Do czasu spopularyzowania się dysków SDD, to właśnie dysk twardy był największym ograniczeniem dla prędkości uruchamiania się systemu, programów, ładowania save’ów gier i ogólnie odczytu plików, który występuje przy większości operacji. W większości przypadków przesiadka z dysku twardego na SSD przyspieszy komputer bardziej odczuwalnie dla użytkownika, niż dołożenie pamięci RAM, czy zmiana procesora na mocniejszy. […]

Do czasu spopularyzowania się dysków SDD, to właśnie dysk twardy był największym ograniczeniem dla prędkości uruchamiania się systemu, programów, ładowania save’ów gier i ogólnie odczytu plików, który występuje przy większości operacji. W większości przypadków przesiadka z dysku twardego na SSD przyspieszy komputer bardziej odczuwalnie dla użytkownika, niż dołożenie pamięci RAM, czy zmiana procesora na mocniejszy. Doszliśmy jednak do limitów prędkości SATA 3 i pytanie brzmi co dalej? Odpowiedzią są dyski korzystające z magistrali PCI-Express. Taki właśnie dysk miałem przyjemność testować przez ostatnie tygodnie.

Czemu PCI-Express, a nie SATA 3?

Zwykłe, talerzowe dyski twarde oferują maksymalny transfer na poziomie około 100 MB/s, ale spada on bardzo znacznie przy odczycie niewielkich plików. Istotny jest również parametr o nazwie IOPS, czyli operacje wejścia-wyjścia na sekundę, który wynosi zaledwie od 75 do 100. Dla porównania prędkość zapisu i odczytu najnowszych dysków SSD wynosić może nawet 550 MB/s, co oznacza, że musielibyśmy połączyć 6 dysków HDD w macierz RAID 0, aby uzyskać podobną prędkość odczytu, co jest problematyczne ze względu na ilość potrzebnego miejsca w obudowie, pobór energii elektrycznej, hałas, zawodność, no i oczywiście jest kosztowne. Jednak nawet macierz RAID nie ma szans jeżeli chodzi o operacje wejścia-wyjścia na sekundę, bowiem dysk SSD oferuje zwykle około 100 000 IOPS, czyli tysiąc razy więcej niż zwykły dysk HDD.

Jak widać osiągi zwykłego dysku SSD są imponujące, na tyle dobre, że głównych ograniczeniem dla nich jest prędkość złącza SATA 3, które na rynku jest już od 5 lat i oferuje maksymalny przesył danych na poziomie 600 MB/s, a jak wiadomo, maksymalne wartości są zwykle w praktyce nieosiągalne. Dlatego dyski SSD oferujące odczyt na poziomie 550 MB/s ją już na granicy wydajności jaką mogą osiągnąć. Chyba, że zamiast złącza SATA 3, nazywanego inaczej SATA 6.0 Gb/s, zastosujemy inne, szybsze złącze. Takie standardy już istnieją, dwa zostały utworzone specjalnie na potrzeby dysków, jedno istnieje od dawna, ale zwykle nie kojarzyło się z pamięcią masową.

















Najnowsze standardy to SATA Express oraz M.2. Powstały specjalnie z myślą o szybszych dyskach, ale występują tylko w najnowszych płytach głównych z chipsetami Intela H97/Z97/X99, a więc grupa odbiorców jest dość wąską. SATA Express przypomina znane dotąd SATA i umożliwia podłączenie zwykłych dysków SATA, ale dodatkowo wykorzystuje szynę PCI-Express, gdy podłączymy dysk zgodny z nowym standardem. Złącze M.2 to standard, który powstał głównie z myślą o urządzeniach mobilnych, ale można go znaleźć również na płytach desktopowych. Do gniazda podłącza się bezpośrednio płytkę drukowaną z kośćmi pamięci (podobnie jak RAM), a samo gniazdo jest niewielkich rozmiarów. Również wykorzystuje linie PCI Express.

No i ostatnim sposobem podłączenia dysku jest stare, dobre, pełnowymiarowe gniazdo PCI Express, które mają komputery od 10 lat. Jest to to samo gniazdo, do którego podłączamy kartę graficzną, z tą różnicą, że karty graficzne najlepiej działają na najszybszym złączu PCI-E x16, a dyski zadowolą się PCI-E x4, chociaż oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby włożyć go do szerszego, czyli szybszego złącza. Transfer oferowany przez PCI-E jest wielokrotnie większy od SATA 3.

Budowa i specyfikacja Plextor M6e PCI-Express

Jak sama nazwa wskazuje, testowany dysk Plextor M6e PCI-Express jest dedykowany najpopularniejszemu złączu PCI-E, ale tak naprawdę jest to dysk o złączu M.2, włożony do adaptera w postaci nisko profilowej karty PCI-E z gniazdem M.2 na zielonym laminacie. W teorii daje to użytkownikowi możliwość wyboru i niejako dwa w jednym – możliwość włożenia dysku do gniazda PCI-E, jak również do M.2, zwalniając tym sposobem gniazdo PCI-E na płycie. Nie do końca jest jednak tak kolorowo, bowiem dysk M.2 jest oplombowany i wyjmując go z adaptera zrywamy plombę, co przynajmniej w teorii oznacza utratę 5 letniej gwarancji. Bardzo dziwny ruch ze strony producenta.

Na śledziu znajdują się trzy diody: czerwona, zielona i żółta, które w tej kolejności oznaczają: zasilanie, prawidłowe połączenie z płytą główną i zapis bądź odczyt danych z nośnika.

Ponieważ Plextor M6e korzysta z łącza PCI Express, przełamuje bariery SATA 3, a więc najszybszych dysków korzystających z tych standardów. W modelu 256 GB, który testowałem, dane producenta mówią o 770 MB/s odczytu sekwencyjnym, 580 MB/s zapisie sekwencyjnym 105 000 IOPS przy odczycie i 100 000 IOPS przy zapisie. A jak dysk wypada w benchmarkach? Na moim nowo złożonym komputerze, na płycie głównej Asus X-99 Delux (pełna specyfikacja mojej konfiguracji), w Crystal Disk Mark 3.0.3 uzyskał 765 MB/s odczytu i 577 MB/s zapisu, czyli wyniki bardzo zbliżone do tych podawanych przez producenta.

W galerii zamieszczam wyniki 3 rożnych benchmarków, oraz dodatkowo wyniki benchmarków dysku SSD tego samego producenta, ale korzystającego ze zwykłego złącza SATA 3, czyli modelu Plextor M6S PX-256M6S 2.5″ 256GB SATA 6Gb/s, który nie jest przedmiotem recenzji, a jedynie służył za porównanie. Dodatkowe wnioski każdy może wyciągnąć sam, ale przewaga dysku na PCI-E jest oczywista.

Plextor M6e PCI-Express w praktyce – czy czuć różnice?

Zacznę od tego, że montaż SSD Plextora jest bardzo przyjemny. Wciskamy go w złącze, czy to PCI-E, czy M.2 i gotowe. Żadnych kabli, które miałby się plątać, żadnego dodatkowego zasilania. To naprawdę wygodne i jeśli mamy do czynienia z komputerem, który nie potrzebuje dużego magazynu danych, w postaci kilku terabajtów na dysku HDD, to rozwiązanie zdecydowanie lepsze – można całkiem zrezygnować z koszyka na dyski twarde, albo zmniejszając obudowę, albo poprawiając przepływ powietrza w obudowie. Dysk nie wymaga również żadnych sterowników, jeżeli korzystamy z Windows 8 lub 8.1 – wsadzamy i działa. Starsze Windowsy wymagają doinstalowania sterowników. Oczywiście, jak każdy dysk SSD, jest bezgłośny, co jest zdecydowanie istotne – w moim komputerze stacjonarnym, dysk talerzowy byłby zdecydowanie najbardziej słyszalnym elementem w obudowie.

Co do samej szybkości działania. Nie można zapominać, że różnica pomiędzy dobrym dyskiem SSD ze złączem SATA 3 a Plextor M6e PCI-Express jest jednak zdecydowanie mniejsza, niż pomiędzy zwykłym dyskiem HDD, a dowolnym dyskiem SSD. Stąd wrażenia z przesiadki z SATA 3 na PCI-E nie są tak dramatyczne, przynajmniej w tym przedziale cenowym, czyli do tysiąca złotych, są bowiem dyski SSD korzystające ze złącza PCI-E, które mogą być wielokrotnie szybsze od recenzowanego modelu, jednak ich cena jest również wielokrotnie większa. Na przykład OCZ Z-Drive 4500 oferuje odczyt na poziomie 2900 MB/s i zapis na poziomie 2200 MB/s i jest prawie 4 razy szybszy, ale jego cena zaczyna się od 2355 dolarów za najmniejszą dostępną pojemność.

Wracając do Plextor M6e PCI-Express, podczas zwykłego użytkowania komputera różnice mogą być trudne do wychwycenia: system uruchamiający się 2- 3 sekundy szybciej, minimalnie szybciej uruchamiające się aplikacje, troszkę szybsze ładowanie gier. Największa różnicę odczują osoby zajmujące się obróbką zdjęć i edycją wideo. Wsadowe przetworzenie kilkuset plików RAW odczytywanych wprost z Plextora może przynieść już odczuwalne zyski, zaoszczędzając spokojnie minutę, czy nawet kilka minut przy dużej paczce plików. Jeżeli ktoś profesjonalnie zajmuje się obróbką zdjęć, to jest czynnik, który można wziąć pod uwagę.

Jest jeszcze jedna istotna kwestia. Dzięki adapterowi do PCI-E, podłączyłem dysk również do swojego przeszło 5 letniego komputera, który posiada pierwsza generację złącz SATA, a więc całkowicie wyklucza sens stosowania nowoczesnych dysków SSD, które byłby dramatycznie ograniczone – prędkość SATA 1 to zaledwie 179 MB/s, podczas gdy dyski SSD na SATA 3 dochodzą spokojnie do 550 MB/s. Tym czasem podłączenie dysku na PCI-E rozwiązywało całkowicie problem i komputer autentycznie dostał skrzydeł, aż trudno było uwierzyć. W takim wypadku zakup dysku nawet za wspomniany tysiąc złotych i tak będzie tańszy niż wymiana całej platformy, czyli płyty głównej wraz z procesorem i pamięcią RAM, a przyniesie bardzo odczuwalne korzyści. Wyniki testów na starym komputerze były zbliżone do tych na nowym. System uruchamiał się błyskawicznie, coś co inaczej nie byłoby osiągalne.

Podsumowanie

Plextor M6e PCI-Express to niekoniecznie sprzęt dla każdego, o czym świadczy cena, oscylująca w okolicach tysiąca złotych. To około dwa razy więcej, niż w przypadku zwykłych dysków SSD na SATA 3, a przyrost wydajności nie do końca odzwierciedla cenę w codziennych zastosowaniach – w zastosowaniach biurowych, w grach itp. W takim wypadku rozsądniejszym wyjściem jest kupienie dysku SSD o pojemności 512 GB na zwykłe SATA 3, niż inwestowanie w PCI-E.

Z drugiej jednak strony, jest to jeden z tańszych dysków korzystających ze złącza PCI-E na rynku. Wykorzystać to mogą albo wymagający użytkownicy, zarówno Ci dla których każda sekunda się liczy, jak i profesjonaliści pracujący z obrazem i filmem. Dla nich zysk może być wystarczający by usprawiedliwić cenę. Innym przypadkiem są starsze komputery, które nie posiadają złącz SATA 3 i dla nich jedynym wyjściem aby cieszyć się wydajnością współczesnych dysków SSD jest skorzystanie z PCI-E właśnie. Wzrost komfortu pracy będzie ogromny, nawet pomimo starszego procesora, a koszt inwestycji wciąż mniejszy, niż wymiana całego komputera na nowy. Ja byłem mocno zaskoczony jak wiele zyskał mój starszy komputer dzięki Plextor M6e PCI-Express – na czas testów dostał nowe życie.

Szkoda tylko, że wymontowanie nośnika M.2 z adaptera wiąże się z utratą 5 letniej gwarancji. Co prawda istnieje inna wersja tego dysku, od razu w postaci samego nośnika M.2, ale tak użytkownik dostawał niejako dwa w jednym z możliwością wyboru. Na zdjęciach widać, że sam zamontowałem dysk w złączu M.2, bo mi tak było po prostu wygodniej, w przypadku nowszego peceta. Plomba wydaje się zwyczajnie niepotrzebna. Drugą małą uwagą jest zielony laminat, który w dzisiejszych pecetach praktycznie nie występuje. Czarny byłby zdecydowanie milszy dla oka, ale to uwaga głównie do właścicieli obudów z oknami. Poza tym innych uwag brak. Jeśli kogoś stać na wydatek rzędu tysiąca złotych, to będzie zadowolony z wydajności i braku konieczności podłączania kabli.