19

Polaków nie interesują dane dyscypliny sportowe, dopóki nie odnosimy w nich sukcesów

Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu już zakończone, przyszedł czas na analizy. Na jedną z nich pokusił się Havas Sports & Entertainment (Havas Media Group), który sprawdził zainteresowanie Polaków zmaganiami sportowców na ostatnich igrzyskach na ekranach telewizorów. Przyznam się od razu, że zaliczam się do tej średniej.

Najważniejszy wniosek z analizy? Polaków gromadzą przed telewizorami tylko pewniaki. Do pewniaków na igrzyskach Pjongczangu należeli przede wszystkim skoczkowie, w rezultacie na dziesięć najchętniej oglądanych transmisji w telewizji przypadło na skoki narciarskie. Na dalszych dwóch miejscach znalazły się dwa biegi Justyny Kowalczyk i ceremonia otwarcia igrzysk. Dokładnie tylko to obejrzałem ja, wiedząc, że tu są nasze szanse medalowe. Choć w trakcie igrzysk słyszałem różne opinie, że ktoś zawiódł, ktoś się potknął na starcie na torze łyżwiarskim, nie znałem tych sportowców i nigdy ich nie śledziłem ich wyczynów.

Aleksandra Marciniak, dyrektor zarządzająca Havas Sport&Entertainment w Polsce:

Wśród dziesięciu najchętniej oglądanych transmisji w trakcie trzech ostatnich ZIO aż siedem to konkursy skoków narciarskich. Pozostałe to dwa medalowe biegi z udziałem Justyny Kowalczyk i transmisja otwarcia Igrzysk w Soczi. Co ciekawe, tegoroczny drugi konkurs skoków, zakończony złotym medalem Kamila Stocha, oglądało o połowę mniej widzów (4 003 000) niż drugi konkurs w Soczi (9 131 000). Na pewno duży wpływ miał na to niezbyt udany początek zawodów w wykonaniu polskich sportowców. W Soczi po tygodniu rywalizacji.

Pojawiło się tu porównanie z Soczi, tamte igrzyska śledziło trzy razy więcej Polaków, mimo że analitycy biorą pod uwagę różnice czasu w obu tych igrzyskach, to jednak w swoim badaniu podkreślają, że większe zainteresowanie wzbudziłyby większe sukcesy Polaków (75%). 46% Polaków ogląda tylko te dyscypliny, w których startują Polacy. Większość z tego przypadła na skoczków, bo 88,1%, 49,6% na biegi narciarskie, 31,4% na łyżwiarstwo szybkie, a 25,6% biathlon.

Podobnie to wygląda w przypadku rozpoznawalności bohaterów tych dyscyplin. Największą ma oczywiście Kamil Stoch (82,8%), zaraz za nim Justyna Kowalczyk (37,5%), a za nią pozostali skoczkowie, czyli Stefan Hula (36,8%), Dawid Kubacki (36,6%) i Piotr Żyła (26,9%).

Badania potwierdzają, że większość Polaków nie interesuje się sportem jako takim, a jedynie „kibicuje naszym”. Nie jest to zaskoczeniem, widać to wyraźnie w corocznych badaniach popularności dyscyplin sportowych czy chociażby w ilości miejsca poświęcanego różnym dyscyplinom w mediach. Często też nie docenia się u nas klasy zagranicznych sportowców, jeśli rywalizują na najwyższym poziomie z naszymi reprezentantami. Przekonał się o tym chociażby wiele lat temu Sven Hannawald, któremu polscy kibice nie mogli darować, że czasami wygrywa z Adamem Małyszem. Nawiasem mówiąc, blisko 2% respondentów wciąż wymienia Adama Małysza wśród sportowców startujących w Pjongczangu, a 6% tegoroczne igrzyska kojarzą się właśnie z naszym mistrzem sprzed lat.

Wydaje mi się, że te wyniki to nie przypadek, to Adam Małysz zaczął szaleństwo Polaków skupione na skokach narciarskich, o których wcześniej niewiele się mówiło czy oglądało w telewizji. Robert Kubica rozbudził zainteresowanie Formułą 1, a sukcesy mężczyzn w piłce ręcznej tą akurat dyscypliną, niemniej dziś już niewiele o tych sportach słychać. Słabnie też zainteresowanie siatkówką mężczyzn, bo coraz mniej sukcesów, ale co ciekawe nie słabnie natomiast zainteresowanie piłką nożną. Więc tą ostatnią dyscyplinę myślę, że możemy nazwać naszym narodowym sportem. Od kilku dekad, występy polskich piłkarzy na arenie międzynarodowej wzbudzają największe zainteresowanie rodaków, niezależnie czy odnoszą sukcesy czy porażki.

Photo: Marcin_Kadziolka/Depositphotos.