24

To najbardziej wyrafinowany przekręt jaki do tej pory widziałem w App Store

App Store cieszy się opinią tego bezpiecznego sklepu, w którym trudno prześlizgnąć się jakimś niesprawdzonym grom i aplikacjom. Opinia to jedno, a rzeczywistość... no cóż, wygląda nieco inaczej. A wczorajsza przygoda z Cuphead jest tego idealnym przykładem.

Regularnie w sklepach mobilnych pojawiają się tytuły, które bazują na popularności wielkich marek. Wiecie, na wypadek gdyby użytkownicy smartfonów i tabletów chcieli jeszcze więcej doświadczenia na wzór tego, które doskonale znają z konsol i komputerów. Mało uważni użytkownicy chętnie skuszą się na Portal, Uncharted czy CS:GO w wersji przenośnej. Prawdopodobnie żadna z nich nie będzie kosztowała więcej niż kilkanaście złotych, a w najlepszym wypadku będzie naprawdę fajnie wykonanym runnerem wydanym przez firmę, która stoi za oryginałem. W najgorszym — niegrywalną, brzydką, hybrydą, która zapożyczyła sobie tytuł, a przy okazji może jeszcze kilka obrazków promocyjnych. Takich atrakcji nie brakuje ani w AppStorze, ani w Google Play. Jednak tak dopracowanej formy jak z Cuphead jeszcze prawdopodobnie nie było.

Cuphead w AppStorze był idealnie przygotowaną ściemą

Mam nadzieję, że Cuphead nie jest wam tytułem obcym. Przepiękna, stylizowana na klasyczne filmy animowane, gra tej jesieni podbiła serca miłośników wirtualnych wyzwań. I jeżeli daliście się zmylić jej wczorajszej obecności w AppStorze — to nie przejmujcie się, nie jesteście jedyni. Ale osoby które wrzuciły tam grę zadbały o to, aby zorientowanie się że coś tu nie gra było naprawdę trudne. W przeciwieństwie do wspomnianych wyżej tandetnych oszustw — gra była naprawdę sprawnie działającym na mobilkach portem.

Malownicze zrzuty z gry, śliczna ikonka, a nawet nazwa wydawcy mogła zmylić. Za Cuphead odpowiada studioMDHR, zaś w AppStorze jako twórcy podpisane było studioMDHR Games. Co więcej — pokusili się oni nawet o profesjonalną kopię strony prawdziwych twórców gry, które dostępne było pod adresem http://studiomdhrgames.com/. Ani waga, ani termin publikacji, ani żadne inne informacje nie zdradzały na pierwszy rzut oka, że coś może być nie tak. Dopiero wpis na Twitterze twórców był pierwszym ostrzeżeniem o tym, że coś tu jednak nie gra.

Nawet najlepsi dali się oszukać

Co ciekawe, oszustom odpowiedzialnym za mobilną wersję Cuphead dali się oszukać nie tylko nieświadomi niczego gracze szukający nowości, ale nawet ekipa TouchArcade, która od lat na co dzień śledzi rynek mobilnego grania — i nie tak łatwo ich przechytrzyć. Ale naprawdę: tym razem cały projekt był tak dobrze przygotowany, że nie była to w żadnym stopniu oczywiste. Waga (1,9 GB) się zgadzała, grafiki się zgadzały, nazwa ekipy odpowiedzialnej za grę… właściwie też. I prawdopodobnie gdyby nie to, że sami twórcy produkcji zabrali głos w tej sprawie, rzecz zostałaby niezauważona. Oczywiście teraz gra już z hukiem wyleciała ze sklepu Apple, a wszyscy użytkownicy którzy kupili grę — mogą liczyć na zwrot kosztów.

Takich spraw może być więcej

Jak widać — oszuści stają się coraz bardziej wyrafinowani w swoich działaniach. W poświęconym całej sprawie wpisie na TouchArcade głos zabrał deweloper, który pragnie pozostać anonimowym, no i rzuca światło na tę… i podobne do niej sytuacje. Okazuje się że scena ludzi portujących gry na sprzęty mobilne jest ogromna — wielu z nich całe projekty miałaby prowadzić za darmo, a rozliczeniem pozostać mają ewentualne zyski ze sprzedaży przenośnej wersji. Twórcy dostarczają im tylko plików źródłowych. Jak to się stało że tak dobry mobilny Cuphead powstał bez wiedzy jego twórców? To, na tę chwilę, pozostaje tajemnicą…

Źródło

Grafika