9 maja 2011 roku rozpoczęty zostanie jedyny w tym roku konkurs w ramach działania 8.1 „Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej” POIG. Podejrzewam, że tak jak w zeszłym roku odsiew będzie ostry, a efekty… przeciętne. Jednak dopiero od niedawna mam na tyle własnego doświadczenia, aby wskazać, gdzie leży grzech pierworodny tego programu, który nie pozwoli mu zaowocować spektakularnym sukcesem, niezależnie od tego jak długo poprawiane, zaostrzane i zmieniane będą kryteria doboru wspieranych projektów.

Porażka

Uczestniczyłem przez pewien czas w próbie zbudowania pewnego serwisu internetowego. Gdy zaczynałem się w niego wgłębiać, projekt trwał już około 9 miesięcy, w tym czasie kilkukrotnie zmieniały się realizujące go osoby, wygenerowana dokumentacja i kod były kompletnym bajzlem, a koncepcja, co i jak ma robić wciąż była niejasna. Inicjator projektu, był w stanie powiedzieć mniej więcej tyle, że ma być „społecznościowy” – cokolwiek to tak właściwie znaczy.

Mimo to stworzenie i rozpisanie wreszcie sensownej koncepcji, jak to – może – zadziałać i osiągnąć sukces nie było problemem. Jednak okazało się nagle, że to na nic, bo brak solidnego i dostępnego w wystarczającym zakresie programisty, który by ją zrealizował, a o zaangażowanym i wierzącym w projekt nie było nawet co marzyć. Zablokowało to kompletnie wszelkie działania, mimo że główny ciężar działania serwisu miał paść na twórców kontentu. W końcu całość została – słusznie – zabita, po wygenerowaniu sporych strat.

Szansa na sukces

Wszystko to, choć raczej demotywujące, miało jednego plusa. W międzyczasie poznałem dzięki temu projektowi młodego, bardzo zdolnego programistę z pomysłem na własny serwis. Zapaliłem się do jego pomysłu i zaczęliśmy siedzieć nad koncepcją, opracowywać ją, aby z intelektualnego ćwiczenia i kodu, który spełniał rolę proof-of-concept zamienił się w użyteczne narzędzie dla internautów, a w przyszłości – kto wie – przyniósł zyski.

Opracowałem koncepcję i UX, znajomy grafik zwizualizował plany, a programista parę dni temu zaprezentował wstępną i funkcjonująca wersję, którą teraz szlifujemy przed otwarciem bety dla użytkowników. Wszystko w 3 tygodnie. Na usunięcie błędów i przygotowanie do odpalenia zejdzie pewnie jeszcze parę tygodni, ale dysponujemy już konkretem, który można pokazać bez wstydu.

Zaangażowanie

Wspominam o tym wszystkim, aby pokazać to, czego szukają fundusze VC, a PARP nie jest i nigdy nie będzie w stanie sprawdzić – zaangażowania twórców. Pomijam już kwestię orientacji oceniających wnioski w tym, co faktycznie może odnieść sukces w sieci, a co nie, bo prawdziwych potworków wcale nie było, aż tak wiele. Natomiast znacząca część serwisów współfinansowanych przez PARP charakteryzuje się niedoróbkami, które sugerują, że większość budujących je zespołów nie wierzy w nie na tyle, aby zarywać noce i polerować detale.

Nie wierzę, aby PARP nie mając woli i doświadczenia w ocenianiu nie tylko samego wniosku, który coraz częściej jest przygotowywany przez speców pobierających procent od dotacji w zamian za załatwienie papierków, miał możliwość kiedykolwiek dorównać funduszom VC i aniołom biznesu, jak chodzi o ilość projektów, które faktycznie stanęły na nogi. Zamiast spełnić abstrakcyjne normy wyznaczone przez PARP i spokojnie pozwolić umrzeć z niedokrwienia.

Może to idealizm, ale nie wierzę w spektakularne sukcesy w sieci nie poparte zaangażowaniem zespołu. Nie wierzę w projekty budowane za pomocą „najemnych” programistów, którzy chcą odrobić swoją normę i iść do domu. Nie wierzę w projekty, gdzie twórcy nie podejmują osobiście ryzyka związanego z sukcesem lub porażką. Nie wierzę też w system uniemożliwiający elastyczną zmianę koncepcji w miarę zbierania feedbacku ze strony klientów i użytkowników.

W tym momencie PARP oferuje pieniądze za pisanie i składanie wniosków, a nie za sensowny pomysł i zaangażowanie, które przekłada się na szanse serwisu. To wada wrodzona i – obawiam się – nieusuwalna.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.kulinarnypodryw.pl Krzysztof

    Już dawno pisałem, że w tym cyrku liczy się tylko biurwokracja i nic innego. Inne kraje juz czekają w kolejce do unijnego koryta …

  • Krzysztof

    święta prawda, ale to tak jest rozpisane, że MUSZĄ to robić najemni programiści = NIE robimy tego z sercem tylko po najmniejszych kosztach

  • Adam

    Grzegorz, podzielam Twoje zdanie. Sam jestem ciągle i nieustannie zapalony do mojego pomysłu i mozolnie realizowanego projektu (na przestrzeni miesięcy widzę sygnały z rynku, że koncept jest słuszny), niestety jestem w impasie z powodu właśnie braku wystarczających znajomości w środowisku programistycznym. Mażę o możliwości kontaktu z typowymi programistami – być może któregoś z nich udałoby mi się zainteresować i zapalić do projektu, tak jak Ciebie zapalił programista.

    Za wszelkie wskazówki jak i gdzie można próbować nawiązać kontakt z programistami będę wdzięczny, chciałbym jakoś w końcu to ruszyć, bo podobnie jak Ty nie widzę sensu w szlifowaniu tygodniami/miesiącami abstrakcyjnych prognoz finansowych, jeżeli lwią część projektu można w parę tygodni oszlifować i po prostu uruchomić = dysponować danymi z rynku, a nie abstrakcyjnymi wymysłami, których oczekują inwestorzy (aczkolwiek częściowo ich rozumiem).

    Jest gdzieś w Polsce miejsce próbujące połączyć pomysłodawcę z programistami, nie od razu z inwestorami? ;-) Jakiś grosz na chleb dla programisty osoba zaangażowana zawsze wykombinuje.

    • Tomek

      Spróbuj coś w stylu oDesk.com, Elance.com – ale nie licz na cuda jeśli masz tylko „grosze na chleb” :-)

    • http://neubauer.pl bauer
    • http://www.facebook.com/gniewomir.swiechowski Gniewomir Świechowski

      w tym wypadku nie Grzesiek tylko Gniewomir.:)

    • http://www.facebook.com/Kolinko Tomasz Kolinko

      1000it.pl spróbuj :)

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000975146555 Paweł Kubasiak

      Jeśli twój pomysł jest tak dobry jak uważasz to odezwij się do mnie chętnie ci to zaprogramuję oczywiście jeśli pomysł jest dobry :D

  • Tomek

    Powtórzę po raz kolejny – próby naprawy tego cuda myśli brukselskiej to podręcznikowy przykład na realizację hasła „socjalizm tak, wypaczenia nie”.

  • Adam

    Tomek: Spróbuj coś w stylu oDesk.com, Elance.com – ale nie licz na cuda jeśli masz tylko “grosze na chleb” :-)

    Tomek: dzięki. Jednakże te portale to raczej w strone pracownika, który wykona coś „od do”, zdalnie – raczej nie wpisuje się to mój problem i myśl przewodnią posta Grzegorza. Brak programisty zaangażowanego i widzącego szanse w projekcie, z którym po prostu robi się prototyp w parę tygodni i działa na żywym organiźmie szukając dalej źródeł funduszy na rozwój. Preferowałbym jakąś możliwość kontaktu z programistami z szansą na późniejsze spotkanie ‘na żywo’ i zarażenie projektem. Może ktoś z ETI na PG czytuje tego bloga i może jakoś nakierować jak wniknąć w struktury ETI ;-)

  • Adam

    Tomek: Spróbuj coś w stylu oDesk.com, Elance.com – ale nie licz na cuda jeśli masz tylko “grosze na chleb” :-)

    Tomek: Spróbuj coś w stylu oDesk.com, Elance.com – ale nie licz na cuda jeśli masz tylko “grosze na chleb” :-)

    Tomek: dzięki. Jednakże te portale to raczej w strone pracownika, który wykona coś „od do”, zdalnie – raczej nie wpisuje się to mój problem i myśl przewodnią posta Grzegorza. Brak programisty zaangażowanego i widzącego szanse w projekcie, z którym po prostu robi się prototyp w parę tygodni i działa na żywym organiźmie szukając dalej źródeł funduszy na rozwój. Preferowałbym jakąś możliwość kontaktu z programistami z szansą na późniejsze spotkanie ‘na żywo’ i zarażenie projektem. Może ktoś z ETI na PG czytuje tego bloga i może jakoś nakierować jak wniknąć w struktury ETI ;-)

  • http://secondgate.pl zx

    Dajcie mi kogoś, kto obsłuży mi to wszytko prawnie, napisze wnioski itp., a udowodnię, że da się zrobić przy pomocy funduszy z PARPu działający i prosperujący projekt.

    Serio, możecie polecić kogoś takiego?

  • Mariusz

    Poniosło cię Grzesiek – to co piszesz to dotyczy zespołów a nie PARPU. marudzenie (słuszne czy nie) na PARP stało się już udręką netu. Tymczasem sytuacja która opisujesz wynika z wzięcia się do roboty od d..y strony.

    Podsumuję: dobremu zespołowi pieniądze z PARPU nie zaszkodzą ;).

    A zły jestem, że do tych pieniędzy, na dodatek z naszych podatków dorwała się kupa dzieciaków, albo facetów z portfelami bez pojęcia o tworzeniu projektów. Dodając do tego biurokracje mamy zabicie 8.1. Ale w Twoim przykładzie wina nie leży po stronie PARPu.

    Czemu to pisze. Bo teraz wszyscy, którym nie wyszły Głupie projekty przeczytają twoje słowa i za niepowodzenie będa winić PARP, a to chyba nie o to chodzi.

  • Mariusz

    sory Gniewor nie Grzesiek – zapomniałem, że antyweb to juz portal nie blog :).

    • http://www.facebook.com/gniewomir.swiechowski Gniewomir Świechowski

      Mariusz, to naprawdę jest portalowy, a nie blogowy tekst?

  • Mariusz

    zx: Dajcie mi kogoś, kto obsłuży mi to wszytko prawnie, napisze wnioski itp., a udowodnię, że da się zrobić przy pomocy funduszy z PARPu działający i prosperujący projekt.

    Po co ? – przecież już to kilka osób udowodniło :). Tak jak pisałem Dobremu zespołowi PARP nie zaszkodzi ;).

  • http://www.balawejder.com Balawejder

    Ktoś się orientuje jak zablokować w adblocku notki Gniewomira?
    Chyba przestanę czytać w ogóle ten ‘portal’ ;)

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      Nie trać czasu na czytanie – masz w końcu sporo roboty.

    • http://www.facebook.com/gniewomir.swiechowski Gniewomir Świechowski

      Jeśli czytasz przez czytnik rss to sugeruję yahoo pipes, albo podobne rozwiązania. Istnieje możliwość przefiltrowania kanału po dowolnym słowie kluczowym. W tym imieniu i nazwisku. :) Co prawda wolałbym polemikę, ale nie będę,się czepiał.

  • http://www.facebook.com/Kolinko Tomasz Kolinko

    1000it.pl

    Adam: Grzegorz, podzielam Twoje zdanie. Sam jestem ciągle i nieustannie zapalony do mojego pomysłu i mozolnie realizowanego projektu (na przestrzeni miesięcy widzę sygnały z rynku, że koncept jest słuszny), niestety jestem w impasie z powodu właśnie braku wystarczających znajomości w środowisku programistycznym. Mażę o możliwości kontaktu z typowymi programistami – być może któregoś z nich udałoby mi się zainteresować i zapalić do projektu, tak jak Ciebie zapalił programista.Za wszelkie wskazówki jak i gdzie można próbować nawiązać kontakt z programistami będę wdzięczny, chciałbym jakoś w końcu to ruszyć, bo podobnie jak Ty nie widzę sensu w szlifowaniu tygodniami/miesiącami abstrakcyjnych prognoz finansowych, jeżeli lwią część projektu można w parę tygodni oszlifować i po prostu uruchomić = dysponować danymi z rynku, a nie abstrakcyjnymi wymysłami, których oczekują inwestorzy (aczkolwiek częściowo ich rozumiem).Jest gdzieś w Polsce miejsce próbujące połączyć pomysłodawcę z programistami, nie od razu z inwestorami? ;-) Jakiś grosz na chleb dla programisty osoba zaangażowana zawsze wykombinuje.

  • Greku

    Bo gdyby większość ludzi pracujących w branży nie traktowała nas jak wyrobników i zło konieczne, to znaleźć nas byłoby łatwiej ;)

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Coś Ci się pomyliło Gniewomir.
    Grzechem pierworodnym PARPU i innych tego typu szajsów jest to, że powstały one dla napychania pensji BIUROKRATOM.
    TYLKO i WYŁĄCZNIE.
    Cała reszta to tylko mącenie wody.

    Poza tym – programiści to największa zakała świata biznesowego.
    Jak ktoś chce na nich budować swój interes to już jest bankrutem.

    Zaangażowanie – to się buduje wynagrodzeniem i z drugiej strony finansowymi karami.
    Przekręcacie też świat – normalne firmy prowadzą zarządzający a nie programiści, graficy, rolnicy czy kopacze rowów.
    Mam wrażenie, że w Polsce ciągle niewielu to rozumie.

    p.s.
    Fundusze Inwestycyjne , w tym v.c. też są tylko po to by napychać kasę swoim. Przynajmniej w Polsce. Tylko i wyłącznie.

    • Marek

      Lubię to ! ;)

    • Tomek

      Arnold Buzdygan:
      Grzechem pierworodnym PARPU i innych tego typu szajsów jest to, że powstały one dla napychania pensji BIUROKRATOM.
      TYLKO i WYŁĄCZNIE.
      Cała reszta to tylko mącenie wody.

      Jako uzupełnienie dodam, że to jest klasyczny trik z celami rzeczywistymi a deklarowanymi. Cele rzeczywiste to są te cele które mają zostać realnie osiągnięte (propaganda UE, napychanie pensji etc), a cele deklarowane to są te cele które ładnie brzmią i którymi karmi się publikę – jeśli coś z nich wyjdzie to robi się z tego kolejną turę propagandy, a jeśli nie wyjdzie nic, to się mówi że „socjalizm tak, wypaczenia nie” i cały oberek zaczyna się od początku.

  • Tomek

    Arnold Buzdygan: Zaangażowanie – to się buduje wynagrodzeniem i z drugiej strony finansowymi karami.

    Posłużę się cytatem z klasyka: „(..) w Polsce. Tylko i wyłącznie.” ;)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Wszędzie.
      Ludzie są tacy sami – nie szanują i nie żal im ani włożonego czasu ani straconych przyszłych dochodów.
      Za to straconych WŁASNYCH pieniędzy? O nie! O to żal przeokrutny.

      Dlatego albo ktoś wkłada swoje pieniądze – w istotnej wielkości – albo grożą mu odpowiednie kary finansowe i wtedy naprawdę się angażuje.
      Albo nic nie wkłada i nic mu nie grozi – i wtedy jest… NICO.

  • Tomek

    Arnold Buzdygan: Wszędzie.
    Ludzie są tacy sami – nie szanują i nie żal im ani włożonego czasu ani straconych przyszłych dochodów.
    Za to straconych WŁASNYCH pieniędzy?O nie! O to żal przeokrutny.
    Dlatego albo ktoś wkłada swoje pieniądze – w istotnej wielkości – albo grożą mu odpowiednie kary finansowe i wtedy naprawdę się angażuje.
    Albo nic nie wkłada i nic mu nie grozi – i wtedy jest… NICO.

    Być może nie rozumiem o czym dokładnie piszesz, ale jeśli uważasz że takie rzeczy jak motywację do bycia kreatywnym, „extra mile” itd. można kupić za pieniądze to nie sposób żebym się z tym zgodził. Może dlatego że oceniam swoją miarą kogoś, kto naciął się tylko w Polsce.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Wykonywanie pracy programisty to oferowanie swojej umiejętności kodowania własnej kreatywności i jeżeli ktoś taką pracę oferuje bez tego to jest zwykłym oszustem albo nierobem.
      Z programistami nie jest problem w tym, że nie są kreatywni tylko w tym, że są nieoduczeni, niesłowni, niesolidni a nawet zwyczajnie nieuczciwi w sposób dokładnie taki sam jak Mark Zuckerberg – robią co innego niż powinni, co innego zaprząta ich myśli niż zlecenie.

  • maxiu

    Jako oceniający 8.1 zgadzam się z artykułem. W 8.1 nie ma miejsca na poznanie Wnioskodawców, jest wyłącznie ocenianie projektu. A z tego da się wyciągnąć jedynie „obiektywne” wnioski, które wcale nie muszą (i jak pokazuje praktyka nie są) być słuszne i przekładać się na sukces. Ale tak to jest i będzie w programach finansowanych z pieniędzy publicznych, w których nie ma miejsca na subiektywne oceny specjalistów (zgodne z ich doświadczeniem, wiedzą itp.), bo z jednej strony kto zaryzykuje danie komuś pieniędzy, jak ma zaraz być oskarżany ze wszystkich stron o stronniczość, znajomości, widzimisie itp., a z drugiej zaryzykuje nie danie komuś pieniędzy i być oskarżanym o zabijanie przedsiębiorczości, nie znanie się na temacie itp. Dlatego jest konkurs, obiektywne kryteria (czy słuszne czy nie), instrukcja wypełniania wniosku (moim zdaniem znacznie lepsza niż w poprzednich latach, chociaż w praktyce wyszło, że albo jest nie czytana, a nie rozumiana). A na subiektywną ocenę przedsiębiorców i ich pomysłów miejsca nie ma, to pozostanie w domenie pieniędzy prywatnych.
    BTW Nie jestem biurokratą. Wielu ekspertów zewnętrznych nie jest (chociaż tacy się zdarzają).

  • Tomek

    (do usunięcia – zasubskrybowałem komentarze :))

  • http://www.codematrix.pl Marek

    Podstawową i najważniejszą różnicą jest to, że VC wydaje pieniądze własne (lub swoich inwestorów, co na jedno wychodzi), które chce w określonym czasie odzyskać z nawiązką, a zatem jest naturalne, że stara się nie rzucać tych pieniędzy na ślepo… na drugim biegunie jest PARP, który rozdziela mannę z unijnego nieba – kolejny przykład pokazujący, że wszelkie rozdawnictwo tworzy patologie (od dopłat dla rolników do pól leżących odłogiem zaczynając).

    Gdyby to nie była dotacja tylko pożyczka, którą trzeba w przeciągu X lat zwrócić (niechby nawet nie była oprocentowana i waloryzowana o wskaźniki inflacyjne), to każdy by się 10 razy zastanowił czy faktycznie ma szansę rozkręcić stabilny biznes przynoszący przychody.

  • Marceli

    Witam,
    Czytam Antyweb od kilku lat i chciałbym powiedzieć (w odpowiedzi na jeden w wcześniejszych komentarzy), że moim zdaniem Antyweb odżył, gdy pojawił się tu nowy redaktor. Wcześniej irytowały mnie płytkie newsy z za oceanu. Niestety, wychodził brak czasu na tworzenie treści. Teraz jest o niebo lepiej – gratulacje.

    A tak na marginesie, sam stworzyłem jeden swój pierwszy start up dzięki 8.1 POIG. Miałem pasję, wynajmowałem programistów,etc. Odniósł względny sukces, jednak nie spektakularny. Nie będę się tu rozpisywał, bo musiałbym przeprowadzić długą analizę…

    Uważam, że tylko i wyłącznie zaangażowanie własnych środków większe niż 15% może dać szansę na naprawdę wartościowe projekty. Moim zdaniem dofinansowanie z UE powinno wynosić 50%. Zanim delikwent wydąłby 20 tys. na agencję PR, zastanowiłby się 10 razy.

    Co do realizacji projekty wynajętymi programistami. Nie widzę tu problemu. To jest normalna relacja: wykonawca – klient czy też pracodawca – pracownik. Widzę problem gdzie indziej. Zazwyczaj w budżecie zakładamy koszt stworzenia portalu (sam tak robię), a nie bierzemy pod uwagę, że co miesiąc będzie trzeba przeznaczyć pewną (sporą) kwotę na dopracowanie portalu pod względem oprogramowania.

    Portal rusza, zaczynają się pojawiać niedoróbki, a kasy na programistę w projekcie już nie ma. Gdy masz programistę (zaangażowanego) w projekcie na stałe to możesz cały czas dopieszczać projekt (bez kosztów).

    A bez zaangażowania to żadnego biznesu nie poprowadzisz. To normalne i oczywiste.

    Ja bardzo sobie chwalę POIG – dzięki niemu wszedłem do wymarzonej branży internetowej. Obecnie domykam nowy projekt, który startuje za jakieś 2 tyg., tym razem bez wsparcia UE. To chyba najlepszy przykład na to, że warto inwestować w młode firmy. Doświadczenie zdobyte (kosztem UE, to przyznaję) przy pierwszym projekcie okazało się absolutnie BEZCENNE.

  • Michal

    Z tekstu wynika, że to nie PARP jest winne tylko przedsiębiorcy, którzy nie mają dość zaangażowania żeby doprowadzić projekt od początku do końca. Prawda jest taka, że nie ważne kto daje pieniądze – ważne kto i jak zamierza tą kasę wykorzystać. Znam świetne projekty zrobione za kilka tysięcy i kompletne klapy wykonane za kilkaset tysięcy…

    • Tomek

      Michal: Z tekstu wynika, że to nie PARP jest winne tylko przedsiębiorcy, którzy nie mają dość zaangażowania żeby doprowadzić projekt od początku do końca.

      Ale winne czemu? Nie znalazłem w tekście słowa o „winie”.

      Prawda jest taka, że nie ważne kto daje pieniądze – ważne kto i jak zamierza tą kasę wykorzystać.

      „Ważne” – ale w jakim kontekście?

      Znam świetne projekty zrobione za kilka tysięcy i kompletne klapy wykonane za kilkaset tysięcy…

      A to jest takie klasyczne stwierdzenie mające sprawiać wrażenie że piszący to ekspert..

    • http://www.facebook.com/michal.archacki Michał Archacki

      Michal: Z tekstu wynika, że to nie PARP jest winne tylko przedsiębiorcy, którzy nie mają dość zaangażowania żeby doprowadzić projekt od początku do końca. Prawda jest taka, że nie ważne kto daje pieniądze – ważne kto i jak zamierza tą kasę wykorzystać. Znam świetne projekty zrobione za kilka tysięcy i kompletne klapy wykonane za kilkaset tysięcy…

      No i dlatego wlasnie PARP jest winny – bo nieumiejetnie dobiera ‘przedsiebiorcow’ – i przez to jest jak jest.

  • Tomek

    Arnold Buzdygan: Wykonywanie pracy programisty to oferowanie swojej umiejętności kodowania własnej kreatywności i jeżeli ktoś taką pracę oferuje bez tego to jest zwykłym oszustem albo nierobem.
    Z programistami nie jest problem w tym, że nie są kreatywni tylko w tym, że są nieoduczeni, niesłowni, niesolidni a nawet zwyczajnie nieuczciwi w sposób dokładnie taki sam jak Mark Zuckerberg – robią co innego niż powinni, co innego zaprząta ich myśli niż zlecenie.

    Mam przeczucie że gdybym miał szefa który ma o mnie takie zdanie jak to zaprezentowane poniżej, to i cuda maryjne w moim wykonaniu by tego nie zmieniły.

  • Matt Rutkowsky

    @Arnold Buzdygan – takie wypowiedzi to generalizowanie. Towrzenie dowolnego produktu w kazdej dziedzinie to proces, maraton nie sprint. Zwalanie winy na kogos jest najprostszym wytlumaczeniem.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Matt Rutkowsky: Oczywiście, że generalizowanie – niestety boleśnie prawdziwe.
    Nie zbudujesz domu bez solidnych murarzy, nawet jak go najlepiej zaprojektujesz, zaplanujesz prace, dostaniesz najlepsze materiały i będziesz miał najlepszego kierownika. Chyba, że sam zakasze rękawy, ale chyba nie o to chodzi?
    Mam wrażenie, że ukierunkowanie wszystkich startup szkół – itp. badziewi – na wyłuskanie solidnych i w miarę kumatych programistów a nie na pomysły, jest właśnie pokłosiem braku odpowiedniego narybku w tejże dziedzinie.

    Tomek:
    No i sam potwierdzasz moje słowa.
    Bo moje ogólne zdanie na temat programistów nie powinno mieć wpływu na wykonywaną przez Ciebie pracę i Twoje podejście do niej.

    • Tomek

      Arnold Buzdygan:
      Tomek:
      No i sam potwierdzasz moje słowa.
      Bo moje ogólne zdanie na temat programistów nie powinno mieć wpływu na wykonywaną przez Ciebie pracę i Twoje podejście do niej.

      A to już jest retoryka partyjno-polityczna bo nigdzie Twoich słów nie potwierdziłem.

      Zresztą, tak dyskutować to możemy sobie przy piwie bo i tak nic z tego nie wynika :-)

  • Sebastian Paszkiewicz

    Ja mam prosty, ciekawy i świeży pomysł w dziedzinie edukacji + merytoryczny kontent + grafika. Jedyne czego brakuje, to jakiegoś niezłego architekta/analityka aplikacji webowych. Myślę nad POIG.

    • Tomek

      Bankrut alert.. niestety – opierając się wyłącznie na tym co napisałeś powyżej.

  • http://mrrau.net/ mrrau

    Arnold Buzdygan:
    Z programistami nie jest problem w tym, że nie są kreatywni tylko w tym, że są nieoduczeni, niesłowni, niesolidni a nawet zwyczajnie nieuczciwi w sposób dokładnie taki sam jak Mark Zuckerberg – robią co innego niż powinni, co innego zaprząta ich myśli niż zlecenie.

    Mi się wydaje, że „kreatywny, słowny, solidny, uczciwy programista pracujący za pensję dla `szefa`” to jest po prostu oksymoron. Ktoś taki po prostu ma własny biznes i pracuje na własny rachunek a nie na czyjąś willę ;) Jeżeli tak nie jest i mówi że ma te wszystkie cechy to prostu kłamie ;)

    • Matt Rutkowsky

      Zgadzam sie. Nie ma uzasadnienia ekonomicznego aby dobry programista siedzial u kogos na etacie. Ktos kto jest dobry, kreatywny i ma odrobine odwagi z pewnoscia znajdzie wspolpracownikow, zalozy firme, bedzie pracowac nad wlasnym rozwiazaniem nawet realizujac zlecenia zewnetrzne aby uzupelnic budzet. Bedzie dbal o jakosc i czas bo to jego pieniadze.

      W kraju niestety panuje myslenie z ciemnogrodu, wszyscy chca miec wszystko jak najnizszym kosztem i zadko kto przelicza czas na pieniadze. Potem efekty sa jakie sa.

  • Sebastian Paszkiewicz

    Tomek: Bankrut alert.. niestety – opierając się wyłącznie na tym co napisałeś powyżej.

    A skąd takie wnioski na tym etapie?

    • Tomek

      Sebastian Paszkiewicz:
      A skąd takie wnioski na tym etapie?

      W skrócie: pomysł = nic, wykonanie = wszystko

      - brak modelu biznesowego
      - „mam grafikę” == nic, nie widziałem jeszcze projektu w którym zaczynanie od grafiki wyszło komukolwiek na dobre, zwłaszcza gdy „prezes” upierał się że skoro już ona jest to trzeba ją wykorzystać
      - treści („kontentu”) też raczej nie masz, bo zapewne nie zweryfikowałeś tego co masz na potencjalnych klientach

      Jeśli „jedyne czego brakuje” to programista, to znaczy że na tym etapie brakuje połowy jeśli nie więcej.

      Zapewne brakuje też księgowości (w końcu pomysł jest nowatorski, więc przysłowiowa Pani Ela sprowadzi na Ciebie nieszczęście w postaci działonu z UKS o 6:00), infrastruktury prawnej i technicznej związanej z ochroną danych osobowych (tutaj ryzykujesz 2/3 lata pudła; nawet jeśli w praktyce rzadko zdarzają się wyroki to niech to właśnie Tobie wyciekną dane i…), a przede wszystkim ZESPOŁU!

      Jeśli pomysł jest świeży, to trzeba dobrego marketingowca/PRowca aby wyedukować ludzi że jest taka nowa usługa która może im zaoszczędzić czas i pieniądze – bo skąd mają to wiedzieć?

      Itd itp.
      To wszystko jest do przejścia, ale nie wyobrażam sobie jak można to przejść musząc się trzymać sztywnego planu złożonego w PARPie.

  • Michal

    Tomek:
    Ale winne czemu? Nie znalazłem w tekście słowa o “winie”.“Ważne” – ale w jakim kontekście?
    A to jest takie klasyczne stwierdzenie mające sprawiać wrażenie że piszący to ekspert..

    Nie wiem skąd ta agresja w twojej wypowiedzi, ale okej, odpowiem :)

    Czytając o „wadach wrodzonych” PARPu i że ich program jest „kaleki” jasno odczytuję to jako obwinianie systemu za złe przydzielanie środków. W tym kontekście, moim zdaniem, autor obwinia PARP.

    „Ważne”, czyli istotne z perspektywy biznesowej. Jeśli nie pojmujesz, to nic już nie poradzę…

    Co do projektów, które zostały „położone” pomimo dużych funduszy i które osiągnęły sukces pomimo ich braku – mimo zaczepki nie będę ich wskazywał palcami. A, wierz lub nie, mógłbym… ;-)

  • http://euro-dotacje.pl Paweł

    zx: Dajcie mi kogoś, kto obsłuży mi to wszytko prawnie, napisze wnioski itp., a udowodnię, że da się zrobić przy pomocy funduszy z PARPu działający i prosperujący projekt.Serio, możecie polecić kogoś takiego?

    OK. Słowo się rzekło:-) Przygotuję wniosek na najbliższy konkurs PO IG 8.1, został cały maj na pracę. Koszty biorę na siebie oraz oferuję własny wkład w pracy w opracowanie szczegółów.

    To jest nasz trzeci konkurs, prowadzimy i rozliczamy swój projekt w ramach PO IG 8.1

    Zastrzegam sobie prawo do wyboru tematu. Ze względu na pozostały czas nie jesteśmy zainteresowani tematem „mam pomysł w głowie”. Szczegóły do ustalenia. Zapraszam.

  • http://euro-dotacje.pl Paweł

    Paweł:
    „…Przygotuję wniosek na najbliższy konkurs PO IG 8.1…”

    dla pewności, propozycja jest publiczna i ma charakter otwarty.

    Paweł:
    OK. Słowo się rzekło:-) Przygotuję wniosek na najbliższy konkurs PO IG 8.1, został cały maj na pracę. Koszty biorę na siebie oraz oferuję własny wkład w pracy w opracowanie szczegółów.To jest nasz trzeci konkurs, prowadzimy i rozliczamy swój projekt w ramach PO IG 8.1Zastrzegam sobie prawo do wyboru tematu. Ze względu na pozostały czas nie jesteśmy zainteresowani tematem “mam pomysł w głowie”.Szczegóły do ustalenia. Zapraszam.

  • Królik

    Traktowanie programistów jak murarzy to proszenie się o porażkę.
    Startupów nie robi się metodą „mam pomysł i zatrudnię kilku programistów (murarzy) i mi zbudują produkt wg mojego widzimisię”.
    Przy takiej organizacji praktycznie wszystko będzie przeciwko Tobie. Jedną rzecz, której dobrzy programiści nie cierpią robić, to pracować nad cudzym kodem, wg cudzego pomysłu, na co nie mają praktycznie wpływu (nie mówię o wpływie na to jak coś jest za kodowane, ale na zewnętrzną funkcjonalność produktu). To ile im zapłacisz, też nie ma większego znaczenia. Mógłbyś mi zapłacić nawet 30 tys. zł / miesiąc i nie zmotywujesz mnie tym bardziej niż jestem zmotywowany w startupie, który robię z kumplem po godzinach, za który na razie nie dostałem ani grosza.

    Dobre startupy robią zdolni programiści – budują __własny__ produkt własnymi siłami, a następnie jak firma się rozwija zatrudniają „murarzy” do zarządzania, marketingu, PR, księgowości, kontaktu z klientami i wszystkich innych okołoprojektowych zadań, w których na ogół nie ma innowacji. W razie czego tych gości można łatwo wymienić bez większej straty. Głównych programistów robiących startup oparty o innowacyjny produkt tak łatwo nie wymienisz. A jeśli wymienisz, to bardzo zły znak – bo oznacza, że cała innowacja to pomysł i że byle programista może niskim kosztem zrobić podobny startup oparty na tym samym pomyśle i pozamiatane.

    Arnold Buzdygan: Wykonywanie pracy programisty to oferowanie swojej umiejętności kodowania własnej kreatywności i jeżeli ktoś taką pracę oferuje bez tego to jest zwykłym oszustem albo nierobem.
    Z programistami nie jest problem w tym, że nie są kreatywni tylko w tym, że są nieoduczeni, niesłowni, niesolidni a nawet zwyczajnie nieuczciwi w sposób dokładnie taki sam jak Mark Zuckerberg – robią co innego niż powinni, co innego zaprząta ich myśli niż zlecenie.

  • http://www.facebook.com/aksamit.grzegorz Grzegorz Aksamit

    Arnold, współczuję Twoim współpracownikom jeżeli naprawdę myślisz tak jak mówisz. Polecam Ci książkę „Drive” Daniela Pinka – dużo się nauczysz o motywacji (wszystko poparte badaniami). Teoria którą przedstawiasz działała w czasach wielkiej rewolucji przemysłowej na robotnika w manufakturze.

    Arnold Buzdygan: Wszędzie.
    Ludzie są tacy sami – nie szanują i nie żal im ani włożonego czasu ani straconych przyszłych dochodów.
    Za to straconych WŁASNYCH pieniędzy?O nie! O to żal przeokrutny.
    Dlatego albo ktoś wkłada swoje pieniądze – w istotnej wielkości – albo grożą mu odpowiednie kary finansowe i wtedy naprawdę się angażuje.
    Albo nic nie wkłada i nic mu nie grozi – i wtedy jest… NICO.

  • http://polymp.com matmis

    Jaki fajny temat – POIG! Sam nigdy w to nie wchodziłem; ale są tacy, którzy robią poprzez ten program ciekawe i fajne projekty. Nie jest ich przytłaczająco wiele, ale w informatyce procent udanych projektów nigdzie nie jest przytłaczająco wielki. Częściowo dlatego, że spośród tych niewielu, co są udane, niektóre okazują się znacznie bardziej udane niż zakładano. To nie znaczy, że są spektakularne – wystarczy, że są trwałe i zyskowne. Podsumowując, cały ten artykuł mam za wyrafinowany demotywator. Powodzenia!

  • Pingback: Yes! Yes? Yes?! Kolejna runda 8.1 i 135 milionów do podziału

  • http://www.biteo.pl Rafał

    Witam,
    nasz spółka jest jednym z beneficjentów działania 8.1. Przy pomocy tego dofinansowania udało nam się zrealizować serwis http://www.biteo.pl. Poprzez ten serwis można sprzedać muzykę, dokumenty, e-booki, audiobooki, oprogramowanie, gry, grafikę, fotografię, video, kursy, poradniki …. i wiele innych. Jest to więc pewnego rodzaju Allegro plików. Z mojej perspektywy uważam, że tego typu działania są jak najbardziej potrzebne. Może tylko kryteria powinny być trochę inne. Przede wszystkim projekty powinny realizować firmy, które istnieją dłużej niż rok, a nie jak w tym przypadku krócej niż rok. Przy realizacji projektów za taką kasę doświadczenie powinno być wymagane.