49

Tak narzekaliśmy na inPost, a teraz Poczta Polska po pozbyciu się konkurencji winduje ceny swoich usług

Pojawienie się inPostu na rynku przesyłek listowych zwiastowało dla nas wszystkich zdrową konkurencję z Pocztą Polską, no i konkurencyjne ceny. Początkowo inPost dołączał do swoich przesyłek metalowe blaszki, a po uwolnieniu rynku usług pocztowych już na pełnych obrotach przystąpili do rywalizacji z PP, nie tylko w doręczaniu zwykłych listów, ale i w przetargach na usługi pocztowe. Pierwszym wielkim sukcesem była wygrana inPostu w przetargu na obsługę przesyłek sądowych w latach 2013-2015, kiedy to zaproponowali cenę niższą od Poczty Polskiej o kilkanaście procent. Dwa lata później Poczta Polska zaproponowała kilkadziesiąt procent mniej za swoje usługi od inPostu, wygrywając przetarg i obsługę sądów w latach 2016-2018. Teraz zbliża się kolejny przetarg na kolejne lata, ile Państwo (my) za to zapłaci?

Przegrany w 2015 roku przetarg na obsługę przesyłek sądowych przez inPost, był gwoździem do trumny na rynku przesyłek listowych dla tego operatora i rok później, w 2016 roku ostatecznie zakończyli działalność w zakresie przesyłek listowych.

Co oznaczało ni mniej ni więcej powrót monopolu Poczty Polskiej, a jak monopol to i samodzielne kształtowanie cen. Poczta Polska długo nie kazała czekać, jeszcze w tym samym roku po wycofaniu się z przesyłek listowych przez inPost zapowiedziano podniesienie cen o niecałe 20%.

Koniec roku prawdopodobnie przyniesie nam informację o wzroście cen usług pocztowych – okresu przedświątecznego raczej to nie obejmie, ale takie pocieszenie trudno uznać za wystarczające, większość osób pokręci nosem nad faktem, iż trzeba się przygotować na dodatkowe wydatki. Zwłaszcza, że mogą one być zauważalne, sięgną nawet 20%. Poczta Polska tłumaczy, że jej usługi są dzisiaj zbyt tanie, że brakuje pieniędzy na rozwój firmy. W tle wybrzmiewa oczywiście pytanie: jaki wpływ na całą sprawę miała wojna cenowa z InPostem?

Jak się okazało w rzeczywistości? Podwyżki cen w Poczcie Polskiej osiągnęły poziom 75%, o tyle więcej płacimy dziś za przesyłkę listową z zadeklarowaną wartością do 350 g. Pozostałe podwyżki, pozostałych usług pocztowych również sięgały pułapu powyżej deklarowanych wcześniej 20%.

To odczuliśmy bezpośrednio, ale są też właśnie przetargi na usługi świadczone dla aparatu państwowego. Przedsmak tego, co nas czeka w tym temacie mieliśmy przy przetargu na obsługę ZUS-u, gdzie uwaga, tylko Poczta Polska złożyła ofertę, mimo, że dla wyrównania szans i dopuszczenia innych oferentów podzielono go na trzy części: listy, paczki i przesyłki kurierskie. Mimo to, tylko PP złożyła ofertę na 345 mln zł za trzyletnią obsługę, a we wcześniejszym przetargu, cztery lata temu zaproponowali 239 mln zł.

To na początek, ale zbliża się wspomniany przetarg na przesyłki sądowe, i już teraz spekuluje się nad ofertą Poczty Polskiej. Podobnie jak w przypadku ZUS-u tylko krajowy operator pocztowy ma złożyć swoją ofertę w przetargu i jak podaje Money.pl za Gazetą Wyborczą, maksymalnie Poczta Polska zażyczy sobie za swoje usługi 339,4 mln zł tylko za rok 2019, dla przypomnienia za jeszcze trwający trzyletni kontrakt zażądali jedyne 293,1 mln zł, czyli niecałe 100 mln za rok. To maksymalny koszt, ale przewiduje się, że dolna granica to nie mniej niż 200 mln zł rocznie.

Myślałem, że PocztaPolska ma jakieś hamulce, ale widać zero-szacowałem podwyżki na miliard złotych rocznie, a jak widać…

Opublikowany przez Rafal Brzoska 3 kwietnia 2018

Źródło: Money.pl via Gazeta Wyborcza.