52

Błagam, skończmy już z tą polską Doliną Krzemową

Nasz kraj miał już być drugą Japonią, potem drugą Irlandią, w międzyczasie narodziła się idea stworzenia tu nowej Kalifornii, konkretnie zagłębia technologicznego, jakie przez dekady wykuwano w tym regionie USA. Każdy pewnie słyszał hasło "polska Dolina Krzemowa". Sam trafiam na nie co kilka tygodni. I przyznam, że mam już dość. Nie wiem, czy powtarzanie tych sloganów wynika z wyrachowania, niewiedzy czy też sarkazmu, ale jedno jest pewne: drugiego Sans Francisco z przyległościami tu nie znajdziecie...

Polska Dolina Krzemowa odżyła. Przez chwilę było o niej cicho, ale wystarczyło, że na Śląsku pojawił się wicepremier Mateusz Morawiecki i sprężynę znów nakręcono, mechanizm poszedł w ruch. Polityk brał udział w Europejskim Kongresie Gospodarczym, a jego wypowiedzi mogły uskrzydlić mieszkańców województwa:

Morawiecki ocenił, że Górny Śląsk ma ogromne atuty i możliwości rozwojowe i nie tylko „przetransformuje się utrzymując górnictwo jako bardzo ważną gałąź naszego przemysłu, ale niejako oprócz, obok tego będziemy w stanie z Górnego Śląska zrobić prawdziwą „Dolinę Krzemową”, dolinę technologiczną, która tutaj zresztą rośnie, coraz mocniej”.[źródło]

Brzmi super, prawda? Cieszę się, zwłaszcza, że mieszkam w sercu regionu. I faktycznie dzieje się tu sporo ciekawych rzeczy, często słyszę o nowych firmach, kolejnych inwestycjach, interesujących wydarzeniach. Wciąż nie mogę jednak zrozumieć jednego: po co na siłę tworzyć mit „polskiej Doliny Krzemowej”? Przecież takie miejsce nie tylko nie istnieje, ale tez nigdy nie powstanie, o czym już pisałem. Chociaż z drugiej strony, optymiści mogą stwierdzić, że rodzime zagłębie technologiczne już u nas funkcjonuje. I to w kilku miastach!

Wystarczy wpisać w Google „polska Dolina Krzemowa”, a za chwilę okaże się, że to Śląsk, Kraków, Wrocław, Poznań. A przecież nie można zapominać o stolicy – to tam dzieje się najwięcej, tam ulokowano Google Campus, tam załatwia się interesy. No i co z Trójmiastem, w którym tak prężnie rozwija się nowoczesny biznes? Można tylko napisać: podawajcie miasta… Aż przypomniał mi się pisany z przymrużeniem oka tekst o Innowrocławiu. To powinno być nasze technologiczne gniazdo, polska Dolina Krzemowa. Nazwa jest w sam raz. Dorzuciłbym do tego mniejsze ośrodki – np. Giżycko z grafiki tytułowej. Dlaczego tam mają nie zasmakować tego boomu technologicznego?

Mam nadzieję, że powtarzanie tego sloganu w końcu ustanie. Politycy (bez względu na wiek i partyjną przynależność), urzędnicy, część mediów i przedsiębiorców zrozumieją, że czas odpuścić. Wystarczy robić swoje, rozwijać się, tworzyć biznes i nowe technologie, bez przywoływania wspomnianego hasła. Wszak nie będzie tak, że jeśli wypowie się je odpowiednio wiele razy, to stanie się rzeczywistością. Tego nie zmienią ani słowa wicepremiera, ani państwowe granty, ani inicjatywy środowiska startupowego. Możemy mieć technologiczny Gdańsk, „kasynowy” Kraków, biznesową Warszawę, innowacyjny Wrocław czy startupowy Poznań i będzie ok. Naprawdę.

  • Michał Rawluk

    Uśmiech krzywy pod nosem gdy przeczytałem że masz nadzieję że politycy przestaną używać jakiegoś sloganu.
    Oni ogólnie wyłącznie posługują się sloganami. Nic innego nie robią.

    • kofeina

      A to nie na tym polega uprawianie polityki? To jak w marketingu – owijanie jakiegoś gówna w sreberko? ;)
      (trochę przepraszam za wyrażenie)

    • Alot

      Jednakowoż w krajach, gdzie suweren nieco bardziej rozgarnięty, trzeba też coś robić, żeby mieć choć cień szansy na reelekcję.
      W PL wystarczy pięknie opowiadać.

    • Meretycz

      Tak, tak… Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

    • demola

      Dobrze że tylko trochę przepraszasz za wyrażenie, bo te akurat akuratnie oddaje sens ;)

    • To niech przynajmniej raz na jakiś czas odświeżają te hasła ;)

  • kofeina

    Żeby suweren był dumny z kraju ;)

    • Suweren musi już być dumny: Dolina Krzemowa w każdym województwie – Amerykanie mają jedną ;)

    • kofeina

      Powiem tak – przyczepiłeś się tej Doliny Krzemowej, ale ja od kilkunastu lat czytam (a wiem, że powtarzane jest to od kilkudziesięciu) o tym, że już za moment będzie „dużo bardziej super”. Polska będzie zaraz potęgą tu i tam. Już powoli Dolina Krzemowa się nudzi (vide Twój wpis), więc zaraz będzie coś innego.

      To wszystko ma na celu utrzymanie przekonania w ludziach, że dzieje się dobrze. I choć aktualnie nie jest często fajnie, to zaraz będzie, tylko jeszcze chwilę wytrzymać i przebrnąć. Problem tylko w tym, że trwa to już kilkadziesiąt lat.

    • Cytując klasyka: „Jeszcze będzie przepięknie”…

    • Przemysław Rumik

      @kofeina:disqus widzisz, bo jest lepiej. Co roku PKB rośnie, co roku stajemy się bogatsi.
      Z tym, że 12 lat temu Polacy nie chcieli „Polski socjalnej” i wybrali neoliberalną (nawet program PiS w 2005 roku był neoliberalny), później PO to kontynuowała z sukcesami, ale dopadła nas rzeczywistość widoczna we wszystkich krajach (może poza Niemcami), czyli to, że de facto na rynku potrzebni są tylko wysokiej klasy specjaliści, cała reszta jest kosztem którego jak się da to się pozbywa, czy to przez zastąpienie automatami czy przez wyrzucenie na śmieciówki, no i przyszli kolejni i obiecali ludziom, że wrócą do tego „jak było” i wracają, coraz więcej rzeczy mamy jak przed 1989 ;-)

    • kofeina

      @przemysawrumik:disqus, nie napisałem nigdzie, że nie jest lepiej. Napisałem, że nie jest „dużo bardziej super”, czyli tak jak obiecywano i jak obiecuje się nadal wszystkim. I właściwie wszyscy to obiecują.
      Nie wiem, czy w historii wygrał ktoś wybory z hasłami mówiącymi, że „jest jak jest – trudno”, „różnice będą się pogłębiać” i „na jakieś super wybicie się nie ma co liczyć w najbliższych kilkudziesięciu latach” albo „waszym dzieciom nie będzie wiele lepiej”.
      Zamiast tego mamy mowę o tych dolinach krzemowych przywołanych przez Maćka, a wcześniej choćby o potędze łupkowej.
      12 lat temu Polacy może i chcieli tę neoliberalną opcję, ale dlatego, że mieli dzięki temu mieć lepiej (takie obietnice). 12 lat to szmat czasu, a w tym czasie dopadła ich rzeczywistość, o której piszesz. Zwątpili i uznali, że może jednak ta druga opcja będzie fajniejsza.

    • Przemysław Rumik

      @kofeina:disqus ale jest dużo bardziej super. Tylko, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. W 1989 roku wizja tego, że praktycznie każdy będzie miał samochód, w sklepach będzie masa towarów, żywność i odzież będzie tania i wysokiej jakości było nie do pomyślenia. Teraz gdy wchodzisz do polskiego sklepu masz taki sam wybór towarów jak w Niemczech, Francji czy UK, czasem nawet lepszy bo u nas słodycze są zwykle z prawdziwej czekolady, a tam nie zawsze. Samochodów jest tak dużo, że nie ma ich gdzie parkować.
      W 2007 roku w miejscu gdzie mieszkałem była masa miejsc parkingowych (tak z 50-60% było wolne), w 2014 jak się stamtąd wyprowadzałem trzeba było otworzyć jeszcze parking obok i parkować na uliczkach przy krawężniku bo miejsc brakowało.
      W 2000 roku widok żurawia budowlanego to była rzadkość, teraz widać je wszędzie (kiedyś wyszedłem na taras w moim bloku i policzyłem, widziałem ich koło 20, część buduje domy mieszkalne, część budynki dla firm, a jeszcze inne infrastrukturę).
      Rozwój jest. Tylko, że w dość naturalny sposób ciągnie do dużych centrów. W Polsce i na świecie rozwijają się duże miasta głównie, bo to do nich ciągnął ludzie z całego kraju, a później firmy chcące zatrudnić tych ludzi. Część ludzi nie nadąża, bo nie mają natury podróżnika, bo nie chcą się wyprowadzać, czy cokolwiek innego. Świat im ucieka. Ale tu jest zawsze konflikt, czy to oni mają rację twierdząc, że to niesprawiedliwe, że ich omiają największe bonusy z przemian i bogacą się tylko o tyle ile im „skapnie” czy też raczej racje mają ci, którzy twierdzą, że trzeba się wysilić i uczyć się/przeprowadzić/gonić świat.
      Na razie wygląda, że mimo wszystko świat działa tak, że jak nie idziesz do przodu to się cofasz. To może być niesprawiedliwe, ale samo poczucie krzywdy to trochę za mało by coś zmienić.
      Brexit w UK jest próbą takiego powstrzymania zmian, ale niestety różnica między Londynem, a prowincjonalnymi miasteczkami Anglii czy Walii zmieni się nie przez to, że one się wzbogacą, a raczej przez to, że Londyn zbiednieje, chociaż pewnie i tak mniej niż te miasteczka.

    • johny

      Mądrze piszesz. Z twoich postów można się dowiedzieć więcej niż z artykułów które komentujesz.

      A tak do tematu – świat jest niesprawiedliwy. Zawsze słabi i niezaradni byli ciężarem i kosztem. Najlepiej byłoby się ich pozbyć, ale nikt nie powie tego głośno.

      Ciekaw jestem jak to będzie działać na dłuższą metę i co zrobi się z tymi ludźmi.
      Sam mam rodzinę na wsi i wiem jaka tam jest mentalność. Czas tam się zatrzymał na epoce gierka – znajomości, postawa roszczeniowa, socjal. To jest esencja ich myślenia.

    • Pawel

      Suweren to ma „żołnierzy wyklętych”, pincetplus i TVPIS. I już może być dumny.

  • Zapomniałeś autorze o Olsztynie i firmie Zortax :) Ale poza nią to WM leżą :/

  • YY

    Cudze chwalicie, swego nie macie, naróbcie w gacie :)

  • Doliną Krzemową nigdy nie będziemy z dosyć prostego powodu – jesteśmy zbyt zaściankowym krajem. Innowacja powstaje w miejscu styku różnych kultur, gdzie żyją obok siebie osoby z różnych środowisk, gdzie wolność wyrazu jest szanowana. A u nas? Brak nawet praw podstawowych dla homoseksualistów, Kościół za bardzo się panoszy i narzuca swoją interpretację rzeczywistości i można by tak wymieniać dużo. Drugiej Doliny czy Tel Awiwu u nas nie będzie.

    • Łukasz Maćczak

      To dolina krzemowa powstała z poszanowania praw homoseksualistów i innych kultur? No cóż… dolina krzemowa lat 70-80, złote lata Jobsa i innych, powstała przez koncentrację uczelni technicznych w jednym miejscu, doskonałe prawo podatkowe, wolność gospodarczą (firmy w garażach) i kapitał IBMu, a także mniejszych firm tam urzędujących jak Xerox. Rodziła się cywilizacja IT, zadziałało też prawo pierwszego. Gdyby firmy IT były zlokalizowane w Polsce, teraz dolina byłaby w Polsce.
      O homosiach i imigrantach nikt tam wtedy nie myślał, ba! Ameryka była krajem białego człowieka, protestanta, a szacunek do czarnoskórych dopiero się rodził po ciemnych latach 60.

    • Łukasz Maćczak

      Dodatkowo to już było miejsce bardzo bogatej klasy średniej. Dobre domy, samochody, kultura biznesu i złotego amerykańskiego snu. Dolina nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem :D hah

    • IdontgiveaF

      Cozzle, mimo że trochę wyolbrzymia, miał raczej na myśli:

      Żeby było A, musi istnieć B.

      NIE pisał natomiast

      Jeśli będzie B, to automatycznie będzie A

      W dolinie szefował może „biały człowiek”, ale czarna, inżynieryjna robota od dekad w dużej częśći była wykonywana przez imigrantów. Na tych uczelniach o których wspominasz obecnie uczy się więcej imigrantów i ich potomków niż „białych ludzi” (paskudny zwrot swoją drogą).

    • Łukasz Maćczak

      Nie mówimy o czasach współczesnych, ale latach narodzin potęgi tego miejsca. Nie zapominajmy, że jeszcze w latach 60 afroamerykanie mieli osobne toalety, zakaz wstępu do barów, a na uczelniach spotykałeś rodzynki. Zmieniało się to przez lata 70-90, by właśnie osiągnąć apogeum teraz, w XXI wieku. W latach 70-80 szalały jeszcze czarne pantery, a społeczeństwo nie lubiło czarnoskórych. O Azjatach na uczelniach nie było tam mowy. Lata wolności, tolerancji i integracji to późne 90 do teraz.

    • Meretycz

      Chyba komuś świat zrujnowałeś:D

    • Łukasz Maćczak

      Zresztą dolina krzemowa podupada. Leci rozpędem Apple, Google, Microsoftu, Hulu i tych firm, ale innowacja rozgrywa się teraz gdzie indziej, w Azji. Problemem jest przeinwestowanie, były sytuacje, że developerzy przerżnęli całą kasę inwestora na dziwki i koks. Tak to działa w dolinie krzemowej, inwestor wykłada kasę, a później developerzy przez rok szaleją. Jeśli inwestor ma szczęście, to skończą produkt ;)

    • Meretycz

      Innowacje powstawały tam, gdzie na widok czarnego łapali się za portfele bo wiadomo – „czarnuch to złodziej” i co by się nie działo to jeśli był zamieszany w coś to zawsze był winny a za homoseksualizm wywalano z pracy… Także tego, no nie bredź. Dolina Krzemowa powstawała w latach 50-tych a są i tacy, którzy podaliby tu 40. Byłbyś tam to dopiero zobaczyłbyś czym jest nienawiść do wszystkiego co nie jest białym mężczyzną hetero.

  • Adrian

    W Krakowie jest Dragon Valley, cyt. za http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,16440625,Krakow_polska_Dolina_Krzemowa__Wysyp_startupow_pod.html :

    Kraków można określić mianem Startup City. Dan Bragiel, wspólnik w i/o Ventures, funduszu inwestującym w startupy, z siedzibą w San Francisco, pyta: – Dlaczego zawsze musi chodzić o Amerykę? Stwórzmy Whatever Valley. Czemu nie Dragon Valley właśnie?

    • Łukasz Maćczak

      Cebula Valley

  • Adrian

    Tak serio to Polska jest daleko w tyle Europy jeśli chodzi o startupy: http://gust.com/european-accelerator-report-2015/

  • Pablo911

    Ja dawno nie słyszałem o „polskiej Dolinie Krzemowej”. Myślę, że aktualny rząd już o tym nie wspomni aż do czasów następnych wyborów także spokojna głowa ;)

  • Piszą „Dolina Krzemowa” myślą „Indie Europy”. Niestety ale ( z doświadczenia ) wiem że „Doliny Krzemowej” w Polsce nie będzie nigdy. Programistów tutaj traktuje się coraz gorzej. Warunki zatrudnienia są coraz mniej korzystne dla specjalistów a wymagania zbyt wysokie do stawek oferowanych przez pracodawców, choć nie aż tak niskie jak w przypadku chociażby Austrii. Większość ofert jakie dostaję z Polski są to oferty z wynagrodzeniem 4000 – 8000 netto ( niby nie jest źle ) ale wymagania to jakiś kosmos nie wspominając braku pakietu relokacyjnego. W większości firmy te zamiast programisty szukają prostego „klepacza kodu”, który nie będzie stawiał nacisku na optymalizację czy poprawę jakości samej usługi a jedynie ma się wyrabiać w czasie określonym przez menegera ( który zazwyczaj nie ma pojęcia o programowaniu ).

    Co do ofert z poza naszego kraju… Minimalne stawki ( biorąc pod uwagę oferty adresowane konkretnie do mnie ) wachają się od 2500 do 5000 euro netto. Co do standardów samej pracy, w Niemczech nikt nie stoi nade mną z batem i nie wylicza ile powinno zająć wykonanie zadania. Kładą tutaj nacisk na jakość i samopoczucie pracownika…

    • Meretycz

      Mój kolega po studiach jako programista dostaje mniej na rękę niż ja kiedy byłem zmuszony pracować na słuchawce i sprzedawać oferty telekomunikacyjne. To jest straszne.

    • To potwierdza „moją” ( nie tylko bo na zachodzie mówi się o tym głośno ) teorię że Polska stanie się „Indiami Europy”. Dobrego programistę w Polsce można zatrudnić za mniej niż minimalna stawka oferowana w Szwajcarii czy Niemczech i wciąż te stawki maleją. Aktualnie w Indiach „średni” programista zarabia około 200 euro… Tylko czekać na odpowiedź z Polski :)

    • kofeina

      10 lat temu słyszałem, że jesteśmy tymi „Indiami Europy”.

    • No i widzisz co się dzieje. Kiedyś oferty dla programistów były dużo lepsze. Wysokie wynagrodzenie, dobry komfort pracy, szeroki wachlarz benefitów i niewygórowane wymagania a teraz? Dla przykładu ogłoszeń takie oto dostałem na stanowisko Mid-Level .NET Developer :
      Wymagania – HTML, JS, CSS, WCF, WPF, MVC, WebForms, jQuery, AngularJS, Knockout, SignalR, Three.js, EntityFramework, SQL Server, MySql, T-SQL, XAML, GDI+, RestAPI
      Wynagrodzenie – 5000 netto w centrum Wrocławia.

      A tutaj przykład z Francji na stanowisko Junior Software Developer :
      Wymagania – C++ for server side, (WinForm) for client side, Git
      Wynagrodzenie – €45k – 55k brutto w Paryżu

    • kofeina

      Tak, znam stawki we Wrocławiu… Murarz-Tynkarz-Akrobata za jak najmniej. Ale z drugiej strony w takim CS jest już lepiej.

    • Czy gdziekolwiek w Polsce jest lepiej … wydaje mi się że nie : http://stackoverflow.com/jobs/142942/net-developer-sopra-steria-poland?sec=False&pg=1&offset=4&tl=c%23

    • kofeina

      O Credit Suisse we Wrocławiu mi chodziło. Linka średnio mogę podać, ale w google po wpisaniu ” Job ID 091117″ powinno wyjść.
      Wygląda raczej normalnie, stawki są tam zwykle ok.

    • Ymnytor

      A to wynagrodzenie 45000-55000 Euro brutto ma być przez jaki okres czasu według ciebie?

    • Tak zapomniałem dodać że jest to wynagrodzenie w skali roku. czyli według kalkulatora podatków jakieś 3000-3600 netto miesięcznie.

    • Ymnytor

      No to jest dość oczywiste, że nie na miesiąc, ale warto zawsze podawać stawki w tych samych okresach czasu, bo podawanie raz na miesiąc, raz tygodniową, a raz roczną strasznie miesza wszyskto

    • Zapomniałem prezliczyć bo tylko przekopiowałem z maila. Ale różnicę widać gołym okiem, Junior dostaje 3000 euro netto na miesiąc i wymagają od niego niewiele a Mid-Level dostaje 5000 złotych netto na miesiąc z o wiele większymi wymaganiami.

    • Meretycz

      Nie wiem czy on jest taki dobry, bo sam umiem co najwyżej kalkulator, albo zegarek napisać w Basicu czy Assemblerze i na tym moje zdolności się kończą także to może być zwykły „klepacz kodu” w końcu sam się nie przyzna.

  • cotomabyć

    Sikorski, bo ty byś wolał żeby Polska była wasalem niemców, jak za tuska.

  • Karakan

    Sans Franciso – nieznam takiej czcionki :) A tak na serio – mówimy o polityce więc jeśli jakiś slogan dobrze brzmi, zawsze znajdzie się polityk, który będzie nim sypał jak z karabinu.

  • Mariusz

    Bardzo fajny i trafny wpis wpisujacy się w 100% z tym, co myślę. Niedługo każdy „rozwój” w Polsce będzie na skalę podboju kosmosu, propaganda pełną gębą. Proszę jeszcze napisać o startupach, to dopiero bezkarność w wydawaniu kasy:)

  • Ogotay

    A moze tu chodzi o to ze cala Polska jest dolina……krzemowa😈

  • doogopis

    W Polandzie to może jedynie być dolina cebulowa!

    • qwerty

      Ale jest fragmentem kuli!

    • borysses

      Nie smiej sie. Plaskoziemcy staja sie coraz liczniejsza sila, sa juz w kazdym zakatku globu.

  • Maciek Czajkowski

    Dziękuję za Giżycko na głównym zdjęciu :)