Acceleration of Connection
18

Pokonanie najlepszych graczy w StarCraft przez maszynę będzie kluczowe dla rozwoju sztucznej inteligencji

„Zostaw już te gry, to nic mądrego” - na pewno część z Was usłyszała choć raz takie lub podobne słowa od swoich rodziców. Pokażcie im wtedy ten artykuł, okazuje się bowiem, że StarCraft może być przełomowy dla rozwoju sztucznej inteligencji.

StarCraft to strategia czasu rzeczywistego, która miała swoją premierę w 1998 roku. Zachwycałem się nią podczas premiery, ale nigdy nie wciągnąłem się w rozgrywki sieciowe – pewnie dlatego, że te 18 lat temu internet przez modem był szczytem możliwości większości użytkowników komputerów. Świat jednak na punkcie sieciowych zmagań w StarCraft wręcz oszalał, gra była jednym z pierwszych prawdziwych tytułów e-sportowych, a w Korei Południowej stała się sportem narodowym. Dziś gracze wciąż o niej pamiętają, a naukowcy i inżynierowie pracujący nad sztuczną inteligencją wzięli sobie StarCrafta na celownik.

Pokonała mnie maszyna

W wielu grach boty na wysokim poziomie trudności są sporym wyzwaniem. Dużo zależy jednak zarówno od gry, jak i umiejętności samego grającego. Bijatyki wymagają przede wszystkim dobrego refleksu – wtedy wygranie z odpowiednio napisanym programem graniczy niemal z cudem. Sztuczna inteligencja wciąż jednak nie potrafi pokonać najlepszych graczy w produkcjach, gdzie liczy się zarówno strategia, jak i szybkie podejmowanie kluczowych dla rozgrywki decyzji. Jedną z takich gier jest StarCraft i choć na pewno większość graczy uległaby komputerowemu przeciwnikowi, ta garstka najlepszym specjalistów od produkcji Blizzarda sobie z nimi poradzi.

Oczywiście za ten stan rzeczy winić można poziom kodów botów, które w owego StarCrafta grają – to wciąż nie są programy wspierane przez największe firmy z branży, ich twórcy nie mają więc dostępu do góry pieniędzy, która na pewno pchnęłaby ich prace do przodu. Z drugiej strony nawet gdyby za sprawę wzięli się najwięksi, potrzebny byłby jakiś przełom – przełom, którego wciąż nie widzieliśmy. I póki co nawet „głębokie uczenie” (deep learning), które przecież jest kluczowe w badaniach i rozwoju nad SI wciąż nie może sobie poradzić z zawiłością 18 letniej gry. Czy raczej strategii i planowania cechujących najlepszych graczy w StarCrafta.

Bot chce wygrać, a nie naprawdę myśleć

Jednym z problemów kodów napędzających komputerowych graczy jest ich specjalizacja. Bot co do zasady uczy się gry i sposobów na wygranie – to wciąż nie jest sztuczna inteligencja, która potrafiłaby zaadaptować się do zastanych warunków, szczególnie jeśli te podczas rozgrywki wielokrotnie się zmieniają. Bot nauczy się najlepszej ścieżki, ale nie zrozumie zależności – chociażby w grach RPG, gdzie zrozumienie historii, wypowiedzi i podejmowanie odpowiednich wyborów jest kluczowe. A w samym StarCrafcie? Co z tego, że bot szybko rozmieści jednostki, odpowiednio oceni zarówno własne surowce, oddziały jak również siłę oddziałów spostrzeżone przeciwnika, jeśli nie weźmie pod uwagę tego, że człowiek może nie zachować się racjonalnie i zrobić coś, czego maszyna nigdy by nie zrobiła? No właśnie – to odróżnia program od sztucznej inteligencji, której tak bardzo wszyscy wyczekujemy.

Tyle tylko, że któregoś dnia uda się stworzyć sztuczny rozum, który faktycznie zacznie uczyć się i myśleć. Żarty o SkyNecie sobie daruję, ale jak taka inteligentna maszyna odbierze ludzi? Na to pytanie pewnie poznamy odpowiedź dopiero, gdy taki twór faktycznie zostanie stworzony, bo domysły to tylko domysły.

Photo: agsandrew/Depositphotos

grafika: 1

źródło