PewDiePie
162

Najpierw antysemita, teraz rasista. PewDiePie wywołał burzę używając słowa „nigger”

Ten tydzień upłynie pod znakiem premiery Apple, ale w szranki z nowinkami tej firmy może stanąć popularny jutuber, powalczy o uwagę mediów i ich odbiorców. PewDiePie, bo to o nim mowa, wywołał burzę w cyfrowym świecie, ponieważ podczas streamu z grania użył niecenzuralnego słowa. Nie chodzi jednak o wulgaryzmy - na te nikt już nie zwraca uwagi. Z jego ust padło "nigger", czyli "czarnuch". Szybko przypomniano, że niedawno szerzył treści rasistowskie, więc burza rozpętała się na nowo...

PewDiePie będzie tego żałował – nowa afera może go uderzyć po kieszeni, usłyszy też, że jest rasistą, pewnie padnie kilka epitetów. Media i przeróżne instytucje pomachają palcem w geście ostrzeżenia. Kolejnego już. Osobom niezorientowanym przypomnę, że na początku tego roku wybuchł skandal, gdy znany jutuber (podkreślę, że Felix Kjellberg, bo tak nazywa się PewDiePie, ma aż 57 mln subskrybentów) zaprezentował światu treści antysemickie. Wówczas chodziło m.in. o zdjęcie dwóch mężczyzn trzymających tabliczkę z napisem „śmierć wszystkim Żydom”. O sprawie pisał Paweł:

Czy materiał z tabliczką dotyczącą śmierci Żydów był przegięciem? Moim zdaniem tak, ale jak zwykle odbiór takiej treści może zależeć od kontekstu pojawienia się tego fragmentu w wideo PewDiePie (przyznaję, nie widziałem go, został usunięty z YT). Według mnie to zachowanie skandaliczne, natomiast wygląda to trochę inaczej gdy przeczytamy wyjaśnienie samego PewDiePie. Kjellberg chciał na tym materiale udowodnić, że ludzie pokażą w sieci wszystko, jeśli się im zapłaci. Zatrudnił więc ekipę Fiverr, by trzymała w dłoniach baner z napisem „śmierć wszystkim Żydom”. Eksperyment się udał, wynajęci ludzie nie mieli z tym problemów, fragment z tabliczką poszedł w świat.[źródło]

Konsekwencje były poważne: Disney zerwał współpracę ze Szwedem, YouTube zaczął bardziej przyglądać się treściom publikowanym w serwisie, sam gwiazdor ratował się tłumaczeniami, atakami na media i… współpracą z serwisem Twitch. Było gorąco. Teraz może być podobnie.

Popularny jutuber prowadził streama z gry PlayerUnknown’s Battlegrounds. W pewnym momencie rzucił do mikrofonu słowo „nigger”, czyli „czarnuch”. Potem się zreflektował i stwierdził, że nie była to obelga, tłumaczono go nawet tym, że angielski nie jest jego pierwszym językiem i to nieporozumienia lingwistyczne doprowadziły do takiego finału. Ale w to chyba niewiele osób uwierzy. Słowo się rzekło. A wraz z nim ruszyła fala komentarzy, jutuber jest już uznawany nie tylko za antysemitę, lecz także za rasistę. W mediach społecznościowych pojawiły się pierwsze kary, armaty wytoczył m.in. jeden z deweloperów.

Trudno stwierdzić, jak długo potrwa ta historia, może umrze jeszcze dzisiaj, bo wszyscy zajmą się Apple. Sporo zależy tu od samego PewDiePie, jego kolejnych ruchów. Czy to, co powiedział było mądre, właściwe i potrzebne? Zdecydowanie nie. W języku są słowa, które nie powinny być wypowiadane, zwłaszcza w takich okolicznościach, takiej widowni. Warto mieć na przy tym uwadze, że palcem wytykany jest akurat młody Szwed, bo to gwiazda. Wskazać można pewnie masę jutuberów, którzy używają gorszych słów i robią to jeszcze częściej. Na nich jednak macha się ręką, uznaje się, że taki plankton jest mniej szkodliwy. Czy słusznie?

W całej tej sprawie najbardziej zastanawia mnie jednak coś innego. Słowo „nigger” pojawia się w towarzystwie „fuck” wypowiadanego w przeróżnej formie. I nie zauważyłem, by kogoś to raziło. Nie śledzę popisów PewDiePie przed kamerą, nie wiem, jak często klnie, ale po tych kilku zdaniach wnoszę, że robi to często. Mediom nie przeszkadza to, że używa nieustannie wulgaryzmów, a zatykają uszy, bo padło słowo „nigger”? I krzyczą „ej, człowieku, tego słuchają dzieci!”. Przecież to jest niepoważne. Może dzisiaj nie byłoby problemu z nieodpowiednim językiem używanym przez Szweda, gdyby wcześniej media powiedziały „stary, przesadzasz”. Nie musieliby teraz ubolewać nad rasizmem gwiazdora pisząc, że „użył słowa na n”…