Cezary Pazura wziął udział w akcji "Różaniec do granic"
232

Bądź aktorem, nie wstydź się bycia katolikiem i… patrz jak internautom odwala

Łaska "internetów" na pstrym koniu jeździ. To akurat prawda nie do obalenia i jednocześnie bardzo smutna. Tym bardziej, że podejście użytkowników tego medium zależy od tak naprawdę błahych spraw. Pewni ludzie mogą być czczeni niczym bogowie za to, że wydurniają się przed kamerą, a inni zmieszani z błotem tylko dlatego, że się różańca nie wstydzą. Pięknie się spolaryzowaliśmy, oj bardzo pięknie.

Na początek zburzę pewne wyobrażenia komentatorów – autor tego artykułu do kościoła nie chodzi, a i z absolutem jest mu całkowicie nie po drodze. I daleko w poważaniu ma to, czy ktoś na klęczkach zasuwa do Częstochowy po to, by zostać obdarzony niezrozumiałymi dla mnie łaskami, czy też niedzielnym rytuałem jest dla niego wizyta w galerii handlowej. Przy okazji, hipokryzji nie lubi bardziej niż przeginania w którąkolwiek stronę. Bo to po prostu głupie.

 

Cezary Pazura wziął udział w akcji „Różaniec do granic”. Internautom nagle „odbiło”

Kubły pomyj w stronę Cezarego Pazury, dogasającego już nieco aktora i jednocześnie youtubera pomknęły tuż po tym, jak otwarcie wziął udział w akcji „Różaniec do granic”, gdzie również w spocie promocyjnym wyraził swoją dumę z powodu bycia katolikiem, a różaniec przedstawił jako swoją metodę radzenia sobie z codziennymi problemami. Jako, że obecnie społeczeństwo cechuje się niesamowitym spolaryzowaniem, nie trzeba było długo czekać na to, aż pojawią się krytyczne wypowiedzi po adresem Pazury. I tak oto internauci sobie przypomnieli, że przecież nie tak dawno jeszcze (jak wnioskują, pewnie z braku dobrych kontraktów) gimnastykował się w domach kultury, humorem sprzedając garnki za pięć tysięcy, a nawet polisolokaty w Pałacu Kultury i Nauki. Mało tego, Pazura – co ciekawe jeden z bardziej lubianych aktorów – jawi się obecnie jako uosobienie katolickiego ekstremizmu. Przy okazji wspominają o tym, że przecież Pazura jest po dwóch rozwodach, a jedną z żon przestał zdradzać dopiero wtedy, gdy umarła. I oczywiście, stawia się go obok Terlikowskiego, Cejrowskiego, czyli przedstawicieli obozu „radykalnego” jeżeli chodzi o Kościół Katolicki.

 

Możliwy powód hejtu na Pazurę to niejednoznaczny wydźwięk akcji „Różaniec do granic”. Ale czy to wystarczający powód do tak brutalnego atakowania człowieka?

„Ratuj różańcem Polskę i świat” – pod takim mottem odbywać się będzie ogólnopolska akcja, w której będą uczestniczyć wierni z całej Polski. Uczestnicy mają ustawić się wokół granic i tak wspólnie odmawiać jedną z najważniejszych modlitw chrześcijańskich. O ile akcja wśród osób wierzących cieszy się ogromną aprobatą, tak już obóz przeciwny jest bardzo krytyczny – mówi się o nadużywaniu roli modlitwy. Mało tego, celebryci, którzy wspierają akcję są według nich hipokrytami. Dodatkowo, sceptyczna część komentatorów akcji uważa, że nie ma potrzeby, aby z prostej, pięknej, chrześcijańskiej modlitwy robić „religijne show”, które pogłębi podziały między Polakami.

 

We wzajemnych połajankach na ten temat zapomina się o tym, że polaryzacja to nie jest działanie tylko jednej strony barykady. Zarówno obóz „katolicki” jak i „liberalny” bardzo chętnie straszą swoich „wyznawców” oponentami, oskarżając się albo o ekstremizm w poglądach i zacofanie lub o zepsucie oraz hołdowanie szatanowi. Jedna i druga strona ma sporo za uszami, ale ponownie – to nie jest powód, dla którego można wyciągać brudy jednego człowieka i prać je w publicznej pralce, jaką jest internet. Jeżeli ludzie chcą się modlić – niech się modlą. Mnie to w żaden sposób nie przeszkadza. I jakoś średnio mnie obchodzi fakt, że w tej akcji aktywny jest Pazura, Figurska, czy ktokolwiek inny.

Ale nie, ludzie lubią mieć igrzyska i każdy powód do nich jest dobry. Pazura znany jest głównie z wybitnego poczucia humory i świetnej gry aktorskiej. Co robił w młodości, ile ma (lub miał) żon, a ile dziewczyn i co jeszcze przeciwko Dekalogowi zrobił – mnie nie obchodzi. Ale internautów to już grzeje, bo zachowanie aktora kłóci się z ich światopoglądem. To w ich opinii uprawomocnia ich bezpardonową krytykę.

 

A przecież Pazura nikogo nie pobił, nie opluł, nie zgwałcił. Nie zrobił niczego, co by było społecznie nieakceptowalne – wystąpił jedynie w spocie reklamującym akcję religijną. Jeżeli łaska internetów jeździ na aż tak pstrym koniu, to chyba nie ma co o nią zabiegać.