72

Panowie tak zwani dziennikarze. Skończcie już pluć na blogerów, bo Wam śliny zabraknie

Powiem wprost – zmęczony jestem odgrzewanym co dzień przez media kotletem w postaci kapturowego sądu nad blogerami. W moim całkowicie subiektywnym odczuciu niedoświadczeni dziennikarze dali się nabrać na zwykły autopromocyjny chwyt blogerki, która była jedną z wielu, a zechciała zostać… jedyną mądrą, piękną i słuszną. Najpierw był Katyń, potem Smoleńsk, matka Madzi i cycki Natalii, a teraz tatar z Sokołowa i zbrodniczy blogerzy. Tematów zastępczych w kraju nie […]

Powiem wprost – zmęczony jestem odgrzewanym co dzień przez media kotletem w postaci kapturowego sądu nad blogerami. W moim całkowicie subiektywnym odczuciu niedoświadczeni dziennikarze dali się nabrać na zwykły autopromocyjny chwyt blogerki, która była jedną z wielu, a zechciała zostać… jedyną mądrą, piękną i słuszną.

Najpierw był Katyń, potem Smoleńsk, matka Madzi i cycki Natalii, a teraz tatar z Sokołowa i zbrodniczy blogerzy. Tematów zastępczych w kraju nie brakuje. Gmin rzuca się na nie, jak kundel na kiełbasę, a pismakom w to mi graj, bo większe honoraria, a i szef pozwoli uwracać temat do zakichanej śmierci.

Ludzie, błagam, przestańcie. Większość tak zwanych dziennikarzy, którzy dziś męczą kota, bawiła się siusiakiem siedząc na nocniku, gdy ja i moi koledzy po fachu pisaliśmy o tematach ważnych dla społeczeństwa (tak, kiedyś na tym polegało dziennikarstwo). Za moich czasów był tylko jeden tabloid – „Skandale” – i służył nam najczęściej jako zamiennik papieru toaletowego.

Dziś stabloidyzowały się nie tylko telewizje, gazety i czasopisma, ale i dziennikarskie mózgi. Byle kto, byle jak i byle gdzie potrafi pismaków wkręcić zwykłym trollingiem.

Przykład? Podpucha z wójtem gminy, który stanął przeciw ACTA. Och, jakiż to był temat! Szkoda, że wymyślony… Szkoda też, że żaden z dziennikarzy nie zadał sobie nawet trudu, by potwierdzić, czy taka gmina w ogóle istnieje.

Inny przykład? Samozwańcza pani dziennikarz, której pióro do profesjonalnych nie należało, ale która uzurpowała sobie prawo do pracy w redakcjach. Kto odrzucił jej CV, stawał się automatycznie wrogiem. Koniec końców pani poszła na noże z całym krajem i wyleciała do Irlandii, na odchodne określając Artura Kurasińskiego „panem Kutasińskim”. Wdzięk, kultura, intelekt… Ach! Jest do czego wzdychać! Tak przynajmniej sądzili dziennikarze, którzy rzucili się na temat, śliniąc się niczym pies Pawłowa.

Aż mnie korci, by pójść na jakiś pełen dziennikarzy raut i publicznie puścić bąka. Moje teksty na łamach Antywebu będą miały czytelnictwo jak marzenie! Do bąka oczywiście dorobię jakąś ideologię – np. że to mój protest przeciwko GMO. A gdybym jeszcze może jakieś dziecko upuścił i powiedział potem, że to wina Marczaka, bo mnie tekstem zdenerwował…

Nie dajmy się zwariować. Nie od dziś wiadomo, że branża dziennikarska walczy z blogosferą o rynek reklamowy. Stąd konflikt między tradycyjnymi a tak zwanymi nowymi mediami. I nie ma co do tego dorabiać żadnej monumentalnej historii. Chodzi o szmalec, koniec, kropka. Bo kiedyś dziennikarz to było panisko, a dziś zarabia mniej niż kierowca śmieciarki. Do tego czuje się gwałcony przez bezczelnych blogerów, którzy mają czelność pisać w sieci. I, tfu!, zarabiać!

Hello! Każdy może pisać w sieci! I każdy też ma prawo się komercjalizować! W czym problem? Czy jeśli idziecie do sklepu, żądacie, by piekarz dawał Wam chleb za darmo w imię idei? Bo przecież Jezus dawał za free i do tego ten chleb rozmnażał?

Mamy wolność, mamy Internet. Nikt nikomu nie każe czytać blogów na siłę. Mało tego, lektura jest darmowa, choć to akurat żaden argument, bo w Polsce panuje zasada „nie płacę, WIĘC wymagam”. Każdy może założyć bloga. Każdy może pisać. Każdy ma prawo swoje pióro sprzedać reklamodawcy. W czym więc problem?

Moim zdaniem tylko i wyłącznie w tym, że zazdrość to podstawa polskiej mentalności. Jestem słaby, to napluję na tych dobrych – to przecież takie nasze, rodzime, narodowe. Podpalając cudzy dom, nic nie zyskasz, ale za to jaka satysfakcja!

Dlatego jeszcze raz – nie dajmy się zwariować i nabierać na autopromocyjne sztuczki, które młodzi i niedouczeni dziennikarze łykają jak pelikan cegłę. Blog to nie prasa. Blog to wolność i dowolność. Blog niejedno ma imię i ma prawo być tworem komercyjnym absolutnie. Wystarczy powiedzieć, że wiele wielkich przedsiębiorstw zatrudnia PR-owców do tworzenia firmowych blogów pełniących funkcję stricte marketingową. Jest w tym coś złego? Absolutnie nic, poza tym, że niektórym żal zwieracz ściska, że to nie oni koszą szmal. Proste jak drut. Amen.

  • newt

    My butthurt sense is tingling.

  • Johnny

    I zamiast przemilczeć to autor wkracza w to bagienko, pozdrawiam

    • Norton

      I to jeszcze za pomocą argumentu „jestem stary więc moja racja jest najmojsia”

    • uziel999

      Kliki przecież same leżą. Nie podniósłbyś?

  • Bartłomiej Swojak

    „Skończcie pluć na blogerów” – zakrzyczał autor, plując na dziennikarzy ;)

    • Qwerty

      Troll mode on – jest wyraźnie napisane na FB Antywebu. Prosta zasada – jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Dla mnie świetne!

    • afro

      Jak Kuba bogu tak bóg Kubańczykom jak już:D

    • afrofuu

      Jak Kuba bogu, tak bóg Fidelowi…

  • Marcin

    O ile ogólna teza jest słuszna to styl hejtera jak zwykle pozostawia niesmak. :/

  • Michał

    „odgrzewanym co dzień przez media kotletem” – słowo „kotlet” w tym wypadku możemy zamienić na „tatar” :)

  • RUTA

    Ludzie, udział w tej „dyskusji” tylko rozpala kolejne zastępy hejterów. Najlepiej sprawę zlać i nie wchodzić w jałowe spory. Ten post dowodzi, że Antyweb nie potrafi być ponad to. Paluszki świerzbią i w efekcie jest żenujące odszczekiwanie i dogryzanie. Jeden pogardza drugim. Polska…

  • jscst

    (…)Nie dajmy się zwariować. Nie od dziś wiadomo, że branża dziennikarska walczy z blogosferą o rynek reklamowy.(…)

    Nie za mocne uproszczenie?

  • Piotr Borowski

    Bloggers are Gross, Obese, and Have Halitosis – Dwight Schrute
    http://bit.ly/TheOfficeBloggers

  • clawz71

    Marcinie, wolność i dowolność – tak, ale w granicach prawa. Nie wierzyłem, że będziesz gardłował za wolnością blogosfery, bo jak każdy dziennikarz wierzę, że wiesz, że wiąże się to zajęcie z ogromną odpowiedzialnością.

    Blogerzy ostatnio niestety bardzo się rozbestwili. W gazecie masz zazwyczaj rozgraniczenie pomiędzy tekstem reklamowym (który jest explicite oznaczony), a tekstem dziennikarskim. W blogowaniu najbardziej zatrważa mnie brak tego rozgraniczenia. Gdy czytam jakiś wpis, to nie wiem, czy opinie w nim zawarte są efektem rzetelnej pracy dziennikarskiej, czy 10.000 zł, które trafiły na konto bankowe blogera. Abstrahuje całkowicie od poziomu dziennikarskiego współczesnej prasy.

    Chodzi mi w tym przydługim opisie, że niektórzy blogerzy posiedli ostatnio „rząd dusz” wielu mniej świadomych członków społeczeństwa i martwi mnie ich negatywny wpływ, szczególnie na młodzież. Mało który bloger przyjmuje świadomie odpowiedzialność za swoje czyny i nie zdaje sobie sprawy z ich konsekwencji (np. kazusy tarczowników i Sokołowa). Chciałbym jedynie, żeby blogerzy mieli świadomość odpowiedzialności za swoje czyny. Blogosfera jednak sama siebie nie wyczyści, bo to wygląda jak kółko wzajemnej adoracji. Nie ma również mowy o jakichkolwiek rozwiązaniach systemowych. Jedyne wyjście, to samokontrola, która powinna zostać zwiększona, gdy okaże się, że blogowanie jest jak każda praca dziennikarska – zagrożone konsekwencjami za nierzetelność.

    With great power comes great responsibility…

    • jscst

      Ja jakoś nie mogę znaleźć bloga politycznego, którego można czytać razem z komentarzami, bo niestety hejt na hejcie hejtem hejta pogania.

    • jestem jeszcze w stanie zrozumieć twoje zarzuty w kierunku blogerów … ale fakt że kierujesz je jedynie w strone blogerów sprawia wrażenie jakbyś wierzył w zbawienny wpływ etyki dziennikarskiej którą charakteryzuje się przecież każdy dziennikarz w tym kraju i to na wysokim poziomie. Przecież żaden dziennikarz nie napisze tekstu sponsorowanego, a żaden redaktor nie czegoś takiego do druku. Oczywiście dziennikarz tak jak i gazeta (lub i czasopismo) zawsze wysokie poczucie odpowiedzialności za to co pisze, i za to jaki wpływ ma na czytelników, także tych młodych …prawda?
      Naprawdę masz bardzo idealistyczną wizje dziennikarza …
      … i bardzo demoniczną wersje blogera.
      Przez to tak jak wiele osób generalizujesz.

    • clawz71

      Teksty sponsorowane w gazetach są zazwyczaj oznaczane. A dziennikarzy obowiązuje etyka zawodowa, a blogerów nie, bo przecież oni dziennikarzami nie są (w swoim mniemaniu), są Blogerami. Chodzi mi tylko o to, że bloger to dziennikarz, tylko niezależny, który jako medium wykorzystuje strony internetowe. Nie demonizuje blogerów, ani nie wielbię dziennikarzy – zwracam po prostu uwagę na różne traktowanie odpowiedzialności.

    • teksty sponsorowane są jak mówisz … zazwyczaj … oznaczone. Jak sam mówisz … dziennikarzy obowiązuje etyka zawodowa … potocznie nazywana etyką dziennikarską, obowiązuje to nie znaczy że się do niej stosują.
      Z drugiej strony … na blogach też zdarza się że oznaczane teksty sponsorowane, może nie tak często … ale zdarza się. Ponadto blogerów nie obowiązuje etyka dziennikarska bo dziennikarzami nie są. Ale obowiązuje ich etyka. Roboczo można nazwać etyką blogerską, jako odmianą etyki zawodowej. Bloger nie jest dziennikarzem. Dziennikarz nie jest blogerem. Choć obydwaj korzystają z internetu jako środka przekazu. Różnice można by wymienić całymi listami poczynając od głównej … dozy obiektywizmu, którą musi się posługiwać dziennikarz. Tak to mu narzuca etyka dziennikarska. Bloger może pozwolić sobie na bycie bardziej subiektywnym. Różnic jest więcej. Co nie znaczy że na przykład w kwestii subiektywnych emocji bloger powinien być bezkarny, odkładając w kont zagadnienie etyki.

    • Dziennikarz też może być subiektywny, pisząc felietony.

    • oczywiście że może … ma to jednakże troszeczkę inną formę, powiedziałbym nawet skale subiektywności.

    • I tu dochodzimy do sedna sprawy. Np. taki Time, NYT czy SMH – tam gdy poruszany jest jakiś temat bierze się pod uwagę wypowiedzi ekspertów, dane, statystyki, analizy, wyniki eksperymentów itd. Te gazety czy czasopisma nie są idealne, ale potwierdzają swoje tezy argumentami. Na blogu liczy się najbardziej to co pisze autor. Nie mówię, że tu na AW piszą jakieś głupoty, bo na technologiach aż tak bardzo się nie znam. Ale są też rzeczy na których się znam i widzę jak popularny bloger (celowo nie mówię jaki, bo Kominek, by mnie zabił) pisze coś co mija się z prawdą, a ludzie mu wierzą. Przy czym popiera to błędną logiką, przyprawiając niedoinformowaniem. Ręce mi opadają, gdy widzę jak ludzie nie potrafią samodzielnie analizować faktów, a ktoś robi to za nich i to w dodatku błędnie. Mi taki stan rzeczy nie odpowiada. Być może dlatego, że blogi poruszają różne kwestie ze strony emocjonalnej. Zamiast najpierw dobierać fakty, a potem wyciągać wnioski, robią coś dokładnie na odwrót. Nie mówię oczywiście, że jest to standard, ale takie rzeczy zdarzają się na blogach częściej niż w gazetach.

    • jscst

      Chyba nie znasz czytelników „Naszego dziennika”, albo „Nie”.

    • nie pozostaje nic jak apelować do blogerów o poczucie odpowiedzialności i bardziej wyważone teksty … a do ich czytelników o samodzielne racjonalne i analityczne myślenie

    • jamirq

      Problem polega na tym, że bloger chce byc dziennikarzem jednak woli byc pod przykrywka bloger bo tak mu wygodniej. Dlaczego Bloger ma dostawac wejsciowki prasowe itd jak nie jest prasa (dziennikarzem) tylko blogerem

    • oj bzdury piszesz. Nawet na swoim przykładzie powiem. Jestem Blogerem, nie piszę pod przykrywką tylko pod własnym imieniem i nazwiskiem, i piszę bloga nie dlatego że chcę zostać blogerem. Podobnie jak około 90-99% blogerów. Zapewniam, że jak ktoś pisze pod pseudonimem tym bardziej nie chciał by być dziennikarzem, dla tego właśnie pisze pod pseudonimem. I na pewno nie pójdzie po … jak ty to mówisz po wejściówkę prasową … przestał by być anonimowy

    • jamirq

      ale nie pisze o przykrywce jako pisaniu anonimowym. Mowie o tym, ze chce byc dziennikarzem, ale tez blogerem bo dla blogera jest niby inny zestaw norm etycznych itd. Ile to razy jak była jaka wpadka na SW lub AW to od razu obrona Czestochowy, ze to nie portal, dziennik itd tylko blog.

    • a no widzisz … też prawda … w ogóle w przypadku AW i SW to właściwie kwestia względna … bo znajduje się tak pomiędzy, mam takie wrażenie … zresztą AW i SW nie są wyjątkami.

      Na temat wpadek AntyWeb-u się nie wypowiem …. bo wiem że były … i to nie raz, ani dwa …. ale na chwilę obecną żadnych nie przytoczę

      …. no chyba że ten dziwny tekst … który nie koniecznie jest w najlepszym stylu

  • jurij77

    „Dlatego jeszcze raz – nie dajmy się zwariować i nabierać
    na autopromocyjne sztuczki, które młodzi i niedouczeni dziennikarze
    łykają jak pelikan cegłę.”

    Dobrze tato, nie damy się zwariować. Tylko nie denerwuj się już tak bardzo, bo żyłka Ci pęknie.

    Blogerem może być każdy, ale dziennikarze mogą być samozwańczy… czyli, że dziennikarz to taki uberbloger? Czy bloger to beta dziennikarz.

    • jscst

      To nie do końca jest tak: Bloger ma inną rolę niż dziennikarz i nawzajem.

  • uziel999

    „Dziś stabloidyzowały się nie tylko telewizje, gazety i czasopisma, ale i dziennikarskie mózgi.”
    I blogi. Jak cholera.

    • jscst

      I przynajmniej mniej hejtują.

    • uziel999

      No po tym wpisie właśnie widać jak mniej.

    • jscst

      Miałem na myśli blogi polityczne, chyba że zapoznasz mnie z jakimiś wartościowymi.

  • bardzo emocjonalny apel, …. słuszny?, nie słuszny? … ale chyba bezcelowy, bo skazany na niepowodzenie

  • Krzysztof Krzemiński

    Przyganiał kocioł garnkowi…

  • Szef Rady Puchaczy

    Ten tekst, poniekąd w obronie tak zwanej blogerki Ewy L. i jej DOGŁEBNEJ I RZETELNEJ wiedzy o nowych technologiach i Internecie to taki żart, prawda?

    • TomaszSzkudlarek

      Ale Ewa nie pisała w tym tekście nic o technologiach. Byłbym pewnie jednym z pierwszych, którzy rzucali by kamieniem w przeciwnym razie ;)

      Napisała natomiast kilka słusznych moim zdaniem akapitów o blogosferze. O tej polskiej przynajmniej.

    • jscst

      A tak właściwie możesz wytłumaczyć nieuświadomionemu o co chodzi z tą Ewą?

    • Szef Rady Puchaczy

      Przeczytaj wczorajszy tekst: http://natemat.pl/72997,wrog-publiczny-ewa-lalik-blogerka-ktora-wyszla-naprzeciw-blogosferze

      Następnie przeczytaj np. artykuł Ewy w Spider’s Web http://www.spidersweb.pl/2013/01/niemoralne-pieniadze-od-niemoralnych-ludzi.html
      i komentarze do artykułu, dobitnie pokazujące, że należy się zgodzić z opinią, iż „Ewa Lalik, przez niektórych postrzegana jako najbardziej niekompetentna postać technologicznej części internetu.”

      Tym bardziej nie rozumiem, PO CO Marcin pastwi się nad dziennikarzami nie dostrzegając ignorancji blogerów ze swojej działki.
      Mógłbym również wyśmiać kilka artykułów z AntyWeb i Spider’s
      WEB i wręcz głupoty autorów.

  • Marcin, padasz ofiarą „kiedyś było lepiej”, ale z ogromną częścią tekstu się zgadzam. I można Ci zarzucić hejt dziennikarzy. Ale wolno Ci, bo właśnie tym się różni bloger od dziennikarza, że ten pierwszy ocenia zazwyczaj subiektywnie, ten drugi – musi być obiektywny. Obiektywnie – Twój apel nic nie da, będą szczuć bardziej. Subiektywnie – wyplułeś żółć, którą zostałeś nakarmiony i pewnie jesteś skanalizowanym głosem wielu blogerów.
    I to jest właśnie dobre.

  • Łukasz

    „Najpierw był Katyń, potem Smoleńsk, matka Madzi i cycki Natalii, a teraz tatar z Sokołowa i zbrodniczy blogerzy” – serio? Ta niby aferka interesuje maks 10k ludzi w Polsce, kiepskie porównanie.

    • Michał

      Ojj, mylisz się. Ta niby aferka, z mini grona oglądaczy KG, rozprzestrzeniła się na skalę krajową i teksty o tej aferze pojawiły się w topowych gazetach. Nawet moja rodzina, która z nowinkami od blogerów ma niewiele wspólnego, kojarzy sprawę i wie ocb.

    • jscst

      (…)potem Smoleńsk(…) Ta niby aferka interesuje maks 10k ludzi w Polsce, kiepskie porównanie.(…)

      Teorie spiskowe były, są i będą popularne… a tu doszło do zdrady o świcie.

    • jscst

      Zapomniałem dopisać o różnych teorii o kosmitach i innych legendach miejskich.

  • wojtek

    Juz od kilku lat twierdze iż jedna z największych bolaczek obecnej Polski jest ogromna slabosc IV władzy …, „profesjonalni” dziennikaze dzis są ekspertami od gazu lupkowego jutro od ochrony zdrowia a pojutrze od branży IT …. , tak sie nie da …. W ta lukę wchodzą blogerzy i media spolecznosciowe, zmusi to profesjonalnych dziennikarzy do profesjonalizacji albo zmiany zawodu …. Na jednym i drugim my jako spoleczenstwo zyskamy !

  • M M

    W blogach fajne jest to że mogą być subiektywne i nie są tak sztywne jak dziennikrstwo

    • jscst

      No właśnie siłą blogów jest to że są tak się wyrażę opiniotwórcze (tzn. są głosem grup społecznych do których należy autor) i mają prawo być z deka stronniczymi, a siłą dziennikarzy powinno być szeroki ogląd opisywanej rzeczywistości

  • Krzycho

    „Większość tak zwanych dziennikarzy, którzy dziś męczą kota, bawiła się
    siusiakiem siedząc na nocniku, gdy ja i moi koledzy po fachu pisaliśmy
    o tematach ważnych dla społeczeństwa (tak, kiedyś na tym polegało
    dziennikarstwo). Za moich czasów był tylko jeden tabloid – „Skandale” –
    i służył nam najczęściej jako zamiennik papieru toaletowego.”

    Gdyby takie teksty jak ten były drukowane, to z chęcią używałbym je jako zamiennik papieru toaletowego. Kolejny raz autor ma się za nie wiadomo jaką wyrocznię i eksperta, a kolejny raz pokazuje buractwo.

  • polono

    Skąd ja wiedziałem że to Drews napisał…

  • Szef Rady Puchaczy

    Załużta se na fejsie stronę „Blogerzy vs Dziennikarze” i tam się w błocie i ekskrementach naparzajta.

    A na AntyWeb o technologiach a nie o sobie piszta!

  • Marek Smoliński

    http://sjp.pwn.pl/slownik/2552388/blog
    http://sjp.pwn.pl/slownik/2455697/dziennik

    I teraz pytanie: w definicji bloga chodzi o znaczenie pierwsze dziennika, czy czwarte? Mi się zawsze wydawało, że blog jest osobistą przestrzenią jednej osoby. Jako programista zawsze ceniłem blogi innych programistów, które były źródłem wielu inspiracji, tzw. „skrawków” kodu, informacji o bieżących wydarzeniach, które mnie interesowały (bo obserwowałem blogerów zajmujących się tym samym, co ja) itd. Wpisy te były czasami merytoryczne do bólu, np. blog J. Dunstana:
    http://jacksondunstan.us2.list-manage.com/track/click?u=2199a671c5b2b83f88eecadee&id=025241d9b6&e=4254c23fe2

    Jeżeli jednak zamienimy dziennik-pamiętnik na dziennik-czasopismo w definicji bloga, to nagle otrzymujemy coś zupełnie odwrotnego. Zamiast tworzyć bloga, by mieć miejsce do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami, odkryciami i dziełami, tworzymy go najpierw, a potem szukamy tematu – na tej samej zasadzie co czasopisma i programy telewizyjne.

    Moim zdaniem to co Marcin M. Drews robi w tym artykule to dziennikarstwo właśnie, a nie blogerstwo. Przynajmniej w przeciwieństwie do prawie całej reszty redakcji (sic!) Antyweba, widać tu przynajmniej wykształcenie albo z czego innego wynikające obeznanie z językiem; jednak wciąż jest to lanie wody.

    Marcinie, załóż swojego bloga! Wtedy uwierzę, że nie zależy Ci na kliknięciach.

  • M M

    Pierdolnijcie artykuł z jajem co by wulgarnie dobitnie i po nazwiskach konkretnym ancymonom cisnął

  • Pragmatus

    Dziennikarze…phi! Większość to nierzetelne ciołki na usługach różnych tendencji, stref wpływu i pogoni za sensacją. Mnie tylko interesuje blogosfera i krótkie informacje z agencji prasowych. Reszta to bicie piany i syf dla gawiedzi.

    • jscst

      To samo można powiedzieć o blogosferze politycznej.

  • M. Majkowski

    Wy wszyscy blogerzy jesteście pazernymi świniami. Zero w w Was obiektywizmu.

    • Bloger ma być subiektywny, ma wyrażać swoją opinię. Jeśli jest obiektywny, bliżej mu do dziennikarza niż blogera.

  • Arek

    „Ludzie, błagam, przestańcie. Większość tak zwanych dziennikarzy, którzy dziś męczą kota, bawiła się siusiakiem siedząc na nocniku, gdy ja i moi koledzy po fachu pisaliśmy o tematach ważnych dla społeczeństwa”

    I w tym momencie skończyłem czytać. Nie dla zadufanych w sobie dziennikarzyn!

  • dabeatTG

    kwintesencja antyweba:
    „”Większość tak zwanych dziennikarzy, którzy dziś męczą kota, bawiła się siusiakiem siedząc na nocniku, gdy ja i moi koledzy po fachu pisaliśmy o tematach ważnych dla społeczeństwa””

    • dabeatTG

      autor powinien dopisać, że dawno temu zajmował się sprawami ważnymi, dlatego na stare lata pisze o pierdołach.

    • etanol

      a siusiak, kiedy?

  • P-Q

    Z opisu autora na antyweb „Dziennikarz, pisarz, nauczyciel akademicki, specjalista ds. PR i nowych
    mediów. (..)”. Zresztą jak antyweb może udawać blog? To się skońćzyło dawno temu.

    • fidoo

      Antywem nigdy nie był blogiem. Najpierw był kiepskimi tłumaczeniami zagranicznych mediów. Przepisane teksty, bliższe pudelkowi niż blogowi dość dobrze chwyciły w masie niedouczonych z anglikanskiego. Z definicji bloga, to faktycznie czasem Marczak jakieś swoje przemyślenia napisze. To, że się ich nie da czytać to inna kwestia. Gramatyka, orty, styl, składnia dno. Co jego myśli są warte, to już oceniać tym co są wstanie ten styl w ogóle zrozumieć. Ja nie jestem. Potem powstała normalna firma, z inwestorem, kolejnymi blogerami/readaktorami/pisaczami ? – sam nie wiem jakiej definicji użyć. Firma musi przynosić zysk, wiec są reklamy, teksty sponsorowane, konkursy, wycieczki do fabryk, darmowy sprzęt do testowania itd. No to jak biznes to zaraz pojawiły się też tytuły jak z faktu czy pudelka, bo pościg za klikami jest najważniejszy. To nie jest żaden blog wg znanych definicji. To normalna „gazeta” tylko wydawana wyłącznie w wersji elektronicznej

      Czy to źle ? Wcale nie, jest firma, ma klientów, jest zysk, ludzie mają prace, państwo podatki itd. W końcu to normalne w gospodarce. Brakuje poprostu nowej definicji czym jest np. taki AW. Bo blogiem napewno nie jest.

  • rob

    Chciałoby się zaśpiewać za Stuhrem „Blogować każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej…” ;)
    Ale nie każdy musi. Naprawdę :P

  • jamirq

    Autor tego wpisu na tym „blogu” robi dokładnie to samo co Pani Lalik wiec sorry ale chcesz byc lepszy a nie wychodzi

  • Peter

    Odpowiedzialność za słowa jest niezależna od etykiety zawodowej. Piszesz, nagrywasz, publikujesz – bierzesz odpowiedzialność, także karną, na swoje barki, za wszystko to co spłodziłeś.

    Należy to sobie zapisać na małej żółtej karteczce i przykleić na monitorze.

    Tam gdzie pojawia się kapusta, zwłaszcza łatwa, wystepuje problem płynności granic etycznych. Nihil novi sub sole.

    Od tego właśnie są INNI publicyści, by takie sytuacje wyciągać i omawiać. Nie ma znaczenia milion wcześniejszych tekstów, jeśli ten aktualny bije w punkt i ujawnia przekręty, braki czy malwersacje.

    Język nienawiści nie musi być wulgarny, co widać po wpisie Marcina Drewsa.

  • Leszek Sikorski

    Było jakiegoś dissa z Peją nagrać to by było przynajmniej zabawne a tak to człowiek nie ma ochoty dobrnąć do końca po trzech akapitach epitetów z gimnazjalnego boiska.

  • jscst

    A do jednych i drugich mógłbym wystosować apel, korzystajcie krytycznie ze statystyk! Dowód:
    (…)Najciekawsze, najbardziej atrakcyjne i pokazujące to, jak wielki jest biznes pornografii online dane pochodzą z 2010 roku, czyli sprzed prawie 3 lat i zebrane zostały w postaci infografiki.(…)25% zapytań w wyszukiwarkach to pytania o porno, 35% wszystkich pobrań
    to takie materiały, 20% mężczyzn ogląda porno w pracy i że średni wiek, w
    którym dziecko styka się z pornografią po raz pierwszy to… 11 lat. 72%
    mężczyzn(…)

    WTF? Naprawdę Ziemianie to aż tacy zboczeńcy?

  • proponuje autorowi wiecej snu, mniej kawy i moze jakies suplementy diety. moze wtedy cisnienie spadnie i nie bedzie zameczal czytelnikow tekstami ktore wygladaja jakby korekte robil mu posel Niesiolowski. choc z drugiej strony nieobecnosc Stefana w mediach od kilku tygodni moze tlumaczyc takie nasycenie „mowa nienawisci” wynurzen pana Drewsa.

    • jscst

      Ja Panom z Sejmu zaproponuję to samo, może wtedy zacznie się tam rzetelna „służba Narodowi”.

  • Genialnie napisany tekst! Uśmiałam się :-) No i sporo w tym racji, ale widać w naszym kraju czepianie się jest sportem narodowym :-)

  • Paweł

    Jeśli dziennikarze mają skończyć na nas pluć, to my takimi wpisami nie powinniśmy rzucać w nich gównem, bo kółeczko wzajemnej adoracji będzie się kręcić do posranej śmierci.

  • ap

    Podpisuję się rękami i nogami, mimo że przez kilkanaście lat byłem zawodowym dziennikarzem. Ten zawód jednak zszedł w Polsce na psy…