Pokemon Go
16

Szał z tą grą trwał kilkanaście dni. Straty liczone są w miliardach dolarów

Pokemon GO w zeszłym roku okazało się jednym z największych fenomenów w świecie technologicznym. Okazuje się jednak, że poza sporą dawką zabawy i szaleństwa, zabawa ta pociągnęła za sobą także całą falę szkód, która miałaby wynieść ponad 7 miliardów dolarów.

Myślę że Pokemon GO nikomu przedstawiać nie trzeba. W zeszłoroczne wakacje trudno było wyjść z domu i nie trafić na kogokolwiek, go wpatrzony w ekran szukałby wirtualnych stworków do złapania. Szaleństwo jednak skończyło się po kilkunastu dniach i dla wielu temat Pokemon GO jest już od  tamtego czasu martwy. Co rusz zresztą słyszę, że w to już nikt nie gra, nikogo to nie interesuje itd. I nie da się ich przekonać, że to tylko pozory — a przy grze pozostali najwierniejsi fani, którzy pokazują na co ich stać. Tydzień temu Niantic ogłosili nowe wydarzenie, w którym po schwytaniu przez graczy (dosłownie) miliardów Pokemonów — czekać będą na nich bonusy. I jak się okazuje — zainteresowanie jest wciąż ogromne, bo kolejne granice były przebijane co kilkanaście-kilkadziesiąt godzin. Ale obecne sukcesy to jedno, a szkody które miałyby być spowodowane przez ostatnich kilkanaście miesięcy przez graczy — to zupełnie inne kwoty.

Gracze Pokemon Go to niszczyciele, których nikt się nie spodziewał

Gracze zapatrzeni w ekrany mieliby doprowadzić do strat liczonych w miliardach dolarów. Dokładniej mówimy tu o kwocie, która mogła wynieść nawet 7,3 mld. dolarów. A wyliczenia te dotyczą wyłącznie Stanów Zjednoczonych. Skąd takie kwoty? Przecież kierowcy wpatrzeni w ekrany nie byli w czasie boomu czymś, czego byśmy nie widzieli na co dzień — wielu z nich tak się zapatrzyło, że doprowadzali do wypadków drogowych. Niszcząc samochody, niszcząc dobra publiczne, a też nierzadko robiąc sobie i innym krzywdę. W tych podliczeniach wzięto pod uwagę koszty leczenia, potencjalny zysk (gdyby byli zdrowi i chodzili do pracy) itd. A nie można także zapominać o tym, że zdarzały się także wypadki, w których ludzie ginęli — a powodem było roztargnienie związane z graniem w Pokemon GO. Pewnie nie trudno byłoby też zsumować zniszczenia dokonywane przez pieszych graczy — nie bez powodu kolejne miejsca zabraniają grania na ich terenie i proszą twórców, o wykluczenie ich z mapy. Musicie przyznać, że jak na niepozorny, mobilny, tytuł z Pokemonami w roli głównej — bilans strat przedstawia się… niezbyt optymistycznie.

Zderzenie światów realnych i wirtualnych — runda pierwsza

Tak naprawdę Pokemon GO jest pierwszym prawdziwym hitem, który wykorzystuje rzeczywistość rozszerzoną. Jasne, Ingress był pierwszy — ale to rzecz, która nie wbiła się tak mocno w świadomość ludzi, jak Pokemon GO. Wielka marka jednak robi swoje. A przecież Niantic ogłosili już kolejny projekt: Harry Potter: Wizards Unite. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że tym razem firma nauczona doświadczeniem — zrobi co tylko w jej mocy, aby zaimplementować mechaniki, które pozwolą uniknąć takich sytuacji.

Źródło