84

Piractwo na PS4? Mimo starań “hakerów” nie ma na to szans

Kolejny raz złamano zabezpieczenia PlayStation 4. Na chwilę obecną na konsoli da się uruchomić zarówno aplikacje homebrew, jak i pirackie wersje gier. Czy Sony powinno załamywać ręce i płakać w kącie? Absolutnie nie, piractwo na PS4 nie ma racji bytu i cokolwiek się wydarzy - już nie wróci.

Pod koniec grudnia sieć obiegła informacja na temat exploita znalezionego w oprogramowaniu 4.05 dla PlayStation 4. Dla sceny hackerskiej było to dość ważne wydarzenie, znalezienie exploita umożliwiało bowiem potencjalną instalację oprogramowania typu homebrew. A jak zapewne się domyślacie, w dalszej perspektywie uruchamianie pirackich gier.

Kolejnym krokiem było wypuszczenie PS4HEN – programu, który umożliwia uruchamianie wspomnianych wyżej aplikacji homebrew oraz ładowaniu kopii zapasowych gier (z plików). Wygląda to tak.

Jakkolwiek byście nie bronili sceny homebrew, to zawsze furtka do piractwa i tak niestety należy również traktować przedmiotowy przypadek. Podobno zgrane do plików zostały już takie tytuły, jak GTA V, Uncharted 4 czy Diablo III: Reaper of Souls.

Co więcej, hakerzy znaleźli również ukryty w oprogramowaniu konsoli emulator PlayStation 2 – za pomocą programu PS4HEN da się w związku z tym uruchomić zgrane do pliku kopie gier z PS2. Na YouTube pokazano, jak na tym patencie działa Klonoa 2.

Sony nie zabrało jeszcze głosu w przedmiotowej sprawie, hakerzy natomiast zapowiedzieli, że pracują nad złamaniem nowszych wersji oprogramowania konsoli. Nie sądzę, by byli w ogóle w stanie dogonić najnowsze wersje systemu, ale podejrzewam że będą do tego dążyć.

Ok, zabezpieczenia PS4 zostały złamane, można uruchamiać kopie gier z pliku – co to oznacza?

Konsolowe piractwo w 2018 roku? Zapomnijcie

Przez wiele lat konsole zżerało piractwo. Widać to było doskonale w naszym kraju, gdzie (jak zwykle) ceny gier bywały zaporowe, szczególnie dla młodego miłośnika elektronicznej rozrywki. Oczywiście nikogo nie usprawiedliwiam i nie napiszę “rozumiem takie podejście”, natomiast na własne oczy widziałem jak kwitły domowe biznesy z pirackimi grami na PSX (czy jak wolicie PS1). Najpierw wysyłało się konsolę do przyszłego dostawcy gier, ten ją przerabiał, a następnie sprzedawał spiracone gry. Cena takiej “przegrywanej” płyty była powiedzmy 8-10 razy niższa niż oryginalnej produkcji, dostawca miał same nowości – dla wielu osób była to też jedyna możliwość na sprawdzenie gry w 60 klatkach (NTSC).

Nie lepiej było w naszym kraju jeśli chodzi o PlayStation 2 – sam widziałem u znajomych Swap Magic i pamiętam, jak popularne było to w naszym kraju rozwiązanie. A PlayStation Portable? Konsola piracona wręcz na potęgę i to dzięki banalnie prostemu sposobowi na wgranie custom firmware (a co za tym idzie dostępie do funkcji uruchamiania pirackich gier) sprzęt cieszył się w naszym kraju ogromną popularnością.

Z każdym kolejnym rokiem konsolowa rzeczywistość ulega jednak zmianie i największym batem na piractwo było romansowanie z połączeniem sieciowym. Modem na PS2 raczej się nie przyjął, cyfrowy sklep i podłączanie PS3 na stałe do sieci już tak. Każda kolejna aktualizacja pomagała trzymać w ryzach system. W przypadku PS4 łatek na oprogramowanie (oraz ich nowszych wersji) jest tak dużo, że piractwo nie ma tu racji bytu. Próbowaliście kiedyś uruchomić YouTube albo Netfliksa bez najnowszej wersji oprogramowania konsoli? Customowe oprogramowanie uruchomi gry z plików, ale odetnie użytkownika od sieciowych usług i platform, zapomnijcie o sklepie PlayStation – podejrzewam, że również o grach kupionych cyfrowo czy trybach sieciowych posiadanych produkcji, również tych na płytach. Spiracone PS4 będzie odciętym od internetu meblem umożliwiającym jedynie obsługę spiraconych gier w trybie single player. Te oczywiście najpierw trzeba będzie w sieci znaleźć, pobrać, przegrać – o ile w ogóle ktoś będzie je tam umieszczał.

Trzeba też pamiętać, że aby uruchomić aplikację homebrew czy spiraconą grę, potrzebne jest oprogramowanie konsoli w wersji 4.05 – aktualnym FW dla PS4 jest 5.05. Ponownie więc trzeba byłoby zrezygnować z dużo nowszego systemu. Przy okazji mocno zawęża się grupa potencjalnych odbiorców hacka – w końcu praktycznie każdy posiadacz PS4 uaktualnia swoją konsolę.

Trudno mi oczywiście patrzeć na kwestię cen gier z perspektywy młodszego fana elektronicznej rozrywki. To drogie hobby – zawsze takie było i zawsze takim będzie (choć oczywiście trudno porównywać z miłością do sportowych samochodów), jednak trzeba pamiętać o całej masie promocji na gry, czy to w cyfrowym sklepie czy sklepach stacjonarnych. W dzisiejszych czasach piracenie to po prostu obciach.

źródło