85

Piractwo jest nieodłącznym elementem naszej internetowej egzystencji

Piractwo jest nieodłącznym elementem naszej internetowej egzystencji. W sieci jest pełno stron, które udostępniają co tylko dusza zapragnie, od filmów, po muzykę, a kończąc na grach i programach. Walka z tym w większości przypadków nie ma sensu, ponieważ zaraz pojawiają się nowe strony udostępniające te same materiały. Jednak moim zdaniem jest na to sposób i można pokonać piratów. Mój felieton zaplanowałem już jakiś czas temu, […]

Piractwo jest nieodłącznym elementem naszej internetowej egzystencji. W sieci jest pełno stron, które udostępniają co tylko dusza zapragnie, od filmów, po muzykę, a kończąc na grach i programach. Walka z tym w większości przypadków nie ma sensu, ponieważ zaraz pojawiają się nowe strony udostępniające te same materiały. Jednak moim zdaniem jest na to sposób i można pokonać piratów.

Mój felieton zaplanowałem już jakiś czas temu, ale napisanie go zbiegło się idealnie w czasie z zamknięcie The Pirate Bay. Oczywiście zobaczymy jak dalej rozwinie się ta sytuacja, ponieważ ta strona już kilkukrotnie znikała z sieci, ale ostatecznie zawsze wracała na swoje miejsce.

Każdy był kiedyś piratem

No może nie każdy, ale prawdopodobnie większość z nas skorzystała kiedykolwiek z rzeczy znalezionych w internecie, które z legalnością nie miały za wiele wspólnego. Ja mogę spojrzeć na to trochę inaczej, ponieważ wychowałem się w latach 90-siątych i wtedy piractwo byłoby zupełnie czymś innym. W sumie to wtedy nie było jeszcze takiego piractwa jak znamy dzisiaj, ponieważ nikt nie zdawał sobie z niego sprawy. Jeszcze zanim miałem pierwszego PC zagrywałem się godzinami na moim Commodore 64, który obsługiwał tylko kasety. W mieście obok było kilka stoisk z takimi kasetami i to tam zaopatrywałem się we wszystkie gry. Już wtedy jak dobrze pamiętam można było kopiować i tak nielegalne gry przy użyciu zwykłego odtwarzacza kaset w dwoma kieszonkami.

Podobnie było przy pierwszym PC. Nikt wtedy nie wiedział co to jest piractwo i czemu składanki jak „Hity 1997 roku!”, gdzie było kilkanaście nowych tytułów nie są legalne. Trochę inne czasy, choć oczywiście nie tłumaczę tego, bo nadal nie było to uczciwe. Wtedy jednak królem osiedla był ten chłopak, który miał nagrywarkę CD i mógł kopiować swoim kumplom prawdziwe perełki. Dziwne czasy gdy płyty były podstawą jakiegokolwiek funkcjonowania komputera. Teraz nawet nie mam w hybrydzie napędu CD i nie odczułem jego braku. To jednak temat na zupełnie inny felieton. 

Dopiero potem nastały czasy internetu i stałych łącz, dzięki którym nagrywarki przestały mieć rację bytu, ponieważ wszystko można było znaleźć w sieci. Proceder stary prawie tak samo jak sam internet i walka z nim jest ciężka, więc trzeba zadać sobie pytanie…

FOT 1

Czy walczyć?

Moim zdaniem tak. Jednak zamykanie kolejnych serwisów i skazywanie ich twórców jest jak walka z wiatrakami lub hydrą. Zawsze znajdzie się ktoś to założy coś podobnego i dalej będzie można znaleźć tysiące linków do nowych seriali i filmów. Sam tworzę w sieci i miałem sytuacje, gdy ktoś bez mojego pozwolenia „zapożyczył” sobie mój tekst. Rozumiem prawo cytatu, ale ten ktoś wziął wszystko i wyrzucił tylko fragmenty, w których pisałem o sobie (mniej niż 10%). Na szczęście to był jeden przypadek i mogłem szybko zareagować, ale w przypadku filmów twórcy nie są w stanie reagować na każde naruszenie.

Dlatego taka walka nie ma moim zdaniem obecnie większego sensu. Warto od czasu do czasu uderzyć w większe podmioty jak chociażby The Pirate Buy, ale to niczego nie zmieni. I ja doskonale rozumiem dlaczego.

Bo nie ma alternatywy!

Kilka dni temu były ostatnie mecze grupowe w Lidze Mistrzów. Dla mnie bardzo istotne, ponieważ Juventus, któremu kibicuję musiał co najmniej zremisować z Atletico, żeby wyjść z grupy. Nie jest to strona piłkarska, więc nie będę się dalej zagłębiać w ten temat, ale ważne jest jedno. Dla mnie ten mecz był niezwykle ważny i za nic nie chciałem go przegapić, mimo że u mnie zaczynał się o 3:45. Dlatego postanowiłem wykupić dostęp do niego w VOD Onetu.

No i kupiłem. I to niestety były bardzo źle wydane pieniądze. Oczywiście to tylko 9 złotych i pewnie jakoś przeżyję do pierwszego bez tej sumy, ale stream był po prostu słaby. Jakość przeciętna, a po 5 sekundach meczu musiałem czekać kolejne 15 ze stop klatką. W dużym uproszczeniu to nie nadawało się do oglądania i już myślałem, że będę musiał obejść się w tym przypadku smakiem. Na szczęście mecz udało mi się obejrzeć w chińskiej telewizji, więc jakoś dałem radę, ale przeważnie nie ma tak dobrze.

Podobnie jest z serialami i filmami. Korzystałem z większości serwisów VOD w Polsce. Czasem można tam znaleźć przyzwoite filmy za darmo lub w ciekawych pakietach. Czasem można nawet tam trafić na prawdziwe perełki. Jednak w większości przypadków nie ma co liczyć na nowości czy nawet dobrą jakość starszych produkcji. Coś się w Polsce zaczyna dziać, ale nadal do zachodu nam sporo brakuje. O VOD pisał ostatnio Konrad, więc odeślę Was do jego felietonu, żeby się nie powtarzać: Chciałbym móc wreszcie napisać coś dobrego o polskim VOD. Ja zajmę się pozytywami i tym gdzie znalazłem swój ideał na walkę z piractwem.

FOT 2

Spotify + Youtube

Dla mnie jest o połączenie idealne. Większość moich utworów znajduję na Spotify, a jeśli czegoś mi brak to posiłkuję się Youtubem. Wielu artystów, którzy nie wierzą w streaming muzyki mają swoje oficjalne konta na YT, więc słuchanie ich muzyki również jest w pełni legalne. Jednak do takiego zestawu trzeba się przekonać.

Po pojawieniu się Spotify w Polsce jak wiele osób zainstalowałem aplikację, ponieważ przez pół roku mogłem z niej korzystać bez żadnych opłat czy ograniczeń. Nie byłem przekonany do takiego słuchania muzyki, ale postanowiłem spróbować. W końcu nie miałem nic do stracenia. I tak słuchałem sobie przez pół roku muzyki, a potem zrezygnowałem. Przestałem korzystać, ponieważ nie chciałem płacić żadnego abonamentu. Wolałem kupić krążek ulubionego artysty.

Jednak szybko zmieniłem zdanie i teraz już od dłuższego czasu mam wykupiony pakiet premium. Co ważne nadal kupuję płyty swoich ulubionych artystów i chociaż nie mam ich oszałamiającej kolekcji to kilka na półce stoi. Taki model jest dla mnie idealny, ponieważ ja nie muszę niczego ściągać, szukać czy przedzierać się przez dziesiątki stron, które chcą wyłudzić ode mnie sms za kilka złotych. Mam abonament i nie muszę się niczym przejmować, a jak czegoś nie mogę znaleźć to zaraz patrzę czy dany artysta ma oficjalne konto na YT i tam słucham jego utworów. Wygoda i czyste lenistwo sprawiło, że chętnie płacę kilkanaście złotych miesięcznie, ale gdybym chciał to mógłbym mieć to za darmo.
Legalna muzyka w sieci jest darmowa!

W darmowych pakiecie na Spotify nie ma praktycznie żadnych ograniczeń. Możemy słuchać swoich ulubionych artystów również na telefonie. A o Youtubie nawet nie wspominam, bo tam też możemy korzystać do woli na każdym urządzeniu. Ograniczają nas jedynie reklamy, które moim zdaniem nie są specjalnie uciążliwe. Oczywiście zaraz odezwą się ludzi, dla których te reklamy to czyste zło, ale dla mnie to uczciwa cena za dostęp do takiej bazy muzyki.

FOT 3

I to jest rozwiązanie na piractwo!

Bo powiedzcie mi jaki sens ma ściąganie piosenek gdy dostajemy tyle możliwości i na dodatek nie musimy wydawać na nie złotówki? Tutaj nie chodzi nawet o legalność, ale Spotify jest po prosty wygodniejszym rozwiązaniem. Ustawiam sobie swoją playlistę i słucham tego co aktualnie zapragnę. Bez żadnego szukania czy kombinowania, włączam i gra.

To jest moim zdaniem sposób na rozwiązanie problemu piractwa. Odcinanie głów hydrze nie ma większego sensu, ponieważ zawsze wyrosną nowe. Pokazanie, że ta hydra wcale nie jest taka atrakcyjna i są dużo lepsze internetowe twory, którymi warto się zainteresować to dobry sposób. Na razie oczywiście jest z tym ciężko, ponieważ jedynie muzyka działa na tym polu tak brawurowo. Zarówno książki, seriale czy filmy radzą sobie coraz lepiej, ale nadal brakuje im czegoś, żeby dla wielu ludzi stały się realną alternatywą dla piractwa. Jak to się zmieni to ściąganie nielegalnych materiałów z sieci straci na znaczeniu, ponieważ nie będzie się nikomu opłacać.

Źródło: 1234.

  • BuKoX

    Gdyby w Polsce pojawił się serwis (typu Netflix) pozwalający w ramach miesięcznego abonamentu oglądać bez limitu filmy czy seriale to ja bym bardzo chętnie zapłacił. Niestety nikt nie faje mi takiej możliwości.

    • Maciej

      Jak pewnie wielu, sam oszukiwałem lokalizację, żeby zapłacić netflixowi za możliwość oglądania inaczej niż piratebay – skończyło się na tym, że netflix zablokował mi kartę bo nie zgadzały się dane kraju… skoro producenci, wydawcy i dystrybutorzy nakładają sobie kaganiec w postaci licencji terytorialnych, to niech cierpią.

    • BuKoX

      Ale to niesamowite, że jest nisza na tego typu usługi i wielu by za nie zapłaciło a nikt nie jest w stanie jej wypełnić. Nie wiem czy to wynika z problemów licencyjnych ale kiedyś też słyszałem opinię, że takim serwisom nie opłaca się działać w naszym kraju ze względu na zbyt dużą skalę piractwa. To ci paradoks :)

    • bobok

      Nie skala piractwa tylko za dużo darmozjadów typu ZAIKS, które pobierają tantiemy od czego się da. Gdyby nie te pasożyty to takich serwisów byłoby pewnie sporo i oferowałyby bardzo dobre treści za małe pieniądze.
      Póki co jest kiepska treść za średnią kasę.

    • Akurat ograniczenia terytorialne są dla mnie nie do końca zrozumiałe.

    • Biotrek

      Dzieci w piaskownicy muszą się jakoś bawić ;)

    • regoat

      Korporacje dalej nie rozumiem ze teraz jest globalizacja i wszystko mogą być wszędzie za Pomoca internetu.

    • bobok

      Już Ci tłumaczę – w każdym kraju działa jakaś organizacja zarządzająca prawami autorskimi i jeśli strona udostępnia użytkownikom np Polski swoje treści to nasza polska organizacja chętnie się do tej strony zgłosi o pieniądze.
      Teraz znając zachłanność potworków typu ZAIKS pewnie po prostu taki Netflix nie ma ochoty walczyć z patologicznymi organizacjami i zwyczajnie blokuje dany rynek.

    • snovvy77

      Pozwolę sobie zgodzić się z przedmówcą. Bo myślę że piractwo (muzyka filmy) nie wzięło sie z faktu ze jest za darmo bo wielu płaci za dostęp nawet na pirackich serwisach, tylko z braku dostępności treści w legalnych serwisach (albo braku samych serwisów).

    • Proto

      Wiesz dlaczego?
      Dlatego, że deklarujących chęć opłacania abonementu jest znacznie więcej, niż tych realnie płacących.
      I się nie opłaca.

    • BuKoX

      A skąd to wiesz? Skoro nie ma usługi trudno oceniać jej szanse. Ja przykładowo bym ją opłacił. Ale póki co nie mam komu.

  • Andrzej Ficek

    Powiem tak. Fajnie że napisałeś taki tekst lecz jest oczywistą oczywistością że wszystko powinno być w sieci „darmowe”. Dlaczego? Dlatego że jak jest „darmowe” wszyscy z tego korzystają. Google jakoś nie narzeka na brak dochodów z tytułu utrzymania serwerów itd… wręcz odwrotnie zarabia miliardy $ na „darmowych” usługach. Może czas by inni zaczęli to dostrzegać!

    • BuKoX

      Czyli, że produkcja filmu z budżetem 100 mln dolarów nic nie kosztuje a więc każdy sobie powinien móc ją za darmo obejrzeć w sieci? A co do Google to sprawdź sobie proszę na czym on na prawdę zarabia bo uwierz mi, że nie na „darmowych” usługach :)

    • Przed chwilą sprawdziłem, bo przyznam, zasiałeś we mnie ziarnko niepewności. I tak, Google zarabia na darmowych usługach.

    • BuKoX

      Uhum. A możesz zdradzić gdzie to sprawdziłeś? Tak z ciekawości :)

    • Umm… Wpisałem w Google „na czym zarabia Google?”… :x

    • BuKoX

      Pierwszy akapit na pierwszej stronie z wynikami wyszukania po haśle, które wpisałeś: „Google dzięki mechanizmowi aukcji słów kluczowych zarabia co roku miliardy dolarów. Firmy są gotowe płacić wysokie stawki za to, żeby pojawiać się na początku listy wyników wyszukiwania.”
      Co to wg Ciebie oznacza?

    • Że Google zarabia na darmowych usługach, a raczej na jednej darmowej usłudze (70% przychodów), jaką jest samo google.com (wyszukiwarka).

    • BuKoX

      No tak ale konkretnie to nie na samej wyszukiwarce a na reklamach i to nie tylko w wyszukiwarce ale także na stronach, YT i innych usługach, które świadczy itp. Czyli defacto nie zarabia na darmowych usługach a na reklamach, które w niej umieszcza a to drobna aczkolwiek znacząca różnica. Gdyby te reklamy zniknęły to przychód Google uszczuplił by się o 70% mimo, że darmowe usługi dalej by działały.

    • Kliknij w drugi link.

      70% w wyszukiwarce, pozostałe 30% z 96% na stronach partnerskich.

    • BuKoX

      Co nie zmienia faktu, że Google nie zarabia na darmowych usługach bo skoro są darmowe to trudno na nich zarabiać :)

    • Może dla Ciebie trudno, ja na przykład zarabiam na życie rozwijając i wdrażając oprogramowanie GPL.

    • True ;) Dla mnie nawet nie jest problemem płacenie abonamentu jeśli byłby on ustalony na sensownym poziomie ;)

    • Krzysiek

      Ale nie chodzi nawet o abonament.
      Popatrzmy na to z innej perspektywy.
      Aspekt pierwszy. Mamy „treść”, „utwór” cokolwiek do czego chcemy mieć dostęp. Żeby ten dostęp był na sensownym poziomie trzeba odpowiedniej infrastruktury – spory koszt.
      Aspekt drugi. Wytworzenie dane „treści”, „utworu” kosztuje, czasem mniej, czasem więcej, więc pieniądze (opłata za dostęp jest konieczna). O tym mowa wyżej i niżej.
      Aspekt trzeci. Walka z piractwem nie ma sensu – też o tym wspomniałeś (inna sprawa, że sporo osób nie widzi nic nielegalnego w ściąganiu z chomika – znam ludzi których stać na legalne treści jednak wolą w/w serwis).
      Aspekt czwarty. Dostępność. Legalne źródła nie zawsze są na czasie, a innym razem opór materii jest wręcz… nie wiem chory, idiotyczny, bezpodstawny, głupi (patrz historia z książkami Sapkowskiego – nie będzie ebooków, apele nie pomogły, ktoś zrobił swoją wersję, ludzi pościągali, poczytali, autor nie zarobił i wtedy się obudził).

      Zbierzmy to wszystko do kupy. Skoro walka nie ma sensu, ale mimo to są ludzie co by zapłacili (uczciwi), tylko czasem źródło nie wyrabia (np. wspomniana przez Ciebie transmisja) to dlaczego nie dać szansy społeczności. Jako autor/studio robię sobie stronkę – wpłać np 1zł jak zdobyłeś moją stronkę z innego źródła (była przytaczana analogiczna historia niedawno z grą na AW). I teraz ja, Kowalski Jan chcę sobie oglądnąć film, serial tworzony gdzieś na drugim końcu świata więc go ściągam z torrentów (koszt za infrastrukturę dla autora żaden – no może na początku musiałby wrzucić sam), dla mnie zysk niesamowity (na dobrym łączu leci kilka MB/s, szybkość, łatwość), oglądam mówię fajne, płacę. Proste? Efekt skali zrobi swoje.
      Ci co chcą piracić i tak będą, dlaczego nikt nie da szansy tym co chcą być uczciwi?
      Właśnie taki ZAiKS, RIAA czy inny leśne dziadki powinny taki serwis zrobić. Byle serwer www, ew. pierwsza lepsza chmura wytrzyma ruch w stylu wchodzę i płacę złocisza na tego i tego. I koniec z walką.
      Tylko żaden leśny dziadek, niewielu autorów kuma bazę i jest odważnych by zmierzyć się faktycznie z rzeczywistością. Nie widzą potencjału, nie rozumieją efektu skali. Jeśli coś jest fajne się sprzeda, jeśli coś nie… to tak czy siak nikt tego nie kupi.

    • Mikołaj Klimczak

      Raczy sobie Pan żartować. Powinno być darmowe, bo jak jest darmowe, to wszyscy z tego korzystają? A czy mi ma zależeć na tym, żeby wszyscy z mojego utworu/dzieła/produktu korzystali? Jako twórcy zależy mi na tym, żeby korzystało z niego dokładnie tyle osób, żeby różnica pomiędzy przychodami a kosztami była największa. Radzę powrócić do szkoły, poczytać trochę o biznesie i życiu generalnie. Usługi Google nie są darmowe, bo płacimy za nie swoimi danymi osobowymi, informacjami o naszych preferencjach i czasem, który poświęcamy na oglądanie reklam.

    • Andrzej Ficek

      Z całym szacunkiem dla Pana wypowiedzi ale to Pan nie zrozumiał sensu mojego komentarza. Specjalnie zaznaczałem „darmowe” w cudzysłowie by nadać mu troszkę inne znaczenie.

    • XssUs

      Ale nikt chyba cię nie zrozumiał z tego co widzę. Jeżeli dobrze wnioskuję z twojej wypowiedzi to chodziło Ci o „darmowe” to znaczy w taki sposób opłacane, że użytkownik to akceptuje. I to moim zdaniem jest problem wszystkich tych antypirackich zwolenników. Brak zrozumienia konsumenta. To konsument decyduje czy jest gotów za coś zapłacić i ile. Jeżeli na dzień dobry dostaje zaporową cenę lub też nie pozwala mu się tego zrealizować to po prostu znajdzie inny sposób. Skoro są firmy które potrafią dostarczyć drogie usługi w taki sposób by użytkownik chciał za nie płacić lub pozwalał w inny sposób zarobić usługodawcy (patrz. Google, Spotify, Netflix). Po prostu „marketingowcy” muszą dorosnąć do świata internetu. Teraz decyduje użytkownik.

    • Andrzej Ficek

      Bardzo dobrze mnie zrozumiałeś „darmowe” znaczy że płacisz np. oglądnięciem reklamy czy tam w inny sposób dla ciebie darmowy a dla kogoś przynoszący zyski. I właśnie tu dochodzimy do rozumnego konsumenta którego nie cierpi większość sprzedawców i producentów. Chodzi o konsumenta który rozumie pojęcie jakości oraz użyteczności danego dobra. Jeśli konsument zdecyduje że warto wydawać jego ciężko zarobione pieniądze na produkty to ją kupuje jeśli nie to nie i oto cała filozofia. Producenci i sprzedawcy najlepiej by chcieli byśmy wszystko kupowali po kolei i nie zastanawiali się czy to wogule ma senst .

    • Proto

      Gdyby inteligencja była warunkiem koniecznym dostępu do internetu, nigdy byś z niego nie skorzystał.

  • Biotrek

    Nie ma serwisów, jest nisza a rynek nie lubi dziur i stąd to ogromne piractwo. Jakoś z muzyką dało się, więc niech nie pi*****, że się nie opłaca.

  • Artur Łukasz

    spotify ma zbyt skromną bazę muzyki żeby przekonała do siebie piratów :)

    • Biotrek

      Mnie przekonała, więc chyba nie jest tak źle :) Teraz czekam na legalną zatokę typu VOD z napisami/lektorem…pomarzyć zawsze można

    • Artur Łukasz

      ja za to czekam na wersje demo gier.
      chyba tylko EA je udostępnia. reszta narzeka na piractwo.

    • Mikołaj Klimczak

      Mnie też przekonało Spotify. Słucham dość specyficznej muzyki i mam tam wszystko, czego potrzebuję. Interesuje mnie tylko jedno, jaka jest różnica pomiędzy Spotify a Deezerem, najlepsze byłoby narzędzie porównujące ofertę? Ktoś coś?

    • Biotrek

      Raz próbowałem, ale ich biblioteka jak dla mnie jest uboga. Kiedyś na pewno zajrzę jeszcze do ich oferty a samo porównanie…cóż na piechotę

    • Zawsze możesz skorzystać z innego serwisu do streamingu muzyki i zobaczyć który Ci najbardziej odpowiada ;)

  • Marek Smoliński

    ARRRRRR! Piractwo to złożony temat i powodów jest mnóstwo, wymienię kilka, które mi się nasuwają:
    – producenci są nieuczciwi wobec kleintów, więc gracze „okradają złodzieja”.
    – opłata reprograficzna, czyli ludzie nie chcą płacić za to samo dwa razy.
    – sprawiedliwość dziejowa, czyli my jesteśmy biedni, oni bogaci, wyzyskują nas korporacje, więc odbierzmy im trochę tego, na co zasługujemy (syndrom Robin Hooda, czyli zabierz bogatemu i daj potrzebującemu, czyli sobie)
    – Gry, muzyka, filmy to sztuka i nie powinna być dostępna tylko dla wybranych, tj. tych, których stać; chcesz zarabiać na swojej sztuce? Spoko, organizuj koncerty, seanse w kinie, zaplecze techniczne dla gier takie jak GOG czy Steam.
    – pazerność, czyli mogę legalnie ściągnąć film, to ściągam.
    – „kradzież”, czyli mogę niezłapany spiracić program – to piracę.
    – nieuczciwa konkurencja – konkurencja oferuje tanie usługi fotograficzne, ponieważ korzysta z pirackiego Photoshopa, więc i mnie zmusza do spiracenia Photoshopa, albo będę niekonkurencyjny.
    – Nikomu nie zabieram, tylko kopiuję, a gdybym nie mógł spiracić, to i tak bym nie kupił – a więc nikogo nie kzrywdzę!
    – Ściągam, żeby sprawdzić i jeżeli jest dobre, to kupuję.

    Pewnie mógłbym wymieniać więcej, ale i tak mało komu się chce czytać rzeczy oczywiste ARRRRRRRRR!

    • Biotrek

      Trafne argumenty jednak jeśli cena jest odpowiednia w stosunku do zarobków to po co piracić, nie opłaca się chyba że dla zapaleńców

    • Marek Smoliński

      Tak! W zasadzie tak, ale trzeba to rozbić na czynniki pierwsze:
      – jaki ktoś odczuwa dyskomfort przy swoich niemoralnych działaniach i jak ocenia piractwo pdo względem moralności
      – jakie jest ryzyko prawne tej osoby
      – jaki jest komfort piracenia? Czasami wyższy, bo nie musi oglądać reklam i iść do sklepu, czasami niższy
      – do tego dochodzi ryzyko zawirusowania na przykład
      – stosunek do firmy – ja np. przestałem chodzić do kina, żeby nie wspierać MPAA (i w domu filmy też piracę)
      – no i oczywiście cena

      Jak dla mnie świetnym przykładem walki z piractwem są GOG i Steam.

    • Hans Geering

      Albo CDP.pl Piractwo w moim przypadku skończyło się w dniu, kiedy mogłem kupić grę taniej niż transfer na chomiku. Na początku było szukanie promocji a teraz nauczyłem się kultury zakupów. Chcę mieć grę – kupuję grę o ile mnie na nią stać. Nie stać mnie – czekam aż cena spadnie. A chomikuj stało się dla mnie jedynie dyskiem w chmurze.

    • Marek Smoliński

      Ja z reguły ściągam jakąś grę, gram w nią 5-60 minut i wywalam, bo nie mam czasu lub mi się nie podoba (tak naprawdę mieszanka tych dwóch, bo na fajną grę znalazłbym czas). Jeżeli jakaś gra okazuje się na tyle dobra, że tracę przez nią życie, to wtedy ją kupuję, bo chcę wesprzeć twórców, żeby mogli ponownie wykonać dobrą grę.

    • Hans Geering

      Taaaak. Czasem się zdarzy utopić kilka złotych w szort. Tu masz rację. Do tej pory nie mogę sobie odżałować zakupu Arcanii. Pocieszam się tym, że wtopiłem tylko 5zł, bo w promocji była ale jakby tak wszelkie dziadostwo zakupione odsiać to ze 40zł by się uzbierało.

    • Marek Smoliński

      Ja spokojnie umoczyłem przynajmniej 500 zł na szroty. :D

    • Hans Geering

      A ja się równowartością jednej butelki agropolu przejmuję.

    • Dlatego taka szkoda, że nie pojawiają się teraz dema gier. Każdy mógłby legalnie sobie takie ściągnąć, sprawdzić czy tytuł wart jest uwagi i jesli tak, to dopiero zakupić ;)

    • Biotrek

      GOG i Steam faktycznie, nieraz są tytuły po mniej niż 10 zł, nie wiem jak teraz ja kupowałem Wiedźmina tam swego czasu.

      Co do samego kina nie ma co przesadzać w drugą stronę, wiadomo jest złe, jak i opodatkowane wiele produktów i usług, zawsze to miło jest pójść do kina z przyjaciółmi czy też rodziną, chyba że nie odczuwa się takiej potrzeby.

    • Marek Smoliński

      Mnie się kino trochę przejadło, tym bardziej, że mam kino domowe. Na mieście jest wiele innych rozrywek, których w domu nie mam.

    • – Pirackie materiały mają lepszą jakość, a do tego są za darmo…
      – Nie chce mi się iść do sklepu, to ściągam film
      – Legalne serwisy mają skromne bazy danych, na pirackich stronach jest wszystko.
      – Do pirackich materiałów mam dostęp 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu…

    • Proto

      Złodziej (pirat) to nie zawód, to mentalność.

      Nie ma znaczenia status społeczny, majątkowy, rodzinny, kradnie bo może.

    • Marek Smoliński

      No i to jest właśnie spłycanie tematu.

    • MM

      Co to znaczy „wyzyskują nas korporacje”? Pracujesz w Microsofcie marzycielu?

    • Marek Smoliński

      Człowieku, opanuj swój ból dupy i zastanów się kilka razy, zanim napiszesz komentarz. Wymieniłem argumenty piratów – z niektórymi zgadzam się mniej, z innymi więcej, a jeszcze z innymi wcale.

    • Rodzic

      „- Gry, muzyka, filmy to sztuka i nie powinna być dostępna tylko dla
      wybranych, tj. tych, których stać; chcesz zarabiać na swojej sztuce?
      Spoko, organizuj koncerty, seanse w kinie, zaplecze techniczne dla gier
      takie jak GOG czy Steam.”

      Nie zgodzę się, dobra te powinny być trudno dostępne, bo w nadmiarze powodują odmóżdżenie społeczeństwa. Przykład –

      Nastolatek zabił mamę, bo zabrała mu grę komputerową
      http://www.fakt.pl/Chlopiec-zabil-matke-zabrala-mu-gre-Call-of-Duty-,artykuly,210053,1.html

      PS. Sztuka to Pan Tadeusz, Potop a nie GTA …

    • Marek Smoliński

      Wiesz, wśród książek też są odmóżdżacze. Wśród gier też są dzieła rozwijające. I tak jak pisałem wyżej – nie z każdym wymienionym przez siebie argumentem się zgadzam. :)

  • hub.

    marchewka lepsza od kija, niby nic nowego, ale kolejne rzesze nadzorcow nie moga sie do tego przekonac.
    wg mnie piractwo jest szczegolnym przypadkiem starego jak swiat problemu, ze nie da sie ludzi zmusic zeby rozporzadzali swoimi zasobami wbrew swoim interesom (mimo ze nie wiem jak bardzo mialoby to byc korzystne i atrakcyjne dla korporacji).
    albo uslugi beda wycenione na poziomie akceptowalnym przez konsumentow albo konsumenci beda szukac tzw. uslug zastepczych.

    • Marek Smoliński

      Jeżeli uważam, że Lamborghini Diablo jest za drogie, to mogę je sobie ukraść? Piractwo to nie kradzież, ale argumentuję po prostu, że podane przez Ciebie uzasadnienie piractwa może nie być właściwe. Ja szufladkuję ten problem wśród własności niematerialnych, gdzie generalnie nie da się zapewnić praw majątkowych twórcom bez ograniczania wolności konsumentom – a zatem, jako że wolność jest ważniejsza, twórcy powinni po męsku przyjąć brutalne zasady gry, jakie istnieją i dostosować się do nich, zamiast próbować je dostosować do siebie.

    • hub.

      Jezeli chleb jest za drogi i nie mam co jesc to nie moge czy nie moge sobie go ukrasc?

      Zycie kulturalne to nie jakies dobro luksusowe, tylko towar niemalze pierwszej potrzeby. Przynajmniej w rozwinietych krajach, do jakich przeciez aspirujemy.

      Na razie majac do wyboru: zaplacic rate za mieszkanie, kupic buty na zime czy kilka plyt wybieram rate i jak zostanie to buty. W obszarze produktow niematerialnych szukam zamiennikow (np. ksiazki klasykow do ktorych wygasly prawa) lub „pozyskuje”. Jak dogonimy zachod, bede pewnie kupowal. Z lenistwa. I o tym wlasnie lenistwie jest moj pierwszy post. Albo piracenie stanie sie nieoplacalne albo bedzie istniec. Tak jak handel narkotykami.

      Nie mam nic przeciwko placeniu za tresci jesli jest to rozwiazane sensownie. obecnie nie jest. Czemu mam placic 2x za film ktory emitowala TVP skoro zaplacilem za mozliwosc obejrzenia i nagrania w abonamencie? Podobnie z piosenkami w radio czy YT. Niby posluchac moge, ale jak sciagne ten sam utwor to jestem juz zlodziejem.

      Czemu nazywa sie mnie zlodziejem jesli sciagam plik z Internetu legalnie (bez udostepniania)? Przeciez zaplacilem za to podatkiem reprograficznym.

      Swiat jest pelen cwanych hipokrytow ktorzy w imie Wyzszej Moralnosci siegaja do mojej kieszeni. Gorzej jesli ich „zasady” przylozymy do nich samych.

      No i w koncu czemu u diabla okres ochronny jest tak dlugi?!? polecam ksiazke Wolna Kultura (autor Lawrence Lessig), dobrze jest to naswietlnone.

      To taki moj bol dupy w skrocie :).

    • Marek Smoliński

      „Jezeli chleb jest za drogi i nie mam co jesc to nie moge czy nie moge sobie go ukrasc?Zycie kulturalne to nie jakies dobro luksusowe,”

      O, o, o! Właśnie poruszasz ciekawą kwestię, bo i ja się nad tym zastanawiam.

      Po pierwsze, to, że jesteś głodny nie usprawiedliwia Twojej kradzieży. Nie po to piekarz płaci podatki, które idą między innymi na zasiłki dla bezrobotnych, żeby jeszcze chleb mu kradli – poza tym co Ci on zawinił, dlaczego nie ukradniesz pieniędzy politykowi, żeby za te pieniądze kupić sobie chleb? Mimo wszystko, myślę, że jakbyś poszedł do piekarza, wytłumaczył mu swoją sytuację (dlaczego nie jesteś w stanie zarobić na chleb) to sam by Ci bochenek podarował – jak nie jeden to drugi.

      Piractwo to jednak nie kradzież i jeżeli spiracisz grę, to twórca tego nie odczuje. Choć i tu się zastanawiam, bo nie lubię tak spłycać pewnych zjawisk. Przykładowo, jeżeli spiracisz grę, na którą Cię nie stać, ale na tym nie poprzestaniesz, bo jeszcze pochwalisz się tym, że ją spiraciłeś (np. tak jak w powyższym komentarzu) – to promujesz piractwo i zaraz znajdzie się ktoś inny, kto już chciał kupić grę, ale dzięki Tobie stwierdzi, że jednak go nie stać, bo musi sobie kupić nowe buty – i tu następuje niewidzialna strata autora (nie na wzór „straty Kazika”, ale faktyczna ekonomiczna strata, którą jednak ciężko wykazać).

      Pójdźmy o krok dalej. Jeżeli oglądasz spiracony film, to dzięki temu możesz potem o tym filmie rozmawiać, co wiąże się ze spowszednieniem tego filmu. Inni ludzie nie pójdą więc na ten film do kina, bo i tak im go zaspojlerowałeś, albo ponieważ ten film nie wydaje się tak atrakcyjny, jak mógłby się wydawać, gdyby był dobrem luksusowym, czyli niedostępnym dla większości.

      W praktyce jednak jest zupełnie na odwrót! Dzięki piractwu dobre produkty szybko zyskują popularność. Pirat ściągnie film, obejrzy za darmo, poleci znajomym, oceni na Filmwebie czy IMDB, być może zdecyduje się pójść na niego do kina, albo kupić wersję DVD/BR sobie lub znajomemu na prezent. Dobre produkty piractwa się nie boją.

      Śmieszy mnie to, jakie larum podniosło się, gdy HBO, występując jako producent Gry o Tron, stwierdził, że piractwo im pomaga, a nie przeszkadza. Ci wszyscy znafffcy tematu, charakteryzujący się porównywaniem piractwa do kradzieży samochodu zachowywali się jak zazdrosne dzieci: tak jakby kupili samochody Diablo, a dzień później Lamborghini rozdało całą serię za darmo – szkoda, że nie zmusiło ich to do refleksji co do zasadności tego typu porównań i zamiast tego krzyczeli, że w takim razie też będą piracić GOT, skoro HBO tak bardzo się to podoba. I niestety, gównoburza na temat piractwa będzie jeszcze trwać i trwać, ponieważ większość szarej masy nie potrafi myśleć subtelnie i analizować zjawisk, a docierają do nich tylko bardzo proste stwierdzenia, typu „piractwo = kradzież”, albo „aborcja = morderstwo”.

      Wracając do tematu – jak napisałem, w praktyce jest często na odwrót, dlatego zejdźmy na ziemię i porozmawiajmy o praktyce.

      W praktyce ludzie mają na buty, na chleb, kupują sobie smartfony, a piracą mimo wszystko (z resztą ja zaliczam się do takich ludzi!). Czy to znaczy, że oni (my) robią źle? Nie, to znowu byłoby spłycanie. Wymieniłem powyżej (lub poniżej jeżeli wszedłeś na permalink prowadzący do tego komentarza) różne motywacje, które sprawiają, że ludzie piracą. Są tacy ludzie, którzy piracą z takich samych pobudek jak złodzieje kradnący luksusowy sprzęt, ale to tylko czubek góry lodowej, więc nie ma sensu wrzucać wszystkich piratów do jednego worka.

      Nie wiem, czy tak jak twierdzisz, ludzie mają prawo do kultury. Wiem natomiast, że korzystne dla całego społeczeństwa jest, że przeciętny, biedny czlowiek ma dostęp do dobrodziejstw kultury – nie tylko książek albo ambitnych filmów, ale również taniej rozrywki. Dzięki temu społeczeństwo jest wyluzowane, jest mniej wojen, mniej oszołomstwa i mniej różnic w negatywnym sensie tego pojęcia.

      Kiedyś w UK zrobili sondaż, z którego wynikło, że większość piraci. Czyli większość ludzi, w demokratycznym kraju, postępuje przeciwko prawu, które jest uchwalane przez ludzi wybranych przez tę większość – ABSURD!

    • Marek Smoliński

      (wybacz, jeżeli to duplikat, oryginalny post mógł się nie wysłać z powodu problemów technicznych, ale może jednak wejdzie z opóźnieniem)

      „Jezeli chleb jest za drogi i nie mam co jesc to nie moge czy nie
      moge sobie go ukrasc?Zycie kulturalne to nie jakies dobro luksusowe,”

      O, o, o! Właśnie poruszasz ciekawą kwestię, bo i ja się nad tym zastanawiam.

      Po
      pierwsze, to, że jesteś głodny nie usprawiedliwia Twojej kradzieży. Nie
      po to piekarz płaci podatki, które idą między innymi na zasiłki dla
      bezrobotnych, żeby jeszcze chleb mu kradli – poza tym co Ci on zawinił,
      dlaczego nie ukradniesz pieniędzy politykowi, żeby za te pieniądze kupić
      sobie chleb? Mimo wszystko, myślę, że jakbyś poszedł do piekarza,
      wytłumaczył mu swoją sytuację (dlaczego nie jesteś w stanie zarobić na 
      chleb) to sam by Ci bochenek podarował – jak nie jeden to drugi.

      Piractwo
      to jednak nie kradzież i jeżeli spiracisz grę, to twórca tego nie
      odczuje. Choć i tu się zastanawiam, bo nie lubię tak spłycać pewnych
      zjawisk. Przykładowo, jeżeli spiracisz grę, na którą Cię nie stać, ale 
      na tym nie poprzestaniesz, bo jeszcze pochwalisz się tym, że ją
      spiraciłeś (np. tak jak w powyższym komentarzu) – to promujesz piractwo i
      zaraz znajdzie się ktoś inny, kto już chciał kupić grę, ale dzięki
      Tobie stwierdzi, że jednak go nie stać, bo musi sobie kupić nowe buty – i
      tu następuje niewidzialna strata autora (nie na wzór „straty Kazika”,
      ale faktyczna ekonomiczna strata, którą jednak ciężko wykazać).

      Pójdźmy
      o krok dalej. Jeżeli oglądasz spiracony film, to dzięki temu możesz
      potem o tym filmie rozmawiać, co wiąże się ze spowszednieniem tego
      filmu. Inni ludzie nie pójdą więc na ten film do kina, bo i tak im go
      zaspojlerowałeś, albo ponieważ ten film nie wydaje się tak atrakcyjny,
      jak mógłby się wydawać, gdyby był dobrem luksusowym, czyli niedostępnym
      dla większości.

      W praktyce jednak jest zupełnie na odwrót! Dzięki
      piractwu dobre produkty szybko zyskują popularność. Pirat ściągnie film,
      obejrzy za darmo, poleci znajomym, oceni na Filmwebie czy IMDB, być
      może zdecyduje się pójść na niego do kina, albo kupić wersję DVD/BR
      sobie lub znajomemu na prezent. Dobre produkty piractwa się nie boją.

      Śmieszy
      mnie to, jakie larum podniosło się, gdy HBO, występując jako producent
      Gry o Tron, stwierdził, że piractwo im pomaga, a nie przeszkadza. Ci
      wszyscy znafffcy tematu, charakteryzujący się porównywaniem piractwa do 
      kradzieży samochodu zachowywali się jak zazdrosne dzieci: tak jakby
      kupili samochody Diablo, a dzień później Lamborghini rozdało całą serię
      za darmo – szkoda, że nie zmusiło ich to do refleksji co do zasadności
      tego typu porównań i zamiast tego krzyczeli, że w takim razie też będą
      piracić GOT, skoro HBO tak bardzo się to podoba. I niestety, gównoburza
      na temat piractwa będzie jeszcze trwać i trwać, ponieważ większość
      szarej masy nie potrafi myśleć subtelnie i analizować zjawisk, a 
      docierają do nich tylko bardzo proste stwierdzenia, typu „piractwo =
      kradzież”, albo „aborcja = morderstwo”.

      Wracając do tematu – jak napisałem, w praktyce jest często na odwrót, dlatego zejdźmy na ziemię i porozmawiajmy o praktyce.

      W
      praktyce ludzie mają na buty, na chleb, kupują sobie smartfony, a 
      piracą mimo wszystko (z resztą ja zaliczam się do takich ludzi!). Czy to
      znaczy, że oni (my) robią źle? Nie, to znowu byłoby spłycanie.
      Wymieniłem powyżej (lub poniżej jeżeli wszedłeś na permalink prowadzący
      do tego komentarza) różne motywacje, które sprawiają, że ludzie piracą.
      Są tacy ludzie, którzy piracą z takich samych pobudek jak złodzieje
      kradnący luksusowy sprzęt, ale to tylko czubek góry lodowej, więc nie ma
      sensu wrzucać wszystkich piratów do jednego worka.

      Nie wiem, czy
      tak jak twierdzisz, ludzie mają prawo do kultury. Wiem natomiast, że 
      korzystne dla całego społeczeństwa jest, że przeciętny, biedny czlowiek
      ma dostęp do dobrodziejstw kultury – nie tylko książek albo ambitnych
      filmów, ale również taniej rozrywki. Dzięki temu społeczeństwo jest
      wyluzowane, jest mniej wojen, mniej oszołomstwa i mniej różnic w 
      negatywnym sensie tego pojęcia.

      Kiedyś w UK zrobili sondaż, z 
      którego wynikło, że większość piraci. Czyli większość ludzi, w 
      demokratycznym kraju, postępuje przeciwko prawu, które jest uchwalane
      przez ludzi wybranych przez tę większość – ABSURD!

  • mirosław borubar

    Piękne przejęzyczenie „The Pirate Buy” i pewnie marzenie wielu szefów z branży muzycznej/filmowej/software’owej i wielu innych, których wytwory można było znaleźć na tej stronie:)

    A co do Juve to mam nadzieję, że za kilka lat znów się okaże, że te świetne sezony są efektem korupcji, zrzucą ich do niższej ligi, a mistrzowskie tytuły przekażą Romie:)

  • TPB już w pełni funkcjonalne! :D

  • Łukasz Ciastko

    Pominąłeś zupełne okres rozkwitu sieci osiedlowych i wymiany plików właśnie w takich sieciach. ^^

    • U mnie nigdy się takie sieci nie rozwinęły za dobrze, ale racja ;)

  • regoat

    Tez jestem tego samego zdania. Jeżeli nie musze piracić to tego nie robię. Place abonent za deezer, wcześniej grosze, później tylko 9.90 tyle co za fajki. Teraz 19.90 zł. i jak chce coś posłuchać, wyszukuje i gotowe. Obecnie mieszkam w UK wiec mam abonent w Netflix tam oglądam filmy i seriale. Jakoś żyje.

  • Obywatel Obywatel
  • Cannibal

    Cena ,dostępność i dbanie o klienta jak te rzeczy będą na odpowiednim poziomie skończy się piractwo. Ciekawe ile pan piszący ten artykuł zarabia, pewnie nie 1600zł. Tyle wszyscy gadają o wykluczeniu cyfrowym , to dlaczego się dziwią że ludzie nie chcą być wykluczeni cyfrowo. Załęże się że większość redaktorów tego serwisu zaczynało na spiratowanych programach. Spożycie piwa w polsce rośnie nie dlatego że ludzie go kradną albo pędzą pokątnie, ale kupują za 1,5-2,5zł za butelkę czyli za cenę odpowiadającą realnym zarobkom w tym kraju. Za około 16zł można się uwalić do nieprzytomności ale pograć nie da rady, chyba że w jakoś staroć.
    Jakoś wszyscy walczący z piractwem nie zauważają że żyjemy w biednej republice bananowej zwanej Polską.

    • Proto

      Wypożyczenie filmu w VOD.onet to koszt od 4,99.
      Więc to co piszesz jest nieprawdą.

    • Cannibal

      Ale czy tam są wszystkie filmy które chcesz obejrzeć? No tak wszystko jest nieprawdą, bo jeszcze nie wymieniłem filmów dołączanych do czasopism. Żeby była jasność nie bronie piractwa tylko krytykuje system który nakręca piractwo a później chce z nim walczyć nawet metodami ograniczającymi wolność. ACTA chyba było przeciw piratom? Maksymalizacja zysków w jak najkrótszym czasie, nachalna reklama, zasypywanie konsumenta tandetnym nie dopracowanym towarem itp. też się przyczynia do piractwa.

  • Obywatel Obywatel

    zachęcam do podpisania petycji ws reformy prawa autorskiego wszystkich,któży jeszcze nie podpisali tej petycji.

    http://www.avaaz.org/pl/petition/Komisja_Europejska_Reforma_prawa_autorskiego/?copy

    Jeśli ktoś zdecyduje się podpisać do proszę o udostępnienie tej petycji na facebooku lub twiterze

    skąd pomysł na tego typu petycje?

    Ponieważ niedługo w Europie i tak szykuje się reforma prawa autorskiego już były prowadzone konsultacje społeczne w tej sprawie.

    Wzięło w nich udział 10tys osób z czego około 40% opowiada się za złagodzeniem prawa autorskiego 40% za zostawienie w obecnym kształci

  • Tak bardzo bezpodstawne stawianie znaku równości między „legalne” i „dobre, dopuszczalne moralnie”…

  • ddominoo

    nie usprawiedliwiając piractwa, ale pamiętam jak bodajże w 2000 r temu wychodziła kaseta (!) Wu Tang Clan – The W. zapłaciłem za nią 46 zł… aktualnie ceny, możliwość kupowania pojedynczych i sama dostępność tego typu produktów zdecydowanie się zwiększyły, choć nadal (jeśli chodzi o muzykę np w Polsce) na sprzedaży płyt najwięcej zarabiają wydawcy

  • anonimowy

    Bo doszło do tego że pirackie serwisy oferują wszystko taniej, szybciej, w lepszej jakości, non stop 24/7.. itd Muzykę dodatkowo można pobrać i zgrać na mp3 by pobiegać czy do radia w samochodzie.
    Filmy … nie ma legalnego serwisu w Polsce który byłby choć w 50% konkurencyjny do tych nielegalnych.

    Gry? tu wydawcy powinni brać przykład z steam’a ..promocje, mobilność, społeczność.. choć czasami lepiej spiracić by wiedzieć czy wgl gra jest warta kupienia.

    Rynek rządzi się swoimi prawami (internet tym bardziej) .. jest popyt będzie podaż

  • kbrs

    Taka ciekawostka, chinscy hakerzy (crackerzy?) zlamali jedno z najtrudniejszych ostatnimi czasy zabezpieczen – denuvo ktore jest wykorzystywane w do tej pory kilku grach. Mianowicie fifa 15, lords of the fallen i najnowszy dragon age. W tego ostatniego mozna juz grac, pozostale jeszcze nie. Nie wiem dokladnie na jakiej zasadzie to dziala bo sie po prostu nie znam, ale z tego co wyczytalem to nie jest zabezpieczenie typu DRM. Cracki do pozostalych gier sa prawdopodobnie kwestia czasu, chociaz troche mnie dziwi ze pierwsza gra ktora zlamali jest z tej trojki najmlodsza. No i fifa mimo wszystko jest popularniejsza i wydawaloby sie ze jako wezma sie za nia jako priorytet.

  • Artur

    A ja jeszcze pamiętam czasy jak się chodziło na bazar pod pałacem kultury by dostać filmy pirackie na VHS! Wszystko ewoluuje, a Polska mentalność niestety jest taka że jak możemy mieć coś za darmo to po co za to płacić.

  • Ed

    Teraz są ciągłe dyskusje o piractwie, a w internecie są dużo poważniejsze problemy.
    Co z copyright trollingiem na Youtube, gdzie filmy nie łamiące prawa i tak są blokowane (np. filmik z jakąś tam muzyką w tle, gameplay z gry z muzyką będącą częścią gry, fanarty).
    Co ze zwykłym trollingiem, gdzie ludzie prezentują najniższy poziom językowy i zachowania?
    Co z pornografią i innymi ohydnymi rzeczami?
    Co z siecią TOR i handlem narkotykami i innymi przestępczymi procederami?
    Czy piractwo na prawdę musi wchodzić na pierwsze tematy?

    • Marek Smoliński

      Równie dobrze można argumentować, że powinniśmy dyskutować tylko i wyłącznie o broni atomowej w niewłaściwych rękach, bo jest to temat najważniejszy, ale zaraz pojawi się ktoś, kto znajdzie jeszcze ważniejszy temat, oburzony, że rozmawiamy o pierdołach.

      Dla mnie najważniejszym tematem byłoby zdegenerowanie władzy w świecie zachodnim (w innych realiach się nie orientuję, więc o nich się nie wypowiadam).

    • Ed

      Nie chodzi mi o to. Po prostu widzę, że internet skupia się na walce z piractwem, a ignoruje resztę rzeczy.

  • Krzysiek

    „Warto od czasu do czasu uderzyć w większe podmioty jak chociażby The Pirate Buy, ale to niczego nie zmieni.”

    The Pirate Bay ;)

  • Pingback: Mogę płacić za treści w sieci, ale muszę mieć do tego powód! - AntyWeb()