117

Opony zimowe – kiedy warto je założyć?

Kiedy powinno się zakładać opony zimowe? Jaka temperatura jest graniczna? A może ogumienie zimowe warto założyć dopiero wtedy gdy na drodze leży śnieg? Te, podobnie jak wiele innych pytań przewijają się zawsze w okresie jesienno-zimowym. W niniejszym materiale postaram się omówić temat ogumienia samochodowego zarówno od strony technicznych zagadnień, jak również od strony praktycznej.

Opona zimowa kontra opona letnia – różnice

W pierwszym kroku należy wskazać jak rozróżnić oponę zimową od opony letniej. Choć wizualną różnicę widać gołym okiem (inny bieżnik), to tak naprawdę kluczowy jest skład mieszanki – przygotowany oddzielnie dla opony letniej i zimowej. Zacznijmy jednak od różnic wizualnych:

Opona zimowa i letnia

Najbardziej charakterystycznym elementem opony zimowej są pofalowane lamelki, których pozbawione jest ogumienie letnie. To właśnie w te lamele wpycha się śnieg, który zapewnia… przyczepność. Tak to właśnie tarcie śniegu o śnieg zapewnia nam sensowną przyczepność. Im więcej lameli, tym więcej śniegu uda się w nie wcisnąć, tym lepszą trakcję na śniegu będziemy mieli. Często powtarzanym mitem jest w tym przypadku twierdzenie, że kluczowe są kopne właściwości opony. Każdy, kto miał okazję jeździć na oponach terenowych po śniegu wie, że nie sprawdzają się one w takich warunkach zupełnie.

Śnieg wpychający się w lamele opony zimowej

Drugim ważnym aspektem opony zimowej jest mieszanka, która zasadniczo różni się od tego, z czego zbudowana jest opona letnia. „Zimówki” są bowiem znacznie bardziej miękkie, przez co zapewniają elastyczność nawet przy niskich temperaturach. Jeśli interesowaliście się kiedykolwiek wyścigami F1, to zapewne wiecie że używanych jest tam aż kilka mieszanek o różnej miękkości. Od twardej, przez miękką, aż po supermiękką (i tak nie wszystkie wymieniłem). W każdym wyścigu zespoły mogą co prawda korzystać tylko z dwóch/trzech mieszanek na suchą nawierzchnię, ale realnie jest ich znacznie więcej. Nie jest to więc marketingowy wymysł. Pytanie jakie pewnie ciśnie się Wam na usta brzmi: czy w codziennym użytkowaniu również ma to znaczenie? Oczywiście, że tak!

Im twardsza mieszanka, tym – w pewnym uproszczeniu – przeznaczona jest do działania w wyższych temperaturach. Zapewne kojarzycie wrażenie pływania po asfalcie podczas upałów. Niby sucho, jesteście na oponach letnich, a mimo to ten sam zakręt, który każdego dnia przejeżdżaliście np. z prędkością 40 km/h nagle jest śliski przy 35, czy nawet 30. Różnica polega na tym, że teraz temperatura asfaltu wynosi ponad 40 stopni Celsjusza, a otoczenia 35 lub więcej. Jeśli mieliście takie doświadczenie, to znaczy że Wasza opona letnia nie jest już dostosowana do aż tak wysokich temperatur i de facto w takich warunkach powinniście używać twardszego ogumienia. Dlatego też nie powinno stosować się ogumienia zimowego w warunkach letnich, bo bieżnik będzie się kładł dosłownie tak jak na zdjęciu poniżej tracąc większość swoich właściwości:

Zimowa opona w lecie

Analogiczna sytuacja jest przy używaniu ogumienia letniego w warunkach zimowych, ale na suchym i odśnieżonym asfalcie. Droga hamowania w takich warunkach może być dłuższa nawet o 20% (a czasem nawet znacznie więcej jeśli mówimy o naprawdę niskich temperaturach)! Oczywiście względem opony wykonanej z bardziej miękkiej mieszanki. Co dzieje się z ogumieniem letnim w niskich temperaturach? Jego struktura robi się tak twarda jak kamień i może nawet pęknąć! A raczej nie muszę tłumaczyć jak małą siłę tarcie oferuje kamień przesuwany po asfalcie.

Opona letnia w zimie jest twarda jak kamień

Tak, te leżące fragmenty to mieszanka letnia, która po prostu rozpadła się na kawałki po uderzeniu w nią młotkiem. Fragment leżący na aluminiowej podstawie to mieszanka zimowa, która jak widać wciąż utrzymuje właściwą strukturę i elastyczność pomimo uderzania w nią młotkiem.

Podsumowując do tego fragmentu: opona zimowa jest bardziej miękka (lepsza przyczepność przy niskich temperaturach), ma także inny bieżnik, który wyposażony jest w poprzeczne lamele zapewniające przyczepność na śniegu. Jakie to ma przełożenie na drogę hamowania? Oto wyniki eksperymentu, w którym porównana została opona letnia, zimowa oraz mix: opona z letnim bieżnikiem, ale z zimową mieszanką (droga hamowania z 40 km/h):

Pomiar drogi hamowania na śniegu

Przy jakiej temperaturze powinno zmieniać się opony na zimowe?

Przyjmuje się, że opony zimowe powinno się zakładać, gdy średnia temperatura dzienna spada poniżej +10°C. Choć jest to duże uproszczenie, to prawdy w nim nie brakuje. Przeciętna opona letnia traci wyraźnie swoje właściwości w okolicach temperatury +5, +10°C. Jest to najbardziej widoczne na mokrym asfalcie, kiedy to ABS włącza się znacznie wcześniej niż gdyby temperatura otoczenia wynosiła przynajmniej +15°C. Oczywiście na suchym asfalcie opona letnia zapewni jeszcze całkiem sensowną przyczepność nawet przy -5°C, ale już wtedy większość opon zimowych zapewni krótszą drogę hamowania – i to pomimo, że wg testów przy temperaturze mocno dodatniej jest odwrotnie. Przy niższych temperaturach – typu -10°C lub jeszcze niżej – będzie tylko gorzej. Już przy temperaturze typu -20°C mieszanka twardnieje na tyle, że auto zaczyna tracić przyczepność nawet przy ruszaniu przy słabym silniku.

Nie można oczywiście wyznaczyć precyzyjnie tych temperatur, bo producenci oferują opony o różnej miękkości. Przykładowo Continental robi opony bardziej miękkie od tych oferowanych przez Bridgestone. Nie zmienia to faktu, że opon letnich nie powinno się używać w zimie niezależnie od tego czy śnieg zalega na drogach czy nie.

Opona na mokrym asfalcie

Ostatnie okresy zimowe przyzwyczaiły nas do tego, że śnieg już stosunkowo rzadko zalega na drogach i znacznie częściej mamy do czynienia po prostu z mokrym asfaltem. W takich sytuacjach potrzebne jest możliwie najskuteczniejsze wypychanie wody spod opony. Służy temu przede wszystkim odpowiednia struktura bieżnika. Ten powinien być wyposażony w odpowiednią liczbę odpowiednio ukształtowanych kanałów odprowadzających wodę. Gdy już nastąpi styk opony z osuszonym asfaltem, kluczowy okazuje się skład mieszanki.

Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że istnieje zasadnicza różnica między mokrym asfaltem (wody w granicach 1-2 mm), a wodą stojącą lub płynącą (np. w koleinach), którą możemy traktować już jak kałuże. W pierwszym przypadku w zasadzie nie potrzeba wypychać wody lub jest jej na tyle mało, że jest to bardzo proste. Wówczas mieszanka jest ważniejsza od kształtu bieżnika.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku głębokiej wody. Wówczas kluczowe jest skuteczne jej odprowadzenie. W takiej sytuacji przydaje się możliwie najbardziej pocięty bieżnik, który ma możliwie najwięcej kanałów, którymi wydostaje się woda na boki opony. Właśnie dlatego obserwujemy istotne różnice między oponami letnimi, a również letnimi, ale sportowymi. Te ostatnie mają znacznie mniej cięć poprzecznych i przeważają wzdłużne pasy bieżnika. Dzięki temu mają lepszą przyczepność na suchym, ale niestety prędzej wpadają w aquaplanning.

Niezwykle popularna i rzeczywiście skuteczna opona na głębokiej wodzie to Uniroyal RainExpert3 (najnowsza wersja). Jej bieżnik jest mocno pocięty, ma wiele kanałów, które są stosunkowo szerokie. To sprawia, że graniczna prędkość przy aquaplanningu jest najwyższa.

Uniroyal RainExpoert3

Niestety taka struktura bieżnika gorzej sprawuje się na suchym lub wilgotnym asfalcie. W takich przypadkach RainExpert3 ma znacznie mniejszą powierzchnię styku względem typowej opony letniej. No dobra, a co z „zimówkami”?

Opony zimowe zwykle są dobrze dopasowane do jazdy po mokrym asfalcie. Musicie mieć jednak świadomość, że istnieje konflikt konstrukcyjny między dobrą przyczepnością na śniegu, a skutecznym odprowadzaniem większej ilości wody. Wynika to bezpośrednio z tego, co napisałem w odniesieniu do opon letnich. Przyczepność na śniegu zależy od liczby lameli i ilości śniegu, które można w nie wcisnąć. Większa powierzchnia opony = większa przyczepność na śniegu. Z drugiej strony taka właściwość tylko pogarsza skuteczność odprowadzania większej ilości wody (jak również błota pośniegowego). Dlatego też budowanie opony zimowej przypomina przeciąganie liny.

Mocniej pocięty bieżnik lepiej sprawdzi się w typowych obecnie dla Polski warunkach zimowych kiedy to kluczowe jest odprowadzanie większej ilości wody, a tym samym szansa na aquaplanning jest mniejsza. Zmniejsza to jednak skuteczność hamowania na wilgotnym, suchym asfalcie jak również na śniegu. Stąd też nawet najlepsze opony zimowe mają stosunkowo niskie indeksy hamowania na mokrym i nawet kategoria C jest bardzo dobrym wynikiem.

Etykieta opony zimowej

Temat etykietowanie opon to swoją drogą bardzo interesujące zagadnienie, które jeśli zechcecie omówię przy nadarzającej się okazji.

Węższa opona na zimę?

Zwykło się przyjmować, że opona zimowa powinna być węższa niż letnia montowana w tym samym samochodzie. Choć w dużej mierze jest to mit, to ziarno prawdy w tym jest. Szersza opona zapewnia lepszą przyczepność na suchym i wilgotnym asfalcie – większa powierzchnia styku w tym przypadku jest cechą pożądaną. Również przyczepność na śniegu (ubitym czy kopnym) jest większa jeśli opona jest szersza – ma więcej lameli. Z drugiej strony łatwiej jest odprowadzić dużą ilość wody spod węższej opony – maksymalna prędkość przy której nie występuje aquaplanning jest tym większa, im węższa jest opona. No i na lodzie mimo wszystko lepiej mieć węższą oponę ze względu na to, że zapewnia ona większą siłę nacisku na 1 cm2. Biorąc pod uwagę jednak ogół warunków i częstotliwość ich występowania, najlepiej montować opony o tej samej szerokości. Głównie z tego powodu, że zmiana z 205 mm na 195 mm daje zaledwie 5%, nieporównywalnie mniej niż różnica między dobrą, a kiepską konstrukcją bieżnika. A ten jest kluczowy dla przyczepności.

Pomiary wykonane były z użyciem specjalistycznych urządzeń

Wiek opony a jej przydatność

Zwykło się przyjąć, że opony można używać maksymalnie przez 10 lat. Jest to jednak moim zdaniem bardzo optymistyczne założenie, bo uwzględnia ono przechowywanie opony w bardzo dobrych warunkach i nie wystawianie jej zbyt często np. na silne słońce. Osobiście nie wyobrażam sobie jazdy na oponach starszych niż 5-7 lat. Sam zwykle wymieniam je po dwóch, góra trzech sezonach. Inna sprawa, że głównym czynnikiem jest głębokość bieżnika, którego już niewiele mi zostaje po takim okresie.

9-letnia opona zimowa, szczególnie jeśli kiepsko przechowywana, będzie już tak twarda jak letnia, a tym samym traci swoją największą zaletę – elastyczność przy niskich temperaturach.

Podsumowując (TL;DR):

  1. Opony zimowe powinniśmy zakładać już wtedy gdy średnia dzienna temperatura otoczenia spada poniżej +10°C niezależnie od tego czy śnieg zalega na drogach czy nie. Obecna temperatura w Polsce (pod koniec października) jest już odpowiednia dla opon zimowych.
  2. Kluczowe dla przyczepności są: bieżnik (odpowiedni kształt) oraz mieszanka (ważne by była zauważalnie bardziej miękka od tej stosowanej w oponach letnich).
  3. Istnieje konflikt pomiędzy dobrą przyczepnością na śniegu, a skutecznym odprowadzaniem dużej ilości wody. W polskich warunkach (szczególnie w większych miastach) warto jednak kierować się w stronę opon skuteczniej radzących sobie na mokrym asfalcie.
  4. Nie warto zakładać węższych opon specjalnie na zimę, lepiej za to zadbać o to by wiek opony nie był zbyt duży. Osobiście rekomenduję maksymalnie 5-, 7-letnie.
  5. Minimalna głębokość bieżnika, która zapewnia bezpieczną jazdę wynosi około 3-4 mm. Przeszło drugie tyle, niż wymagają przepisy.

Na koniec

To mój pierwszy materiał na temat opon na Antyweb.pl, ale mam nadzieję że temat ten przypadnie Wam do gustu i będziecie chcieli przeczytać kolejne materiały tego typu :)

Opony Continental IceContact 2 założone na samochód Porsche

  • Kuba

    „Oczywiście na suchym asfalcie opona zimowa zapewni jeszcze całkiem sensowną przyczepność nawet przy -5°C, ale już wtedy większość opon zimowych zapewni krótszą drogę hamowania – i to pomimo, że wg testów przy temperaturze mocno dodatniej jest odwrotnie.”
    Wydaje mi się, że na początku tego zdania chodziło o opony letnie.

    Druga sprawa – dla mnie dyskusyjna jest opinia, że „Opony zimowe zwykle są dobrze dopasowane do jazdy po mokrym asfalcie”. Na mokrym, powyżej 0*C zawsze lepsze będą opony letnie. Sam jeżdżę samochodem, który można uznać za sportowy, z napędem na tylną oś i mocno się przejechałem na mokrym na zimówkach w temperaturze ok 10*C. IMO opony zimowe nadają się tylko na śnieg i należy je zakładać jak najpóźniej (zwłaszcza na terenach gdzie nie ma się co spodziewać nagłych opadów śniegu).

    • Tomasz Niechaj

      1. Dzięki, poprawione :)
      2. A jakie masz te letnie? Możliwe że właśnie masz miększe i dlatego wciąż jest OK.

    • Kuba

      Hmm, letnie miałem różne – teraz Kumho KU31, wcześniej Potenzy RE050. Na obydwu lepiej mi się jeździ w deszczowym listopadzie niż na zimówkach (nie pamiętam modelu, ale jakieś Hankooki ;) ). Na zimówkach każde ostrzejsze wciśnięcie gazu na zakręcie kończy się ingerencją ESP lub ostrym bokiem.

      Tak więc w tym roku pewnie zimówki wrzucę dopiero przed świętami ;) Zwłaszcza że w Warszawie jest na prawdę mało dni ze śniegiem na ulicach.

    • Tomasz Niechaj

      Potenza RE050… Sam za nią tęsknię. Dziś już Bridgestone nie sprzedaje takich opon niestety :( Tak czy owak podtrzymuję, co napisałem wcześniej – miałeś miększe opony więc i ta granica przy której zimówka zapewnia lepszą przyczepność na suchym jest osadzona niżej. Na RE050A miałem okazję jeździć przy -12 i było jeszcze w miarę OK. Ale też z tego powodu, że każdy zakręt brałem na pełnej k… więc i trzymałem w miarę wysoką temperaturę opon.

  • Michał Korzeniowski

    No dobrze ale sam piszesz ,że opona zimowa gorzej odprowadza wodę- teraz temperatura wacha się w okolicy 10C (choć tu trzeba jeszcze wziąć pod uwagę róznicę między temperaturą powietrza od temp. drogi oraz temp. samej opony.) więc lepiej jeździć na zimówkach?
    IMHO w Polsce póki nie ma śniegu nie ma sensu zakładać zimówek.

    • Tomasz Niechaj

      Teraz mam za oknem +7, ale nad ranem spada do +3. Wystarczy, że jeszcze spadnie średnio o 5 stopni i będzie szansa na jazdę w naprawdę niskich temperaturach. Jeśli masz możliwość samodzielnej zmiany kół i nie jest problemem dla Ciebie fakt, że zrobisz to np. w niedzielę wieczorem, to oczywiście możesz tak działać (sam tak robię), ale w innych przypadkach teraz już powinno się zmienić.

  • FullYear

    Jeszcze lepsza roczna do dobre markowe całoroczne. W zime lepsze niż jakieś bidne zimówki- w lato na równi z osiągami opon letnich średniej klasy. Krótko mówiąc lepsze dobre całoroczniaki niż słabe zimówki +słabe letnie.

    • Tomasz Niechaj

      Niestety nie. Opona całoroczna w najlepszym wypadku latem jest tak dobra jak mocno budżetowa letnia. Podobnie w zimie. Tak, zaczyna się temat całorocznych…

    • FullYear

      Widziałem w znanych miesięcznikach również zagranicznych kilka poważnych testów gdzie całoroczne startowały właśnie z letnimi i zimówkami, naprawdę dobre całoroczne nie odstawały drogą hamowania od zimówek na więcej niż 2-3m, z kolei przy teście tzw lap time- czas okrażenia był gorszy od letnich w granicach 2s tj 57s letnie i jeśli dobrze pamiętam 59s całoroczne. Moim zdaniem gra jest warta świeczki(w Polsce). Bo jasne że jak śniegu po pas to i zimówki Cię nie uratują.

    • Tomasz Niechaj

      Podeślij linka do tych testów zatem, bo wg testów m.in. Motoru, które przeprowadza Marcin Klonowski różnica jest znacznie większa.

    • Kuba

      Trochę racji z tymi całorocznymi jest. Wiem, że strasznie się teraz promuje 2 komplety… ale wszytko zależy od tego jak się używa samochodu. Jak ktoś jeździ miejskim samochodem, tylko do pracy to kupno całorocznych jest najlepszą opcją. Ekonomicznie wychodzi lepiej, a nadal bezpieczeństwo na dobrym poziomie.

    • Tomasz Niechaj

      Nie wiem na ile dokładnie przeglądałeś testy całorocznych, ale generalnie masz albo opony bliższe letnim, albo bliższe zimowym. Owszem zawsze któraś całoroczna ląduje blisko zimowej/letniej, ale nigdy nie jest tak że TA SAMA całoroczna jest blisko topu wśród letnich i JEDNOCZEŚNIE blisko topu wśród zimowych. Co do kosztów, to też nie jest to takie oczywiste, bo jeśli masz dwa komplety i jeździsz na nich powiedzmy 4 lata, to na wielosezonowych będziesz musiał je zmienić najpewniej po dwóch. Gdzie więc ta oszczędność?

    • Kuba

      Prawda jest taka, że przeciętny kierowca (ja się do takich nie zaliczam, bo dla mnie opony to 1-2 sezony niestety), tak jak np. moi rodzice, nie dojadą opon w 5 lat. Właśnie w tym roku wyrzucali opony 6mm bieżnika, 6 lat ;) Oczywiście wszystko zależy od stylu jazdy, ilości kilometrów rocznie itp…

      Jak wymieniasz samochód częściej i opony nie będą ci pasowały do kolejnego samochodu, to wydajesz np. 3000zł na 2 komplety opon, jeździsz 2-3 lata i oddajesz te komplety razem z samochodem. Do tego jeszcze koszty wymian, czy nawet drugiego kompletu felg itp…

      Tak jak napisałem wszytko zależy od konkretnej sytuacji. Jakbym jeździł jakimś Yarisem tylko po mieście, nie kupiłbym dwóch kompletów. Całoroczne przy odrobinie rozsądku będą tak samo dobre (nie mówię o testach na papierze, ale normalnej jeździe), a oszczędność też będzie ;)

      Trudno to opisać w miarę zwięźle, myślę Tomaszu że jak byśmy pogadali na żywo to byśmy doszli do wspólnego zdania ;)

    • Tomasz Niechaj

      Plus ode mnie za zdrowe podejście :)

    • rajmondas

      Dlatego warto kupować markowe opony. Ja kupiłem w tym roku na aaaopony.pl komplet Bridgestone Blizzak LM-001za 178zł za sztukę.

  • Wstyd

    Pierwszy tekst ale zdublowany z tym z pclaba. Trochę wstyd jeśli chodzi o debiut.
    A po drugie… każda letnia opona spisze się lepiej na suchym asfalcie nawet w ujemną temperaturę.
    Zimowki, jeśli już, to tylko na śnieg. Wiem że koncerny chcą zarabiać ale niech piszą prawdę.

    • Tomasz Niechaj

      Po pierwsze, to nie mój debiut, co możesz łatwo sprawdzić i jak widać nie zrobiłeś tego. Po drugie żaden dubel, bo tutaj jest znacznie więcej informacji, a część siłą rzeczy musiała się powtórzyć, bo koła wymyślać na nowo nie da rady. A po trzecie: przeprowadziłeś jakikolwiek test, którym mógłbyś się podeprzeć? Bo ja owszem i to w kontrolowanych warunkach.

    • wstyd

      „Debiut oponiarski”.
      „bo koła wymyślać na nowo nie da rady” – to możne zamiast bzdur marketingowych wielkich koncernów trzeba byłoby napisać coś naprawdę sensownego?

    • Tomasz Niechaj

      OK, rozumiem. Nie przeprowadziłeś żadnego testu, ani też nie masz żadnego argumentu na poparcie swojej tezy. Dzięki za przyznanie racji :)

  • Handlarz

    Artykuł natywny we współpracy z continentalem?

    • Tomasz Niechaj

      Nie. Po prostu część testów przeprowadziłem na torach i z użyciem sprzętu Continentala. Zresztą w materiale mowa jest również o innych oponach.

  • Daniel Markiewicz

    maluteńka drobniutka uwaga, w tym sezonie F1 można korzystać z 3 rodzajów miękkości opon, większość zespołów bierze ze soba 2 rodzaje, ale producent umożliwia trzy i z trzech rodzajów na wyścig zespoły mogą wybierać.

    • Tomasz Niechaj

      O widzisz, nie wiedziałem – dzięki za info, poprawiam.

  • galtom

    Nie licząc tych z nas, którzy mieszkają w gorach to spora czesc społeczeństwa, ktra na codzien siedzi w autach miejskich bądź kompaktach i glownie porusza się po miescie powinna rozwazyc zakup opon całorocznych.

    • Tomasz Niechaj

      Ostatnio Michelin wprowadził na rynek oponę Crossclimate i jest to opona letnia oferująca całkiem sensowną skuteczność podczas hamowania i przyspieszania na śniegu (ma certyfikat opony zimowej). Jest to w zasadzie pierwsza opona, która nadaje się do jazdy całorocznej jeśli mieszka się w mieście. W testach oferuje ona wyniki w granicach 85-90% dobrych opon zimowych i letnich. Dużą jej wadą jest przyczepność na zakrętach na śniegu – pod tym względem jest porównywalnie słaba jak letnia guma. Wszystkie opony całoroczne przegrywają z tym Michelinem z kretesem. WSZYSTKIE.

    • galtom

      No co z tego, ze przegrywają?
      Na zero dni sniegu w wielu polskich miastach całoroczne nadadzą się swietnie.
      Ja mieszkam kolo beskidow – mam dwa koplety kol i do tego 4×4. Ale w gdybym miał auto które nie wyjezdza z miasta, szczególnie zima kupiłbym całoroczne.

      Zreszta swego czasu większość aut jezdzila na takich (D-125) i tragedii nie było. Jeśli na codzien jeździmy w korkach i predkosc 50 osigamy od swieta kupowanie letnich i zimowek nie ma sensu.

      Zimowe kupiłem teraz Nokiany – zobaczymy, jeszcze takich (WR3 SUV) nie miałem.

    • Tomasz Niechaj

      „No co z tego, ze przegrywają?”
      Myślę, że na tym możemy zakończyć jakąkolwiek dyskusję. Jeśli dla Ciebie nie ma znaczenia, że auto na jednej oponie wyleci z zakrętu przy 40 km/h, a na innej nawet przy 50 będzie się trzymało.

    • galtom

      Owszem możemy, skoro chcesz wchodzić w mieście w zakręt 40km/h w zimie.
      W pierwszym poscie pisałem, ze mowie o tych kierowcach, którzy sniegu od dawna nie widzieli.
      Dla nich, w miescie opona caloroczna będzie lepsza niż zimowa, szczególnie w sytuacji gdy auta te zcesto caly rok jezdza albo na tanich letnich albo tanich zimowych.

      Wiesz jaka jest srednia wartość najczęściej kupowanych i rejestrowanych aut?
      Nie mówimy o autach,które robia trasy, jezdza w gory, itd…

      Sam zawsze mam dwa koplety opon, ale gdybym mial dwa auta z tego jedno „do miasta” nawet na południu polski dziś już nie kupiłbym do niego dwóch kompletow opon.
      Nawyzej zamiast wchodzić w zakręt 50 przez tydzień w roku wchodziłbym 30.

    • Tomasz Niechaj

      Wystarczająco dużo razy oberwałem w tyłek i/lub ewakuowałem się bo ktoś na kiepskich oponach wyznawał zasadę „najwyżej będę jeździł wolniej, 30 w zakręcie zamiast 50”.

      Oszczędność na oponach całorocznych jest wręcz iluzoryczna. Zwykle na letnich jeździ się około 60-70% (załóżmy dla uproszczenia 2/3 i że jeździ się 15K rocznie). Kupując letnie i zimowe starczyć powinny na około (załóżmy – możesz pomnożyć wszystkie wartości razy dwa, wyjdzie na to samo) 30K latem, co oznacza 3 sezony na letnich, zaś zimowe starczą na powiedzmy 20K czyli 4 sezony.

      Kupując wielosezonową przejeździsz na niej najwyżej 20K (a w każdym razie mniej niż gdyby to była letnia, bo jest miększa). Oznacza to, że opony masz już zdarte po mniej więcej 1,5 roku.

      1. opcja: raz na 3 lata kupiłeś jeden komplet letnich i jeden komplet zimowych (dwa komplety), z czego zimowe starczą Ci na jeszcze jeden sezon.
      2. opcja: dwa razy na 3 lata kupiłeś dwa komplety opon wielosezonowych

      Powiedz mi proszę gdzie jest ten zysk? Nawet jeśli doliczysz się 100 złotych rocznie na kwestii wymiany kół/opon to jest to zjedzone przez różnicę w cenie opony wielosezonowej względem dowolnej zimówki/letniej.

      Jedyny zysk jest taki, że: nie musisz pamiętać o tym, że powinieneś zmienić opony.

    • galtom

      Rozmawiamy od dwóch roznych sprawach.
      Sprawdz ile średnio kosztuje auto w PL, ilema lat a potem powiedz mi jak wyjaśnisz właścicielowi,zeby kupil do jiego dwa koplety opon dobrych (letnich i zimowych) zamiast 1 dobrego całorocznego vs dwa komplety bieżnikowanego gowna.

    • Tomasz Niechaj

      Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. I BTW sam jeżdżę już prawie 16-letnim autem.

    • galtom

      Znam te wyliczenia. Tyle, ze onie nie dzialaja w realnym swiecie starych aut, gdzie ludzie musza wybierac miedzy oponami, lekami, jedzeniem, opłaceniem lekcji gitary dla dzieci.

      Nadal uwzam, ze dla tych którzy sniegu od dawna nie widzieli abo trwalo to dzień czy dwa (w Londynie snieg miałem 2 dni na rok i jezdzilem wyłącznie na letnich! – jak chyba wszyscy nie jezdzacy na polnoc), ze zamiast tanich (często używanych) letnich i zimowych lepiej by ludzie częściej kupowali za cene tych dwóch troche lepsze całoroczne.

    • Tomasz Niechaj

      Niby znasz te wyliczenia, niby wiesz, że rachunek wcale nie wychodzi na korzyść całorocznych, a dalej wysuwasz jakieś twierdzenia, że są bardziej opłacalne. No to pytam raz jeszcze: z której strony, dlaczego są one bardziej opłacalne?

      Jazda na letnich w takim Londynie przez cały rok to oczywista oczywistość. Najwyżej przez te kilka dni w roku nie wyjedzie się z domu samochodem.

    • galtom

      Zdecyduj się – chodzi o rachunek czy bezpieczeństwo i komfort?
      Wiem, ze rachunekmoze nie wyjść na plus dla całorocznych, ale w polskichmiastach często jest jak w Londynie a do tego duza liczba aut z nich nie wyjezdza. A nawet jeśli to nadal uważam, ze dobre cloroczne będą lepsze o niedobrych letnich i niedobrych zimowek. Nie licząc już faktu nie zmieniania opon wogole – bo takie przypadki (i to sporo) tez znam. Kupujesz opony – jak najtańsze (bieżnikowane albo uzywki) takie, jaka pora roku panuje…. i jeździsz az się rozsypia.

      A co do Londynu – po „Polskiej szkole drogowej” jezdzilem caly rok bez problemu.
      Wczesniej hamowałem – ABS nawet na sniegu na letnich się nie wlaczal a ruszałem z wlaczona funkcja SNOW – i tez nie było kłopotu.

      Swoja droga, zastanawiam się po co mam ja obecnie w podobnym hydrokinetyku, tylko przy stalym 4×4 – mimo sniegu, lodu i ruszania pod gore jeszcze nie udalo mi się z niej skorzystać…

    • Tomasz Niechaj

      To Ty musisz się zdecydować. Oczywistym jest, że jazda na dobrych letnich i dobrych zimowych jest bezpieczeniejsza niż jazda na dobrych (w swojej kategorii) wielosezonowych. To Ty próbujesz cały czas wplatać w to wszystko kiepskie letnie + kiepskie zimówki kontra dobre wielosezonówki. Inna sprawa, że nawet mocno przeciętne letnie są lepsze niż nawet bardzo dobre wielosezonowe latem (analogicznie w zimie dla zimówek i wielosezonówek). Dopiero w komentarzach zacząłem odnosić się do Twojego argumentu dotyczącego rzekomej opłacalności opon wielosezonowych.

      Albo zaczniesz rozmawiać o meritum i z powodzeniem lub nie uda Ci się wybronić ekonomicznej (jak twierdzisz) przewagi opon wielosezonowych, albo zamilknij już lepiej.

      Nie włączył Ci się ABS podczas hamowania na śniegu mając letnie opony? Dobre :D Pewnie to zasługa „stałego 4×4 i hydrokinetyka” :D

    • galtom

      Nie ty. Bo to ty podajesz wyliczenia finansowe jako argument. Caloroczne sredniej klasy to mniej więcej cena badziewnych letnich i zimowych a nie sredniej kalsy letnich i zimowych.
      Poza tym w miastach gdzie nie ma snieg zimowki nie maja racji bytu. A w zimie, w niższych temperaturach i na mokrych drogach zachowają się lepiej od tanich zimowek i tanich letnich.
      I przypominam, mówimy o atach, które z mista nie wyjezdzaja a jak już to nie jezdza z piskiem opon po zakrętach.

      Jak jezdziem na letnich po sniegu w Londynie niemiałem 4×4. ABS za to kilka razy wlaczyl się na warstwie lisci.

      Ale biore sobie twoja rade do serca i już milcze Panie Eksprecie.

    • Tomasz Niechaj

      I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie będziemy musieli czytać kolejnych bzdur przygotowanych przez cIEBIE (kultury cIĘ widać nikt nie nauczył). Ceny opon w rozmiarze 205/55 R16 (w zasadzie najpopularniejszym w Polsce) dla opon z segmentu premium (Continental i GoodYear, Pirelli) oraz klasy średniej (Uniroyal):

      Letnia PremiumContact 5 – 300
      Letnia Goodyear EfficientGrip – 270
      Letnia Uniroyal Rainsport 3 – 230

      Zimowa WinterContact TS850 – 350
      Zimowa Goodyear UltraGrip 9 – 290
      Zimowa Uniroyal MS Plus 77 – 250

      Całoroczna Goodyear 4Seasons G2 – 360
      Całoroczna Nokian All Weather Plus: 330

      Problem w tym, że taki Uniroyal Rainsport 3 letni jest lepszy od wielosezonówki premium latem, podobnie jak Uniroyal MS Plus 77 jest lepszy zimą od nawet najlepszej wielosezonówki premium, a przy tym jest tańszy od nich o mniej więcej 100 zł.

      I o to cały czas chodzi. Piszesz „Caloroczne sredniej klasy to mniej więcej cena badziewnych letnich i zimowych a nie sredniej kalsy letnich i zimowych.”, podczas gdy to jest bzdura, bo opony całoroczne (pomijam chińskie wynalazki) zaczynają się (i mówimy o lowendzie) od mniej więcej 250 złotych w tym rozmiarze, co już stanowi więcej niż opona klasy średniej Uniroyal. Porównania wielosezonówek do zimówek czy letnich pozostaw ekspertom, a nie tWOJEMU „widzimisię”. Bo tak się składa, że również w tym względzie nie masz racji. Zainteresowanych odsyłam do testów magazynu Motor (m.in.)

    • galtom

      Po pierwsze gratuluje szacunku dla czytelnika Panie Redaktorze i wysokiej kultury osobistej wypowiedzi.
      Już nie mogę się doczekać kolejnych artykułów, których… raczej nie przeczytam.

      Pod drugie – sam potwierdzasz to co napisałem „Caloroczne sredniej klasy to mniej więcej cena badziewnych letnich i zimowych a nie sredniej kalsy letnich i zimowych”:
      Jeżeli w Twoim świecie 300 zl + 350 zl = 360 zl to gratuluje.
      Osobiście wole by moi sąsiedzi jeżdżący do hipermarketów i z dziećmi do szkoły jeździli na np. G2 za 360 zl niż na chińskich (czy bieżnikowanych) „go..ach” za polowe tej ceny, żeby jeszcze na letnie lub zimowki za tyle samo starczyło.
      Z mojej strony EOT bo nie czytam antyweb i wyrażam swojej opinii po to by mnie obrażano. Zegnam.

    • Tomasz Niechaj

      O, obraził się gdy tylko ktoś zastosował ten sam poziom „kultury” wobec niego jak on wobec innych. No proszę :) To działa w obydwie strony. Z mojej strony była kulturalna wymiana zdań i szacunek wobec rozmówcy póki nie napisałeś „ty”. Nie zostałem dłużny.

      Co do matematyki: to już chyba zakłamanie przesłania zdrowy rozsądek.
      Bilans po 3 latach (wyjaśnienie kilka postów wyżej):
      1 komplet letnich + 1 komplet zimówek = 480 (Uniroyal) lub 560 (GoodYear) lub 650 (Continental)
      vs.
      2 komplety wielosezonówek = 660 (Nokian) lub 720 (GoodYear)

      I wciąż w pierwszym wariancie zimówki zostają jeszcze na przynajmniej jeden sezon, a wielosezonówki po 1,5 roku są już wyjeżdżone na maxa. Oczywiście wszystko to można przemnożyć razy dwa, jeśli ktoś mniej jeździ. To jest tylko proporcja.

    • Wybacz, @TomaszNiechaj:disqus, ale jeśli chodzi o kulturę w tym wątku dyskusji, to jednak Ty przeginasz. W dyskusji zawsze czytelnik będzie mógł sobie pozwolić na odrobinę więcej, niż autor. Ale nawet pomijając tę „regułę”, to z cynizmem wyjechałeś Ty, a nie @galtom:disqus.

      A tak FYI, przyjęło się w Internecie, że dyskutuje się „per Ty”. Chyba że masz problem, że nie napisał z wielkiej litery, bo jedynie tego można się było przyczepić. Ale w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby wyjeżdżać z aż taką kontrą, zwłaszcza że jest naprawdę sporo osób, które nie zwraca na to uwagi.

    • Tomasz Niechaj

      Szanuję co napisałeś właśnie dlatego, że zachowałeś odpowiedni poziom kultury. Nie bardzo rozumiem dlaczego czytelnik może sobie na więcej pozwolić niż autor artykułu. Autora wolno „przeciągnąć po błocie” tylko dlatego, że robi to jego czytelnik? Co do „Ty” – właśnie chodzi o użycie małej litery. W żadnym wypadku nie oczekuję by ktokolwiek do mnie wyrażał się per „Pan”, wystarczy „Ty”, „Ciebie” itd. Ja cały czas tak pisałem. A jeśli ktoś nie zwraca na to uwagi, to znaczy że nie nabył odpowiedniego poziomu kultury. Szanujmy się wzajemnie, a wszyscy na tym dobrze wyjdziemy :)

    • Dlaczego? Sytuacja w sklepie, niezadowolony klient, któremu się wymsknęło jedno słowo, a sprzedawca zaczyna mu wykład o kulturze w taki sposób, jak Ty. Podejrzewam, że szybko by wyleciał. Recepcjonista w hotelu ma obowiązek utrzymać wysoki poziom kultury nawet wobec niezadowolonego klienta. Dalej mam przytaczać przykłady?

      Napisałem, że wiele osób nie zwraca uwagi na to, że „Ty” się różni od „ty”. Nie ma co o to kruszyć kopii. Do tego się nie odniosłeś, a nie tylko ja uważam, że Twoje odpowiedzi na komentarze powinny być bardziej przemyślane (vide: inne komentarze w tej dyskusji).

    • Tomasz Niechaj

      Wiesz dobrze, że nie była to kwestia wymsknięcia się jednego słowa. Non stop wciskanie mi, że coś napisałem/powiedziałem i na koniec brak szacunku wobec rozmówcy. Jak widzisz, możemy rozmawiać z zachowaniem zasad, bez naskakiwania na siebie.

    • Wybacz, ale nie jestem jedyną osobą, która ma zastrzeżenia do Twoich odpowiedzi na komentarze. Gdybym był jedyny, spoko, może mi się coś uroiło. Ale nie ma nic gorszego, niż ego, które blokuje możliwość przyznania komuś racji. I moim zdaniem, on nie naskoczył na Ciebie, a jedynie Ty na niego. Tobie to zostawiam pod rozwagę, bo Ty może uważasz, że jesteś ok, ale na Twoim zdaniu Świat się nie kończy. A katastrofą jest nie dopuszczać innego do siebie.

    • Tomek

      ale o co ta dyskusja? o to, że Tomasz uważa, że opony zimowe powinny być kupowane? i moim zdaniem dobrze uważa. nie ma nic gorszego jak nagły atak zimy w mieście i powrót do domu 4h bo samochody na barierkach stoją lub nie mogą podjechać na wiadukt. a co do całorocznych – cóż, mówimy o jedynym elemencie auta, który ma styczność z podłożem, tak jak bym nie zastosował nalewek lub innych wynalazków, tak samo nie zdecyduję się na całoroczne, bo zawsze jest coś kosztem czegoś – nie ma idealnej opony na każde warunki, no po prostu się nie da. i nie uwierzę, że każdy kierowa całorocznych lub nalewek będzie jeździł wolniej bo ma gorsze opony, za dużo wypadków widziałem żeby w to uwierzyć. argument o ekonomii osób które mają stare auta też chybiony, po to chodzi się na przeglądy żeby eliminować niesprawne auta z dróg, jeśli ktoś nie ma $ na naprawę auta, które stwarza zagrożenie na drodze, to przecież nie pozwolę mu jeździć po drodze bo nie ma na leki, a jeszcze na naprawę musi znaleźć kasę. Świat jest nie jest sprawiedliwy i nigdy nie będzie(choćby nie wiem jak socjaliści się starali). Dla mnie opona stara, uszkodzona, starta nie równomiernie, nalewka lub nie odpowiednia do warunków to auto, które nie powinno zostać wypuszczone na drogę.

    • Mi wystarczy, jak zobaczę filmik, jak komuś tyłek na nawet suchej drodze zarzuca do przodu, bo ma beznadziejne opony z tyłu…

    • drVanSteiner

      Zapomniałeś do kosztów dodać 2x w roku wymianę opon.

    • drVanSteiner

      Troszkę niedokładnie podajesz ceny (nie zakładam, że robisz to celowo).
      Np. WinterContact TS850 kosztują faktycznie około 350,- zł, ale te z indeksami 91T, z wyższymi , np. 94V to już koszt około 500,- zł!
      To samo z PremiumContact 5, cena dla indeksu 94V to 350,- zł
      Dlaczego 94V? Bo ceny dla Goodyear 4Seasons G2 podajesz właśnie dla indeksów 94V.

    • Koval

      Ja tam nie wiem czy Nokian to taki segment premium. Na przykład Yokohama są też w dobrej cenie i mogą spokojnie aspirować do tego segmentu.

      Osobiście nie jestem fanem wielosezonówek, może dlatego że kiedyś jeździłem na tych starego typu a pewnie do tego czasu technologia poszła do przodu, ale mimo wszystko do tej pory nie przekonałem się.

    • Dejv667

      Komplet markowych opon w rozmiarze 225/45R17 to wydatek rzędu 1200-1300 PLN. Komplet opon wystarcza na 3-5 lat. Jak dla mnie jeśli dla kogoś 250-300 pln rocznie jest granicą nie do przeskoczenia to może warto zejść na auto o mniejszych kołach lub przesiąść się na autobus…

    • galtom

      Jak dla nie warto nie mierzyc innych wlasna miara. Jak się robi 5-7k po miescie rocznie to epiej mieć jeden dobry komplet opon niż dwa kiepskie.

    • Franz

      Mam pytanie. Dlaczego ciągle zrównujesz dwa razy droższy set opon wielosezonowych do dwa razy tańszych opon sezonowych? Płaci ci ktoś za to?

    • galtom

      1. Nie wimco ci gdzie zrownuje. Ale jak masz budżet 300-400 zl na opone to albo kupujesz jedna dobra albo dwie byle jakie.

      2. Tak, placi – ale nie powiem kto bo tez będziesz chciał zarabiać tak dużo.

    • Dejv667

      Tyle, że raczej nie mamy wyboru gdy wypadamy z zakrętu. To właśnie w sytuacji której nie przewidujemy dobre opony ratują nam skórę.

    • galtom

      I często widzisz w miescie jak auta zakrętu wypadają?

    • Dejv667

      Tyle, ze w czasach d-125 osiagi aut byly nieporownywalne z dzisiejszymi

    • galtom

      A jadac w korku do hipermarketu w centrum miasta 12letnm kompaktem to jakie masz osiągi?

    • Piotr Potulski

      Trochę się zmieniło. Raz, że może być problem z kupieniem do osobówki dobrych opon całorocznych a letnie zaczynają świrować nawet w lekkim śniegu. Dwa – byle kompakt dzisiaj potrafi mieć 160 KM przenoszone na przednią oś – to też trochę zmienia. Trzy – letnie są zwyczajnie bardziej komfortowe. Cztery – opony „zimowe” to opony po prostu mud/snow i o ile śnieg widzę ostatnio po kilka dni w roku, to rozkładające się liście i inny tego typu syf już znacznie częściej. Owszem, część ludzi jeździ tylko dom-praca, jak spadnie śnieg to już masakra, zostają w domu, albo jadą komunikacją i w takim przypadku faktycznie nie ma sensu wywalać kilku tysięcy na dodatkowy komplet opon.

    • dobrze

      Galtom bardzo dobrze napisał: MIESZKAŃCY MIAST niech rozważą zakup opon całorocznych.
      Coś się tak czepił tego śniegu? Widzisz co masz przez ostatnie 4 lata za oknem w zimie, w mieście? Gdybyś zebrał to w kupę to miałbyś góra tydzień śniegu na JEZDNI. Reszta sezonu zimowego to WODA I SÓL oraz SUCHY ASFALT.

    • Tomasz Niechaj

      Napisałem w artykule wyraźnie, że opona zimowa jest lepsza nie tylko na śniegu, ale przede wszystkim także wtedy gdy jest niska temperatura i jest do odprowadzenia dużo wody, ewentualnie błota pośniegowego. Wydaje mi się, że naprawdę nie uczepiłem się śniegu, tylko właśnie tych dwóch innych sytuacji.

    • Po przeczytaniu artykułu, wg mojego rozumienia:
      – zimówki zapewniają przyczepność przez przyklejanie się śniegu vs. śnieg na drodze,
      – gorzej odprowadzają wodę w porównaniu do letnich,
      – więcej wytrzymują w niższej temperaturze.

    • Tomasz Niechaj

      Ogólnie tak, ale nie do końca.
      1. Zasada, o której wspominasz dotyczy wyłącznie jazdy po śniegu. Jeśli to miałeś na myśli, to OK :)
      2. Jeśli mowa o odprowadzaniu dużej ilości wody, to zwykle zimówki robią to lepiej niż letnie, bo mają głębszy i bardziej pocięty bieżnik. Jeśli zaś chodzi o skuteczność hamowania na raczej wilgotnej drodze, to lepiej sprawdzą się letnie nawet przy temperaturze bliskiej zera (choć to pewne uproszczenie, bo bez problemu znajdzie się letnie z wysokiego segmentu, które wypadną gorzej od większości zimowych – dużo zależy od twardości takiej letniej).
      3. Tutaj pełna zgoda.

    • Piotr Potulski

      Pkt. 2 to bzdura. Głębokość nie specjalnie ma znaczenie. Liczy się przekrój. Zimowe opony to dużo, ale małych nacięć, bez możliwości odprowadzenia wody na bok.

    • Tomasz Niechaj

      Może się nie rozumiemy. Te poziome nacięcia to lamele, które rzeczywiście nie służą odprowadzaniu wody. Do odprowadzania wody są inne, specjalne kanały – zwykle niezależne od tych lameli. I tutaj ich głębokość ma znaczenie, bo zawsze to oznacza, że większą objętość bardzo mało ściśliwej wody można pomieścić zapewniając jednocześnie styk bieżnika z jezdnią. Oczywiście kluczowy jest kształt i wzór bieżnika, bo samo pocięcie (np. takie jak w oponie terenowej) na niewiele się zdaje.

    • Piotr Potulski

      Tak jak pisałem – liczy się przekrój tych kanałów i ich ukierunkowanie. Z tego co wiem w letnich jest z tym lepiej, bo to jedyne czego się wymaga od letniej opony.

  • Świetne podpasowana domena pod tekst o oponach – tak, to o tym chcą czytać fani technologii. Dobrze, że przynajmniej autor jakiś nowy, bo przy większości spośród reszty autorów na tej stronie (nie wszystkich) to nie wierzyłbym w prawie żadne słowo w tekście.

    • Tomasz Niechaj

      Motoryzacja to stosunkowo nowy dział na Antyweb.pl, a ja tutaj zajmuję się wyłącznie tematami motoryzacyjnymi. W tym materiale nie chciałem jednak zarzucać technicznymi aspektami dotyczącymi adhezji czy stosowania polimerów, bo wyszłoby tego bardzo dużo i byłoby to mało zrozumiałe.

    • sdsdsd

      „Antymoto.pl – moje (inne) spojrzenie na pojazdy”

  • Jan Boromeusz

    Mało jeżdżę, rzadko na długie trasy dlatego ostatnio postanowiłem nie zmieniac zimówek na lato

    • Artur Łukasz

      zimówki latem dostają strasznego łupnia.
      przy asfalcie który ma grubo ponad 50 stopni taka opona ściera się w oczach.
      dwa sezony i do wyrzucenia.

    • jjstok

      Mówisz to z teorii czy praktyki? Ja właśnie przejechałem sezon na zimówkach (12 tyś.) i minimalne zużycie opon…

    • Artur Łukasz

      Czyli moje 3 miesiące.
      Nawet letnie wystarczają na 3 sezony.

    • Dejv667

      z praktyki niestety mogę to potwierdzić.

    • Jan Boromeusz

      wiem o tym ale przesadzasz – tym bardziej jak napisałem że mało jeżdżę

    • Darkherring

      A poza tym są znacznie głośniejsze i mniej ekonomiczne – szczególnie zauważalne jest to na autostradach

    • Jan Boromeusz

      czy nikt nie czyta że mało jeżdżę? że te argumenty na minus są wtedy mniej ważne?

  • imbus

    Opony letnie? Dziękuję, przejechałem kilka kompletów opon zimowych i dwa komplety wielosezonowe bez zmiany na letnie. Latem mam wrażenie, że auto jest przyklejone do szosy. Parokrotnie testowałem zresztą z kolegą, który ma taki sam samochód i ten sam silnik w tym samym terenie i o jednym czasie zachowanie obydwu aut, on latem na letnich, ja na zimowych/wielosezonowych. Minusem jak dla mnie jest jedynie słabsze odprowadzanie wody. Dziękuję za uwagę, tyle na temat.

    • Tomasz Niechaj

      Podaj więcej szczegółów: co to za auto, najlepiej wstaw zdjęcie swojego i zdjęcie auta kolegi. Jakie opony dokładnie porównaliście. Skoro mierzyliście drogę hamowania, to zapewne możesz ją podać. Możesz prawda? Bo nie wymyślasz chyba, prawda? W każdym razie całkiem sporo zbiegów okoliczności:
      1. Te same auta, z tymi samymi silnikami.
      2. Opony zimowe lub wielosezonowe sprawiają wrażenie, że auto jest przyklejone do szosy.
      3. Opony zimowe/wielosezonowe rzekomo gorzej odprowadzają wodę.

      Sorry, ale pierwszy punkt jest mało prawdopodobny, drugi jeszcze mniej (na letnich auto musi się lepiej trzymać latem choćby nie wiem co), a trzeci to już wygląda jak wierutna bzdura, bo właśnie letnie prawie zawsze odprowadzają wodę gorzej niż praktycznie jakakolwiek zimowa/wielosezonowa.

    • imbus

      Uśmiałem się :) No faktycznie, jest pięć milionów modeli aut, że mało prawdopodobne, że ktoś, a tym bardziej kolega ma taki sam samochód :) To pewnie nie uwierzysz też, że wuja i kuzyn, którzy mieszkają w jednym domu też mają te same auta, ale inne niż mój ;) Myślisz, że pamiętam konkretnie jakie były opony? Nie pisałem o mierzeniu drogi hamowania, bo takowego nie było; trudno oczekiwać od prawie 20 letnich aut by hamowały dokładnie z tą samą siłą, a tym bardziej po R19.
      Jeśli piszę i twierdzę, że zimowe /wielosezonowe takie sprawiają wrażenie, to takie dla mnie sprawiają, podobnie jak Ty możesz na przykład napisać, że masz wrażenie, że czekolada wedla smakuje ci lepiej, a goplany mniej ;)
      Nie zastanowiłeś się dlaczego opony letnie i wielosezonowe mają szerokie rowki? (wielosezonowe mniejsze z wiadomych względów). To Ci podpowiem : żeby odprowadzić wodę poza stykiem opony ze szosą.

    • Tomasz Niechaj

      OK, przyjąłem do wiadomości że jednak nie mieliście takich samych aut, a nawet jeśli to jak sam piszesz „trudno oczekiwać od prawie 20 letnich aut by hamowały dokładnie z tą samą siłą, a tym bardziej po R19”, więc tWOJA – w sumie nie wiem jak to nazwać, bo pomiarem nazwać nie mogę – próba nabrania wrażenia nie ma nic wspólnego z mierzeniem, pomiarami czy jakimkolwiek testem. Sam podłożyłeś sobie minę i jeszcze twierdzisz, że masz wrażenie. No tak, masz wrażenie, podobnie jak ja mam wrażenie że czekolada wedla smakuje mi lepiej. Tyle, że w artykule nie piszę o wrażeniach, a o wynikach testów i pomiarów rzetelnie wykonanych. Modele opon wyleciały z głowy? Szkoda…

    • Joomla Pe

      Szanowny Panie Redaktorze

      Poziom Pana odpowiedzi na komentarze czytelników jest poniżej poziomu krytyki.

      J.

    • Konrad

      Patrzę i oczom nie wierzę. Wypowiada się specjalista, który wie co mówi, ale pospólstwo nadal twierdzi, że ma rację :-) Pan Redaktor próbuje najbardziej kulturalnie ująć, że większość czytelników ma gówniany poziom wiedzy nt. opon (co by nie było, ja także), a teksty w stylu „porównałem opony, nie wiem jakie, na 2-ch takich samych autach (ale nie wiadomo czy tak samo sprawne są hamulce)”, można włożyć między bajki :-)

  • Samuraj

    Koncerny dwoją się i troją bo na te kiepskie zimy zaczyna in brakować argumentów za zimową oponą.
    Jeszcze 10 lat temu polecano przejść na zimówki przy +5, dwa lata temu +7. Teraz już +10’C.
    Takie zimy w miastach, szczególnie dużych, z dobrą infrastrukturą można przejeździć na oponach wielosezonowych.
    Sam nie panikuję przy spadku temp. Jeżdżę na letniej dopóki nie ma śniegu bądź jego prognoz. Jeszcze w zeszłym roku czytałem testy, że opona letnia lepiej trzyma nawet w niższej temp. od zimówki w suche dni. Teraz się dowiaduję ze tak nie jest :)
    Amerykańscy naukowcy coś zmienili w fizyce ?

    • Tomasz Niechaj

      Coraz bardziej zdumiewają mnie posty osób, które same dopisują sobie coś, co nie zostało napisane w artykule. Napisałeś: „Jeszcze 10 lat temu polecano przejść na zimówki przy +5, dwa lata temu +7. Teraz już +10’C.”

      Pozwolę sobie zacytować fragment: „Oczywiście na suchym asfalcie opona letnia zapewni jeszcze całkiem sensowną przyczepność nawet przy -5°C, ale już wtedy większość opon zimowych zapewni krótszą drogę hamowania – i to pomimo, że wg testów przy temperaturze mocno dodatniej jest odwrotnie. Przy niższych temperaturach – typu -10°C lub jeszcze niżej – będzie tylko gorzej. Już przy temperaturze typu -20°C mieszanka twardnieje na tyle, że auto zaczyna tracić przyczepność nawet przy ruszaniu przy słabym silniku.”

      Ja tutaj nie widzę bym napisał, że „już przy +10 opona zimowa ma krótszą drogę hamowania niż letnia”.

    • Samuraj

      Nie napisałeś, nie wciskam ci stwierdzeń, których nie użyłeś.
      Jednak z twojego tekstu można jasno wywnioskować, że propagujesz zmianę przy temp. jeszcze rok temu tego nie wymagającej.

    • Tomasz Niechaj

      To jest tylko i wyłącznie Twoje dopowiadanie. Już od dawna była mowa o średnich temperaturach +10 stopni. Średnie oznaczają, że nad ranem masz np. +5, a za dnia masz +13. Napisałem nawet, że oczywiście jeśli masz możliwość samodzielnej wymiany, to można rozważyć jeszcze oczekiwanie.

      EDIT. Wyjaśniłem też bardzo dokładnie z czego to wynika. Będą letnie, które ogarną temat nawet przy -5, a będą też takie, które już dużo stracą przy +10.

    • Samuraj

      Zimowa opona na suchym będzie gorzej hamowała od letniej nawet w temp. bliskich zeru.
      Zgadzam się aby wymieniać już opony gdy ogólnie temperatura przez cały dzień nie przekracza 5-7’C tym bardziej w jesień gdy większość dni będzie deszczowa. Wc takich warunkach opona zimowa zachowuje się lepiej nie tylko że względu na drogę hamowania ale również na stabilność i przewidywalność.
      Ale przy temp. które Ty wspominasz (13’C) to już gruba przesada.
      Błota pośniegowego na 99% już albo jeszcze nie ma, a droga hamowania w takich warunkach będzie zawsze na korzyść letniej.

    • Tomasz Niechaj

      To co napisałeś to sugestie, które zawarłem w artykule :) Serio. Wyraźnie zaznaczyłem, że w momencie gdy temperatura spada już poniżej +10 stopni, to warto opony wymienić, by nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Dodałem nawet, że jeśli masz możliwość szybkiej i bezproblemowej wymiany, to oczywiście że warto zaczekać. Jeśli nie masz, to lepiej jest pojeździć kilka dni przy temperaturze +10 stopni na zimowych, niż spotkać śnieg na letnich. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma się co spodziewać, że w listopadzie temperatura nam wzrośnie – oczywiście jest to możliwe, ale mało prawdopodobne.

    • Kamil

      Gorzej jak nagle spadnie śnieg i nie zdążą go odśnieżyć ( : Dwa razy złapała mnie taka sytuacja, ale jakoś udało się wyprowadzić auto. A na bardziej poza miastowe drogi, wręcz wioski, gdzie jest lód na drogach to i zimówki nie pomogą

    • Tomasz Niechaj

      Racja :) Miałem okazję porównać opony letnie, zimowe i kolcowane na lodzie. Dramatyczna różnica, choć faktem jest, że nawet zwykła zimówka radzi sobie na lodzie nieporównywalnie lepiej od letniej. Choć różnica to raczej typu 5 kontra 10 km/h względem 20-25 na kolcowanej.

    • Kamil

      Ja bardziej miałem na myśli mniejsze prędkości, typu dojazd do skrzyżowania lub progi. Ale nie jestem pewien jak na zimówkach, jedynie jakie moje porównanie to relacja znajomego.

    • Samuraj

      Oglądam prognozy pogody, w górach nie mieszkam. Nie zaskoczył mnie jeszcze śnieg.
      Ale dużo jeszcze przede mną.

    • Kamil

      No ja nie oglądam bo rzadko się sprawdzają. Wystarczył kilkugodzinny wypad z domu, i zasypane. To chyba były pierwsze śniegi ubiegłego roku. Jeden bardziej rozwarty zakręt, i nawet w prędkościach miejskich może zarzucić dupe

  • Drooith

    Fajny artykuł. Zdecydowanie bardziej wolę takie na AW niż politykę ;)

  • marcccin

    Panowie (a może i Panie), wyrzuciłem właśnie letnie, a lepiej chyba kupić już teraz niż na wiosnę, Co polecacie (tanie i dobre ;))?

    • Tomasz Niechaj

      Jakie auto, jaki rozmiar opon i jakie masz preferencje?

    • marcccin

      185/65 R15, Almera. Preferencje? Wożenie dzieci do przedszkola i wycieczki poza miasto. ;)

    • Tomasz Niechaj

      Z tańszych Uniroyal RainExpert3 – około 180 zł za sztukę.
      Z nieco droższych: Continental PremiumContact 5 – około 220 za sztukę
      Z pewnością nie kupuj Continentala EcoContact, bo to słabiak straszny jest.
      Niestety nie miałem styczności z GoodYear Efficientgrip Compact, więc nie mogę nic na ich temat powiedzieć.

    • marcccin

      Dzięki, sprawdzę!

  • rider

    Z faktu że musiałbym kupić komplet letnich latem oraz teraz przed zimą, też komplet zimówek. Przesiadłem się na wielosezonowe. Samochodem nie jeżdżę dłużej niż 3-4 lata i zmieniam. Więc po co inwestować w 2 komplety opon skoro nawet ich nie zużyje a się zestarzeją. Dodam że robię rocznie ok 8 tys km, a małżonka ok 4 tys. W obu samochodach mam wielosezonowe. W jednym Michelin CrossClimate a w drugim Uniroyal AllSeasonExpert. Zimy mamy takie jakie mamy, część z nas porusza się po mieście głownie. Dlatego uważam że jest sens stosowania takich opon. Miałem już doświadczenia w innych samochodach na takich oponach. Jest to dobra alternatywa dla sezonowych opon.
    Natomiast jeśli rocznie moje przebiegi by wynosiły 20-30 tys km to już bym nie miał dylematu, miałbym dwa komplety opon (zimowe i letnie).

  • Patison

    Gdy średnia temperatura spada poniżej 10 stopni zakładam zimówki. Wychodzę z założenia, że w godzinach porannych i wieczornych gdy temperatura jest jeszcze niższa, warunki niesprzyjające tj. deszcz, przymrozki, mgła, zimowe opony mogą się przydać.
    Zastanawiam się jednak ile marketingu jest w tej sezonowej zmianie opon. Może całoroczne wystarczą?

    • Samuraj

      Wiele zależy od tego gdzie jeździsz.
      Jeżeli tylko duże miasto, do pracy i na zakupy to spokojnie starczą.

  • jan

    Z uwagi na to ze rocznie robie.ok 40 tys km pozwole sobie opisac moje uwagi dotyczace opon. Zima zakladam zimowki bo mimo malych opadow sniegu i tak wiekszosc drog na trasie zalega sniegiem bo drogowcy co roku sa zaskoczeni, nawet bloto posniegowe potrafi utrzymywac sie do 2 dni. Nie wyobrazam sobie jazdy na oponach letnich w takich warunkach dlatego zmieniam na zimowe mimo napedu 4×4. Testowalem tez opony wielosezonowe i latem sa tragiczne gdy popada deszcz, aquaplaning jest na tyle dokuczliwy ze nie warto ryzykowac, dodajmy do tego halas opon oraz koszty. Opony wielosezonowe starczaja na 1,5 roku w moim przypadku a 2 komplety lato/zima na 3 lata, w 3 lata leasingu pojazdu koszt wielosezonowych to 2x 2800 a lato/zima to koszt 2400 + 2200 zostaje 1000 zl. Najwazniejsze w tym wszystkim jest jednak myslenie za kierownica bo zadne systemy elentroniczne nie zastapia myslenia i przewidywania.

    • Tomek

      głos rozsądku w tej gówno burzy, ze to zmowa producentów i bla bla bla

  • Adam Czajkowski

    o reklama continental… spoko… trzeba do adbloka zgłosić.. :)

  • Marcin

    Rusza sezonowa kampania marketingowa firm oponiarskich!!! Niemiecki ADAC dowiódł, że opony zimowe to pomysł na zwiekszanie dochodów lobby oponiarskiego. W USA, a więc kraju o znacznie wyższym poziomie kultury technicznej i bezpieczeństwa, używa się wyłącznie opon UNIWERSALNYCH i to nie w Teksasie czy Kaliforni ale także na Alasce!

    • Tomek

      na alasce będzie miał inne uniwersalne niż w teksasie – nie takie same ;)

  • ErnestN

    Jeździłem dwa lata na wielosezonowych, ale nie widzę przewagi względem sezonowych. Zużyłem je po 2 latach, a latem piszczały na każdym zakręcie. Teraz wróciłem do sezonowych, a zimówki zakładam gdy spadnie pierwszy śnieg. Zwykle bowiem szybko topnieje i jeszcze kilka tygodni można jeździć na letnich

  • „Zimówki” są bowiem znacznie miększe – nie ma słowa miększe. Są bardziej miękkie.

    • Tomasz Niechaj

      O widzisz… Dzięki, poprawiłem.

    • Spoko, co do komentarzy poniżej to generalnie się nie przejmuj. Sam prowadzę bloga o oponach podrogach.pl i dyskusja co jest lepsze czy czy całoroczne czy zimowe to norma. Niestety problem w tym, że „zwykły” kierowca nie ma możliwości obiektywnie porównać opon, bo nie ma 2 identycznych samochodów żeby się przejechać w tych samych warunkach.

  • Pazuzu

    Artykuł bardzo ciekawy, jedynie razi promocja Continentala (dlaczego nie ma oznaczenia „sponsorowany”?). Śniegu jest coraz mniej, więc może napisz podobny tekst o oponach całorocznych.

    • Tomasz Niechaj

      Nie ma oznaczenia, że jest to materiał sponsorowany, bo nie jest on sponsorowany jak sugerujesz przez Continentala. O oponach całorocznych całkiem sporo napisałem w komentarzach. Przede wszystkim jest to rozwiązanie gorsze z punktu widzenia bezpieczeństwa i komfortu. Po drugie: w zdecydowanej większości przypadków to się po prostu nie opłaca. Jedyna opona, która jest na granicy opłacalności to Michelin CrossClimate, którego traktuję jako coś co jest W MIARĘ dopuszczalne na obecną zimę, jaka panuje w polskich miastach. Ale i tak finansowo się to nie opłaca, a przyczepność na zakrętach tej opony i tak jest niska (na śniegu oczywiście). Inne formy opon wielosezonowych są moim zdaniem kompletnie nieopłacalne i zawsze odradzam.

    • ziutasek

      „Hołek” reklamuje crossclimate :
      https://www.youtube.com/watch?v=vDrYxsvRxh8
      ale osobiście używam (i w testach niemieckich to potwierdzają) że Goodyear 4Seasons są lepsze jeżdżę na takich
      od 2004 roku, żadnych niemiłych sytuacji związanych z przyczepnością nie miałem jedynie przy naprawdę dużych temperaturach potrafią piszczeć na ciasnym rondzie …

  • Michał Śmieszniak

    A jakie opony zimowe poleciłbyś do SUVa 4×4 (Volvo XC60)? Latem jeździłem na Pirelli Scorpion Verde 235/65R17 108 V XL. Trasa to wioska – miasto i wypad do rodzinnej miejscowości (trasy szybkiego ruchu oraz sporo przez lasy), Średnio jakieś 300-500km tygodniowo. Dzięki za informację

  • Rafał Olek

    Ja tam na całoroczne jednak bym nie stawiał, kiedyś miałem ale nie byłem w pełni zadowolony. Teraz kupiłem budżetowe nówki Strial 601 i jednak czuć różnicę. Nie tylko w prowadzeniu ale i hamowaniu. Moim zdaniem zimówka zawsze będzie zimówką..

  • Paweł Tracz

    W tym roku to chyba od dzisiaj. Niby w ciągu dnia ciepło ale ranki i wieczory już zimne. A co samochód interesuje dzień skoro w tym czasie stoi na parkingu przed firmą. Tutaj http://wulkanista.pl/kiedy-zmienic-opony-na-zimowe/ piszą że jak temperatura spadnie do ok 7 stopni to można śmiało zmieniać opony na zimowe.