92

Pogrom w branży IT w Indiach – do 2022 roku pracę może stracić 700 000 osób

W roku 2017 w Indiach w branży IT pracę straciło blisko 56 000 pracowników. Jest to pogrom, ale, z tego co pokazują analitycy, będzie jeszcze gorzej. Indie są jednym z większych (o ile nie największym) dostawców usługi outsourcingu IT na świecie. Dwie największe firmy indyjskie świadczące usługi IT czyli Tata Consultancy Service i Infosys po raz pierwszy nie tylko ograniczyły zatrudnienie, ale przeprowadziły w 2017 regularną redukcję etatów.

Piszę o tym dlatego, że miałem w pracy zawodowej kontakt z konsultantami IT z Indii. Było to pomiędzy 2008 a 2011 rokiem. Przyznam, że ta współpraca była bardzo ciężka i bardzo stresująca bo w wielu przypadkach okazywało się, że zewnętrzni „konsultanci” IT zamiast pomagać przysparzają tylko więcej pracy. Wtedy jednak panowała ogólnoświatowa moda na outsourcing zasobów IT. Przeświadczenie o tym, że technologia może być kluczowym elementem konkurencyjności na rynku w branżach poza technologicznych praktycznie nie występowało. Liczyła się obietnica wdrożenia projektu zewnętrznymi siłami z w miarę ograniczonym budżetem.

Jak pracowało się z outsourcowanym developmentem? Opowiem może na przykładzie, który to dobrze wizualizuje. Wyobraźcie sobie, że chcecie zamówić nowy raport finansowy, który ma być dostępny w waszym systemie ERP. W normalnej sytuacji zrobiłbym specyfikację raportu określającą co i w jakich kolumnach ma się pokazywać i na jakiej zasadzie liczyć. Następnie przekazywaliśmy taką specyfikację do naszego developera od tego konkretnego systemu ERP i po kilku poprawkach raport był gotowy.

W przypadku zewnętrznych konsultantów z Indii, którzy nie mieli większego pojęcia o systemie w którym piszą raport musiałem dodatkowo specyfikować każde pole (wymieniając jego nazwę techniczną zapisaną w bazie danych) jakie będzie użyte w raporcie. Powodowało to godziny pracy więcej nad każdym zleceniem a efekt początkowy pracy i tak był przeważnie nie do przyjęcia. Tak więc poprawialiśmy specyfikację, developer poprawiał kod i takie kółko kręciło się kilka razy. Co zabawniejsze jeśli okazywało się, że jakiś developer z Indii jest naprawdę dobry natychmiast awansowano go na wyższy poziom i okazywało się, że przy takim levelu nie jest już on dla naszego projektu dostępny gdyż przewidziane były tylko zasoby z niższych poziomów.

Nie chcę krytykować modelu outsourcingu, bo wielu przypadkach on jest niezbędny i naprawdę efektywny kosztowo. Wszystko jeśli założymy, że naprawdę IT w naszej firmie to tylko koszt nie wpływający na konkurencyjność firmy. A w tamtych czasach wiele korporacji tak właśnie myślało. Jak menadżer w dziale IT to podejście i deprecjonowanie znaczenia technologii zawsze mnie bolało bo wierzyłem, że jest ono błędem. Dziś mam więc sporo satysfakcji widzą jak się ono zmienia.

praca IT branża

Dziś IT nie jest przez panów od finansów i exceli traktowane jedynie jako łatwo zastępowalny zasób. Dziś mamy końcówkę roku 2017 – świat zrobił olbrzymi postęp jeśli chodzi o technologie. Nie są już one jedynie kosztem ale stają się głównym elementem jakim konkuruje się na rynku i jednym z cenniejszych atutów. Dziś praktycznie w każdej branży technologie są krytyczne dla przedsiębiorstwa. Ta zmiana powoduje też inne podejście do zatrudniania w tym obszarze, tym bardziej że automatyzacja dotknęła również działkę IT i dziś nie potrzebujemy już tak wielu developerów jak jeszcze parę lat temu. Liczą się więc specjaliści w konkretnych niszach. I to może być powodowem jednej z większych redukcji etatów na rynku outsourcingu IT.

Według analityków z firmy HfS Research do 2022 roku w Indiach straci pracę blisko 700 000 pracowników z branży IT. Jedynie 5% z wszystkich zatrudnionych to pracownicy z wyższymi czy też specjalistycznymi umiejętnościami. Jest to konsekwencja rozwoju w którym przez lata stawiało się na ilość projektów i pracowników. Dziś w momencie kiedy systemy i wdrożenia wyglądają zupełnie inaczej okazuje się, że cennym zasobem są specjaliści a pracownicy z podstawowymi umiejętnościami mogą być łatwo zastępowalni a ich praca automatyzowana.

Powodów takiego stanu rzeczy jest jednak wiele. Jak czytam w opracowaniu – część z firm IT w Indiach przeszła na model zatrudniający ludzi po projekty. Zamiast trzymać w gotowości większą liczbę pracowników – będą ich zatrudniać w momencie kiedy pojawią się takie potrzeby. Oczywiście model ten wymuszony jest przez sytuację rynkową. Z innych przyczyn jakie wymienia się jeśli chodzi o zmianę w podejściu do działań IT są akwizycje firm łącznie z zasobami. Dzięki czemu pozyskuje się wykwalifikowany personel i know how w konkretnej potrzebnej dziedzinie.

Zmiany na rynku pracy IT to tylko początek, automatyzacja i rozwój technologi za chwilę całkowicie zmienią globalny rynek pracy niezależnie od branży. Specjalizacje już teraz są kluczowym elementem przy zatrudnianiu a wiele popularnych stanowisk pracy dopiero powstaje.

Na podstawie qz.com

  • Drooith

    Jak widać nie da się zastąpić dowolnego specjalisty dowolną ilością … w tym przypadku programistów z Indii. Dobrze że ta moda się kończy bo z tego co się czyta efekty są mizerne. Wyprodukowanie hurtowej ilości ‚specjalistów’ nie jest takie proste i nie wystarczy tu tylko odpowiednio duże społeczeństwo. Pomijając sam proces który z człowieka tworzy specjalistę, dochodzą do tego różne dodatkowe tematy jak mentalność, kultura, podejście do pracy, ale główne zarzuty które można usłyszeć tam i owam to te wymienione w artykule.

    Winę za to ponoszą w dużej mierze Panowie żyjący w świecie excela. Dla nich często zasób to zasób, słupek to słupek i skoro coś ma wartość 1 to można to zastąpić dwoma zasobami o wartości 0.5 :) Czego naszą lokalną krajową manifestacją był znany cytat który w lekko przerobionej formie przytoczyłem na początku tego komentarza ;)

    • fakt

      Mogę tylko potwierdzić. Tam gdzie liczy się jakość rozproszonych komponentami projektów, ważne są kompetencje i dobra komunikacja.

      Siedzenie na skype/hgo czy innym gownie z kolesiem ktory ledwo gada w hinglish a jeszcze gorzej rozumie specyfikację i wymagania systemu, a do tego terminy i jakość kodu to dla niego abstrakcja, jest co namniej stresujace.

      Już w zeszłym wieku udowodniono badaniami że przełączanie kontekstów skupienia umysłu jest czasochłonne, outsourcing zwiększa te wartości kilukrotnie. Dodatkowo deleguje wiedzę poza firmę.

      Nie jestem tak pobłażliwy jak autor wpisu. Uważam że outsourcing jest rakiem IT i ma sens tylko w skrajnych przypadkach dla wyjątkowych specjalistow, jak np artysci muzycy czy graficy.

      Programowanie jest tak powszechne, że szukanie oszczednosci w tej dziedzinie to oznaka kiepskiego zarządzania, i krotkowzrocznego, pazernego kierownictwa firm produkujacych buble.

    • PKort

      Myślę, że trochę przesadzasz. Czy nam się to podoba czy nie, w obecnych czasach outsourcing jest koniecznością, bo niewiele firm stać, żeby trzymać na etacie armię specjalistów od każdego systemu „na wszelki wypadek”. Trzyma się garstkę dobrych do obsłużenia „bieżączki”, mających dużą wiedzę na temat samego systemu oraz specyfiki danej instancji. A w przypadku większego projektu (nowa wersja, nowe regulacje, zmiany w architekturze organizacji) wynajmuje się siłę roboczą od takiej bądź innej firmy, a część osób wewnętrznych ustawia się w roli ekspertów/analityków. Zalety takiego rozwiązania są proste:
      – wymierne oszczędności w latach stabilności – mniejsze koszty utrzymania zespołu 10 osób, niż 50.
      – bezproblemowe wykorzystanie zewnętrznej siły roboczej – nikt w organizacji nie płacze, że konsultanci muszą siedzieć po nocach albo w weekendy
      – duża elastyczność – umowę można renegocjować i zwiększać/zmniejszać liczbę konsultantów w miarę płynnie. Ma to znaczenie szczególnie na rynkach o dużych przywilejach pracowniczych i firmach o silnej pozycji związków zawodowych, przez co zwalnianie niepotrzebnego pracownika trwa bardzo długo i generuje duże koszty finansowe, nie wspominając o spadku morale pracowników.

    • Marek Dev

      Mało który programista lubi dzielić się swoimi zarobkami z pośrednikami z wiadomych przyczyn :)

    • piekny_kawaler

      Co powiesz na model Londynski, gdzie dobrym specjalistom sie płaci po 700-800 funtów dziennie na B2B ?
      Po kilku miesiącach robota zrobiona i nowy kontrakt. No i nie trzeba od razu na pełen etat zatrudniać, by zrobić jakieś jedno bardziej skomplikowane zadanie. To tez jest pewnego rodzaju outsourcing. Szuka sie speców od danej dziedziny, co jest tańsze paradoksalnie, niż szkolenie swojego teamu a potem eksperymentowanie od zera.

    • fakt

      Wielu produktow nie da sie zrobic i zapomniec. To jest krotkowzroczne myslenie prezesow. Co z utrzymaniem? Know how?

    • Piotr Potulski

      Zależy do czego – jak masz akcję marketingową gdzie trzeba zrobić jakąś tam stronę internetową z prostą logiką, odpalić i po kilku miesiącach wyrzucić, to zatrudnienie firmy, która ci to zrobi pod klucz ma sens.

    • raptor72

      Do tego trzeba dołożyć fakt że ta praktyka to fundament pod „Kryzys Kompetencyjny” na własnym podwórku.

  • Xytras

    Outsourcing w IT rosnie z roku na rok, dzis jest zdecydowanie wiekszy niz pare lat temu gdy byl wg ciebie „modny”. Wszystkie najwieksze firmy swiata korzystaja z outsource’ingu. IT w Indiach oberwalo po dojsciu do wladzy Trumpa (polecam doczytac). Wudac rwoja firma chciala bardzo przyoszczedzic skoro kupowala tylko najslabsze resources… nie win Hindusow, tam jak wszedzie ca lepsi i cala armia slabeuszy… Automatyzacja juz zmienia IT, zmieniu outsourcing, ale branza bedzie sie miec tylko lepiej.

    • Doczytałem o Trumpie – ale bardziej do mnie przemawiają argumenty ludzi z firm IT z Indii niż domniemywanie, że główna wina leży po stronie Trumpa.

      Nie twierdzę też, że outsourisng nie rośnie tylko, że się zmienia i to w dobrą stronę. Zmienia się też podejście wielu firm do IT i to jest moim zdaniem najważniejsze.

    • Konrad Murawski

      „główna wina leży po stronie Trumpa”
      ciekawe podejście do polityki zmniejszenia podatków i powrotu kapitału firm, co powoduje wzrost miejsc pracy – „wina”, ja bym to nazwał sukcesem ;-)

    • Pluto

      Wina z punktu widzenia Indii

    • Konrad Murawski

      Ja to rozumiem, że Grzegorz pisał o punkcie widzenia Indii. Niemniej to chyba logiczne, że prezydent USA dba o swoich, a nie o obywateli Indii. Dlatego raczej użyłbym określenia powód, a nie wina.

    • piekny_kawaler

      Częściowo racja, aczkolwiek oni sami sobie na to zapracowali. Tylko szaleniec dobrowolnie odda cokolwiek w ich łapska. Noo, chyba, że jakiś telefoniczny support.

    • Trumpa Wina

      Trump jest winny niskim kwalifikacjom indyjskich „inżynierów po bootcampach”.

      Prawdziwi specjaliści IT zarabiają co raz więcej dlatego że „specjaliści po kursach” tracą pracę bo nie spełniają wymagań wiedzy i umiejętności.

    • ja

      A co dwa też więcej zarabiają?

  • quirkycod

    A w tle Purism Librem 5 – pięknie.

    • Obrazek dobrany dość randomowo jeśli o to chodzi.

    • Morski Morświn

      Jak już to „Pikczer wychosany dość randomowo”

  • Bękart Mroku

    Programiści nigdy nie powinni być traktowani jak zasób.
    Programiści są emanacją Stwórcy i jako tacy powinni być otoczeni boską czcią.
    I co za tym idzie przywilejami, bogactwami i takim tam innymi pierdołami.
    :P :P :P

    • Gut6

      :D

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      W pełni się zgadzam! Do apteki bez kolejek, dla każdego miejsce parkingowe i dopłaty na wyjazdy na konferencje!!

    • Bękart Mroku

      Źle kombinujesz.
      Po co bez kolejki do apteki jak wyznawcy skoczą ?
      Miejsce parkingowe dla lektyki ? No dobra niech będzie ten Maybach z szoferem – trochę nowoczesności ;-)
      Za wizytę na konferencji to mają programiście płacić a nie on.

      Jak emanacja Stwórcy to pełną gębą :P

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      xD
      A dary dostarczane codziennie pod drzwi wchodzą w grę?

    • Bękart Mroku

      Pod drzwi? Jeszcze mam wstawać i przynosić sobie? Bez przesady.
      :D

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      A nie nie, od tego będzie służący z urzędu

    • Bękart Mroku

      No i teraz we właściwym kierunku idziemy :D

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      A jak się dziecko urodzi to będzie półbogiem z możliwością lvl up do boga?

    • Bękart Mroku

      Jeśli zostanie programistą to lvl up oczywiście. Jak nie to będzie tylko potomek boga bez boskich mocy, więc nawet nie heros.

    • Morski Morświn

      Ja to już wszystko mam.. do tego jeszcze frytki z lodem :)

    • zz

      i sklepy tylko dla programistów ;)

    • Pluto

      Każda epoka ma swoich Bogów ;)

    • Piotr Potulski

      Oczywista oczywistość, jak mawia Słońce Żoliborza. Pytanie tylko, czy jak ktoś umie w PHP + JS to już jest programistą.

    • Bękart Mroku

      JS to wyższa szkoła jazdy, jak umie w tym napisać coś co działa zgodnie z oczekiwaniami to miszcz :P

    • Piotr Potulski

      W sumie, tak na to patrząc…

  • Michał Chlebik Piotrowski

    Misie, ale poprawcie proszę te literówki. Eg. ‚I to może być powodowem’

    • Chyba będzie kara dla korektora Popielarczyka

    • mongol13

      Rózga jako spóźniony prezent świąteczny :P

  • Xero_z_zero

    Mam okazję pacować z Indyjską firmą IT i jest to dramat…. To przemili ludzie ale ich poziom wiedzy często ogranicza się do tego co jest w skryptach. Sprawy nie ułatwia gigantyczna rotacja. Łatwo nie jest.

    • mongol13

      Tak, potwierdzam- mili ludzie, spora część faktycznie się stara mimo że ma problemy z językiem, ale Jezusie Miłosierny, najgorszemu wrogowi bym nie życzył stałego kontaktu z nimi w IT. Jakość ichniego kodu jest wręcz legendarna- nawet najlepszy program potrafią spier****ć ifologią stosowaną i copypastami gotowych kawałków kodu, a mieć do czynienia z ich słuchawkami powinno być podciągnięte pod szkodliwe dla zdrowia warunki pracy- zerowa wiedza, gigantyczna rotacja, myślenie wydrukowanymi skryptami i coś, co mnie po prostu doprowadza do kur… za każdym razem. Scenka sytuacyjna.

      Poniedziałek, godzina 10 z minutami, dzwoni telefon. Blablabla, Pajeet, blablabla (i tu już masz ochotę wyrzucić telefon przez okno). Cośtam cośtam, program, nie wiem jak zrobić, pomóż. Co 5 minut się musisz domyślać co Pajeet powiedział, bo oni po prostu charkoczą albo gulgają. A nawet pomijając to. Prosta rzecz, do wytłumaczenia w 5 minut, a ty tłuczesz to temu Pajeetowi godzinę, raz, drugi, trzeci, sam w międzyczasie piszesz to w Wordzie, zapisujesz i wysyłasz na maila, no bardziej się już nie da. Fakn ju, fank ju wery macz. No proszę cię bardzo. I takich telefonów w ciągu tygodnia masz na przykład 3. A wiesz co jest najlepsze? Przychodzi następny poniedziałek, godzina 12, telefon. Odbierasz. Blablabla, Pajeet, blablabla. Jaaa pier… Tak. Znów Pajeet. Tak, znów z tym samym problemem. Nawet te same pytania zadaje jadąc najwyraźniej ze skryptu. Mimo że tydzień temu straciłeś przeszło godzinę na wytłumaczenie wszystkiego jak małpie z wodogłowiem. Ale on nie wie. A mail? A załącznik? Gdzieś był. I znów trać godzinę na użeranie się z Pajeetem. A to dopiero poniedziałek. W środę będziesz przechodził to samo z Ajayem. A w czwartek z Rajishem. I tak co tydzień, bo oni są odporni na wiedzę. A jeszcze jak się okaże że Pajeet odszedł i na jego miejsce przyszedł jakiś nowy Kashmir, to nic tylko widelec i do kontaktu bo do standardowego problemu „ja nie wiem jak zrobić to” dochodzi jeszcze „ja nie umiem w program”. Serio stary- najgorszemu wrogowi…

    • Entuzjasta

      Sam bym lepiej tego nie opisał, tłumaczenie wszystkiego po 3 razy.
      Też tak masz, że po jezdach ż przyjaciółmi z Indii kontakt z jakimkolwiek polskim lub zachodnim dostawcą sprawia wrażenie jakby tam pracowali absolwenci MIT ? ;p

    • mongol13

      Też, ale przede wszystkim jestem wykończony mentalnie do tego stopnia, że mam wrażenie jakbym rozwiązywał przez kilka dni jakiś absurdalnie trudny dowód matematyczny, który jeszcze nie ma rozwiązania.

    • piekny_kawaler

      Ich problem, to brak samodzielności, brak logicznego myślenia, brak samodzielnego myślenia, luki w wiedzy, ale generalnie, to, gdy pojawia sie problem, to nie próbują go sami rozwiązać, a pytają kogo sie da. Jak masz już dosyc, to zapytają kogos innego…. ale samemu nie ma szans

    • mongol13

      Efekt wieloletniego „rozwiązywania problemów” metodą skryptową. Sorry- jak siedzisz przykładowo 2 lata na tepsowej słuchawce i każdy problem chcesz rozwiązać zaczynając od „czy próbował pan wyłączyć i włączyć modem”, a potem co tam dalej kartki przewidziały, to to nie jest wiedza. To jest po prostu bezmyślne klepanie listy do odfajkowania. Krótko mówiąc oni nawet nie próbują rozwiązać problemu, bo nigdy tego nie robili.

    • Pluto

      Czytając to dziwię się, że dopiero niedawno to tąpnęło

    • mongol13

      Nie dziw się- wystarczy się popatrzeć od kiedy Hindusi stali się takim „wiodącym narodem IT” i ile to trwało. A czemu to tyle trwało? Bo swego czasu panowała swoista moda żeby zamawiać kod u hindusów. A czemu panowała taka moda? Bo hindusi potrafili klepać kolejne linijki za słomkę wetkniętą w gówno. Krótko mówiąc nawet w tych dużych korpo zaczął się trend CCC- Cena Czyni Cuda. Moda minęła, bo ktoś na zachodzie wreszcie trzeźwo pomyślał i proszę, mamy efekty- wielki „pogrom”, bo ktoś tam wreszcie odkleił się od excela, użył mózgu i stwierdził, że wuj z takiego outsourca, co tylko problemy generuje.

    • „ktoś tam wreszcie odkleił się od excela”

      Nie łudź się. Jedynie zauważono, że kilka-kilkadziesiąt prostych wskaźników w Excelu nie oddaje rzeczywistości i stworzono kilkaset nowych mierników, aby precyzyjniej ogarniać tą rzeczywistość – dzięki czemu wyszło czarno na białym, że koszty są regularnie przekłamywane. No i coś z tym zrobiono.

      Ale Excel jak był, tak jest i będzie. Co najwyżej wsparty różnym Big Data.

    • mongol13

      Choćby i to. Może i gówniany postęp ale zawsze postęp.

    • tempest5485

      Haha, to prawda – rozmowa z Hindusem po angielsku przez telefon to jak gadanie z indykiem… Znając dobrze angielski byłem w stanie zrozumieć tylko co któreś słowo ;)

  • Q

    U mnie w pracy to samo, „Indianie” robią piękne prezentacje ale wszystko co robią jest zalane gigantyczną ilością betonu, lekka próba zmiany rozwala całą aplikacje albo wyłazą braki których nie było widać. Górą udaje, że wie, my udajemy, że będzie dobrze za 2 lata jak projekt się skończy.
    Średnio to pasi do agile którym niby projekt jedzie.
    Poza tym, nie ma co się uszukiwac. Różnice kultorowe drastyczne, ludki kiwają potakująco głową nonstop, nawet jak nie rozumieją.

    Ich zmiana modelu sprawi, że bedą jeszcze mniej konkrencyjni. Jedyną zaletą i przewagą było to, że potrafili sklecić ludzi pod projekt od ręki a na lokalnym rynku trzeba by szukać ludzi miesiącami.

    • fakt

      I pomyśleć ze to wszystko przez kilku kretynow z menedzmentu kochajacych wykresy w Excelu i szefa, zazwyczaj pazernego cwaniaka, który im wierzy.

  • Daniel Stawicki

    „W przypadku zewnętrznych konsultantów z Indii, którzy nie mieli większego pojęcia o systemie w którym piszą raport musiałem dodatkowo specyfikować każde pole (wymieniając jego nazwę techniczną zapisaną w bazie danych) jakie będzie użyte w raporcie. Powodowało to godziny pracy więcej nad każdym zleceniem a efekt początkowy pracy i tak był przeważnie nie do przyjęcia. ” Sorry, ale nażekasz że nie potrafisz przygotować specyfikacji dla raportu i obrażasz się że inni ludzie nie sa jasnowidzami. Podanie źródla danych jest czyms normalnym. Ale żey nie było rozumiem ból. Po prostu outsorcing polegajacy na ciaglej rotacji konsulatantow to zlo. Trzeba z nimi wspolpracowac dlugoterminowo, ale wtedy okazuje sie ze koszta zaczynaja rosnać a to w Excel-u wyglada źle.

    • Oj nie. Rolą end-usera (a w taką się wcielałem nie raz) nie jest znanie pół z bazy danych tylko spisanie biznesowych wymagań co do raportu. Przy dużych wdrożeniach jakie robieśmy właśnie przez specyfikę pracy nie mogli tego robić zwykli userzy bo Indie wymagały danych technicznych. W klasycznym układzie kiedy zatrudniasz konsultanta do np: SAP on wie jak się nazywa pole przetrzymujące wartość VAT a jeśli nie wie to potrafi to sprawdzić.

    • Daniel Stawicki

      End user nie zamawia raportow u developera :) Powinna to robic osoba techniczna, która jest w stanie wlasnie podac pola w bazie danych. A taki VAT w SAP, sory, ale widzialem to i uwiez mi bywa super skomplikowane. Możesz nad tym i rok siedzieć i nie rozgryźć jak to jest zapisywane (oczywiscie jak SAP jest zmodyfikowany pod potrzeby firmy).

    • Nie wiem jak to wygląda w przypadku SAP, czyli „górnej półki” systemów ERP, ale wiem jak to wygląda w przypadku półki zdecydowanie niższej: Symfonia Premium, Comarch Optima, Insert GT, RAKSSQL itp.

      Zdarzyło mi się np. w latach 2005-2006 pracować w bardzo znanej firmie handlującej sprzętem komputerowym – zajmowałem się tam m.in. Symfonią Handel i powiązanymi z nią systemami autorskimi – w ramach tej części pracy, jakieś 85% zadań dostawałem bezpośrednio od dwóch osób: prezesa (!) oraz dyrektora działu biznesowego (który jednocześnie mnie zatrudniał). Czyli jak najbardziej end userów, potrzebujących narzędzi analitycznych. Moją rolą było wszystko począwszy od zrozumienia ich wymagań – i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wspominali o jakichkolwiek polach w bazie danych.

      To jest właśnie przewagą Polaka nad Hindusem: nie tylko zna polski język, ale też zna lokalne systemy ERP (czy inne, wokół których kręci się jego praca), rozumie na jakimś tam poziomie realia prawne, kulturowe itd. Hindus musi to wszystko ogarniać od zera pod każdy nowy kraj.

    • Różnica jest taka – konsultant lokalny SAP zna system – konsultant z Indii nie ma pojęcia o nim. Stawki podobne.
      Mając własnych developerów na miejscu masz ludzi którzy znają system i nie często przy prostych pracach (jak prosty raport) nie jest im potrzebny analityk. Mówię tuta o sytuacji firmy nie z branży IT. Wiadomo, że przy dużych projektach na setki developerów proces wygląda inaczej.

    • Daniel Stawicki

      I dlatego pisze o współpracy długoterminowej, gdzie konsultant jest praktycznie twoim pracownikiem. Przy takim podejsciu sa w stanie przygotowac raport do którego nie maja specyfikacji.

    • To prawda o ile konsultant a) nauczy się b) nie przeniosą go c) nie kupi go jakaś firma bo takie przypadki były częste

    • Daniel Stawicki

      No cóż, pracownika nalezy szanować bo jest dobrem firmy. Fakt znany od lat ale w Excel-u trudny do uchwycenia.

    • Bękart Mroku

      Zgubiłeś optymalizując koszty jedną bardzo ważną osobę – analityka. To rolą analityka jest powiedzieć skąd wziąć i jak zmodyfikować a nie developera.

    • PKort

      O to to to właśnie. Użytkownik końcowy nie powinien rozmawiać z developerem, tylko a analitykiem. Rolą analityka jest zrozumienie oczekiwać użytkownika, a bazując na swojej znajomości systemu przełożenie tych wymagań na specyfikę systemu i przygotowanie dokumentacji technicznej. Ewentualnie, bazując na swojej znajomości systemu, analityk może zaproponować użytkownikowi alternatywne podejście spełniające wymagania, jeżeli będzie to oznaczało zmniejszenie kosztów/zwiększenie funkcjonalności/synergię z rozwiązaniem już istniejącym. Dopiero na podstawie swojego zrozumienia wymagań oraz znajomości systemu analityk tworzy dokument techniczny, który przekazywany jest developerowi do zakodowania.
      Niestety, dobrzy analitycy są kosztowni, dlatego wiele firm rezygnuje z ich usług i potem są efekty w postaci „użerania się” z konsultantami.

    • John Snow

      Narzekasz * ;)

  • Przemysław Rumik

    Jeśli pracowałem z ludźmi z Indii to takimi, którzy pracowali i pracują nadal w UK albo USA. I oni są zwykle bardzo dobrzy.
    Słyszałem jednak dużo o ludziach, którzy pracują w IT w Indiach i nie były to zbyt dobre opinie. Te opinie potwierdzają badania zrobione przez Aspiring Minds, wg. których tylko 4.77% studentów informatyki z Indii potrafi napisać poprawną logikę dla programów. Wynika to wprost z systemu edukacyjnego w Indiach. Jak opisuje jeden z userów reddita z Indii, na wielu uczelniach studenci dostają 20 programów, które później są na egzaminie i wielu się ich po prostu uczy na pamięć (https://www.reddit.com/r/ProgrammerHumor/comments/7b47sj/how_are_students_in_indian_colleges_taught/). Dostają całkiem ładne oceny, ale niestety taki system ich oszukuje i myślą, że potrafią programować.
    Do tego podobno system kastowy nadal ma się dobrze i przez to też są problemy.

    • Tak – to się od razu daje wyczuć.

    • U nas też trafiają się takie przypadki. Kiedyś pomagałem znajomej w nauce programowanie (studentka, państwowa uczelnia, trzeci rok chyba). Przygotowałem sobie przypadki, na różne poziomy rozwoju. No i zaczynamy i proszę ją: „a co wy tam macie dokładnie”, ona że mi napiszę i zaczyna klepać. Patrzę, no ładnie zaczyna jechać linijka po linijce, czyściutko i schludnie.
      Po 10 linijkach zapytałem, czy jedzie z pamięci. Odpowiedziała że tak. No i zaczynamy od podstaw. Coś tam zaczynam tłumaczyć, definiowanie zmiennych, i tablic, przypisywanie wartości, działania arytmetyczne. Jakoś szło. No i dochodzimy do pętli. Pokazałem jej pętle żeby policzyć sumę po pierwszej przekątnej w tablicy dwuwymiarowej. Wytłumaczyłem co robi każda linijka. Zapytałem czy rozumie. I poprosiłem żeby policzyła drugą przekątną (trzeba było dorzucić jedną zmienną, i trochę przebudować warunki). Nie dała rady, 15 minut gapiła się bez słów w ekran.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    No cóż. Indie jako IT to dosyć słabe miejsce. Na świecie jest ogromne ssanie na programistów i można przebierać w ofertach ale już nie na klepaczy kodu.
    Pewnie część lokalnego IT w firmach odetchnie bo nie będzie musiała się użerać z supportem w idinach :D

  • Kontel

    Najbardziej skuteczny zespół programistyczny to taki który składa się z jednej osoby – developera, konsultanta i analityka w jednym – nie ma tu wtedy żadnych niedomówień ani problemów komunikacyjnych.
    Im więcej osób w zespole tym jest on mniej wydajny i kosztowny.

    • Bękart Mroku

      W malutkich i prostych projektach jak najbardziej.

    • fakt

      A co powiesz o Linuxie? Albo silniku idTech? Bazie sqlite?

      Mogę tak caly dzien.

    • Daniel Stawicki

      I dlatego rozwijane s już od 20 lat.

    • Bękart Mroku

      sqlite http://www.sqlite.org/src/timeline?advm=0&b=2016-09-06+14:58:15&n=1000&ss=m&y=ci
      commitują co najmniej 3 osoby.
      Linux -co przez to rozumiesz? Samo jądro? Czy konkretną dystrybucję? tysiące osób.
      id Tech 1 to pierwszy silnik id Software z rodziny id Tech. Został napisany w języku C przez Johna Carmacka. Dodatkowo nad silnikiem pracowali Mike Abrash, John Romero, Dave Taylor i Paul Radek. Też nie wygląda na projekt 1 osobowy.

    • fakt

      Sqlite stworzyl jeden czlowiek. Tak samo jak Linux czy Git.

    • Bękart Mroku

      Skoro tak Twierdzisz. Historia commitów sqlite mówi jednak coś innego ;-)
      Czym jest Linux według Ciebie? Jądro fakt napisał kiedyś jeden człowiek, tylko sprawdź jaką ono wtedy miało funkcjonalność. A Git to duży projekt?

  • Niestety wadą kapitalizmu i globalności są raptowne zmiany. Decyzje polityczne w jednym kraju mają ogromny wpływ na gospodarkę innego kraju na drugim końcu świata. Mi to przypomina upadek biznesu produkcji odzieży po rewolucji przemysłowej w Brytanii w XVIII wieku. W Indiach prawie co druga osoba pracowała tworząc tkaniny i tak się działo od pokoleń, a tu tanie materiały z Birmingham zabiły cały przemysł tekstylny w ciągu paru lat. Niektórzy twierdzą, że wtedy zaczął się upadek Indii. Niestety nie nauczyło ich to niczego – szkolenie tysięcy pracowników IT, którzy nie znajdą zatrudnienia na miejscu, a muszą liczyć na zagraniczne firmy albo emigrację jest niezbyt przyszłościowe.
    http://ksiazki.audio/blog/history-of-british-india

    • Bękart Mroku

      Wadą lub zaletą. Trzeba tak prowadzić własną politykę aby to Twoje decyzje miały wpływ na innych nie na odwrót ;-)

    • Niestety kapitalizm + globalizacja oznacza nieznaną przyszłość, której nikt nie jest w stanie przewodzić.
      Można by oczywiście wprowadzić politykę ceł i taryf, aby większość rzeczy była produkowana lokalnie, dzięki czemu uniknęłoby się problemów gospodarczych spowodowanych zewnętrznymi zmianami politycznymi i gospodarczymi.
      Ale to oznaczałoby lepszą przewidywalność kosztem słabszego rozwoju gospodarczego.

  • macnow

    Można śię było tego spoedziwać. Ten trend zaczał się już jakiś czas temu.Cisco wybyudowało w krakowie duże centrum wsparcia TAC własnie kosztem Indii. Sam pracuje w branży IT i korzystam z supposrtów przy rozwiązywaniu problememów. Najczęściej są to dosyć skomplikowane sprawy konfiguracyjne czy bug. Zawsze starałem się tak otworzyć case (liczą się godziny otwarcia) aby nie zostać skierowanym do Indii. Nie chodzi tutaj o kompetencje lecz sposób podejścia do rowiązania sprawy. W Indiach zawsze należy iśc zgodnie z procedurą i na początku odpowiadać na kilka lub kilkanaście pytań wzasadzie nic nie wnaszących do sprawy. Natoimiast support w Euroipie lub stanach stara się jak najszybciej rozwiązać problem pomijając te procedury.Dochodzi również kwestia kulturowa i nadmierne użuwanie słowa dear. Dla mnie to jest kluczową różnicą – załatwienie szybko sprawy bez zbędnych uprzejmości i pisania .

    • Morski Morświn

      A może zamiast dear wolałbyś zwrot Najjaśnieszy Panie?

  • Entuzjasta

    Pracuję na co dzień z Hindusami. Pomimo tego, ze są to niezwykle uprzejmi ludzie to z powodu gigantycznych różnic kulturowych współpraca z nimi jest dosyć ciężka.
    Są bardzo wąsko wyspecjalizowani w sowich dziedzinach przez co problemy wymagające „szerszego spojrzenia” kończą się długimi mało wnoszącymi callami z 10 osobami z czego 8 z nich zupełnie się nie odzywa.
    Zupełnie nie wykazują własnej inicjatywy, jeśli nie wskaże im się palcem czegoś to tego nie zrobią, mimo, że wiedzą, że powinni.
    Nigdy nie powiedzą, że czegoś się nie da, bądź mają z czymś problem ponieważ nie chcą Cie urazić. Trzeba się ich 10 razy dopytywać i kontrolować.
    Są bardzo przywiązani do formalności i procedur co bardzo wydłuża czas realizacji zgłoszeń.. Zdarza się, że dłużej trwa ustalanie priorytetu zgłoszenia niż faktyczne rozwiązywanie problemu.

    • Damian Borowczyk

      „Są bardzo wąsko wyspecjalizowani w sowich dziedzinach przez co problemy wymagające „szerszego spojrzenia” kończą się długimi mało wnoszącymi callami z 10 osobami z czego 8 z nich zupełnie się nie odzywa. ”

      O stary, skąd ja to znam. Zagadujesz do jednego Hindusa z jakimś banalnym pytaniem a kończyć na konferencji 10-cio osobowej xD

      Żeby nie było. Znam też kompetentnych Hindusów, z którymi praca to była wręcz przyjemność.

  • pawo2000

    Naprawdę dobrzy inżynierowie IT z Indii są natychmiast zasysani przez amerykańskie lub zachodnioeuropejskie korpo. I z tymi ludźmi zazwyczaj świetnie się pracuje, mają wiedzę i chęci do pracy i do tego nie jest to praca przez telefon, ale bezpośrednio na miejscu. Niestety indyjskie IT poszło w ilość a nie w jakość i teraz gdy zachłyśniecie outsourcingiem mija musza znaleźć nowy stan równowagi. Podobnie kilka lat wcześniej stało się z indyjskimi call-centre. Za kilka lat podobny process odchudzania będą przechodziły np. publiczne chmury (chociaż tu nie o Indie chodzi akurat – ale o powroty cennych danych do chmur prywatnych).

  • Pluto

    Dobrze się dzieje z naszego, polskiego punktu widzenia. U nas też jest mega duży outsourcing w tj branży, ale my sobie dobrze radzimy.

  • Luke Jay

    Chciałbym zapytać o specjalizacje przyszłości. Dokładnie chodzi mi o ten cytat : ‚Specjalizacje już teraz są kluczowym elementem przy zatrudnianiu a wiele popularnych stanowisk pracy dopiero powstaje’. Macie jakieś dane na ten temat ? Jakieś zestawienie / tendencje w które specjalizacje IT warto inwestować kapitał ?

    • Daniel Stawicki

      AI, machine learning, BigData to na bank.

  • Tomek Malin

    Ciekawe spojrzenie na nowe pomysły Apple. Polecam artykuł; https://cnhv.co/x3xq

  • Morski Morświn

    Ciesz się że nie pracowałeś z nimi face2face bo musiałbyś przywyknąc do bekania, smarkania, pierdzenia, drapania się po dupie i jajach oraz gorszych rzeczy. Podobno w ekstremalnych warunkach potrafią jeść orzeczki bez użycia rąk używając do tego tylko pośladków!

  • NDIE

    No i elegancko. Hindusi piszą gówniany kod a jako support w callcenter są tragiczni. Tak będzie lepiej dla branży.

  • Piotr Potulski

    „Jedynie 5% z wszystkich zatrudnionych to pracownicy z wyższymi czy też specjalistycznymi umiejętnościami.” Ogarnięci technologicznie hindusi już wyjechali z Indii. Na miejscu zostali jedynie ci od gadania „You’re gonna to be glad my friend, the project is fine”. Patrząc na to co u nas się dzieje na rynku gdzie student 3 roku to już „senior developer” a ktoś z 5 letnim doświadczeniem to „expert” albo nawet „guru” czeka nas podobny pogrom w prawdopodobnie niedalekiej przyszłości.

  • rr

    Ciekawe, że nie słyszałem o outsourcingu prezesów i wszelkiej maści wyższych managerów od niczego :>
    A przecież pobory takiego szeregowego pracownika w porównaniu do prezesa, to ziemia a niebo. Może tam panowie od excela zaczęliby szukać oszczędności? ;)

    • PKort

      Nie słyszałem, żeby szeregowy pracownik miał taki sam zakres obowiązków i odpowiedzialność, jak manager wyższego szczebla? Gdyby tak było, to pewnie i zarobki mieliby podobne…

    • rr

      Odpowiedzialność? Jaja sobie robisz, czy po prostu jesteś taki naiwny?
      Przypuszczam że krótko żyjesz na świecie, skoro takie farmazony wypisujesz. Jak wyglądała odpowiedzialność różnej maści prezesów banków za kryzys w 2008 r.? Który z nich poniósł jakąkolwiek odpowiedzialność?
      Przecież obecnie zarobki prezesów i wszelakich managerów nie zależą od kondycji firmy! Pierwszy z brzegu przykład https://pl.upost.info/31373934363235353733
      Kiedy w 2008 roku rząd wpompował w padający na pysk Bank of Scotland kilka miliardów, zarząd przyznał sobie sute premie. Itd. itp.

  • Paweł Kręski

    Nic dziwnego, że firmy rezygnują z usług ludzi kształconych w taki sposób: https://www.youtube.com/watch?v=IjCno7Ftzrg