• Po konferencji google maps wiem już jak szukać dziecka

    Dzisiaj odbyła się konferencja organizowana przez polski odział Google na temat startu całkowicie spolonizowanej aplikacji google maps. Od dziś pod adresem maps.google.pl możemy w korzystać z wszystkich funkcjonalności które do tej pory były dostępne jedynie poza granicami naszego kraju. Oczywiście trzeba będzie chwilę poczekać na to aż partnerzy google dostarczą odpowiednią ilość treści aby uzyskać w pełni opisaną mapę i lokalizacje w naszym kraju.

    Konferencja przebiegła sprawnie i bez zbędnych i przydługich prezentacji (może poza jedną gdzie panowie z firmy zajmującej się sprzedażą nieruchomości za bardzo zeszli w techniczne szczegóły).




    Hitem konferencji moim zdaniem była prezentacja serwisu który umożliwia nam śledzenie naszych dzieci na mapach czyli gdziejestdziecko.pl. Prezentujący odczytał z kartki prezentację pokazującą serwis dzięki któremu jesteśmy w stanie śledzić prawie każdy ruch naszego dziecka – dziecko oczywiście musi być wyposażone w telefon komórkowy (bo chyba tak jest lokalizowane), a rodzic oczywiście za śledzenie musi regularnie uiszczać opłaty.



    Przyznam szczerze, że byłem nieco zaskoczony taką koncepcją – jeśli mój syn posiadał by telefon komórkowy to zamiast śledzić go w internecie zadzwonił bym do niego spytać się gdzie jest (jeśli nie możemy z dzieckiem porozumieć się przez telefon to znaczy, że mamy problem wychowawczy i mapy i internet nam nie pomogą).

    Serwis do śledzenia dzieci prezentował się bardzo profesjonalnie – wprawdzie pomysł moim zdaniem jest całkowitą pomyłką ale autorzy mogli by przecież wykorzystać swoją platformę do innego rodzaju “śledzenia” innych obiektów niż dzieci. Wystarczy się pewnie trochę otworzyć na zewnętrzny świat, zbudować jakieś API i pokazać zalety swojego technologicznie dopracowanej platformy.

    Podsumowując, cieszę się że google oprócz prasy i przedstawicieli firm internetowych zaprosiło również blogerów (mam nadzieję, że nie ostatni raz). Konferencja była udana a polskie google map z pewnością będzie rozwijać skrzydła i stanie się bardzo przydatną aplikacją (już teraz dużym plusem w porównaniu do innych serwisów z mapami jest prędkość działania map od google).

  • KOMENTARZE

    1. dc1

      @hazan – jestes chyba jedna z niewielu osob na swiecie ktore sadza ze pomysl “sledzenia” (ostre okreslienie) dziecka jest kompletna pomylka.
      Problem wychowawczy nie ma nic do tego, wystarczy przyklad porywanych dzieci – za pomoca takiej funkcji mozna dokladnie okreslic ostatnia lokalizacje dziecka – to jest bardzo istotne (np. dzieci biznesmenow lub osob na wysokich stanowiskach) (tak z ciekawosci – w jakim wieku masz dziecko?).
      Juz porodukuje sie plecaki z z funkcja gsm/gps dla dzieci.

    2. lavinka

      No wiesz, różnie z dziećmi bywa… ale to łatwo obejść.Starczy wyjść z domu bez telefonu :)

    3. arek

      Wolałbym “gdzie mój samochód”, albo “gdzie ten cholerny autobus/pociąg” ;)

    4. hazan

      dc1 – porywanych dzieci? – obejrzyj ten serwis zanim będziesz opowiadał o porwaniach bo to nie ta “bajka”.

      Owszem przy sytuacjach o których mówisz GPS by się przydał ale to nie jest serwis do takich sytuacji.

      Wracając do tematu – Dziecko do pewnego wieku jest pod ścisłą kontrolą rodziców, powyżej jakiegoś wieku nie daje się kontrolować (rodzice mogą liczyć tylko na wychowanie) i na pewno nie da się śledzić przez telefon (szczególnie, że musi jeszcze autoryzować to, że rodzice będą go obserwować na mapie).

      PS. Polecam przyjrzeć się dokładnie ofercie tego serwisu to może zrozumiesz co miałem na myśli przez “śledzenie” (zresztą nie widzę w tym słowie nic strasznego – rodzice zawsze chcą mieć dzieci na oku nawet jak mają po 25 lat).

      Ps2. Podpisał byś się choć raz imieniem i nazwiskiem – to milej by się nam konwersowało:)

    5. kmh

      Zgroza ten serwis, kolejne narzędzie, które oducza ludzi myśleć i wychowywać. Bo po co z dzieciakiem rozmawiać, co robił w drodze do szkoły, skoro można to sprawdzić. Ja rozumiem, że rodzice są coraz bardziej zalatani, nie mają czasu, kupują dziecku komórkę, zatrudniają niańkę, ale taki system lokalizacyjny dla mas to coś upiornego.

      I najgorsze jest to, że taki serwis ma całe rzesze potencjalnych klientów.

      A możliwości wykorzystania do mniej opiekuńczych celów niezmierzone.

    6. szewo

      A syna można nazwać Pagerank, a córeczke Widget.

    7. Mikołaj

      Córeczkę to się nazywa Amaya ;)

      Pomysł na serwis jest taki sobie. Owszem, ładnie to wygląda, ale dziecko zawsze może wyłączyć telefon czy zostawić go w domu kolegi/koleżanki i wyjść na imprezkę. Potem powrót do koleżanki po telefon i można udawać idiotę…
      Zresztą podczas tej prezentacji (raczej handlowej, niż branżowej) salwy śmiechu wybuchały najczęściej :D

      Co do poszukiwań “tego cholernego pociągu” — Giorgio Scherl (Product Manager Google Maps) w swojej prezentacji pokazał mapę, na której widać było pociągi kolei szwajcarskich (a może tramwaje?). Mapa pokazywała przemieszczające się punkty i nie wiem, czy to była jedynie wizualizacja, czy raczej składy pokazywane w czasie rzeczywistym. Jeśli to ostatnie, to IMHO właśnie takie rozwiązania będą powodowały popularyzację używania Google Maps w komórkach.

    8. Pomachaj telefonem… | MIKOWHY pe.el

      [...] wyczytałem u Kupy Filipowskiego i Grzegorza wczoraj (12 – 03 – tak???) pewnie w Warszawie odbyła się konferencja poświęcona googlowym mapom [...]

    9. toonczyk

      Tramwaje warszawskie są wyposażone w GPS i ich aktualna pozycja jest cały czas monitorowana z centrali. Prawdopodobnie jakby dobrze poszukać, to można by te dane gdzieś znaleźć, bo wykonawca systemu elektronicznych tablic przystankowych narzekał na bardzo marne zabezpieczenia :)

    10. Mikołaj

      Wobec tego czekamy na pierwszego, który zacznie pokazywać tramwaje w czasie rzeczywistym ;)

    11. Artur Kurasiński

      Troche wiecej o “Gdzie jest Dziecko” bo tak sie sklada, ze posrednio maczalem palce w developmencie tego produktu :)

      Nie bylem na konferencji i nie wiem co za smieszne rzeczy mowiono ale podstawowa koncepcja uslugi jest nastepujaca:

      masz dziecko a dziecko ma telefon. jak do niego zadzwonisz i sie zapytasz gdzie jest to ci odpowie ze u Cioci. Odpalasz www, lokalizujesz komorke gowniarza i wiesz, ze klamie :) Zostawienie jej w domu czy u koleznanki nic nie da.

      Druga opcja – sprawdzanie jaka droga (route) zrobila nasza pociecha. Mowi, ze byla w szkole – ping! i wiemy, ze do budynku szkoly sie nawet nie zblizyla :)

      Porwanie itd. to ostatecznosc ale pomyslmy o sytuacjach w ktorych dziecko ma zakaz zblizania sie do jakiegos miejsca albo ma sie znalezc w jakim miejscu o danej porze.

      Z takiej uslugi wynikaja problemy natury etycznej delikatnie mowiac.

      PS. W firmie zrobilismy sobie zabawe odpalajac usluge i lokalizujac telefon szefa (ktory sam ja testowal) i wiedzielismy gdzie znajduje sie na miescie ;)

      To samo mozna robic z kochanka, psem, pociagiem, listonoszami…

    12. Szarex

      Jestem zdania, że dzieci trzeba przede wszystkim wychowywać. Dawniej nie było takich wynalazków i rodzice też sobie jakoś radzili. Zresztą jeśli dziecko będzie chciało się wymknąć spod kontroli to wyłączy komórkę.

      Ale można ten serwis wykorzystać i w inny sposób. Można wpisać swój telefon komórkowy i przynajmniej go nie zgubimy :)

    13. kmh

      Artur: Akurat z listonoszami to jest znakomity pomysł!

      :)

    14. hazan

      @Artur – teoria mocno naciągana – jeśli dziecko podróżuje samo po mieście to nie jest to już takie dziecko i z pewnością znajdzie sposób na rodziców szpiegów. Jeśli natomiast kłamie przez telefon to mamy problem o wiele większy niż samo udowodnienie, że kłamie.

      tak jak pisałem – zapewne technologicznie dobre rozwiązanie ale nie wykorzystujące potencjału. Zamiast dzieci trzeba zaoferować usługi związane z czymś innym – chociaż z doświadczenia wiem, że na przykład firmy tez nie chcą śledzić swoich samochodów służbowych nie mówiąc już o pracownikach (a to były by prawdziwe pieniądze).

    15. szewo

      >> lokalizujesz komorke gowniarza

      Fajna teoria na wychów, ale “gówniarz” podrośnie i nie da tatusiowi na buty, gdy my z zusu nie będzie na życie starczać.

    16. Mikołaj

      Artur,

      Śmieszne rzeczy mówił człowiek wysłany na konferencję — IMHO potraktował ją jako miejsce do sprzedania usługi, a nie do jej rzeczowego przedstawienia. Poza tym czytanie z kartki…

      A co do usługi:

      masz dziecko a dziecko ma telefon. jak do niego zadzwonisz i sie zapytasz gdzie jest to ci odpowie ze u Cioci. Odpalasz www, lokalizujesz komorke gowniarza i wiesz, ze klamie :) Zostawienie jej w domu czy u koleznanki nic nie da.

      Pod warunkiem, że dziecko telefon odbierze. A odebrać nie musi, bo zawsze może się wytłumaczyć ściszeniem dzwonka etc. Skoro nam się zdarza nie usłyszeć dzwoniącego telefonu, to może się to też przydarzyć dziecku. Dochodzi do tego brak zasięgu (zdarza się nawet w centrach miast, sam miewam problemy pod PKiN) i już masz sporą gamę tłumaczeń…

      Poza tym dziecko wie, że ma włączoną usługę lokalizacyjną (wszak musi ją zaakceptować), a pomysłowość dzieci nie zna granic i błyskawicznie znajdą się obejścia. To trochę jak z tym powiedzeniem, że nawet najbardziej idiotoodporny system zawsze kiedyś zostanie przełamany przez kretyna, który wpadnie na nowy głupi pomysł ;)

      Druga opcja – sprawdzanie jaka droga (route) zrobila nasza pociecha. Mowi, ze byla w szkole – ping! i wiemy, ze do budynku szkoly sie nawet nie zblizyla :)

      J.w. — wiedząc o systemie może dojść do szkoły i wyłączyć telefon, bo przecież w szkole używać go nie wolno. Pod koniec planowanych zajęć może pod szkołę podejść i telefon włączyć. Już masz ślad dziecka w szkole — proste, prawda?

      Porwanie itd. to ostatecznosc ale pomyslmy o sytuacjach w ktorych dziecko ma zakaz zblizania sie do jakiegos miejsca albo ma sie znalezc w jakim miejscu o danej porze.

      Przy porwaniu na ogół dziecku telefon zostanie zabrany, zwłaszcza po przypadku porwania kilka lat temu, gdy jakiś kretyn wrzucił dziewczynę do bagażnika i wiózł ją za miasto. Zadzwoniła na policję i gość został zatrzymany w trasie…

      Co do zbliżania się i bycia o jakiejś porze… wszystko da się ominąć. Pomijam już fakt, że gdybym miał tak śledzić swoje dziecko, to by znaczyło, że dupa ze mnie, nie rodzic.

      Z takiej uslugi wynikaja problemy natury etycznej delikatnie mowiac.

      Tu się zgadzam w 100%.

      PS. W firmie zrobilismy sobie zabawe odpalajac usluge i lokalizujac telefon szefa (ktory sam ja testowal) i wiedzielismy gdzie znajduje sie na miescie ;)

      To samo mozna robic z kochanka, psem, pociagiem, listonoszami…

      Niekoniecznie, bo wszyscy oni muszą zaakceptować usługę.

    17. Mapy Google po polsku - Tomasz Topa

      [...] z imprezy opublikowali już m.in. Robert Drózd, Tomasz Frontczak, BlueRank, Kuba Filipowski i Grzegorz Marczak – do nich zatem odsyłam. Jeśli ktoś chce przeczytać naprawdę szczegółowy opis usługi, niech [...]

    18. Google wie, jak podejść blogerów? | Patrycja Kierzkowska

      [...] Oddaję głos kolegom: WebAudit, SprawnyMarketing, BlueRank, Yashke, Antyweb. [...]

    19. Robert Drózd

      Co do śledzenia położenia komunikacji – przez jakiś czas były dostępne położenia pociągów warszawskiej SKM – i ktoś zrobił oparte na Google Maps śledzenie – ale dość szybko te informacje ukryto.

    20. WERONIKA

      Nabijacie się z tego programu a ja dziś wiem że jest konieczny jestem matka nazwaną tu ” dupą a nie rodzicem ” moja 16 córka nawiała choć z mojego punktu wiodzenia nie miała powodu w domu wszystko nawet wieczorne pogaduchy do poduchy i co? ucieczka dziś dzwoni do znajomych bo wiem to odbiera nasze SMS ale telefon sukcesywnioe wylącza i co dzięki temu mogłabym ja namierzyć a tak pozostaje mi tylko czekać

    Odpowiedz

    Connect with Facebook

  • W POPRZEDNIM TYGODNIU

    Apple ogłosiło, że iPada w Polsce na razie nie będzie
    Zgrzyty i bunty w Startup School 2010
    Czytacie ebooki? Amazon twierdzi, że sprzedają się lepiej niż tradycyjne książki
    Google ma ciągle problem z wersjami Androida
    e-książek problemów kilka - czyli o tym co można jeszcze poprawić
    Facebook to zrobił 500 milionów użytkowników!
    O co dokładnie chodzi w odpowie.pl?
    Chomikuj.pl będzie jeszcze bardziej legalne
    Microsoft nadal zarabia więcej niż Apple ale Ballmer ma inne kłopoty
    Flipboard jest świetny - dla tej aplikacji warto mieć iPada