19

Picasa w cieniu Google Chrome

Autorem tekstu jest Aleksandra Biolik. Zeszły tydzień w Internecie upłynął pod znakiem Google Chrome, czyli nowej przeglądarki Google. Temat na tyle zdominował blogi i serwisy informacyjne, że moim zdaniem w sposób niezauważony przeszły inne zmiany w produktach Internetowego giganta. Nową twarz pokazała nam Picasa, w wersji online. I to dosłownie twarz, bo w nowej wersji Google wprowadza funkcję „rozpoznawania twarzy”, dzięki czemu możemy opisać kto […]

Autorem tekstu jest Aleksandra Biolik.
Zeszły tydzień w Internecie upłynął pod znakiem Google Chrome, czyli nowej przeglądarki Google. Temat na tyle zdominował blogi i serwisy informacyjne, że moim zdaniem w sposób niezauważony przeszły inne zmiany w produktach Internetowego giganta.

Nową twarz pokazała nam Picasa, w wersji online. I to dosłownie twarz, bo w nowej wersji Google wprowadza funkcję „rozpoznawania twarzy”, dzięki czemu możemy opisać kto znajduje się na naszych zdjęciach. Na razie jest to dostępne tylko w wersji angielskiej, ale warto przełączyć na chwilę język, żeby zobaczyć możliwości tego narzędzia. Po uruchomieniu „Face recogniotion” Picasa przeskanuje wszystkie zdjęcia z albumów w poszukiwaniu twarzy. Oczywiście im więcej mamy zdjęć, tym dłużej będzie trwało ich „twarzo-skanowanie”. Następnym krokiem jest opisanie znalezionych twarzy, które w moim przypadku jeszcze się nie skończyło, bo Picasa znalazła ponad 1000 buziek.

Słowo na temat jakości wyszukiwania twarzy na zdjęciach. W mojej kolekcji znajdują się zdjęcia robione różnymi aparatami, od starych mających 1MP po współczesne mające ponad 8MP. Twarze ze zdjęć dobrej jakości są grupowane raczej poprawnie (nawet takie w czapkach). Chociaż oddzielnie pojawiają się np. zdjęcia w okularach. Niestety zdjęcia małopikselowe (i co gorsza w słabym naświetleniu) powodują już spore problemy i trzeba je podpisywać pojedynczo. Skaner Picasy wychwyci też twarze z tła (np. z billboardów) i wśród moich „znajomych” znalazły się polskie
i hollywoodzkie gwiazdy, a także twarze z kreskówek.

Jak już uporamy się z opisem zdjęć będziemy mogli wyświetlić zdjęcia (czy nawet stworzyć album), na których są tylko wybrane przez nas osoby.




Drugą ciekawą zmianą w Picasie jest możliwość przeglądania zdjęć z albumów innych użytkowników (funkcja Eksploruj). Po wybraniu zakładki Eksploruj zobaczymy zdjęcia polecane, a także nowe zdjęcia wgrywane do albumów Picasy. Ciekawym zastosowaniem tej funkcji jest gra „W którym miejscu na świecie”, gdzie na podstawie zdjęcia trzeba odgadnąć gdzie zostało ono zrobione. Ilość punktów jest przyznawana w zależności od „bliskości” trafienia.

W nowym wydaniu Picasy istnieje też możliwość dodania do naszych zdjęć licencji Creative Commons.

Podsumowując, wydaje się, że Google rzuca wyzwanie serwisom społecznościowym wykorzystującym zdjęcia. Dodanie funkcji Eksporuj to kamyk do ogródka Flickr, a z kolei opisywanie osób na zdjęciach to kamyk do Facebooka (chociaż tam opisywanie zdjęć nie odbywa się w oparciu o rozpoznawanie twarzy). A tak z ciekawości, korzystacie z Flickr czy Google Web Albums?

  1. skobel napisał(a):

    Duży mankament Picasy, to brak edycji opisu w IPTC i podglądu danych Exif.

    Osobiście posługuję się Picasą do wyszukiwania zdjęć, które wcześniej zostają opisane przez XnView .

  2. Observer napisał(a):

    Tja, zwykła kartoteka :) Zdjęcia twarzy, ładnie opisane, nic tylko inwigilować.

  3. pthread napisał(a):

    Ja uzywam Picasy do wrzucania zdjec na bloga, po szybkiej obrobce graficznej. I na tym polu Picasa sprawdza sie super. Oczywiscie do jpgow a nie raw-ek.

    Picasa 3 po zainstalowaniu wg mnie okazala sie niewypalem. Jest kilka nowych funkcji ale wg mnie to zbedne bajery i nie do konca dzialaja (rozpoznawanie, znaki wodne). Wiekszym problemem jest usuniecie funkcji przesuwania zdjec co powoduje zmiane ich kolejnosci przy wrzucaniu na bloga. W poprzedniej wersji to bylo.

    Prawde mowiac liczylem na wiecej bajerow przy obrobce grafiki, a tu lipa.

  4. Mario napisał(a):

    ” Google Chrome, czyli nowej wyszukiwarki Google” ;]

  5. Aleksandra Biolik napisał(a):

    @ Mario… ups, a to mnie przyłapałeś:)… Oczywiście przeglądarki…

  6. michal napisał(a):

    „Autorek tekstu” – skad az taka skromnosc… ;P

  7. Łukasz Więcek napisał(a):

    @skobel Picasa pokazuje dane Exif. Co prawda nie wszystkie, ale pokazuje ;)

    A co do pytania autora – oczywiście Picasa (Web) Albums

  8. Maciek napisał(a):

    Odpowiadając na pytanie: Picasa Albums ;)

  9. Tomek napisał(a):

    Dla mnie, od ponad roku, Flickr to podstawowy album. Wszystko tam wrzucam i dzięki koncie Pro mam nieograniczoną powierzchnię.

    Kiedyś trzymałem wszystkie zdjęcia na dysku przenośnym, ale od czasów szybkich łącz szerokopasmowych Flickr to bezpieczniejsze, pewniejsze i wygodniejsze narzędzie do tego typu zastosowań :)

  10. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    @Tomek – robię dokładnie tak samo jedynie co mnie irytuje to prędkość wysyłania danych jaką oferują nasi ISP. Czasami przesłanie albumu trwa wieki…

  11. boumas napisał(a):

    zdjęcia małopikselowe to zdjęcia zrobione aparatem o małej matrycy czy zdjęcia w niskiej rozdzielczości?

  12. Aleksandra Biolik napisał(a):

    @ boumas – chodziło mi o zdjęcia zrobione aparatem o małej matrycy

  13. Tomek napisał(a):

    @Grzegorz – prędkość to jeszcze pal licho, mnie najbardziej wnerwia wgrywanie dużych paczek zdjęć np. po 500MB jak się program wywala w połowie (błąd połączenia). Zawsze sobie na nockę zostawiam komputer aby się spokojnie uploadował a tu czasami rano wstaję i zonk :/

  14. null napisał(a):

    5 minut to beta-badziewie mialem zainstalowane – „refining” RAWow mnie dobil … 2.7 dziala znacznie szybciej … czekam na pelna wersje – moze sie „naprawi” …

  15. Chwed napisał(a):

    ta nowa picasa jest do bani, nie rozumiem po co zmieniać sprawdzone rozwiązania

  16. mr_zola napisał(a):

    Używam Flickr ze względu na nieograniczoną pojemność i możliwość łatwego edytowania albumów, kolejność w albumach, tagowanie, itp.

  17. farben napisał(a):

    niestety z Picassa pojawia sie ten sam problem ktory wyniknal z Chromem, a chodzi o kontrowersyjny pkt. 11 licencji..

    ” 11.1 Użytkownik zachowuje prawa autorskie i wszelkie inne przysługujące mu prawa do Treści, które Użytkownik dostarczał, publikował lub wyświetlał w Serwisie lub za jego pośrednictwem. Poprzez dostarczanie, publikowanie lub wyświetlanie treści Użytkownik udziela spółce Google bezterminowej, nieodwołalnej, obowiązującej na całym świecie (globalnej), bezpłatnej i niewyłącznej licencji na reprodukowanie, dostosowywanie, modyfikowanie, tłumaczenie, publikowanie, publiczne wykonywanie, publiczne wyświetlanie i rozpowszechnianie Treści dostarczanych, publikowanych lub wyświetlanych przez Użytkownika w Serwisie lub za jego pośrednictwem. Wyłącznym celem tej licencji jest umożliwienie spółce Google wyświetlania, rozpowszechniania i promowania Serwisów; licencja może zostać odwołana w odniesieniu do niektórych Serwisów, zgodnie z Dodatkowymi Warunkami ich dotyczącymi.”

    co za tym idzie google moze wykorzystac kazde wasze zdjecie ktore przeszlo przez Picasse..

  18. Tomek napisał(a):

    Dawno nieaktualny ;)