Możliwość komentowania tekstów publikowanych w sieci to zarazem wielka zaleta jak i duży problem. Zaleta, bo prowadzone przez internautów dyskusje są często bardzo interesujące. A kłopot, bo zaraz zlatują się trolle. Może więc najlepszy rozwiązaniem byłoby to wprowadzone w Chinach – wymuszać na internautach podawanie prawdziwego imienia i nazwiska?

Zwolennicy pełnej jawności w sieci nie będą zadowoleni z najnowszego raportu na temat użytkowników for internetowych. Z badań wynika bowiem, że korzystanie z pseudonimów jest… dobre. I to nie tylko dlatego, że możemy ukryć swoją tożsamość przed innymi.

Raport przedstawiony przez Disqus pokazuje, że osoby używające pseudonimów publikują częściej i lepsze komentarze od tych, które podają swoje prawdziwe dane. Spośród internautów zamieszczających komentarze na Disqus aż 61% używa pseudonimów. Ci też publikują najwięcej wpisów. Na drugim miejscu znaleźli się anonimowi użytkownicy (35%), niewielki zaś procent komentujących to ci, którzy podają swoje prawdziwe dane – 4%.

Osoba używająca stałego pseudonimu publikuje średnio 6,5 razy więcej komentarzy niż anonim i 4,7 raza więcej niż użytkownik podający swoje prawdziwe imię i nazwisko (tj. dane z Facebooka). Wynikałoby z tego, że użytkownicy przywiązani do swoich internetowych nicków są najbardziej prężną grupą spośród komentatorów.

Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na badania przeprowadzone przez Disqus. Platforma ta, mimo iż używana przez wiele serwisów i portali (np. CNN, Time, Engadget) nie stanowi pełnego przekroju komentarzy publikowanych w sieci. Przeglądając polski internet niekiedy mam wrażenie, że najwięcej komentarzy – zwłaszcza tych na stronach serwisów z wiadomościami – publikują głównie trolle.

Statystyki Disqusa pokazują moim zdaniem jedną ciekawą rzecz. Wprowadzenie wymogu podawania swoich prawdziwych danych – jak w ChRL – nie jest najlepszym pomysłem. Nie tylko ze względu na ograniczenie swobód obywatelskich. Osoby publikujące pod pseudonimami często zamieszczają bardziej odważne komentarze – i często ciekawsze – niż te, które zdają sobie sprawę, że pod wpisanym przez nie tekstem widnieje ich imię i nazwisko.

Dzięki temu dyskusje są ciekawsze i bardziej merytoryczne. Nie zawsze jest tak w stu procentach, z punktu widzenia moderatorów to stała walka o jakość wypowiedzi, warto jednak dostrzegać pozytywy.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • AS

    @GrzegorzMarczak – a nie mowilem?:)

  • ann

    heh

  • Maciej

    Co to znaczy „odważniejsze”? Miałeś na myśli „nie liczące się z konsekwencjami”, a to co innego. Moim zdaniem dyskusja, której uczestnicy nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa (nie podpisują się pod nimi własnym imieniem i nazwiskiem), jest z pewnością „ciekawsza”, tylko o wiele mniej z niej wynika…

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    AS: @GrzegorzMarczak – a nie mowilem?:)

    co mówiłeś bo chyba nie pamiętam?

  • Czytelnik

    Hah, i bardzo dobrze. W końcu jakieś badania i twarde argumenty dla przeciwników prywatności w sieci. Znam to autopsji, jak mam gdzieś się podpisywać imieniem i nazwiskiem to wolę nic nie pisać, jeszcze kiedyś ktoś to znajdzie i nie wiadomo co z tym zrobi, nie chodzi o to że piszę coś złego. Po prostu jakbym chciał żeby każdy znający moje imię i nazwisko mógł znaleźć moje wypowiedzi, zdania na jakieś temat, poglądy itp. to powpisywał bym to w profil FB. A wiadomo że można mieć kłopoty nawet nie robiąc nic złego, wystarczy że jakieś neokidy, 4chanowcy albo inne trole sobie kogoś/coś upatrzą i stworzą z tego mema.

    • Czytelnik

      Badania i twarde argumenty do ripostowania przeciwników prywatności w sieci*
      bo wyglądało to tak jakbym popierał przeciwników prywatności :p.

  • Kamil

    Moim zdaniem wnioski z tego badania nie są zbyt mądre. Jak dla mnie przytoczona w badaniu statystyka, że anonimowi użytkownicy piszą mądrzejsze komentarze, wynika z tego, że jest ich dużo, a nie z tego, że są anonimowi. Dyskutowanie na kontrowersyjne tematy z anonimowym tłumem podpisując się prawdziwymi danymi to rzecz na którą niewiele osób może sobie pozwolić. Zaznaczę na wszelki wypadek, że nie jestem przeciwnikiem anonimowości ani nie sugeruję że cały świat powinien podpisywać się imieniem i nazwiskiem przy komentarzu – tylko krytykuję wnioski i cel badania. Nieco bezsensowne. Problemu trolli nie da się rozwiązać.

  • Mateusz

    Publikowanie pod pseudonimem jest takie fajne, bo jednocześnie buduje nasz internetowy imaż, ale daje nam poczucie bezpieczeństwa, że nikt nie wykorzysta tego co piszemy, przeciwko nam „realnym”. „Pisząc pod pseudonimem nie zrobię z siebie trola, bo chce być przez innych szanowany, ale będę pisał, co naprawdę myślę, bo nie boje się konsekwencji” – tak to chyba można wytłumaczyć.

  • bsdfgbsdfg

    to chyba oczywista oczywistosc

    najlepsze rozwiazanie jest na AW
    kazdy moze napisac a admin sprawdza czy ktos nie przegiol paly za mocno i tyle

    o dziwo jedna z dobrych opcji na AW jest to ze ciezkie komenty ktore mowia prawde az dupa boli przechodza bo zasada jest tu prosta, nie wazne co i jak sie mowi wazne ze sie mowi. Jak widze jakies logowanie, disqusy, FB i inne cuda to albo nie ma komentu albo jakies lizodupce wpisuja ze sie zgadzaja no zal.

    zreszta co jest lepsze spisanie jako nicka 123456 czy spamowanie glupim wpisem o oczywistej oczystistosci zeby tylko podac linka do swojego bloga …

  • http://jaboja.pl Jakub Jagiełło

    Odnoszę wrażenie, że interpretując te dane mylisz skutek z korelacją. To że jest związek pomiędzy używaniem pseudonimu, a jakością tekstu nie oznacza, że treść ma wysoki poziom _dzięki_ pseudonimowi, bo może być przecież też tak, że fakt używania pseudonimu jest skutkiem wysokiego poziomu, albo jakiejś innej przyczyny, która przy okazji wywołuje wysoki poziom. Tyle, że wtedy w momencie wprowadzenia obowiązku podawania nazwiska wysoki poziom by nie znikł. Tak więc wyciąganie wniosku, jaki masz w tytule z tych danych jest nieuprawnione. Uprawnionym wnioskiem byłoby: „Jeśli tworzysz wartościowe treści najprawdopodobniej posługujesz się pseudonimem”.

    • Wojtek

      Ja też zauważyłem, że zarówno na AW jak i na stronie Disqus dane są mocno nadinterpretowane (żeby nie powiedzieć przeinaczone).

      Pierwsze co się rzuca w oczy to, jak już wspomniałeś, ta naciągana implikacja. Przypomina wpływ liczby piratów na globalne ocieplenie sugerowane przez kościół FSM.

      Dwa, że „real identity” to nie osoby, które się podpisują nazwiskiem – tylko osoby, które logują się do Disqus poprzez Facebooka. Pseudonimy, to podejrzewam, Ci, którzy założyli sobie konto w Disqus.

      Nic dziwnego, że Disqus ma więcej komentarzy od osób, które założyło konto w Disqus, niż od anonimów. Jak się często czegoś używa to przecież wygodnie jest założyć sobie konto.

      Albo Disqus śpi na dużych ilościach danych, których nie umie przeanalizować albo cały „raport” to posłużenie się społecznycm dowodem słuszności (osoby używające pseudonimów piszą wartościowe komentarze) aby namówić niezdecydowanych (anonymous) na założenie konta (pseudonym), czyli zwykła manipulacja.

  • Jarek

    Jeśli ktoś nie wierzy, że lepiej mieć na blogu możliwość komentowania postów bez logowania/podawania swoich prawdziwych danych to niech popatrzy na różne blogi, które wprowadziły komentarze tylko przez FB. Dyskusje zamarły. Tylko czekać jak to zrobicie na antyweb i nie będzie dyskusji.
    Nie przemawia do mnie argument wyznawców komentarzy z FB „lepiej mieć mniej komentarzy ale za to bardziej merytoryczne” bo to się nie sprawdza.

  • iks

    Człowiek z imienia i nazwiska może mówić tylko tyle, co w pierwszej kolejności ogarnie móżdżek jego szefa albo interes reklamodawcy, w dalszej: współpracownicy, teściowie itd.
    Problem nie istnieje, jeśli ma taką samą mentalność jak jego otoczenie w świecie rzeczywistym.
    Ale z drugiej strony człowiek z imienia i nazwiska również nie może sobie pozwolić na większe kłamstwa, a pod pseudonimem – owszem.
    Trudno generalizować, ale chyba więcej autentyczności spodziewam się raczej od kogoś z „pseudonimemu z długim stażem” niż od kogoś „z imienia i nazwiska”.

  • iks

    +1

    Zastępowanie korelacji implikacją jest jednym z najbardziej brzemiennych w skutkach grzechów we współczesnej nauce. Efekty stwierdzenia implikacji są sto razy bardziej efektowne, a to zbyt łasy kąsek, żeby się wielu nie kusiło – niestety wciąż praktycznie bezkarny: „ot, pomyłka”.

  • iks

    powyższy komentarz z „+1″ to był reply do Jakuba

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000001205244 Michał Gumienny

    Wiadomo, pisząc pod pseudonimem można pisać nawet największe brednie czując się przy tym względnie bezpiecznie ^^ W przypadku podania imienia i nazwiska, trzeba już trochę uważać, coby nie palnąć czegoś głupiego co potem może odbić się na naszej osobie.

    • Mariusz

      a co jesli podasz falszywe imie i nazwisko? i cio?

    • http://blog.krzysiekzn.tk Krzysiekzn

      @Mariusz: Warto rozważyć weryfikację tożsamości, a tam gdzie nie trzeba zaprzestać używania prawdziwych danych i używać pseudonimów.

  • Paweł

    Michał Gumienny: Wiadomo, pisząc pod pseudonimem można pisać nawet największe brednie czując się przy tym względnie bezpiecznie ^^ W przypadku podania imienia i nazwiska, trzeba już trochę uważać, coby nie palnąć czegoś głupiego co potem może odbić się na naszej osobie.

    No właśnie, tylko dlaczego to nie działa w praktyce?

  • Mariusz

    opowiem wam teraz prawdziwa historię, moja koleżanka leciała do juesej, i na lotnisku w juesej okazało się że ma wbitą inna wizę, miała być turystyczna a wbili „byznes” – koleżanka niestety nie sprawdziła tego wcześniej … oczywiście myster oficer się do tego przyczepił i wiecie co zrobił? zapytał koleżankę czy posiada profil na portalu spolecznosciowym, na szczescie posiadala na linkedin, pan oficjer sprawdzil czy wszystko się zgadza i pozwolil wjechać do „wolnej” hajmeryki. takze wydaje mi sie ze warto miec jeden prawdziwy profil gdzies w internecie – takie public CV, a komentarze na forach tylko pseudonim – bo nigdy nic nie wiadomo :) pozdrawiam

    • kicia

      hajmeryki, jusaej, byznes… toć to jakiś bywalec

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1484692325 Mateusz Hauschild

    Mnie dziwi dyskusja o anonimowości w sieci.
    Internet stał się takim samym medium komunikacji jak radio, telewizja, gazeta etc. Rozmowa na forum, na portalu społecznościowym według mnie nie różni się niczym od rozmowy w kawiarni, na ulicy czy na konferencji branżowej.

    Zdanie: „Osoby używające pseudonimów publikują częściej i lepsze komentarze od tych, które podają swoje prawdziwe dane” jest porównywalne do „Rozmowa z człowiekiem w kominiarce jest bardziej wartościowa”.

    Jak zdanie anonima, który wstydzi się/boi się/etc. wypowiadać pod własnym nazwiskiem może być uznawane za wartościowe? Może niedługo zaczniemy w pracach naukowych cytować wypowiedzi anonimów?

    Moim zdaniem promowanie anonimowości w sieci jest absurdalne. To zwalnianie ludzi z odpowiedzialności za swoje wypowiedzi i działania.
    Wymagamy od osób publicznych jawności, przejrzystości i uczciwości a internautów zachęcamy do anonimowości – gdzie tu logika?

    • Tomasz

      Już to ktoś tłumaczył. Szef spojrzy na coś co napisałeś, nie zgodzi się (bo na przykład wypowiedziałeś się w temacie politycznym) i będziesz miał problemy. W konsekwencji nie napiszesz wcale czegoś, co mogłeś napisać pod pseudonimem.

      Zresztą, pseudonim != anonimowość.

    • kicia

      Ogarnij sie, idziesz ciemna ulica i widzisz trzech typkow, z ktorych jeden wyrzuca peta na chodnik. Rozumiem, ze zatrzymujesz sie i zwracasz im uwage. Kminisz teraz wartosc bycia anonimowym?

  • AS

    Pisanie pod pseudonimem dodaje nieco odwagi, mozna czasem wspomniec nawet o czyms o czym pod nazwiskiem by sie nie wspomnialo (jakies niewygodne fakty).

    @MichalGumienny – wielokrotnie udowodniono ze takze piszac pod imieniem i nazwiskiem mozna pisac glupoty i brednie.
    Przyklady z zycia wziete: prasa informatyczna, super express, fakt, efekt cieplarniany itd.

    Czasami ktos ma powod do pisania pod pseudonimem (tak jak to robilo np. wielu pisarzy, DZIENNIKARZY czy tez aktorow).

    Wazne jest to co piszesz i jak piszesz, bez wzgledu na to czy pod nazwiskiem czy pseudonimem.

  • Jan

    A propos Disqusa, dlaczego nie ma go tutaj? Można by było wreszcie oceniać komentarze!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1484692325 Mateusz Hauschild

    Tomasz: Już to ktoś tłumaczył. Szef spojrzy na coś co napisałeś, nie zgodzi się (bo na przykład wypowiedziałeś się w temacie politycznym) i będziesz miał problemy. W konsekwencji nie napiszesz wcale czegoś, co mogłeś napisać pod pseudonimem.Zresztą, pseudonim != anonimowość.

    to jak pseudonim != anonimowość to po co używać pseudonimów?
    Wypowiadam się = jestem świadomy konsekwencji, nauczymy się tego jak wymagamy od innych odpowiedzialności za słowa.

    Nie ufam ludziom, którzy boją się przedstawiać swoje poglądy.
    Pseudonimy to większa odwaga wypowiedzi w zamian za brak odpowiedzialności za brednie, możliwość zmiany tożsamości, trollowanie etc.

    Według mnie plus(y) zdecydowanie przegrywają z minusami.

    • kicia

      Czlowiek uczy sie cale zycie, wiec mozna przyjac na 99%, ze to co teraz wypisujesz to glupoty, ktorych bedziesz sie za 5 lat wstydzil.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1484692325 Mateusz Hauschild

      kiciu, ale czy to nie jest właśnie podjęcie odpowiedzialności za swoje czyny?
      Zresztą nie mam większych problemów do przyznawania się do błędów, więc bardzo się wstydzić nie będę ;)

  • Jan Kowalski

    A czy imię i nazwisko są jakoś weryfikowane przez Disqus?
    Bo jeśli nie to wiecie… pozostaje dumać czy to co teraz wpisałem w pole „Imię” to na pewno moje prawdziwe imię i nazwisko czy nie?

  • http://jaboja.pl Jakub Jagiełło

    Z podpisywaniem się imieniem i nazwiskiem wiąże się natomiast inny problem: komentarze potrafią czasem pozycjonować się dość wysoko w Google na nasze nazwisko. I często usunięcie takich zaśmiecających wyniki komentarzy jest dość trudne.

  • Q1

    Podstawowym prawem obywatelskim jest prawo do prywatności. Prawo to nie może być odjęte gdy korzysta się z innych podstawowych praw np prawa wolności słowa.
    Zdecydowany wyraz tym poglądom dali Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych gwarantując w prawodawstwie prywatność i swobodę wypowiedzi.
    Przeciwnicy tych swobód nie są jak sie przedstawiają zwolennikami kultury i merytoryczności wypowiedzi tylko wrogami wolności takiej jak rozumieli ją Washington, Franklin czy Jefferson.
    Jawność i przejrzystość działań osób sprawujących urzędy jest obowiązkiem wynikającym z racji dobrowolnego sprawowania urzędu i nie stanowi żadnego uzasadnienia dla naruszania prawa do prywatności osób nie sprawujących funkcji publicznych.
    Nikt nie ma obowiązku dyskusji z kimkolwiek – ani z kimś w kominiarce na głowie ani ze mną tutaj ale zauważyłem ciekawy związek – otóż osoby podpisujące się imieniem i nazwiskiem i twierdzące, że nie chcą dyskutować z Anonimami nie tylko z nimi dyskutuja ale też prezentują poglądy zbieżne z poglądami coraz bardziej totalitarnej władzy co wygląda nie tyle na dyskusję co na prowadzenie kampanii propagandowej lub zwykłe podlizywanie się władzy.
    Przypuszczam, że spora część takich „imiennych” wpisów jest autorstwa wynajętych przez partie pijarowców (we własnym mniemaniu) i tu rzeczywiście warto rozważyć zakazanie instytucjom (nie tylko politycznym) zatrudniania osób anonimowo (choć często pod nazwiskiem) zajmujących się zleconą propagandą. Takie działania należy traktować jak lobbing, który w cywilizowanych krajach musi być jawny w sensie zarówno intencji jak i wykonawców.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1484692325 Mateusz Hauschild

      poczułem się wynajęty przez partię pijarowców i dyskutować nie będę…

  • Pingback: Znaczna część internautów nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojej działalności w Internecie

  • http://www.rogalinski.com.pl/ Blog dziennikarski

    Bardzo ciekawy tekst. Myślę, że pójście w ślady ChRL to niezbyt dobry pomysł. Anonimowość w sieci jednak jest pewnym dobrem, z którego nie wolno rezygnować.