326

Pierwszeństwo pieszego na przejściu? Proszę, nie róbcie tego

Jak bumerang powraca do nas temat pierwszeństwa pieszych na przejściach. Według aktualnych zapisów w literze prawa, ten użytkownik drogi ma pierwszeństwo w wyznaczonym miejscu, kiedy już na nim się znajduje (z pominięciem wysepki dla pieszych). Posłowie zamierzają przyjrzeć się tej zasadzie z zamiarem rozszerzenia praw niezmechanizowanych użytkowników drogi.

Jak podaje serwis BRD24.pl, poseł Jerzy Polaczek, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury wyraził zamiar parlamentarzystów co do zmian w pierwszeństwie pieszych na drodze. Jest to powrót do obietnic Sejmu poprzedniej kadencji, który również wyrażał zainteresowanie tą kwestią. Zarówno dzisiejsza partia rządząca, jak i poprzedni obóz uważają, że pieszy powinien mieć pierwszeństwo jeszcze przed wkroczeniem bezpośrednio na pasy. Z punktu widzenia pieszego to jak najbardziej dobra wiadomość. W beczce miodu znajduje się jednak łyżka dziegciu.

O ile sam pomysł na ustanowienie pierwszeństwa przed pasami jest dobry, to nietrudno mi jest wyobrazić sobie jego negatywne skutki

Nie oszukujmy się – kierowcy mają daleko w poważaniu pieszych. Wyraża się to wprost w stylu jazdy szczególnie w miastach, który objawia się kompletną niechęcią przepuszczania pieszych na przejściach nawet w trakcie silnego deszczu „bo mnie się spieszy!”, a także w niezwykle niebezpiecznym wyprzedzaniu w takich miejscach. W efekcie tego, piesi albo muszą grzecznie czekać kilka minut, aż ktokolwiek ich przepuści, albo po prostu boją się nawet wtedy, gdy ktoś zdobędzie się na gest dobrej woli i przed zebrą się zatrzyma. Z sąsiedniego pasa może nadjechać bowiem pojazd, którego kierowca nie rozumie zakazu wyprzedzania na przejściach.

pierwszenstwo

Czy wprowadzenie zasady, wedle której pieszy miałby mieć pierwszeństwo jeszcze przed wkroczeniem na pasy miałoby jakieś jednoznacznie dobre skutki? W przypadku kolizji pieszych z samochodami na pasach wyjaśniałoby to pewne kwestie sporne – to na pewno. Wszystko fajnie, ale pieszy nie jest chroniony przez blaszaną puchę, jaką jest auto. Jeżeli w ogóle dożyje wyjaśnienia sprawy przez policję lub sąd, to będzie mieć całkiem sporo szczęścia. Co roku w Polsce ginie nawet 1000 pieszych – to bardzo, bardzo dużo.

Ale piesi nie są lepsi. I mówię to jako pieszy i kierowca

Po pierwsze – piesi uwielbiają ładować się pod koła samochodów – i to znienacka. Codziennie poruszam się po mieście autem i raz na jakiś czas zauważam mocno nieuważnych niezmotoryzowanych uczestników ruchu, którzy prawdopodobnie są mylnie przeświadczeni o swojej nieśmiertelności. Wgapieni w telefony, ze słuchawkami na uszach zapomnieli o tym, czego uczono ich już w przedszkolu i nie rozglądają się przed wejściem na pasy. Co więcej, nierzadko zatrzymują się przed przejściem tylko po to, by „sprawdzić coś w telefonie” (nie wyrażają chęci wkroczenia na pasy) i po chwili… wskakują na nie tak, jakby nigdy nic. Dobre hamulce i szybki czas reakcji to podstawa w takich sytuacji.

Obawiam się, że wprowadzenie takiego przepisu spowodowałoby, że „nieśmiertelni piesi” jeszcze bardziej mieliby w poważaniu to, że ich nie chroni kupa blachy i absurdalnie – w sytuacji jeszcze mniejszej refleksyjności wkraczaliby na pasy. Bo „mają pierwszeństwo”. W sytuacjach, kiedy stawka dotyczy życia i zdrowia ludzkiego, pierwszeństwo ma ten, kto mniej ucierpi w ewentualnym wypadku. Samochód jadący nawet 30 km/h może wyrządzić poważną krzywdę. Ba, można umrzeć nawet od upadku z łóżka.

Najpierw wypracujmy dobre nawyki – zarówno wśród kierowców, jak i pieszych

Patrol policji w niebezpiecznym miejscu, gdzie znajduje się przejście dla pieszych powinien sprawdzać, czy nawyki jednych i drugich są odpowiednie. Największe grzechy kierowców? Wyprzedzanie na przejściach, bardzo wysoka prędkość i ślepota na znajdujących się w pobliżu pieszych. A u pieszych? Przechodzenie przez nie ze smartfonami w ręku, bez weryfikacji, czy rzeczywiście można przekroczyć krawężnik i wejść na jezdnię. Hej, hej – policjanci nie są tylko od wystawiania mandatów, operowania alkomatami oraz wyjeżdżania paliwa w Alfach i Kiach. Niech sprawdzają, analizują i przede wszystkim edukują kierowców. To oni stanowią z prawnego punktu widzenia autorytet w kwestii przepisów ruchu drogowego – ich obecność z reguły wystarczy do tego, by zmotoryzowani nagle przypomnieli sobie, że istnieją pewne kluczowe zasady dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

  • ŻEBY AUTOM ŻYŁO SIĘ LEPIEJ… któż by się przejmował pieszymi, nie?

    Piesi nie są lepsi, ale są bardziej narażeni. Przepisy generalnie pisze się tak, by zabezpieczyć słabszych. Twój komfort w twoim aucie jest mniej ważny niż bezpieczeństwo pieszego.

    Ale ok, piszesz że pomysł jest dobry, tylko boisz się że kierowcy się nie dostosują.

    Tak jak nie dostosowują się do znaku stop przed przejściem, do stopu przed zieloną strzałką, etc. Ale to nie znaczy że trzeba robić pod nich przepisy by było im wygodniej, tylko karać za ich nie przestrzeganie. Pieszy nie zabije kierowcy, kierowca zabije pieszego w wypadku. Pozdrawiam.

    • asq

      główny problem z pieszymi (i rowerzystami) jest taki, że kierowcy samochodów nie są przed przejściami (przejazdami) wystarczająco uważni. nie wystarczy samo prawo – jakie by ono nie było. potrzebne są surowe kary za zachowania pt. „wydawało mi się, że na skrzyżowaniu nikogo nie było”.

    • zakius

      nie surowość a nieuchronność kary
      przy obecnej skuteczności to nie wiem czy kara śmierci by była wystarczająca by przekonać kierowców, bo przecież kto ich złapie?

    • To fakt, nieuchronność kary.

      Obecnie obserwuje sytuacje w Poznaniu, gdzie przy skrzyżowaniach stoją patrole policji i wyłapują pieszych na czerwonym (pomijam zasadność całej sytuacji gdy czerwone jest między torami tramwajowymi gdzie nic nie jedzie w promieniu 500 metrów – ale dura lex sed lex), ale gdy obok zrobi coś nie tak kierowca, machną ręką, „bo niby jak mieli by złapać delikwenta”.

    • Jarek Siedlak

      Patrole stoją w miejscach gdzie były ofiary w wyniku nieprzestrzegania przepisów. To, że nie zdajesz sobie sprawy z zagrożenia tylko źle świadczy o tobie.

    • Skąd masz taką informację? Bo o ile faktycznie pewnie takie przypadki też są, ale nie ma czegoś takiego jako standardu.

    • Jarek Siedlak

      Jest taki standard. O ile patrole są też oczywiście w innych miejscach to wg procedur miejsca wyjątkowo niebezpieczne są pod szczególnym nadzorem.

    • Śpieszę Ci wyjaśnić że u nas stoją w tych miejscach nie dlatego że były tam wypadki, a dlatego że łatwo wyrobić tam normy mandatowe. Skąd wnoszę? Otóż w kilku z tych miejsc… zlikwidowano sygnalizacje i w magiczny sposób policja zniknęła również.

    • Piotr Potulski

      Prawdopodobieństwo dostania mandatu za cokolwiek innego niż prędkość jest bliskie zeru. Zachowując minimum umiaru i ostrożności, poruszając się po „swoim” terenie zdobycie mandatu za prędkość tez wymaga dużej dozy wysiłku.

    • PIT

      Inteligetne fotoradary potrafią wyłapać jadących na czerwonym.
      Policjanci w oplach insygnia łapią za różne inne fantazje.

    • Piotr Potulski

      Kierowcom wpadającym we własnym mieście na oznakowany fotoradar / rejestrator wykroczeń oprócz mandatu powinni wystawiać skierowanie na badania psychomotoryczne, bo trzeba być albo świrem, który nie potrafi się powstrzymać od łamania przepisów, albo kompletnym „kapeluszem”, który nie dość, że nie ogarnia znaków ostrzegających przed ustawionymi rejestratorami, to jeszcze nie potrafi się zatrzymać, jak ma to czerwone światło.

    • PIT

      Ono jest zawsze „pomarańczowe”

    • Jarek Siedlak

      Widzisz, dla pieszych i rowerzystów kara jest nieuchronna i to w najwyższym wymiarze (biorąc pod uwagę skutki wypadków), a jednak nie dają się przekonać…

    • zakius

      no nie jest nieuchronna, zazwyzaj się im udaje, więc dlaczego ma się nie udać kolejny raz?

    • Jarek Siedlak

      Ze statystyk wynika, że jednak jest nieuchronna. Co szósty pieszy sprawca wypadku ginie (1/6). W wypadku kierowców to 1/200.

    • zakius

      ale nie za każdym razem coś go trafia

    • Anonim

      I jeszcze surowsze za wtargnięcia na przejście tuż przed samochodem, za korzystanie ze smartfona przed przejściem i na przejściu, za przebieganie przez przejście i za przebieganie poza przejściem między samochodami.
      https://www.youtube.com/watch?v=pMpUbm3S0r4
      https://www.youtube.com/watch?v=19_1J1GEW-8

    • asq

      to drugie to nie wtargnięcie – nie ma świateł, więc pieszy na pasach ma, zgodnie z prawem, pierwszeństwo. a dojeżdżający do skrzyżowania obowiązek zachowania szczególnej ostrożności.

    • Anonim

      Nie. Pieszy ma OBOWIĄZEK rozejrzeć się przed wejściem na drogę, czego ten pan nie uczynił. Wbił się prosto pod samochód. Na jego szczęście nie był to wariat w BMW, emeryt ani typowa baba.

    • asq

      moim zdaniem pieszy wcześniej widział, że jest widoczny i że samochód porusza się wolno. co więcej, nie zatrzymał się samochód przed tym z rejestratorem, więc pieszy już mógł być zirytowany, że kierowcy wymuszają w tym miejscu pierwszeństwo. zauważ że w tym miejscu zarządzający infrastrukturą też dołożył starania, aby kierowcy nie mieli wątpliwości że wjeżdżają na przejazd i muszą się tam spodziewać pieszych (biało-czerwone pasy). poza tym, to centrum miasta, gdzie kierujący samochodem powinien spodziewać się w każdej chwili dowolnego incydentu (dziecko wbiegające za piłką, kotek przebiegający jezdnię, itp) i nie powinien przekraczać 30km/h.

    • Anonim

      Nic kierowca tutaj nie wymuszał. Pieszy ma pierwszeństwo na przejściu, a nie przed nim.

    • asq

      no to skąd mowa o wtargnięciu pieszego? to samochód wtargnął na pasy, na których już był pieszy. powinien zatrzymać się na linii zatrzymania kilka metrów przed zebrą.

    • Anonim

      Ta, najlepiej w miejscu. No bo przecież pieszemu się spieszy, a jego droga hamowania to 20 metrów. Samochód zatrzyma się w miejscu, bo przecież pieszy to święta krowa i ma pierwszeństwo stojąc jeszcze na chodniku. Pieszy nie ma czasu, więc ładuje się między dwa samochody.

    • Jarek Siedlak

      Jak mogą kierowcy wymuszać pierwszeństwo skoro je mają? Pieszy przed przejściem nie ma pierwszeństwa i nie ma znaczenia czy jest widoczny – wejście na jezdnię przed zbliżającym się widocznym samochodem stwarzając zagrożenie jest wykroczeniem. W tym wypadku pieszy szedł wzdłuż drogi i wtargnął nagle na przejście przed nadjeżdżającym samochodem.
      Czytając bzdury jakie piszesz nie dziwię się liczbie wypadków z udziałem pieszych.

    • Bękart Mroku

      Na pasach a nie wejścia na pasy.

    • Feniks06

      My oglądamy ten sam film czy może masz własną definicje przepisów?

      1. Pieszy jest zobowiązany przez przepisy do zachowania szczególnej ostrożności przy przekraczaniu jezdni. Tutaj tego nie widziałem.
      2. Pierwszy samochód nie miał powodu by się zatrzymać bo pieszy szedł po chodniku a nie czekał na przejście.
      3. To że był zirytowany jest bez sensu bo on nie czekał na przejście.
      4. To że się obejrzał i stwierdził że samochód jedzie wolno to Twój wymyśl bo ja na filmie nie widzę by się rozglądal.
      5. To że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu to nie wszystko. Patrz pkt 1. Do tego postawienie stopy na jezdni tuż przed maska samochodu nie oznacza że masz immunitet. Bo znowu pkt 1.
      6. To że kierowca powinien jechać 30kmh to Twój wymysl. Ani przepisy ani znak widoczne na filmie o tym nie mówią.
      7. I ostatecznie najważniejsze… Nawet gdybyś jakimś cudem miał rację to ostatecznie gdyby kierowca nie dał rady się zatrzymać to hasło „miał pierwszenstwo” mogłaby rodzina pieszego wrzucić co najwyżej w formie grawera na nagrobek

    • BorysN

      Zgadzam się z Fenix06. Kierowca zrobił wszystko co powinien. Pieszy szedł WZDŁUŻ chodnika. Nie rozejrzał się, tylko wszedł na jezdnie. Nie dał żadnej wskazówki, że chce przejść przez jezdnie tylko skręcił przed samym przejściem. Brawo dla kierowcy który się zatrzymał! Od czasu aż pieszy „wyglądał” jakby chciał wejść do zatrzymania 2-2,5s.

      Na początku 25s filmiku nie ma nic co by wskazywało na to że pieszy zaraz wejdzie na przejście! Na końcu 27s kierowca właściwie już stoi). Nie jestem pewien czy sam bym dał rade się zatrzymać.

      Gdy wiedze że pieszy się „kręci” lub patrzy na mnie przy tego typu przejściu to zawsze zwalniam i na 90% przepuszczam. Ale ten pieszy nawet nie spojrzał, zwolnił, skręcił trochę tułowia.

      A przepisy, o których mowa w artykule sprawią, że takich sytuacji będzie jeszcze więcej.

    • kosa999n

      No o tu się mylisz, pieszy jest zobowiązany wyjść wtedy kiedy nie stworzy zagrożenia ,a wygląda to tak „idę a on łaski nie robi że się zatrzyma” a potem wieszają kierowcę bo on się nie zatrzymał.

    • Jarek Siedlak

      To drugie to wtargnięcie przed samym samochodem – zakazane prze KD i pewny mandat dla pieszego w wysokości niestety za niskiej odnośnie zagrożenia – 50 zł.

    • Piotr Mizerski

      Wtargnięcie. Pieszy ma obowiązek zatrzymać się przed przejściem i upewnić czy nic nie jedzie. Ten dziadek nie uczynił żadnej z tych rzeczy, a do tego wszedł na przejście jakby pod skosem kompletnie ignorując kierowcę samochodu.

    • mall

      Na 1. filmie kierowca nawet nie zwolnił mimo, że zbliżał się do:
      – skrzyżowania;
      – przejścia dla pieszych;
      – przystanku komunikacji publicznej.

      O ile pieszy faktycznie nie zachował należytej ostrożności to kierowca tego obowiązku w ogóle nie dochował i jest równie winny zaistniałej sytuacji. Zwłaszcza, że jechał pasem, gdzie miał ograniczoną widoczność na przejście oraz przystanek.

    • Borsuk

      No 50 km/h na pewno nie jechał. Niecałe 3 s od słupa do słupa circa 30 m/s czyli okolice stówki. No chyba, że słupy były 200 m od siebie :P

    • Anonim

      Takie liczenie z kamerki to sobie możesz. Gdyby jechał grubo ponad 50km/h, to zdrapywałby tego pieszego z maski.

    • Borsuk

      W ciągu 3 sekund przejechał jakieś 64 m. Daje to mniej więcej 75 km/h. Kraków, skrzyżowanie DK79 i ul. Bulwarowej. Nie jechał z dozwoloną prędkością i każdy średnio wykształcony retard powinien to ogarnąć. Widocznie się przeceniasz. https://uploads.disquscdn.com/images/7014c1a03f83a33eb0b04f95a960ea07c9c9c09d997bd729415258495bcf4865.jpg

    • Anonim

      „każdy średnio wykształcony retard powinien to ogarnąć. Widocznie się przeceniasz.”
      Chyba się kolego zagalopowałeś. To nie to miasto, nie ta droga, nie ten filmik. Ale gratuluję mocnej argumentacji w postaci ataku personalnego. Spróbuj jeszcze raz.

    • Borsuk
    • Anonim

      A teraz przy moim komentarzu wciśnij „pokaż więcej” i zobaczysz filmik, o którym rozmawiamy. Podpisany „Grodzisk Wielkopolski”. ;)

    • Borsuk

      Mój komentarz dotyczył filmu nr 1. Bezsprzecznie Pani wbiegła na pasy na czerwonym, a Pan na pewno nie jechał 50 km/h. Nie mogłem tego napisać? W filmie nr 2 zarówno pieszy jak i kierowca zachowali się równie bezwzględnie jak żaby skaczące przez jezdnię. Pieszy w ogóle zapomniał o samochodach (z pewnością był nawalony, inaczej by wsiadł na rower i przejechał). Natomiast kierowca sam wpieprzył się na minę nie zwalniając przed przejściem, od więzienia uratował go refleks.

    • Anonim

      Filmik 1: Nawet jak by jechał 99km/h, to dostał by mandat za przekroczenie prędkości, bo pani była na czerwonym.
      Filmik 2: Wybacz, ale jak bym tam jechał i gość mi wlazł, to pozwałbym go z cywila za stwarzanie zagrożenia, co jest wyraźnie nagrane. W tym wypadku przepisy powinny bronić kierowcy, bo to nie jest wina kierowcy, że ktoś mu się pod maskę ładuje, bo pijany.

    • Robert M

      Tam jest 70 z tego co pamiętam.

    • Borsuk

      Jakie wtargnięcie? Norma. Pieszego było widać ponad 100 m wcześniej.

    • Anonim

      I co z tego? Nie był na pasach, nie miał pierwszeństwa. Wymusił je.

    • Borsuk

      Bezsprzecznie wtargnął i to jest sygnał dla kierowców, że niektórzy wchodzą na przejście niczym zwierzęta.

    • Robert

      W pierwszym filmie jest wina tylko tej Pani. Kierowca od samego początku nagrania ma zielone światło. A ona nie dość, że wbiegła na czerwonym to jeszcze się nie rozejrzała.
      A jeżeli chodzi o przepis to jestem za. Pieszy powinien mieć pierwszeństwo ale też nie na zasadzie, że są pasy to wlepię wzrok w swoje buty i wchodzę na przejście jak ciele, jak na drugim filmie. Ten facet nawet nie popatrzył czy coś jedzie. Co z tego, że zgodnie z propozycją nowych przepisów miałby pierwszeństwo. W grobie czy na łóżku szpitalnym nic by mu to nie dało.
      Akurat na naszych drogach od każdego (kierowca, rowerzysta, pieszy) powinniśmy wymagać uwagi.

    • Pierwsze nagranie to jak najbardziej wina pieszego ale drugie? Drugie to nie jest wtargnięcie na przejście tylko zwykłe przejście w miejscu do tego wyznaczonym. Kierowca powinien zareagować dużo wcześniej, widząc że pieszy stoi przy samym przejściu.

    • Skarpet

      Kierowca powinien zareagować, ale nie zareagował więc pieszy nie powinien pchać dupska na przjście. W takim wypadku chrzanić pierwszeństwo (bezpieczeństwo przede wszystkim), widocznie gość chciał trafić do szpitala…

    • Feniks06

      Masz rację… Mnie też rozwala ta argumentacja. Będą sobie mogli wyryć „miałem rację/miałem pierwszenstwo” na nagrobku

    • Anonim

      Polecam wizytę u okulisty. Pieszy nie stoi tylko idzie chodnikiem i bez większego zwracania uwagi na samochody, ładuje się na pasy zaraz za pierwszym samochodem.

    • A kierowca nie dostosował się do sytuacji na DRODZE, w której skład wchodzi nie tylko jezdnia ale także i chodnik. Kierujący pojazdem, widząc że w pobliżu przejścia dla pieszych znajduje się przechodzień, powinien dostosowac swoją prędkośc tak, aby móc spokojnie zatrzymać pojazd.

    • Anonim

      Możesz zacytować przepis, czy to tylko twoja nadinterpretacja?

    • Piotr Mizerski

      Z tego co napisałeś wnioskuje, że najlepiej by było gdyby np.
      1 – samochody zniknęły całkowicie z centrów miast.
      2 – samochody zatrzymywały się bezwzględnie jak tylko kierowca zobaczy kogoś na chodniku.
      Sam wybierz o co Ci chodzi. Choć gdybyś wybrał punkt nr 2 to od razu można wprowadzić punkt 1 bo w większych miastach są tak zatłoczone chodniki, że auta i tak cały czas by stały w miejscu.

    • Feniks06

      A widzisz na filmie by pieszy STAŁ przy samym przejściu? Bo ja nie. Ja widzę gościa idacego z rowerem po chodniku który nagle bezpardonowo wchodzi na jezdnię nie oglądając się na to czy coś jedzie

    • Piotr Mizerski

      Co Ty opowiadasz za herezje. W nagraniu nr 2 jest ewidentne wtargnięcie pieszego pod koła samochodu. Dobrze, że kierowca miał refleks i jechał przepisowo. Ten facet z rowerem zupełnie zignorował samochody jadące drogą bo to on ma pierwszeństwo. Przy czym zapomniał się zatrzymać przed przejściem i rozejrzeć. Upewnić się, że może wejść na pasy i przejść na drugą stronę. Bardzo dużo osób w ten sposób postępuje i dlatego mamy tyle wypadków.

    • olo

      Tak mogła zrobić tylko BABA .

    • To jest najgłupszy przykład jaki można dać- jakie wtargnięcie?

    • Anonim

      To do mnie? Rozmawiamy o 2 filmiku? Obejrzyj go jeszcze raz – dokładnie. Wtargnięcie jest wtedy, gdy bez wyraźnych znaków dla kierowcy (zatrzymanie się przed przejściem i rozejrzenie się) wchodzi na pasy zmuszając kierowcę do awaryjnego hamowania.

    • Robert M

      Hmm
      Ustawa prawo o ruchu drogowym.
      Art. 14.
      Zabrania się:
      1.wchodzenia na jezdnię:
      a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
      b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
      Spora liczba pieszych, w tym ten pan z rowerem, nie stosuje się do tego przepisu.

    • Anonim

      Amen.

    • zakius

      mamy kilka takich przejść, gdzie drzewa całkowicie blokują widoczność

    • CommentLikeNeverB4

      ;-)

    • Jarek Siedlak

      Główny problemem z rowerzystami i pieszymi (z tymi drugimi ten problem o dziwo jest znacznie rzadszy) jest taki, że zazwyczaj nie mają mózgu lub go nie używają. Najlepszym dowodem na to jest twój komentarz (bez urazy – odnoszę się do treści). Przejazd rowerów przez jezdnię w miejscach bez sygnalizacji świetlnej powinien być bezwzględnie zakazany, również na przejazdach rowerowych – tylko przeprowadzanie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że taki uczestnik ruchu jest słabo dostrzegalny i porusza się bardzo szybko. Kierowca nie ma praktycznie szans na reakcje, a nawet dostrzeżenie zagrożenia mimo najwyższej „Szczególnej ostrożności”. Do tego rowerzyści znacznie częściej nie stosują się do przepisów niż kierowcy i piesi ( w incydentach z udziałem rowerzystów w 72% przypadków sprawcami są rowerzyści), a grożą im za to śmiesznie małe kary mimo, że jako poruszający się na styku motoryzacji i ruchu pieszego stanowią olbrzymie zagrożenie dla siebie i obu grup z którymi muszą koegzystować.
      Kolejnym problemem z pieszymi coraz częściej występującym w miastach jest to, że rowerzyści spychają ich z chodników pod koła samochodów. Ścieżki rowerowe kosztem pieszych, szalejący po chodnikach rowerzyści itd. itp. W moim mieście jednymi z najniebezpieczniejszych punktów dla pieszych są odcinki gdzie kosztem chodnika wybudowano ścieżkę rowerową, a o drodze dla pieszych zapomniano.
      Co bezpośrednio wiąże się z kolejnym problemem z pieszymi – zarządcy dróg ich olewają. Brak chodników, brak świateł, osobne uruchamianie świateł przed i na wysepce skutkujące często 20 min (zmierzone stoperem na jednym z przejść) oczekiwaniem. Kierowcom ciężko być życzliwym czy zachować szczególną ostrożność w gęstym ruchu, a pieszym ciężko być cierpliwymi i muszą jakoś się przemieszczać co skutkuje ryzykownymi zachowaniami i wypadkami.

    • asq

      na twój głupi komentarz (bez urazy, odnoszę się do treści i bezsensownego wynoszenia jednej grupy użytkowników drogi ponad inne) jest prosta recepta – zwolnij. zobaczysz więcej. serio.

    • Gizel

      Będzie też bezpieczniej jak kierowcy też będą przepychać samochody przez skrzyżowanie, analogicznie jak rowerzyści mają przeprowadzać rowery.

    • Anonim

      Przepis jest durny już u samej podstawy. Droga jest miejscem dla samochodów i to one powinny mieć pierwszeństwo. Pieszy jest tylko gościem na drodze i to on powinien się dostosować. Wprowadzenie takiego głupiego przepisu spowoduje:
      – lawiny potrąceń pieszych, bo pieszy będzie wchodził kiedy mu się podoba (prosto pod samochód)
      – lawiny stłuczek przed przejściami, bo auto będzie hamować w ostatnim momencie i dostanie w tyłek od jadącego za nim
      – lawiny spraw w sądach pieszy kontra kierowca, bo kierowca stwierdzi, że nie miał szans wyhamować
      Ale tak to jest, jak przepisy chcą wymyślać idioci lub wymyśla się je ku uciesze głupiej części społeczeństwa (wybory blisko i brak kiełbaski?).

    • asq

      pieszy – póki co – jest ofiarą nieprzestrzegania prawa. mamy najwyższe na świecie wskaźniki śmiertelności pieszych.

    • Anonim

      Z czego spora część to nieuwaga pieszych. To, że ma pierwszeństwo nie oznacza, że auto zatrzyma się w miejscu. Każdy rozsądny pieszy oraz kierowca idąc przez przejście rozgląda się. Tylko ludzie bez samochodu i młodzież ładują się na przejście bez namysłu.

    • asq

      piesi – wbrew lansowanym przez ciebie teoriom – nie są samobójcami. to kierowcy – wymuszając pierwszeństwo – doprowadzają do niebezpiecznych sytuacji. ten nowy przepis ma za zadanie to ukrócić. nie będzie sporów, kto był winny, bo kierowcy ZAWSZE będą zobowiązani (a więc i przygotowani) do zatrzymania.

    • jednak coś w tym musi być, że wielu z nich to debile którzy nagle ładują się pod koła. Problem zaczyna się, gdy na chodniku jest gęstszy ruch a jakiś debil wbiega (nie wchodzi) na przejście bo mu się na autobus spieszy.

    • asq

      ale wiesz co robi kierowca, który widzi pieszego jedną nogą na przejściu? z mojego doświadczenia:
      (1) zaczyna jechać slalomem (po ciągłej)
      (2) przyspiesza
      (3) zaczyna trąbić
      (4) dowolna kombinacja powyższych

    • być może, nie wiem, nie zauważyłem czegoś takiego

    • asq

      zapraszam do Warszawy, u nas taka bonanza na codzień :)

    • Feniks06

      W to jestem w stanie uwierzyć bo u Was w ogóle jazda samochodem to jakies nieporozumienie :)

    • Wiesław Juskowiak

      I chociażby dlatego, by nie mieć debila na sumienia, mając świadomość, że kierującemu raczej nic wielkiego się nie wydarzy – zwolnij! Nie byłoby tego przepisu, gdyby kierowcy nie jeździli jak święte krowy. Jeżdżę po drogach i jako kierowca i rowerzysta i chodzę jako pieszy. Chociaż tej kultury na drogach jest więcej i coraz więcej kierowców zatrzymuje się, to jednak tej kultury jazdy wielu musi się jeszcze nauczyć.

    • Cóż, że prędkość będzie mała jak ludzie i tak się władują pod maskę. Przykład z minionej zimy: jak zwykle drogowcy zaskoczeni, u mnie gołoledź taka że auta potrafiły się staczać na podjeździe pod górkę. Co robili ludzie na przejściu ? Na czerwonym, biegiem przez drogę bo przecież auta wolno jadą, ale nie pomyślą, że się wyjebią na tym lodzie, auto może tak czy inaczej na nich wjechać.

    • Wiesław Juskowiak

      I dlatego postulat o myśleniu. Piesi powinni myśleć tak samo jak kierujący. To, że im się stanie większa krzywda, nie zwalnia ich z odpowiedzialności przewidywania i brania pod uwagę warunków na drodze, widoczności etc.

    • Artur Marciniak

      uwierz mi, że miałem co najmniej 3 sytuacje w życiu, że gdyby nie mój czas reakcji i całkiem sprawne hamulce bym potrącił pieszych, mimo że raczej stosuję się do zasady „zachodu”, że przy przejściach zatrzymuję się i przepuszczam, ale niektórzy piesi totalnie nie potrafią obliczyć odległości od auta i drogi ewentualnego hamowania, bo pomijam bezmózgowców którzy lampią się w telefon.

    • Maks Cavallera

      Chciałbym, żebyś obaczył moje miasto w środę, kiedy jest najazd z wiosek. Główna ulica wygląda jak byś trafił do Indii – same święte krowy. To nic, że jest tam przejść jak psów. Po co nadkładać 100 m skoro można przecinakiem przez ulicę, po skosie lub wzdłuż.
      Kolejny dzień to niedziela po mszy, Otwierają się wrota kościoła i masa wiernych, chyba pod wrażeniem kazania, usiłuje się dostać do św. Piotra. To nic, że do najbliższego przejścia jest jakieś 30 m.

    • Ale czego ty nie rozumiesz w tej propozycji? Jak ci taki debil wyskoczy na ulicę a nie na przejście to go jebnij i tyle, jego wina. Tutaj chodzi o wyznaczone miejsca, które są nazywane przejściami dla pieszych. Rozumiem że już jako kierowca ci się myli co to jest w ogóle.

    • Maks Cavallera

      Czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi? Napisałem, że już teraz piesi uważają się za święte krowy, a ktoś chce jeszcze ssać im większe prawa.

    • asq

      szczerze? nie widzę w tym nic szokującego. miasto jest dla ludzi.

    • Maks Cavallera

      A ulice dla samochodów. Dla pieszych są przejścia.

    • Anonim

      Widocznie są, bo wydaje im się, ze samochód magicznie zatrzyma się na 20m niezależnie od prędkości, nawierzchni, pogody, masy samochodu, jego stanu technicznego i refleksu kierowcy.

    • Bękart Mroku

      Myślę, że nie są ale nie zdają sobie z tego sprawy. Poczytają,posłuchają informacji, że pieszy to święta krowa i kierowca ma na niego uważać to i łażą jak te krowy na łące. Do tego niski poziom fizyki w szkole, brak nauczenia przez rodziców jak się przechodzi. I są efekty.

    • Jurij

      Jakbys jechał 30 WIDZĄC ZNAK PRZEJSCIA DLA PIESzych to bez problemu zatrzymałbyś sie w miejscu.

      Ale ty w swoim BMW musisz przeciez zapierdalac bo sie spieszy do monopolowego po flaszkę.

    • Anonim

      Ja?
      Dlaczego 30 jak w mieście jest do 50km/h, czyli za 59km/h nadal nic mi nie grozi?
      Do póki pieszy był na chodniku, nie mam obowiązku się zatrzymywać. Ba – nie mam obowiązku zwalniać!
      Skąd przeświadczenie, że mam BMW? Masz coś do właścicieli BMW?
      Słaby troll. Postaraj się bardziej.
      Gdybyś jednak nie trollował, to informuję cię, że to nie moja wina, że nie stać się na samochód biedaczku.

    • football not soccer

      W Gdańsku 80% ulic ma lub bedzie w strefie 30. Chetnie bym tez zobaczyl jak to przestrzega się tej 50….

    • Anonim

      To problem Gdańska. Na szczęście są jeszcze cywilizowane miasta w Polsce, gdzie drogi są dla samochodów, a nie rowerzystów.

    • Drogi tylko dla samochodów mówisz? To co robi twój samochód (mogę się założyć o to), na chodniku? Na trawie? Generalnie w miejscach nie przeznaczonych dla samochodów?

    • Anonim

      Mój? Nic. Nie mieszkam w mieście, a gdy jestem, to o takich porach, że swobodnie korzystam z parkingów. Próbuj dalej.

    • Robert M

      Teoretycznie mandat możesz dostać już za 51km/h. W praktyce nikt by cię nawet nie zatrzymywał.

    • Anonim

      O ile mi wiadomo nie możesz Do 5km może się mylić licznik w samochodzie. Czy jakoś tak to było.
      Dlatego np odcinkowe pomiary prędkości, gdy mamy ograniczenie do 50, nie „łapią” ludzi ze średnią 59km/h.

    • Robert M

      Ależ możesz, są kraje gdzie taki mandat dostaniesz, jadąc np ze straszliwą prędkością 52km/h. Liczniki w samochodzie są tak wyskalowane, że zawyżają. Więc licznikowe 50 to zwykle okolice 45. O ile oczywiście ktoś nie pokombinował z felgami i oponami za bardzo.

    • Piotr Kołaczkowski

      Oczywiście, że masz obowiązek zwolnić i obserwować okolice przejścia. Kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych jest zobowiązany zachować SZCZEGÓLNĄ ostrożność. Szczególna ostrożność polega w tej sytuacji na tym, że masz być gotowy do zatrzymania pojazdu przed przejściem, gdyby na tym przejściu znaleźli się piesi. Przejazd przez przejście nawet z dozwoloną prędkością 50 km/h kiedy bezpośrednio w pobliżu przejścia znajdują się piesi nie jest zachowaniem szczególnej ostrożności. Natomiast przejechanie przez przejście z większą prędkością nawet 51 km/h nie jest zachowaniem nawet NALEŻYTEJ ostrożności.

    • Anonim

      Mam zachować ostrożność. Przepis nie mówi nic o zmniejszaniu prędkości. Gdyby było tak jak mówisz, to byłby o tym zapis. Tak jak jest zapis, by nie przyspieszać podczas wyprzedzania.

    • Dlatego polecam „wychować” kierowców. Zamiast wchodzić na pasy, wystarczy postawić pewny krok na przejściu i jak już kilku debili rozwali się na czołówce, krawężniku czy czymkolwiek, reszta kierowców zapamięta to przejście i będzie uważać.

    • Anonim

      Albo potrąci przechodnia. Albo wyhamuje, a kierowca za nim nie, przez co zapewni temu pierwszemu szpital i bujanie się z ubezpieczycielem. Bardzo mądre. Kolejny bez prawo jazdy.

    • Robert M

      Raczej bez rozumu.

    • Masz samochód? Czy w ogóle prawo jazdy? Tak jak wiele osób wspomniało – piesi na drogach są na występach gościnnych. Jak jedzie jeden czy 2 samochody mogą sobie poczekać te 5 sekund, a nie wlazic pod koła i powodować niebezpieczeństwo czy niektórych sytuacjach tworzyć korki na ulicach. To nie jest trudne w zrozumieniu. Nawet jak nie miałem jeszcze prawa jazdy, to naturalną rzeczą było dla mnie, że czekam aż 2 czy 3 samochody przejdą, bo po co kierowca ma hamować? Nie jestem świętą krową.

    • Mam nadzieję że się kiedyś spotkamy na takim przejściu i próbując mnie wyminąć ( bo nie patrzę czy coś jedzie tylko wchodzę na pasy ) skończysz na latarni czy złamanym wachaczem. Wtedy się nauczysz że także możesz poczekać te 5 sekund.

    • ” bo nie patrzę czy coś jedzie tylko wchodzę na pasy ”
      Czyli łamiesz przepisy i jesteś zwykłym kretynem.

    • Kretynie, nie łamię przepisów bo nigdzie w przepisach nie mogę przejść w miejscu do tego wyznaczonym. Może jeszcze mam dziękować że mnie w ogóle przepuścił i mogłem przejśc? W Polsce przy tak debilnych kierowcach jak ty, nauczyłem się że najpierw stawiam nogę na pasach a dopiero później się rozglądam bo nie przeszedłbym nigdy. Skoro ja mogę poczekać to także i ty kretynie kierowco.

    • A czy ktoś matole Ci powiedział, że nie możesz? Łamiesz przepisy. Pieszy ma tak samo „zachować szczególną ostrożność” jak kierowca, gdyż wchodzisz na drogę, a jak wiadomo, po drodze poruszają się POJAZDY nie PIESI. Oczywiście, również zdrowy rozsądek, którego ci zdecydowanie brakuje. Tacy ludzie jak ty to rak społeczeństwa. Bez odbioru.

    • Po DRODZE, matole, poruszają się wszyscy. Dla pojazdów jest wyznaczona specjalna część DROGI zwana JEZDNIĄ. Ale skąd taki rak społeczeństwa jak ty, matole, ma wiedzieć takie rzeczy?

      Zamiast fapać do jakichś japońskich bajek, mógłbyś się trochę doedukować w tym temacie…

    • Bękart Mroku

      Skończysz z samochodem zaparkowanym w d…e. Ciekawe kto będzie wygrany w takiej sytuacji 😛 Ale to twoje zdrowie i życie rób z nim co chcesz tylko nie rób przy tym krzywdy innym.

    • bzdura. droga to także chodnik i przejście dla pieszych. pieszy jest takim samym użytkownikiem jak kierowca, z tym że bardziej zagrożonym, dlatego prawo chroni go bardziej.

      Owe „lawiny” i tak już mają miejsce, ten przepis może to unormować.

      I nie jest to kiełbasa wyborcza, przeciwnie. To kierowcy mają większy posłuch u polityków. Polecam prześledzić historie tego tematu, będziesz zaskoczony.

    • Anonim

      Bzdura. Droga jest przeznaczona do ruchu pojazdów mechanicznych. Dla pieszych jest pobocze i chodnik. Pasy to jedynie przejście przez drogę. Samochód ma długą drogę hamowania. Pieszy nie. Z tego samego powodu to pociągi mają pierwszeństwo na przejazdach kolejowych, a nie samochody.
      A ochronę pieszych powinno się zacząć od ich nauki, a nie pozwalania im na wszystko.
      Lecą teraz w TV spoty, które dobitnie pokazują zachowanie pieszych na drogach.

    • asq

      kolega wyżej ma rację – chodnik to część drogi. część kierowców najwyraźniej wciąż myli miejskie ulice, na których ruch musi współdzielić ze wszystkimi użytkownikami (usługi, transport miejski, pojazdy dostawcze, samochody prywatne, motory, rowery, piesi), z autostradami, a czasem nawet z torami rajdowymi.

      a samochody mają krótką drogę hamowania, jeśli się ich bezrefleksyjnie nie rozpędza w otoczeniu gęstej zabudowy, gdzie szybkość reakcji jest kluczowa.

    • Anonim

      Ale nie jezdni. Koniec głupich teorii.

    • Hahaha te spoty są szeroko krytykowane własnie za to że pokazują tylko perspektywę kierowcy.

      Pociągi to jest zupełnie inna historia, tak jak np. autostrady. Mieszasz fakty.

      Pobocze i chodnik to też jest droga. Samochód ma długa drogę hamowania, więc nie powinien jeździć w mieście szybko. Pieszy nie ma i to nie znaczy że ma stać karnie na przejściu i czekać na łaskawość śmierdzącej puszki ;)

    • Anonim

      Krytykowane przez ludzi bez prawa jazdy. Ha ha.

      Chodnik nie jest częścią jezdni. Przepraszam, że byłem wcześniej nieprecyzyjny.

    • steveminion

      „Dla pieszych jest pobocze i chodnik.”
      Ale jak k… parkujecie w poprzek chodnika blokując przejście to podział na miejsce dla pieszych i pojazdów mechanicznych w magiczny sposób znika.

    • Anonim

      Ja nie parkuję na chodniku. Jak widzisz takie coś, to dzwoń na policję lub straż miejską. Lepsze to niż ładować się na ulicę pod koła samochodu próbując omijać takiego kierowcę.

    • Człowieku, nawet jest znak „zakaz parkowania nie dotyczy chodnika” wy legalnie zawłaszczacie sobie chodnik zarówno jak nielegalnie xD

    • Anonim

      Człowieku, nie mów do mnie per „wy”, bo ja nie parkuję na chodniki. Nie obchodzą mnie twoje problemy z innymi kierowcami. Zgłaszaj na policję lub na miejską. To nie mój problem, nie do mnie kieruj roszczenia. Poza tym nie tego dotyczy ten wpis.

    • Bękart Mroku

      Jezdnia jest dla samochodów. Bądź precyzyjny ;-)

    • Anonim

      Nie tylko. Są jeszcze motocykle, traktory, rowery i zaprzęgi konne. ;)

    • Bękart Mroku

      Tym razem ja byłem nie precyzyjny. Punkt dla Ciebie :P

    • Anonim

      Korzystając z okazji pozdrawiam starego znajomego. ;)

    • Bękart Mroku

      Również pozdrawiam ale nie bardzo wiem kogo ;-)

    • Anonim

      Jak dobrze pamiętam, to była rozmowa o finansowaniu samochodu biedniejszym i ogólnie o socjalu. ;)

    • Bękart Mroku

      Pamiętam pamiętam :-)

    • mall

      Mylisz drogę z jezdnią.

    • Anonim

      Nic nie mylę. Byłem nieprecyzyjny i się poprawiłem.

    • Wiesław Juskowiak

      Droga hamowania jest zależna od prędkości z jaką porusza się pojazd. Nie musi być długa, wystarczy wolno jechać w okolicy przejść dla pieszych.

    • jurij

      Co za idiotyczny komentarz. Żaden pieszy nie chce zginąć, wiec nie bedzie wchodził „kiedy mu sie podoba”. To kierowcy sa świętymi krowami w swoich bezpiecznych czołgach. Królowie szos w dupie mający zycie ludzkie. Zawsze im sie spieszy.

    • Wróbel

      Ja tam bym chciał umrzeć.

    • Anonim

      Może odwiedź szpital – jest tam pełno ludzi, którzy nie chcą.

    • Wróbel

      Jezus, troche dystansu, nichilizm jest śmieszny

    • Anonim

      Pewne rzeczy nie są śmieszne. Skąd mam wiedzieć, czy żartujesz, czy próbujesz zwrócić na siebie uwagę zanim się zabijesz. Pomyśl trochę. Zakładam, że nie szkoda ci samobójców, ale oni właśnie tak robią – najpierw próbują zwrócić na siebie uwagę, a potem próbują się zabić.

    • Wróbel

      Wszystko jest śmieszne, wystarczy umieć się z tego śmiać. Po za tym jak ktoś chce umrzeć to się zabije, osoby które próbują najpierw zwracać na siebie uwagę w wielu przypadkach się nie zabijają. Po za tym śmierć człowieka to ogólnie tragedia, nie mam zamiaru się z tym kłócić, ale ludzie to skurwysyny i założę się, że ciebie ani większości innych ludzi też na prawdę nie obchodzi, że ktoś umarł albo się zabił. A jeśli obchodzi to jesteś w mniejszości. I ja nie mowię, że to dobrze, ale w takim żyjemy świecie.

    • Jack Morgan

      Nichilizm jest bardzo smieszny.

      Nihilizm mniej, bo jest oklepany i moim zdaniem wlasciwy osobom lubiacym uzalac sie nad swoim losem. A to sie szybko nudzi.

    • Anonim

      Twój nie lepszy. To piesi są świętymi krowami, którym ciągle się spieszy.

    • Feniks06

      Ludzie nie gina dlatego że chcą. Wtedy by byli samobojcami. Ludzie giną z powodu głupoty i braku wyobraźni

    • football not soccer

      „Droga to miejsce dla samochodów”. Może jednak wyjdź od tego, że Ziemia to miejsce dla ludzi. Ci ludzie wyznaczają pewne przepisy i zachowania. Ruch samochodów jest zezwolony POD PEWNYMI WARUNKAMI.

    • Anonim

      Nie. To ruch pieszych po jezdni jest dozwolony pod pewnymi warunkami. Najważniejszy z nich mówi, by przez przejściem upewnić się, że można bezpiecznie przejść. Następny mówi, by nie wbiegać i nie wchodzić na drogę bezpośrednio przed jadącym samochodem.

    • Stary wk…

      O.k. o.k. A chodniki są dla pieszych i żadnego parkowania samochodów na nich.

    • Anonim

      Przepisy mówią co innego.

    • Stary wk…

      Ja wiem co mówią, przepisy. Ale jak chcesz ulice wyłącznie dla samochodów, to ja chcę chodniki wyłącznie dla pieszych. Kapiszi?

    • krakus

      Wytłumacz proszę, jak ten przepis będzie działał w centrum Krakowa, gdzie zawsze przy przejściu stoi pieszy. Jedyną możliwością przejechania i zmuszenia potoku pieszych do ustąpienia jest wolne wjechanie na pasy. Ktoś ma czekać 2 godz. na dziurę, kiedy nikt nie pojawi się w pobliżu przejścia?

    • Nie chce mówić autorytatywnie bo nie pamiętam szczegółów (możesz tego poszukać), ale są normy i ustalenia w takich sprawach. Jeśli faktycznie jest tak wielki ruch jak mówisz to powinny być tam światła.

      ale z drugiej strony… czyli teraz, kiedy pieszy musi liczyć na „okienko” jest ok, ale gdyby tak miało być w wypadku samochodów to dramat? xD

    • Anonim

      Stojący pieszy nie zatruwa miasta i nie korkuje go. Stojący samochód owszem.

    • I to jest argument za tym żeby autek było jeszcze więcej i jeszcze bardziej smrodziły? xD

    • Anonim

      Gdzie tak napisałem? Co ma do tego ilość aut? Rozmawiamy o przejściach dla pieszych, a nie ekologii.

    • Post wyżej pisałeś zatruwaniu miasta. Ilość aut to powód tworzenia przez nie korków (też pisałeś to powyżej).

    • krakus

      Wystarczy kultura i zdrowy rozsądek. Po wprowadzeniu przepisu będzie zapewne tak, że Krakowska Straż Biznes… Miejska będzie czatować w tym miejscu i jak ktoś przejedzie, kiedy jakiś człowiek choćby będzie w pobliżu przejścia to mandat.

    • Robert M

      Nie, światła pogarszają sytuację, tak było pod Bagatelą. Piesi i tak mieli w d..ie światło czerwone i pakowali się na ulicę. Obecnie światła na skrzyżowaniu są wyłączone i działa to lepiej.

    • To się zdecyduj czy jest lepiej czy nie. Bo twierdzisz że tam tabuny pieszych że jakby pierwszeństwo mieli to by autem jechać się nie dało, a znowu teraz mówisz że jest ok.

      Czy po prostu uważasz że stojący pieszy jest super ok, ale autko nie może stanąć i zaczekać bo jak to tak?

    • Robert M

      Przecież to zależy od miejsca. Są miejsca w Krakowie gdzie wyłączenie świateł upłynnilo ruch. Są takie, gdzie wyłączenie zablokowałoby ruch z podporządkowanych czy pieszych. Niestety nie ma jedynej dobrej alternatywy. Chyba, że na każdym skrzyżowaniu postawisz policjanta, który będzie pilnował przestrzegania przepisów, zwłaszcza przez pieszych, bo oni najczęściej przechodzą na czerwonym. Pod Bagatelą było tak, że piesi mieli czerwone, ale sporo z nich i tak przechodziło przez jezdnię, natomiast samochodem musiałeś się zatrzymać, przecież nie rozjedziesz ludzi. Za chwilę ruch samochodowy dostawał czerwone i stałeś. Dlatego tam światła nie mialy sensu.

    • Ok, przeczytaj swój pierwszy komentarz w tym wątku i moją odpowiedź. A potem zastanów się o co Ci chodzi bo zabrnąłeś z tyrady że piesi zablokowali by przejścia dla pieszych bo jest ich tak dużo, do tego że światła nie mają sensu bo piesi biegają na czerwonym. To jakaś fobia?

    • Robert M

      Tsk. Pieszofobia.

    • Robert M

      Uważam po prostu, że nie ma „czarnobiałego” rozwiązania. Idealnie by było gdyby wszyscy przestrzegali przepisów, oraz nie starali się na siłę udowodnić „najmojszej racji”. Ponieważ tak nie jest to najlepszym rozwiązaniem jest obserwacja skrzyżowań, zwłaszcza tych problematycznych. Na niektórych światła sprawdzają się doskonale, na niektórych wyłączenie upłynnia ruch. Więc ja jestem wypośrodkowany z opinią;) Stąd może czasami zahaczam o obie skrajnie.

    • Zauważ, że napisałem o tym, że pieszy przeświadczony o swoim pierwszeństwie może jeszcze mniej ostrożnie przechodzić przez pasy.

    • Zauważam. I poraża mnie właśnie ta pokrętna logika. Nie róbmy nic dobrego dla pieszych, bo się rozbestwią i będą z tego korzystali (SKANDAL!), przez co będzie mniej ostrożny i jeszcze jakiś biedny kierowca który to jechał szybko ale bezpiecznie będzie musiał zwolnić albo i zatrzymać się i nie daj boże się zagapi i jeszcze mu taki pieszy wejdzie pod koła. Toż to absurd!

      To nie pieszy jest przyczynkiem i agresorem w większości przypadków a ofiarą!

    • Bękart Mroku

      Jesteś w błędzie. Jeśli ktoś chce się zabić nie chrońmy go na siłę.
      Nie jest problemem sprawdzić czy jedzie pojazd i zaczekać aż przejedzie. Nikomu korona z głowy od tego nie spadnie.
      Co do zasady chodnik jest dla pieszych a jezdnia dla samochodów. Pieszy wkraczając na jezdnię jest tam gościem i jako taki niech zachowuje się kulturalnie. To raz.
      Dwa pieszy jako nie chroniony ma większy interes aby nie zostać trafionym przez pojazd więc niech dba o swój interes. Jak on ma w d… swoje bezpieczeństwo to czemu kierowca ma się tym przejmować.

      Ja mam taki racjonalizatorski pomysł. Za każdego pieszego potrąconego na przejściu -10 punktów karnych dla kierowcy. Na początku znacznie by wzrosła liczba wypadków z udziałem pieszych ale po 6-12 miesiącach jestem pewny, że by spadła. Raz, że zredukowalibyśmy pogłowie idiotów a dwa reszta by zaczęła uważać. :P

      I 3 2 1 zaczynamy hejt na tego złego kierowcę :D

    • Korona z głowy nie spadnie także kierowcy, kiedy ( a może raczej o ile w ogóle ) zatrzyma się przed PRZEJŚCIEM DLA PIESZYCH a nie jezdnią jak to ignorancko określiłeś. To jest problem u większości kierowcow, mylą jezdnię z przejściem dla pieszych i uważaja że nawet tam mają pierwszeństwo.

    • Bękart Mroku

      Przejście dla pieszych – powierzchnia jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczona do przechodzenia przez pieszych, oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi (art. 2 pkt 11 ustawy Prawo o ruchu drogowym).

      Jednak jezdnia ;-) I nie przeczę, że są sytuacje w których można pomóc pieszemu przejść. Ale nie zawsze jest konieczne przepuszczenie pieszego. Ale zawsze jest konieczne upewnienie się przez pieszego, że może wejść na jezdnię.

    • Powierzchnia jezdni, nie jezdnia, to jest tutaj ogromna różnica.

      Nie mówię że pieszy ma bez namysłu wchodzić na przejście bo mnie też to irytuje, ale nie raz mam sytuację taką że stoję przed przejściem i mija mnie x samochodów, które nawet nie zwolnią do odpowiedniej prędkości.

    • Bękart Mroku

      Powierzchnia jezdni jest częścią jezdni i jako taka jest przeznaczona dla samochodów. Myślę, że jeśli ustawodawca by miał inną intencję to by to nazwał przejazdem dla samochodów po powierzchni chodnika. Bo równie dobrze mógłby to być chodnik z przejazdem dla samochodów gdzie to pieszy by miał pierwszeństwo bo jest na chodniku. Ot takie odwrócenie ról.

      No ja też czasem poczekam aż fala z zielonego przeskoczy a później mogę spokojnie przejść. A jak jest większy i ciągły ruch to jak grzecznie czekasz to ktoś zawsze się zatrzyma ;-)
      Ja zawsze puszczam pieszych którzy zatrzymali się przed jezdnią i sprawdzili czy coś jedzie ot taka nagroda, ale jak nie sprawdził to zepchnę go, mam kamerkę będzie wtargniecie :D

  • „Po pierwsze – piesi uwielbiają ładować się pod koła samochodów – i to znienacka. Codziennie poruszam się po mieście autem i raz na jakiś czas zauważam mocno nieuważnych niezmotoryzowanych uczestników ruchu, którzy prawdopodobnie są mylnie przeświadczeni o swojej nieśmiertelności. Wgapieni w telefony, ze słuchawkami na uszach zapomnieli o tym, czego uczono ich już w przedszkolu i nie rozglądają się przed wejściem na pasy. Co więcej, nierzadko zatrzymują się przed przejściem tylko po to, by „sprawdzić coś w telefonie” (nie wyrażają chęci wkroczenia na pasy) i po chwili… wskakują na nie tak, jakby nigdy nic. Dobre hamulce i szybki czas reakcji to podstawa w takich sytuacji.”

    Po pierwsze – kierowcy uwielbiają wjeżdżać na przejścia dla pieszych – i to znienacka. Codziennie poruszam się po mieście pieszo i raz na jakiś czas zauważam mocno nieuważnych kierowców, którzy podobnie są mylnie przeświadczeni o swojej nieśmiertelności. Wgapieni w telefony, z włączonym radio zapomnieli o tym, czego uczono ich już na kursie prawa jazdy i nie rozglądają się przed wjechaniem na skrzyżowanie. Co więcej, nierzadko nie zatrzymują się na znaku stop, linii ciągłej przed przejściem czy zielonej strzałce i wjeżdżają na nie na pełnej prędkości. Oczy do o koła głowy i szybki czas reakcji to podstaw w takich sytuacjach.

    „Obawiam się, że wprowadzenie takiego przepisu spowodowałoby, że „nieśmiertelni piesi” jeszcze bardziej mieliby w poważaniu to, że ich nie chroni kupa blachy i absurdalnie – w sytuacji jeszcze mniejszej refleksyjności wkraczaliby na pasy. Bo „mają pierwszeństwo”. W sytuacjach, kiedy stawka dotyczy życia i zdrowia ludzkiego, pierwszeństwo ma ten, kto mniej ucierpi w ewentualnym wypadku. Samochód jadący nawet 30 km/h może wyrządzić poważną krzywdę. Ba, można umrzeć nawet od upadku z łóżka.”

    Obawiam się, że wprowadzenie takiego przepisu spowodowałoby stopniową poprawę, choć na początku „spieszący się kierowcy” mieli by nadal w poważaniu bezpieczeństwo pieszych. To że chroni ich kupa blachy powoduje że nie czują ryzyka. Bo „przecież mają zieloną strzałkę”, albo „bo przecież nikogo nie było na przejściu, gdy wyprzedzałem kolesia z prawej”. W sytuacjach, kiedy stawka dotyczy życia i zdrowia ludzkiego, zagrożeniem jest ten kto może zabić w ewentualnym wypadku. Samochód jadący nawet 30 km/h może wyrządzić poważną krzywdę. Ba, można umrzeć nawet od upadku z łóżka. Dlatego należy nakładać ograniczenia na potencjalnych zabójców.

  • Artur Łukasz

    jedyną słuszna opcją w tej sytuacji jest nauka przepisów w szkole.
    nowymi ustawami nic nie wskórają , trzeba uczyć od małego, jedno pokolenie poczekać i będzie spokój.

    na szczęście rośnie ilość wideo rejestratorów które zaczynają obalać mit złych kierowców na przejściach. do tej pory jeśli było potrącenie na przejściu winny był kierowca (z małymi wyjątkami), teraz kamerki ujawniają jaka jest ilość osób które myślą że mają god mode i że samochód zatrzyma się w miejscu.

    • Statystyki policyjne mówią co innego (ty bazujesz na własnej opinii). Moje prywatne doświadczenie też (to tak w kontrze do opinii). No i wideo rejestratory też często pokazują własnie jak kierowcy łamią przepisy na przejściach (to tak w ogóle w kontrze)

    • Anonim

      Statystyki policyjne uwzględniają odwołania do sądu oraz niesłusznie skazanych kierowców?
      Masz samochód? Po sposobie pisania wnoszę, że nie masz albo prawie go nie używasz.

    • Nie używam, po mieście poruszam się pieszo, rowerem i zbiorkomem co serdecznie polecam. Auto nie jest obowiązkiem, ani przywilejem. Jeśli je masz to musisz się dostosować, nie ma konieczności poruszania się autem w ogóle.

      Tak statystyki o których mówię (poszukaj w internetach) to sprawy już zamknięte.

    • W mieście, owszem, nie ma konieczności. Ale wybierz się do miasteczka <10k mieszkańców, to wtedy się przekonasz, jak jakiś pojazd jest "zbędny"…

    • Skupiamy się teraz raczej na śródmieściu w tym wątku. Nie przeczę temu co piszesz, pozdro

    • Robert M

      Przepraszam jakim śródmieściu? Pierwszy filmik jest z Huty, do śródmieścia z 10km, drugi z jakiejś małej mieściny, raczej takiej o jakiej pisałe eRIZ.

    • Anonim

      Czyli mieszkając poza miastem mam dojechać do jego granic i przesiąść się na rower, komunikację zbiorową czy iść pieszo. Strasznie zabawne, ale nierealne.

    • Dokładnie tak! Tak się dzieje na zachodzie i do tego dążymy :) Porażające jest to jak większość z kierowców uważa to za nierealne.

      Fakt jest jeszcze mało parkingów park-and-ride, komunikacja miejska nie zawsze dobrze z tym powiązana, brak parkingów rowerowych i stacji roweru miejskiego przy, ale to się zmienia i za kilka lat ten argument odpadnie.

    • Anonim

      A teraz wyobraź sobie, że nie wszyscy Polacy mieszkają w Warszawce i w 99,99% miast nie ma park-and-ride. Mam wozić rower na dachu? Dwójkę małych dzieci też mam załadować na rower? A może płacić więcej w komunikacji miejskiej, niż za paliwo? Utopijne pomysły.

    • asq

      no, wiele osób tak robi. stąd parkingi P+R na większości obrzeżnych stacji metra w Warszawie.

    • Anonim

      To może zostaw swoje pomysły dla Warszawy, bo jest tysiące innych miast bez metra i P+R. Ciekawie by wyglądały obrzeża miasta, gdyby tak ludzie zaczęli robić – wszelkie parkingi, uliczki boczne, trawniki i chodniki zastawione samochodami, bo niby w mieście lepiej jeździć rowerem. LOL.

    • asq

      małe miasto – małe problemy.
      duże miasto – duże problemy.

    • Jurij

      Takim spasionym grubasom jak ty przydałoby sie troche ruchu. Nie chce płacić składek do NFZ na leczenie twojej cukrzycy.

    • Anonim

      Ojoj, trollik idzie na całość. Jak na razie to ja płacę wysokie składki na twoją edukację dzieciaku.

    • Artur Łukasz

      od razu było czuć że nie jesteś kierowcą.
      widzisz tylko jedną stronę „sporu”.
      przejedź się przez miasto autem, zmienisz zdanie co do pierwszeństwa pierwszych.

    • Po pierwsze nie trzeba być piłkarzem by wypowiadać się o piłce nożnej, nie trzeba być złodziejem by o tym mówić i nie trzeba być policjantem by wypowiadać się o przepisach ich dotyczących. Wielu kierowców ma takie właśnie podejście i to tylko podkreśla Waszą pogardę dla pieszych, rowerzystów.

      Nie ma obowiązku ani konieczności korzystania z aut no i właśnie dla tego że „przejechałem się po mieście autem” przestałem z niego korzystać. Bo po co?

      Aż bym chciał Ci nawet w kontrze napisać, żebyś się przeszedł, ale jak KAŻDY kierowca stawiający mi zarzut że nie jeżdżę autem zripostujesz to odpowiedzią że przecież cały czas pieszo chodzisz (o ile oczywiście autkiem nie śmigasz). Ale spytam kiedy ostatni raz pieszo zrobiłeś 10km w mieście, mam u namyśli śródmieście nie parki czy przedmiejskie okolice.

    • Artur Łukasz

      co weekend większe miasto w szwajcarii, zurich/berno … :)
      piesi są tu traktowani jak pięcioletnie dzieci ale za to ci piesi zatrzymuja się przed każdym cholernym przejściem i się rozglądają. mogę nawet podrzucić kilka nagrań z kamerki.

      nie można porównać głupoty pieszych i kierowców do piłki nożnej. co to w ogóle z absurdalny przykład.
      wymuszenie przez kierowce/wtargnięcie pieszego to trudniejsza sytuacja.

      wypowiadasz się tak jakby wszystkiemu byli winni kierowcy i chcesz cała odpowiedzialność za życie pieszych przerzucić na kierowców? jak myślisz jak to się skończy? no chyba nie uważasz że z dnia na dzień wszyscy kierowcy będą zatrzymywać się przed każdym przejściem?
      to się skończy wielką tragedią dla pieszych bo przecież miałem pierwszeństwo i nie muszę patrzeć czy coś jedzie.

    • Powtarzam po raz n’ty. To kierowcy są agresorem więc odpowiedzialność przedewszystkim leży na nich i to ich regulowaniem powinien być priorytet jest dla prawa. Piesi oczywiście muszą przestrzegać prawa i powinni mieć ograniczone zaufanie, Nie można jednak potencjalnych ofiar obarczać obowiązkiem szczególnej uwagi na napastnika – to że należy uważać to natura.

    • Artur Łukasz

      Piesi są agresorami z klapkami na oczach.

      Możemy tak bez końca, ty przenosisz odpowiedzialność na kierowców dając pieszym bilet w jedną stronę.
      Coś jest z tobą nie tak.

      Zamiast zrobić to z głową –
      edukacja- chcesz karać. To nic nie da :)

    • Obecnie jest edukacja i efekty marne. Karanie jest marginalne. Skoro edukacja nie działa, trzeba karać.

      Dlaczego w ogóle uważasz że nie należy karać? Bo to nic nie da? Gwałcisz logikę.

    • Artur Łukasz

      Jaki wpływ mają mandaty na ilość wykroczeń? 😂

    • Ale wiesz że istnieje coś takiego jak kara i ma to odstraszać przed łamaniem prawa nie? Nieuchronność kary i temu podobne? Coś świta? Wiesz, nie kradniesz bo jak Cię złapią to będziesz miał przestane? Przez co kradzieży jest mniej?

    • Bękart Mroku

      Kierowca jest ofiarą wtargnięcia idioty na teren kierowcy. Koniec i kropka. Jezdnia jest dla samochodów, pieszy tam wkracza warunkowo i czas to zrozumieć dla własnego bezpieczeństwa.

    • Jeśli ktoś rzuci się pod auto pewnie i tak. Jezdnia jest dla samochodu, ale już przejście dla pieszych nie tylko. Skąd Ci się wzięło że przejście dla pieszych to miejsce gdzie auto jest ważniejsze? Jesteś aż takim egoistą?

      Nareszcie przepisy idą ku temu co na zachodzie jest normą, sprawdza się i ukraca chorą sytuacje gdzie auto może więcej.

      Miasto jest dla ludzi, nie dla maszyn.

    • Bękart Mroku

      „Skąd Ci się wzięło że przejście dla pieszych to miejsce gdzie auto jest ważniejsze?”
      Proszę Cię bardzo:

      Przejście dla pieszych – powierzchnia jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczona do przechodzenia przez pieszych, oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi (art. 2 pkt 11 ustawy Prawo o ruchu drogowym).

      Wydzielona część jezdni nie chodnika, więc głownie dla pojazdów. Jeśli byłoby dla pieszych to byłaby to wydzielona część chodnika służąca do przejeżdżana pojazdów. Widzisz tą drobną acz istotną różnicę?
      „Nareszcie przepisy idą ku temu co na zachodzie jest normą, sprawdza się i ukraca chorą sytuacje gdzie auto może więcej.”
      Sugerujesz że pieszy powinien móc tyle samo co pojazd na jezdni?
      Pojazd może więcej na jezdni bo to jest przeznaczony dla niego teren, tak samo pieszy może więcej na chodniku. Też chcesz to wyrównać? Wpuścić pojazdy na chodniki?
      „Miasto jest dla ludzi, nie dla maszyn.”
      A to pojazdy po mieście poruszają się same? No jeszcze nie. Tam siedzą ludzie. I chcą używać jezdni zgodnie z jej przeznaczeniem, czyli do poruszania się a nie omijania idiotów którzy włażą pod koła.

      Normalnie będzie jak każdy wypadek na jezdni z udziałem pieszego będzie automatycznie z winy pieszego. Skoro wchodzi na nie „swój teren” to ma uważać. A jak nie uważał to jego problem. I wtedy pieszy może wchodzić kiedy i gdzie chce.

    • mall

      Jak pieszy wejdzie pod nadjeżdżające auto i to doprowadzi do zgonu pieszego to ofiarą będzie kierowca? Jesteś pewien, że to chciałeś powiedzieć?

    • Bękart Mroku

      Tak. Dokładnie to. Kierowca straci nie z własnej winy czas, pieniądze, nerwy. Skoro pieszemu jako zainteresowanemu nie zależy to czemu komuś innemu ma zależeć?

    • Artur Łukasz

      statystycznie ty i twój pies macie po trzy nogi.
      moje prywatne doświadczenie też może być kontrą na twoją opinie, jestem pieszym i kierowcą, piesi myślą że są nieśmiertelni i nie myślą o tym że samochód który jedzie nawet 30km/h nie zatrzyma się w miejscu. pieszych zaczyna się traktować jak ludzi upośledzonych którzy nie maja żadnego instynktu.

      polecam https://www.facebook.com/polskiedrogi.tv/ może niektórzy zrozumieją kilka spraw (piesi i kierowcy).

  • Sebastian Kwiatkowski

    Ciekawe, ze np. w Niemczech to działa. Kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa jeśli pieszy „chce” przejść. I to po stronie kierowcy jest obowiązek domyślania sie czy i kiedy ktoś wejdzie na pasy. Dodatkowo dla kierowcy jest praktycznie nie możliwe odróżnienie drogi rowerowej od przejścia dla pieszych.
    Ale w niemieckich miastach obowiązują inne prawa fizyki, ludzka mentalność i ludzie chodzą na głowach ;)

    • Huggarn

      Tak samo w holandii, piesi i rowerzyści to święte krowy. Jakoś działa

    • Anonim

      W Niemczech i Holandii jest inna kultura jazdy. Ten przepis u nas jest zagrożeniem dla pieszych.

    • Nie przepis, a kierowcy. Czyli trzeba edukować i… karać skoro nie przestrzegają przepisów. Nic nie robiąc, sytuacji nie poprawisz.

    • mall

      Edukowano ostatnie 25 lat. Skuteczność edukacji widać w statystykach.

    • Dlatego nadal trzeba edukować, ale i ostro egzekwować w tym także karać.

    • Sebastian Kwiatkowski

      Jeśli dzisiejsze przepisy są dostosowane do kultury jazdy Polaków to jakoś słabo przekładają na bezpieczeństwo…

    • Jurij

      Temu ciagle sie spieszy. Kup sobie jakies zioła, durniu albo zrezygnuj z auta. Samochody nie sa dla narwanych idiotów, ktorzy nie moga wysiedzieć 5 sekund przed przejściem.

    • Anonim

      Dlatego nie masz auta? Ciągle o flaszce, ziołach. Może rzuć to świństwo. Ewentualnie zrób zadanie domowe i wrócisz mniej spięty.
      A piesi co tacy spięci? Też nie mogą wystać 5 sekund przed przejściem?

    • Jak następnym razem zaparkujesz swoim samochodem na chodniku to walnij sobie tak uczciwie liścia w gębę.

    • Anonim

      Ojej, druga wersja pana Jurij. Nigdy nie parkowałem na chodniku, bo nie miałem takiej potrzeby. Przykro mi. Jak następnym razem wejdziesz pod samochód będący 20 m przed tobą, to walnij się z liścia.

    • Robert M

      A to na chodniku nie wolno parkować? Bo PRD mówi co innego, oczywiście po spełnieniu pewnych warunków.

    • Piotr Mizerski

      Zamilcz trolu.

    • Piotr Potulski

      Systematyczne karanie zgodnie z zasadą zero tolerancji i kultura jazdy wzrośnie szybciej niż Frog przejedzie przez centrum miasta. Warunek to oczywiście wysokość mandatu znacznie wyższa niż koszt jednego tankowania.

    • Bogdan

      Bardzo podobnie jest w Szwecji. W centrum czasami trzeba stać chwilę zanim wszyscy przejdą i przejadą rowerami, ale nikt nie trąbi, nikt nie wjeżdża samochodem na pasy. Fakt, że zdarzają się sytuacje, że pieszy albo rowerzysta nie patrzy na boki, tylko wchodzą (wjeżdżają) na przejście jak gdyby nigdy nic. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, ale to wymusza na kierowcach większą uwagę i ostrożność. Z drugiej jednak strony, miałem sytuacje, gdy jakiś koleś wgapiony w smartfona po prostu wrzedł mi w samochód :D blisko przejścia, ja się zatrzymałem. Tak czy inaczej, system działa i jest bezpiecznie :) czego nie mogę powiedzieć np. o Krakowie w którym spędziełem 10 lat.

  • Grzegorz

    Pomysł na zmianę jest tak naprawdę odpowiedzią na nasilającą się idiokrację. Osoba która zaproponowała zmiany, strzelam, że myślała bardzo przyszłościowo. Dlaczego? A no dlatego, że ustanowienie pierwszeństwa pieszym jest niczym innym jak troską o ich życie i zdrowie. Ponawiam pytanie, dlaczego? A no dlatego, że piesi w ogóle nie myślą przed przejściami, więc zamiast dawać im powód do tego aby jednak pomyśleli, prościej jest po prostu zmienić prawo, kierowcy się dostosują, a piesi nadal będą mogli się gapić w kranu telefonów. Przykład chociażby z dziś, opublikowany na profilu brd24.pl https://uploads.disquscdn.com/images/3e9713237c8334d12ac2067dc371533f05f76e16f4e61f262d8ef8ee088a8172.png
    To przykład reakcji pieszej która weszła na czerwonym pod koła pojazdu. Dlaczego weszła? Bo inna piesza przebiegła na czerwonym. Tak to działa. Zmiana w ustawie jest ukłonem w stronę pieszych. I to jest oczywiście płytki tok myślenia. Z kolei wstrzymanie tej zmiany, nie jest ukłonem w stronę kierowcy, absolutnie nie. Przepisy są od tego aby się ich trzymać, ale problemem jest nadal to że ludzie nawet znając przepisy, nie myślą, kierują się tylko podstawowymi teoriami. Tak np. zielone światło dla pieszych odcina im myślenie o ryzyku że jakiś kierowca jednak nie zatrzyma się. Analogicznie kierowcy widząc zielone, nie myślą o konekwencjach przejechania przez duże skrzyżowanie z przejściami, światłami i licznymi uliczkami. Bo po co, mam zielone jadę. No bo po co zastanawiać się nad skutkami czyjejś głupoty, zanim dojdzie do faktycznego zderzenia. Tego przecież nie przewidzimy, ale to nie zwalnia nas przed tym aby zwolnić.

    • Tak, prawo stoi po stronie słabszych, także i głupszych. To ogólnoświatowe standardy, po to się te przepisy ustala. Gdybyśmy wszyscy byli światli i rozsądni wiele przepisów nie musiało by w ogóle istnieć.

      Twój przykład to jednak inna historia, wejście na czerwonym jest czymś innym niż wymuszenie przejazdu na skrzyżowaniu bez świateł, albo na zielonej strzałce. W tym drugim wypadku kierowca zachowuje się jak Pani ze zdjęcia. Oba karygodne i niezgodne z przepisami.

      Wracając do zielonego światła. Osobiście mam ograniczone zaufanie i nawet na zielonym się rozglądam. Co nie zmienia faktu że właśnie tam powinienem czuć się bezpiecznie. Tak samo jak kierowca gdy ma zielone nie powinien obawiać się wtargnięcia pieszego. Sprawa jest prosta, prawo drogowe musi chronić słabszych i musi być respektowane przez wszystkich.

    • walking_talking

      Czy musimy wybierać sobie jednostkowe przypadki i demonizować samych siebie? Bo to właśnie robimy – demonizujemy samych siebie, bo każdy z nas bywa kierowcą, rowerzystą czy pieszym.

      Tak naprawdę gniew nie powinien być skierowany ku jakiejś grupie czy ku projektowi ustawy (można dyskutować na temat projektu, ale nie na zasadzie „a bo oni pokazują faka”), a ku tym, którzy łamią zasady i się źle zachowują. Takich ludzi należy strofować gdy się ich spotyka, a policja powinna ich karać za łamanie prawa. Bo problemem nie są piesi, czy kierowcy, a chamy.

  • Occultis

    Mam wrażenie, że w artykule wpadasz Autorze w błędne koło: nie zmieniajmy przepisów, bo piesi to bezmyślne pionki (to po części prawda), a z drugiej strony edukujmy kierowców, bo mają pieszych w dupie (to dużo większa prawda niż ta wcześniejsza). Przykład: Sycylia. Każdy jeździ jak może, wpycha się, jednym kołem po krawężniku z ręką na klaksonie, ale byle do przodu. Ale – pojawia się pieszy i wszyscy jak jeden mąż się zatrzymują. Bez chwili zająknienia. Nie ma czekania, nie ma ryzyka i proszenia się łaskawie o ten skrawek przestrzeni miejskiej, która jest zaanektowana totalnie przez zmotoryzowanych. Oddajmy w końcu miasto ludziom. Nawet jeśli mają smartfona w ręce i słuchawki na uszach to ich święte prawo czuć się w nim bezpiecznie.

    • W tym błędnym kole najsłabszym ogniwem jest kultura jazdy. Tego nie zmienisz ustawą, co więcej na to trzeba szmat czasu.

    • Occultis

      Uważam, że od czegoś trzeba zacząć. Możemy robić akcje takie jak „Znicz”, ale to bardziej będzie pijarowe mydlenie oczu. Podobnie jak z pozbywaniem się foliówek, albo segregacją odpadów – trzeba Polakowi uderzyć po kieszeni, albo przynajmniej tym zagrozić tak i tutaj – bez zmiany prawa i jego poprawnej egzekucji nic się nie zmieni. Jesteśmy narodem kombinatorów i słynne „Polak potrafi” jeszcze długo będzie żywe.

  • doogopis

    No dobra,ale co państwo może lub ma w tym przypadku zrobić?
    No co nowy przepis? I co to wszystko zmieni? A co jest tu problemem w ogóle? Głupota ludzka,piesi jak i kierowcy czasami dowalą,nikt tu lepszy nie jest.
    U mnie we Francji można przechodzić na czerwonym,policja to toleruje,nawet jak sie przejdzie na czerwonym przed radiowozem to nic nie robią. Jak stane przed przejściem to większość kierowców mnie puszcza,czasem są debile co na siłe chcą być pierwsi.
    Nic poza edukacją nie rozwiąże tego problemu!Spoko jest jak przy przejściu jest przycisk do włanczania czerwonego światła,wtedy muszą sie zatrzymać,taka sygnalizacja jest dobra w miejscach gdzie nieraz ciężko sie przechodzi.

    • W europie zachodniej często czerwone światło działa prawie jak nasze żółte (dla pieszych). W sensie, zielone masz gwarancje bezpiecznego przejścia, czerwone możesz jeśli zrobisz to bezpiecznie i na własne ryzyko bo będziesz winny jeśli coś się stanie. I to zdroworozsądkowe podejście. Wg mojej najlepszej wiedzy wszędzie tam pieszy ma też pierwszeństwo na przejściu bez świateł.

      To wszystko kierunek w kierunku równowagi.

  • Matt

    https://www.youtube.com/watch?v=2XdnILGM5Rs

    Idealny przykład dlaczego nie powinno się tego wprowadzać. Idioci nie mający prawa jazdy, nie potrafią zrozumieć, że auto nie zatrzymuje się w miejscu, nawet z 50km/h

    • Nie to przykład debila który wbiega na czerwonym, zupełnie inna sytuacja niż ta omawiana.

    • Daniel Stawicki

      Nie do konca, ten samochod nie jedzie 50/h a znacznie więcej. Te ograniczenia predkosci sa wlasie takze po to zeby takich jelopow na pasach nie rozjezdac, mimo ze to oczywiscie ich wina byla.

    • CommentLikeNeverB4

      I co z tego, że jedzie więcej niż 50 ? Niech jedzie nawet 100. Kogo to interesuje? Jest czerwone? Jest !!! Więc jakim prawem ****** ****** przechodzi na czerwonym?

    • To jest dopiero ignorancja… Na prawdę jesteś tak głupi czy tylko udajesz? Oboje złamali przepisy więc odpowiedzią na twoje pytanie jest chociażby „jakim prawem ****** ******” kierowca zapierdalał tak szybko?

      Ale w sumie nie można się spodziewać krzty inteligencji od gościa, który nazywa się „CommentLikeNeverBcztery”

    • CommentLikeNeverB4

      Ignorancja? Pieszy moża złamać tylko jeden przepis, może wejść na czerwonym. Kierowca dużo dużo więcej.

      Pieszy nie ma szans w starciu z kupą blachy no chyba, że jest nieśmiertelny :-)

      Przekroczenie prędkości przez kierowcę nie daje upoważnienia pieszemu do wejścia na pasy na czerwonym świtle.

      Tak w ogóle to dziwię się, że śmiesz w taki sposób odnieść się do mojego komentarza. Jak masz zamiar coś napisać to pomyśl, że argumentacja z drugiej strony jest bardzo mocna.

      Głupi? Hmm… przykro czytać wypowiedzi ludzi, którzy za grosz kultury nie mają. A lepsze jest to, że w ogóle racji nie mają.

    • CommentLikeNeverB4

      Hmm… dość, że niekulturalny to jeszcze niedouczony :-)

      Brawo

    • Daniel Stawicki

      Interesuje to wielu ludzi. Wlasnie po to sa ograniczenia ze w miescie zdazaja sie tacy ludzie jak na nagraniu i osoba jadaca 50/h miala by sporo wieksze szanse wychamowac niz wariat jak ten z nagrania. Ulica to przestrzen wspolna dla ludzi i samochodow i trzeba przestrzegac zasad tak zeby nikomu nic sie nie stalo.

    • Daniel Stawicki

      Chyba nie rozumiesz co napisalem. Obydwaj popelnili wykroczenie i obydwaj zasluguja na mandat a kierowca pewnie nawet na wiekszy. W miastach trzeba jezdzic ostroznie a nie zapieprzac jak ten baran bo innego barana mozna zabic.

    • Robert M

      A po czym to poznałeś? Film jest w przyspieszonym tempie, najlepiej widać to właśnie po biegnącym pieszym.

  • Łukasz Wii Doo

    Co za bzdury!

    • Co za argumentacja!

    • Łukasz Wii Doo

      bitch please…😑

    • Anonim

      Koledze chodziło raczej o ustawę, niż o wpis. Zbędna kontra.

  • Shakuahi

    Mi jak ktoś mówi, że jako pieszy ma pierwszeństwo to się go pytam co mu z tego pierwszeństwa jak będzie martwy?

    • To że ktoś kto nie powinien mieć prawa jazdy go zabił?

    • Shakuahi

      Ale co z tego? Co mi za różnice robi czy mnie zabił kierowca rajdowy czy nieuważny kierowca?

    • Nie rozumiesz. Osoba posiadająca prawo jazdy powinna respektować wszystkie przepisy w tym pierwszeństwo pieszych. Skoro tego nie robi nie powinien go mieć. Konkludując dobry kierowca Cie nie zabije. Więc trzeba eliminować tych złych właśnie dlatego by nikogo nie zabili.

    • Artur Łukasz

      osoba która nie dba o swoje życie powinna ponosić konsekwencje swoich decyzji.
      po raz kolejny to napiszę – otwórz oczy i zobacz jak bardzo złożony jest ten problem. nie możesz przerzucić odpowiedzialności na jedną z grup.

      i w sumie osoba bez żadnych uprawnień nie powinna wychodzić na miasto – tak rozumiem twój tok myślenia „Osoba posiadająca prawo jazdy powinna respektować wszystkie przepisy”.

    • Tak i często ponosi, ale prawo jest właśnie od tego by chronić słabszego. Cały czas z tym polemizujesz, a ciężko polemizować z faktem.

      Bynajmniej! Jednak jeśli osoba używa narzędzia które potencjalnie może być zabójcze to obowiązują go inne zasady niż tego który takowego urządzenia nie używa. Np. kierowcę posiadanie prawa jazdy, które ma min. odsiać potencjalnie nie odpowiedzialne osoby.

    • Shakuahi

      To rozumiem, ale chyba nie zrozumiałeś mojego pierwszego komentarza. Idę sobie kiedyś z kumplem, który nie patrząc ani w lewo, ani w prawo wbił na przejście dla pieszych. Samochód hamuje, tragedii nie ma, ale się go pytam „rozum ci odjęło?” na co on odpowiada „pieszy ma zawsze pierwszeństwo” jakby to było uzasadnienie tego, że nie rozglądał się wokół wchodząc na drogę. I w takiej sytuacji pada moje pytanie „co by ci przyszło z tego pierwszeństwa gdyby typ cię zabił?”. Tu nie ma znaczenia czy kierowca jest dobry, czy pijany czy zasłabł czy go słońce oślepiło. Tu chodzi o to, żeby nie usprawiedliwiać własnej lekkomyślności durnym „mam pierwszeństwo”.

    • CommentLikeNeverB4

      Shakuahi ma rację

  • od lat piesi takie prawo w Niemczech, a w UK na specjalnych pasach z lampami

    • Artur Marciniak

      nie żebym bronił kierowców ale zobacz odległości przejść w Polsce a w Niemczech UK czy też Szwecji. Przepis jak najbardziej ok, w momencie gdy polikwidują też dużą część przejść i wtedy zacznie się płacz, albo przechodzenie bez przejścia.

    • W Polsce odległośc między przejsciami jest prawie 2-krotnie większa więc nie wiem czemu mieli by likwidować.

    • walking_talking

      W Danii mało gdzie są przejścia i jakoś nikt nie ma z tym problemu. Ludzie przechodzą poza pasami, ale każdy przystosowuje się do innych użytkowników i nie ma problemu.

  • Piotr Potulski

    O co chodzi z tymi przejściami? W większości miejsc uznawanych za cywilizowane pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo na przejściu dla pieszych (nie limitowane „ale musi na nie najpierw wejść”). Ilość wypadków z udziałem pieszych jest tam znacząco niższa niż u nas, pomimo tak bardzo niebezpiecznych i niepraktycznych przepisów. Im bardziej na wschód, tym wyższe ryzyko związane z przejściem przez jezdnię i przepisy bardziej kładące nacisk na prawa samochodów.

    • Sebastian Kwiatkowski

      możne „cywilizowane” jest passe, a Polak i tak wie lepiej w końcu swoją kulturę ma ;)

    • Kulturę i „chonor” :)

  • Paweł A.

    Jestem na nie. Po pierwsze za dużo miejsc gdzie jest ciągle ruch i nie ma tam sygnalizacji świetlnej i nie będzie – czyli co czekam 2h w aucie albo mandat od Policji która ustawi się 50m dalej? Po drugie nadal u nas jest moda na prowadzenie rozmówek przez 70 letnie dziadki koło przejść (bez pogardy dla ludzi starszych), na serio nia ma tu nikogo kto się zatrzymuje jak na zachodzie przed przejściami tylko po to żeby się dowiedzieć że cały manewr poszedł na darmo bo wcale osoby te nie są zainteresowane przejściem?

    • „cały manewr poszedł na darmo” – no to się wysiliłeś takim „manewrem”, normalnie szkoda mi się ciebie zrobiło i chyba zorganizuję dla ciebie zbiórkę na pomagam pl…

    • Paweł A.

      Okay?

  • Chaos Deterministyczny

    Przejście na zielonym świetle jest dla pieszych? To taka legenda miejska. Rondo Ofiar Katynia w Krakowie, dzień w dzień problem z przejściem na zielonym świetle, czasami aż do zmiany na czerwone i kolejne czekanie. Otóż skręt w prawo, zielona strzałka i pan/pani już „parkują” na przejściu, czekając na możliwość wyjazdu. A za nim „bo on myślał, że będzie miejsce” kolejny. I co teraz, przejść po maskach? Ryzykować i wcisnąć się w te 30 cm odstępu między samochodami z nadzieją, że ani jeden a nie drugi nie zmienią swojego położenia (a jeśli zmienią, to bracie pożegnaj się z chodzeniem na kilkanaście miesięcy). Ale co tam, jedne światła, kolejne światła i jeszcze jedne. Przejście na drugą stronę ulicy to wyprawa na 5-10 minut. Ale… pieszy na ulicy jest intruzem, powinien więc pięknie podziękować, że nie został rozjechany. Dziękuję… nie, cofam, jednak zostałem rozjechany gdy wsiadałem do tramwaju, pożegnałem się z lewym kolanem.

  • Borsuk

    Autorze. Tak jest w całej Europie, a przede wszystkim w Szwecji. Pieszy ma PIERWSZEŃSTWO w pobliżu pasów i na pasach. Po kilku latach piesi nauczą się płynnego przechodzenia bez czekania na bezsensowne zatrzymanie się samochodu. Efektem tego będzie również płynna jazda samochodów. Pojeździsz trochę za granicą to zrozumiesz i przestaniesz wypisywać farmazony. Jestem w 99% kierowcą i 1% pieszym.

    • Kolega chyba nie był za granicą, polecam pojechać do Włoch a nie wypisywać farmazony.

    • Mr_C

      To jest zupełnie inna kultura jazdy. I tutaj akurat wolę Szwedów i Niemców. Pieszy powinien być ważniesjzy. Jego nie chroni klatka.

    • Ok, ale pieszy powinen także myśleć a dając im pełne prawo do wchodzenie na pasy, tylko pogorszy sytuację i będzie więcej wypadków i poszkodowanych.

    • Mr_C

      W Niemczech jakoś z tym problemu nie mają, coś trzeba zrobić.

    • AndHol

      No właśnie nie. Dając im pełne prawo powodujesz ze pieszy nie musi myśleć i kombinować czy się uda czy nie – odpowiedzialność leży po stronie kierowcy i to on ma myśleć, zawsze. Wtedy sprawa jest prosta, nie ma wyjątków i miejsca na interpretacje.

    • Borsuk

      To znaczy jak? Mam ci przepis znaleźć? Mówię o przepisach, a nie zachowaniu retardów we Włoszech. Swoją drogą. Wiesz gdzie w Europie ginie najwięcej rowerzystów?

    • Piotr Mizerski

      Mieszkamy w Polsce, a nie w Szwecji. Jak w Polsce będzie Szwecja to ten przepis będzie miał sens. Najpierw trzeba nauczyć kultury wszystkich użytkowników drogi, a później możemy wprowadzać takie przepisy.

    • Borsuk

      I to jest właśnie pierwszej wody LEWACTWO. Jakaś urojona wiara w zawrócenie kijem Wisły.

    • Piotr Mizerski

      Jestem kierowcą i pieszym. Sam jadąc samochodem przepuszczam pieszych na przejściach, a jako pieszy zatrzymuje się przed przejściem i rozglądam. Jeżeli widzę jadący w moją stronę samochód to próbuję nawiązać kontakt wzrokowy z kierowcą. Mam wtedy pewność, że on mnie widzi i mogę bezpiecznie wejść na przejście. Nie wiem w co ty wierzysz, ale jeszcze dużo wody w Wiśle popłynie zanim u Polaków się włączy świadomość. U kierowców szacunek do życia pieszych, a u pieszych szacunek do własnego życia. Może i w innych krajach piesi są świętymi krowami, ale na chwilę obecną żyjemy tu w Polsce. Ja osobiście uważam, ze powinniśmy edukować ludzi. Uświadamiać ich, że razem z tym przepisem ciąży na nich również odpowiedzialność. Za nich samych. Tak jak mnie na kursie na prawo jazdy uczyli, że podczas jazdy trzeba myśleć nie tylko za siebie, ale również za innych (zasada ograniczonego zaufania), bo co z tego, że jadę przepisowo jak jakiś wariat mi nagle wyjedzie z ulicy podporządkowanej i po ptakach. Tak samo pieszy powinien pomyśleć. Zastanowić się czy warto ryzykować. Nikt tu nie jest bez winy. Kierowcy pomimo swojej wiedzy jeżdżą jak opętani. Wszędzie się wszystkim spieszy. A piesi czy rowerzyści nie znają, albo udają, że nie znają PoRD i mimo, że jeszcze przepis o ich bezwzględnym pierwszeństwie na pasach nie wszedł w życie to już od dawna czują się jak święte krowy.

    • Sebastian Kwiatkowski

      Przy tej logice to proponuje znieść w Polsce przepisy o ograniczeniu prędkości. W końcu i tak nikt ich nie przestrzega. Wpierw trzeba przecież nauczyć kultury użytkowników drogi, a później możemy wprowadzać. A bardziej na poważnie, to przepisy sa również częścią kultury.

  • Borsuk

    Też inna sprawa jest taka, że w Szwecji jest mniej przejść dla pieszych. W Polsce jest ich narąbane od cholery i trochę. Część na pewno należy zlikwidować.

    • Mr_C

      I to jest największy problem. Ilość znaków i fakt jak często problemem są te przejścia.

    • Wiesz, że jeżeli w odległości 100m nie ma przejścia, to mogę przekroczyć jezdnię w dowolnym miejscu? Wiesz, że pieszy może przekraczać legalnie jezdnię na skrzyżowania nawet jeżeli przejść brak?

    • Robert M

      Ale wiesz, że poza przejściem jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdom?

    • No jasne, zlikwidujmy przejścia by się lepiej autem jeździło. Auto jest agresorem nie pieszy, w centrach miast powinno być jak najwięcej przejść bo to właśnie normalizuje ruch i spowalnia go (równolegle upłynniając – ja wiem to może być dla Ciebie szok, ale niższe prędkości zwiększają przepustowość).

      Że też nawet przez myśl nie przejdzie Ci że może właśnie ulice zlikwidować (co jest oczywistym absurdem, ale to Ci do głowy nie przyjdzie, a przyjdzie likwidowania strefy dla pieszych)

    • Borsuk

      Przeczytaj to proszę. https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,zbadali-dlaczego-gina-piesi-w-polsce-i-dlaczego-tak-duzo,219949.html „Po każdym dramatycznym wypadku, uaktywniają się komentatorzy, którzy łatwo i chętnie wydają wyroki – na podstawie stereotypu, na podstawie filmiku obejrzanego w internecie, na podstawie tego co sąsiad opowiedział kiedyś szwagrowi… Jedni we wszystkim widzą winę „bezmyślnych pieszych”, inni przekonują, że polscy kierowcy są genetycznie uwarunkowani do niebezpiecznej jazdy.

      – Nie jestem zwolennikiem teorii o cechach narodowych. To wszystko kwestia kontroli, wymuszania jazdy z odpowiednią prędkością przez rozwiązania infrastrukturalne i prawne – ocenia dr inż. Piotr Szagała, który bezpieczeństwem na drogach zajmuje się zawodowo.

      Jest naukowcem z Politechniki Warszawskiej. Razem z drugim z naszych rozmówców, dr hab. inż. Piotrem Olszewskim, poświęcili kilka lat na badanie bezpieczeństwa pieszych, skupiając się na przejściach. Byli uczestnikami projektu Mobis. Realizowały go wspólnie Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, Instytut Transportu Samochodowego i firma Neurosoft.

      Celem badań było opracowanie i przetestowanie metody oceny bezpieczeństwa przejść dla pieszych przy pomocy automatycznej analizy obrazu wideo. Naukowcy monitorowali dwa wybrane skrzyżowania – jedno w Warszawie, drugie we Wrocławiu. Zmieniali warunki na przejściu dla pieszych (instalując oświetlenie oraz progi zwalniające) i komputerowo analizowali, jak zmienił się poziom bezpieczeństwa pieszych w zależności od użytych rozwiązań.

      Badania trwały trzy lata – od października 2012 do końca września 2015 roku.”

      […]
      „Olszewski: Trudno wskazać jedną przyczynę, to jest cały katalog naszych zaniedbań. Generalnie – i to jest też spostrzeżenie ekspertów z zagranicy – u nas jest malowanych za dużo przejść typu zebra (bez sygnalizacji – przyp. red.). W innych krajach jest ich znacznie mniej. Na przykład niemieckie wytyczne stosowania zebry są bardzo restrykcyjne. Jest nie do pomyślenia, żeby stosować ją tam, gdzie prędkość dopuszczalna wynosi 70 km/h i powyżej. U nas to zupełnie normalne. Na miejskich drogach jest często ograniczenie do 70 tuż przed zebrą i to już bardzo ryzykowne. A są sytuacje gdzie w ogóle nie ma ograniczenia. Zdarza się, że na drodze dwujezdniowej prędkość dopuszczalna wynosi 100 km/h i jest zebra. W okolicach Warszawy można znaleźć wiele takich przypadków.”

    • walking_talking

      Tekst mówi o potrzebie zmniejszenia ilości przejść bez sygnalizacji, nie w ogóle.

  • Artur Marciniak

    Ja stosuję się do zasady – jeśli zbliża się do pasów to wielu przypadkach się zatrzymam. Jeśli jednak mamy drogę 2-pasmową i widzę, że lewym pasem jedzie pojazd z dość dużą prędkością to raczej się nie zatrzymuję bo zbyt wiele już takich wypadków widziałem. Sam jednak gdy jest taka sytuacja od razu naciskam na hamulec. Inna sprawa o kulturę pojazdów – gdy idę sam, mógłbym się nie doczekać, natomiast gdy idę z wózkiem z dzieckiem, czekam maksymalnie do drugiego auta i tylko ten nawyk należałoby zmienić by kierowcy zatrzymywali się z grzeczności tak jak to robią dla przechodniów z wózkami. Przepis o pierwszeństwie jest debilny bo już widzę te nadużycia…

  • Polecam zobaczyć jak kierujący pojazdami zachowują się na zachodzie. Podchodzę pod przejście dla pieszych i od razu mogę przejść bo z obu stron pojazdy się zatrzymują. Ba! Nawet kiedy nie chcę przejść a tylko idę w stronę pasów to też kierowcy się zatrzymują. Tutaj w Polsce nauczyłem się że zawsze najpierw stawiam stopę na przejściu a dopiero później się rozglądam bo kierowcy mają w dupie przechodniów. Nie raz już widziałem jak ktoś próbując ominąć moją stopę rozwalił sobie opony o wysepkę czy hamował już bokiem i nie mam zamiaru przestać tak robić do póki kierowcy w Polsce nie będą się zachowywać tak jak powinni.

    To samo jest z debilami, którzy wyjazd z bramy lub parkingu, który przechodzi przez chodnik traktują tak samo jak jezdnię i trzeba ich „siłą” wycofywać żeby móc przejść. Głupota niektórych kierowców poraża

  • Ryszard

    Przepisy przepisami, ale nie zwalniają one Pieszego z pewnych obowiązków.
    Staram się przepuszczać pieszych kiedy tylko mam czas na bezpieczne zatrzymanie się, a jeżdżę zazwyczaj z dozwoloną prędkością i przed pasami rozglądam się czy nie czekają piesi.
    Jednak pasy zawsze są przy chodnikach, co raczej oczywiste, a chodnikami chodzą ludzie.
    Najniebezpieczniejsza sytuacja to taka, w której pieszy idący chodnikiem, bez najmniejszego ostrzeżenia, ani obejrzenia się, ani zatrzymania, wchodzi na pasy łukiem.
    Nie jestem jasnowidzem i nie mam szans w takiej sytuacji domyślić się, że ten czy inny pieszy chciał przejść przez jezdnię.
    Rozejrzenie się daje nie tylko bezpieczeństwo pieszemu, ale także znak kierowcy, że powinien ustąpić pierwszeństwa.

    • „Najniebezpieczniejsza sytuacja to taka, w której pieszy idący
      chodnikiem, bez najmniejszego ostrzeżenia, ani obejrzenia się, ani
      zatrzymania, wchodzi na pasy łukiem”, skoro w pobliżu przejścia kręci się pieszy to powinieneś odpowiednio zwolnić bądź zatrzmać pojazd przed pasami. W Niemczech to jakoś działa i nikt nie narzeka a w Polsce? Problem wielki bo ktoś musiał zwolnić albo się zatrzymać przed pasami…

    • Piotr Mizerski

      Jak Ci przeszkadza argumentacja Ryszarda, z którą ja się zgadzam w zupełności to wyprowadź się do Niemiec i ciesz się, że każdy kierowca się dla Ciebie zatrzymuje.

    • Czemu mam się wyprowadzać? Skoro tak wam razem z Ryszardem odpowiada to może sami się wyprowadźcie do Indii czy innego kraju gdzie faktycznie możesz mieć w dupie pieszego…

  • oko

    A co to za problem, żeby pieszy poczekał minutę czy pół dłużej ? Ja z tym nie mam problemy wysiadając z auta. Przecież taki pomysł jest nielogiczny. Piesi będą tworzyć korki, auta stać i emitować spaliny, zużywać sprzęgło itd. tylko po to żeby pieszy nie musiał czekać.

  • Borsuk

    „Najpierw wypracujmy dobre nawyki – zarówno wśród kierowców, jak i pieszych”. Gdyby ktoś nie wiedział co to jest LEWACTWO to ten właśnie cytat jest tego przykładem. To oczywiście utopia bo nie ma czegoś takiego jak wypracowanie nawyków. Wypracować nawyki może jednostka, a szara masa kierowców może co najwyżej poddać się egzekwowaniu prawa.

  • Tomasz

    Byliście kiedykolwiek w krajach Bałtyckich? Byliście w Wilnie? Tam kierowcy, widząc zbliżającego się do przejścia pieszego, zatrzymują się i czekają aż wejdzie na przejście (nie potrzebują przepisów, po to, żeby szanować się nawzajem). A u nas… taka kultura w naszym kraju, że wszyscy wszystkich mają gdzieś…

  • football not soccer

    Jak to jest, że daje się „na zachodzie” a u nas nie można? „Piesi uwielbiają się ładować pod koła”. Szaleństwo…

  • football not soccer

    Polscy kierowcy – spójrzcie w lustro. Porównajcie swoje zachowanie i pomyślcie czy jest może jednak korelacja liczby śmierci z tym zachowaniem? Porównajcie statystyki z zachodu Europy i Polski… „Więcej zabitych na drogach w 2016. Pierwszy raz od 5 lat. Czy to przez brak fotoradarów?” – Pierwszy raz od ponad pięciu lat wzrosła liczba zabitych na polskich drogach. Z wstępnych danych Komedy Głównej Policji wynika, że w 2016 roku w wypadkach zginęły 2993 osoby – ustalił dziennik.pl. Dla porównania, statystyki z 2015 r. mówiły o 2946 zabitych.”

  • Łukasz Piesiewicz

    Ależ Pan pierniczysz. Jako kierowca i pieszy. Od nowego prawa ludzie nie zaczną wpadać sami pod koła. Będą wpadać tak jak wcześniej, ale czasem się jeden z drugim kierowca ogarnie, bo usłyszy o wyroku skazującym za nieustąpienie pierwszeństwa, a nie o uniewinniającym, bo „pieszy wtargnął na pasy”. Obecny przepis to jest czysta Azja. Albo Afryka.

    • Anonim

      Ja czekam raczej na wyroki za wtargnięcie, bo taki ciągle jest mało i ludzie chodzą jak chcą.
      Może wtedy piesi nauczą się przepisów i nie trzeba będzie wymyślać kolejnych idiotycznych, bo chronić ich przed własną głupotą.

  • A ja uważam, że to świetny pomysł. Jest tak we Francji i tam każdy hamuje jak tylko widzi , że ktoś się zbliża do pasów. I czeka, nawet jak stoisz. To kierowca powinien uważać i traktować pasy śmiertelnie poważnie. I mówię to jako wieloletni kierowca.

  • Adam Zych

    Wg mnie to pieszy powinien mieć bezwzględne pierwszeństwo na pasach, z wyjątkiem miejsc z sygnalizacją świetlną.
    Kierowca w każdym przypadku powinien być winny nawet mimo wtargnięcia czy wbiegnięcia na pasy pieszego.Kierowca ma uprawnienia
    i jest osobą przeszkoloną w tym zakresie ,a pieszy ? -niewiadomo , może być chory, niezrównoważony,pijany ,zamyślony , itd. co nie znaczy że kierowca ma go przejechac.Gdyby przepis „bezwzględne pierszeństwo pieszego na pasach” był to jestem pewien że każdy kierowca odruchowo zwalniałby przed pasami bojąc się konsekwencji że w każdym przypadku jego wina będzie bezdyskusyjna. Zwykły przykład : żaden zdrowo myślący człowiek nie będzie skakał głową na beton więdząc co go czeka. 44 lata poruszam się autem po warszawie i nigdy nikogo nie potrąciłem, choć często przekraczam dozwolone prędkości tam gdzie nie widzę zagrożenia
    przy dobrej widoczności w obrębie pasów przy braku pieszego nawet nie zwolnię jadac bardzo szybko,ale w momencie gdy widzę pieszego lub jakaś przeszkoda ogranicza widoczność zwalniam nawet do prędkości pieszego.
    Panie Jakubie najważniejszy jest człowiek, i pański dywagacje na temat pieszych z telefonami co może być irytujące dla kogoś są w.g .mnie błędne. Ja zostałem przeszkolony i na mnie spada obowiązek zwracania szczególnej ostrożności , uwagi na wszystkich pieszych.i przystosowania prędkości pojazdu do warunków na drodze ,a nie szukania winnych pieszych.
    Czy zna Pan kogoś normalnego kto wsadziłby rękę do wrzącego oleju ,bo ja nie.
    I na tym polega moje myślenie.

    • Maruda

      I jest to bardzo błędne myślenie, zwalenie winy na kierowcę tylko dlatego że miał szkolenie, to to samo jak zwalenie winy na maszynistę który prowadzi 500m skład że, jebną pieszego na niestrzeżonym przejeździe kolejowym.

    • Adam Zych

      I tak można w nieskończoność jałowo dyskutować.
      Jeżeli ty przyrównujesz 500 m skład pociągu do samochodu to nasza dyskucja jest bezcelowa.Dałem ci do przemyślenia przykład z skokiem głową na beton ,lub rękę we wrzątku, to są właśnie przypadki pociągu
      tylko osobnik o prymitywnym myśleniu lub samobójca wtargnie pod pociąg.Mógłbym z tobą tak w nieskończoność ,pisać o wielu różnych przypadkach ale mnie szkoda na to czasu bo sa ludzie którym trzeba bardzo długo udowadniać różnice między prowadzeniem pociągu a samochodem.Dziękuje za uwagę i pozdrawiam.

    • Maruda

      Zgadza się to bardzo jałowa dyskusja, ty podałeś przykłady na ludzką głupotę, a ja że nie wszystko zależy od prowadzącego pojazd i jego wyszkolenia, nie ważne czy to dwa, cztery czy 16 kół, czy to asfalt czy szyny. Nie podoba ci się pociąg weź tramwaj. Jest od cholery przejść z pasami przez tory tramwajowe bez sygnalizacji i co myślisz że pomimo pierwszeństwa pieszego, motorniczy zatrzyma tramwaj jadący 20 km/h w miejscu, bo burak idzie i nie patrzy. Myślisz że kierowca ciężarówki (jak ja) zatrzyma się z 50 do zera w sekundę. A co powiesz o kierowcach autobusów miejskich, będzie miał dylemat, jebnąć gościa bo wszedł mu 10m przed maską i nawet się nie rozejrzał, czy dać po heblach i połamać kości 120 pasażerom na pokładzie. To nie kierowców trzeba szkolić tylko pieszych.
      Jest przepis że masz obowiązek ułatwić wyjazd autobusu z zatoki przystanku choć byś miał się zatrzymać i to działa, widzę bardzo dużo kierowców stosujących się do tego, pomimo że autobus nie ma permanentnego pierwszeństwa.
      A pieszy, nawet nie wie że na drodze dwu kierunkowej dwu jezdniowej przejście dla pieszych z wysepką na której nie ma namalowanych pasów (azyl) traktuje się jak dwa niezależne przejścia i należy się zatrzymać i rozejrzeć dwa razy przed wejściem na drogę i przed zajściem z wysepki, a nie zapieprzać na oślep bo traktują przejście jako jedną ciągłość.
      I co ty podałeś za przykład cyt.”,a pieszy ? -niewiadomo , może być chory, niezrównoważony,pijany ,zamyślony , itd.” a co prowadzący pojazd nie może być chory, zamyślony, zdenerwowany bo go właśnie szef przez telefon zjebał, albo się dowiedział że mu żona rogi przyprawiła. Każdy uczestnik ruch powinien być skupiony kierowca, motorniczy, pieszy, rowerzysta ale nie każdy jest i dlatego jest „zasada ograniczonego zaufania”, tylko że nawet tą zasadę piesi mają w dupie i nie rozumieją że każdy może mieć gorszy dzień.

  • doogopis

    Ktoś pisał ostatnio że nie każdy może zostać pilotem jak i nie każdy powinien kierować pojazdem. A dziś wymusza sie posiadanie prawa jazdy właściwie,to co sie dziwić że są zabici. Choć wiadomo i piesi potrafią sie wykazać.

  • Marcin

    Według mnie najpierw powinno się wprowadzić formalny zakaz używania telefonu w trakcie przekraczania jezdni przez pieszego (chyba że rozmowa przez zestaw słuchawkowy jak u kierowcy) oraz zakaz czytania książek i/lub czasopism.

  • Piotr Kołaczkowski

    Obecne przepisy właśnie przyczyniają się do tego, że kierowcy nie uważają przed przejściami, ponieważ dopóki na przejściu nie ma pieszego, to kierowca ma pierwszeństwo. A skoro ma pierwszeństwo, to wielu traktuje to tak, jakby przejścia nie było. We Francji w przypadku kolizji pieszego na przejściu z samochodem, kierowca samochodu jest zawsze winny, praktycznie niezależnie od okoliczności. To wymusza odpowiednią ostrożność przed każdym przejściem, nawet takim przy którym nie widać pieszego.

  • Maruda

    Przeczytałem dużo komentarzy, z czego większość to bicie piany. Co jest drogą, co jest chodnikiem, czy to wtargnięcie, czy …… itd.
    Pogodzę was wszystkich. Niech z tym przepisem wprowadzą przymusowe 30h wykładów o ruchu drogowym który by się kończył egzaminem w WORD dla wszystkich pieszych i rowerzystów, tak rowerzyści też bo nie zsiadają z roweru tylko przejeżdżają po przejściach dla pieszych. :) I przymusowe wykupienie polisy OC.

    • Piotr Mizerski

      Medal dla Ciebie za te mądre słowa. Pozdrawiam

  • Ab

    Przeciez kierowycy maja gdzies nie tylko pieszych na pasach, ale i innych kierowcow. Ja jadac samochodem zawsze się zatrzymam, gdy widze pieszego przy pasach, a gdy jade w korku i dojezdzam do skrzyżowania z inna ulica, zatrzymam się tak, by ktoś mogl wjechać/wyjechać.
    Na palcach jednej reki mogę policzyć sytuacje, gdy skrecajac w lewo, ktoś zostawia miejsce, by moc przejechać. Tak samo, jak jednostkowe sa sytuacje, gdy nie musze długo czekac, by przejść na psach przez ulice.
    Zmiana przepisów mało co da, najlepiej jest zapobiegać, ucząc już od małego.

  • Kejoz

    Skoro pierwszeństwo pieszego działa w każdym cywilizowanym państwie to dlaczego ma nie działać w Polsce? Bo ludzie nie będą przestrzegać przepisów? Od egzekwowania prawa jest Policja Drogowa, choć na przykład w Poznaniu są zajęci karaniem właśnie pieszych.

  • Morski Morświn

    Srał pies na pieszych gorsi są taxiarze pędzący za swoją złotówą…

  • Anonim

    Przeraża mnie taki projekt oraz osoby go popierające. Ja, ty czy twój dobry kumpel być może jeździ powoli i bezpiecznie, ale w Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy nie jeżdżą bezpiecznie. Tak samo z przechodzeniem przez ulicę – ja, ty czy twój kumpel rozglądamy się, ale wielu ludzi nie rozgląda się (szczególnie młodzież). Wprowadzenie takiego durnego przepisu będzie najprościej mówiąc szkodliwe społecznie. Nie chcę, by ktoś z moich znajomych zginął, bo ktoś go nie zauważył. Sam też nie chcę nikogo zabić tylko dlatego, że wbiegnie mi prosto pod koła 10m przed samochodem, bo ma pierwszeństwo. Przeraża mnie ograniczone myślenie ludzi popierających ten projekt. Jeśli popieracie ten projekt, to proponuję przez tydzień jeździć po mieście, tam gdzie nie ma dużo samochodów, ale jest dużo ludzi. Zobaczycie, jak bardzo zły to jest pomysł. I tu nie chodzi wcale o wygodę kierowców. Tu chodzi o bezpieczeństwo pieszych (w tym głównie dzieci i młodzieży). Nawet jak by ten przepis wszedł, to swoim dzieciom będę zawszę mówił, że przed przejściem należy się zatrzymać, rozejrzeć i gdy wejść tylko wtedy, gdy samochód będzie daleko, albo się zatrzyma.

  • Jakub Śliwiński

    Uczyć od czasów szkoły dzieci żeby szanować się na drodze wzajemnie i nie będą potrzebne miliony przepisów. Tu chodzi o życie a nie o to kto ma pierwszeństwo. Wystarczyłby prosty zdrowy rozsądek i nikt by na siebie nie naskakiwał

  • tomek854

    Hm. Moze autor za szybko jezdzi?

    Ja od 12 lat jezdze po Wielkiej Brytanii, tu piesi to sa swiete krowy i sobie wchodzą na jezdnię gdzie chcą i kiedy chcą. I nie przypominam sobie kiedy ktoś mi ostatnio „ładował się pod koła”?

  • jeszcze trochę i autonomiczne auta rozwiążą ten problem. Bo na pobudowanie sieci przejść podziemnych w newralgicznych miejscach nie ma co chyba liczyć w najbliższym czasie,

  • bankpomyslow.com

    A co byście powiedzieli na pasy dla pieszych zawsze i nieodłącznie połączone z progiem zwalniającym? Obecnie robi się osobno progi, a osobno pasy. Czasami zdarzy się połączona wersja, ale bardzo rzadko. Wg. mnie takie rozwiązanie byłoby zarówno oszczędne jak i poprawiło by bezpieczeństwo.
    W Londynie pewnie widzieliście rodzaj pasów ze świecącymi lampkami, na których piesi mają bezwzględne pierwszeństwo, też fajna rzecz, ale połączenie z progami byłoby jeszcze lepsze uważam.
    PS. Jestem kierowcą.

    • Anonim

      Chyba niedzielnym albo autostradowym.

  • Vorph

    Jak mnie drażnią takie dyskusje, po co wogole wałkować ten temat. Sprawa jest prosta, nie wchodzę na drogę, czy to są pasy czy nie, dopóki na 100% nie jestem pewien, że mogę. Co z tego, że mam pierwszeństwo skoro mogę zginąć. Samochodem na skrzyżowanie też wyjeżdżam ostrożnie będąc na głównej drodze bo WYPADKI SIĘ ZDARZAJĄ. Jeżeli pieszy nie chce zginąć to niech czeka, chyba, że się nie boi to niech włazi pod koła a później już rodzina będzie walczyć o to czy miał prawo czy nie.

  • Stanisław Kwartnik

    „Co roku w Polsce ginie nawet 1000 pieszych – to bardzo, bardzo dużo.”
    Śmiertelnie niebezpieczna manipulacje, że oto piesi giną na przejściach !!!
    Na przejściach w 2010 roku ginęło ok. 200 osób a teraz w związku z zamiarem zmian w przepisach ginie 300 osób rocznie !!!
    Czyli, to nieodpowiedzialni politycy zabijają ludzi.
    Nie rozróżniają przejścia od miejsca do przechodzenia, ruchu kierowanego i niekierowanego, jednego pasa, dwóch pasów, wielu pasów, torowisk, miejsc wyłączonych z ruchu, jezdni dwukierunkowych – ta infrastruktura u nas jest tak samo znakowana.
    Tak nie ma nigdzie, a przynajmniej w większości, krajów na świecie.

    Pozostałe osoby z 1000 giną na jezdniach przy braku poboczy, przy braku pasów ruchu lokalnego przy drogach krajowych itd itp –

    Ruszył temat, gdyż chwilowo obserwuje się spadek ofiar śmiertelnych na przejściach ?!

    A już myślałem, że nowa ekipa odejdzie od zabijania.

  • Tomasz Gapiński

    obecne prawo to absurd. Albo ma się pierwszeństwo albo sie go nie ma. Obecnie pieszy ma pierwszeństwo jak je wymusi. To tak jakby samochód miałpierwszeństwo na skrzyzowaniu dopiero jak na nie wjedzie. W ten sposób każde potracenie mozna interpretowac jako wtargniecie i obarczyc winą nieboszczyka. Co zmienią nowe przepisy? Ano to, że kierowcy szybko zaczną przed przejsciami naprawde zwalniac bo zniknie linia obrony „A bo mi wtargnał” i kazde potrącenie bedzie winą kierowcy (tak jak winnym kolizji jest ten co wjechał na czerwonym w tego co miał zielone)

  • Lard Vader

    Jest jedna rzecz, której nie rozumiem: dlaczego słuchawki sprawiają Januszom, Sebixom i Kryspinkom XXI wieku taki problem, skoro to OCZY są problemem oraz brak tej galarety pomiędzy nimi?
    Czyżby ww z imienia TEŻ nie mieli tego wielkiego, miękkiego „orzeszka” na miejscu?
    Od parudziesięciu lat chodzę z tymi „złymi” słuchawkami po świecie i nigdy nie sprawiły mi problemu (choć rozumiem, że idąc chodnikiem nie usłyszę jadącego za mną łysola w bumie, brodacza na kolorowym ostrym kole itp, ale … czy to rzeczywiście mój problem?)… :-D

  • felicja

    Problem polega na tym, że przejść dla pieszych jest u nas za dużo. Zwłaszcza takich bez świateł a szczególnie przez ulice dwujezdniowe. Trudno pieszego zauważyć wieczorem jak na pasie z przeciwka jest korek będąc oślepianym światłami gdzie pieszy nagle potrafi wyłonić się ze stojących samochodów. W żadnym kraju w Europie nie ma tak gęsto zrobionych przejść dla pieszych.

  • Marian Zarypisty

    już teraz są poważne utrudnienia w płynności ruchu w miastach, a co dopiero po wprowadzeniu takich przepisów; w innych krajach ma to sens, bo mają sensowne rozwiązania na drogach (chodzi mi tu o całokształt organizacji ruchu, poprzez jakość dróg, oznakowania, fale itp itd), dzięki czemu przepuszczenie pieszego nie jest aż takim dużym problemem; masakra ile ludzi pójdzie do paki przez głupowatych pieszych.

  • allbigben

    Jestem tylko już pieszym z problemami ruchowymi (laska) i jak widzę zachowanie 80% pieszych na pasach to syndrom świętej krowy, a to nie jest prawda pieszy na pasach to jest tylko gość któremu pozwala się w tym miejscu przemieścić na drugą stronę. A rozmowa przez telefon 500 zł kary i traktowanie jak próbę samobójczą.

  • mirek

    Ja popieram pierwszeństwo dla pieszych. Mimo, że więcej poruszam się autem. Tak to prawda, że piesi też czasem potrafią być bezmyślni, ale jednak w 90% przypadków, które obserwuję to kierowcy zachowują się idiotycznie i niebezpiecznie. Nagminnie natrafiam np. na sytuację kiedy ja zatrzymuję się, żeby przepuścić pieszego, a z naprzeciwka przejeżdżają jeszcze co najmniej 3 auta mając pieszego za człowieka gorszej kategorii. Wg mnie jeśli będzie jasna i prosta sprawa to zarówno piesi jak i kierowcy będą się w końcu do tego stosować.

  • Wiesław Juskowiak

    I właśnie dlatego, że pieszy ma mniejsze szanse, każdy kierujący samochodem powinien myśleć i obserwować. Nie stanie się żadnemu z kierujących krzywda, gdy dojeżdżając do przejścia dla pieszych, jeśli obok jest chodnik, a na chodniku ludzie, zwolni. Ile straci? 5 sekund? 10 sekund? Jak to jest, że w wielu krajach udało się wbić do łbów, że kierując samochodem jesteś bezpieczniejszy, więc szanujesz tych mniej bezpiecznych. A tutaj, że durny przepis. Miasta z założenia sią dla ludzi. Jedziesz bezpieczną puszka w miejsce, gdzie znajdują się ludzie? Uważaj na nich. Proste. Inna sprawa, że ulic w miastach jest zbyt wiele. Zamiast oddawać przestrzeń pod samochody powinno się tę przestrzeń odbierać. Deptaki, ścieżki rowerowe i tramwaje. Tak powinno wyglądać nowoczesne miasto. Arterie prowadzące do obrzeży centrum, a w centrum środki komunikacji zbiorowej.

    • Bękart Mroku

      Pomyślałeś zanim napisałeś?
      „Ile straci? 5 sekund? 10 sekund?” * 30 przejść * 2 dziennie to masz 10 minut dziennie które możesz poświęcić na coś pożytecznego a nie na dbanie o tych którzy sami o siebie nie dbają.
      „Jedziesz bezpieczną puszka w miejsce, gdzie znajdują się ludzie? Uważaj na nich.”
      Jadę po jedni czyli miejscu dla samochodów więc niech piesi uważają. Proste?
      „Inna sprawa, że ulic w miastach jest zbyt wiele. ”
      A teraz podaj adres dealera bo ja też chcę taki odlot.
      Nowoczesne miasto to szerokie arterie i parkingi. A nie jakaś lewacka utopia.

    • Wiesław Juskowiak

      Spoko, możesz albo zaoszczędzić 10 minut dziennie, albo (nawet przez głąba wpatrzonego w telefon w słuchawkach) resztę życia spędzić z myślą co by było gdyby. Jak dla mnie perspektywa 10 minut straty jest znacznie atrakcyjniejsza. Ale co kto lubi.

      Jezdnia tak, drogi nie. To, że tak wyglądają miasta w tym kraju, nie oznacza, że to jest słuszny model, którego nie należy korygować.

      Ulice wdzierają się w tkankę miast, odzierają miasto z zieleni. Szerokie ulice, tuż przy budynkach nie pozwalają na szerokie chodniki, na ciekawą małą architekturę, na pasaże dla pieszych na miejsca na stoliki, kawiarnie.

      Jeśli się nie mylę (tak sarkazm) miasto to skupisko ludzi, nie samochodów. Samochody, dawniej dorożki, czy karety były zarezerwowane dla nielicznej klasy arystokratycznej i bogatego mieszczaństwa. Pewnie stąd to przekonanie o wyższości samochodów. Wolę jednak swoje lewackie utopie.

    • Bękart Mroku

      A czemu mam się zastanawiać co by było gdyby? Takie rozważania mogę mieć bo nie zagadałem do fajnej laski, ale nie przez idiotę który akurat zapragnął popełnić samobójstwo. Skoro on nie szanuje swojego zdrowia i życia tym bardziej mi nie zależy.

      „Ulice wdzierają się w tkankę miast, odzierają miasto z zieleni. Szerokie ulice, tuż przy budynkach nie pozwalają na szerokie chodniki, na ciekawą małą architekturę, na pasaże dla pieszych na miejsca na stoliki, kawiarnie.”
      Zielone to zło, od tego się kicha :P (tak mam alergię). Więc mi nie szkoda.A czemu stoliki mają stać na chodniku? Od tego jest pomieszczenie. W zimne dni za zimno a w gorące za gorąco, a w środku masz klimę i dobrą temperaturę (mówię oczywiści o dobrych lokalach).

      „Jeśli się nie mylę (tak sarkazm) miasto to skupisko ludzi, nie samochodów.”
      A samochody to są dla … ???

      „Samochody, dawniej dorożki, czy karety były zarezerwowane dla nielicznej klasy arystokratycznej i bogatego mieszczaństwa.”

      No to zobacz jak jest teraz. Samochód przestał dawno być dobrem luksusowym, to narzędzie. Nie żaden obiekt kultu, narzędzie do wygodnego przemieszczania się.

    • Wiesław Juskowiak

      A mentalność, że pan jeździ samochodem, a parchy mają stać została.

      Wiesz, jeśli jesteś w stanie – po potrąceniu przechodnia, gdy mu się coś stanie poważnego stanie, albo nawet nastąpi jego śmierć – powiedzieć sobie „debil, nic mi do tego” to… gratuluję? Ja nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wolę oszczędzić sobie 10 minut życia, niż stracić jego resztę.

    • Bękart Mroku

      Jaka mentalność? Po porostu jedna jest dla samochodów i pieszy tam wkracza jako gość i warunkowo. I tylko tyle.
      Ja jestem za tym aby można było przechodzić wszędzie i zawsze ale każdy wypadek na jezdni z udziałem pieszego jest automatycznie z jego winy. Bo jak nic nie jedzie to czemu nie przejść w dowolnym miejscu? Ale to trzeba myśleć. To w interesie pieszego jest nie zostać potrąconym.
      Chodzę już parę lat po tym świecie i moje pokłady empatii dla idiotów są już wyczerpane. Skoro on nie pomyślał o czymś o czym powinien to czemu mam go żałować czy współczuć? Powiem Ci, że to raczej budzi złość niż współczucie bo tracisz niepotrzebnie czas. Można współczuć ofierze wypadku, ale nie ofierze własnej głupoty.

    • Wiesław Juskowiak

      I naprawdę jesteś pewien, że potrącając pieszego na przejściu, wracasz do domu i mruczysz sobie pod nosem, że debil, a następnego dnia rano wstajesz pijesz kawę jak gdyby nigdy nic?
      Oczywiście, że w interesie pieszego jest uważać, ale w moim własnym interesie jest żyć tak, bym nie miał nikogo na sumieniu, nawet jeśli nie będzie to moja wina. Bo niezależnie od winy, nie mam i nie mogę mieć pewności jak bym się mógł czuć po czymś takim. W swoim egoistycznym interesie zwalniam, zatrzymuje się na przejściach, rozglądam się na boki i uważam. Jeśli każdy będzie dbał o swój egoistyczny interes jakim jest jego zdrowie psychiczne i fizyczne to wypadków będzie mniej. Nie trzeba tu współczucia, wystarczy pomyśleć o sobie. Pieszy, jak będzie się czuł fizycznie po spotkaniu z samochodem, kierowca jak będzie się czuł po potrąceniu pieszego. Co generalnie sprowadza się do myślenia. Ale gdyby ludzie myśleli, to wyjeżdżaliby 5 minut wcześniej, korzystali z publicznego transportu, jeździli na rowerze, albo chodzili pieszo. Chociażby z egoistycznego patrzenia przez pryzmat swojego zdrowia, które kształtuje również zanieczyszczenie powietrza, temperatura, którą powoduje drogi, samopoczucie na skutek niedoborów zieleni w miastach etc.

    • Bękart Mroku

      Tak jestem pewny. Tylko z tym wracasz do domu to nie tak szybko. Ostatnio kosztowało mnie to jakieś 6h w plecy. I wku… jak przyszło pismo z prokuratury o umorzeniu postępowania przeciwko debilowi. Skoro Twoje sumienie obciąża czyjś debilizm :( Nie Ty zawinisz tylko on. Więc nie ma potrzeby obciążać sumienia czymś na co nie masz wpływu. Jak spadnie ktoś z rusztowania też się będziesz przejmował?

    • Wiesław Juskowiak

      Jeśli zahaczyłem o tę drabinę, ktoś spadł i coś sobie poważnego zrobił? Tak. Bo przecież wystarczyło, że bym o tę drabinę nie zahaczył, bo bym np. szedł wolniej i ją zauważył.

    • Bękart Mroku

      I tu jest pies pogrzebany. Szukasz winy u siebie. Przede wszystkim pracownik pracujący na wysokości powinien być zabezpieczony przed upadkiem. Dwa drabina czy rusztowanie powinno być zabezpieczone przed przypadkowym dostępem i potrąceniem. 0 Twojej winy.
      Swojej winy mógłbyś szukać przy wypadku, jedziesz i pęka Ci opona i wjeżdżasz w rusztowanie i spada robotnik. Mógłbyś się zastanawiać czy nie czas było już wymienić oponę, a może lepiej ją przechowywać albo kupić w pewniejszym źródle. Nie zmienia to faktu, że robotnik i tak powinien być przypięty. Ale jeśli ktoś z premedytacją nie dba o siebie.
      Ale rozumiem Twój punkt widzenia. Masz do niego pełne prawo. Tylko nie narzucaj go innym. Niech każdy się troszczy o siebie.
      Ja nie będę jeździł wzdłuż chodników a piesi niech uważają przechodząc. Tylko i aż tyle.

    • Wiesław Juskowiak

      To bez znaczenia tak naprawdę. Oglądanie czy powodowanie cierpienia u drugiej osoby nie pozostawi mnie obojętnym na ten widok. Nawet obiektywny brak mojej winy jest mi obojętny. Może po prostu nie jestem członkiem, by powiedzieć „patrz jak łazić”, „gdzie się pchasz”, „trzeba było uważać”. Skoro mogę temu zapobiec w tak prozaiczny sposób jak myślenie o konsekwencjach to za wszelką cenę staram się to robić, bo to nie jest trudne.

    • Bękart Mroku

      Masz rację. Tylko, pytanie kto powinien myśleć o konsekwencjach kierowca czy pieszy? Moim zdaniem bardziej zainteresowany czyli pieszy i nie można tylko od kierowców wymagać. Tyle lat przechodzę i nigdy nie wlazłem pod nic. Mój młody też wie, że przed jezdnią się zatrzymujemy bezwzględnie, nie ma sytuacji usprawiedliwiającej nie zatrzymanie. To jest świętość.

    • Wiesław Juskowiak

      Jedni i drudzy tak naprawdę. Gdyby jedni i drudzy uważali bardziej na siebie, to ten przepis byłby zupełnie zbędny. Nie wiem, czy ten przepis to krok w dobrą stronę, bo twór państwa jest nam obcy. Drogowe ograniczenia, tysiące absurdów, idiotycznych znaków, fotoradarów bez wyraźnej funkcji zapobiegania wypadkom, sprawia, że nie mamy szacunków do złego prawa drogowego.
      O ile jestem za tym, że by chronić nawet najmniej rozgarniętego pieszego, o tyle ta zmiana powinna nie pochodzić z góry, tylko powinna być czymś naturalnym. Robiło się już lepiej. Jako pieszy, jako kierowca i jako rowerzysta zauważam to częściej i częściej. Nie wiem czy ten przepis to nie będzie na zasadzie „na złość państwu, złamię przepis, gdy nikt nie widzi”.

    • Bękart Mroku

      Ogólnie muszę się z Tobą zgodzić. Jedynie z „by chronić nawet najmniej rozgarniętego pieszego” niekoniecznie ;-)
      Ja naprawdę nie mam nic przeciwko puszczeniu pieszego jak za mną jedzie sznur samochodów, ale jak jedzie jeden czy dwa i za chwilę będzie mógł przejść spokojnie nikomu nie wadząc to chciałbym aby pieszy zaczekał. Nie ma potrzeby wytracać prędkości. Tak samo ze sznurkiem pieszych na przejściu. Zamiast zebrać grupkę i w czasie zbierania grupki mógłby przejechać samochód czy dwa to idą jeden za drugim w odległości 1,5 m. Jeden złazi drugi włazi i stoisz 10 minut. A lepiej by było grupka, samochód, grupka, samochód. I wszystkim żyłoby się lepiej.

    • Wiesław Juskowiak

      I to bym nam załatwiło myślenie, jednych i drugich. :) Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że jak za mną nic nie jedzie, to jak ten pieszy zaczeka 3 sekundy. Zresztą sam tak robię. Nie mam potrzeby zatrzymywanie jednego samochodu, za którym droga jest pusta. To głupie i równie głupie jest to, jak jedzie sznur samochodów, pada i nikt się nie zatrzyma, by przepuścić pieszego.

    • Bękart Mroku

      A to już zmiana mentalności a tego przepisami nie załatwisz :(

  • mall

    Tak ogólnie: oczywiście, że nic się nie zmieni a Polaczek co najwyżej uprawia PR. Dlaczego? Otóż propozycja takie zmiany miała już miejsce- niemal równo 12 miesięcy temu. Przepisy przyjęto ale ten zapis uwalono, jak zawsze zresztą. To raz. Dwa- Polaczek jako infrastruktury mógłby uchodzić jako definicję nieudolności w jej budowaniu ( zainteresowanych szczegółami odsyłam do wpisów na blogu WO na ten temat). Skąd więc w ogóle myśl, że Polaczek jest zdolny do wprowadzenia takiej dużej zmiany?

  • Lora Missani

    Za dużo świateł, zbyt dużo regulacji. Kolejna absurdalna ochrona może spowodować eskalację gapiostwa i nieuwagi pieszych, które obecnie jest normą. Skutek będzie odwrotny do zamierzonego. To moje zdanie jako pieszego uczestnika ruchu. Czasem rowerzysty a czasem kierowcy.

  • Mateusz Sarnociński

    Dla polaczka janusza w passeratti 5 czy 10 sekund swojego czasu jest więcej warte niż życie innych ludzi. A że takich debili na drogach jest z połowa to wynikiem są wypadki, również śmiertelne. Przepisy powinny wyglądać tak – likwidacja mandatów i za każde najmniejsze wykroczenie drogowe natychmiastowa, nieodwołalna konfiskata pojazdu (również motocykla, roweru itp.) bez względu na to, czyją własność pojazd stanowi. Dopiero solidne bicie po kieszeniach da ludziom nauczkę. Dalej kto w wypadku drogowym spowodował jakiekolwiek obrażenia drugiej osoby ten dostaje dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, za łamanie sądowego zakazu 5 lat bez zawieszenia. Po wprowadzeniu takich przepisów w ciągu tygodnia ilość zdażeń drogowych spada o 99%. Dalej każdy pojazd niesprawny (brak świateł, łyse opony, niedziałające hamulce, za głośny, kopcący itd.) podlega natychmiastowemu obowiązkowemu złomowaniu bez względu na właściciela i wartość. Dla pieszych za łamanie przepisów 5000 grzywny, jeśli spowodują tym niebezpieczeństwo innych osób 20000, jeśli spowodują wypadek odsiadka.

    • Bękart Mroku

      Uprzedzaj, że można monitor opluć :D Dawno nikt mnie tak nie rozbawił.

  • Marian Zarypisty

    w Polsce jest np.tak – wyobraźcie sobie drogę a na niej dwa pasy idą w jedną stronę dwa w drugą, po środku tych obydwu jeździ tramwaj, ty chcesz skręcić przecinając to wszystko, musisz przepuścić auta, tramwaj i dodatkowo mega hujowo ustawione przejście dla pieszych zaraz za zakrętem nie 20 czy 30 m dalej tylko praktycznie od razu, a piesi mają zielone jak zwykle na zakręcie (kierowca na zakręcie oczywiście nie zauważy od razu pieszego tylko z opóźnieniem); światła oczywiście wyłączyli bo jakaś awaria; musisz spier bo zaraz zajedzie cię tramwaj, gość za tobą już trąbi żebyś jechał szybko, oczywiście nie widzi że przede mną są pasy dla pieszych, bo widzi tuman tylko auto przed sobą (nie patrzy dalej), oczywiście blokujesz autem ruch, bo w końcu jakimś cudem dostałeś się na te skrzyżowanie (bo np. korki) i musisz przepuścić pieszych inni tego nie rozumieją, dodatkowo pada deszcz (cała sygnalizacja świetlna w mieście zwalnia-nie wiem czy ktoś to zauważył); konkluzja weź tu jeździj spokojnie na polskich drogach, staraj się nie przejechać pieszego jak w koło cały system spier….y; w Niemczech tak jest, nie sądzę, tam chętnie przepuszczę pieszego bo nie ma takiego burdelu. Mógłbym tu podać jeszcze wiele zagrażających życiu pieszych sytuacji;tu kary niewiele pomogą, bo policja musiała by stać przy każdych pasach; tutaj trzeba wszystko rozj i zbudować od nowa, włącznie z Polską mentalnością drogową.

  • Morski Morświn

    To prawo przyszło ze skandynawii gdzie jest więcej aut niż pieszych i mogą sobie na to pozwolić. W krajach takich jak Polska jest to bez sensu, będą tylko jeszcze większe korki

  • Niestety kierowcy mają daleko w poważaniu nie tylko pieszych, ale też innych kierowców. Jazda na czerwonym by uciec ze skrzyżowania, powoduje korki, bo pozostali muszą czekać. Rozmowy z telefonem w ręku (nawet w nowych autach z bluetooth) czy fajką w ręce zwiększają ryzyko wypadku. Ludzie ludziom gotują ten los…

  • Marek Markowski

    Od lat uczono w szkołach dochodzimy do jezdni spoglądamy w lewo polem w prawo jeszcze raz w lewo gdy nie ma ruchu samochodowego jezdnie jest wolna przechodzimy i niech tak zostanie jak od czasów wojny wszystkich uczono tak w szkołach teraz w trakcie meczu zmieniamy zasady że pieszy może włazić prosto pod rozpędzony samochód i daje mu się pierwszeństwo nie zawsze powinniśmy ślepo patrzeć na inne kraje unijne