5

OrCam MyEye – ten sprzęt zrobił na mnie duże wrażenie. Działa i może pomóc milionom ludzi

Rozwój technologiczny sprawia, że znikają lub są minimalizowane niektóre ograniczenia mające wcześniej wpływ na nasze życie. To np. spora szansa dla osób niepełnosprawnych, by wieść w miarę normalne życie. Dotyczy to ludzi, którzy stracili kończyny, doznali paraliżu, utracili wzrok albo słuch (i takich, które od urodzenia były niepełnosprawne). Piszemy o takich rozwiązaniach, bo to dla wielu jednostek wielki krok naprzód. Kolejkowym przykładem OrCam MyEye - asystent czytania, rozpoznawania przedmiotów i twarzy.

OrCam MyEye nie funkcjonuje już wyłącznie jako pomysł. Sprzęt działa i jest dostępny na niektórych rynkach (nie w Polsce). Podkreślę, że nie piszę o nim wyłącznie w oparciu materiały reklamowe, informacje prasowe i filmy z Sieci: widziałem produkt na własne oczy, poznałem jego możliwości i przyznam, że zrobił na mnie spore wrażenie. To jest realna pomoc dla rzeszy ludzi, milionów, które dzisiaj mają problem z normalnym funkcjonowaniem. Przejdźmy do szczegółów.

Produkt jest przeznaczony dla osób niewidomych, niedowidzących, cierpiących na poważną dysleksję czy afazję. Na całym świecie są ich miliony, każdy pewnie zna przynajmniej jednego człowieka, który ma problem z „normalnym” widzeniem świata. Za firmą Orcam stoją ci sami ludzie, którzy stworzyli Mobileye, firmę sprzedaną Intelowi za kilkanaście miliardów dolarów. To pokazuje, że gdy opracuje się jakąś technologię, stworzy silny biznes, można wokół tego budować kolejne rozwiązania. Mobileye koncentruje się przecież na rynku motoryzacyjnym. Ale przetwarzanie obrazu oraz informacji da się wykorzystać na wielu polach. Nie zdziwię się, jeśli i ten biznes zostanie kupiony przez jakiegoś giganta, np. z rynku medycznego za duże pieniądze.

Firma powstała w roku 2010, obecnie dostępna jest wersja 7 urządzenia, niebawem pojawi się 8 – każdy wyższy numer oznacza oczywiście więcej opcji, płynniejszą pracę czy mniejsze rozmiary. OrCam MyEye można kupić w kilku krajach (wysokorozwiniętych), obsługuje kilka języków. Cena? W pełni funkcjonalny produkt to wydatek rzędu 3500 dolarów. Wiem, dla przeciętnego Polaka to bardzo dużo. Ale z czasem koszty mogą być niższe. Twórcy podkreślają przy tym, że urządzenie może być refundowane przez państwo. O ile urzędnicy będę chcieli współpracować…

Część z Was pewnie zadaje sobie pytanie: ale co to właściwie robi? Mamy do czynienia przede wszystkim z kamerą instalowaną na okularach. Podkreślam, że te ostatnie pełnią wyłącznie rolę statywu – to może być każda para okularów. Kamera jest połączona przewodem z gadżetem wielkości smartfona, w którym umieszczono elektronikę. Z czasem przewód ma zniknąć. Użytkownik korzysta z tego używając gestów oraz specjalnego przycisku na wspomnianym niewielkim pudełku. OrCam MyEye potrafi czytać gazety, książki, tekst wyświetlany na ekranie smartfona lub komputera. Wystarczy wskazać palcem na słowa, kamera je wychwyci i przetworzy na zapis audio, ten zostanie przekazany do ucha użytkownika. Mamy zatem przetwarzanie tekstu w czasie rzeczywistym.

W trakcie prezentacji widziałem, jak artykuły z gazety były zamieniane w wersje audio – osoba niedowidząca czy niewidoma może wziąć do ręki świeżą gazetę i poznać jej zawartość, nie musi liczyć na to, że jakaś książka jest dostępna jako audiobook. Kamera rozpoznaje też napisy na budynkach czy znakach drogowych. I nie trzeba na nie wskazywać palcem – można kliknąć wspomniany przycisk, okulary poinformują, co się przed nami znajduje (dla innych ludzi jest to niesłyszalne). Sprzęt nie rozpoznaje jeszcze pisma ręcznego, ale z czasem ma się to zmienić. Produkt jest w stanie zapamiętać dzisiaj także 100 twarzy oraz 150 produktów. Wystarczy raz je sfotografować i nazwać, następnym razem, gdy kamera wychwyci zdefiniowaną postać lub rzecz, użytkownik zostanie o tym poinformowany.

Okulary są w stanie powiedzieć, ile osób znajduje się w pomieszczeniu (w przyszłości powie, w jakim są wieku i jakiej płci), poinformować o godzinie, gdy wykona się gest spoglądania na nadgarstek. Czy sprzęt potrzebuje połączenia z Internetem? Nie, działa offline. Nie można go zhackować bezprzewodowo, aktualizacja oprogramowania następuje przy użyciu karty SD.

Fajne? Ja uważam, że super. Osoba niepełnosprawna może sama poznać menu w restauracji, zrobić zakupy, przeczytać książkę, wyjść na spacer i mieć świadomość, gdzie się znajduje. Z jej perspektywy to bardzo ważne, więc wierzę, że pozytywne reakcje użytkowników są prawdziwe. I to się nazywa innowacja…

  • Krzysztof D

    -Jasiu przeczytałeś „Krzyżaków”, „Lalkę”, „Nad Niemnem” i „Akademie Pana Kleksa”
    -Taa… pożyczyłem takie fajne okulary od babci … same mi przeczytały.

    Ułatwienia dla osób niepełnosprawnych swoją drogą, ale z technologii będą w perspektywie czasu korzystać osoby pełnosprawne. Cedowanie każdej trywialnej rzeczy na automaty skończy się „idiokracją”, powstaniem kasty Proli jak w roku 1984, czy Elojów z powieści Wellsa.
    Widzę ciemność, ciemność widzę

    A to że urządzenie nie jest podpięte do sieci nie zmienia faktu, że jestem przez nie jako osoba trzecia nagrywany.
    Piętrzą się te same wątpliwości co przy okularach googla, monitoringiem miejskim z opcją rozpoznawania twarzy, czy geolokalizacją telefonów komórkowych.

    • Część danych, np. treść listów, maili czy dokumentów, jest ponoć natychmiast usuwana – to ma minimalizować zagrożenie. A co do dialogu – padło pytanie o takie zastosowanie i twórcy nie wykluczają, że sprzęt trafi do szkół ;)

    • Krzysztof D

      Ponownie cytując klasyka „Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam!” a ja wolę być paranoicznie nieufny.

      Kiedyś hen hen dawno temu czytałem bodaj to na Antyweb’ie, że możni tego świata pokroju Bill’a Gates’a ograniczają swoim latoroślą kontakt z cyfrowymi nowinkami.
      Podobna filozofia powinna przyświecać przy nauczaniu pełnosprawnych dzieci. Technologia zaczyna równać nas w dół.
      Tabliczka mnożenia – mamy kalkulatory
      Ortografia – mamy edytory tekstu z autopoprawką
      Kaligrafia – lepiej tekst wydrukować
      Umiejętność płynnego przeczytania tekstu – dostaliśmy technologiczny gadżet który zrobi to za nas.
      Oj marnie widzę przyszłość.

  • yamata

    Aż trudno zrozumieć że jedni ciężko pracują nad tym, jak ułatwić życie innym, a drudzy by je skutecznie zniszczyć, na przykład produkując nową broń. Taka dychotomia. To się niestety za naszą cywilizacją ciagnąć będzie zawsze…

    Fajny gadżet, z dużym potencjałem. Nie zmienia to faktu, że w takiej Polsce większości niepełnosprawnych (i nie tylko) nie stać na chodzenie do restauracji, co skutecznie ogranicza jedną z głównych (jak widać) funkcji tego urządzenia. W dodatku zgłupieje ona przy „polish zloty”… ;)

    I nie, nie będzie refundowany przez nasze państwo. Nie w najbliższej dekadzie…

    • W najbliższej dekadzie pewnie nie będzie. Ale wierzę, że w końcu Polacy będą mogli korzystać z takiego urządzenia.