40

Parę słów o tym, dlaczego nie uwierzę w erę post-PC

Podczas wczorajszej konferencji, w trakcie której Apple pokazało „nowego iPada” (cały czas nie mogę uwierzyć, że tak go nazwali), kolejną generację Apple TV i przecenionego iPada 2, Tim Cook dużo mówił o nadejściu ery post-PC. Swoją tezę poparł pięknymi jak zawsze slajdami, z których mogliśmy się między innymi dowiedzieć o tym, że w ostatnim kwartale 2011 roku gigant z Cupertino sprzedał więcej iPadów, niż jego […]

Podczas wczorajszej konferencji, w trakcie której Apple pokazało „nowego iPada” (cały czas nie mogę uwierzyć, że tak go nazwali), kolejną generację Apple TV i przecenionego iPada 2, Tim Cook dużo mówił o nadejściu ery post-PC. Swoją tezę poparł pięknymi jak zawsze slajdami, z których mogliśmy się między innymi dowiedzieć o tym, że w ostatnim kwartale 2011 roku gigant z Cupertino sprzedał więcej iPadów, niż jego konkurenci pecetów. To nie koniec pseudorewelacji i na pewno nie początek rewolucji.

Swoje tablety, smartfony oraz odtwarzacze, Apple nazwało urządzeniami ery post-PC – ery zwiastującej odejście użytkowników od tradycyjnych komputerów wyposażonych w osobny monitor (lub dwa), mysz i klawiaturę w kierunku mobilnych urządzeń. Tim Cook ma sporo racji – sam coraz częściej sięgam do kieszeni po telefon by sprawdzić, co słychać na Facebooku, przejrzeć repertuar kin studyjnych lub odpowiedzieć na zaległy e-mail. Fakt, do wykonywania prostych czynności iGadżety nadają się niemal idealnie: znajdują się zawsze pod ręką, są intuicyjne oraz szybkie w obsłudze. To jednak dla mnie, i nie tylko dla mnie, o wiele za mało.

iGadżety byłyby wszystkim, czego potrzebuję do szczęścia, pod warunkiem, że byłbym jedną z tych osób, które „chcą sprzętu do Internetu, słuchania muzyki i poczty”. Nie raz zdarza mi się doradzać mało wymagającym (nie ma w tym nic złego) znajomym szukającym dla siebie odpowiedniego sprzętu. Jedynym powodem, dla którego nie proponuję im kupna iPada, jest jego cena, która dwukrotnie przekraczająca wartość standardowego netbooka, czyli właśnie komputera, który zapewni użytkownikowi wspomniane minimum: odsłuchiwanie muzyki, filmy w Sieci i dostęp do poczty i portali społecznościowych. Nie bez znaczenia jest też brak portów USB i konieczność wgrywania czegokolwiek przez iTunes. Na szczęście jednak dla producentów gier (tych „prawdziwych”) i sprzętu PC, tylko część klientów ma tak niskie wymagania.

Pierwszy z powodów, dla których era post-PC nieprędko nadejdzie (jeśli w ogóle), opisał Grzesiek, ja zaś skupię się nie na pokazaniu wyrywkowego przedstawienia przez szefa Apple wyników sprzedaży pecetów, lecz na tym, dlaczego iPady i reszta iSprzętu nigdy nie zastąpi laptopów oraz komputerów stacjonarnych.

Czy próbowaliście kiedyś pracować (na wszelki wypadek dodam: za pieniądze) dłuższy czas na urządzeniu z 10-calowym lub mniejszym ekranem? Sam niemile wspominam konieczność korzystania przez kilka dni z rzędu z netbooka wyposażonego w osobną, fizyczną klawiaturę. Mogę sobie tylko wyobrazić swój poziom irytacji w momencie zamienienia go na coś jeszcze mniejszego i z okrojonymi funkcjami (wspominałem już o braku portów USB?). Nieważne, jakimi słowami próbowałby zaklinać rzeczywistość Tim Cook i spółka – nie uwierzę w istnienie ery, w trakcie której profesjonalni graficy, programiści, architekci i gracze porzucą swoje machiny dla kilkucalowych gadżetów wyposażonych w najlepszy nawet dotykowy wyświetlacz.

Uważam, że termin „era post-PC” jest tylko kolejnym chwytem marketingowym, zaś iPad jako narzędzie pracy sprawdzać się może chyba tylko w… Sejmie. Dopóki Apple będzie produkować komputery, dopóty jego słowa o przemijaniu desk- i laptopów będę uważać za bajki dla dużych dzieci z nadmiarem gotówki i minimalnymi wymaganiami stawianymi komputerom.

Przerobione zdjęcie: The Verge

  1. Bartek napisał(a):

    Ja się pod tym podpisuję. Mam i iPada, mam iPhonea, mam MacBooka, Mam iMaca. Nie wyobrażam sobie pracy bez któregoś z tych urządzeń, a już na pewno pracy bez iMaca! 

  2. Norbert Cała napisał(a):

    Twoje twierdzenie jest o tyle dobre co zbyt uogólnione. Oczywiście iPad nie nadaje się do każdej pracy. Tak samo jak do każdej pracy nie nadaje się samochód dostawczy. Nadaje się jednak do wykonywania bardzo wielu czynności w profesjonalnym/korporacyjnym/firmowym wydaniu. Sam na co dzień pracuję z ludźmi, którzy w profesjonalny sposób wykorzystują iPada. Uczynili z niego swoje podstawowe narzędzie pracy. Skoro ja w małej prowincjonalnej Polsce znam kilka takich firm to na świecie muszą być ich setki.

    1. Soaring napisał(a):

      hehe.. dokladnie tak.. a „Autor” tego „Analizy” czy „Artykulu” tego nie rozumie ze to ze wlasnie wiekszosc ludzi przerzuca sie na codzien na korzystanie z ipadow i niektorym starczaja smartfony.. to wlasnie zapowiedz ery post-c.. ile razy jeszcze mozna to takim zatwardziuchom tlumaczyc.. za kilka lat.. pecety beda uzywane do kilku konkretnych profi zastosowan..a nie znikna nigdy.. chodzi o dynamike wzrostu udzialu w rynku i sprzedaz o co tylko chodzi analitykom.. tendencja na rynku.. zrozumiales „Autorze” ja dzis.. uzywam.. tfu.. windowsa w pracy.. a do wszystkich moich prwyatnych zastosowan iMac;a i iPada w proporcjach odpowiednio 20 / 80 % i co?? mozna?? 

    2. Soaring napisał(a):

      a i zeby nie bylo.. nosze prywatnego iPada do pracy i mi w niej bardzo bardzo pomga.. notatki na spotkaniach.. nie zuzywam tyle papieru co kiedys.. dokumentacja.. coraz wiecej i coraz czesciej znajduje mu nowe zastosowania.. nie zaprojektuje na nim wielu rzeczy.. ale wiele koncepcyjnej pracy wykonuje na ipadzie.. a za to mi placa..

  3. LM napisał(a):

    >>Mogę sobie tylko wyobrazić swój poziom irytacji w momencie zamienienia go na coś jeszcze mniejszego i z okrojonymi funkcjami (wspominałem już o braku portów USB?)
    W tym problem – mozesz sobie wyobrazic, ale juz probowac/testowac? Po co.Tez nie krece nie szczegolnie tabletami, ale z nimi jest jak ze wszystkim nowym/drogim/niekoniecznie sprawdzonym – jesli tego nie masz, to nie jest potrzebne. Ale jak juz masz, to nagle sie przydaje. Inna sprawa, ze zgodnie z naszym narodowym podejsciem (wynikajacym zapewne z wiecznego kryzysu i braku gotowki na kupce), to po przeanalizowaniu za i przeciw, nie warto kupowac zadnych tabletow, czytnikow i innych gratow, bo blaszak i lapek za 2 tysie ma wiecej wyjsc usb. 

    1. Michał Szabłowski napisał(a):

      Możliwe, że po przeczytaniu całości zapomniałeś o tym, co napisałem w drugim akapicie :)

      iPad może być przydatny, ale niewiele jest w Polsce osób, które wywalą średnią krajową na urządzenie służące tylko do czynności, o których wspomniałem już wcześniej.

      Mam nadzieję, że obniżenie cen iPada 2 zmieni tę sytuację.

    2. nordik napisał(a):

      Polscy eksperci już dawno skreślili iPada. Nie inaczej jest i w tym wypadku.
      Polscy eksperci szukają w iPad produktu do wszystkiego. A wiadomo nie od dziś, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego…

      Bo tu jest Polska!

  4. Moridin napisał(a):

    Nie ma trackbacków, więc wrzucę tutaj:

    Dlaczego wierzę w erę post-PC http://morid.in/34a

  5. Jozef K napisał(a):

    wystarczy porównać listę zawodów i sprawdzić w ilu z nich używany jest komputer, w ilu z nich można używać ipada, aby wiedzieć, że ipad to tak naprawdę gadżet, narzędzie do konsumpcji treści. w pracy uzywa tego PROMIL. wiekszosc uzywa dla lansu, tak jak pija kawe starbucks…

    Jedyne co mi sie w ipad podoba to mozliwosc wykorzystania go po przyjsciu z pracy jako taka spersonalizowana gazete, gdzie mozna przeczytac cos, obejrzec obrazek, video, sprawdzic poczte. Ale już napisać coś więcej – np. krótki artykuł na bloga, czy jakiś dłuższy post na forum ? Niekoniecznie. Bardziej nadaje sie jako narzedzie do konsumowania calej tej medialnej papki.

    Kilka zawodow na krzyz moze wykorzystac kreatywnie ipada (np. jakis fotograf, architekt), a w zdecydowanej wiekszosci przypadkow to sztuka dla sztuki, glupota, lans, podatnosc na marketing (który w wykonaniu apple mowi: „jestem zajebisty bo mam lanserski produkt”) …

  6. Psboy napisał(a):

    Też tak sądzę, nie wyobrażam sobie składania katalogu do DTP na tablecie, jaki by on nie był. Myślę że będą dwa bieguny: twórcy, używający desktopów do pracy i tworzenia, oraz odbiorcy, oglądający pracę twórców na tabletach, smartfonach itp.

  7. l0co napisał(a):

    No ba… Ja nawet rok temu przesiadłem się z laptopa na którym pracowałem kilka lat na porządnie zbudowany zestaw stacjonarny (duży monitor, porządna klawiatura z normalnym rozkładem klawiszy, mocny sprzęt) i mój komfort pracy jako programisty wzrósł dwukrotnie. Nie chcę już wracać nawet do lapa, nie wpominając o tabletach ;)

  8. Tomasz Drobnik napisał(a):

    „Podczas wczorajszej konferencji, w trakcie której Apple pokazało „nowego iPada” (cały czas nie mogę uwierzyć, że tak go nazwali)” – no niby dziwna nazwa ale jaka funkcjonalna wchodzisz do sklepu i o co pytasz? – Czy macie już nowego iPada? rozmawiasz ze znajomymi – Bawiłeś się już nowym iPadem? albo – Ten nowy iPad… :) Pytanie tylko jak na to wołać w przyszłym roku kiedy ukaże się iPad4 :) (a może Nowszy iPad)

  9. studkrk napisał(a):

    następny odkrył, że do pewnych zastosowań potrzebne są klawiatura i monitor. 
    gratulacje, nie pisz już o tym.

    1. Byrsky napisał(a):

      Klawiatura z BT i można pisać ambitne teksty, 

  10. SSebastian napisał(a):

    A czy ktokolwiek powiedział, że era Post-PC oznacza, że już nie używamy komputerów? Czy ktokolwiek powiedział, że od dzisiaj trzeba wszystko robić na telefonach i tabletach. Wyciągniecie jakieś zdanie z kontekstu i udowadniacie, że koło jest okrągłe. Każdego dnia widzę jak osoby wykorzystują smartfony i tablety do wykonywania wielu czynności (prywatnych i służbowych). 
    Skoro jakiemuś blogerowi brakuje wyobraźni jak wykorzystać lepszą kamerę wbudowaną w nowego iPada i lepszą rozdzielczość ekranu to znaczy, że jest to niepotrzebne? 
    Codziennie widzę wykorzystanie iPada do zadań o jakich blogerzy zamknięci w swoim świecie nie mają pojęcia. 
    Obecnie pracuję przy projekcie w którym czekam na możliwość kupna nowego iPada właśnie ze względu na lepszą kamerę którą wykorzystuje się do skanowania kodów z próbek medycznych i poprzez dedykowaną aplikację wprowadza się dane pacjentów które są kolekcjonowane w biobanku. Aparat z obecnej wersji iPada nie radzi sobie czasem z skanowaniem kodów, a iPhone 4 sprawdza się doskonale. Ekran o dużej rozdzielczości jest wyczekiwany przez patologów którzy oczekują lepszej jakości zdjęć.

    W przypadku PC muszę zaopatrzyć użytkownika w laptopa, specjalny czytnik kodów podłączany do USB i baterię na zmianę. Lekarz który musi taki zestaw rozłożyć 20 razy dziennie, uruchomić i wprowadzić dane po tygodniu nienawidzi tego sprzętu. To samo na iPadzie zajmuje mu mniej czasu, jest mniej absorbujące i bardziej mobilne. W dodatku finalnie jest mniejsze ryzyko zniszczenia sprzętu. 

    Łatwo się krytykuje, zwłaszcza Apple które obecnie jest na celowniku jak kiedyś Microsoft, ale zamiast ciągłego żenującego narzekania może lepiej przyjrzeć się jak są wykorzystywane nowe technologie, gdzie znajdują swoje miejsce. 
    No chyba, że lepiej jest napisać „UWAGA, Apple znalazło kolejne 15,4 mln naiwniaków na kupno iPada który nie ma nawet USB”

    Coraz mniej artykułów na Antyweb jest wartych uwagi.

  11. emace napisał(a):

    a iPad podłączony do TV, nagle zamienia się w urządzenie 32 calowe ;)

    1. Byrsky napisał(a):

      wystarczy Apple TV i nic nie trzeba podlaczac,. 

  12. TomaszSzkudlarek napisał(a):

    „nie uwierzę w istnienie ery, w trakcie której profesjonalni graficy, programiści, architekci i gracze porzucą swoje machiny dla kilkucalowych gadżetów wyposażonych w najlepszy nawet dotykowy wyświetlacz”

    Zaiste, kiedy pojawia się dyskusja o Linuxie, okazuje się często, że najpoważniejszy argument to brak Photoshopa.
    Graficy, programiści czy architekci to tylko cześć użytkowników. Najwiecej jednak użytkowników PC to casual – sprawdzić coś w webie, pogawożyć na fejsie, posłuchać muzyki na YouTube. To w ich kierunku celuje pomysł tabletu. Choć wielu z tych grafików czy graczy będzie usatysfakcjonowanych z możliwości :-)

    1. Byrsky napisał(a):

      To zwykły szarak zmienia świat, a nie profesjonalista, postęp należy do mas :)

  13. Byrsky napisał(a):

    Post-PC, tak, dla osob które nie potrzebują komputera do pracy. Lekki, mobilny, wszedzie internet, montowanie filmow, obrabianie zdjec, sluchanie muzyki czy ogladanie filmow, odpisywanie na maila, pisanie na FB, kontrola wydatkow, kalendarz, zrobienie banera czy kartki swiatecznej, sklecenie dzingla, pisanie na blogu, otwieranie pdf, robienie pdf… Czy laptop jest potrzebny, już nie. Tablety w takiej formie, jaka daje nam Apple maja 3 lata, zdobywaja rynek szybciej niz komputey stacjonarne czy laptopy. SA Lekkie! PC bedzie juz tylko narzedziem do pracy. 

  14. Msattis napisał(a):

    Autor ma bardzo mocno zakorzenione schematy myślowe i tkwi jeszcze w XX wieku ;] Zarzuca iPadowi brak USB, to tak jak Fordowi zarzucić, że jego wynalazek nie ma wagonów. Widać gołym okiem proces odchodzenia od wszelkich kabli od wielu lat, po co Ci usb jak myszki działają na bluetooth, klawiatury na bluetooth i podlaczasz ipada do TV przez ariplay ?

    1. bb napisał(a):

      A ja glupi myslalem ze po prostu chca drzec 100$ za dodatkowe 16GB ograniczajac dyski/peny i karty pamieci

  15. Mondziol napisał(a):

    Slaba wyobraznia autorow. Kwestia sprzetu staje sie wtorna. Co jak np: bedziesz chodzil do pracy z tabletem, ktoremu wlaczasz tryb klawiatura plus monitor? Co w momencie gdy wprowadzone zostana nowe lepsze interfejsy do komputera, ktore zastapia wiele dotychczasowych?

    Era post PC sie zbiliza. Ale bardziej w rozumieniu, ze nie sprzet przestaje miec znaczenie bo zostanie ograniczony do roli terminala.

    Proponuje poczytac pojecie KONWREGENCJA, ktore zostalo ukute jakies pare ladnych lat temu. Na oko zaraz po powstaniu sieci komputerowej. Ten trend juz ma miejsce

  16. Katarzyna Terlikowska napisał(a):

    A co ma jedno do drugiego? Ktos gada takie glupoty, bo ja tu czegos nie rozumiem – era post-PC nie oznacza smierci PC. Wrecz przeciwnie. Chodzi tylko o to ze wlasnie „coraz czesciej” siegamy po urzadzenia mobilne. Do ery post-PC zaliczaja sie tez wszelkie NETBOOKI, Macbooki, inne przenosne laptopy (bo niestety niektore laptopy nie sa zbyt przenosne:).

    Chodzi o ogolne „odczepienie” kabli i przejscie juz nawet na glupia kanape. 
    Macbooki Air, mimo cen – swieca triumfy, a inne firmy probuja je kopiowac. To TEZ jest post-PC.

    Ja nie rozumiem jak mozna takie ogolne pojecie sprowadzac do iPad+iPhone… 
    Think different.

  17. Alex napisał(a):

    A kto powiedział, że w erze post-PC do wszystkiego będzie służył tablet? Do wielu zastosowań nadal (jeszcze) najlepszy jest PC, ale potrafię sobie wyobrazić, że za parę lat większość z nich da się wykonać np. na dotykowym ekranie swojego 60 calowego telewizora podłączonego do chmury (a jak ktoś będzie miał taki kaprys to użyje tabletu). Sam coraz rzadziej włączam swojego laptopa, bo jest za duży (15,6″), za ciężki (2,4 kg) i za długo muszę czekać na jego odpalenie (jakieś 40 sekund).

  18. Jarek napisał(a):

    Hm… a jak dla mnie erę post-pc w krajach rozwiniętych już widać. Jednakże, nie polega ona na nie kupowaniu komputerów klasy PC do pracy, ale w ramach gospodarstw domowych. Wystarczy spojrzeć na liczby pokazujące spadającą dynamikę sprzedaży PC’tów. Oczywiście, że w większości firm i dla specjalistów zawsze najlepszym rozwiązaniem będzie porządna maszyna budowana/kastomizowana pod potrzeby. Jednak dla statystycznego domu, w którym mamy już internet w telewizorze, lodówce, dzieci mają konsole i każdy ma nowoczesny telefon czy smartfon, dodatkowa maszyna typu PC jest zbędna, bo do przeglądania internetu, filmów, zdjęć, pisania e-maili, zabawy, itp. wystarczający jest pad czy podobne urządzenie. 
    Większość moich znajomych, którzy często podróżują przeszło z etapu „blaszanego” PC, na laptop, a teraz na pada, czy coś podobnego – bo jest to lekki komputerek spełniający ich potrzeby przynajmniej w 95%. A pozostałe 5%? Albo w pracy, albo u znajomego, albo włączając stary komputer – ale ponieważ, te 5% to tylko kilka, kilkanaście godzin pracy, to nie ma sensu dla czegoś takiego kupować”dużego” komputera.

  19. Dawid Partyka napisał(a):

    Ach to post pc. Jak dla mnie tablet jest jeszcze bardziej pc (personal computer) niż komputer stojący pod biurkiem, a największym pc jest smartfon. Kiedyś do zapakowania potrzebnej technologii potrzeba było dużej metalowej skrzynki, później zmieściło się to w laptopie, a teraz w telefonie. Ewolucja, rozwój, miniaturyzacja. Z jedyną erą jaką mamy do czynienia, to era komputerów i to się długo nie zmieni. 

    PS. z określeniem PC chyba jest jak z dzisiejszymi humanistami…

  20. Tomek napisał(a):

    Myśl Autora idzie w dobrym kierunku, choć w tekście roi się od uproszczeń. Jasne, że grafik komputerowy nie będzie do pracy wykorzystywał tabletu ani smartfona. Ale tez tablet ma znacznie więcej zastosowań. Jako pracownik naukowy mogę dzięki niemu nosić ze sobą kawałek swojej biblioteki, prace studentów, które mi przesyłają mailem, dokumenty w pdf, na których mogę robić ręcznie notatki, prezentacje wyświetlane na wykładzie etc. Oczywiście, ani na iPhonie, ani na iPadzie nie piszę artykułów – do tego mam MBP, choć zdarzało mi się nie raz coś na iPadzie zanotować, także ręcznie (nb. na iPhonie też). Braku portu USB nie odczuwam (choć rozumiem, że komuś to może przeszkadzać). Słowem – pełna zgoda z Bartkiem. A erę postPC rozumiem jako możliwość wykorzystywanie coraz większej ilości funkcji PC na iGadżetach.

    1. igi napisał(a):

      Mi w pracy fotografa bardzo przydaje się infrastruktura apple, z iCloud na czele. Zestaw iPhone + iPad + MBP + iMac to kapitalne narzędzie do pracy, jako takiej – na iMaku składam zdjęcia do publikacji, bo jest szybki i duży, MBP zabieram na sesje i przygotowuję wstępną obróbkę zdjęć, przy okazji oblatuję nim sprawy organizacyjne – mail, kontakty, kalendarze, etc., do tego iPhone jako telefon i iPad do pokazywania zdjęć i ich ewentualnej obróbki. Dzięki iCloud mam wszystkie ważne dla mnie pliki automatycznie importowane do każdego urządzenia, panowie pomyśleli nawet o takim detalu, jak synchronizacja „statusu” poczty – czytam mail na jednym urządzeniu, to potem mi się nie świeci jako nieprzeczytany na pozostałych.

      Jest masa zastosowań do tego, i widać że czasy się zmieniają, praca staje się łatwiejsza – żeby przygotowywać dobre technicznie zdjęcia do publikacji w internecie, prasie czy do druków wielkoformatowych w gruncie rzeczy nie potrzeba nam już takiego sprzętu, i umiejętności, jak kiedyś. Mogę zrobić materiał na wystawę (druki 100×70) używając tylko i wyłącznie aparatu kompaktowego (Fuji X100), karty eye-fi, oraz iPad’a. 

      Oczywiste jest, że nadal do większości zastosowań lepsza jest profesjonalna lustrzanka z dobrymi obiektywami, lampami (reporterskimi lub studyjnymi) i mocna maszyna z Lightroomem, Photoshopem i odpowiednimi wtyczkami, bo daje większe możliwości, ale jeszcze dwa lata temu jedyną opcją do pracy w plenerze, był laptop. 

      Porównując sobie wagowo te dwa zestawy: tablet + kompakt to około 1kg, dwie ładowarki i ewentualne zapasowe baterie do aparatu. Zestaw „profesjonalny”, razem z laptopem to średnio 7-10 kg, tony kabelków, tony kabli, ładowarek, osobnych akumulatorów, toreb i innego chłamu. 

      Niemniej jednak, panowie z Apple powinni przemyśleć parę spraw, żeby praca na iOS była wygodniejsza. Puścili iPhoto, i chwała im za to, przydało by się opracować możliwość backupowania i zgrywania plików na zewnętrzne nośniki. Wtedy w/w kilogramowy zestaw staje się praktycznie idealnym narzędziem dla fotoreporterów, czy po prostu turystów. :-)

  21. Gregor napisał(a):

    Świetnie to autor nazwał: „pseudorewelacje”. Dosłownie. Jak można porównywać sprzedaż tabletów jednego producenta do sprzedaży PC różnych producentów? Przecież odbiorcami tego sprzętu są totalnie różni klienci. PC nadal kupuje się do biur, firm, domów gdzie korzystają z nich ludzie w średnim wieku i starsi, szkół… Tablety kupują na razie tylko ludzie młodzi no i może niektóre firmy.

  22. JA napisał(a):

    Jakie netbooki za połowę ceny tabletu? wiele tabletów jest w cenach netbooków. Nawet jeśli trzymać się zachodnich standardów i tego że iPad to jedyny tablet, różnica między nim a porządnym netbokiem to 500zl, Mówisz że nie da się pracować na tablecie ze względu na ekran mimo że ma on większą rozdzielczość i dzięki proporcją porównywalną powierzchnię mimo mniejszej przekątnej. Wspomniałeś o „prawdziwych” grach, lecz na gołym Atomie, ze względu na optymalizacje nie da się uruchomić gier nawet zbliżonych do deadspace HD, a konstrukcje z amd e350 czy NV ION są w cenach tabletów. Przeglądanie internetu i e-mail jest znacznie wygodniejsze niż na jakimkolwiek pc. Dodam jeszcze od siebie że jego mobilność i bateria pozwalającą na całodniowe działanie jest znacznie korzystniejsza dla użytkownika niż USB, które od biedy można uzyskać dzięki przejściówce. Klawiatura i zewnętrzny monitor też nie stanowią większego problemu.

    Sprawdzaniu poczty i fb na telefonie ze słabym androidem, jeszcze daleko do wizji post-PC widzianej oczami Apple, czy nawet MS(wnioskuje po win8cp)

    1. Józef K napisał(a):

      z iPad’em jest trochę jak z … Linuxem. Nawiedzeni zwolennicy zawsze
      tam przekonują, że na tym systemie można zrobić wszystko, że zawsze są
      odpowiednie „odpowiedniki”  (naczelny argument – Gimp to odpowiednik
      Photoshopa.). Szkoda tylko, że to „wszystko” i te „odpowiedniki” zawsze
      okazują się dziwnie koslawe, zawsze przy nich jest jakieś „ale” i zawsze
      są gorsze od oryginału. Prawda jest tam zwyczajnie prosta – rozwiązanie
      bardzo dobre, ale zarazem skierowane do bardzo ograniczonego grona
      odbiorców (w wypadku Linux = serwery). Zapalony linuxiarz zawsze się
      śmieje z windowsów, tylko, że dziwnym trafem jak posadzisz ich obok
      siebie to dziwnie często ze swoim systemem znacznie częściej walczy
      linuxiarz, a windowsowiec po prostu robi co miał robić. Analogicznie jest
      z ipadem. Posadzisz takiego typa z ipadem, obok gościa z netbookiem i 
      się okazuje, że gość z netbookiem może zrobić wszystko co ipadowiec, ale
      w drugą stronę to już tak nie działa.

      Przeglądanie internetu ? Hehe, nawet z tym sztandarowym argumentem można się kłócić. Dla mnie znacznie wygodniejsze jest używanie CTRL+T, CTRL+W na netbooku niż klikanie paluchem w cokolwiek. Intefejs dotykowy fajnie wygląda … na filmach (minority report), w rzeczywistości wolę zaś gdy ręce zwyczajnie odpoczywają na klawiaturze.

      Jasne, wejść na jedną stronę, cośtam przeczytać czy sprawdzić pocztę, jakiś kalendarz to zrobisz fajnie, ale jeśli ja na swoją „dniówkę” odpalam 10 zakładek naraz to sorry, ale skrótów klawiszowych z klawiatury nic nie przebije. Tak więc nawet ten naczelny argument o wygodzie przegladania www pada na pysk bo każdy przegląda www inaczej.

      O innych rzeczach, których rzekomo multum można robić nie chcę wspominać bo w 99 % tych rzeczy zwykły PC (jaki by on nie był – laptop, desktop, netbook) poradzi sobie lepiej. Choć nie przeczę, są zawody, gdzie ipad może być fajnym rozwiązaniem (np. fotograf), ale i tak w porównaniu do zawodów gdzie używany jest PC, jest to promil , odsetek gdzieś na granicy błędu statystycznyego.

    2. pawellek napisał(a):

      100% bzdur!

    3. Pruchno napisał(a):

      Zaś ilośc komputerów (szeroko rozumianych) używanych do zastosowań zawodowych to promil komputerów używanych do YouTube i Twittera – do czego iPad nadaje się lepiej nie tylko od netbooka, ale także i od monstrum z czterordzeniowym Intelem, 16gb RAM i 5 terabajtami pamięci.

  23. Soaring napisał(a):

    I ty chlopie masz cos wspolnego z Dobiszem i z PJWSTK?? ;-) to PJWSTK juz tak podupadlo?? ;-) czy odkad Japonczycy sie wyniesli to nie ma innowacyjnych przedmiotow.. :P

  24. Kropki W Kreski napisał(a):

    Ja sie pod tym nie podpisuje. Mialem iPada, urzadzenie tylko do gier i napisania paru bzdur na twit. Wydalem na niego calkiem sporo kasy i po zakupie zobaczylem jak mocno jest niepraktyczny. Oczywiscie minal miesiac, zanim do tego doszedlem- bo najpierw nie dalo sie na nim dlugo czytac ksiazek, pozniej sie okazalo, ze moj stary netbook lepiej sobie radzi z odtwarzaniem filmow na tv niz ipad… chyba troche przeszacowalem ten zakup i urzadzenie ktore jest do wszystkiego- jest do niczego. Niestety zawiodlem sie na tym wszystko w jednym. W mojej dzialanosci zawodowej ( wydawnictwo ksiazkowe + produkcja dokumentalna ) takie urzadzenie jest smieszno- zalosne i zpelnie nie warte swojej ceny. Takze ideologie zostawmy propagandzistom z apple- i nie wierzmy im na slowo- bo jak kazda korporacja – klamia. Jednak nigdy nie zamienie zwyklego kompa z 4 rdzeniowym procem, 16 gb ramu i 2 tb dysku itp nie zamienie na tfu-ipada. Bo ten wlasnie rupiecowaty komp jest wydajny, szybki i tani, nie ogranicza mnie zadna gwarancja na cale urzadzenie- moge go w kazdej chwili i co wazne – szybko- rekonfigurowac i instalowac oprogramowanie jakie mi sie tylko podoba. iPad nie jest dla heavy userow. 

  25. Tehnik napisał(a):

    już widzę jak muzycy, graficy, inżynierowie wywalają swoje pc/porządne laptopy i zamieniają je na tablety. to że ktoś sobie może dziabnąć prezentację, prosto zedytować filmik czy napisać trochę tekstu na tablecie, nie oznacza że nagle wszyscy wyrzucą swoje większe maszyny przez okno. ludzie nadal będą chcieli/potrzebowali podłączyć do swoich systemów mniej lub bardziej profesjonalne peryferia albo skorzystać z mocy obliczeniowej porządniejszych procesorów (umówmy się – 4 rdzenie w core i7 a 4 rdzenie w a5x to jednak dwa różne światy). ale fajnie że do mniej profesjonalnych zastosowań jest alternatywa poręczniejsza niż pc czy nawet mały laptop – tylko nie popadajmy w przesadę :)

  26. Stefanek napisał(a):

     To żałosne, że nie masz o czym rozmawiać ze znajomymi, tylko musisz im w knajpie filmiki z YT pokazywać. Żenada.

  27. Pruchno napisał(a):

    Dwie rzeczy: post-PC nie znaczy, że nie-PC a tylko, iz PC to jedno z wielu urządzeń, które traci swą centralną rolę multimedialnego huba. Po drugie: po co gadać o grafikach, filmowcach czy programistach i ich „profesjonalnych zastosowaniach”? To nie oni decydują o kształcie rynku komputerów ale zwykli użytkownicy. A zwykli użytkownicy piszą teksty o długości statusów na Facebooku, obrabiają zdjęcia instagramem i zamiast programować wolą słuchać muzyki.

    „Uważam, że termin „era post-PC” jest tylko kolejnym chwytem marketingowym, zaś iPad jako narzędzie pracy sprawdzać się może chyba tylko w… Sejmie. Dopóki Apple będzie produkować komputery, dopóty jego słowa o przemijaniu desk- i laptopów będę uważać za bajki dla dużych dzieci z nadmiarem gotówki i minimalnymi wymaganiami stawianymi komputerom.”

    Bajką jest wyciągnięte z miejsca do którego światło nie dociera założenie, że jakąś tam mikroskopijna nisza profesjonalistów, która za pięć lat będzie stanowić koło 1-5% rynku urządzeń zwanych komputerami jest wyznacznikiem tego jak określamy aktualny stan branży. A stan jest taki, że przy obecnych tendencjach za dwa-trzy lata pecety będą stanowić zdecydowaną mniejszość kupowanych komputerów, zaś za pół dekady będą stanowić niewielki ułamek posiadanych komputerów.

    Mówić, że dalej trwa era PC bo jakiś tam grafik – a więc jeden na 10000 userów, se nie wyobraża tego czy tamtego robionego na iPadzie, to mniej więcej taka brednia, jak powiedzieć, że JESZCZE nie nastała era PC bo jakiś tam naukowiec nie wyobraża sobie przeprowadzania analizy genomu inaczej niż na stacji roboczej operującej tysiącem procesorów i śmiechem go napełnia wizja robienia tego na Sony Vaio albo innym laptopie.

    Straszny LOL.

  28. Damian W napisał(a):

    znowu odgrzewane kotlety