26

Władze przyjęły Plan Rozwoju Elektromobilności. Polskę czekają poważne zmiany

Milion elektryków na polskich drogach już w połowie przyszłej dekady? Takie zapowiedzi pojawiły się kilka kwartałów temu i chociaż brzmiały mało prawdopodobnie, decydenci je powtarzają. Ministerstwa pracują nad rozwiązaniami, które mają nas szybko przybliżyć do wspomnianego celu. Idea słuszna, lecz przeszkody mogą się okazać zbyt poważne. Warto jednak zwrócić uwagę na korzyści edukacyjne.

Plan Rozwoju Elektromobilności został w ubiegłym tygodniu przyjęty przez Radę Ministrów. Tym samym zrealizowano zapowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Energii, którzy mówili o tym już od jakiegoś czasu. Trzeba przyznać, że plan jest bardzo ambitny, oznacza poważne zmiany na naszych drogach i w polskich miastach. Dotyczy to pojawienia się nowych pojazdów (hybryd oraz elektryków), rozwoju infrastruktury do ich ładowania, zwiększenia produkcji energii elektrycznej, ale też, a może przede wszystkim: zmiany podejścia Polaków do motoryzacji elektrycznej.

Wspomniany Plan ma być realizowany w trzech etapach. Pierwszy, tzw. przygotowawczy, potrwa do roku 2018. Chodzi w nim przede wszystkim o zwiększenie świadomości społecznej i zainteresowanie Polaków autami elektrycznymi. Zacznie się tworzenie odpowiedniej infrastruktury na większą skalę – bez niej trudno będzie przekonać klientów do zakupu elektryków: po co komu taki samochód, skoro nie można go w miarę szybko i bezproblemowo naładować? Mają też być prowadzone prace nad prototypem polskiego pojazdu eklektycznego. Działania na tym polu podjęła m.in. spółka ElectroMobility Poland SA, która niedawno ogłosiła start konkursu na samochód elektryczny.

Zamierzenia organizatorów zakładają stworzenie ekologicznego, nowoczesnego, auta miejskiego. Patronat nad konkursem sprawują: Ministerstwo Energii, Enea SA, Energa SA, PGE Polska Grupa Energetyczna SA i Tauron Polska Energia SA. [źródło]

Etap drugi to lata 2019-2020. Zakłada on dopracowanie modeli biznesowych, w ramach których ma być tworzona np. infrastruktura, przewiduje się także produkcję krótkich serii aut oraz opracowanie zachęt, które mają skłaniać do zakupu elektryków. Tu przykładem może posłużyć Norwegia – w tym kraju sprzedaż samochodów elektrycznych prezentuje się naprawdę dobrze. Bardzo ważnym elementem jest zapowiedziane promowanie nowego typu samochodów w szkołach: uczniowie mają się dowiedzieć, jakie są zalety motoryzacji elektrycznej i na czym polega Plan rozwoju eletromobilności.

Od roku 2020 realizowany będzie etap III. W tym czasie świadomość społeczna ma być już odpowiednio ugruntowana, nadejdzie moda na elektryki. Obok popytu pojawi się podaż, istnieć będzie także odpowiednia infrastruktura. Mowa o tysiącach punktów zwykłego ładowania i setkach szybkich ładowarek. Od tego momentu sprzedaż elektryków powinna szybko rosnąć i w połowie dekady po naszych drogach może jeździć aż milion aut elektrycznych. Podtrzymywane są zatem zapowiedzi sprzed paru lat.

Ambitnie. Naprawdę ambitnie. Skorzystać mają na tym polskie firmy, np. Ursus, beneficjentami będą polskie miasta, w których zmniejszy się zanieczyszczenie powietrza. Przybędzie elektrycznych autobusów, wraz z usuwaniem diesli z tej przestrzeni powinno się to przełożyć na mniejszy poziom smogu. Rozrusza się polska gospodarka i to w kilku sektorach, m.in. motoryzacyjnym i energetycznym. A przy tym zmieni się podejście Polaków do nowych rozwiązań – naprawdę dobrze się czyta, że Plan zakłada w dużej mierze działania na rzecz rozwoju świadomości społeczeństwa. To są plusy. A co z minusami? Tych niestety nie brakuje.

Ważną rolę odgrywać będzie czas. Wydaje się, że do połowy następnej dekady nie uda się zrealizować tych zapowiedzi – czasu jest zbyt mało. Kolejny kłopot to finansowanie. Bo można oczywiście przeczytać, że:

Rząd do 2020 r. na program rozwoju elektromobilności przeznaczy 19 mld zł. Zapowiedź ta padła w dniu zawarcia przez Polski Fundusz Rozwoju porozumienia w celu wsparcia tego sektora w Polsce [źródło]

Ale pojawia się pytanie: skąd rząd weźmie na to pieniądze? Wątpliwości wzbudza tworzenie polskiego elektryka przez firmy, które nie mają doświadczenia na tym polu oraz przyszły popyt – czy Polacy będą faktycznie zainteresowani takimi autami? Obawy pojawiają się też w aspekcie przystosowania polskiego systemu energetycznego do zwiększenia zapotrzebowania na energię elektryczną. Czytamy, że wzrośnie popyt na energię, że zarobią na tym rodzime firmy energetyczne (a w raz z nimi np. kopalnie), ale jednocześnie od kilku lat głośno mówi się o tym, że polska energetyka niebawem może zacząć się krztusić. Milion elektryków raczej nie poprawi sytuacji.

Plan Rozwoju Elektromobilności wygląda ciekawie, ale na papierze. Kibicuję, bo to ciekawa rzecz, lecz zbyt dużo tu znaków zapytania. Polskie ministerstwa porywają się na bardzo duży projekt. I albo niewiele z tego wyjdzie albo usłyszymy za kilka lat głośny huk towarzyszący upadkowi. Chciałbym się mylić…

  • steveminion

    „Milion elektryków na polskich drogach już w połowie przyszłej dekady”
    I co Ci elektrycy będą tam robić? :)

    Hm, nazistowskie Niemcy też stworzyły samochód dla ludu. Mieli tez narodowy plan rodzenia dzieci, zakaz aborcji, szerzenie nienawiści i startowali z list chrześcijańskich… Jakoś tak mi się to skojarzyło z obecnymi poczynaniami rządu.

    • „I co Ci elektrycy będą tam robić? :)”

      Nawet wczoraj żartowałem z kolegą, że może tu nie chodzi o samochody, a naszym hitem eksportowym będzie elektryk – obok hydraulika ;)

    • steveminion

      No nie wiem, hydraulicy przyjęli się w Anglii, która teraz wychodzi z UE więc będzie problem z eksportem. Rząd dzwonu dał ciała…

    • Mike

      Chyba im się to opłaciło, Niemcy są teraz potęgą…

    • steveminion

      Związek przyczynowo skutkowy niekoniecznie przebiegał jak sugerujesz. O pewnych sporych „niedogodnościach” pomiędzy nie wspominając. A i obecny niewysoki specjalista od ekonomii to raczej dyletant…

    • Mike

      ja tak trochę z przymrużeniem oka ;)

    • Robert Borne

      Dobrze ci się skojarzyło, ta sama grupa polityczna.

  • Michał Jastrzębski

    Nowa spółka, z nowym prezesem, nowymi pensjami i sutą odprawą. I to jest de facto clou tego programu rządowego :)

    • A może tym razem będzie inaczej? ;)

    • steveminion

      Coś wspominali o dobrej zmianie.

    • Daniel Markiewicz

      ale co może byc inaczej? brak konkretów, 4 lata za późno i głupie pomysły na projekty tapety na monitor polskiego concept-elektryka. A przecież plan mógłby wyglądać tak: zwalniamy elektryki z VATu (a jak się Unia nie zgodzi bo podobno to od Unii zależy to go zwracamy albo odliczamy od podatku), budujemy ładowarki gdzie się da, nawet typu pierwszego na parkingach pod blokami, i tyle, nie potrzeba żadnych dopłat, nie potrzeba dużych pieniedzy (zwolnienia z VATu to nie są straty dla budżetu tylko brak zysków)

    • Michał Jastrzębski

      tzn co? Mniej ukradna? :D Sorry – za sprawe wzieli sie polscy politycy – wyznawcy jezusa. Nie, nie bedzie lepiej :)

  • Marx

    Czyli 20 baniek do rozwalenia przed następnymi wyborami, potem przyjdą kolejni i to zaorają

  • psychoteen

    Czytam, czytam i nadal nie wiem co jest większe…
    Głupota tego „planu rozwoju elektromobilności” czy nieznajomość tematu autora.
    Jakim cudem dzięki temu „planowi” ma się zmniejszyć zanieczyszczenie jeśli prąd w ok 90% produkowany jest z węgla?!
    Jak przez 3 lata chcą uświadamiać kierowców, jak większości z nich nie stać na nowe spalinowe auto (średni wiek samochodu w Polsce to 15 lat! ), a co dopiero na 1,5 raza droższe auto elektryczne?
    Z takim tempem wdrażania ten plan ma szansę zaistnieć pod koniec kolejnej dekady, szkoda że rozwój na świecie się nie zatrzymuje i z takim tempem rozwoju kraju nigdy nie dogoni choćby europejskich standardów.

    • Daniel Markiewicz

      to bardzo proste, chcą przekonywać tych których stać :) rocznie w Polsce sprzedaje się chyba coś koło 400 tys nowych samochodów osobowych, niech 20% z tego to będą elektryki i mamy 800tys elektryków w 10 lat czyli blisko miliona, pozostałe 200 tys sobie sprowadzimy, choć tak naprawdę to w 10 lat to my sobie nawet sami tych elektryków używanych nasprowadzamy bez łaski rządu, byle ładowarki były. Jak ma się zmniejszyć zanieczyszczenie? w miastach bez problemu, a prądu może być produkowane tyle co teraz, nic nie trzeba ruszać więc zanieczyszczenie się zmniejszy :) a plan oczywiście za póżno i bez sensu tak jak mówisz, zgadzam się całkowicie, choć tam żadnych konkretów nie ma

    • Owszem, większość energii elektrycznej w tym kraju pochodzi z węgla. Ale nie jest on spalany w centrach miast, a to właśnie po nich poruszają się stare diesle. Masz rację, termin jest nierealny i ja o tym pisałem już kilka kwartałów temu. Co nie zmienia faktu, że edukacja musi być prowadzona już teraz i to na szeroką skalę. Jeśli dorzucisz do tego ulgi oraz infrastrukturę., to może w końcu zacznie się popyt na elektryki. Tyle, że to jest myślenie życzeniowe.

    • mall

      Jak automatyzacja przemysłu ruszy z pełną parą to nawet automatyczne elektryczne auta nie będą potrzebne bo mało kto będzie mógł je kupić. :P

    • mcmacpl

      To co wtedy te automaty będą robić? Stać i się kurzyć?

    • mall

      W wielkich korpo obecnie dominuje krótka perspektywa czasowa. Automatyzacja produkcji daje na pewien czas przewagę na rynku, ale wcześniej czy później konkurencja też to zrobi. I co dalej? Jeżeli masz wątpliwości czy automatyzacja wytnie miejsca pracy i doprowadzi do spadku popytu spowodowanego brakiem dochodów na masową skalę to zwróć uwagę na fakt, że w ostatnim czasie w mainstreamowej dyskusji na łamach klasycznej prasy ekonomicznej ma miejsce dyskusja nt. dochodu gwarantowanego. Nie wzięła się ona znikąd- dochód gwarantowany wypłacany przez państwa ma być gwarantem zachowania popytu na produkowane towary. Bo bez popytu ….

  • Daniel Markiewicz

    a o to 100 razy lepszy plan niż ta rządowa elektromobilność:
    http://greenwaypolska.pl/sites/default/files/press-release/pl/Greenway%20Poland%20appoints%20Rafal%20Czyzewski%20as%20CEO%20Feb%202017%20Polish.pdf

    w skrócie 75 szybkich ładowarek do marca 2018r.

  • Maciek Skool Skulski

    W Niemczech jest ja na razie około 26 tyś. samochodów elektrycznych. Propaganda PiS bije gierkowską na łeb i szyję…
    https://de.statista.com/statistik/daten/studie/265995/umfrage/anzahl-der-elektroautos-in-deutschland/

  • Pluto

    W mojej gminie podwarszawskiej z to dotacji będzie budowany parking przy stacji SKM. Będzie tam m.in. stacja ładowania samochodów elektrycznych. Z tego co się dowiedziałam to takie coś w projekcie zwiększa prawdopodobieństwo otrzymania dotacji. Sądzę, że takich inwestycji z punktami ładowania samochodów z czasem w dosyć naturalny sposób może pojawiać się dużo.

    • Daniel Markiewicz

      tak ale jaki procent całej inwestycji to stacja ładowania? no i jaki typ tej ładowarki? dowolny byle było czy coś co rzeczywiście ma komuś słuzyć? Całe szczęście że jeśli za pieniądze unijne to będzie za darmo :) czyli jak sie zepsuje to będzie sie tylko kurzyć

  • cin1977

    Tak mi się jakoś skojarzyły te plany rządu, że to coś zupełnie jak Plan 6-letni 1950-1955… I nazwy równie szumne, twórcy jakby podobni, założenia równie realne…

  • Adf

    Już teraz wielu by wolało elektryka, a nie ma bo są za drogie i nigdy się nie zwrócą. Taki program więc jest z du…, jak auta będą w cenie obecnych spalinowych to wybór będzie prosty.

  • Alot

    Taka ciekawostka.
    W konkursie na auto elektryczne, który trwa kilka tygodni, do wygrania jest łącznie 150 tys. PLN.
    Tymczasem jeden z inżynierów pracujących nad FSE 01 (nazwa prototypu auta elektrycznego) w wywiadzie dla Onetu przyznał, że program trwa już trzy lata i kosztował 1 milion euro.

    Kogo więc Morawiecki chce nabrać?