi im, jak mają pracować.
    5. Tak się zastanawiam, kto lepiej nadaje się na doradcę przy wdrażaniu cyfryzacji w ubogim kraju: Francuzi/Niemcy, którzy mieli kilkukrotnie większy budżet na starcie, lepiej zorganizowane państwo i zautomatyzowali administrację wiele lat temu, czy Polacy, którzy robią to w tej chwili (cyfryzacja trwa) w trudniejszych warunkach, zbliżonych do tych na Ukrainie? Gdzie nawet system prawny Ukrainy jest bliższy Polsce, bo wywodzi się z tego samego ustroju? Kto jest w stanie przekazać więcej doświadczeń?
    6. Cytując klasyka wypada cytować go prawidłowo. Słowa Kmicica to uznanie wyższości drugiej strony i prośba o dobicie, żeby oszczędzić słabszemu wstydu. Użyte przez Autora sugeruje, że życzy sobie być dobitym przez stronę, której wyższość uznaje (czyli w tym przypadku, nie wiem, Boniego?). Samokrytyka tyleż niezamierzona, co nieprzesadzona.

    • 1. Badanie PISA ma wiele wspólnego z bredniami byłego ministra – wspomina on o potencjale tkwiącym w młodym pokoleniu i wykorzystywaniu go do tworzenia wyspecjalizowanych kadr, które staną się solą tej ziemi. Dzisiaj ta młodzież może i nie ma kontaktu z cyfryzacją kraju (a szkoda), ale za 10-20 lat to oni będą jego motorem napędowym. Do tego, jeśli mówimy o ministerstwie odpowiedzialnym za cyfryzację kraju, to ma ono związek ze wszystkimi obywatelami.

      2. Argument totalnie do mnie nie trafia. Mnóstwo pieniędzy z budżetu idzie w błoto, nie znajdzie się 7 tysięcy złotych na specjalistę? Jasne, że trzeba to pomnożyć i zrobią się grube miliony, ale mówimy o strategicznym kroku, który będzie miał wielkie znaczenie dla przyszłości kraju. Co powiedzą inni nauczyciele? Jeśli im się nie podoba, to niech się przekwalifikują.

      3. Czy wprowadzanie usług internetowych obok głównego biznesu byłoby wielkim problemem pięć lat temu? Skoro w ubiegłym roku okazało się, że można to zrobić, to jaki problem blokował te decyzje w przeszłości?

      4.Odsyłam do tekstu źródłowego – Boni nie mówi jedynie o e-administracji. Nie do tego sprowadza się jego cyfryzacja. To ogólnie e-państwo. Po drugie – jeśli ktoś wybiera zarząd, to za niego ręczy głową. To nie jest szkolna drużyna strzelecka, której nie wyszło na zawodach, ale potężna instytucja i nie można wybierać do jej władz przypadkowych, nieprzygotowanych ludzi.

      5. Zdecydowanie Francuzi i Niemcy, którzy zrobią to taniej, szybciej i efektywniej. W naszym przypadku byłoby to prowadzenie kulawego przez ślepego.

      6. Na ten temat już pisałem wyżej – mnie wstyd za Boniego i jego dyrdymały, niech ktoś dobije nas wszystkich i oszczędzi wstydu.

      I na koniec – mnie to wcale nie bawi, jak zasugerowano we wstępie.

    • 1. Wspominał o potencjale młodego pokolenia Ukrainy, nie Polski. Poza tym, młode pokolenie wykracza daleko poza 15-latków, tym bardziej, że Boni wspominał o współpracy między uczelniami. Dodatkowo, MAiC naprawdę nie ma nic wspólnego z procesem nauczania, samo słowo cyfryzacja nie oznacza, że jest odpowiedzialny za wszystko co ma związek z informatyką w każdej dziedzinie życia.
      2. To, że Ty uważasz dany element za ważny strategicznie, nie znaczy, że tak jest. PISA testowało kreatywne myślenie, sama informatyka tego nie rozwiąże. Trzeba zmienić podejście do nauczania, a nie wzmocnić jedną dyscyplinę. O przekwalifikowaniu, wybacz, ale to korwinizm, po prostu zaczną strajkować (i słusznie, niestety), bo edukacja nie jest wolnorynkowa. Marnowanie środków z budżetu? Ktoś może stwierdzić, że marnotrawstwem jest wprowadzanie na poziomie gimnazjum lekcji z programowania, bo przecież tylko mały procent wykorzysta to w zawodowym życiu. I też będzie miał swoje racje.
      3. W ekonomii istnieje pojęcie kosztu alternatywnego. Może zarząd PP, przy całym szacunku do Twojej wiedzy, ma szerszy pogląd na sytuację i priorytety firmy obsługującej cały kraj i podjął uzasadnioną decyzję o zepchnięciu usług internetowych na dalszy plan?
      4. Odsyłam do Kodeksu Spółek Handlowych. Właściciel wybiera Zarząd i nie ma prawa dyktować mu, co ma robić, może go tylko odwołać. Więc głową nie ręczy. I dalej: może ci przypadkowi i nieprzygotowani ludzie mają szerszy pogląd na działanie firmy i nie muszą się zgadzać z Tobą, że ważne jest wprowadzanie usług internetowych, które generowałoby ułamek obrotów firmy w stosunku do głównej działalności? Co zresztą czyni ich już nie tak bardzo przypadkowymi i nieprzygotowanymi.
      5. Trudno odpowiedzieć na taki argument. „Taniej, szybciej efektywniej” opierasz na jakichś badaniach porównawczych? Uwzględniasz koszt utrzymania administracji na poziomie Francji/Niemiec w stosunku do możliwości budżetowych Ukrainy? Wiesz o ilu więcej urzędników przypada na mieszkańców Niemiec w stosunku do Polski czy Ukrainy? Jakie są różnice pomiędzy kulturą urzędniczą, procedurami i prawem między Polską a Ukrainą i dajmy na to Niemcami i Ukrainą?
      6. Interpretacja, przyznam, bardzo kreatywna.

  • Piotr Pietrzak

    Dobry tekst! Do dziś pamiętam jak w gimnazjum zaprojektowałem stronę internetową szkoły, a nauczycielka „informatyki” usunęła moje imię i nazwisko ze stopki, spieprzyła cały plik CSS i poinformowała mnie o tym po lekcji której tematem były „prawa autorskie w Internecie”. Parę lat później ta sama nauczycielka zrobiła wielkie oczy gdy mój brat uświadomił jej, że drukarka w klasie jest laserowa i nie dokupuje się do niej tuszu…

  • mijek

    przeczytałem Twoje przemyślenia i zgodzę się że potrzeba więcej praktycznych zajęć, zresztą sam Boni mówił ostatnio o potrzebie programowania, nie wiem czy widziałeś http://mamstartup.pl/aktualnosci/5361/chca-uczyc-dzieci-programowania a co do uczenia sasiadow zza wschodu – ok, nie twierdze, ze jestemy najbardziej scyfryzowanym krajem na swiecie, ale nie oszukujmy sie, ze przez lata nastapil duzy postep i jednak nie jestesmy zieloni w tym temacie. za Boniego trwała cyfryzacja radia i tv, wdrożono ewuś, jedno okienko cyfrowe etc. i skoro można w jakimś obszarze pomóc sąsiadom, to czemu nie… niestety w polsce mamy tendencję do narzekania i obniżania swojej wartości, jak mieszkałem kiedyś w Szwecji, to było zupełnie inaczej – ludzie patrzyli przede wszystkim na to co się udało, a nie na to czego jeszcze nie ma. no ale co zrobić :)

  • Chris

    Akurat kończę jedno z nie najgorszych warszawskich liceów i mogę trochę na temat informatyki powiedzieć. Miałem dwie nauczycielki, z których pierwsza nauczyła nas obsługi całego office’a z accessem włącznie. Chciała też pokazać nam trochę C++ ale głownie pod kontekstem rozwiązywania zadań matematycznych i to trochę nie wyszło, bo widać było że zdarza jej się samej w tym trochę gubić. Druga skupiła się na podstawach grafiki ale nie było tego dużo i jak tylko udało nam się nauczyć czegoś w jakimś programie to go zmienialiśmy.

    Przyznaje, że sporo narzekałem, ponieważ informatyka ciągle jest traktowana w szkołach bardzo luźno – „Jak wam jedna ucieknie to nic się nie stanie”. Wydaje mi się, że niektórzy nauczyciele mają aspiracje ale sami nie wiedzą jak coś wytłumaczyć lub zrobić. Parodią jest jednak temat matury z informatyki, na którą bardzo mało osób się decyduje. Głównie dlatego, że program informatyki jest tak napisany, że nigdy nie wiadomo co się trafi i sami nauczyciele nie wstydzą się mówić, że matura ta obejmuje wiedzę z poza szkoły (sic!). Wydaje mi się, że matura obejmuję wiedzę z programu, którego powinniśmy zostać nauczeni (tak jak to wygląda w przypadku innych przedmiotów), więc coś tu chyba powinno zostać zmienione…

  • mirosław borubar

    Świetny tekst i praktycznie się z jego tezami zgadzam. Jak widać polityka opiera się na kwiecistej mowie, a nie na realnym działaniu. W końcu przemówieniami wygrywa się wybory, a reformami przegrywa następne, więc na zmianę się nie zanosi.

  • Danuta_W

    Ja uważam, że trochę (panie autorze) przesadzasz i za wiele oczekujesz. Gdy sam uczyłeś się informatyki w szkole nie było nikogo kto by Ciebie odpowiednio przez to wszystko przeprowadził, ponieważ sami nauczyciele dopiero co uczyli się obsługiwać komputery. Dodatkowo trochę czasu musiało minąć nim Polska zaczęła przejmować zachodnie standardy i to wszystko trwa po dziś dzień. Niemniej, dzisiaj jesteśmy na tyle rozwinięci że ze spokojem możemy pomagać naszym wschodnim sąsiadom. Dzisiaj moje dzieci mają bardzo dużą wiedzę odnośnie obsługi komputera (na pewno większą niż ja ), ponieważ uczą ich tego wykwalifikowani ludzie po studiach np. informatycznych. Ukraina może bardzo wiele się od nas nauczyć, ponieważ przechodziliśmy w przeszłości przez to samo co oni.

    • Jorguś

      Napisałaś „mają bardzo dużą wiedzę…”. Ja mam okazję obserwować nauczanie informatyki na przykładzie mojego syna (podstawówka). Zarówno program jak i metodyka nauczania są chore. Przykład: „zrobić prezentację w Power Poincie”. Zamiast określenia celu (np. przedstawić, zaprezentować klasie jakiś temat z wykorzystaniem prezentacji), młody uczy się krok po kroku samego narzędzia. Jak wpisać tekst, jak wkleić obrazek, jak zrobić animację pojawiającego się tekstu. Nikt mu nie wytłumaczył, jakie są zasady przygotowania prezentacji, do czego i kiedy. Dostał kawałek wiedzy, z którą nie wie co zrobić. I przy okazji skazał na „jedyne słuszne” narzędzie. Bo szkoły / MENu nie obchodzi że rodzica może nie stać na program kosztujący kilkaset złotych. Ze skutkami takiego nauczania mam do czynienia w pracy. Zjawia się młody człowiek który otrzymuje zadanie poprowadzenia małego projektu. I co? Rozkłada ręce, że nic nie będzie w stanie zrobić, póki MS Projecta nie dostanie na kompa.

    • Danuta_W

      Pamiętam jak moje starsze dziecko (ma teraz 25 lat) na lekcjach informatyki w podstawówce uczyło się jak włącza się komputer i gdzie
      rozmieszczone są klawisze na klawiaturze. Dzisiaj mój drugi syn, który jest w podstawówce tą wiedzę ma w jednym paluszku, potrafi bezproblemowo stworzyć dokumenty, po Internecie porusza się łatwiej niż ja. Nie wymagajmy też bóg wie czego od dzieciaków. Oni mają teraz po dziesięć lat – za kolejne dziesięć gdy będą szukały pracy najprawdopodobniej będą komunikować się ze sobą językiem
      programowania.

  • John Kofee

    jest takie stare powiedzenie: ci co potrafią to to robia, ci co nie potrafia uczą innych :)

  • le_mon

    Ale w czym problem? Przecież ta cała cyfryzacja to najprostsza rzecz pod słońcem :D
    http://demotywatory.pl/3668496/–Boni-znasz-jakies-cyfry

  • Bartosz Rodziewicz

    Nauka informatyki z jaką spotkałem (i spotykam dalej) wyglądała tak:
    Podstawowka
    Paint + program do rysowania z openoffica
    Robienie prezentacji (tzn nie że nam ktoś powiedział jak zrobić tylko pokazał jak wrzucać zdjęcia i tyle)
    Gimnazjum
    Office (np kartkówki ze skrótów klawiaturowych)
    Html (poznaj kilka znaczników napisz coś i tyle – kolejna rzecz bardzo przydatna)
    Liceum (podstawa)
    Trochę lepiej przeprowadzona nauka worda i pp jednak dalej uczyliśmy się co można zrobić a nie jak należy coś zrobić (np jak prawnie sformatowac dokument lub przeprowadzać prezentacje)
    Liceum (rozszerzenie)
    Pół roku algorytmów na papierze których i tak ci co nie rozumieli nie zrozumieli bo nie widzieli efektu
    C++ uczony w sposób taki że jak czegoś nauczyciel nie wie (zdarza się to często) to pyta się mnie

    To wszystko to jest porażka i nie dziwie się uczniom że wolą siedzieć na fb jak im się nie pokazuje po co im ta wiedza (zresztą jak ze wszystkim – kucie encyklopedii zamiast nauki jak znaleźć potrzebne informacje)
    Cieszę się że już tylko 1.5 roku tego mi zostało, chociaż studia pewnie nie lepiej wyglądają pod tym względem…

    • rr

      „[…] zamiast nauki jak znaleźć potrzebne informacje.”
      O Boże… Ręce i nogi opadają :)) To nauczyciele mają uczyć myślenia? Jak wam ktoś nie powie sprawdź, znajdź, poszukaj… to już dupy nie ruszycie?
      Fajnie się czeka na gotowe.:)) Tylko że kiedyś możesz się nie doczekać i co wtedy?
      „[…] a nie jak należy coś zrobić (np jak prawnie sformatowac dokument lub przeprowadzać prezentacje).” A kto ci człowieku zabrania SAMEMU coś przeczytać, sprawdzić, zrobi to i zrozumieć?
      To taki wielki problem znaleźć informacje na temat „poprawnego sformatowania dokumentu”?

      Dobrze że ja już nie dożyję czasów kiedy wasze pokolenie dorwie się do władzy.

      I z takim podejściem życzę duuuużo szczęścia na studiach :P

  • Pingback: Polacy polubili cyfrowego fiskusa - AntyWeb()