auta przy przejściu dla pieszych
99

Parkowanie w centrach miast mocno zdrożeje. Kierowcy będą wściekli…

Kierowcy nie będą zadowoleni z kierunku zmian. Przeciwnego zdania mogą być jednak piesi, mieszkańcy centrów miast i urzędnicy. Chodzi o parkingi, konkretnie o opłaty pobierane za parkowanie w centrach. Od kilkunastu lat ich wzrost blokowany jest przez przepisy ustalone na szczeblu centralnym. Wiele wskazuje jednak na to, że Ministerstwo Rozwoju pójdzie na rękę samorządowcom i odświeży odpowiednią ustawę. Ludzie przestaną wjeżdżać w głąb miasta w poszukiwaniu najtańszego miejsca postojowego?

Parkingi w centrach miast nie są drogie – stawka godzinowa może wynieść maksymalnie 3 zł za pierwszą godzinę i 3,6 zł za kolejne. Takie ceny ustalono na początku XXI wieku i nie korygowano tego w kolejnych latach. Pojawiają się jednak głosy, że trzeba to zmienić, bo społeczeństwo zarabia coraz lepiej, rośnie liczba samochodów i związany z tym problem. A właściwie kilka problemów. Po pierwsze, centra stają się zakorkowane (część aut poszukuje miejsca i sztucznie tworzy korki), chodniki są zajęte przez samochody, pogorszeniu ulega jakość powietrza, swoje robi hałas. Niewiele pomagają apele urzędników, by samochody zostawiać poza centrum, żeby wykorzystywać parkingi na obrzeżach i przesiadać się do komunikacji miejskiej. Dlaczego kierowcy mieliby to robić, skoro owe parkingi nierzadko są droższe, a komunikacja miejska kosztuje. Często więcej, niż godzina postoju w ścisłym centrum…

50 groszy polskie monety

Samorządowcy chcą zatem narzędzia, które pozwoli im poprawić sytuację. I możliwe, że dostaną je od Ministerstwa Rozwoju. Od nowego roku mogą obowiązywać przepisy, które pozwolą ustalać wyższe stawki za parkowanie.

W konsultowanym właśnie projekcie wprowadzono indeksację stawek za pierwszą godzinę postoju oraz kar za jego nieopłacenie. Miałyby one wynosić 0,15 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia, a w tzw. strefach śródmiejskich (które samorządy miast powyżej 200 tys. mieszkańców mogłyby wprowadzać w obszarach intensywnej zabudowy w centrach) – 0,45 proc. Przy dzisiejszej płacy minimalnej byłoby to – odpowiednio – ok. 3 i 9 zł. Kara za brak ważnego biletu parkingowego miałaby sięgać maksymalnie 10 proc. płacy minimalnej, czyli ok. 200 zł.[źródło]

Zmiany polegałyby także na tym, że możliwe byłoby pobieranie opłat za parkowanie w weekendy i święta. Większość pozyskiwanych w ten sposób środków miałaby być przeznaczana na zazielenienia centrów czy poprawę transportu zbiorowego. Ma to sens, te pieniądze i idące za nimi inwestycje mogą ograniczyć problem, jakim jest obecnie smog. Nie zamierzam przy tym przekonywać, że cały pomysł z podwyżkami to wyłącznie skok na naszą kasę – zmiany rzeczywiście są potrzebne, bo każdy z nas chyba zdaje sobie sprawę z tego, jak dzisiaj wyglądają centra miast. Rzeczywiście trzeba je „odchudzić”, gdy mowa o liczbie aut. Mam jednak pewne zastrzeżenia.

ładny przystanek i miasto

Zmiana przepisów nie może prowadzić do tego, że urzędnicy zaserwują kierowcom piekło: płacić trzeba będzie wszędzie i to horrendalne sumy. Jeśli ludzie mają zostawiać auta poza centrum, powinni mieć miejsce, by to zrobić. I to w rozsądnej cenie. To samo dotyczy komunikacji miejskiej: jeżeli ma być sensowną alternatywą, powinna być atrakcyjna cenowo i rozbudowana. Kierowca nie zdecyduje się na tramwaj czy autobus, jeśli będzie na niego długo czekał, trafi na przepełniony do granic możliwości pojazd i będzie musiał przejechać niepotrzebnie pół miasta ze względu na niekończące się prace remontowe. Ludzie zacisną zęby i zapłacą za miejsce parkingowe w centrum – sytuacja się nie poprawi.

Nowelizacja ustawy nie oznacza z automatu, że miasta podniosą opłaty pierwszego stycznia i to w maksymalny sposób. Ale będą miały taką możliwość. Część zdecyduje się pewnie na stopniowe podwyżki, część wstrzyma się ze względu na wybory samorządowe, które odbędą się jesienią. Można jednak zakładać, że kierowcy zaczną odczuwać podwyżki i to już za kilka kwartałów. Pytanie, jak przełoży się to na ruch i liczbę aut w sercach miast…

  • jj

    Kara 200 zl to nie 10% od zarobku bo jedno jest netto a drugie brutto z korzyscia dla urzedu

    • Mustachian

      Cieszmy się, że nie wpadli na 10% od „brutto brutto”, czyli całkowitego kosztu, jaki ponosi pracodawca, zatrudniając pracownika (byłoby to 241 zł)!

    • korzyści dla urzędu nie powinny dziwić ;)

    • Feniks06

      Mam bardzo mieszane uczucia jak o tym myślę. Ja poruszam się głównie po GOP więc odczucia w innych miejscach mogą być inne.

      1 myśl… Katowice. Przecież tam nie ma kompletnie miejsc parkingowych gdy zajedzie się w ciągu dnia do centrum. Ok, można parkować odpłatnie w galerii Katowickiej albo za darmo w Silesia. No ale to średnie rozwiązanie. Więc przede wszystkim powinno być więcej miejsc.

      2. Ja rozumiem sens podnoszenia cen za parking. Z drugiej strony odbieram to trochę jak ograniczanie dostępu do centrum mniej zamoznym. Populista powiedziałby że bogaci chcą wygodnie jeździć po centrum więc cenami chcą się pozbyc biednych by im na drogach nie zawadzali.

    • W Katowicach budują na Brynowie stacje przesiadkowe. Docelowo ma powstać na zalezu i zawodziu (park and GOP czy coś takiego).

    • Feniks06

      O tym nie słyszałem. Trzymam kciuki

  • kierowaca

    I dobrze. Nie mam problemu z płaceniem za parkowanie mam problem ze znalezieniem miejsca. Mam nadzieje, że wyższe opłaty przełożą się na większą rotacje aut a co za tym idzie większą dostępność miejsc parkingowych.

    • Jarek

      przy 200-500 zł za godzinę może będziesz miał luz na parkingach

    • Arrczi

      Nie wiesz o czym piszesz. Jest spory problem np. w Warszawie. Ja jeżdżę samochodem do centrum bardzo rzadko jak naprawdę muszę! Problem jest wtedy z zaparkowaniem i kręci się człowiek szukając niepotrzebnie miejsca, denerwuje i traci czas. Trzeba wybudować darmowe parkingi P&R i wtedy podnieść maksymalnie opłaty za parkowanie. Komunikacja zbiorowa jest niezła tylko ludzie są bardzo wygodni i wolą stać w korkach niż się przesiąść na te kilka przystanków. Ponadto mogli by się organizować i jeździć przynajmniej w dwie osoby. Przydały by się jeszcze zachęty ze strony pracodawców w postaci dopłat do biletów lub nawet ich refundowanie w całości. Wiem, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić nie jeździ samochodem, bo np. podwożą dzieci do szkoły czy przedszkola. Jest jednak spora grupa osób która jest w stanie się przestawić z samochodu na komunikację zbiorową.

    • Łukasz

      Masz rację, w Warszawie jest problem z parkowaniem. Jednak głównie w godzinach szczytu.
      Ja mieszkam pod Warszawą (rejon Piaseczna) i do „miasta” jeżdżę głównie wieczorami do lokali. Problemu z parkowaniem nie mam. Za parking nie płacę bo jest po 18:00. Chętnie zacznę jeździć komunikacją, lecz niech ta zacznie być konkurencyjna. Wybrałem się raz do centrum autobusem. Jechałem 50 minut w jedną stronę, a za bilety zapłaciłem około 28 zł (dwie osoby, 4 bilety strefa 1 i 2 za 7 zł każdy). Samochodem jadę 30 minut i nawet gdyby przyszło mi zapłacić za parking to nie przekroczę 10 zł. Komunikacja musi zacząć być konkurencyjna. A nie jest. Nie widzę zasadności podnoszenia konkurencyjności komunikacji poprzez utrudnianie życia kierowcom przy pomocy zwiększania opłat za parking.
      Może czas zrobić darmowe P&R? Dla mnie nie są bo nie posiadam karty miesięcznej, bo dojeżdżam do pracy samochodem (nie do Warszawy, jadę w drugą stronę).
      A może nagradzać parkowanie na P&R? Za zostawienie tam samochodu zapewnić 30 minut darmowej komunikacji miejskiej dla kierowcy i pasażera?

    • Etr

      A najlepiej budowac kołchozy.
      No i po co te łazienki w mieszkaniu, skoro może być wspólna na korytarzu?

    • Arrczi

      Ja rozumiem, że musisz z tej wsi dojechać, ale zaraz pod sam pałac!

    • Etr

      gówno rozumiesz.

    • Arrczi

      No i wyszedł gnój i słoma z butów :(

    • Etr

      „Ja rozumiem, że musisz z tej wsi dojechać, ale zaraz pod sam pałac!”

      zgadza się.

  • Sebastian

    Zgadzam się na wyższe opłaty za parking w centrum ale przy rozsądnej alternatywnie. Teraz wygląda to tak, że do centrum mogę jechać albo 7-10 minut z czego koszt paliwa to może ze 2 zł lub jechać 20 minut autobusem i zapłacić za to 3,20 zł. Jak jadę z żoną to koszt jazdy autem nie wzrasta, a autobusem będzie to już 6,40 zł. W obie strony to 12,80 zł, a autem 4 zł więc na parking zostaje mi się prawie 9 zł. Jakbym w centrum mógł przejechać te 2 czy 3 przystanki za symboliczne 1 zł to wtedy skusiłbym się na zostawienie auta w domu.
    Jeżeli jednak opłaty za parkingi wzrosną, a komunikacja miejska dalej będzie droga to po prostu zacznę omijać centrum. W mojej okolicy jest sporo niezłych knajpek. W razie potrzeby oddział banku mam na osiedlu, a do urzędów miejskich nie chodzę. Szkoda tylko tej całej gastronomii bo bez ludzi w centrum kiepsko widzę sprzedaż tych wszystkich lodów, ciastek, kawy i całej reszty.

  • Typowy błąd kontrolowania cen przez rząd. Jest mało miejsc parkingowych, więc można żądać wyższej ceny. Ale wkracza rząd i zabrania tego, a gdyby nie wkroczył to ceny jeszcze by urosły, co spowodowałoby przybycie inwestorów, którzy zbudowali by nowe piętrowe lub podziemne parkingi. Tak więc kontrolując ceny rząd sprawia, że problem braku miejsc nigdy nie będzie rozwiązany, a wręcz pogłębi się.
    http://ksiazki.audio/blog/ekonomia-w-jednej-lekcji

    • Jarek Siedlak

      Jest mało miejsc bo urzędnicy nie pozwalają ich tworzyć. Są miasta gdzie korki się nie zwiększyły, a wręcz zmniejszyły po wybudowaniu w ścisłych centrach wielkich parkingów wielopoziomowych.

    • BloodMan

      Urzędnicy nie pozwalają tworzyć parkingów? Gdzie? ;-)

    • Robert M

      Mówimy nadal o Polsce?:D

  • Jeżdżąc często po centrum Wawy naprawdę jestem za maksymalnym podniesieniem cen za parking. Osobiście nie mam najmniejszego problemu z przesiadką na rower, a przynajmniej będzie mniejszy tłok na ulicach…

    • Jarek Siedlak

      To przesiądź się na rower z trójką dzieci w śnieżną i zimną zimę…

    • Dzieci na szczęście nie mam. Ale jak chce gdzieś z siostrzyczką podjechać zimą to korzystamy z takiego wynalazku jak komunikacja miejska. Ale przecież co mnie interesuje czym kto jeździ?

  • Cezary Sucharek

    Kolejny raz socjalizm bohatersko walczy z problemami nie znanymi w innych systemach. Najpierw obiecuje się durnym wyborcom gruszki na wierzbie w postaci 500+ czy innego rozdawnictwa kasy, której nie ma w sejfie a potem trzeba kroić bogatszą część społeczeństwa aby naruchać kasy do sejfu.

    • mglamowski

      Posiadanie samochodu nie jest równoznaczne z przynależeniem do bogatszej części społeczeństwa :D Dziś prawie każdy biedak ma samochód i smartfona ;) Krojeni będą biedni. Poza tym skoro jest duży popyt na miejsca parkingowe, to dlaczego nie podnosić cen? Na wolnym rynku byłyby dużo wyższe i wtedy byś nie marudził, że kroją. Prawdę mówiąc, wolałbym, żeby te parkingi należały do prywatnych przedsiębiorstw.

    • Cezary Sucharek

      Oczywiście, że posiadanie samochodu wiąże się z przynależnością do bogatszej części społeczeństwa. Nawet mimo tego, że wiele z tych aut jest wartych mniej niż roczne OC na te auta. Gdybyśmy mieli wolny rynek a nie socjalizm to właścicielom miasta by zależało aby w centrum miast nie zamierał biznes, w związku z tym dbaliby aby ułatwić biznesowi prowadzenie biznesów bo z tych biznesów są zyski, z których płaci się podatki. Ale mamy socjalizm więc rządzący dbają aby robić w centrach miast igrzyska demokratycznemu przygłupiemu tłumowi. Ułatwiają możliwość nawalenia się w rynku kosztem wycofywania się biznesu z centrów miast. Wrocław pod tym względem jest najlepszym przykładem jak zarżnąć centrum miasta i zrobić w zamian zielone pastwiska dla demokratycznych baranów, które potem głosują na rządzące nimi hieny.

    • Jarek Siedlak

      Coś w tym jest… ;)

    • Kejoz

      Mieszkasz w miescie? Podstawą komunikacji powinna być dla Ciebie komunikacja zbiorowa. Dlaczego? To banalnie proste, przy dużej ilości ludzi nie jesteś w stanie zapewnić płynnego ruchu samochodowego. Samochód jako wyznacznik statusu? Błagam Ciebie, nie wypisuj głupot, spora część aut na naszych drogach jest warta tyle co średniej klasy gamingowy komputer, dopuszczanie szrotu do ruchu po ulicach jest jednym z powodów dramatycznie zatłoczonych ulic polskich miast.

      Co do biznesu i tego, że kierowcy zostawiają więcej pieniedzy:
      https://www.citylab.com/transportation/2012/12/cyclists-and-pedestrians-can-end-spending-more-each-month-drivers/4066/

    • Cezary Sucharek

      Domyślam się z twojego wpisu, że jesteś młodym człowiekiem i wyraz „logika” widzisz pierwszy raz w życiu. No cóż – taką mamy państwową edukację, że hoduje miliony wykształconych debili. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek dobro to jest bogatszy od tego, który jest dóbr pozbawiony. W związku z tym najtańsze nawet auto sprawia, że osoba je posiadająca jest bogatsza od osoby posiadającej jedynie bilet MPK. Do tego ten marksizm, który leje się z twoich ust jak wymiociny sowieckiego politruka. „Podstawą komunikacji człowieka sowieckiego winna być socjalistyczna komunikacja zbiorowa”. Tyle lat po transformacji poprzedniej komuny w obecną komunę i ciągle żywa nomenklatura komunistyczna w słownikach młodych ludzi. Przerażające jak mocno komuna okopała się w mózgach upośledzonych ludzi, którzy stanowią większość społeczeństwa.

    • Kejoz

      Wyznawca „Krula” poczuł się urażony.

      Wytykasz innym brak logiki a sam popełniłeś logicznego babola którego pewnie nie widzisz. Mamy dwie osoby, obie mają 5 tysięcy złotych, jedna kupuje samochód, druga kupuje komputer. Żadna z nich nie ma już pieniędzy, obie mają przedmioty tej samej wartości. W jaki sposób osoba z samochodem ma niby być bogatsza od tej drugiej ? Że, samochodu nie mają ci których na niego nie stać? Ciekawa teza, ja moje auto niedawno sprzedałem i wyremontowałem sobie łazienkę, po prostu samochód nie był mi potrzebny.

      Co do reszty twojego „wywodu” . Miasto z założenia musi być sterowane ,gdyż na jego terenie mieszka za dużo ludzi aby pozwolić im robić co im się żywnie podoba. Jeżeli chcesz pełni wolności, jedź mieszkać na wsi, tam nikt nie wtrąca się do tego co dzieje się na twoim podwórku. Brak argumentów? Wyżyj się i powyzywaj mnie od marksistów :D

    • Cezary Sucharek

      Chłopcze, rozumiem, że twoja edukacja nie pozwala zrozumieć problemu wskazującego, że człowiek mający auto o wartości 1000 złotych jest bogatszy od człowieka, który 1000 złotych widział ostatnio w banku, kiedy ktoś inny wypłacał taką fortunę. Logika to taka sztuka, która pozwala pojąć, że mówiłem o ludziach, którzy mają auto bo ich na to stać i ludziach, którzy auta nie mają bo ich na nie nie stać. Co wskazuje, że ci pierwsi są bogatsi od drugich. To, że ktoś ma w domu komputer o wartości przeżartego rdzą automobilu wskazuje, że stać go na samochód ale nie stać go na samochód i komputer jednocześnie więc wybiera komputer bo lubi klepać w klawisze a jak komputer się zepsuje to do serwisu zawiezie go rowerem albo taksówką. Dobrym przykładem jest sytuacja z twoją łazienką. Stosujesz redukcję dysonansu poznawczego twierdząc, że wybrałeś remont łazienki zamiast samochodu. Rzeczywistość jaskrawie pokazuje, że jesteś bardzo biednym człowiekiem, którego nie stać na trzy rzeczy jednocześnie. Komputer, auto i wyremontowaną łazienkę. Więc musisz wybierać czego się pozbyć aby zapewnić sobie dostęp do innego dobra. I w tych kategoriach jesteś biedniejszy ode mnie bo ja mam pięć komputerów, dwa samochody i wyremontowaną łazienkę ;-) więc nie muszę pozbywać się jednego z tych dóbr aby zapewnić sobie inne.

      Co do tego, że „ludziom nie można pozwolić robić, co im się żywnie podoba” to mogę powiedzieć, że masz naturę niewolnika. Niewolnika, który nie wyobraża sobie życia jak wolny człowiek, bez nakazów i zakazów ustanowionych przez twojego pana. Mi to nie przeszkadza – bądź niewolnikiem skoro to lubisz. Ale odwal się od wolnych ludzi, którzy chcą żyć jak wolni ludzie. Nie narzucaj im swojej upośledzonej wersji świata. Jeśli chcesz aby wszędzie dookoła ciebie byli niewolnicy tacy jak ty to jedź do łagru. Zamknij się tam, żyj w szczęściu i nigdy nie wracaj do świata ludzi myślących.

    • Kejoz

      O matko, wtórny analfabetyzm, wybór argumentów pod tezę, i jeszcze myślisz, że wiesz cokolwiek o mnie 😁 Jeżeli masz dobro którego nie używasz a ponosisz koszt jego utrzymania to tracisz więc lepiej kapitał przenieść na inne dobro. Taka podstawa zarządzania, dla wyznawcy krula nie do ogarnięcia.

      Żyj dalej w oparach samozadowolenia , uprawiaj internetowe pierdololo, myśl że jesteś lepszy i wyjątkowy. Brak wiedzy i argumentów tuszuj obrażaniem dyskutanta. W rzeczywistości jesteś pewnie bardzo zahukanym indywiduum którego nikt nie lubi. Brak akceptacji przekułeś w poczucie wyższości.

    • mglamowski

      Z Cezarym się nie dogadasz. Człowiek ma klapki na oczach. Nasłuchał się głupot, opowiadanych przez swojego idola – sam wiesz kogo – i czuje się oświecony. Zarzuca innym, że są niewolnikami, którzy potrzebują pana, choć chwilę wcześniej pisał, że chciałby żyć w monarchii lub dyktaturze, a więc chciałby mieć pana nad sobą…

      Słuszna uwaga na temat obrażania dyskutantów. Nie spotkałem jeszcze skrajnego prawicowca, który by nie był prostakiem. To chyba ich cecha wspólna.

    • Cezary Sucharek

      Pan Glamowski się odezwał ;-) Nasz sieciowy milioner ;-)

    • mglamowski

      A coś merytorycznie potrafisz powiedzieć?

    • Cezary Sucharek

      A co jest nie tak z twoimi milionami, że zaczęło ci przeszkadzać ich przywoływanie!? ;-) Czyżbyś zbiedniał pasąc się na państwowym cycu!? ;-)

    • mglamowski

      Nie wiem, o jakich milionach piszesz. Państwowego „cyca” też nigdy nie widziałem. Nie potrafisz napisać nic sensownego. Rzucasz tylko wyzwiskami i oskarżeniami. Albo jesteś trollem, którego powinno się ignorować, albo człowiekiem, który potrzebuje pomocy.

    • Cezary Sucharek

      Ostatnio chwaliłeś się, że zarabiasz miliony więc jesteś z lepszej gliny niż reszta Polaków. Do tego zachwalałeś socjalizm i możliwość funkcjonowania w tym systemie. Więc o co ci chodzi!? ;-)

    • mglamowski

      Niczego podobnego nie pisałem. Masz urojenia.

    • Cezary Sucharek

      To raczej ty masz alzheimera skoro masz taką krótką pamięć ;-)

    • Cezary Sucharek

      Używam tych rzeczy na bieżąco. Jednym autem jadę do klienta bo reprezentacyjne a drugim jeżdżę dla przyjemności bo lubię ryk silnika. Dwa komputery mam prawie stale przy sobie. Reszty używam do różnych celów kiedy laptop sprawdza się gorzej niż desktop. Na jednym robię obliczenia a na drugim coś czego w danej chwili potrzebuję. Jak widzisz to, że ktoś ma wiele komputerów i aut nie znaczy, że kupił sobie podstawki na kwiaty. No ale do tego trzeba myśleć a ty jak już wielokrotnie wykazałeś, masz z tym ogromny problem. A może to po prostu bieda intelektualna i rzeczywista sprawia, że nie możesz ogarnąć problemu ;-)

    • Piotr Rywciu

      Wszystko ładnie, pięknie, tylko jedna rzecz ciekawi.
      „Piszę komentarze, gdyż mam rację i chcę przekonać do niej ludzi” czy „Piszę komentarze dla zabawy, obrażając jakiegoś kolesia”?
      Dwóch na raz nie dajesz rady z obecnym stylem.

    • Cezary Sucharek

      Pierwsza z opcji nie dotyczy marksistów gdyż nie są oni zdolni do zmiany zdania nawet po wybudzeniu z wieloletniej śpiączki. Indoktrynacja marksizmem poczyniła nieodwracalne zmiany w mózgu. Natomiast wskazywanie komuś braków w edukacji nie jest obraźliwe – stwierdza jedynie fakt. Oczywiście esteta czepi się, kiedy powiem na kogoś z dysfunkcją nogi „kuternoga” ale nie zmieni to faktu, że osoba taka ma problem z nogą. A ja w sieci nie jestem psychoterapeutą, któremu płaci się za bycie miłym i wrażliwym aby pacjent nie zrobił sobie czegoś głupiego nie daj boże ;-)

    • Piotr Rywciu

      „A ja w sieci nie jestem psychoterapeutą, któremu płaci się za bycie miłym i wrażliwym aby pacjent nie zrobił sobie czegoś głupiego nie daj boże ;-)”
      No oczywiście, że tak. Bawisz się. Okej.

  • jj

    Dobrze ze w Katowicach place 2 zl za godzine wiec moze wzrosnac nawet do 3 zl. Wazne zeby nadal wystawiali kwitek do przelewu za brak biletu parkingowego :D

  • andrzeju_nie_denerwuj_sie

    Bardzo dobrze spadac z tymi śmierdzącymi kopciuchami ;).

    • Artek

      Ja bym wprowadził karę śmierci za wjazd rowerem. Spadać z rowerowymi bandytami.

    • andrzeju_nie_denerwuj_sie

      Oho jest i ON. Januszek XXI wieku. Człowiek, w którego żyłach płynie benzyna. Swoim bolidem sprowadzonym od Niemca, nawet po zapałki jedzie do najbliższego kiosku. Wszystkich oprócz siebie w ruchu drogowym ma za nic. Piesi – problem, pchają się na pasy, przeszkadzają w płynności jazdy. Rowerzyści to samo, co oni sobie wyobrażają ci śmieszni pedalarze, pchają się w tych śmiesznych obcisłych gaciach na drogi. Te stare baby i młode karny co się wkurzają, że nawet nie ma jak przejść po chodniku to następny problem, bo mogą zarysować twój cenny bolid wiejski e39. :D

  • michalko

    Kierowcy zawsze są niezadowoleni. Podejrzewam że byliby niezadowoleni nawet wtedy, jakby paliwo kosztowało 2 zł, parkingi by były darmowe i za drogi by nie musieli płacić nigdy. Oczywiście wtedy by byli niezadowoleni, bo ani jechać, ani parkować się nie da, bo wszystko zajęte i zakorkowane. Dalszy etap to żądanie więcej pasów, więcej parkingów i mamy jak w Houston https://uploads.disquscdn.com/images/69240d8413cf9b1016977607d09a8ab7ae1fd875abfedcd318ae6c6f16255ab7.jpg

    • Artek

      Widzisz tam gdzieś korki?

    • michalko

      Eureka! Przeróbmy miasta na pustynie. Będzie tyle miejsca, że znikną korki!

    • Etr

      Jeżeli są tam parkingi, to znaczy, ze sie to opłaca a ziemia jest tania.

  • StarKiller

    Komunikacja miejska we Wrocku jest nadal słaba. A system ITS zamiast pomagać powoduje korki i ucieczki tramwajów przed pasażerami z przystanku. Dlaczego na wakacje i w święta na tramwaj muszę czekać 20 minut ? Skoro mam z niego korzystać niech jeździ co 6 minut.
    Bilety mają podrożeć . W zamian jak zwykle to samo. Smród, tłok i żule.

    • TadzikMen

      po to, że komunikacja miejska to nie organizacja charytatywna, opłacenie kierowców, taboru, paliwa etc kosztuje i muszą starać się minimalizować ten koszt. Jakby tramwaj jechał co 6 minut, a nie jak teraz co 20, to oznacza zagęszczenie kursów prawie 3-krotne. A ilość pasażerów niekoniecznie wzrośnie. Czyli większe straty

    • Bękart Mroku

      Ale jest to firma publiczna mająca służyć mieszkańcom a nie zarabiać. Po to mieszkańcy płacą lokalne podatki. I jeśli ma być alternatywą dla samochodu ma jechać co 5 minut. Nawet pusta.

    • TadzikMen

      właśnie nie, bo to spowoduje dalsze zwiększanie obciążeń mieszkanców + tych, którzy uczciwie płacą za bilety. Kursy muszą mieć jakiś mniej więcej ekonomiczny sens, bo inaczej za cholerę się nie będzie spinać budżet i to wszystko padnie ;/

    • Bękart Mroku

      To chcemy wyprowadzić auta z miast czy nie? Jeśli tak to nie kijem a marchewką. Ja mogę przestać jeździć do pracy samochodem. Ale nie che mi się stać na przystanku w maksymalnie niekorzystnej sytuacji 30-40 minut. Jakoś mnie to nie bawi. Jakby wiedział, że niezależnie kiedy wyjdę to będę stał max 5 minut to czemu nie. Może trzeba zmienić model funkcjonowania komunikacji miejskiej? Jakoś zoptymalizować to? Małe autobusy lokalne dowożące do międzydzielnicowych linii? I każdy co 5 minut. Czemu nie. Ale jeśli mam stać na przystanku 10-20 minut bo nie wiem czy autobus nie przyjedzie wcześniej a może się spóźni, to wolę ciut drożej ale dużo wygodniej i pewniej samochodem. A może wcale autobus nie przyjedzie? 0 informacji na przystanku. W obecnej sytuacji komunikacja publiczna nie stanowi alternatywy.

    • TadzikMen

      wiesz, jeżdzę codziennie komunikacją miejską, w której większość kursów mogę sprawdzić poprzez stronę internetową. Pokazywane na niej są czasy rzeczywiste odjazdu(oprócz bugów w godzinie szczytu, ale to się pojawiło przez remonty, przez co mogę to usprawiedliwić). Stanie na przystanku 15-30 minut to jest norma i nie jest to jakoś bolesne, da się przyzwyczaić albo optymalizować swój czas tak, by przychodzić na „ostatnią chwilę”(ja tak robię). Sama idea linii „podmiejskich” i „miejskich” jest interesująca, ale ciężko wykonalna. Brak odpowiednich miejsc na zatoczki, brak odpowiedniej infrastruktury etc. A najważniejszy problem: Jak zreorganizować na nowo wszystkie linie by to miało sens? Dzielnica dzielnicy nierówna, ludzie różnie wsiadają i różnie jadą, przez tyle lat wypracowali już sobie różne sposoby i wszelka ingerencja w nie może napotkać duży opór. To widać zresztą przy nowo otwartych liniach, niby miało być wszystko pięknie, ładnie, ale na początku dość mało osób nimi jeździ. I albo to się poprawia, albo wraca się do starszej koncepcji

    • Bękart Mroku

      Często się zdarza że autobus przyjedzie troszkę wcześniej 2-3 minuty a jak celujesz w punkt możesz po prostu mu pomachać na pożegnanie. Czasem przyjedzie później, czasem wcale. Jakby był system online uwzględniający bieżącą sytuację na drogach i pokazujący o której będzie autobus i czy w ogóle będzie. No dla mnie taki czas oczekiwania w deszczu czy śniegu i mrozie jest nie akceptowalny, zapewne dla wielu ludzi też. Ja wiem, że ekonomicznie idealnie by było jak najmniej kursów wypchanych po sam sufit. Ale nie o to chodzi w komunikacji miejskiej. Jest to usługa miejska która powinna zachęcać do korzystania z niej a nie zniechęcać. Nie jestem inżynierem transportu i nie wiem jak to rozwiązać ale z punktu widzenia użytkownika wali mnie to ;-) Ja chcę nie czekać dłużej niż 5 minut i dojechać na miejsce w miarę optymalną trasą. Przy obecnej technice nie powinno być to aż tak trudne do realizacji.

    • TadzikMen

      jak już mówiłem, ja mam podane w czasie rzeczywistym, że np za 2 minuty autobus będzie na przystanku i tak będzie, o ile nie utknie w korku(system tego nie potrafi zarejestrować prawidłowo ;/ może kiedyś to naprawią). Wiesz, w moim rodzinnym mieście np w weekend są autobusy co 2h tylko, a zmiany podawane są na ostatnią chwilę, lub w ogóle, człowiek nagle od kierowcy się dowiaduje, że ten przystanek dzisiaj nie jest obsługiwany, bo X :) A potem się dziwią, że ludzie nie jeżdzą. Ale wracam do bardziej cywilizowanych miast: Autobusy nie mogą być ani puste(czyt. 1 pasażer na całej trasie), ani przepełnione(ludzie stłoczeni jak sardynki nie będą chcieli znów jechać, o ile nie są skazani na ten autobus). Najtrudniej opracować kompromis. Dlatego dla mnie akurat czekanie 15-30 minut jest takim kompromisem, ludzie mają w miarę często autobusy, a za to sama spółka nie jest aż tak w plecy :)

    • Bękart Mroku

      Możesz podać miasto i aplikację która pokazuje czas rzeczywisty a nie rozkładowy. Może się sprawdzi i u mnie. Co prawda pod pracą wykupiłem sobie parking i jak panisko bez stresu jadę na którą chcę :D Nie czekając na autobus ;-) A na mojej tracie jak ja stoję to i autobus więc minus jest tylko taki, że ciężej poczytać coś jak się prowadzi. Ty akceptujesz kompromis 15-30 minut czekania. Ja nie. Bo o ile ładna pogoda i można poczytać w tym czasie to ok. Ale w deszczu to już tylko strata czasu. Autobusem jadę tylko w przypadku libacji alkoholowej lub gdy wiem, że na 100% nie zapruję w okolicy. Obecnie nie zadowala mnie poziom usług świadczonych przez zbiorkom :-(

    • TadzikMen

      http://opole.kiedyprzyjedzie.pl/ z tego korzystam :) ofc nie wszystkie kursy są podanie w czasie rzeczywistym, bo jak jest stary grat to nijak go podczepić pod ten system(tak rozumuję ofc, bo nie ma u kogo tego potwierdzić, ale takie kursy łatwo odróżnić od reszty). Nie wiem, czy w Twoim mieście też jest taka. Fakt, samochód wygrywa wygodą, ale do czasu parkowania, bo jak pomyślę, że sam miałbym po tym mieście szukać parkingu to grrrr W sumie ja lubię w samym busie pozamulać, totalnie się wyluzować bądź przygotować do czegoś. Ale mam lata praktyki w tym, także to zupełnie co innego. A na przystanku spędzam minimalną ilość czasu, nawet miedzy przesiadkami. Gorzej, jak zwieje ;p ale wtedy sobie szukam alternatywnych zajęć.

    • Bękart Mroku

      No ciekawy system. Dla Warszawy chyba takowy nie istnieje. Na paru przystankach dla tramwajów są tablice świetlne z taką informacją, ale tylko na paru. Ja sobie wykupiłem pod pracą miejsce na parkingu i mam spokój ;-) Generalnie zawsze preferowałem poczytanie w autobusie ale jak mam teraz co 30 minut autobus pasujący to tak średnio. Jakby był co 5-10 minut byłbym bardziej skłonny wrócić.

    • Podam ci przykład z Łodzi, bo w tym roku była tam reorganizacja całej komunikacji miejskiej. Była sobie pewna linia, na której w godzinach szczytu autobusy jeździły co 8 minut i zawsze były pełne, ale ktoś postanowił wprowadzić w całym mieście system jazdy zawsze o tych samych godzinach, tzn z konkretnego przystanku czy to będzie godzina 14 czy 16 autobus ma odjechać np o 14.30, 15.30 itd. Wcześniej autobusy jeździły nieregularnie, bo odstęp między nimi był różny, a teraz ma wynosić 12 minut. Ogłoszono to jako wielki sukces, bo przecież 12 minut to stosunkowo często, zapominając że wcześniej jeździły jeszcze częściej. Tak w całym mieście zrobiono. Na niektórych najbardziej uczęszczanych liniach powprowadzali oznaczenia A, B itd. i jeżdżą one na zmianę, żeby tylko zagęścić ruch (w ten sposób np pojazd jest na przystanku co 6 minut). Wracając do tej pierwotnej linii, tak jak napisałem, wcześniej w godzinach szczytu (ale i poza nimi) w autobusach było tłoczno, a teraz żeby trafić na jakiś przesadny tłok, to trzeba mieć pecha, w zasadzie tworzą go jedynie dzieciaki jeżdżące do szkół i starsi ludzie, którzy nie jeżdżą samochodami.
      Jeżeli komunikacja miejska ma być efektywna, to musi jeździć często, bo przy rzadkich kursach, bardziej mi się opłaca wsiąść w samochód i dojechać do miejsca docelowego stojąc w korkach, niż czekać na jeden autobus, jechać nim na około, potem się przesiadać, czekać na kolejny autobus albo tramwaj, potem jeszcze dojść spory dystans do miejsca gdzie chcę trafić.
      Tak ze 2 lata temu przez pewien czas mieszkałem w Opolu, w centrum, na ulicy Oleskiej, około 200-300 metrów od tej galerii handlowej co tam jest. Miasto bardzo zakorkowane, problemem tam jest brak dróg, w zasadzie wszystkie to ciasne wąskie uliczki i tego się raczej nie rozwiąże w sposób łatwy. Dlatego komunikacja miejska jest tam szczególnie istotna, ale żeby zachęcić ludzi do korzystania z niej, to musi kursować bardzo często inaczej będzie jak jest

    • TadzikMen

      chodziło Ci pewnie o Plac Kopernika, bo na samej oleskiej nie ma galerii :) Wiesz, jaki tam jest kocioł teraz? Trochu dalej drogę robią, most też robią, wszędzie remonty i miasto stoi. Niestety ludzie w busie też stoją ;/ ale zwiększenie ilości kursów nie uzdrowi i tak tej sytuacji, bo jakby nie patrzeć jest, a raczej był tam duży parking i on też powoduje korki. Może jak zrobią te parkingi na pętlach to się ludzie przekonają, że tam lepiej zostawić samochód, ale do tego czasu to raczej nie ;/

    • Robert M

      Kursy mają ekonomiczny sens a ludzie przesiadają się na samochód. Wtedy w komunikacji jest jeszcze więcej luzu więc znowu ograniczają kursy. Coraz więcej ludzi rezygnuje z komunikacji. Tak to ma wyglądać? Bo tak chyba było z większością lokalnych, krótkich połączeń realizowanych przez PKP.

    • TadzikMen

      Zacznijmy od podstaw, napisałem mniej więcej ekonomiczny sens, bo takowego prawie nigdy nie osiągają, a dlaczego? Bo oprócz najbardziej obleganych tras obsługują również te wszystkie malutkie trasy typu jazda raz na godzinę na jakieś „zadupie” po kilku pasażerów. To jest właśnie funkcja „prospołeczna”. Dlatego nie jestem zwolennikiem gospodarki rynkowej w sferze przewozów, bo przewoźnicy rynkowi takich tras nie obsłużą, bo to tylko czysta strata. Za to publiczni już tak. Ale nie można na takich trasach zwiększać czestotliwości kursowania autobusów, bo to tylko czyste samobójstwo ekonomiczne! równie dobrze można by było zrezygnować z biletów i niech całą kasę daje samorząd lokalny(niekiedy się to fakt sprawdza, ale widzicie taki mechanizm w każdym mieście? Bo ja nie)

    • Bękart Mroku

      Wożenie powietrza aby ludzi przekonać do komunikacji publicznej też jest prospołeczne. Kwestia jak bardzo nam zależy na przesadzeniu ludzi do komunikacji publicznej.

    • TadzikMen

      wiesz, ja często słyszę wtedy krytykę :) Ludzi to nie zachęca :D albo u mnie tacy dziwni są ;p

    • Bękart Mroku

      Zachęca tych co mają zamiar skorzystać. Krytykują Ci którzy nie korzystają i uważają, że to strata kasy.

    • Robert M

      A dlaczego po kilku? Bo mało kto ma chęć czekać tyle na podwiezienie ;) Stąd mieszkańcy zadupiów często korkują „niezadupia”, bo czasem zwyczajnie nie mają alternatywy.

    • TadzikMen

      a cy jak zwiększą częstotliwość to się zmieni? wątpię, bo ludzie są przyzwyczajeni do takiego transportu, którym dotychczas się poruszali. Chociaż jest sposób, by to zmienić, np niech opłata parkingowa zdrożeje + zwiększą częstotliwość kursów/centra przesiadkowe/nowe linie. Może wtedy drgnie?

    • Robert M

      Nie mam pojęcia :D Widzisz, ja się kilkanaście lat temu wprowadzałem na takie zadupie właśnie, odpowiadało mi pod innym kątem. Ale mam samochód;) Tylko, że obecnie oprócz starej, dość luźno rozrzuconej zabudowy jednorodzinnej, powstała masa nowych osiedli, dobre kilkanaście tysięcy ludzi się wprowadziło. Z tym, że autobusy jeszcze długo jeździły tak jak na „zadupie”. Więc normą są korki w okolicy.

  • Bartłomiej

    Pozdrawia krakow, gdzie najbliższe miejsca, w których można zaparkować bezplatnie sa oddalone o 3km od centrum. Do tego coraz gestsza zabudowa, ilosc pasazerow komunkacji miejskiej taka, ze drzwi autobusu ich dopychaja oraz brak parkingow na obrzeżach. Dodatkowo do strefy, do ktorej nie mozna wjechac samochodem wydawane sa przepustki dla „waznych mieszkancow”.

    • Robert M

      No dobra, ale obecnie w ścisłym centrum poza czysto rozrywkowym biznesem niewiele jest. No, banki jeszcze są. A tak to głównie „Pijalnie Wódki i Piwa”;) No i restauracje oczywiście.

  • Krzysztof

    te wyliczenia procentowe od minimalnej krajowej są brzydko mówiąc z dupy….
    z tej minimalnej nie zostaje obywatelowi nawet 1500zł – wiem z autopsji

    • Michał Zieliński

      Skoro stać go na samochód to dolicz jeszcze coraz droższe OC, bo się społeczeństwo bogaci, oraz opłaty zapasowe za paliwo, koszt dojazdu do pracy, oraz koszty napraw, czy części i z tych 1500 to już nawet 1000 nie zostanie. Ale prawda bogaci się bo połowa moich znajomych siedzi poza terenami tego pięknego kraju i tam lepiej zarabia. Tutaj nie ma szans na normalność, za 1500 nie da się przeżyć, kiedy kawalerka w przykładowym Opolu kosztuje 1200 + opłaty

    • TadzikMen

      dlatego rozwiązanie jest proste: póki można mieszkać z rodzicami i sobie odkładać na swoje :) albo pojechać na zachód, co wiele osób czyni

  • kkk

    oby mieszkancy nie musieli placic za stanie pod wlasnym domem… a poza tym to niezle lobby centrow handlowych – jeszcze mniej ludzi bedzie dawalo zarabiac sklepikom w centrum miasta skoro w centrum handlowym miejsce bedzie za darmo ;)

    • tho

      Nie wiem jak w innych miastach ale u mnie każde większe centrum handlowe, które jest w okolicach biur, urzędów itp. pobiera opłaty za postój za drugą i każdą następną godzinę i raczej z tego nie zrezygnują. Prędzej sami podniosą ceny, by nie zostać zatłoczonymi przez szukających taniego parkowania.

    • Robert M

      Zgadza się, u mnie tak samo. Większość wprowadza opłaty powyżej 2h i szlabany.

  • karroryfer

    BARDZO się cieszę !

  • Tomasz

    Ja Wam napiszę jak jest u nas. Miasto ok 170 tyś, śląsk. W centrum niema wała nie zaparkujesz. Wszystkie miejsca parkingowe zajęte przez lokalnych mieszkańców. Bilet parkingowy kosztuje ich 60zł na rok. 80% z nich, ma mieszkanie w budynku do którego przynależy jakaś tam działka. często nie mała. ale jest tam śmietnik, trochę trawy, krzaki jakieś błoto…. Gdyby musieli płacić za bilety parkingowe, napewno taki dziki teren przekształciliby na parking, ale sory… jak alternatywa kosztuje 60zł na rok? Kto by palcem kiwnął. A w centrum miast aż roi się od pustych lokali użytkowych, bo klientów niema, bo zaparkować niema gdzie. Parking dla klienta pod sklepem – 250zł. Jak ktoś tam stanie na 3 godziny – straż miejska nie reaguje. Podwyżka absolutnie niczego nie zmieni.

  • FreezeNexus

    Zmotoryzowani znowu zostaną wyciśnięci jak cytryna.Co za idiota wymyślił żeby jeździć komunikacją miejską bo nie ma gdzie parkować. To po co komu auto ? Niech wszyscy się przesiądą na MPK od razu a posiadania samochodów zakazać jak w Korei Płn. Czy ktoś jeszcze wierzy w bzdury tego typu że żyje w wolnym kraju ? Jeśli tak to jest głupcem.

    • Jarek Siedlak

      Komunikacja publiczna zmniejsza konsumpcje i mobilność zawodową. Ogólnie ma niekorzystny wpływ na gospodarkę.

    • Krzysztof Kalinowski

      hahahahahhahaha :D

  • Jarek Siedlak

    To zaklęte koło szaleńczej walki z samochodami czyli tak naprawdę z mieszkańcami, obywatelami. Zakażmy w ogóle wstępu do miast albo wprowadźmy opłatę za wejście czy wjazd nawet na rowerze w wysokości 10000zł i problem się rozwiąże sam..
    W centrach nie ma parkingów i miejsc parkingowych bo samorządowcy nie pozwalają ich budować by zniechęcić kierowców (mieszkańców) do odwiedzania centrów. W Warszawie jest to wpisane w plan zagospodarowania terenu. W centrach są korki bo samorządowcy jako jedyny sposób na poprawę sytuacji wskazują ograniczenie wjazdu czyli zamiecenie problemu pod dywan i nie kłopotanie się nim oraz przede wszystkim broń Boże nie wydawanie pieniążków, które można milusio zdefraudować. Tak więc tworzy się bezużyteczne drogi dla rowerów zajmujące często 20-30% pasa drogowego i obsługujące 3-7% ruchu (średnioroczna) przeszkadzające zarówno pieszym jak i kierowcom tych pierwszych często spychając pod koła pojazdów (wszędzie tam gdzie rozbudowano w centrach ścieżki rowerowe wzrosła liczba ofiar wypadków wśród pieszych). Wpycha się do centrów komunikację miejską choć w myśl mechaniki strumieni cząstek o niepomijalnej ziarnistości wrzucenie do układu przewodów cząstek o większych wymiarach natychmiast je zatyka nawet jak są bardzo nieliczne i tak naprawdę poza metrem do centrów autobusy i szczególnie tramwaje (ograniczenie swobody przemieszczania cząstek zwiększa ich własności zatorogenne) nie powinny mieć wstępu. Do tego badania pokazują, ze komunikacja zbiorowa nie jest w stanie zrealizować więcej niż 30% potrzeb transportowych – to mur oporowy powyżej którego każdy system komunikacyjny się rozpadnie (nie wiadomo dlaczego ale tak po prostu jest). Tworzenie buspasów choć ich ideę da się zrealizować dynamicznym sterowaniem ruchem. Idea zwiększająca przepustowość ruchu w strefach śródmiejskich parokrotnie jest znana od blisko 50 lat, a mimo tego nikt jej nie stosuje (Japończycy coś tam kombinowali z niezłym skutkiem). Poza tym jak widzę, że pozwala się budować biurowce czy centra handlowe w ścisłych centrach miast, a do tego nawet urzędy to nóż się otwiera.
    Nie inwestuje się w reorganizację infrastruktury bo to kosztowne. Nie inwestuje się w stacjonarne układy filtracyjne powietrza bo to kosztowne i pomija się fakt, że implementowanie ich na poziomie pojazdu jest nieskuteczne i droższe ale przecież zapłacą kierowcy. Co z tego, ze stacjonarne są o rząd wielkości skuteczniejsze…
    itd. itp.

    • Krzysztof Kalinowski

      XD

    • Damian Borowczyk

      Polecam zobaczyć co się od…stawia w Poznaniu. Likwidowane są np. pasy jezdni w centrum miasta, żeby zrobić ścieżki dla rowerów, którymi prawie nikt nie jeździ.

  • Arthur

    Miasto około 180 tyś mieszkańców. Były notoryczne korki, spore zanieczyszczenie powietrza. Ogólnie syf. Wybudowano parę dużych parkingów w tym część bezpłatnych, część przy centrach handlowych praktycznie w strefie śródmiejskiej. Korki zmniejszyły się o ok 42% (zwiększyła się średnia prędkość z 35 do 50km/h) zanieczyszczenie powietrza zmniejszyło się o połowę (PM2.5 indeks AQI z 50 do 18 średnioroczna, NO2 z 12 do 5, SO2 dalej 1, CO z 3 do 2). Rowerzystów praktycznie tu nie ma bo taki mamy „klimat”. Może również w Polsce zamiast wojować z kierowcami lepiej wybudować parkingi podziemne i piętrowe?

    • Nieciej

      Skoro średnia prędkość w tym mieście wzrosła aż do 50 km/h, to znaczy że nagminnie łamane są przepisy, więc trzeba postawić trochę fotoradarów przy najlepszych do szybkiej jazdy ulicach, aby to ukrócić i opróżnić nieco kieszenie nadmiernie spieszących się kierowców lub wręcz odebrać im uprawnienia do pośpiechu w samochodzie – niech się spieszą autobusami, skoro ograniczenia prędkości mają za nic. Średnia prędkość w mieście wynosząca 40 i więcej km/h oznacza, że samochody jeżdżą 60 km/h lub szybciej, a mało kiedy w miastach (teren zabudowany) to jest dozwolone.

    • Bękart Mroku

      Może zamiast fotoradaru zwiększyć dozwoloną prędkość w mieście? Chyba znacznie lepsze rozwiązanie.

    • TadzikMen

      „zwiększyła się średnia prędkość z 35 do 50km/h” czyli ile na tej drodze można maksymalnie jechać? bo jeśli to droga w mieście o dopuszczalnej maksymalnej prędkości 50km/h to w granicy prawa nie osiągniesz takiej średniej

    • Robert M

      Bywają drogi z prędkością podniesioną do 70 lub 80.

    • TadzikMen

      dlatego dałem zastrzeżenie o prędkości. Ale w centrum miasta taka droga? o.o albo źle zrozumiałem i była mowa o obwodnicy, wtedy wracam honor

    • Robert M

      Nie w ścisłym, ale blisko centrum. Np Aleje 3 Wieszczy, M. Konopnickiej (to przecież naprzeciwko Wawelu), Bora-Komorowskiego (na Bora jest 80, tzn. było bo teraz wiadukt budują;) Powstańców Śląskich też 80. Mowa o Krakowie.

  • Nareszcie. W końcu będzie sens tworzenia komercyjnych parkingów a przestrzeń miejską będzie można odzyskać dla pieszych.

  • Takie głupie wymówki samorządów, żeby tylko ograbić ludzi z większej ilości pieniędzy. Może i gdzieś są miasta, w których sytuacja jest podobna do opisanej, ale to bardziej problem regionalny, do rozwiązania wewnątrz miasta, a nie na skalę Polski. W normalnym mieście, takim jak Warszawa, Łódź czy Kraków, ludzie w centrum parkują, tylko kiedy muszą i najkrócej jak muszą. Przecież nie będę jechać do centrum, żeby sobie postać samochodem dla zabawy. Jadę, załatwiam to co muszę i wracam, żeby nie płacić za parking. Teraz zastanówmy się, kto parkuje w centrum miasta, na płatnych parkingach, czy są to ludzie, którzy tam pracują? Raczej nie, może jest to jakiś drobny procent, bo komu by się chciało oddawać 1/6 zarobków żeby opłacać codziennie parking, a po doliczeniu pozostałych kosztów związanych z jazdą samochodem, okazałoby się, że wynosi nas on połowę miesięcznych zarobków (paliwo, naprawy, ubezpieczenie, itp.) Więc może parkują tam ludzie, którzy potrzebują załatwić jakąś sprawę? Jak jadę do urzędu, który zazwyczaj zlokalizowany jest w centrum miasta, to dojazd samochodem zajmuje mi 10 minut. Jak będę jechać komunikacją miejską, to najpierw 5 minut muszę iść na przystanek, potem poczekać 5 minut na autobus, jechać 10 minut, wysiąść, iść 5 minuty na inny przystanek, poczekać kolejne 5 minut na tramwaj i znów jechać 10 minut i w ten sposób z 10 minut podróży robi się pół godziny. Więc czy parking będzie kosztować 5zł za godzinę, czy 3zł, to i tak pojadę samochodem, bo szkoda mi tracić więcej czasu na dojazd, niż będzie trwać pobyt w urzędzie, czy innej instytucji gdzie się musiałem udać. Również nieważne czy parking będzie kosztować 3zł czy 5, nie będę tracić czasu na jakieś dodatkowe atrakcje w centrum, bo po co mi płacić więcej za parking, skoro mogę pojechać do sklepu czy restauracji w miejscu gdzie parking będzie darmowy. Jak ktoś jest spoza miasta i przyjeżdża np. w celach turystycznych, to też nie będzie szukać parkingu gdzieś na obrzeżach, bo raz, że nie wie gdzie takowy się znajduje, a dwa, to nie wie jak później dojechać komunikacją miejską do celu swojej podróży. Zresztą praktycznie we wszystkich miastach różnego rodzaju atrakcje turystyczne, bary, restauracje, ciekawe sklepy- znajdują się w centrum miasta, a takim zniechęcaniem ludzi do parkowania, zniechęca się ich, do pójścia gdzieś jeszcze, oprócz miejsca docelowego, co przekłada się na niższe obroty w centrum, a to z kolei daje mniejsze pieniądz z podatków.
    Samorządy zamiast starać się ściągać większy haracz od kierowców, powinny pomyśleć nad stworzeniem rzeczywistej alternatywy. W chwili obecnej brakuje parkingów i to one powinny powstawać. Nie w ścisłym centrum, ale też nie na obrzeżach miasta. Gdyby w każdym mieście powstało kilka piętrowych parkingów w okolicach centrum, tak żeby w 10 minut można było dojść do niego, to to by rozwiązało problem, a samorządom dało prawdziwe pieniądze. Obecnie albo zostawiasz samochód w centrum, albo na obrzeżach. I tak i tak jest niedobrze. A gdyby była realna alternatywa zostawienia samochodu w odległości 1-2 kilometry od miejsca docelowego znajdującego się w centrum, to nie pchałbym się tam, bo wolałbym sobie zrobić kilkuminutowy spacer. Kiedy będzie jakaś alternatywa, gdzie można zaparkować samochód, to wtedy można podnosić ceny parkingu na ulicach

  • Bękart Mroku

    Jeśli komunikacja publiczna ma być alternatywą to musi być skuteczna. Czyli oczekiwanie na autobus/tramwaj max 5 minut. I bez zbędnego biegania po przystankach przy przesiadce.