86

Podziwiam syna za to jak mądrze gra w Counter Strike

Counter Strike na pierwszy rzut oka to typowa strzelanka, wygrywa ten, kto podłoży bombę lub kogo drużyna przeżyje. Teoretycznie więc jest prosto. Kiedy jednak zaczyna się grać przeciwko żywym przeciwnikom, którzy kombinują, a ich akcje i reakcje są nieprzewidywalne, to już tak prosto nie jest.

Niedawno z moim synkiem graliśmy wspólnie kilka meczy turniejowych i muszę powiedzieć, że byłem pod dużym wrażeniem jak 11 latek jest w stanie mądrze grać. W Counter Strike celem głównym i nadrzędnym jest zwycięstwo drużyny. Nie liczy się więc świetna indywidualna forma, ale wynik końcowy wskazujący, że to nasza drużyna wygrała.

Czy mnie więc młody zaskoczył? Przede wszystkim wiedzą o grze – mimo relatywnie niskiego poziomu (ostatnia ranga w silverach), świetnie czuje mapę. Rozumie gdzie mogą chować się przeciwnicy, nie wychyla się bezmyślnie aby rozpocząć strzelaninę – jest cierpliwy, tak samo jeśli chodzi o krycie pozycji, jak i strzelanie. Potrafi dostosowywać swoje decyzje do sytuacji i kombinować oraz dobrze wykorzystuje sprzęt, jaki dostarcza gra. Wie też co i jak komunikować aby nie przeszkadzać zespołowi w graniu i podawać jedynie niezbędne informacje.

To wszystko sprawia, że nie tylko jest zawsze na początku tabeli, ale również przynosi efekty drużynowe. Graliśmy wczoraj na kilka poziomów wyżej od jego rangi i okazywało się, że przy teoretycznie, o wiele bardziej doświadczonych zawodnikach, nadal daje sobie świetnie radę i prowadzi zespół do wygranej.

Oglądałem to wszystko z dużym zaskoczeniem, ponieważ młody w życiu codziennym nie wykazuje wielu z tych cech jakie pokazuje grając. Na pewno nie należy do dzieci szczególnie cierpliwych – zresztą trudno chyba znaleźć cierpliwego 11 latka :)
Counter Strike to gra, która naprawdę sporo uczy. Ja również nie należę do osób szczególnie cierpliwych, nie jestem fanem niekończącej się fazy planowania i często jeśli trzeba zaryzykować, to to robię. CS nauczył mnie jednak, że brak cierpliwości i ryzykowanie nie zawsze popłaca. Potrafię więc teraz patrzeć 1.5 minuty nieruchomo w jeden punkt.

Zastanawiam się jak można jeszcze bardziej wykorzystać gry do uczenia dzieci. Nie chodzi tutaj o przyswajanie wiedzy i suchych faktów, ale do nauki myślenia, do kalkulowania ryzyka, o umiejętność dostosowania się do zmiennych warunków. Wreszcie chodzi też o nie poddawania się, nawet wtedy, kiedy sytuacja wydaje się być beznadziejna. Młody pokazał mi dwa swoje ace-y, czyli sytuacje, w których sam pokonał całą drużynę przeciwnika i muszę powiedzieć, że zrobił to w stylu pro-gracza. Na zimno, bez „podpalania się”. Kalkulując i podejmując ograniczone ryzyko.

Ps. Jeśli nie znacie gry Counter Strike to przypomnę nasz tekst o historii sukcesu CS:GO