14

Policja zatrzymuje prawko za nieprzyjęcie mandatu, a zdaniem sądu laserowe radary są nieskuteczne

Ostatnimi czasy w mediach było głośno o wyrokach sądowych podważających pomiary prędkości przy pomocy wideorejestratorów w nieoznakowanych radiowozach. Teraz na polską policję spadają kolejne baty: nie dość, że są kolejne problemy z miernikami prędkości, to próbuje ona też działać niezgodnie z przepisami, zabierając prawka z byle powodu.

Statystyki są nieubłagane. Przeważającą przyczyną wypadków na polskich drogach jest nadmierna prędkość i brawura. Nie trzeba szukać daleko w Internecie czy na portalu YouTube, filmików prezentujących spektakularne dzwony czy kolizje – wystarczy wspomnieć chociażby szaleńczo niebezpieczne wyprzedzanie BMW X5 na autostradzie A1 pod Łodzią. Dlatego też Policja za wszelką cenę stara się walczyć z piratami. Problem w tym, że narzędzia do tego stosowane nie zawsze są skuteczne.

Laserowe radary: urządzenia trafią do kosza?

Jak podał portal katowicedzis.pl, na początku lutego polski sąd wydał wyrok uniewinniający kierowcę, którego „namierzyli” policjanci na drodze. Urządzenie, którym dokonano pomiaru (laserowy miernik UltraLyte LTI 20-20 TrueSpeed) wykazało przekroczenie prędkości o 23 km/h – sprawca miał jechać 73 km/h w miejscu gdzie było ograniczenie do 50 km/h. Mężczyzna nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu. Wyrok podważył pomiar i uniewinnił mężczyznę. W uzasadnieniu możemy znaleźć kilka ciekawych zapisów.

Przede wszystkim o możliwości błędu pomiarowego, która wynika z szerokości wiązki wzrastającej w miarę zwiększania się odległości, przez co pomiar mógł dotyczyć innego pojazdu. W instrukcji obsługi urządzenia pomiarowego znajduje się zapis informujący o niemożności wykonania pomiaru auta pokrytego lakierem metalizowanym – w styku z takim kolorem wiązka laserowa może wpaść w tzw. Poślizg, którego efektem będzie błąd pomiaru nawet do 50 km/h. Ostatecznie też polskie przepisy wymagają również konieczność identyfikacji pojazdu, co w/w urządzenie uniemożliwia. Można zatem poczuć się pewniej w przypadku kiedy w opinii kierowcy, pomiar został wykonany nieprawidłowo – wtedy też warto iść do sądu i walczyć o swoje. Jednak jak pokazuje jednak inna sprawa Krakowa, okazuje się, że sądowe rozwiązanie może też spowodować… utratę prawa jazdy!

Nieprzyjęcie mandatu, równa się utracie prawka?

Jak donoszą krakowskie media tamtejsi policjanci zaczęli uskuteczniać przedziwne sposoby dyscyplinowania kierowców. W ostatnim czasie drastycznie miał wzrosnąć wskaźnik odbierania dowodów rejestracyjnych i uprawnień do prowadzenia pojazdów. Okazuje się, że w większości przypadków sprawa dotyczy sytuacji, kiedy kierowca decyduje się na nieprzyjęcie mandatu i skierowanie sprawy do sądu.

W Kodeksie Ruchu Drogowego znajdziemy zapisy, w których policjanci mają wręcz obowiązek odebrania kierowcy prawka. Chodzi dokładnie o art. 132 prawa o ruchu drogowym dokładnie określa sytuacje kiedy funkcjonariusz ma prawo zatrzymać dokument. W punkcie 2 czytamy bowiem: „Policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów”. W zamyśle ustawodawców dotyczyło to zapewne sytuacji zatrzymania pirata drogowego. Jednak okazuje się, że policjanci zaczynają stosować te zapisy w „zemście” za nieprzyjęcie mandatu i skierowanie sprawy do sądu. Dla nich bowiem jest to masa dodatkowej „papirologii”, którą zmuszeni są wykonać. Spotkałem się w Internecie z relacjami kierowców, którym odbierano w takich wypadkach uprawnienia, ale też ich samochody były poddawane drobiazgowym kontrolom stanu technicznego i w wielu wypadkach były również odbierane dowody rejestracyjne.

Czy uważacie, że takie zachowania są stosowne? I też czy wyrok sądu w sprawie pomiaru laserowym miernikiem prędkości, spowoduje lawinowe odwoływanie się kierowców?

 

 

fot. Loadmaster (David R. Tribble) CC BY-SA 3.0