e-sport wydarzenie iem
74

Zaskoczeni milionem dla gracza w e-sporcie. A wielka kasa dla Ronaldo i Neymara jest normalna?

Co? Ktoś dostanie taki szmal za granie na komputerze? Przecież to nie jest normalne! Z opiniami tego typu wciąż można się spotkać w Sieci czy realu. Mediom nadal zdarza się o tym pisać nie tyle w charakterze informacji, co sensacji: człowiek, bardzo młody, będzie zarabiał jako e-gracz. Zabawne o tyle, że zdecydowanej większości z nas nie dziwią pieniądze wydawane na piłkarzy, ich kosmiczne pensje i kontrakty reklamowe...

Pieniądze w sporcie nie są tematem tabu, często mówi się o nich bardzo otwarcie i to w pierwszej kolejności. Tak wygląda dzisiejszy sport zawodowy. I podkreślam tu słowo „zawodowy” – ci ludzie, ich trenerze czy większe sztaby szkoleniowe nie robią tego po pracy, w ramach rozrywki (chyba, że mowa o piłkarzach San Marino i Andory). Od dziecka są szkoleni po to, by walczyć o trofea i szmal. W kwiecie wieku przechodzą na emeryturę, bo to nie jest miejsce dla osób koło czterdziestki. Kogoś to dziwi? Nie. Tak zbudowany jest współczesny świat, nowożytne igrzyska.

5 funtów banknot

Nową formą owych igrzysk stał się e-sport, dziedzina, która od jakiegoś czasu przeżywa prawdziwy boom. Nie chodzi już tylko o osławiony Intel Extreme Masters i atmosferę w Katowicach – każdego dnia czytam o nowych wydarzeniach na tym polu, a jakoś specjalnie nie szukam informacji. Kolejne firmy pchają się do tego biznesu, organizują swoje drużyny, chcą być sponsorami, powstają ligi, nowe imprezy czy ośrodki szkoleniowe. Mniejsze i większe zagłębia e-graczy, specjalne szkoły czy klasy dla takich osób wyrastają niczym grzyby po deszczu. Temat jest na topie.

Dotyczy to także finansów. I to zwróciło moją uwagę najbardziej, bo nierzadko informacje o zarobkach albo wysokości nagród w turnieju są okraszone wykrzyknikami, nutą zdziwienia, wręcz szoku. Zarówno po stronie mediów, jak i odbiorców. Milion dolarów nagrody w e-sportowej imprezie! 50 tysięcy dolarów pensji rocznie dla gracza w nowej lidze (to ostatnie w miarę świeże). I pytania: Ktoś za to płaci? Naprawdę można zarobić na graniu w komputer? Dajcie mi tyle, ja też mogę pograć…

neymar i mural

Wciąż niedowierzanie, zaskoczenie, czasem kpiny. Ale czy to są duże pieniądze w porównaniu z tymi, ze sportu tradycyjnego? Od jakiegoś czasu słyszę, że PSG chce zapłacić 200 mln euro na Neymara. Jego pensja pewnie byłaby kosmiczna. John Wall podpisał kontrakt z Wizards na cztery lata, widnieje na nim suma 170 mln dolarów. Stephen Curry zainkasuje ponad 200 mln dolarów w pięć lat w Golden State Warriors. Jeśli poszukamy informacji o zarobkach Messiego, Ronaldo czy Lewandowskiego, graczy NFL, MLB, topowych tenisistów, golfistów czy bokserów, pewnie zobaczymy sumy sięgającego milionów dolarów. Czasem nie kilku, lecz kilkudziesięciu. Zawsze reagujemy na to szokiem? Może w przypadku ewidentnych skoków, rekordów w stylu tego Neymarowego. Ale na resztę machamy ręką, nie dziwi nas to, że jeden klub sprzedał piłkarza drugiej drużynie za 50 mln dolarów czy euro. Ot, normalka, taki biznes.

Zastanawiam się, ile wody musi upłynąć, by podobnie ludzie reagowali na e-sport? Może starzenie się pokolenia, dla którego ta dyscyplina jest czymś oczywistym, sprawi, że szok minie? Dla nich to będą prawdziwi gwiazdorzy, osoby rozpoznawalne i cenione, więc i pensje czy wysokości transferów przestaną dziwić. A i reszcie po jakimś czasie temat się znudzi. Starsze pokolenie pewnie też oszałamia czasem wiadomość, że ktoś zarabia tyle na graniu w piłkę nożną, lecz z czasem przestali zwracać uwagę. Skoro ktoś chce za to płacić i ma z czego…

  • Kamil Świątek

    Dyskusja na ten temat zawsze będzie jałowa. Niestety nie chodzi tu o „pokolenie” czy niezrozumienie tematu. Zazwyczaj to klasyczny trolling.
    A jak już nie trolling, to brak wiedzy o tym jak wygląda „dzien z życia” esportowca.

    • Bartłomiej Kaliński

      Ja z chęcią poczytam więc jeśli masz jakiś ciekawy artykuł to podaj linka.

  • Przemek

    Ale Neymar spłaci się samymi koszulkami z jego nazwiskiem a tzw „e-sport” (po raz kolejny stroluje – masturbacja to taki e-seks) to chyba tylko do prania pieniędzy służy.

    • Widziałeś kiedyś stoisko z koszulami drużyny e-sportowej?

    • Panko

      Chyba nie masz pojęcia co piszesz… Samymi koszulkami się spłaci? „Według raportu firmy Sport+Marketing kluby piłkarskie zarabiają średnio 12,5 euro na koszulce (dane z 2012 roku). W 2009 r. było to jeszcze mniej – ok. 10 euro. Ujawnił to wtedy dyrektor sportowy Barcelony Xavier Sala-i-Martin przy okazji wcześniejszego transferu Kaki do Królewskich (za 65 mln euro).

      Real sprzedaje średnio po 1,4 mln koszulek rocznie – dochód z ich sprzedaży przez pięć sezonów gry Ronaldo na Santiago Bernabeu wyniósłby 87,5 mln (licząc zysk średnio po 12,5 euro). A przecież Real sprzedaje nie tylko koszulki z nazwiskiem Ronaldo, ale także inne.”
      http://www.sport.pl/pilka/56,64946,16408133,czy-transfer-ronaldo-mogl-sie-splacic-w-koszulkach,,4.html

      A PSG na pewno nie sprzeda kilka razy tyle koszulek co Real, a tym bardziej samego Neymara

    • Ymnytor

      To „spłacanie się” koszulkami wzięło się właśnie od Realu i polityki transferowej, którą prowadził prezes tego klubu podczas kompletowania galacticos i drugiej fali między innymi z Ronaldo.
      A co do samego komentarza to zgodzę się. PSG działa inaczej, niż działał Perez w Realu (ostatnio zmienił politykę). Ale część wydanej kwoty rzeczywiście może się zwrócić. Neymar to obecnie poza Messim i Ronaldo najlepiej sprzedający się gracz na świecie, a w związku z powolnym końcem karier Ronaldo i Messiego jego wartość będzie tylko wzrastać. Mając takiego piłkarza PSG będzie mogło zdobywać lepsze kontrakty i spłacą z marketingu sporą część Neymara. W każdym razie celem tego transferu w przypadku PSG, nie jest żadne spłacanie się, a po prostu chęć zdobycia kogoś z topu przez szejka.

    • jscst

      (…)Neymar to obecnie poza Messim i Ronaldo najlepiej sprzedający się gracz na świecie, a w związku z powolnym końcem karier Ronaldo i Messiego jego wartość będzie tylko wzrastać.(…)
      A gdzie podział się Lewandowski?

    • Ymnytor

      Lewandowski jest popularny szczególnie w Polsce. Nie dziwne, bo jest świetny, ale nie tak medialny jak największa czołówka. Samej popularności poza Polską nie ma mimo wszystko tak wielkiej. Na social media odstaje nie tylko od Ronaldo, czy Messiego, ale także np. od Jamesa.
      W rankingu ESPN 100 najsławniejszych sportowców znalazł się na 82 miejscu i wyprzedza go wielu piłkarzy. http://www.espn.com/espn/feature/story/_/page/worldfame100/espn-world-fame-100-top-ranking-athletes

    • jscst

      (…)Lewandowski jest popularny szczególnie w Polsce(…)
      W Niemczech chyba też… bo to na tamtejszych boiskach wyczynia takie cuda, że klękajcie narody. Np. coś w stylu 5-golowego hatricka w 10 min.

    • B.B.Wolf

      A ‚hatrick’ to aby nie trzy gole tego samego piłkarza? 😉

    • Ymnytor

      Tak, powinien po prostu napisać, że strzelił 5 goli w krótkim odstępie czasu.

    • Ymnytor

      Tak, Lewandowski to czołówka popularności. Znalazł się w rankingu top 100 ESPN, ma wiele fanów na social media i jest jedną z najbardziej znanych osób w Polsce (nawet teraz jakąś ulicę będą jego nazwiskiem nazywać), ale w skali świata pod względem popularności Ronaldo, Messi i Neymar zostawiają go w tyle.

    • jscst

      To skąd Barcelona swego czasu miała półtora miliona rocznie na logo UNICEFU?

    • al_arsen

      „Średnio zarabiają tyle” i „średnio sprzedaje tyle” Średnio to wychodząc z psem na spacer macie po trzy nogi.
      Jeden zarobi więcej a inny mniej. Mnie ten cały e-sport nie przekonuje bo o ile w sporcie „realnym” większość tylko ogląda przed TV to jakiś tam odsetek pójdzie w coś pograć a w tym e-sporcie to tylko będę siedzieć przed kompami.

  • B.B.Wolf

    A ja powtórzę kolejny raz, że nie rozumiem za co zawodowi sportowcy dostają kasę i traktowani są jak nowe wcielenia mitycznych herosów przez fanów danej dyscypliny…

    E-sportu też nie rozumiem, więc może po prostu coś mi umyka 😝

    • To inna para kaloszy, nie rozumiesz obu przypadków i to jeszcze ma sens ;) Gorzej, gdy ktoś marszczy brwi nad e-sportem i stwierdza, że zarobki Neymara są normalne

    • B.B.Wolf

      Najgorsze jest to, że ludzie mi to tłumaczą w dziwny sposób. Bo treningi, bo dziesiątki milionów fanów, bo prestiż bo sratat-tata-pierdata. Projektowanie mostów, ratowanie życia, CGI, F1, to rozumiem jako ciężkie miliony na porządku dziennym. Ale kuźwa, bieganie za szmacianą kulą z powietrzem?

    • Ymnytor

      Najwidoczniej rzeczywiście masz problemy ze zrozumieniem od czego zależy wartość danej rzeczy.
      A ona oczywiście zależy od ludzi. To oni kierują popytem i podażą. Widocznie wiele ludzi sobie ceni bardziej oglądanie sportu od czegoś innego. Twoje rozumienie procesów gospodarczych jest podobne do tych wszystkich ludzi, którzy mówią „jak to możliwe, że ci zniewieściali programiści tyle zarabiają, przecież tylko klikają w komputer, a robotnicy harują i mają mniej”. To się nie dzieje w taki sposób. A sporty takie jak piłka nożna, mma, czy np. koszykówka mają tyle milionów widzów, że same kontrakty telewizyjne to wartości podchodzące pod miliardy. Dlatego, bo ludzie są później skłonni płacić za oglądanie takich widowisk, czy to przez pakiety premium, czy przez reklamy.
      Poza tym zostają właśnie kontrakty reklamowe. Nic dziwnego, że wielkie firmy takie jak Nike, czy Adidas pakują ogromne pieniądze w sporty, bo taki sposób też wytwarzają popyt na swoje produkty. A inne firmy też widzą zysk w sponsorowaniu klubów, czy sportowców, bo grupa do której trafia reklama promowana przez takich ludzi jest ogromna.

    • B.B.Wolf

      Chwila, chwila. Zapędzasz się. To Jan to funkcjonuje rozumiem i poniekąd znam. Ja zwyczajnie nie widzę tego samego w boksie, mma, ba! nawet w crossficie co w piłce nożnej. Ja nie rozumiem ZACHWYTU i UBÓSTWIANIA piłkarzy. A raczej w ogóle sportowców. Nie wiem kto jakie perfumy reklamuje, nie wiem kto jaki model i markę zegarka teraz promuje. Ty mówisz o tym jak pieniądz musi się kręcić. Ja mówię o ludziach i dlaczego tak bardzo siedzi w nich zachwyt dla tychże sportowców.

    • Ymnytor

      Zachwyt jest, bo ludzie potrafią docenić ludzi, którym w życiu wyszło i osiągnęli sukces. Tak jak na rynku technologicznym startupy Muska osiągają zawyżone wyceny przez samego Elona. Tak ludzie po prostu cieszą się gdy osoba, którą lubią osiąga kolejne sukcesy. Z podobnego powodu chcą być chociaż w części tacy jak oni, dlatego kupują np. buty do grania w piłkę takie jak ich idol reklamuje.
      A ich wartość marketingowa jest ogromna, bo są znani i lubiani, po prostu są celebrytami. Tak jak niektórzy reklamują produkty gwiazdami filmowymi, tak inni (a często ci sami) piłkarzami.

    • B.B.Wolf

      Ale za co są lubiani? Za kopanie piłki? Bo fajni z nich ludzie? Bo pomagają? Czy może dlatego, że z kopania piłki mają pieniądze i sławę? Czyli to co jak sam powiedziałeś, bez fanów nie istnieje.

      I jak kupują buty do grania w piłkę jak sam mówiłeś, że nie grają bo to, bo tamto, bo palce za długie? 😉

    • Ymnytor

      „Ale za co są lubiani?” Bardzo ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na takie pytania. Bo lubienie czegoś zwykle opiera się w dużej mierze na przyzwyczajeniach, czy środowisku, które podziela pasje. W każdym razie lubi się ich, bo osiągają sukcesy niemożliwe dla zwykłego śmiertelnika. Tak samo jak lubi się np. Gatesa. Później gdy im się kibicuje, to ludzie utożsamiają się z nimi. Cieszą się ze zwycięstw tych sportowców, czy klubów, płaczą po porażkach. Ogólnie cała otoczka sportu opiera się na rywalizacji i powiększanie samo się napędza, bo im więcej ludzi podziela rywalizację, tym jest ona większa i więcej chce rywalizować. Jako ludzi większość fanów ich nie zna osobiście. Pomagać pomagają, z jednej strony przez empatię, z drugiej przez PR.
      Oczywiście, że bez fanów nie istnieje. Sporty nie są niezbędne do życia, ale za to ważne dla samopoczucia, to dlatego nawet w dawnych czasach były rywalizacje sportowe. Ogólnie to żaden biznes nie istnieje bez konsumentów, o ile z założenia podstawowe produkty spożywcze muszą mieć zapotrzebowanie, bo są niezbędne do życia to sport nie. Ale jednak ludzie, gdy już zaspokoją swoje podstawowe potrzeby, to chcą ich coraz więcej. Dlatego kupują bezpośrednio albo pośrednio rozrywkę. Tak samo jak film, czy muzyka, bez odbiorców jest niczym i sława muzyków czy filmowców opiera się właśnie na odbiorcach.
      Buty kupują zwykle dzieci, którym jest łatwiej się umówić na grę, bo mają więcej czasu wolnego. Inni kupują inne gadżety, bo chcą pokazać, że utożsamiają się z klubem, czy zawodnikiem. A zebrać odpowiednią grupę ludzi do gry zespołowej nie jest łatwo. Przede wszystkim grono znajomych jest ograniczone. Ludzie wolą grać w towarzystwie znajomych. Wśród takich grup ciężko jest zebrać tak z 12+ osób na orlika, czy 20+ na pełnowymiarowe boisko. Poza tym wszystkie te osoby muszą sobie kupić sprzęt, co nie zawsze jest w wyposażeniu osób, które nie chodzą na w-f. No i jeszcze muszą sobie wynająć teren, aby się nie okazało, że zajęty.

    • B.B.Wolf

      Halówka? 😉

    • Ymnytor

      To też nie taka łatwa sprawa, nadal trzeba sporo osób i jeszcze uganiania się, aby wynająć halę. Poza tym piłka halowa znacząco różni się od takiej normalnej.

    • jscst

      (…)A sporty takie jak piłka nożna, mma, czy np. koszykówka mają tyle milionów widzów, że same kontrakty telewizyjne to wartości podchodzące pod miliardy. Dlatego, bo ludzie są później skłonni płacić za oglądanie
      takich widowisk, czy to przez pakiety premium, czy przez reklamy.(…)
      No właśnie… na taki 30 sek. spot dla Super Bowl idzie ok. 5 mln. $, a to jest impreza relatywnie niszowa.

    • B.B.Wolf

      Super Bowl jest niszowy bo praktycznie całe Stany nim żyją? 😉

    • jscst

      Napisałem (…)relatywnie(…) czyli coś co nie wychodzi po kraj czy kontynent… W porównaniu Ligą MIstrzów czy Euro (które chińska TV reklamowała jak wojnę dość „kreatywnie”… https://www.cda.pl/video/38006d8 ) czy Eurowizja. A na tych imprezach jakoś nie widać spotów za ileś mln. $.

    • jscst

      Tak się składa, że prędzej wymienię 5 piłkarzy światowej rangi niż kierowców F1… Nie wiem czy politycy też by polegli.

    • B.B.Wolf

      Akurat tutaj nie chodziło mi o popularność a o różnice w danych dyscyplinach 😉

    • jscst

      Ale to nie jest bez znaczenia… O ile wiem tylko w futbolu zrodziła się historia z kategorii Zaginionego Mundialu, który rzekomo odbył się podczas II WŚ w Patagonii.

    • B.B.Wolf

      Zaginiony Mundial, Zaginiony oddział Legionistów, Zaginione Wyspy, Zaginione Skarpetki Mocy Odstraszające Kota 😉

      A tak na poważnie to możliwe. Mnie to po prostu nie interesuje i nie rozumiem fenomenu piłki nożnej i tego dlaczego ludzie traktują piłkarzy jak bogów.

    • Panko

      Bo nie rozumiesz jak działa gospodarka. Przykładowo Pan Redaktor zarabia dajmy na to 5000 brutto/msc, bo tyle mniej więcej przychodu jest w stanie wygenerować dla swojego pracodawcy. Natomiast np. Lewandowski zarabia jakieś tysiąc razy tyle, bo też tysiąc razy więcej jest w stanie wygenerować przychodu dla swojego klubu.

    • xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Zapoznaj się z takimi sformułowaniami jak reklama i marketing. Przez e-sport korporacje mają łatwy dostęp do grupy docelowej. Prosta sprawa.
      Zresztą ile by nie zarabiali nic nam do tego.

    • B.B.Wolf

      Haha, dzięki, sam bym na to nie wpadł 😉 sport się opłaca bo trafia poprzez media do mas, prosta sprawa. Jak mogłem na to nie wpaść 😉

    • xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Hahaha proszę

    • Ymnytor

      Tutaj nie ma nic do rozumienia. Grupa osób usłyszała o rywalizacji sportowej, wybiera sobie sportowców, kluby, drużyny, których lubi i którym dobrze życzy. Ogląda ich rywalizację z innymi razem i utożsamia się z nimi. Poza tym dużo o tym czyta, ogląda programy sportowe, rozwija znajomości na podstawie wspólnych wypadów. Normalne zainteresowanie.

    • B.B.Wolf

      Ależ ja doskonale rozumiem rozwijanie zainteresowań. Nie rozumiem utożsamiania się, zarobków i tego dlaczego dorośli ludzie zamiast sami uprawiać sport i mieć szersze zainteresowania wgapiają się w telewizory i drą na trybunach jak do do bogów podczas składania ofiary 😉

    • Ymnytor

      Są świadomi tego, że nigdy nie osiągną poziomu najlepszych sportowców, że szanse na rozwinięcie kariery są minimalne, więc wybierają „normalne” zawody. A oglądają, bo lubią zwyczajnie. Nie zawsze jest chęć do tego, aby uprawiać sport samemu, a doświadczenia w oglądaniu profesjonalistów są inne, niż w uprawianiu. Poza tym, aby grać w piłkę z kolegami, aby był jakiś sens trzeba tak z 12 osób na orlika , nie zawsze się uda zgrać tyle osób. Oglądanie jest mniej problematyczne i to dlatego (jeden z powodów) najchętniej oglądane sporty to w większości te zespołowe. A zainteresowanie jak każde inne, nie rozumiem co jest w nich nieszerokiego. Jeszcze łatwo je rozwijać, bo są masowe, dotyczą wielu ludzi. Jest dużo materiałów na temat sportów, zawsze jest coś do czytania, czy oglądania, nawet gdy jest przerwa pomiędzy sezonami.
      Nie uważam, że powinno się kategoryzować zainteresowania, bo to jest po prostu bezsensowne, jedynie dzieli ludzi.

    • B.B.Wolf

      Powiedz mi, grasz w lidze Fantasy Football?

    • Ymnytor

      Nie

    • B.B.Wolf

      Tak tylko pytam, bez złośliwości. Słyszałem, że to naprawdę fajna zabawa.

    • jscst

      (…)A ja powtórzę kolejny raz, że nie rozumiem za co zawodowi sportowcy dostają kasę i traktowani są jak nowe wcielenia mitycznych herosów przez fanów danej dyscypliny…(…)
      Płaci im się za wizerunek celebryty.

    • B.B.Wolf

      W porządku, tylko oni nie są sławni z tego, że są sławni. Są sławni z tego, że biegają za piłką 😉

    • jscst

      Tak samo z piosenkarkami, aktorami itp. i oni też stukają grubą kasa za celebryckość. A z kolei politycy też są znani, ale ustalmy kto by wziął do reklamy Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska czy Magdalenę Ogórek. Nawet w sektorze wojskowym tak jest… twarzą S400 jest nie Władimir Putin tylko Steven Seagal.

    • B.B.Wolf

      Chwila, chyba nie chcesz wrzucić ludzi tworzących sztukę bez której teraz trudno sobie życie wyobrazić z bieganiem w 22 chłopa za szmacianym balonem? 😁

      Podobnie z politykami (jasne, to złodzieje), którzy jednak podejmują decyzję decydujące o życiu milionów 😉

    • jscst

      (…)Chwila, chyba nie chcesz wrzucić ludzi tworzących sztukę bez której teraz trudno sobie życie wyobrazić z bieganiem w 22 chłopa za szmacianym balonem? 😁(…)
      Teraz to ja ciebie nie rozumiem… Dlaczego miałbym mieć problemy z życiem bez tzw. sztuki?

      (…)Podobnie z politykami (jasne, to złodzieje), którzy jednak podejmują decyzję decydujące o życiu milionów (…)
      To dlaczego S400 nie reklamuje prezydent, minister obrony czy generał? A muszę ci wspomnieć, że mówimy o kraju w którym MON prowadzi własną TV.

    • B.B.Wolf

      Wybacz, oczywiście są różni ludzie. Ja bez muzyki żyć nie potrafię. Podobnie z dobrym filmem na wieczór. Książką (bo o dziwo, autorzy to też celebryci). Bez oglądania kolesi biegających za balonem żyje akurat bardzo dobrze, wręcz szczęśliwie, bezproblemowo i spokojnie 😉

      Oczywiście Ty możesz żyć bez muzyki, filmu, książki, serialu, fotografii. Żyj piłką, każdy coś sobie znajdzie na tym świecie. Ale mogę się założyć, że 99% ludzi wolałoby żyć bez piłki niż bez muzyki 😉

    • Ymnytor

      A niektórzy potrafią żyć bez oglądania długich seriali i w ciągu weekendowych wieczorów oglądają mecze. Rozrywka typu książki, filmy, seriale, muzyka jest podobna do sportu, szczególnie w samej biznesowej kwestii.

  • Dawid Kubica

    E-sport to jedno wielkie nie porozumienie. Jak siedzenie przed komputerem i walczenie w wirtualnym świecie ma się równać z wysiłkiem fizycznym i światem realistycznym? Czymś co dzieje się naprawdę a nie w głupiej grze? Zwykły sportowiec aly być dobry sam do tego doszedł poprzez treningi, siłownie i własny wysiłek fizyczny a nie do cholery jasnej siedząc przed komputerem! Rozumiem gry, ale e-sportu nie.

    • Tom

      Tos pan poplynal, to co powiesz na szachy?! Setki godzin spedzone na treningach opracowywaniu strategii itd. Sport rowna sie rywalizacja, niekoniecznie czysto fizyczna. Co ze sportami motorowymi gdzie polowa sukcesu jezeli nie wieksza czescia jest sprzet. To tez troche tak jakbys powiedzial, ze praca umyslowa jest nic nie warta bo nawet 5KG wegla za caly dzien sie nie przeniesie. Dla ciebie gry komputerowe sa glupie a dla innego pilka nozna, hokej itd. W gruncie rzeczy placi sie zawodnikom za umiejetnosci, czy to w kopaniu pilki, przerzucaniu rzeliwa, czy strategicznym mysleniu, nie widze roznicy. Jedni jak i drudzy oddaja sie w pelni temu co robia, dlaczego mamy jednych wysmiewac a drugim stawiac pomniki?

    • Dawid Kubica

      Ale nawet w głupich wyścigach F1 i w szachach jest to świat REALNY, mierze się w prawdziwym świecie z rywalem który jest koło mnie, a nie na wirtualnej mapce z potworkami i przeciwnikami oraz sojusznikami oddalonymi o kilka/kilkadziesiąt/kilkaset kilometrów ode mnie. Nie mam nic do gier, ale e-sport to nieporozumienie. Wielki krok w tył

    • patruq

      Przecież w grze też grasz przeciwko komuś REALNEMU, kto też poswiecil czas aby dobrze grać.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Czekaj czekaj. Czyli szachy w rzeczywistości są „dobre”, ale te same szachy ogrywane przez sieć są już „złe”, tak?

    • tom

      Konrad slusznie przytoczyl wymieniane juz szachy, ale popatrzymy np na paintball i CS. Jedyna roznica jaka widze to taka, ze w wirtualnym swiecie na szczescie nie mozna nikomu zrobic krzywdy i nie uzywa sie miesni do przemieszczania. Tymbardziej plus dla wirtualnej rozgrywki gdyz nawet osoba niepelnosprawna ruchowo(np problem z nogami) moze blyszczec na arenie e-sportowej. W tym swiecie wszyscy maja dokladnie takie same szanse. Podziwiam kazdego, kto poswieca sie dla swojej pasji i dostaje cos w zamian, dlaczego mam wysmiewac jedna dyscypline, a promowac inna. Zawodnicy robia show i zostaja za to wynagrodzeni, dokladnie tak samo jak w jakiejkolwiek innej dziedzinie.

    • jscst

      Weż sobie jakiś dobry program szachowy, ustaw go na najwyższy poziom i dopiero kozacz…

    • Le

      E sport to więcej tężyzny fizycznej, niż ci się kiedykolwiek wydawało. E sport to sport dla wybrańców, którzy mają znakomitą pamięć mięśniową, w przypadku moba gracz musi być wielozadaniowym geniuszem. Znakomitą pamięć mięśniową może mieć grubas i chudzielec.
      Esportowiec siedzi przed monitorem, kierowca F1 siedzi przed szybką, za kierownicą. Proste.

    • Slawko

      „Esportowiec siedzi przed monitorem, kierowca F1 siedzi przed szybką, za kierownicą. Proste”
      Rożnica jest taka że gdy esprtowiec jedzie 300 km/h, to jedynie co mu się może przytrafić
      to zawieszenia kompa.
      Kierowcy F1 przy prędkości 300 km/h znacznie więcej.

    • sharent

      Nie, żebym się nie zgadzał z pierwszym akapitem, ale weź ty lepiej poczytaj jakimi warunkami fizycznymi trzeba dysponować, by być w stanie prowadzić bolid formuły 1. Zwłaszcza przez pełen dystans wyścigu.

    • xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Ale piecze xD

    • Charlie

      Czyli e-sportowiec nie musi poświęcać czasu na szkolenia, bootcampy, opracowywanie strategii, trening pamięci mięśniowej, poznanie map i tony innych rzeczy? Przecież oni też mierzą się z REALNYM przeciwnikiem, jedynie medium jest inne. I tak, rywal jest obok Ciebie jeśli bierzesz udział w LANie, czyli tak na prawdę odpowiednikiem chociażby meczu piłkarskiego.

    • Dawid Kubica

      Tylko, ze w meczu piłkarskim gonisz z kilkunastoma osobami na boisku, prawdziwym, dotykalny i realnym boisku,a nie przed monitorem na wirtualnej i fikcyjnej mapie

    • Charlie

      Nadal nie wiem dlaczego jest to nieporozumienie. Są tu po prostu inne założenia i nie mogą być traktowane jako wadę. Jednym przypada do gustu a innym nie, ale sens istnieje. Widać to po każdym większym turnieju.

    • borysses

      Ale jest realny monitor, mysz, podkladka, procesor, dysk… Umownosc samej gry jest dokladnie taka sama pomiedzy CS jak pilka kopana. Co jest realnego w znaczeniu wpadniecie balona pomiedzy dwa slupki i zatrzymanie sie w siatce?

    • naku

      A niby gracze sami nie dochodzą do swoich umiejętność nie jednen poświęca dużo więcej czasu na szlifowanie umiejętności niz zawodowi piłkarze. Pamietam czasy quake 2 jak do kafejki internetowej chodziłem pograć przychodziła tam też ówczesna czołówka polskich graczy widziałem jak goście tygodniami tylko w kółko do usrania powtarzali skoki po mapie by jak najlepeij się przemieszczac, przekładało się to później na to że grajac z takim 1v1 w maczu do 20 fragow kończyło się mecz z minusowym wynikiem.

  • Ogau

    A ja się dziwię w drugą stronę. Dlaczego tak mało? Grupa docelowa jest ogromna i, przepraszam, głupia w większości. Mnóstwo dzieciaków (w większości) oglądających transmisje na żywo z turniejów, gdzie na każdym kroku atakują ich reklamy sprzętu/ciuchów/gier/skinów(!). Który dzieciak nie chce mieć myszki/słuchawek/klawiatury jak jego idol? To nie tylko buty, spodenki i koszulka, jak w przypadku piłki nożnej czy koszykówki. Tutaj produktów do wciśnięcia odbiorcy jest x razy więcej. Moim zdaniem kwestią czasu jest kilkukrotny wzrost płac w esporcie.

    • xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Patrzcie państwo to są głupi ludzie, a to nie… Po co takie szufladkowanie? Każdy kupuje to co chce i nic ci do tego. Tak działa reklama w każdej dziedzinie życia. Bo to piłkarze nie reklamują telefonów, kosmetyków, odzieży itd… Mnie zupełnie nie obchodzi kto ile zarabia i na co wydaje.

    • Charlie

      Zgadzam się z twoim zdaniem.

    • Ja

      Grupa docelowa musi o pieniądze prosić rodziców.

    • Tom

      Idac tym tropem to producenci czegokolwiek dla ludzi mlodych moga zwijac interes. Ciekaw jestem ilu jest uzytkownikow np iPhonow ponizej 18 roku zycia. Moze lepiej niech gosc kupi sobie klawiature idola niz kilka gram pod blokiem :) Chociaz oczywiscie nich kazdy wydaje pieniadze wg swojej woli :) Biznes to biznes, wiek odbiorcow nie ma znaczenia.

    • Ymnytor

      Gdy naprawdę esportem zainteresują się poważne media to będą i pieniądze większe. Zwykle w mediach nawet internetowych esport podawany jest jako ciekawostka. Kwoty w esporcie, które w największych normalnych sportach wydawałyby się śmieszne przez wielu uznawane są za szczyt. A to, że grupa docelowa jest ogromna nic nie zmienia. Najważniejsi nie są najbardziej zagorzali fani, bo to grupa mniejsza, a ci których jest najwięcej, zwykle niedzielnych fanów. A esport niedzielnych fanów ma mało. Ja znam wielu czołowych sportowców z różnych dziedzin, również tych, którymi się nie interesuję, a w przypadku esportu znam skład VP, bo w polskim internecie o nich strasznie dużo się pisze, a i tak nie potrafiłbym wymienić z pamięci niektórych zawodników Virtusów.

  • Sławek

    Osobiście nie mam nic przeciwko takim kwotom, niech nawet więcej zarabiają, mi nie ubędzie :)
    Dziwi mnie tylko, że są ludzie, którzy chcą oglądać jak ktoś inny gra. Może jestem na to po prostu za stary,
    chociaż przy realnym sporcie też mnie to dziwi. Ale poza zdziwieniem nie mam nic przeciwko, niech każdy spędza czas jak lubi.
    Pozdrawiam.

  • Krystian Dłużniak

    Bezsensowny temat. Poważnie… Jeśli ktoś jest w stanie wystawić takie nagrody to znaczy że mu się to opłaca czyli po odliczeniu wszystkich kosztów nadal zostaje ZYSK. Im większy szum tym większa darmowa promocja a co za tym idzie kasa… Te wszystkie gry są płatne. Cena pudełkowej wersji czy tam elektronicznej to często od 150 zł w górę. Plus dodatki, nowości czy DLC. Popyt nakręca sprzedaż. Tu nie chodzi tylko o jakieś tam nagrody za konkursy czy mistrzostwa. Często gęsto nowe gry działają lepiej lub są dedykowane pod określonych producentów sprzętu. Konkretnie karty graficzne czy procesory. Aby w to grać nie wystarczy kupić grę. Trzeba mieć jeszcze czym. Wystarczy spojrzeć na turnieje popularnej gry PVP SCII.
    Sponsorzy są wypisani na ścianie do wywiadów:
    NP Intel i Nvidia. Fotele na których siedzą gracze to Kubełkowe fotele DX RACER. gdzie najtańsza wersja zaczyna się od 1000 zł…

  • Kuba

    Ciężko tez porównywać ruch pieniądza który generuje Neymar swoją osobą i armią usług/produktów których jest twarzą i z którymi sama FCB jest powiązana wizerunkowo (np BEKO). Dziwnie by wyglądał zawodnik Virtus Pro reklamujący lodówki. Prawda? Stąd też taka przepaść. Do tego hajs za prawa do transmisji meczy piłki nożnej, zupełnie inny pułap i target. Mnie ta różnica nie dziwi.

  • jscst

    (…)Zabawne o tyle, że zdecydowanej większości z nas nie dziwią pieniądze wydawane na piłkarzy, ich kosmiczne pensje i kontrakty reklamowe…(….)
    Mnie dziwi, bo to są osoby rozpoznawalne.