ludzie na przejściu dla pieszych
217

Codziennie na polskich drogach widzę potencjalnych morderców. Samobójców też

Czego obawia się myślący na drodze kierowca? Kiedy na czole kierującego autem występuje pot, a na usta cisną się najgorsze możliwe inwektywy? I ostatecznie, czego nie powinien robić pieszy? Zapewne odpowiedzieliście sobie po swojemu na pytania zadane we wstępie. Ja zaś podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami - zarówno jako kierowca i czasami też jako pieszy.

Trzeba sobie na początku powiedzieć jedno, jeżeli już poruszamy temat relacji pieszych oraz kierowców. Ci drudzy są „fizycznie” uprzywilejowani względem drugich. W sytuacji, gdy dojdzie do nieszczęśliwej konfrontacji między tymi uczestnikami ruchu, najbardziej poszkodowany zawsze będzie pieszy. Jego nie chroni karoseria, toteż bardzo możliwe, że dojdzie do tragicznej skutkach sytuacji. Codziennie wychodzę z takiego założenia – będąc i kierowcą i pieszym. Dlatego staram się postępować tak, aby do owej konfrontacji nie doszło.

Ja swoje, ale praktyka swoje. I kierowcy i piesi mają sporo za uszami

Nie będę Wam teraz udowadniał, że gdyby na drogach poruszały się tylko autonomiczne samochody, to takich problemów by nie było. Nie taki jest cel tego wpisu. Owszem, mógłbym zamknąć ten tekst w takim stwierdzeniu, ale dopóki perspektywa upowszechnienia się tego typu rozwiązań jest dla nas jeszcze odległa, ważniejsze jest to, co dzieje się „tu i teraz”. A na polskich drogach, bo te interesują nas najbardziej nie jest kolorowo w relacjach pieszy – kierowca. Często z winy tych drugich, ale i niezmotoryzowani uczestnicy ruchu drogowego mają się czego wstydzić.

lusterko przy aucie skierowane na przejście dla pieszych

Mnie jednak najbardziej irytuje bardzo krótkowzroczne postępowanie kierowców, które w pewnych okolicznościach może doprowadzić do tragedii. Stali czytelnicy Antyweba zapewne orientują się, że mieszkam w Rzeszowie – mieście nieporównywalnie mniejszym od stolicy i dodatkowo, dużo prostszym jeżeli chodzi o jazdę samochodem. Jednak i tutaj można znaleźć sporo niebezpiecznych punktów, a takimi z pewnością są przejścia dla pieszych na drogach dwujezdniowych oddzielonych pasami zieleni. Okazuje się, że kierowcy nie do końca rozumieją pojęcie wyprzedzania, a już z pewnością większość nie stosuje się do zakazu tego manewru tuż przed przejściem, albo bezpośrednio na nim:

Art. 26. 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

~ Ustawa: Prawo o ruchu drogowym

Dodatkowo, inny artykuł jednoznacznie definiuje pojęcie wyprzedzania, co ma zastosowanie w powyżej zarysowanej sytuacji:

Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają (…)
26) wymijanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w przeciwnym kierunku;
27) omijanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody;
28) wyprzedzanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;

~ Ustawa: Prawo o ruchu drogowym

Przepisy całkiem jednoznacznie stanowią, że wyprzedzanie (zdefiniowane w taki sposób, że obejmuje również drogi dwujezdniowe o wielu pasach ruchu) na przejściach dla pieszych jest zabronione. O ile jest to zrozumiałe dla kierowców na drogach jednojezdniowych, tak na tych nieco bardziej rozbudowanych już nie bardzo. Tego typu zachowanie może mieć tragiczne w skutkach konsekwencje, których tłumaczyć nie trzeba. Ekstremalne przypadki to takie, w których auto zatrzymuje się celem przepuszczenia (kontrowersyjnego w niektórych kręgach…) pieszego, a po pasie obok mknie niezwykle spieszący się kierowca, który albo nie uważa na znaki poziome i pionowe lub po prostu nie zna przepisów.

Wielokrotnie zdarzało się, że po przepuszczeniu mnie – jako pieszego na pasach uratowało mnie ostrożne zaglądanie na sąsiedni pas ruchu na drodze dwujezdniowej. Gdybym tego nie zrobił, w najlepszym wypadku czekałaby mnie długa rehabilitacja. W najgorszym zaś cmentarz, a tam jest mi raczej niespieszno. Sam, gdy przepuszczam pieszego w takich miejscach zaglądam w lewe lusterko i sprawdzam, czy do przejścia nie zbliża się niebezpiecznie rozpędzony pojazd. Jeżeli tak się dzieje, daję o tym znać pieszemu – trąbiąc, albo wychylam się zza bocznej szyby. Konsekwencje tak nieprzemyślanego manewru mogą być bardzo surowe: taryfikator przewiduje za to 10 pkt. karnych oraz 200 złotych mandatu.

Przepuszczać, czy nie?

W Polsce pieszy nie ma bezwzględnego pierwszeństwa na przejściu. Przede wszystkim, ten uczestnik ruchu nie może wtargnąć tuż przed nadjeżdżający pojazd. Do obowiązków kierowcy natomiast należy ustąpienie pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu (co jest zrozumiałe), nie zaś takim, którzy wyrażają taki zamiar (jak ma to miejsce w wielu krajach Europy). Przepuszczenie pieszego jest raczej aktem grzeczności, zresztą mile widzianym przez niezmotoryzowanych uczestników ruchu, którzy bardzo chętnie za to dziękują. Niemniej, należy pamiętać, żeby podczas takowego przepuszczania nie spowodować zagrożenia dla pojazdów jadących z tyłu (mocne hamowanie przed przejściem może skończyć się przecież karambolem), a jeżeli już pieszy wkracza na jezdnię, warto spojrzeć w lusterko, by upewnić się, czy nic mu nie grozi na drodze dwujezdniowej z wieloma pasami ruchu w tą samą stronę.

W ocenie sytuacji „przepuszczać, czy nie” należy kierować się zdrowym rozsądkiem i jeżeli już decydujemy się na taką „grzeczność”, należy ocenić, czy tym samym nie spowodujemy zagrożenia dla ruchu.

piesi, przejście dla pieszych

Piesi też potrafią dać się we znaki

Niektórzy niezmotoryzowani uczestnicy ruchu drogowego uważają się dosłownie za „święte krowy”. Bodaj największym grzechem pieszych jest przechodzenie przez jezdnię w miejscach niedozwolonych w sposób, który stwarza zagrożenie dla innych użytkowników drogi. Nagminne jest również spacerowanie nieprawidłową stroną drogi, bez żadnego elementu odblaskowego w godzinach wieczornych oraz nocnych. W miesiącach zimowych, w trudnych warunkach atmosferycznych to wręcz proszenie się o kłopoty.

Nie tyle niebezpiecznym, co bezmyślnym zachowaniem jest jednak wystawanie w pobliżu przejść dla pieszych bez zamiaru przejścia przez nie. Osobiście należę do grona kierowców, którzy chętnie robią przysługę pieszym i dla spokoju ducha (i o ile pozwala na to sytuacja) zatrzymują się przed przejściami, gdzie pieszy wykazuje chęć skorzystania z tego elementu infrastruktury. Czasami dzieje się jednak tak, że mimo zatrzymania się, pieszy nie przechodzi przez jezdnię. Dlaczego? Bo wcale nie miał takiego zamiaru. Dodatkowo, piesi nie zachowują ostrożności już będąc na przejściu – zapominają o przedszkolnym, ale jakże ważnym bacznym obserwowaniu drogi.

Co można zrobić zrobić dla usprawnienia relacji pieszy – kierowca?

W szczególnie niebezpiecznych miejscach stosuje się „fizyczne” metody ograniczania prędkości – z pomocą progów zwalniających. Nie jest to jednak rozwiązanie bez wad, bo miejscowo może ono tamować ruch pojazdów. Dodatkowo, montowane są ostrzegawcze sygnały świetlne, prowadzi się wzmożone kontrole prędkości w newralgicznych punktach. W niektórych miejscach konstruuje się również przejścia z azylem dla pieszych na drogach jednojezdniowych, gdzie pojazdy muszą zmniejszyć prędkość w trakcie docierania do takiego punktu. Możliwości jeest wiele, ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku, ostrożności oraz stosowania przepisów – i wśród kierowców i wśród pieszych.

  • Bękart Mroku

    „Możliwości jeest wiele, ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku, ostrożności oraz stosowania przepisów – i wśród kierowców i wśród pieszych.” – brawo brawo, mądre słowa.
    Ale zaraz zleci się cała zgraja twierdząca, że pieszy to święta krowa i co mu zrobisz.
    Największym problemem jest brak edukacji w szkole i w domu jak przechodzić przez jezdnię a wręcz zła edukacja.
    I brak doprecyzowania w przepisach co znaczy przed nadjeżdżający pojazd.
    Dla mnie to znaczy konieczność zmiany prędkości, dla wielu pieszych to znaczy 5 cm.

    • Ari

      Bez przesady z tym nadjeżdżającym pojazdem. Dla mnie to znaczy niebezpieczną sytuację. To, że samochód musi zwolnić to żaden problem. Lepiej tak niż czekać, aż ktoś się zatrzyma całkiem.

    • Bękart Mroku

      Zakładając, że kierowca Cię widzi i faktycznie zwolni.

    • Ari

      Tak – pomijając już kulturę i przepisy przede wszystkim staram się dbać o swoje życie, jak przechodzę przez przejście :D
      Jak jasno sygnalizuję, że chcę przejść i widzę, że kierowca reaguje, to przechodzę. Dzięki temu ja oszczędzam czas, a kierowca nie musi się całkowicie zatrzymać, tylko lekko zwolnić.

    • Bękart Mroku

      Tylko pochwalić. Oby więcej takich pieszych. Niestety większość zachowuje się jak krowy na łące :(

    • michalko

      Jeśli kierowca nie widzi pieszego przed/na przejściu to powinien udać się do okulisty. Obowiązkiem kierowcy jest zachowanie szczególnej ostrożności oraz obserwowanie przejść dla pieszych i ich okolic po to, bo móc zareagować w każdej chwili

    • Bękart Mroku

      Obowiązkiem pieszego jest nie włażenie pod koła, tak aby kierowca nie musiał reagować ;-)
      A może go nie zauważyć z tak prostej przyczyny, że po prostu kichnął i już nie zdąży zahamować.
      Naprawdę tak ciężko poczekać chwilę?

    • michalko

      Równie dobrze możesz ty się wstrzymać z kichaniem albo zatrzymać się w celu kichnięcia. Naprawdę to taki problem?

    • Bękart Mroku

      No to wpadnie coś do oka, oślepi słońce, czy komar dziabnie. Milion powodów może być dla których kierowcy umknie sekunda czy dwie. I wcale nie z winy kierowcy.

    • www

      Raz tak jechałem góra 20 km/h (lód na drodze) i pani stwierdziła, że zdąży przejść przez pasy, jakieś 10m przede mną. Jakie było jej dziwienie, gdy nacisnąłem hamulce i sobie tak płynąłem wprost na nią, gdy wypie…waliła się zaraz po wejściu na pasy. Zatrzymałem się dosłownie metr od jej nóg.

    • Piotr Potulski

      Problem w tym, że „zdrowy rozsądek” każdy ma swój i się różnią. Dlatego mamy przepisy. W kwestii ruchu pieszych akurat w naszym kraju absurdalne.

    • Bękart Mroku

      Przepisy też są tak nie precyzyjne, że każdy ma swoją interpretację. Absurdalne w sensie za dużo czy za mało pieszy może? Moim zdaniem za dużo i mówię to jako i pieszy i kierowca.

    • Piotr Potulski

      To, czy pierwszeństwo na przejściu dla pieszych powinien mieć pieszy czy kierowca jest sprawą wtórną do prostego faktu, że to pierwszeństwo powinno być ustalone zamiast „pieszy na przejściu ma pierwszeństwo ale nie może na nie wejść” co jest tworem legislacyjnym urągającym inteligencji każdego człowieka. Oczywiście interpretacje (zwłaszcza kiepskiej jakości) przepisów mogą być różne, jednak na końcu jest sąd, który generalnie trzyma się w miarę jednolitej linii orzecznictwa. Co jest pewną przewagą w stosunku do jednostek wykazujących „zdrowy rozsądek” każący im np. jechać pod prąd na autostradzie, bo tak taniej / bliżej, czy co tam. A co do pierwszeństwa w ruchu miejskim (uliczki z ograniczeniami do ~50 km/h) – powinno ono być moim zdaniem po stronie pieszego.

    • Bękart Mroku

      „A co do pierwszeństwa w ruchu miejskim (uliczki z ograniczeniami do ~50 km/h) – powinno ono być moim zdaniem po stronie pieszego.”
      Wyobrażasz sobie co by się działo ? :( Szczególnie w centrach dużych miast. I tak przy obecnych przepisach czasem mam wrażenie, że jadę po łące a wokół mnie same krowy biegają.
      Ja uważam, że jednak jezdnia jest dla samochodów i pieszy tam może się znaleźć warunkowo. Jako gość.
      Jasne, że jak jedzie sznur samochodów to człowiek się zatrzyma przepuścić tego pieszego ale jak pusta droga to pieszy może zaczekać te parę sekund zanim przejadę. Może w ruchliwych miejscach piesi by się zbijali w grupki i przechodzili grupkami blokując jezdnię na kilkanaście sekund zamiast pojedynczo blokując przejście na 5 minut.
      Wiele rzeczy dałoby się usprawnić aby po jednej i drugiej stronie było milej.
      Ale to obie strony muszą myśleć, a jak już mamy kogoś preferować na jezdni to pojazd dla którego jest przeznaczona a nie pieszego.

    • Piotr Potulski

      Nie ma co sobie wyobrażać – wystarczy pojechać na tydzień do Danii, czy Norwegii. Prawdą jest, że kierowcy mają tam przerąbane, ale też samochodów w centrum nikt tam specjalnie nie chce widzieć. Oczywiście nie ma sensu robić przejść dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej na drogach o 2+ pasów w jednym kierunku, ale drogi w centrach miast powinny mieć realny ruch na poziomie 30-50 km/h i wtedy nie jest problemem zatrzymać się, przepuścić pieszego i poturlać się dalej. Podobnie na osiedlach – sytuacja docelowa to strefa zamieszkania z realnym max 30 km/h i wymieszanym ruchem (brak rozdzielenia na chodnik i jezdnię), zamiast tego mam teraz na osiedlu paru sebixów, używających pełnoletnich BMW jako najszybszych środków transportu pomiędzy sąsiadującymi blokami. Generalnie moim zdaniem, mamy obecnie zbyt duże przegięcie pały w stronę jazdy samochodem zamiast innymi środkami transportu.

    • Bękart Mroku

      No właśnie drogi w centrach miast powinny mieć podniesione limity prędkości :-)
      Nie dogadamy się :D
      I 100 jest bezpieczna w centrum miasta pod warunkiem, że piesi nie łażą jak krowy. Prędkość została zmniejszona właśnie ze względu na pieszych. Więc przegięcie jest zbyt duże w stronę pieszych. Mam wrażenie, że kiedyś było mniej wypadków z udziałem pieszych w miastach mimo większych prędkości i mniejszej ilości kontroli. Po prostu ludzie uważali wchodząc na jezdnię. Może wróćmy do tej praktyki a nie dopieszczania pieszych przez to że każdy musi uważać tylko nie oni.
      Zaproponuj inny środek transportu zamiast samochodu który spełnia następujące kryteria:
      – nie muszę daleko do niego iść, mam go pod blokiem
      – porusza się bez udziału mojej siły mięśni
      – mogę nim jechać w dowolne miejsce które mi się zamarzy
      – mogę nim jechać komfortowo niezależnie od pogody
      – mogę nim jechać kiedy chcę

      Już wiesz czemu samochód? :D

    • Piotr Potulski

      Ale ja wiem, dlaczego samochód – oczywiście, że jest to wygodny sposób na przemieszczanie się. Tylko wymaga on sporej infrastruktury, jest uciążliwy dla wszystkich dookoła (pieszych, mieszkańców, turystów itd…) i jest dość popularną przyczyną śmierci i kalectwa. Ze względu na tę uciążliwość (smród, hałas, zanieczyszczenia) właśnie ruch powinien być uspokojony bezpieczeństwo jest ważnym, ale tylko jednym z czynników. Problem nie jest zdefiniowany jako „jak najwygodniej się tam dostać”, bo faktycznie wtedy przewaga jest zdecydowanie bękartomrokomobila. Tylko na ten problem należy rozważać jako na maksymalizację komfortu wszystkich korzystających z danej (wspólnej) przestrzeni. Co do ilości wypadków – statystyki o ile się orientuję wskazują spadek ilości wypadków drogowych, pomimo dynamicznego wzrostu ruchu.

    • Bękart Mroku

      Jakieś lewackie poglądy :P
      Ma być wygodnie.

    • mak

      A może to niektórzy ludzie jeżdzą jak „święte krowy”? Tak jak kolega Piotr polecam pojechać do kraju w którym odsetek wypadków/zabitych na drogach jest znacznie niższy jak w Polsce – i własnie dlatego powinniśmy się na nich wzorować.
      Twój argument o tym, że kiedyś było mniej wypadków przy wyższych limitach prędkości jest żałosny. Czy wiesz ile było aut np. w Warszawie 15-25 lat temu? Kilkukrotnie mniej jak teraz.
      Pewnie nie miałeś okazji tego zobaczyć jako typowy Sebix

    • Bękart Mroku

      Tak masz racje. Nie jeździjmy wcale. Zakazać wszelkich pojazdów.

    • Piotr Potulski

      Owszem, chyba lewackie :)
      Owszem ma być wygodnie. Moim zdaniem jazda spod bloku do np. kawiarni w centrum nie jest wygodna jeśli wiąże się to z tym, że przez okno w bloku dostanę strzałem z 1.9 tdi po korektach i tjuningu dpf, a w kawiarni będę musiał siedzieć wewnątrz bo smród i hałas skutecznie wyganiają z ulicy.

    • Bękart Mroku

      No to mówimy o stanie technicznym i faktycznie niektóre rzęchy powinny zostać wyeliminowane.
      A co do kawiarni to mieszkasz w mieście. Takie uroki. Wolisz woń obornika przeprowadź się na wieś ;-)
      Kurde miasta są jakie są. To jak Ci ludzie co mieszkają w centrum i narzekają na hałas po 22.

    • Piotr Potulski

      Oczywiście, że miasto to nie tylko zalety, ale i uciążliwości – warto jednak aby tych pierwszych było jak najwięcej, a tych drugich jak najmniej. Zamiana centrów w przestrzeń parkingowo-drogową jest krokiem niekoniecznie we właściwym kierunku.

    • Bękart Mroku

      Pełna zgoda, tylko, że dal jednego uciążliwość dla innego zaleta. I co wtedy?
      Można by w centrum wszystkie drogi zaorać i posiać trawkę, posadzić drzewka. Tylko nie każdy ma ochotę na 2-3km spaceru.

  • gom1

    O ile jest to zrozumiałe dla kierowców na drogach jednojezdniowych

    Wystarczy wsiąść na rower i przejechać się kilka kilometrów po miejskich drogach jednojezdniowych (jeden pas w każdą stronę), żeby zweryfikować owe „zrozumienie”. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kierowców, którzy zachowują się prawidłowo podczas zbliżania się do rowerzysty i jednocześnie do przejścia dla pieszych.

    • Alf/red/

      Różnica polega na tym, że wyprzedzanie rowerów na skrzyżowaniu jest legalne, niestety. Chyba że piszesz o odstępach i wyjeżdżaniu na przeciwny pas.

    • gom1

      Piszę o wyprzedzaniu na przejściach dla pieszych.

    • Co ciekawe, nie rozwiązano kwestii wyprzedzania rowerzystów na jednojezdniówkach, gdzie masz linię ciągłą. W teorii nie wolno, ale w praktyce – będziesz jechał za rowerzystą max 20 km/h? Co do odstępu – tu jest problem u kierowców.

    • www

      Ale to samo masz jadąc np. za śmieciarką, która ma przystanek co 10 metrów….

    • Jak śmieciarka się zatrzyma tamując ruch to wtedy ją omijasz a nie wyprzedzasz. Linie ciągłe nie mają wtedy zastosowania.

    • Gamer

      Po przeczytaniu naglowka, juz sie przestraszyłem ze byla jakas swieza dostawa ciapatych do Polski:)

    • borysses

      Jak nie ma zakazu wyprzedzania to wolno o ile nie przekroczy sie lini ciaglej. A przeciez rowerzyste wystarczy minac zostawiajac 5mm odstepu bo przeciez nic mu sie nie stanie a ewentualny wiater go ochlodzi :]

    • kofeina

      Czyli łamanie przepisów jest be, dopóki jazda zgodnie z nimi nie przeszkadza?

    • Ari

      Rowerzyści też mogliby czasem pomyśleć o innych uczestnikach ruchu, choćby o pieszych na przejściach przez drogi rowerowe.

  • www

    W latach 80 w szkole popularne były spotkania z hmm… no…. milicjantami (innych nie było). Pamiętam, że jak mantrę powtarzali przy przechodzeniu przez jednię (pasy w małych miejscowościach występowały sporadycznie): spojrzyj w lewo, spojrzyj w prawo, jeszcze raz w lewo i jeśli nic nie jedzie, można przechodzić. Tyle i aż tyle. Teraz idzie jeden pajac z drugim, najczęściej z słuchawkami na uszach i w 4literach ma, by chociaż rzucić okiem w lewo i prawo, ładując się prosto pod koła. Wmówili mu na FB jaki on jest wyjątkowy, i że ma pierwszeństwo na pasach….

    • Bękart Mroku

      W domu też powtarzali. A teraz matka wciąga dzieci pod koła zza stojącego autobusu, więc czego one mają się nauczyć?

    • www

      W domu raz dostałem po d…e, że przebiegłem przez drogę, bez popatrzenia czy coś nadjeżdża. Pamiętam to do dziś. Jak widać, zdało egzamin…

    • Bękart Mroku

      Teraz za danie po d… masz prokuratora :P A i do tego wszędzie się wmawia, że pieszy to nieśmiertelny. I trzeba ich coraz bardziej chronić bo sami już nic nie myślą.

    • patchworked

      A i do tego wszędzie się wmawia,

      Bękart, wszyscy wiedzą jakim jesteś amatorem 4 kółek, i perspektywę masz wykrzywioną wyłącznie w stronę samochodu, ale opinia opinią a pisanie bzdur to pisanie bzdur – „wszędzie się wmawia, że pieszy to nieśmiertelny”? Jak żyję, nikt takiej bzdury (o nieśmiertelnośći) przy mnie nie wypowiedział :)

    • Bękart Mroku

      Dlaczego wykrzywioną ? Bo oczekuję, że ktoś pomyśli? Sądzisz, że ja nie przechodzę przez jezdnie? Jestem tak samo pieszym i kierowcą i widząc z obydwu miejsc sytuację oceniam ją realnie. Wystarczy, że piesi zaczną myśleć i przestaną włazić jak krowy na jezdnię. I tyle. Gdzie tu wykrzywienie? Chyba, że oczekiwanie myślenia uważasz, za wykrzywienie.
      Przepraszam, za skrót myślowy z tą nieśmiertelnością.
      Chodziło mi o to, że wmawia się wszędzie, że pieszy ma pierwszeństwo i to kierowca ma na niego uważać. W konsekwencji ludzie zaczynają łazić jakby właśnie sobie włączyli good mode. Teraz lepiej? :D

    • patchworked

      , że wmawia się wszędzie, że pieszy ma pierwszeństwo i to kierowca ma na niego uważać.

      Nie, nigdzie się takich bzdur nikomu nie wmawia. W każdym bądź razie nie pieszym.

      W konsekwencji ludzie zaczynają łazić jakby właśnie sobie włączyli good mode.

      Good mood? ;)

    • Bękart Mroku

      Wszędzie jest taki przekaz :( Niestety.

      Literówka god mode, nie grasz, czy czepiasz się literówki? :D

      Termin „nieśmiertelność” służy jako polski odpowiednik angielskiego terminu „god mode” (dosł. „tryb boga”), oznaczającego nietykalność lub nieskończoną ilość energii lub wcieleń postaci.

    • patchworked

      Nie czepiam się, tylko jaja sobie bezczelnie robię ;)

    • Bękart Mroku

      :P

    • Piotr Rywciu

      Z diabłem gadamy, dla niego good = god :)

    • Joe Black

      Wypadek z tego tygodnia, gostek jechał „anglikiem” i trochę mu się po€&@liło.
      Efekt ? Motocyklista ma złamany kręgosłup i inne złamania….
      http://ddtorun.pl/pl/11_wiadomosci/11453_tajniacy_tlum_gapiow_sluzby_ratunkowe_koszmarny_wypadek_przy_ul_ligi_polskiej_zdjecia.html
      Ręce opadają…

  • Krzysztof Łoziński

    Ja jeżdżę po Warszawie i widzę co się dzieje. W mieście wiadomo 45 km/h przynajmniej z definicji, częste widzę takich co jadą ponad 80 km/h i to normalka, nagłe manewry bez kierunkowskazu, zajeżdżanie drogi to normalka a że jeżdżę skuterem to część kierowców za punkt honoru obiera sobie wyprzedzanie mnie

    • Bękart Mroku

      Czemu za punkt honoru? Po prostu wyprzedza się wolniejsze obiekty :D Normalka

    • Krzysztof Łoziński

      Bo jazda za skuterem to hańba dla niektórych i czy jadę 45 km/h czy 60 km/h czy nawet 80 km/h nie ma różnicy. Rozumiem w trasie ale w centrum miasta ? Marka też ma znaczenie jak miałem chiński skuter to trąbili dodatkowo, mam markowy to choć nie trąbią 😁

    • Bękart Mroku

      Skuterzyści ciut lepsi od rowerzystów, przynajmniej mają kierunki i trochę ich używają :P
      Boli, że nie stoisz w korku :P Sam się zastanawiałem nad skuterem ale za duży jestem, nie jeżdżą ze mną :-(

    • Z tym nie staniem w korku to też śliska sprawa.
      Bo przepisy jedno, a praktyka drugie

    • Bękart Mroku

      Jeżdżą jak chcą.

    • Ja tam wolę sobie postać, przynajmniej nikogo nie wkurwiam xD

    • Bękart Mroku

      Mieścisz sie to jedź, ale z głową ☺

    • Próbowałem tak robić kilka razy, niestety kierowcy lubią np. otworzyć drzwi od strony pasażera, albo zająć prawą stronę pasa. Po co mam ja się wkurzać i innych? ;]

    • Bękart Mroku

      Ale jakim to debilem trzeba być ? Skoro stoisz to niech jedzie tym skuterkiem. On ma gorzej szczególnie w deszczu :P

    • Krzysztof Łoziński

      Typowo na chamów trafiasz. Ja jadę powoli między samochodami i nikt mi jeszcze takiego numeru nie zrobił

    • Problem w tym, że wg przepisów nie wolno Ci jechać „między” tylko prawym skrajem
      Chyba że coś się zmieniło, albo ja źle pamiętam.

    • Krzysztof Łoziński

      Z tego co ja wiem przepisy nie są doprecyzowane, jadąc pomiędzy samochodami środkiem jezdni wystarczy włączyć migacz i wychodzi na to że wykonuje się manewr wyprzedzania dotyczy to oczywiście linii przerywanej.

    • Problem w tym, że jeśli pojazdy stoją to wykonujesz manewr mijania, a nie wyprzedzania. A tutaj są już stosowane inne przepisy. Dodatkowo (nie jest to tak do końca doprecyzowane) ale nie wolno Ci się poruszać po „linii przerywanej”. Ale tu już by musiał się udzielić ktoś z drogówki.

    • Z tego co wiem jeśli samochody stoją to możesz ich omijać jadąc między nimi po linii ciągłej, ale jeśli ruszą, albo jeszcze nie zdążyły zahamować to nie wolno ich w ten sposób wyprzedzać.

      Ja nigdy nie mam z tym problemu. Kiedy stoję w korku zawsze staram się zostawić miejsce dla motocyklisty, albo zjechać jak widzę że nadjeżdża.

    • bogymen

      Nie uogólniaj! są porządni rowerzyści którzy używają kierunków sygnalizując skręt w lewo czy w prawo swoją ręką oraz Ci którzy tego nie robią, tyczy się to również motocyklistów jak i samochodów. W skrócie zależy od człowieka a nie od tego czym jeździ inteligencie

    • Bękart Mroku

      Masz rację. Są i porządni rowerzyści. Ilu ? Zdecydowana większość niestety nie ma pojęcia o poruszaniu się na drodze. Pewnie, że są i źli kierowcy. Ale zdecydowanie mniejszy odsetek. Stąd moje uogólnienie. Ogólnie rowery w mieście to jakaś pomyłka.

    • bogymen

      Zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam i chyba żyjesz w innym świecie niż ja bo dzisiejsi kierowcy to jest jakaś pomyłka, rozmowy przez tel., pisanie a nawet i czasami granie i to wszystko w czasie jazdy i poruszaniu się po 80-100 km/h w mieście, jest normą. Jestem i rowerzystą i kierowcą a także i pieszym i ogólnie jak na to patrzę z perspektywy ich wszystkich największe zagrożenie stanowią właśnie kierowcy bo najwięcej szkód mogą swoim głupim zachowaniem wyrządzić a już najbardziej kierowcy dużych maszyn. A poza tym gdzie rowerzyści mają jeździć jak brak jest w zdecydowanej większości ścieżek przeznaczonych dla nich? po chodnikach dla pieszych i narażać ich bezpieczeństwo? a może niech każdy przesiądzie się w Twoim toku rozumowania w samochód bądź motor tak aby korki były jeszcze większe i jeszcze bardziej zanieczyszczać powietrze wożąc cztery litery wciąż pojazdami co nie?

    • Bękart Mroku

      Jak robią to przy 80 czy 100 to nie problem nie blokują drogi. I byleby się swojego pasa pilnowali.
      A taki pieszy czy rowerzysta może sporo krwi napsuć i zmarnować czasu jak Ci wlezie pod koła.

    • bogymen

      Czyli według Cb. jazda przy takiej prędkości ba używanie tel. w czasie jazdy jest normą aby tylko ruch był płynny. Chryste skąd Ty się wziąłeś?

    • Bękart Mroku

      Uważasz prędkość 100km/h za jakąś kosmiczną? Masz problem z ogarnięciem telefonu i samochodu? Nie jezdzij. Są dekle którzy faktycznie nie potrafią użyć telefonu i jechać. Ale bez przesady prowadzenie wymaga 1 ręki, twlefon też. A skoro człowiek ma 2 ręce. To gdzie problem?

    • www

      U nas, w małej miejscowości na podkarpaciu, przedwczoraj taki jeden świrował na stołecznych numerach. Na przedmieściach, czołowo wjechał w kombajn…

    • Krzysztof Łoziński

      To akurat selekcja naturalna

    • www

      Tak…. ale nie zabił się. Niestety :(

    • Bękart Mroku

      Czemu niestety? Może się czegoś nauczył. A sprzęt rolniczy to klasa sama w sobie.
      Często brak świateł w nocy. I nagle światła wyławiają ci z mroku traktor widmo.

    • Ari

      Jakie 45 km/h? O ile wiem, to 50 km/h w dzień i 60 km/h w nocy.
      Ja jeżdżę po Warszawie i absolutnie nie mogę się zgodzić z tezą, że kierowcy są niekulturalni przynajmniej względem siebie. Zawsze wpuszczą, umożliwią zmianę pasa itp itd.
      Nie wiem, jak szybko jeżdżą skutery, ale stały problem z rowerami to jest mozolne wyprzedzenie, jak tylko się da, żeby taki rowerzysta znów wyprzedził na światłach (co mu nic nie zmienia, a te kilka aut mogłoby już normalnie pojechać).

    • Krzysztof Łoziński

      Fakt część jest kulturalna ale ostatnio gość o mało mnie nie zabił bo dwa metry przed skrzyżowaniem dał po heblach i skręcając włączył kierunek, gdybym nie trzymał z 15 metrowego dystansu za nim to by było po mnie.

    • Krzysztof Łoziński

      Większość skuterów bez prawa jazdy osiąga prędkość wystarczająca do poruszania się po mieście. Ja na trasy nie wyjeżdżam bo wiem że mój rumak 😂 jest na to za wolny

    • Motorower, czyli pojazd z silnikiem do 50cc i prędkością maksymalną ograniczoną do 45km/h
      tym wolno jeździć bez prawka o ile urodziłeś się przed 19 stycznia 1995 roku (prawo nabyte)
      Ci co się urodzili później, muszą OBOWIĄZKOWO posiadać prawo jazdy kategorii AM (chyba tak to się nazywa).
      Co ciekawe, po 3 latach posiadania prawa jazdy kategorii B, nabywasz prawo do poruszania się motocyklami do 150cc.

    • Krzysztof Łoziński

      Nie do 150cc tylko 125cc. Szczerze 125cc to padła są trochę lepsze od tych 50cc a jeszcze ceny z kosmosu. Lepiej już A zrobić i kupić coś około 500cc. Miałem dobry cylinder w mojej dwusuwowej 50cc to te 125cc to tylko wąchały smród.

    • a faktycznie, 125cc. mój błąd

    • gom1

      O ile wiem, to 50 km/h w dzień i 60 km/h w nocy

      W Warszawie 50-tka obowiązuje całą dobę.

    • Ari

      W strefach ruchu, które obejmują sporą część miasta, tak jak w strefach ruchu w innych częściach Polski. Chyba że o czymś nie wiem i jest jakiś przepis, który mówi, że na całym terytorium Warszawy nie obowiązuje 60 km/h w nocy?

    • gom1

      Racja, 50-tka obowiązuje w centrum.

  • SceptycznyStefan

    Myślę, że autor jest dość oszczędny w słowach. W mojej opinii rodacy, statystycznie, jeżdżą jak pojebani wariaci w porównaniu z np. Niemcami czy Brytyjczykami. Wjazd na A2 od strony Niemiec to jak przekroczenie granicy Mordoru. Oczywiście każdy debil jeździ „szybko ale bezpiecznie”.
    Jeśli wejdą do użycia samochodu autonomiczne, to w warsztatach pana Kazia będzie się w Polsce crackowalo soft, żeby uruchomić wyprzedzanie na trzeciego.

    • No, ja takich słów w artykułach używać nie mogę. ;)

    • SceptycznyStefan

      Oczywiście :) poza tematem, fajnie widzieć Twoje „dojrzewanie” jako autora, bardzo podniósł Ci się poziom w ciągu ostatniego roku.

    • Wow. Dzięki. :)

    • jj

      Przyznam ci rację ale tylko w połowie. Jeżdżę dużo i tacy Niemcy u siebie jeżdżą poprawnie ale po przekroczeniu magicznej granicy „Mordoru” po stronie Polski też dostaja kociokwiku (może to wina niższych kar u nas) i jeżdżą jak debile. Co do Brytyjczyków tez sie nie zgodzę bo mieszkałem w Londynie 5 lat i naoglądałem się zachowania rowerzystów jak i kierowców autobusów do tego zauważyłem większa liczbę furiatów zajeżdżających ci drogę i hamujących bo jedziesz zgodnie z przepisami. Więc pojebani wariaci są wszędzie tylko maja dotkliwsze kary, stąd widac ich mniej.

    • SceptycznyStefan

      Heh no nie wiem, po Londynie jezdze już prawie 10 lat i poziom wkurwu jest o wiele niższy, mówię o mieście. Na autostradzie to już w ogóle luzik.

  • Krzysztof Łoziński

    Dla rowerzystów obowiązkowa karta rowerowa. Jak mi się udało zrobić w podstawówce to większość też zrobi, jak nie to z buta szorować

    • gom1

      Przecież jest obowiązkowa.

    • Krzysztof Łoziński

      Pierwsze słyszę że jest obowiązkowa. Ale jak jest to bardzo się cieszę

    • Ari

      Jak skończysz 18 lat to rowerem i małym skuterem możesz jeździć bez żadnych uprawnień normalnie w ruchu drogowym.
      https://jedenslad.pl (wypożyczalnia skuterów w Warszawie): „Jazda bez prawka! Jeśli jesteś urodzony/na przed 19 stycznia 1995 do jazdy wystarczy Ci dowód osobisty.”

    • gom1

      Ustawa o kierujących pojazdami (Dz.U. 2011 Nr 30 poz. 151):

      Art. 7. 1. Dokumentem stwierdzającym posiadanie uprawnienia do kierowania:
      (…)
      2) rowerem i wózkiem rowerowym – jest karta rowerowa lub prawo jazdy kategorii
      AM, A1, B1 lub T – w przypadku osób, które nie ukończyły 18 lat;

    • Ari

      „w przypadku osób, które nie ukończyły 18 lat;”

    • gom1

      .. a potem zdecydowana większość dorosłych Polaków posiada już PJ.

    • Ari

      Wydaje mi się, że problem jest właśnie z tymi, którzy PJ nie mają i bez większej znajomości przepisów drogowych jeżdżą sobie rowerem po mieście.

    • gom1

      Takich jest mniejszość. Poza tym weź pod uwagę, że piesi również mają znać przepisy – a na bycie pieszym papierka nie ma.

    • Ari

      Tak, ale pieszy porusza się po chodniku. Musi wiedzieć, kiedy może przejść przez ulicę i w sumie tyle.
      Rowerzysta porusza się normalnie w ruchu ulicznym, z samochodami itp (tam gdzie nie ma ścieżek – na ścieżkach raczej filozofii nie ma) – musi wiedzieć, kto i kiedy ma pierwszeństwo, zmieniać pasy itp itd. To wszystko jest już znacznie bardziej skomplikowane.

    • gom1

      Dlatego ustawodawca założył, że do 18. roku życia będzie wymagał od rowerzysty stosownego dokumentu. A potem doświadczenie nabyte w dzieciństwie będzie procentowało bez dodatkowego papierka. Tyle teoria. Praktyka pokazuje, że najwięcej niebezpiecznych sytuacji generują osoby posiadające (dowolne) uprawnienia.

    • Bękart Mroku

      I nie trzeba papierka bo pieszy ma zapamiętać 2 rzeczy, nie leź na czerwonym i nie leź pod koła.

    • Rincewind

      A kierowca nie jechać w pieszego.

    • Bękart Mroku

      Jeśli nie będzie lazł pod koła to nikt w niego nie wjedzie. Proste?

    • Rincewind

      Nie. Już nie raz miałem tak, że na przejściu jeden się zatrzymał a jakiś debil go wyprzedzał w tym momencie.

    • Bękart Mroku

      1 pas czy dwa? Na 1 fakt debil.

    • Rincewind

      Jeden. I to jest standard podobnie jak jazda na czerwonym przez skrzyżowanie na Muzycznej w Lublinie „bo im ciężko się wyrobić”. Wielu debili za kierownicą uważa też, że zielona strzałka daje im prawo pierwszeństwa na przejściach kiedy pieszy ma zielone.

    • Bękart Mroku

      No to debil. No za przejechanie na czerwonym to strzał w kolano powinien być, żeby już nie poprowadził samochodu. A co do strzałki i zielonego dla pieszych to bardzo dużo zależy od sytuacji, ale fakt pieszy ma pierwszeństwo w takim wypadku.
      Ogólnie skrzyżowania powinny być bez kolizyjne. A ruch pieszych w miastach przeniesiony na kładki lub pod ziemię.

    • Rincewind

      Powinny ale to nie jest fizycznie możliwe na wąskich ulicach. Taka kładka musi mieć windę albo podjazd w końcu.

    • Bękart Mroku

      Nie każda musi mieć. Wystarczy co któraś. Tak aby do każdego punktu dało się dotrzeć. Nie koniecznie najkrótszą drogą.

    • Rincewind

      Czyli w wielu miejscach każde. Chyba, że nadrabianie kilkuset metrów aby przejść przez jedno przejście na wózku uważasz za coś oczywistego.

    • Bękart Mroku

      Nie widzę z tym problemu. Nie wszędzie i nie wszystko musi być dostępne na wózku.

    • Rincewind

      A ja widzę problem i tak, musi.

    • Bękart Mroku

      Bo? Jakoś to nie bardzo ma uzasadnienie ekonomiczne.

    • Rincewind

      Podobnie jak Twoja wygoda. Ogólnie budowa kładek tylko dlatego, że nie potrafisz się zatrzymać na światłach to wywalenie pieniędzy w błoto.

    • Bękart Mroku

      Kładki są potrzebne bo piesi nie myślą. I tyle.

    • Rincewind

      Ty nie myślisz. Nawet nie wiesz, że na przejściu pierwszeństwo ma pieszy. To straszne, że ktoś taki ma prawo jazdy… Dużo w łapę dałeś? Czy na czarnym rynku kupiłeś? A może egzaminator lubił męskie wdzięki?

    • Bękart Mroku

      Zaczynamy wycieczki personalne. Poziom merytoryki twoich wypowiedzi powala. Ja chcę i tak jest. No niestety misiaczku tak nie jest.

    • Rincewind

      Przecież to jest twoja retoryka. Do tego kłamiesz i wyzywasz ludzi od bezmyślnych bo nie chcą wierzyć w twoje kłamstwa.

    • Bękart Mroku

      Kłamię? W którym miejscu? Ja podaję przepisy ty swoje życzenia.

    • Rincewind

      Ty nie rozumiesz co podajesz. Mówiłem ci, sprawdź czym jest wtargnięcie.

    • Bękart Mroku

      Szkoda czasu aby ci tłumaczyć. Oby nikt kto to przeczytał nie zginął przez ciebie.

    • Rincewind

      Sprawdziłeś, okazało się że jesteś debilem i kończysz rozmowę. Standard.

    • Bękart Mroku

      No wybacz na twoim poziomie nie lubię dyskutować.

    • Rincewind

      Lubisz mieć monopol na prostackie odżywki?

    • Bękart Mroku

      Zostawię to specjalistom, ja w tej dziedzinie amatorem jestem.

    • Rincewind

      Ale jakoś je stosujesz. A masz żal do kogoś jeśli robi to samo tylko mocniej.

  • Ari

    Szczególnie w Warszawie warto też zwrócić uwagę na duże skrzyżowania, gdy wyłączona jest sygnalizacja.
    Zwykle jest tak, że jest droga, przejście dla pieszych przed skrzyżowaniem, skrzyżowanie, przejście dla pieszych po skrzyżowaniu i dalej droga. Jak są sygnalizacja świetlna jest włączona – wszystko jest OK. Gdy jest jednak wyłączona, to bardzo niebezpiecznie robi się na tym drugim przejściu dla pieszych.
    Kierowcy nagminnie nie patrzą, czy ktoś tam idzie, czy nie i wyprzedzają się. I nie wynika to chyba ze złej woli, tylko jest dosyć „nienaturalne” i przydałaby się edukacja.

    • Bękart Mroku

      Nie patrzą czy ktoś idzie bo patrzą jeszcze czy z boku ktoś się w nich nie wbija.

    • Rincewind

      To powinno im się prawko zabrać skoro nie potrafią spojrzeć w inną stronę

    • Bękart Mroku

      Ważniejsze jest czy ktoś się we mnie wbije niż czy trafię idiotę pieszego który nie patrzy czy coś jedzie.

    • Rincewind

      Ważniejsze abyś umiał prowadzić a z tego co piszesz wynika, że to dla ciebie zbyt skomplikowane.

    • Bękart Mroku

      Moje bezpieczeństwo jest dla mnie priorytetem. Uderzenie boczne jest dużo bardzie niebezpieczne niż wzięcie na maskę pieszego. Prosta kalkulacja.

    • Rincewind

      Dlatego powinieneś jeździć autobusem. Ponieważ moje bezpieczeństwo jest ważniejsze niż Twoje wożenie dupy autem. Nie dajesz sobie rady więc przestań jeździć.

    • Bękart Mroku

      Zostań w domu skoro nie umiesz przejść przez jezdnię myśląc i ktoś musi za ciebie myśleć.

    • Rincewind

      Wystarczy żeby za siebie myślał. Jeśli widzę auto kilkadziesiąt metrów dalej a kierowca nie patrzy przed siebie bo musi się rozglądać dookoła jakby miał owsiki to znaczy, że to on jest problemem a nie ja.

    • Bękart Mroku

      Jeśli włazisz pod koła to jednak ty.

    • Rincewind

      No nie bardzo skoro ma dużo czasu aby zwolnić. Sprawdź sobie czym jest wtargnięcie.

  • steveminion

    „Przepuszczenie pieszego jest raczej aktem grzeczności”
    I tu leży główny problem. Niestety większość polskich kierowców jest w tej kwestii równie subtelna jak poseł Krystyna…

  • stefan

    Kierowca ma OBOWIAZEK zachowac ostroznosc przy zblizaniu sie do przejscia a nie ze „nie zdazy wyhamowac”.

    • Bękart Mroku

      Pieszy ma zakaz wchodzenie przed nadjeżdżający pojazd więc kierowca nie musi hamować.

    • Rincewind

      Znowu własny kodeks drogowy piszesz?

    • Bękart Mroku

      Nadal nie doczytałeś istniejącego?

    • Rincewind

      Masz do mnie pretensje o to, że rozumiem co czytam?

    • Bękart Mroku

      No właśnie z tym rozumiem bym dyskutował.

    • Rincewind

      To zacytuj paragraf na który się powołujesz.

    • Bękart Mroku

      Ależ proszę bardzo:
      Art. 14. Zabrania się:

      1) wchodzenia na jezdnię:

      a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,

      b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

    • Rincewind

      Bezpośrednio przed jadący pojazd to jedno ale wchodzenie kiedy pojazd jest jeszcze daleko i kierowca spokojnie może zwolnić widząc kogoś na przejściu to co innego.

    • Bękart Mroku

      Jeśli bez reakcji kierowcy zostanie trafiony to jest bezpośrednio przed jadący pojazd.

    • Rincewind

      I gdzie tak jest napisane?

    • Bękart Mroku

      Art 14 + logiczne myślenie. A postawa krowy lazę i ch..j.

    • Rincewind

      Artykuł 14 nigdzie nie stwierdza, że kierowca może sobie zapierdalać widząc kogoś na przejściu mimo, że ma dużo czasu aby zwolnić.

    • Bękart Mroku

      Wyjeżdżam z podporządkowanej, dostaję w bok bo nie zdążyłem, czyja wina?
      Tak samo z pieszym, wymuszenie pierwszeństwa. Koniec tematu.

    • Rincewind

      Owszem, wymuszenie. Pierwszeństwo na przejściu ma pieszy. A teraz wyrzuć kluczyki i oddaj prawo jazdy zanim kogoś zabijesz.

    • Bękart Mroku

      Weź przestań pisać głupoty bo ktoś przeczyta i zrobi sobie krzywdę. Pieszy ma pierwszeństwo na przejściu ale nie może na nie wejść przed nadjeżdżający pojazd. Koniec. To pieszemu zależy nie kierowcy na uniknięciu kolizji. To on jako słabszy ma uważać.

    • Rincewind

      Pieszy nie może wtargnąć. Wejście kiedy pojazd jest stosunkowo daleko a warunki oświetleniowe są dobre jak najbardziej może wejść na przejście. Inaczej nikt nigdy by nie przeszedł. Owszem powinien uważać bo zawsze może się pojawić jakiś kretyn myślący tak jak Ty ale rzeczony kretyn po przejechaniu pieszego na przejściu zwykle – o ile nie ma pleców – ma poważne problemy. Jeśli nie potrafisz myśleć na tyle daleko – „pieprzne w pieszego to będę miał problemy” przez co ci na uniknięciu kolizji nie zależy to nie wiem jakim cudem sznurowadła sam potrafisz zawiązać.

    • Bękart Mroku

      No własnie pieszy może wtargnąć, i to jak najbardziej. Jeśli zostanie trafiony to wtargnął. Proste?
      Wystarczy pomyśleć przed wejściem na przejście. I to pieszy ma dążyć do uniknięcia kolizji z racji tego że to jemu bardziej zależy. Mam paru pieszych na koncie i jakoś problemów nie miałem poza straconym czasem przez debila. Kretynem jest ten kto się ładuje pod tonę rozpędzonego żelastwa.

    • Rincewind

      Nie. Mam nadzieję, że następną osobą którą potrącisz będzie twoje dziecko.

    • Bękart Mroku

      Wolałbym twoje. Bo zapewne nie ma pojęcia o wchodzeniu na jezdnię.
      Przeczytaj co to jest jezdnia i do czego służy. Taka mała rada może zrozumiesz.

    • Rincewind

      Ty nawet nie wiesz czym jest wtargnięcie a jeździsz samochodem. Jesteś potencjalnym mordercą. Tu jest chodzi o toż że się życzę twoim dzieciom, po prostu jak już ktoś musi cierpieć to niech to będzie karą także dla kierowcy-niedojdy.

    • Bękart Mroku

      Oświeć mnie w takim razie co to jest wtargnięcie? Bo według mnie jeśli został trafiony to wtargnął. Prosta logiczna konsekwencja. Ale chętnie poznam twoją definicję.

    • Rincewind

      Wtargnięcie jest wtedy kiedy kierowca nie ma szans zareagować. Jest to zależne od odległości od przejścia pojazdu w momencie kiedy pieszy wchodzi na przejście, warunków pogodowych, pory dnia, oświetlenia oraz dopuszczalnej prędkości pojazdu. Jeśli jedziesz i widzisz, że kilkadziesiąt metrów przed tobą pieszy wchodzi na jezdnię to twoim psim obowiązkiem jest się zatrzymać/zwolnić ponieważ pieszy ma pierwszeństwo. Tyle jeśli chodzi o prawo. Bo faktycznie pieszy musi na siebie uważać bo takie niedouczone mendy jak ty to standard na drogach.

    • Bękart Mroku

      A gdzie, żeś taką definicję wyczytał? Podaj proszę źródło. Bo dla mnie z niczego poza twoim chciejstwem to nie wynika. Przepis niestety nie definiuje pojęcia przed nadjeżdżający pojazd. Więc logicznie wychodzi, że jeśli został trafiony to wtargnął. Niedouczenie to obecnie ty pokazujesz. Zastanów się, dla kogo jest jezdnia, do czego służy i co tam robi pieszy, przeczytaj też inne paragrafy które ogólnie pokazują gdzie jest miejsce pieszego. Na chodniku. Na jezdni jest warunkowo, gościem nie panem.
      Polecam szczególnie przepis o przechodzeniu poza przejściem. Może wyciągniesz wnioski a może nie. Szkoda czasu na dyskusje z kimś kto obrażanie uważa za argument w dyskusji. Nie pozdrawiam

    • Rincewind

      To wynika z przepisów. Z tego bełkotu co ty piszesz wynika, że pieszy nie ma pierwszeństwa na przejściu a to jest bzdurą bo pierwszeństwo ma. Jeśli twoja logika stwierdza, że można się powoływać na przepisy przy przechodzeniu poza przejściem w kwestii przechodzenia przez jezdnię to znaczy, że jesteś cholernie słaby z logiki. Myślącemu człowiekowi już samo rozdzielenie przepisów na przechodzenie przez przejście i poza przejściem powinno dać do zrozumienia, że to nie jest to samo. Fakt, że pieszy wg prawa ma pierwszeństwo również. Ale ty nie myślisz. Ty masz swoje dogmaty i się ich trzymasz.

    • Bękart Mroku

      Masz pełną rację jeśli znajduje się na przejściu ma pierwszeństwo i z tym nie dyskutuję. On nie ma prawa tam się znaleźć wchodząc przed pojazd. Nie mówię o stosowaniu przepisów o przechodzeniu poza przejściem do przechodzenia przez przejście. Mówię o wyciągnięciu ducha danego kodeksu. O ogólnym miejscu pieszego. I twoje chciejstwo nie zmieni tego, że jezdnia jest dla samochodów i pieszy tam jest gościem.
      odpisuję ci tylko w nadziei że ktoś nie weźmie poważnie twoich głupot i może to mu życie uratuje.

    • Rincewind

      Nie ma prawa wtargnąć. Skoro jest jak piszesz to niby czemu w większości przypadków potrącenia pieszego na przejściu to kierowca pojazdu ponosi odpowiedzialność karną? To proste: bo nie jest tak jak piszesz.

    • Bękart Mroku

      Nie znam statystyk. Ja jednak znam więcej przypadków, że to jednak wina pieszego była. Odpowiedzialność karna nie zawsze jest słuszna. Sądy się mylą. Bo teraz jest taka tendencja na wmawianie pieszym że są świętymi krowami. Nie moja wina, że tak jest. Z drugiej strony moje podejście jest dużo bezpieczniejsze dla pieszego więc choćby z tego powodu powinno być stosowane. Nie ograniczanie kierowców a myślenie pieszych.

    • Rincewind

      Nie pieprz mi o tym jak to się sądy mylą a prawo jest złe kiedy twierdzisz, że każde wejście na jezdnie jeśli nawet w oddali widać auto jest wtargnięciem”bo tak i już!”. Ja cały czas piszę o przepisach więc nie zmieniaj tematu. I nie, twoje podejście nie jest bezpieczniejsze. Jest tylko wygodne dla takich nieudolnych kierowców jak ty.

    • Bękart Mroku

      Wiesz lepiej. Zabijaj dalej ludzi. Nie wiem czemu tak ich nienawidzisz.

    • Rincewind

      Brak argumentów to bełkot o nienawiści do ludzi… Żałosny jesteś….

    • Bękart Mroku

      To czemu chcesz ich zabijać namawiając do masowych samobójstw?

    • Rincewind

      O czym ty pieprzysz? Twierdzę jedynie, że w większości giną z powodu debili twojego pokroju a nie, że nie powinni uważać na toż że jakiś kretyn twojego pokroju nadjedzie. Gdybym chciał aby ludzie ginęli nie kazałbym ci wyrzucić kluczyków niedojdo.

    • Bękart Mroku

      Giną bo się naczytają takich … jak ty. I później włażą pod koła. Tylko dlatego giną.

    • Rincewind

      Wiesz co? Mam dosyć dyskusji z dwoma kretynami a właśnie doogopis mi wmawia, że jak zobaczy bakterie pod mikroskopem to żaden dowód na to, że istnieją a prawdziwym dowodem na ich istnienie byłby film na YT, najlepiej z żółtymi napisami. Jako, że jestem zmęczony dyskusjami z dwoma kretynami na raz to wybiorę rozmowę z tym mądrzejszym. Także niech ci biedzie. Uwielbiam zabijać ludzi i ich skłaniać do mordu. Kojarzysz Hitlera? To ja go namówiłem aby stworzył III Rzeszę i mordował ludzi. Dinozaury też wybiłem. Osobiście. Każdego kijem zatłukłem. A te co przetrwały ewoluowały w ptaki abym ich. Od mógł dosięgnąć. Zadowolony? To teraz spieprzaj.

    • Bękart Mroku

      O jaśnie oświecony dziękuję że twa mądrość spłynęła na mnie.
      Skąd się tacy biorą :(

    • Rincewind

      Na pewno nie z twojego domu. Tam tylko kretyni siedzą

    • Bękart Mroku

      Nie bądź taki krytyczny wobec siebie. Wiem, że to smutne życie z takim poziomem inteligencji ale słuchaj mądrzejszych od siebie, ucz się od nich, w twoim wypadku nie myśl samodzielnie i będzie dobrze. Wierzę w ciebie. Wiem wiara w ludzi kiedyś mnie zgubi.

    • Rincewind

      Nie jesteś nawet w połowie tak dowcipny i sarkastyczny jak ci się wydaje. Te teksty są żałosne.

    • Bękart Mroku

      Dostosowane do poziomu odbiorcy. Prosto mówię abyś zrozumiał.

    • Rincewind

      Kolegi szukaj? Mówiłem ci żebyś spierdalał. Nawet do wybicia dinozaurów się przyznałem.

    • Bękart Mroku

      Spierdalać to mozesz ty. Do Pana z szacunkiem.

    • Rincewind

      Bo jak nie to co? Walniesz kolejny pojazd rodem z 3 klasy szkoły podstawowej? Żenada…

    • Bękart Mroku

      Przykro mi że masz tak niski poziom, nie moja wina. Twoja w sumie też.
      Przepraszam. Zachowałem się bardzo źle. Bardzo mi głupio.
      Nie wolno śmiać się z kalek czy to fizycznych czy umysłowych. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Miałeś prawo poczuć się urażony moimi wypowiedziami. Jest mi niezmiernie głupio, że dałem się ponieść. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Ja nie żywię urazy do Ciebie.

    • Rincewind

      O tym właśnie mówiłem…. Idź spać

    • Bękart Mroku

      No nie gniewaj się. Przepraszam. Naprawdę.
      Za późno się zorientowałem. Moja wina. Naprawdę mi przykro. No zgoda już?

    • Gamer

      Co ty łebku pier**lisz… przejrzałem kilka waszych postów i nie dowierzam, że ktoś ci w ogóle dał prawo jazdy (chyb, że wczoraj). De facto twoim obowiązkiem z puntu widzenia prawa jest pozwolenie przejście pieszemu przez drogę, gdy stoi przy przejściu. Masz zahamować i umożliwić przejście – tyle. jeśli potrącisz pieszego na pasach = idziesz siedzieć, bo to przestępstwo. Nie wiem, jak bardziej dosadnie można to wytłumaczyć…
      Jak czytam wypowiedzi tobie podobnym to na prawdę zastanawiam się, czy testy psychologiczne oraz sprawdzające poczytalność nie powinny poprzedzać kursu na prawo jazdy…
      twoja retoryka w 1 zdaniu „jadę jak chcę, więc pieszy ma patrzeć, żeby nie wleźć mi pod koła i ch*j, że tam są pasy”…

    • Bękart Mroku

      „De facto twoim obowiązkiem z puntu widzenia prawa jest pozwolenie przejście pieszemu przez drogę, gdy stoi przy przejściu. Masz zahamować i umożliwić przejście – tyle. ” –
      podstawę prawną proszę.

    • Gamer

      Przepisy ruchu drogowego…

    • Bękart Mroku

      Wskaż konkretny przepis. Który artykuł mnie do tego zobowiązuje. Rozpowszechniasz błędne informacje które mogą komuś krzywdę zrobić.

    • Rincewind

      I tak nie zrozumiesz nawet jak ktoś wskaże.

    • Bękart Mroku

      Nie wskaże bo tam nie ma czegoś takiego.

    • Rincewind

      Nie ma to tych twoich „to przecież logiczne”

    • Bękart Mroku

      No to podaj proszę w końcu ten artykuł.
      A tobie polecam lekturę:
      KODEKS DROGOWY – PRAWO O RUCHU DROGOWYM
      Art. 14 punkt 1 podpunkt a
      i
      Art 13 punkt 1
      Z punktu 3 art 13 możesz też wyciągnąć wnioski o miejscu pieszego na jezdni.
      Naprawdę zastanów się czy koniecznie trzeba się ładować pod koła w imię …? No właśnie w imię czego?

    • stefan

      mam nadzieję że potrącisz kogoś ze swojej rodziny.

    • Bękart Mroku

      Powiedz gdzie włażą pod koła twoi chętnie przyfiluje :P

    • Gamer

      Az tak chcesz iść siedzieć?

    • Bękart Mroku

      Za co? Trzeba wiedzieć jak ;-)

    • Gamer

      Oczywiście, że musi, ponieważ twoim obowiązkiem jest przepuszczenie pieszego na pasach, palancie… To, że żyjemy w kraju imbecyli i większość tego nie robi to inna sprawa, no ale widać ciebie ktoś tak nauczył, więc ty pewnie tez tak będziesz uczył swoje dzieci…
      patol rodzi patola…

    • Bękart Mroku

      Nie chciałbym w takim razie poznać twoich rodziców.
      „Oczywiście, że musi, ponieważ twoim obowiązkiem jest przepuszczenie pieszego na pasach”
      poprzesz to paragrafem czy tylko wyzwiskami ? Jak więcej obrazisz rozmówcę to twoje zdanie ważniejsze?

    • Gamer

      Widać, rozmawiam z gimbem…

    • Bękart Mroku

      ?? Wyciągam tylko wnioski z twojej wypowiedzi.
      Poproszę o konkretny artykuł mówiący o obowiązku przepuszczenia pieszego na pasach.
      Pieszy ma pierwszeństwo w momencie kiedy znajduje się na przejściu ale też nie może wejść na przejście przed nadjeżdżający pojazd, co jasno wynika z przepisów.

    • Rincewind

      Pieprzysz jak potłuczony. Jak zabraknie ci argumentów to znowu będziesz coś bełkotał o tym, że ludzi morduje.

    • Bękart Mroku

      Znowu Ty :( Nie mam siły dziś na ciebie. Wczoraj byłeś może i zabawny ale co za dużo to nie zdrowo.

    • Rincewind

      A ty takim samym debilem uważającym się za inteligentnego jesteś tak samo dziś jak i wczoraj. To twoje kreowanie się w sieci na wielkiego pana i spryciarza jest tak żenujące, że już nawet nie śmieszy a męczy.

    • Bękart Mroku

      oj wzruszyłem się, obrażaj dalej bo tylko tyle umiesz i wiesz. Przykre. Zrozum w końcu swoje miejsce i ucz się jak ktoś chce ci wiedzę przekazać. Przyda ci się.

    • Rincewind

      W punkt.

  • mall

    I kogoś dziwi, że niewiele się zmienia? Sytuacja z omijaniem pojazdu przepuszczającego pieszego na przejściu dla pieszych jest de facto bezpośrednim zagrożeniem życia dla pieszego i kara za to wynosi…. 200 zł i wirtualne punkty karne.

    Najwyraźniej rządzący (poprzedni też!) chcą, aby bezpieczeństwo w ruchu drogowym nie miało się poprawić.

  • YY

    A mnie wkurzają kierowcy nagminnie zapominający, że zielona strzałka jest tylko warunkowa… ja sobie przechodzę przez jezdnię, a taki mi skręca… z drugiej strony jazda za gentlemanem który przepuszcza każdego pieszego jest mega irytująca:) aż chce się zatrąbić, żeby jechał, bo jak ja sam czekam przy przejściu, to nikt się nie zatrzyma.

  • YY

    Piesi nie lubią kierowców, kierowcy pieszych, ale wszyscy jednoczą się w nienawiści do rowerzystów:)

    • Piotr Rywciu

      A gdzie w tym wszystkim motocykliści?

    • Rincewind

      W lusterkach.

    • YY

      jadą środkiem, pomiędzy autami :)

  • I wkurzające jest to, że na skrzyżowaniach, po zmianie świateł, kierowcy notorycznie zapominają o zasadzie: nie można wjechać na skrzyżowanie jeśli innni uczestnicy ruchu go nie opuścili. To sprawia, że samochody zostają często zablokowane w pozycji: przód samochodu na jezdni (blokowanie ruchu samochodów), a tył na połowie pasów dla pieszych (blokowanie przejścia). W efekcie mamy jeszcze wtedy dodatkowo ograniczenie widoczności dla samochodów i pieszych, i wypadek gotowy…

  • Czekam na artykuł o rowerzystach – nr 1 jeśli chodzi o brak poszanowania przepisów ruchu drogowego i brak instynktu samozachowawczego…

  • Kuba Gładysz

    Jeżeli kierujesz tak jak piszesz, to zacząłem drżeć o życie pieszych w Rzeszowie, może jak artykuły będą za ciebie pisać AI dziennikarze to sytuacja się odrobinę poprawi,.Będziesz miał czas na redakcję tekstu, korektę i może nawet kurs doskonalenia jazdy.

  • placidus

    Ja dlatego nigdy nie przepuszczam pieszych na przejściach na podwójnych pasach. Zbyt duże ryzyko, ze kierowca na drugim pasie się zagapi czy będzie zmienial stacje w radiu i może być tragedia.
    Inna sprawa to genialni kierowcy którzy startując z pod świateł majac za sobą cały peleton, chcą przepuścić pieszego na bardzo ruchliwej podwójnej… niedźwiedzia przysługa. Blokują ruch, stwarzają niebezpieczeństwo bo chwila nieuwagi i jest tragedia.

    Chyba znalazłem malutki błąd :) tutaj podaje. Każdy rozumie o co chodzi ale zawsze warto poprawić :) „Ci drudzy są „fizycznie” uprzywilejowani względem drugich” nie powinno być „względem pierwszych” ? :)

    • @marcin

      „Zbyt duże ryzyko, ze kierowca na drugim pasie się zagapi czy będzie zmienial stacje w radiu i może być tragedia.” Ty sobie jaja robisz? Jakie kurwa! zagapi? To jego zasrany obowiązek zachować szczególną ostrożność przed przejściem dla pieszych! Za wyprzedzanie/omijanie przed przejściem powinni PJ zabierać dożywotnio.

    • placidus

      Jakie jaja człowieku? To ze to jest „zasrany obowiązek” nie znaczy, że ktoś błędu nie popełni… Podejrzewam, że nie masz prawa jazdy. Bo gdybys miał inaczej byś na to patrzył.
      Robiąc coś na drodze trzeba umieć przewidzieć możliwe niefajne następstwa. O ile w danej sytuacji mogę liczyć na siebie to NIE WIEM jak się zachowa inny kierowca. Nie chce patrzeć jak na moich oczach inny kierowca masakruje pieszego bo ja na dwupasmówce zatrzymałem się aby ustąpić pieszemu…

  • bolo

    znajomy zawodowy kierowca kiedyś powiedział, że trzeba zawsze zakładać, że inni uczestnicy ruchu drogowego czy to piesi czy zmotoryzowani mogą być debilami/pijani/stracić przytomność/zasnąć itp
    Czasem warto zwolnić,by uratować sobie i innym życie czy zdrowie.

  • Pi

    Po pierwsze Szczęsny dopiero co zrobił prawo jazdy – i nie dziwne ze jeszcze mu pieszy zawadza bo nie nauczył się partycypować jezdni i przewidywać. To proste choć wymaga odrobiny praktyki (tak 30 000 km przejechanych od zdania egzaminu.) Po drugie widzę, że większość wypowiadających się tutaj ma to samo… Potrenujcie jeszcze jazde – to okaże się ze wszystko jest w porządku. Gdy jedziesz musisz ogarniac całą sytuację w okolicy a nie tylko czerwone świtełka samochodu przed tobą. Naucz się przewidywać, czuć prędkość swoją i pojazdów przed i za toba – i bedzie po problemie. Po trzecie – przepisy są miedzy innymi po to zeby każdy kierowca zachowywał sie w sposób przewidywalny a znów, żeby zachowywać się przewidywalnie trzeba nabrać wprawy i rozumiec przepisy. Reasumując – wróćmy do dyskusji, gdy każdy z tych którzy teraz twierdzą ze mu piesi przeszkadzają przejedzie te swoje 30 000 km…..

    • Bękart Mroku

      Wielokrotność tych Twoich 30k km mam i nadal przeszkadzają. Z każdym rokiem coraz gorzej łażą.